Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Kikimora przeskakiwała oczyma z jednego kota na drugiego, nie odpowiadając na konwersacje rozpoczętą przez kotkę niczym więcej jak strzygnięciem ucha, wciąż jeszcze zbyt zaskoczona i czujna. Jak na razie napotkane koty wydawały się łagodne…Z zamyślenia wyrwało ją pytanie kocura. Oh. Nie zastanowiła się wcześniej, czy słowo którego użyła było powszechnie znane, prawdę mówiąc……nie znała świata, gdzie tak by nie było. Lekko szurnęła ogonem. - M-mhysz, zahaczy. Nha posiłhek. - wyjaśniła. Ponownie przyjrzała się staremu kocurowi. I…patrzyła. Nie bardzo wiedziała co powinna teraz zrobić.
Mimo wszystko była ciekawa…mianowicie dla tego, że kocur pachniał ziołami. A to wzbudziło w niej pewne wspomnienia. Niekoniecznie miłe, mimo całej nostalgii.
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
— Ah. — Odpowiedział, wnioskując, że to musiała być nazwa używana w innej okolicy. Spyża? Spiża? Sporo dziwnych nazw i imion poznawał tej wiosny, mogło być i nowe imię myszy.
Bura mordka Trawy pojawiła się w zasięgu jego wzroku, kiedy kotka wychynęła zza jego głowy, przyglądając się nieznajomej z podobną fascynacją co ona im. Westchnął. Już wiedział, że ta rozmowa nie skończy się tak szybko.
— Szkoda, nie chcieliśmy ci przeszkadzać w polowaniu. — Wzruszył lekko barkami, z miną mówiącą, że faktycznie było mu odrobinę przykro, że znaleźli się na jej drodze. Co nie odbiło się na jego mordce, to uczucie ulgi że nie mieli do czynienia z jakimś zapalonym obrońcą klanowych granic.
Pod wnikliwym spojrzeniem kotki czuł się coraz dziwniej, ale uczucie nie zdążyło dotrzeć do apogeum, zanim Trawa nie postanowiła przedstawić ich obojga. Nie omieszkała dodać, że była tą starszą z rodzeństwa.
— O całe trzy oddechy. — Mruknął. — Żyjemy w mieście, ale moja siostra koniecznie chciała zobaczyć las za Czarnym Ogonem. Przy okazji pokazywałem jej pszczele domy po drodze i rozglądaliśmy się za jeżynami, ale nie było tu żadnych.
Równie dobrze mógł uzupełnić historię, siostra i tak już pozbawiła ich resztek anonimowości. Nigdy nie lubił jak otwarcie podchodziła do nieznajomych, a ostatnie prawie-pół-roku spędzone w samotności na wypatrywaniu zagrożeń wcale mu w tym nie pomogło. Dzielenie się tym wszystkim z obcym kotem było... dziwne.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
- Nh-ic.. nie szkhodzi. - miauknęła. Nie raz bywało że szła spać głodna... Czasem po prostu Świt miał inne plany. Kiwnęła głową tej drugiej kotce, która była bardziej rozmowna od starszego kocura. Kikimora mogła jedynie milcząco przytakiwać, gdyż nie miała pojęcia co odpowiedzieć. Gdy stary kocur odezwał się ponownie, zwróciła na niego brązowe oczy. Miasto? Chyba.. chyba coś kiedyś o tym słyszała. Dużo dwunogich istot, z tym jej się ono kojarzyło. Bardziej jednak zainteresowała ją część o jeżynach . Szukali owoców do zjedzenia? Czy może w jakimś innym celu? Postanowiła uczepić się tej linii, zwłaszcza że ziołowy zapach kocura nieustannie ją nurtował. - Pho c-ho wam jheż-hyny.? - zapytała z ciekawością, acz bardzo niezgrabnie. Tak jak zazwyczaj, konwersacja.. szła jej nieprzyzwoicie topornie i dziwacznie. Westchnęła.
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
— Przydają się na użądlenia. — Tym razem to on ubiegł siostrę z odpowiedzią, uśmiechając się pod nosem przez dwa uderzenia serca, podczas gdy ona pufnęła z niezadowoleniem w okolicy jego prawego ucha. Świsnął ją ogonem w udo, delikatnie, za co oberwał podobnym uderzeniem w bark, i kotka oddaliła się, oznajmiając, że idzie szukać dalej. — W mieście nie znaleźliśmy żadnych, więc szukamy tutaj.
Zerknął za odchodzącą Trawą i wrócił spojrzeniem do nieznajomej.
