Logo Artemidy
Brzęczące Trzciny
#46
Nie zauważył liliowej kotki, pogrążony we własnych myślach, które nieustannie napływały do jego głowy. Dopiero dźwięk, który z siebie wydała, zwrócił jego uwagę. W pierwszej chwili nie rozpoznał jej, choć krótkie, liliowe futerko przywołało wspomnienie rodzeństwa, którego od dawna nie widział. Dopiero gdy skupił się na jej mordce i poczuł woń, o której niemal zapomniał, jego własny pyszczek otworzył się, a serce zaczęło bić równie szybko co u niskiej wojowniczki. Miał wrażenie, że zasnął i przeniósł się na Srebrną Skórkę, bo już dawno stracił nadzieję na to, że mógłby w inny sposób spotkać starszą siostrę. Nawet jeśli nie był pewien czy w ogóle wierzył w istnienie tego miejsca. Nie dostrzegał jednak żadnych gwiazd poza tymi, które stopniowo pojawiały się na wieczornym niebie.
- ...Cis? - wydusił wreszcie z siebie cichym, nieco zachrypniętym głosem, jakby obawiał się, że to tylko zwidy...
... Jednak choć odezwał się, iluzja nie rozpadła się na kawałki, a kotka dalej stała przed nim. Zaczął się więc obawiać, że po prostu natrafił na kogoś podobnego. W końcu Cisowa Jagoda zniknęła z klanu księżyce temu. Jakim cudem teraz znów w nim była? Przecież pachniała nim tak wyraźnie, że nie było mowy o pomyłce. Poczuł się dziwnie oderwany od rzeczywistości, która w tej chwili wydawała mu się niesamowicie absurdalna i niewiarygodna.
x x
x
[Obrazek: CYV3Fze.png]
- ̗̀ ✿. ̖́-

na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu....................................
....................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
........palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.............................
..................................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

≡ w przejściu ≡
x

✿ czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m......................
...................i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem ✿
xxx
LVL 5 90 / 400
MedLVL 2 109 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Nie mogła uwierzyć. Po prostu - nie mogła. Chciała, lecz nie mogła. Wzięła pod uwagę wszystko - nawet możliwość nawiedzenia przez Gwiezdnego. I nawet jeśli wypierała dzielnie z myśli pomysł, że jej zaginiony brat mógłby nie żyć, jej strach przed rozczarowaniem podsunął jej nawet ten pomysł. Poczuła z tego powodu palący wstyd. Przez krótką chwilę.
Ponieważ wypowiedział jej imię. To był on. Ten mały, cudowny, kochany braciszek, który dzielnie z nią trenował. Który nigdy nie był pewny siebie i Cis zawsze starała się dodać mu otuchy. Jej braciszek, który był w Klanie, gdy zaginęła - i nie znał przyczyny. Cała ta świadomość uderzyła Cis niczym cios, aż zgięła się, nie odrywając wzroku od kocura. Zdołała zrobić jeden krok i zamarła, analizując każdy fragment jego pyska. Każdy fragment jego futra. Rejestrując każdą bliznę, każdą ranę, każdą wystającą kość. Jej pysk otworzył się w niemym krzyku, a z otwartych oczu poleciały łzy. Jej ciało drżało, nie pozwalając jej zrobić kroku bliżej, mimo iż próbowała wysunąć do niego łapę. Nie mogła uwierzyć. Nie mogła.
- Mały!... - wyrzuciła z siebie ledwo, ze ściśniętego gardła, a gdy już to powiedziała, wszystko ustąpiło. Wszystko. Odnaleźli się.
Z jej piersi wyrwał się głośny szloch, a sama Cis, potykając się niezgrabnie, skoczyła ku bratu, by wtulić się w jego czekoladowe futro. Już nie drżała - przez jej ciało przebiegały wstrząsy, gdy zrozumiała, że Mały jest tutaj, w fizycznej formie, a ona się w niego wtula. Czując jednocześnie ulgę i ból całej tęsknoty, jaką dotychczas odczuwała, zawyła, unosząc łeb do góry i pozwoliła swoim łzom płynąć po pyszczku. Jej wszystkie zmysły zostały zaatakowane świadomością obecności brata, którego nie widziała pół życia. Jej wzrok, słuch i węch i dotyk rejestrował Małego Liścia wciąż z niedowierzaniem, jakby dawno zaakceptował jego domniemaną śmierć.
<center><div class="tloCisek"><center>
<div class="Cisek1"><span class="Cisuś3">in the Valley of the Dolls we sleep</span> got a hole INSIDE of me
living with identities that do not belong to me