— Chodź ostrożnie jak będziesz dłużej w tej okolicy. Słyszałem od jednego kocura, że koty z Cienia nie przepadają za samotnikami niedaleko swoich granic.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Oh. Na użądlenia. Ciekawe zrządzenie losu, wróciła wspomnieniami do rozmowy z jedną z pierwszych napotkanych na terenach kotów. Co jednak bardziej przykuło jej uwagę, to fakt, że napotkany kocur najwyraźniej znał się na ziołach. Po chwili ociągania postanowiła zapytać o medykament. Dodatkowa wiedza, może jej się przydać, jakkolwiek wypytywanie nie raniło resztek jej ego. Udowadniało to, że w istocie, nie znała się dobrze na ani jednej rzeczy. - M. Jh-ak się gho stosuje? Jhesteś... uzdrowicielem? - zapytała w końcu, przyglądając się kątem oka jego przepychankom z siostrą. Dziwnie było widzieć rodzeństwo razem.. Wkrótce kotka oddaliła się, a Kikimora poruszyła niepewnie uchem na słowa kocura. Oh... a więc nie tylko samotnicy, koty klanowe także. Kiwnęła głową, przełykając lekko ślinę. - Bhędę o th-ym pamhiętać. - miauknęła. Nie, żeby zamierzała dobrowolnie się do tych miejsc zbliżać.
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
— Zdarza się, chociaż częściej leczymy siebie niż kogokolwiek obcego. Moja matka była znana w okolicy i do niej przychodziły – albo były przynoszone – ranne koty. Ja nie. — Wytłumaczył uprzejmie, przyglądając się kotce z nowoodnalezioną ciekawością. — A ty jesteś...?
Medyczką klanu, którego zapachu nie znał?
— Potrzebne ci liście. Przeżuwa się je i nakłada masę na ugryzienia. Użądlenia, cokolwiek tam ci krzywdę zrobi. — Uzupełnił, jednocześnie szukając w jej pyszczku jakiejś reakcji. Oznak znajomości. — Owoce nie leczą, za to są smaczne i można je jeść bez obaw. Tyle, że o tej porze jeszcze ich nie ma, pojawią się dopiero późnym latem. Ale to pewnie wiesz. — Uniósł brwi i zdobył się na delikatny uśmiech. W jego wypadku był to wybitnie przerysowany jak na standardy burego uśmiech, jemu samemu wydający się aż sztuczny, ale tylko przy takim przerysowaniu inne koty odbierały gest jako uśmiech, a nie krzywienie się. Cóż.
//wygaszona
Wyższy od przeciętnego kota - nic więc dziwnego, że patrzy na innych z góry! Słabo umięśniony młodzik o zaokrąglonych uszach i długim, czarnym dymnym futrze. Jaśniejsze, srebrzyste włosy pokrywają jego szyję, brzuch, a w drugiej kolejności - ogon. Znajdują się także wokół uszu. Jednolicie ciemnymi punktami są łapy i okolice nosa - czarnego, żeby pasował kolorystycznie. Poduszki łap wyglądają, jakby kiedyś były różowe, lecz wyblakły i zostały pokryte popiołem. Jedynym żywym, niemal radosnym akcentem są tęczówki kocura - ciemnozielone wokół źrenic, a bledsze w pozostałej części. Leniwie obserwują obóz.
Pragmatyczny, ceni logikę i funkcjonalność. Wybiórczo stosuje się do norm społecznych, jednak bez złośliwości. Po co witać się za każdym razem, gdy kogoś widzi? Przecież w obozie ciągle będzie się natykać na znajome osoby. Po co być pilnym i ambitnym, skoro radzi sobie bez tych cech? Miał przez chwilę chęć na nauczenie się walki i wciąż można go poprosić o sparing, jednak ogólnie rzecz biorąc woli się wylegiwać lub truchtać po terenach. Wyciąga wnioski na podstawie zachowania innych kotów - zazwyczaj błędne, bo brakuje mu kontekstu, a zamiast dopytać woli sam zgadywać. Nie przeszkadza mu to - liczy się sam proces rozwiązywania zagadek. Kiedy już kogoś dobrze pozna, jest o bardziej domyślny. Jego nastawienie do innych kotów zależy w dużej mierze od zachowania konkretnej osoby. Gdy ktoś się do niego uśmiecha, potrafi być miły i pomocny. Gdy ktoś go obraża (albo jego rodzinę), odpowiada ciętą ripostą. W neutralnych przypadkach oferuje suche fakty i obserwacje. Lubi też czasem zaskoczyć czy zdezorientować rozmówcę - czy to wyszukanym słownictwem, czy wspomnieniem jakiejś rzeczy z osiedla (zasłyszanej od mamy). Planuje opuścić klan, żeby wędrować i przeżywać przygody, gdy zdobędzie wystarczającą wiedzę, a mamę i Królik chce namówić do podjęcia tej samej decyzji. Co do przygód, chciałby raczej zobaczyć nieznane tereny niż podjąć się szalonych działań. Jest raczej bierny - woli pozostać w cieniu... chyba, że ktoś go zdenerwuje lub wymaga pilnej interwencji. Kreuje się na mrocznego, tajemniczego kota.
Łasicza Horda [KC], Chabrowa Przełęcz [KG]
Czuł dumę, że jego mama została wojowniczką. Nie przywiązywał zbyt dużej wagi do rang, jednak ze względu na otaczające go koty była to rzecz warta świętowania. Irytowały go insynuacje, że pieszczochy (w tym również byłe pieszczochy) nie nadawały się do niczego. Nie planował bynajmniej zawzięcie ćwiczyć walki czy polować teraz ponad miarę - nie zamierzał nic nikomu udowadniać. Nie musiał. Przez chwilę zwątpił w siebie, gdy zastępczyni pokonała go w sparingu, lecz i tak nie chciał przepracowywać się dla aprobaty innych. Przyłoży się bardziej do treningu tylko wtedy, gdy sam uzna, że warto.
Szedł niespiesznym krokiem wzdłuż granicy z terenami niczyimi. Ktoś mógłby pomyśleć, że patrolował, jednak on zajmował się raczej odcieniami pni drzew, odgłosami ptaków i własnymi myślami. Łapy poniosły go dalej, na tereny niczyje. Być może gdzieś tutaj przebywał jego ojciec... Szansa mała, zwłaszcza że rzeczony kocur uwielbiał podróże i przygody, lecz zawsze warto sprawdzić, prawda?
Nie żeby obecność czy nieobecność rodzica miała coś zmienić. Fruczak i tak go nie znał. Nie było go przy tym, gdy stawiał pierwsze kroki i poznawał świat. Teraz, jako prawie dwunastoksiężycowy terminator, nie potrzebował opiekuna. Mama zresztą sama sprostała wyzwaniu wychowania gromadki kociąt. Dymny kocur kierował się ciekawością, a nie przywiązaniem. Zawsze dobrze jest przebywać z osobami spoza Cienistej bańki, żeby nie zapomnieć, że świat jest szeroki, a las nie wyznacza zasad.
Kiedy już zdecyduje się odejść z klanu, ułoży sobie życie tak, jak tylko będzie tego chciał. Musiał jedynie namówić mamę i siostry... i przemóc się, żeby zrezygnować ze znajomego legowiska, opieki medycznej, stosu zwierzyny i wszystkiego, co dotąd znał.
Skoro na taki krok nie jest jeszcze gotów, mógł przynajmniej nieco zorientować się w sytuacji. Może któryś z tych krzaków nadawał się na kryjówkę? Węszył, starając się rozeznać, czy unoszące się zapachy samotników są świeże. Hmm... W jednym miejscu trawa została wygnieciona, więc ktoś tam pewnie spał. Za to w innym chaszcze stanowiły dobre schronienie, lecz rosło tam zbyt wiele pokrzyw i ostów. Szukamy dalej...
/Babie Lato
A somberface Acrosstheocean Intothewastes Thecolderosion
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Tak się złożyło, że ten sam dobrze znajomy las przemierzał bury kocur o bardzo długich wąsach i żółtym spojrzeniu. Dobrze znajomy! Przed zimą nie pomyślałby nigdy, że będzie w stanie przyzwyczaić się do jakichkolwiek terenów tak bardzo, jak do ich miedzy i lasku. Tymczasem nie minął jeszcze obieg pór, a już znał miasto i drogę do Czarnego Ogona jak własne pręgi na łapach. Czarny Ogon pozostawał dla niego nieprzekraczalną granicą, pomimo nalegań i ciekawości rodzeństwa, tak samo jak okolice granic Cienia. Bardzo dobrze zapamiętał przestrogi jego kolegi z obrożą, żeby nie zbliżać się do nich pod żadnym pozorem. Kiedy chciał go widzieć, chował się w krzakach albo w koronie drzewa i czekał, obserwując granicę. Jak dotąd nikt go jeszcze nie pobił. I oby tak zostało.
Duży Grąd to całkowicie inna sprawa. Z dala od klanowych terenów Babie Lato przechadzał się swobodnie, jak w mieście, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że miał takie samo prawo tu być jak każdy inny kot. Jedynie drapieżników należało się wystrzegać, bo było ich tutaj znacznie więcej niż pomiędzy ludzkimi osiedlami. Cena za rzadsze zioła, te, które nie rosły w mieście, nie tolerując smrodu i hałasu. Trochę im się nie dziwił.