• • •
in my life I got this far, now I'm r e a d y for the last hurrah
dying like a shooting star...
</div>
<span class="Cisek2">in the Valley, in the Valley of Dolls</span></div></center></center>

<style>.tloCisek{height:170px; width:370px; background:url('https://img.freepik.com/free-photo/purple-meadow-flowers_322990-12.jpg?size=626&ext=jpg&ga=GA1.2.2029709535.1612742400.png');border-style: solid; border-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-color: #2f262c; border-radius: 45px 5px 45px 5px} .Cisek1{height:70px; width: 314px; margin-top:40px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(169, 132, 139, 0.45);border-style: solid; border-width: 0px; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-color: transparent; border-radius: 35px 35px 35px 35px} .Cisek2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style> .Cisuś3 {font-family: 'Cookie'; font-size: 30px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Sail&display=swap" rel="stylesheet">
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cookie&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 220 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Zadrżał na całym ciele, gdy Rzeczniaczka zareagowała na imię, które wypowiedział. Zamknął oczy, wziął głęboki wdech. Wciąż nie mógł uwierzyć. Nie potrafił. Stracił wszelką nadzieję księżyce temu, gdy przekonał się, że znalezienie kilku kotów na tak wielkim świecie było niemożliwe. A jednak, gdy otworzył oczy Cisowa Jagoda dalej przed nim stała, nie mogąc ruszyć się z miejsca w tym samym stopniu co on sam. I być może ten stan rzeczy nie uległby zbyt prędko zmianie, gdyby nie to, że starsza kotka skoczyła ku niemu, wypłakując sobie oczy w jego futro. Kontakt fizyczny sprawił, że nieświadomie wstrzymał oddech. Tylko jego serce uparcie obijało się o klatkę piersiową, jakby próbowało się z niej wydostać. Nie wiedział co myśleć, nie wiedział co czuć. Jednak dotyk i głośny płacz liliowej wojowniczki były zatrważająco rzeczywiste. Nim się zorientował, jego pole widzenia rozmyło się, a do łez Cis dołączyły jego własne, wolno spływające po biało-brązowym pyszczku i opadające na liliowe futerko siostry.
- To.. to ja - wybełkotał niewyraźnie, przez zaciśnięte gardło i wbił wzrok w nieokreślony punkt przed sobą, nie będąc w stanie zmusić się do spojrzenia na zapłakaną mordkę siostry.
Myśli pędziły w jego głowie niczym cwałujące na złamanie karku konie. To straszne, jak dziwaczne scenariusze potrafiło pisać życie. Ze wszystkich możliwych opcji, tej spodziewał się najmniej. Trwał tak kilka uderzeń serca aż w końcu, gdy moment oderwania od otoczenia minął, skulił się i wtulił głowę w szyję liliowej kotki, pociągając głośno nosem.
- Tęskniłem - szepnął wreszcie głosem tak słabym i cichym, że niemal niedosłyszalnym dla kociego ucha.
x x
x
[Obrazek: CYV3Fze.png]
- ̗̀ ✿. ̖́-

na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu....................................
....................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
........palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.............................
..................................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