Babie Lato zatrzymał się na moment, obwąchując pień rosnącego tutaj dębu. Zdawało mu się, czy pachniał innym kotem? Jakby ktoś się tutaj wspinał, polując... Ale to nie był ten, który wiatr przywiewał do jego nosa. Ten był świeży, jakby kot dalej tutaj był i kręcił się w pobliżu. Bury poruszył uszami na boki, próbując zlokalizować jakieś kroki, przedzieranie się przez zarośla, coś w tym rodzaju. A potem ruszył przed siebie, niezbyt zmartwiony możliwością spotkania kogoś nieznajomego, a mimo to dreptając czujniej.
Wyższy od przeciętnego kota - nic więc dziwnego, że patrzy na innych z góry! Słabo umięśniony młodzik o zaokrąglonych uszach i długim, czarnym dymnym futrze. Jaśniejsze, srebrzyste włosy pokrywają jego szyję, brzuch, a w drugiej kolejności - ogon. Znajdują się także wokół uszu. Jednolicie ciemnymi punktami są łapy i okolice nosa - czarnego, żeby pasował kolorystycznie. Poduszki łap wyglądają, jakby kiedyś były różowe, lecz wyblakły i zostały pokryte popiołem. Jedynym żywym, niemal radosnym akcentem są tęczówki kocura - ciemnozielone wokół źrenic, a bledsze w pozostałej części. Leniwie obserwują obóz.
Pragmatyczny, ceni logikę i funkcjonalność. Wybiórczo stosuje się do norm społecznych, jednak bez złośliwości. Po co witać się za każdym razem, gdy kogoś widzi? Przecież w obozie ciągle będzie się natykać na znajome osoby. Po co być pilnym i ambitnym, skoro radzi sobie bez tych cech? Miał przez chwilę chęć na nauczenie się walki i wciąż można go poprosić o sparing, jednak ogólnie rzecz biorąc woli się wylegiwać lub truchtać po terenach. Wyciąga wnioski na podstawie zachowania innych kotów - zazwyczaj błędne, bo brakuje mu kontekstu, a zamiast dopytać woli sam zgadywać. Nie przeszkadza mu to - liczy się sam proces rozwiązywania zagadek. Kiedy już kogoś dobrze pozna, jest o bardziej domyślny. Jego nastawienie do innych kotów zależy w dużej mierze od zachowania konkretnej osoby. Gdy ktoś się do niego uśmiecha, potrafi być miły i pomocny. Gdy ktoś go obraża (albo jego rodzinę), odpowiada ciętą ripostą. W neutralnych przypadkach oferuje suche fakty i obserwacje. Lubi też czasem zaskoczyć czy zdezorientować rozmówcę - czy to wyszukanym słownictwem, czy wspomnieniem jakiejś rzeczy z osiedla (zasłyszanej od mamy). Planuje opuścić klan, żeby wędrować i przeżywać przygody, gdy zdobędzie wystarczającą wiedzę, a mamę i Królik chce namówić do podjęcia tej samej decyzji. Co do przygód, chciałby raczej zobaczyć nieznane tereny niż podjąć się szalonych działań. Jest raczej bierny - woli pozostać w cieniu... chyba, że ktoś go zdenerwuje lub wymaga pilnej interwencji. Kreuje się na mrocznego, tajemniczego kota.
Łasicza Horda [KC], Chabrowa Przełęcz [KG]
Tak się skupił na szukaniu, że pomimo dość słabych zmysłów to on jako pierwszy zobaczył nieznajomego. Zmrużył oczy. Czyżby akurat...? Nie. Ten tutaj był bury, ale bury inaczej. Do tego wiek się nie zgadzał.
Zazwyczaj Fruczak nie zaczynał pierwszy rozmowy (psułoby to jego mroczną aurę) - chyba, że przeprowadzał eksperyment lub zwyczajnie czegoś chciał. Uznał, że obecna sytuacja jest wystarczająco wyjątkowa.
Wyszedł z zarośli i stanął przed samotnikiem. Nie za blisko - w końcu nie wiedział, jakie tamten ma zamiary. Wystarczająco tylko, żeby zaznaczyć swoją obecność. - Jesteś może zaznajomiony z samotniczym kotem o imieniu Kapsel? - popatrzył na starszego kocura. Mógł spytać: "czy znasz?" zamiast używać wyszukanych fraz, lecz gdzie byłby w tym polot? Lubił robić oficjalnie brzmiące wtręty w swoich wypowiedziach. Brzmiało to całkiem zabawnie, według niego, a do tego charakterystycznie. Nadawało mu też podniosły charakter - same plusy. - Długie, ciemne, bure futro. Biały palec łapy. Długie nogi. Blizny - doprecyzował, gdyby samo imię nie budziło skojarzeń. - Gdzie można założyć łowiecki rewir? - zdecydował się jeszcze dorzucić. To też ważna informacja. Nie był co prawda w wielu miejscach poza Cieniem, lecz po usłyszeniu mało uczęszczanej lokalizacji mógł po prostu wypytać o drogę - czy to klanowiczów, czy samotników. Coś się wymyśli.