≡ w przejściu ≡
x

✿ czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m......................
...................i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem ✿
xxx
LVL 5 90 / 400
MedLVL 2 109 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Trzeba przyznać, że Mały Liść miał bardziej spokojniejsze podejście do tej sytuacji - a przynajmniej do czasu. Ponieważ szlochy Cis nie ustawały, gdy ten wziął głęboki oddech, zapewne pełen niedowierzania. Cis zaś była wstrząśnięta do tego stopnia znajomym widokiem, że zdawało się, jakby łzy miały nigdy nie przestać lecieć - chociaż jej szloch uspokoił się delikatnie, a sama Cis patrzyła już na brata z uśmiechem przez łzy. Brakowało jej tego. Dzielenia się radością z jej bratem.
Gdy ten wtulił się w jej szyję, ona ocierała podbródek delikatnie o jego czoło, nawet nie wiedząc już, kogo stara się uspokoić - siebie czy jego. Wiedziała jednak na pewno, że oboje płakali, ale też że oboje byli żywi i to było w tym wszystkim najważniejsze.
Przymknęła oczy i wdychała zapach brata, tak znajomy nawet, jeśli zostali rozdzieleni na tyle księżyców. Nie mogła uwierzyć w to, co tutaj zaszło. Jeszcze nie tak dawno łkała nad grobem przyjaciela, żyjąc w przekonaniu, że została zupełnie sama. Czy to Gwiezdni tak zaplanowali? Czy też sam Świetlik wysłuchał jej błagania? Uniosła łebek do góry, jakby szukając tam odpowiedzi, której oczywiście nie znalazła. Mimo to czuła, że jest otoczona tą specjalną opieką, opieką jej Mistrza. Który nie pozwolił jej cierpieć z tęsknoty już nigdy więcej.
Przymknęła znów oczy, słysząc znów głos brata, a jej własne gardło zacisnęło się boleśnie. Mówił to, co ona również czuła. Nawet nie wiedziała, jak wyrazić tę tęsknotę, której doznała, gdy wyrwano ją z Klanu.
- Ja też, Mały... - powiedziała równie cicho, prawie szepcząc. Jego imię powodowało przyjemną słodycz w pysku, możliwość wypowiedzenia go z tą świadomością, że jest przy niej.
- Myślałam.... myślałam że ty... - nie dokończyła, a powietrze znów przeciął ostry dźwięk jej szlochu. Nie potrafiła sobie wybaczyć, że wcześniej nie zaczęła go szukać. Gdyby tylko miała świadomość... Gdyby uwierzyła. Zamiast tego wolała użalać się nad sobą i tym, że została jedyna. Och, głupia, głupia... głupia Cis!
<center><div class="tloCisek"><center>
<div class="Cisek1"><span class="Cisuś3">in the Valley of the Dolls we sleep</span> got a hole INSIDE of me
living with identities that do not belong to me

• • •
in my life I got this far, now I'm r e a d y for the last hurrah
dying like a shooting star...
</div>
<span class="Cisek2">in the Valley, in the Valley of Dolls</span></div></center></center>