A somberface Acrosstheocean Intothewastes Thecolderosion
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Krążący nieopodal kot najwyraźniej postanowił zagaić rozmowę. Może być i tak. Gdyby nie wyraźny zapach kocięcia, Babie Lato wędrowałby uważniej i zapewne ominął kocura szerokim łukiem – ale, sądząc po zapachu, nie miał się czego obawiać. Dzieciak był tutaj sam.
Swoją drogą, to już drugi raz jak trafia w tym lesie na ledwo odciągnięte od matki kociaki. Nikt ich w tych klanach nie pilnuje? Tu krążą lisy, na litość.
Skinął głową długowłosemu, przyglądając mu się z ciekawością, która, jak zwykle, nie znalazła odbicia w jego pyszczku. Bura mordka pozostawała całkowicie neutralna – to jest, dopóki młodzik się nie odezwał. Babie Lato uniósł jedną brew.
— Czy znam kota o imieniu Kapsel? — Powtórzył, nie do końca pewien czy dobrze go zrozumiał, czy za frazą zaznajomiony z nie kryło się jakieś inne znaczenie którego nie złapał. Na jakikolwiek znak potwierdzenia zamyślił się, a wreszcie wzruszył ramionami po kilku uderzeniach serca. Nawet po doprecyzowaniu opisu, w samym tylko poprzednim księżycu widział podobnych kotów z pięć w mieście, ale ominęli się nie wymieniając jednego słowa. — Nikt nie przychodzi mi na myśl. Koty pojawiają się i znikają w tych okolicach. Jakiś konkretny powód? — A to już kompletnie prywatne pytanie burego, wiedzione ciekawością. Kolega, znajomy spoza klanu? Skandaliczne. Poruszył wąsami w górę i w dół, jak zawsze kiedy tłumił śmiech.
W zamian dostał pytanie o łowiecki rewir i tym razem zamiast unosić, to zmarszczył brwi. O co tu chodziło?
— Wszędzie... byle poza terenami klanów. I cudzymi terenami, jeśli są oznaczone. — Odpowiedział powoli, obserwując reakcję na szarawym pyszczku. To było podchwytliwe pytanie?
Wyższy od przeciętnego kota - nic więc dziwnego, że patrzy na innych z góry! Słabo umięśniony młodzik o zaokrąglonych uszach i długim, czarnym dymnym futrze. Jaśniejsze, srebrzyste włosy pokrywają jego szyję, brzuch, a w drugiej kolejności - ogon. Znajdują się także wokół uszu. Jednolicie ciemnymi punktami są łapy i okolice nosa - czarnego, żeby pasował kolorystycznie. Poduszki łap wyglądają, jakby kiedyś były różowe, lecz wyblakły i zostały pokryte popiołem. Jedynym żywym, niemal radosnym akcentem są tęczówki kocura - ciemnozielone wokół źrenic, a bledsze w pozostałej części. Leniwie obserwują obóz.
Pragmatyczny, ceni logikę i funkcjonalność. Wybiórczo stosuje się do norm społecznych, jednak bez złośliwości. Po co witać się za każdym razem, gdy kogoś widzi? Przecież w obozie ciągle będzie się natykać na znajome osoby. Po co być pilnym i ambitnym, skoro radzi sobie bez tych cech? Miał przez chwilę chęć na nauczenie się walki i wciąż można go poprosić o sparing, jednak ogólnie rzecz biorąc woli się wylegiwać lub truchtać po terenach. Wyciąga wnioski na podstawie zachowania innych kotów - zazwyczaj błędne, bo brakuje mu kontekstu, a zamiast dopytać woli sam zgadywać. Nie przeszkadza mu to - liczy się sam proces rozwiązywania zagadek. Kiedy już kogoś dobrze pozna, jest o bardziej domyślny. Jego nastawienie do innych kotów zależy w dużej mierze od zachowania konkretnej osoby. Gdy ktoś się do niego uśmiecha, potrafi być miły i pomocny. Gdy ktoś go obraża (albo jego rodzinę), odpowiada ciętą ripostą. W neutralnych przypadkach oferuje suche fakty i obserwacje. Lubi też czasem zaskoczyć czy zdezorientować rozmówcę - czy to wyszukanym słownictwem, czy wspomnieniem jakiejś rzeczy z osiedla (zasłyszanej od mamy). Planuje opuścić klan, żeby wędrować i przeżywać przygody, gdy zdobędzie wystarczającą wiedzę, a mamę i Królik chce namówić do podjęcia tej samej decyzji. Co do przygód, chciałby raczej zobaczyć nieznane tereny niż podjąć się szalonych działań. Jest raczej bierny - woli pozostać w cieniu... chyba, że ktoś go zdenerwuje lub wymaga pilnej interwencji. Kreuje się na mrocznego, tajemniczego kota.