<style>.tloCisek{height:170px; width:370px; background:url('https://img.freepik.com/free-photo/purple-meadow-flowers_322990-12.jpg?size=626&ext=jpg&ga=GA1.2.2029709535.1612742400.png');border-style: solid; border-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-color: #2f262c; border-radius: 45px 5px 45px 5px} .Cisek1{height:70px; width: 314px; margin-top:40px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(169, 132, 139, 0.45);border-style: solid; border-width: 0px; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-color: transparent; border-radius: 35px 35px 35px 35px} .Cisek2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style> .Cisuś3 {font-family: 'Cookie'; font-size: 30px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Sail&display=swap" rel="stylesheet">
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cookie&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 220 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Daleko mu było do bycia spokojnym. Czuł się tak strasznie zagubiony i zszokowany, że zwyczajnie nie wiedział jak zareagować. Poza tym, rzadko reagował skrajnie czy intensywnie. Nawet teraz, wtulony w szyję siostry, zaledwie szlochał bezgłośnie i tylko co jakiś czas pociągał nosem. Gdy wreszcie dotarło do niego, że to wszystko to była prawda, jego umysł zalała niemal przytłaczająca ulga. Dużo silniejsza niż wtedy, kiedy po wielu księżycach wrócił na znajome tereny. Tęsknił, och jak tęsknił za dotykiem znajomego kota, któremu ufał...
- J-ja też - odparł zachrypniętym, urywanym od łez i zaciśniętego gardła głosem, spodziewając się o co chodziło siostrze.
Być może faktycznie jakaś jego część umarła. Nie był tym samym kotem, którego Cisowa Jagoda niegdyś znała. Był jeszcze gorszy, jeszcze słabszy. Czuł wstyd ilekroć przypominał sobie do jakiego stanu doprowadził swoje ciało i umysł, gdy wciąż żył w klanie. Teraz było niewiele lepiej, ale przynajmniej był w stanie jako tako funkcjonować. Wtedy... cóż, psychicznie i fizycznie był w zupełnie innym miejscu, pełnym koszmarów i cieni z przeszłości, które nękały go zarówno we śnie, jak i na jawie. Popełniał błąd za błędem, sprowadzając samego siebie coraz bliżej dla, a gdy do niego dotarł, nie potrafił odbić się ku powierzchni. Dopiero żyjąc pod stałą groźbą ran i potencjalnej śmierci nauczył się zmuszać swoje nieposłuszne ciało i umysł do działania.
Teraz jednak, żywy i z pyszczkiem wtulonym w równie żywą Cisową Jagodę, nie potrafił się przejmować niczym innym jak tym, że wreszcie nie był sam.
x x
x
[Obrazek: CYV3Fze.png]
- ̗̀ ✿. ̖́-

na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu....................................
....................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
........palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.............................
..................................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

≡ w przejściu ≡
x

✿ czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m......................
...................i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem ✿
xxx
LVL 5 90 / 400
MedLVL 2 109 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Nawet po 40 księżycach tułaczki Cis nie zaznała tego uczucia. Czym innym był powrót do Klanu, który już nie miał zbyt wiele wspólnego z tym, z czym ona się wychowywała a czymś zupełnie innym było odnalezienie bliskiej jej osoby. Cis wiedziała, że z Małym dzieliła niepowtarzalną więź, coś, czego nie potrafiłaby już rozwinąć wobec nikogo innego. Dlatego jej ciało i umysł były w zupełnym szoku.
Nie obchodziło ją, czy zmienił się, czy jest dobry czy zły, czy też będą musieli wspólnie długo pracować nad swoimi traumami. W tej chwili możliwość usłyszenia jego oddechu była dla Cis przeżyciem, o które nie śmiała nawet marzyć. Jakby zupełnie na to nie zasługiwała.
- Nigdy... Przenigdy... Nie opuszczę cię... rozumiesz? - załkała, wtulając się w jego futerko - Nigdy. Nie opuszczę ani na krok. Nie pozwolę, by cokolwiek znów nas rozdzieliło. - powiedziała z bólem w głosie. Cokolwiek miało się dziać, Cis nie zamierzała opuszczać swojego brata. Nie po tym wszystkim, przez co musieli przejść. Dosyć cierpienia.
<center><div class="tloCisek"><center>
<div class="Cisek1"><span class="Cisuś3">in the Valley of the Dolls we sleep</span> got a hole INSIDE of me
living with identities that do not belong to me

• • •
in my life I got this far, now I'm r e a d y for the last hurrah
dying like a shooting star...
</div>
<span class="Cisek2">in the Valley, in the Valley of Dolls</span></div></center></center>