Łasicza Horda [KC], Chabrowa Przełęcz [KG]
Nie przejął się niezręcznością - to znaczy tylko, że zrobił dobre wejście! Dramatyczne! O tak, jak na kogoś kto żył w cieniu innych i nie zwracał na siebie uwagi, zaskakująco lubił znaleźć się w centrum zainteresowania. Tylko wtedy jednak, gdy to on miał kontrolę nad sytuacją.
Uznał, że teraz właśnie tak jest.
Na pytanie o powód wzruszył tylko barkami. Nie lubił opowiadać o swojej rodzinie - nawet jeśli się jej nie wstydził, a wręcz chełpił się pieszczochowym pochodzeniem. Wolał, gdy jego prywatne sprawy pozostawały prywatne. Nie otwierał się przed nikim - chyba, że przed siostrami. Jeśli chodzi o znajomych, miał ich trochę, lecz z nikim nie był szczególnie blisko. Dobrze byłoby mieć przyjaciela, nie ma co, ale skoro się nie miało... no, to trudno. Może właśnie wśród samotników kogoś znajdzie.
Na kolejną zdawkową odpowiedź wyrwało mu się stłumione westchnienie. Mało pomocny ten kot. Co za rozczarowanie. - Konkretniej. Dużo zwierzyny. Dużo kryjówek. Mało kotów - w skrócie: raj dla introwertyka. To jak, czy buras podzieli się swoją wiedzą?
A somberface Acrosstheocean Intothewastes Thecolderosion
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Dramatyczne... Gdyby bury wiedział jak miał zareagować, może z dobroci serca zdobyłby się na adekwatne reakcje na wyszukane słownictwo młodzika. Niestety nie wiedział. Jego jedyne skojarzenie prowadziło do tej kręconofutrej kotki którą spotkał księżyce temu w mieście. Tej od maku.
A, no i teraz więcej było jasne. Jak na tak niecodzienne słownictwo, kocurek nie był wyjątkowo ścisły w zadawaniu pytań. Nie pytał o to gdzie można polować, a gdzie najlepiej polować. Zupełnie inna rzecz.
— Ach. W takim wypadku – naprawdę sądzisz, że losowo spotkany kot podzieli się z tobą taką wiedzą? Gdybym wiedział o takim idealnym miejscu, przeprowadziłbym się tam sam i nikomu nie mówił. — Uniósł lewy kącik pyszczka ale kontynuował przyjaznym tonem. — Pachniesz klanem. Nie starcza wam zwierzyny na swoim terenie? Kotów może też sporo, ale to podobno dobry teren. — Machnął ogonem mniej więcej w stronę niewidocznej granicy. — Ten las jest w porządku. Ale problem z lasami jest taki, że lisy i borsuki też tak myślą. Bezpieczniej jest w mieście, tam trafia się głównie na psy. Jedzenia sporo. Jeśli oczywiście nie przeszkadzają ci ludzie.
Zaintrygował go ten młodzik, więc bury usiadł tu gdzie stał i przyglądał mu się z rosnącym zainteresowaniem. Będzie miał jeszcze jakieś pytania? Nie odpowiedział mu czemu szuka konkretnego kocura, ale jak na ucho burego, brzmiało jak ucieczka we dwójkę. Tylko albo ktoś się nie stawił... albo jeszcze nie do końca dogadali termin.
Wyższy od przeciętnego kota - nic więc dziwnego, że patrzy na innych z góry! Słabo umięśniony młodzik o zaokrąglonych uszach i długim, czarnym dymnym futrze. Jaśniejsze, srebrzyste włosy pokrywają jego szyję, brzuch, a w drugiej kolejności - ogon. Znajdują się także wokół uszu. Jednolicie ciemnymi punktami są łapy i okolice nosa - czarnego, żeby pasował kolorystycznie. Poduszki łap wyglądają, jakby kiedyś były różowe, lecz wyblakły i zostały pokryte popiołem. Jedynym żywym, niemal radosnym akcentem są tęczówki kocura - ciemnozielone wokół źrenic, a bledsze w pozostałej części. Leniwie obserwują obóz.