<style>.tloCisek{height:170px; width:370px; background:url('https://img.freepik.com/free-photo/purple-meadow-flowers_322990-12.jpg?size=626&ext=jpg&ga=GA1.2.2029709535.1612742400.png');border-style: solid; border-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-color: #2f262c; border-radius: 45px 5px 45px 5px} .Cisek1{height:70px; width: 314px; margin-top:40px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(169, 132, 139, 0.45);border-style: solid; border-width: 0px; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-color: transparent; border-radius: 35px 35px 35px 35px} .Cisek2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style> .Cisuś3 {font-family: 'Cookie'; font-size: 30px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Sail&display=swap" rel="stylesheet">
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cookie&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 220 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Choć bardzo chciał uwierzyć w słowa Cisowej Jagody, nie był w stanie. Zbyt wiele kotów go opuściło z przyczyn niezależnych od nich. Nikt nie miał kontroli nad tym, czy następnego dnia nie zostanie zabity w trakcie polowania czy patrolu. Ale to nic, bo teraz, wtulony w szyję starszej siostry i otoczony jej zapachem, pierwszy raz od wielu księżyców czuł się prawdziwie bezpiecznie. Pokiwał więc twierdząco głową, nieświadomie wycierając nos o jej liliowe futerko. Nie potrzebował, by składała obietnice, że nigdy go nie opuści. Brzmiało to nierealistycznie, nie zasługiwał na te słowa z jej strony. Gdyby jednak zwyczajnie została w okolicy; gdyby miał świadomość, że była blisko, cała i zdrowa... to byłoby więcej niż wystarczające.
- A-ale musisz wrócić. Do... do klanu - bąknął niepewnie, gdy jego oddech się uspokoił, a nowe łzy przestały spływać po mlecznobiałej mordce.
Nie chciał, by Cisowa Jagoda opuszczała klan tylko po to, by dotrzymywać mu towarzystwa. Miała swoje obowiązki, prawdopodobnie terminatorów do wytrenowania, a on... był niegodnym uwagi włóczęgą, który bez słowa wyjaśnienia uciekł z klanu na wiele księżyców i nawet nie dał rady osiągnąć celu, który sobie postawił. Zawalił na całej linii i doskonale o tym wiedział. Już dawno się z tym pogodził, ba, nauczył się z tym żyć. Teraz jednak, mając świadomość, że ominął powrót siostry, czuł smak goryczy na języku. Gdyby został, och, gdyby tylko został w miejscu! Nie mógł jednak zmienić przeszłości, więc pozostało mu zaakceptować teraźniejszość.
x x
x
[Obrazek: CYV3Fze.png]
- ̗̀ ✿. ̖́-

na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu....................................
....................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
........palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.............................
..................................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

≡ w przejściu ≡
x

✿ czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m......................
...................i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem ✿
xxx
LVL 5 90 / 400
MedLVL 2 109 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Cis nie dopuszczała do myśli przyczyn opuszczenia klanu przez Małego. Ba, nie dopuszczała do myśli, że w ogóle go opuścił. Wszystko, co liczyło się teraz, to to, że jest przy niej a ona nie zamierza go opuścić. I nie pozwoli mu również zostać tutaj samemu. Nie teraz, gdy odnaleźli się po tak długim czasie.
Ocierała się dalej, uspokajając go. Już przestała płakać - uczucie ulgi rozlało się w jej wnętrzu, czułą błogi spokój tuląc brata i... takie cudowne szczęście. Uczucie, którego tak dawno nie zaznała - po prostu szczęście.
- Wrócę. Wrócę tam razem z tobą. - powiedziała cichutko, głaskając go. Nie zamierzała go zostawiać na tych terenach - nie mógł już dłużej być sam. Nadszedł czas, żeby skończyć tą tułaczkę.
Nigdy nie pomyślałaby o bracie jako o nic nie wartym włóczędze - chociaż, gdy pierwszy raz go zobaczyła, pomyślała o nim jako o jakimś samotniku. Ale teraz wie, że jest krwią z jej krwi, jej rodzonym bratem, uczniem i terminatorem - jej przyjacielem.
- Teraz wrócimy razem. Do domu. Tam jest nasze miejsce. - powiedziała w końcu, wciąż tuląc brata czule i z miłością.
<center><div class="tloCisek"><center>
<div class="Cisek1"><span class="Cisuś3">in the Valley of the Dolls we sleep</span> got a hole INSIDE of me
living with identities that do not belong to me

• • •
in my life I got this far, now I'm r e a d y for the last hurrah
dying like a shooting star...
</div>
<span class="Cisek2">in the Valley, in the Valley of Dolls</span></div></center></center>

<style>.tloCisek{height:170px; width:370px; background:url('https://img.freepik.com/free-photo/purple-meadow-flowers_322990-12.jpg?size=626&ext=jpg&ga=GA1.2.2029709535.1612742400.png');border-style: solid; border-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-color: #2f262c; border-radius: 45px 5px 45px 5px} .Cisek1{height:70px; width: 314px; margin-top:40px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(169, 132, 139, 0.45);border-style: solid; border-width: 0px; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-color: transparent; border-radius: 35px 35px 35px 35px} .Cisek2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style> .Cisuś3 {font-family: 'Cookie'; font-size: 30px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Sail&display=swap" rel="stylesheet">
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cookie&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 220 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
On również czuł szczęście, choć stłumione i ulotne niczym powiew wiatru. Nie pamiętał kiedy ostatnim razem czuł jakiekolwiek pozytywne emocje na tyle wyraźnie, by był w stanie je jednoznacznie określić. Musiało to być w czasach, gdy był jeszcze małym kocięciem, albo młodym terminatorem, który dopiero poznawał jaki świat był naprawdę; który niepokojąco wcześnie stoczył pierwszy krwawy bój z samotnikiem i zyskał blizny jako pamiątkę po tamtym wydarzeniu... a także skazę na psychice, która wraz z upływem czasu tylko się powiększała, aż wreszcie pochłonęła go niemal całkowicie. Kiedyś obwiniał Mleczny Kieł o śmierć samotnika, ale gdy dorósł zdał sobie sprawę z tego, że robiła to w obronie klanu i mniej doświadczonych członków Klanu Rzeki. W końcu samotnik mógł uciec zamiast stawiać opór.
Wreszcie uspokoił się w większym stopniu, wdychając boleśnie znajomy zapach starszej siostry. Chciał zaprzeczyć, gdy oznajmiła, że zabierze go ze sobą. Przecież nie było na to szans, nie zasługiwał, był tam niepotrzebny... a przede wszystkim bał się przekonać na własne oczy jak bardzo był tam niechciany. Nie ważne jak bardzo odpychał od siebie tę myśl, Klan Rzeki wciąż był w jego sercu domem, nawet jeśli po śmierci Łososia nieco się zagubił i nie potrafił się pozbierać. Gdyby okazało się, że naprawdę nie mógł wrócić... nie zniósłby tego ciosu. Dużo łatwiej było trwać w niepewności i snuć czarne scenariusze, niż przechodzić przez nie w rzeczywistości. Podniósł głowę, by spojrzeć w mordkę siostry, jednak zdążył tylko wziąć głębszy oddech, który zaraz ugrząsł mu w gardle, gdy Cisowa Jagoda znów się odezwała.
Teraz wrócimy razem. Do domu. Tam jest nasze miejsce.
Świeże łzy napłynęły do złoto-zielonych oczu, a zęby zacisnęły się z cichym trzaskiem. Łaciaty kocur zadrżał na całym ciele, czując się w obliczu starszej wojowniczki niczym zagubione kocię, którym wciąż był w środku. Załkał bezgłośnie, pozwalając się głaskać i przytulać, choć to sprawiało, że tylko bardziej chciało mu się płakać.
- O-obiecujesz? - szepnął, wbrew sobie i wszelkim negatywnym myślom, które tłukły się po jego głowie.
Zupełnie jakby Cis posiadała magiczną moc, dzięki której mogła sprawić, że jej słowa staną się rzeczywistością. Było już jednak za późno na to, by cofnąć to pojedyncze słowo, które wyrwało się z jego mordki, mimo że już dawno przekonał się, gdzie może doprowadzić go robienie sobie nadziei na coś takiego.
x x
x
[Obrazek: CYV3Fze.png]
- ̗̀ ✿. ̖́-

na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu....................................
....................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
........palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.............................
..................................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