Pragmatyczny, ceni logikę i funkcjonalność. Wybiórczo stosuje się do norm społecznych, jednak bez złośliwości. Po co witać się za każdym razem, gdy kogoś widzi? Przecież w obozie ciągle będzie się natykać na znajome osoby. Po co być pilnym i ambitnym, skoro radzi sobie bez tych cech? Miał przez chwilę chęć na nauczenie się walki i wciąż można go poprosić o sparing, jednak ogólnie rzecz biorąc woli się wylegiwać lub truchtać po terenach. Wyciąga wnioski na podstawie zachowania innych kotów - zazwyczaj błędne, bo brakuje mu kontekstu, a zamiast dopytać woli sam zgadywać. Nie przeszkadza mu to - liczy się sam proces rozwiązywania zagadek. Kiedy już kogoś dobrze pozna, jest o bardziej domyślny. Jego nastawienie do innych kotów zależy w dużej mierze od zachowania konkretnej osoby. Gdy ktoś się do niego uśmiecha, potrafi być miły i pomocny. Gdy ktoś go obraża (albo jego rodzinę), odpowiada ciętą ripostą. W neutralnych przypadkach oferuje suche fakty i obserwacje. Lubi też czasem zaskoczyć czy zdezorientować rozmówcę - czy to wyszukanym słownictwem, czy wspomnieniem jakiejś rzeczy z osiedla (zasłyszanej od mamy). Planuje opuścić klan, żeby wędrować i przeżywać przygody, gdy zdobędzie wystarczającą wiedzę, a mamę i Królik chce namówić do podjęcia tej samej decyzji. Co do przygód, chciałby raczej zobaczyć nieznane tereny niż podjąć się szalonych działań. Jest raczej bierny - woli pozostać w cieniu... chyba, że ktoś go zdenerwuje lub wymaga pilnej interwencji. Kreuje się na mrocznego, tajemniczego kota.
Łasicza Horda [KC], Chabrowa Przełęcz [KG]
Tereny niczyje były ogromne. Ciągnęły się we wszystkich kierunkach. Fruczak wyobrażał je sobie jako nieskończony wręcz teren, na którym starczyłoby miejsca dowolnej ilości kotów. Mógłby zacząć iść w jednym kierunku, nad wielką słoną wodę i dalej, i wciąż miałby przed sobą coś nowego, jakiś jeszcze bardziej odległy obszar. Czyżby pomylił się w wyliczeniach? - Do rozważenia - skwitował reklamę miasta. Niby logiczny wybór, skoro właśnie stamtąd pochodziła jego mama, lecz trzeba przyznać, że spodobał mu się gęsty las. Problem stanowiły tylko wspomniane drapieżniki. Dlatego spróbuje namówić resztę rodziny na przeprowadzkę. Cztery koty dadzą radę z lisem czy borsukiem. Swoją drogą, Kapturka musiała być odważniejsza niż on, skoro zniknęła gdzieś w pojedynkę. Szkoda tylko, że nawet się nie pożegnała.
O siedlisku dwunogów wyrobi sobie opinię dopiero po ujrzeniu go na własne oczy. Krowie Kopytko nie udzielała się ostatnio w klanie, więc może nikt by nie zauważył, gdyby Fruczak wyślizgnął się na wycieczkę... - Zdradź chociaż, ilu jest tu samotników. Tu, tam i w mieście - spytał i również usiadł.
To już chyba nie jest objęte tajemnicą? Musiało to brzmieć jakby Cień planował rajd na samotnicze ziemie. Dymny poruszył wąsami z rozbawieniem. Może przybysz nawet się przestraszy takiego najazdu... w formie jednego ciekawskiego terminatora.
A somberface Acrosstheocean Intothewastes Thecolderosion
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Każde kolejne pytanie młodzika zadziwiało go coraz bardziej. Być może nie powinno, w końcu to młody kot, nieobeznany z życiem, szczególnie jeśli mieszkał dotąd wyłącznie w klanie. Niemniej, jego wyobrażenie terenów poza nim nie przestawało zaskakiwać burego.
— Ilu? — Skupił się, bo czuł że jego poprzednie odpowiedzi niekoniecznie satysfakcjonowały młodzika. Ale jak miał odpowiedzieć na coś takiego? Miał kłamać? Podać losową liczbę i uznać, że jak ostatnio liczył to znalazł 73 koty ale jeden ostatnio umarł? — Trudno powiedzieć. Na tych terenach spotkałem minimum dziesięć różnych kotów, w mieście więcej. Praktycznie co kilka dni możesz zobaczyć nieznajomą mordkę, szczególnie jeśli dużo się przemieszczasz. Myślę, że przynajmniej kilka dziesiątek kotów łącznie żyje w tej okolicy, nie wliczając klanów.