≡ w przejściu ≡
x

✿ czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m......................
...................i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem ✿
xxx
LVL 5 90 / 400
MedLVL 2 109 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Ta cała scena przeniosła Cis do czasów, gdy trenowała go jako swojego pierwszego terminatora. Wtedy wszystko... ach, wszystko wtedy było tak proste! Jej dylematy były bezsensowne i zupełnie bez znaczenia, gdy rozpamiętuje je teraz. Wtedy zawsze Świetlik był przy niej, gotowy jej pomóc, rozwiać wątpliwości... i wysłuchać. Byli wszyscy, których kochała - mama i tata, Mały, Rudzik, Mleczko... i całe rodzeństwo. I był Świetlik. Wszystko było na swoim miejscu. Wszystko było tak po prostu, w porządku. Teraz, gdy to wszystko się skończyło, Cis została brutalnie wrzucona w sytuacji, gdzie musiała poradzić sobie zupełnie sama, a swoje lęki i cierpienia wykrzykiwać do swoich własnych łap. Nie wiedząc nawet, czy uda jej się wrócić.
Czując, jak jej braciszek znów łamie się i rozpada pod wpływem jej własnych słów, uściskała go mocniej, pewniej - nie jest już sam. Może jej zaufać.
- Obiecuję. - powiedziała pewnie i ze spokojem. Nie pozwoli mu teraz odejść. Zachód została przyjęta z powrotem, mimo okropnych rzeczy, które podobno próbowała zrobić. Cisowa, chociażby miała błagać, skomleć i wyć pod łapami Czerwonej Gwiazdy, musi przekonać ją, by przyjęła go z powrotem. Nieważne, jak wiele grzechów miał na swoim koncie, nie zostawi go więcej. Czerwona Gwiazda musi to zrozumieć - odnalezienie jedynego członka rodziny, o którym myślało się, że jest martwy, po połowie swojego marnego życia spędzonego na tułaczce. Chociażby miała przyrzec jej na swoje własne życie - zrobi to. Zrobi wszystko, co tylko może. Jest gotowa na wszelkie poświęcenie.
- Mały, czy ty... szukałeś mnie? - zapytała nieśmiało i z łzami, które w końcu ponownie zaczęły płynąć. Czy to ona była powodem kolejnego zmarnowanego życia, ogromnego cierpienia i wielu księżyców samotności?
<center><div class="tloCisek"><center>
<div class="Cisek1"><span class="Cisuś3">in the Valley of the Dolls we sleep</span> got a hole INSIDE of me
living with identities that do not belong to me

• • •
in my life I got this far, now I'm r e a d y for the last hurrah
dying like a shooting star...
</div>
<span class="Cisek2">in the Valley, in the Valley of Dolls</span></div></center></center>

<style>.tloCisek{height:170px; width:370px; background:url('https://img.freepik.com/free-photo/purple-meadow-flowers_322990-12.jpg?size=626&ext=jpg&ga=GA1.2.2029709535.1612742400.png');border-style: solid; border-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-color: #2f262c; border-radius: 45px 5px 45px 5px} .Cisek1{height:70px; width: 314px; margin-top:40px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(169, 132, 139, 0.45);border-style: solid; border-width: 0px; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-color: transparent; border-radius: 35px 35px 35px 35px} .Cisek2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style> .Cisuś3 {font-family: 'Cookie'; font-size: 30px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Sail&display=swap" rel="stylesheet">
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cookie&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 220 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Nawet jeśli nie była w stanie spełnić obietnicy, poczuł wdzięczność, że chciała dla niego spróbować. Być może z nią u boku mu się uda...! Ach, ale lepiej nie myśleć o tym zbyt wiele, bo inaczej spanikuje i ucieknie. Nie chciał tak szybko opuszczać towarzystwa Cisowej Jagody. Choć zaginęła dawno temu, ich więź była zbyt silna by upływ czasu mógł ją tak po prostu zniszczyć.
Drgnął lekko na pytanie o to, czy jej szukał. Nie wiedział co się za nim kryło, w jakim celu zostało ono zadane. Mały Liść wbił wzrok we własne łapy, pociągając cichutko nosem. Nie lubił popełniać błędów i udzielać niewłaściwej odpowiedzi. Zdecydował jednak nie ukrywać prawdy, nie teraz, nie przed Cis.
- Ja... n-nie wiem. Nie sądziłem, że... że jeszcze kiedyś... uch. Że cię z-zobaczę - mruknął niepewnie, nie podnosząc spojrzenia na liliową kotkę. - Chyba... chyba po prostu chciałem, nie wiem. Znaleźć k-kogokolwiek - dodał ciszej, wbijając pazury przednich łap w ziemię.
x x
x
[Obrazek: CYV3Fze.png]
- ̗̀ ✿. ̖́-