Wyższy od przeciętnego kota - nic więc dziwnego, że patrzy na innych z góry! Słabo umięśniony młodzik o zaokrąglonych uszach i długim, czarnym dymnym futrze. Jaśniejsze, srebrzyste włosy pokrywają jego szyję, brzuch, a w drugiej kolejności - ogon. Znajdują się także wokół uszu. Jednolicie ciemnymi punktami są łapy i okolice nosa - czarnego, żeby pasował kolorystycznie. Poduszki łap wyglądają, jakby kiedyś były różowe, lecz wyblakły i zostały pokryte popiołem. Jedynym żywym, niemal radosnym akcentem są tęczówki kocura - ciemnozielone wokół źrenic, a bledsze w pozostałej części. Leniwie obserwują obóz.
Pragmatyczny, ceni logikę i funkcjonalność. Wybiórczo stosuje się do norm społecznych, jednak bez złośliwości. Po co witać się za każdym razem, gdy kogoś widzi? Przecież w obozie ciągle będzie się natykać na znajome osoby. Po co być pilnym i ambitnym, skoro radzi sobie bez tych cech? Miał przez chwilę chęć na nauczenie się walki i wciąż można go poprosić o sparing, jednak ogólnie rzecz biorąc woli się wylegiwać lub truchtać po terenach. Wyciąga wnioski na podstawie zachowania innych kotów - zazwyczaj błędne, bo brakuje mu kontekstu, a zamiast dopytać woli sam zgadywać. Nie przeszkadza mu to - liczy się sam proces rozwiązywania zagadek. Kiedy już kogoś dobrze pozna, jest o bardziej domyślny. Jego nastawienie do innych kotów zależy w dużej mierze od zachowania konkretnej osoby. Gdy ktoś się do niego uśmiecha, potrafi być miły i pomocny. Gdy ktoś go obraża (albo jego rodzinę), odpowiada ciętą ripostą. W neutralnych przypadkach oferuje suche fakty i obserwacje. Lubi też czasem zaskoczyć czy zdezorientować rozmówcę - czy to wyszukanym słownictwem, czy wspomnieniem jakiejś rzeczy z osiedla (zasłyszanej od mamy). Planuje opuścić klan, żeby wędrować i przeżywać przygody, gdy zdobędzie wystarczającą wiedzę, a mamę i Królik chce namówić do podjęcia tej samej decyzji. Co do przygód, chciałby raczej zobaczyć nieznane tereny niż podjąć się szalonych działań. Jest raczej bierny - woli pozostać w cieniu... chyba, że ktoś go zdenerwuje lub wymaga pilnej interwencji. Kreuje się na mrocznego, tajemniczego kota.
Łasicza Horda [KC], Chabrowa Przełęcz [KG]
Och, dymny nie uważał się za niedoświadczonego! Był tylko... na wczesnym etapie zaznajamiania się z życiem. Tak. To co innego. Na pewno wiedział więcej niż kociaki Złocistego Nektaru, które potrafią tylko uderzać głową w ścianę, psuć żuki i atmosferę podczas odpoczynku!
Skinął głową. Może nie takie złe to siedlisko dwunogów? Będzie mu brakowało dachu z gałęzi nad głową, lecz podróże kształcą, jak to mówią. Mnóstwo nieznajomych mordek to lepsza możliwość obserwacji i pozyskania informacji. Niektóre koty, zwłaszcza pieszczochy, zostają na osiedlu na stałe. Gdy Fruczak dowie się już wszystkiego, co będą miały do powiedzenia, wywędruje gdzieś dalej. Do kolejnego miasta albo lasu.
Może niedługo uda mu się wymknąć i przekonać na własnej skórze, jak wygląda osiedle. Najlepiej razem z Kukułką i Królik. - Kto was leczy? Gdzie mieszka? - drążył dalej. Zgadywał, że skoro klany mają medyków, samotnicy też muszą mieć. Byłoby to... wygodne, bo nie chciało mu się zdobywać całej dostępnej wiedzy na temat postępowania w przypadku chorób, ran i stłuczeń. Musiałby mieć własny składzik ziół i regularnie go uzupełniać, a także przenosić ze sobą podczas podróży. To go akurat nie interesowało. Zbyt dużo zachodu. Lepiej jeśli można to oddelegować komuś innemu - temu, kto to lubi, żeby nie było. Niektórych pasjonowało leczenie. Pewnie chcieli być pomocni czy coś w ty stylu.
Samego Fruczaka ciekawiły go bardziej schematy postępowania kotów, zwyczaje zwierzyny i innych żyjątek, a także to, gdzie znajdują się dobre legowiska, miejsca do wygrzewania i tym podobne. Cały obóz miał już zmapowany. Tereny poznawał coraz lepiej - dołączał czasem do patroli albo szwendał się samotnie. Przyszła więc pora na podbój terenów niczyich! Póki co niczyje, a kiedyś będą jego. No, może nie całe. Przynajmniej fragment.
A somberface Acrosstheocean Intothewastes Thecolderosion