na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu....................................
....................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
........palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.............................
..................................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

≡ w przejściu ≡
x

✿ czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m......................
...................i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem ✿
xxx
LVL 5 90 / 400
MedLVL 2 109 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Cisowa zdawała sobie sprawę z wagi tej obietnicy. Już teraz czuła na sobie jej ciężar. Ciężar tego, że musi ją spełnić. Nieważne co by się działo - nie odstąpi od danego słowa. Znała go dobrze i wiedziała, że jako jedyna może go ukoić, może złagodzić jego ból i vice versa - jej brat może pomóc jej uporać się z tą pustką, którą odczuwa teraz w Klanie - własnym a obcym. Są jedyni na świecie i są sobie teraz potrzebni - jak nigdy wcześniej. A Cis nie zamierzała tracić brata po raz drugi.
Ścisnęła go mocniej, gdy odpowiedział. Wiedziała, że była jednym z powodów, dla których odszedł. Może nie tylko jej szukał, ale wciąż czuła się współwinna tego, jak to się potoczyło, nawet jeśli nie było to z jej winy. Otarła łzy w jego futro, mówiąc jeszcze ciszej.
- Przepraszam, Mały. Przepraszam. Ja nie uciekłam z Klanu. Nigdy, przenigdy bym tego tobie nie zrobiła. Nigdy. Przepraszam, że tak to się potoczyło. Wszystko ci opowiem, ale chcę, żebyś wiedział - nie opuściłam cię z własnej woli i nigdy tego nie zrobię, nie ważne co by się działo, braciszku. - po tych słowach jej łzy zaczęły płynąć niekontrolowanym strumieniem, a jej ciałem znów wstrząsnął szloch. Nieważne, ile księżyców minie - to ona wszystko zrujnowała. Jedną, nieodpowiednią decyzją.
<center><div class="tloCisek"><center>
<div class="Cisek1"><span class="Cisuś3">in the Valley of the Dolls we sleep</span> got a hole INSIDE of me
living with identities that do not belong to me

• • •
in my life I got this far, now I'm r e a d y for the last hurrah
dying like a shooting star...
</div>
<span class="Cisek2">in the Valley, in the Valley of Dolls</span></div></center></center>

<style>.tloCisek{height:170px; width:370px; background:url('https://img.freepik.com/free-photo/purple-meadow-flowers_322990-12.jpg?size=626&ext=jpg&ga=GA1.2.2029709535.1612742400.png');border-style: solid; border-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-color: #2f262c; border-radius: 45px 5px 45px 5px} .Cisek1{height:70px; width: 314px; margin-top:40px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(169, 132, 139, 0.45);border-style: solid; border-width: 0px; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-color: transparent; border-radius: 35px 35px 35px 35px} .Cisek2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style> .Cisuś3 {font-family: 'Cookie'; font-size: 30px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Sail&display=swap" rel="stylesheet">
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cookie&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 220 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Byli sobie nawzajem bardzo potrzebni, co widać było szczególnie teraz; niczym brakujące puzzle tej samej układanki. Wciąż daleko im było do bycia kompletnymi, ale dzięki temu przypadkowemu spotkaniu stali się choć trochę mniej samotni na tym wielkim świecie. Mały nie chciał, by ten stan rzeczy uległ zmianie. Nawet jeśli nie będzie mile widziany w Klanie Rzeki... mógłby chociaż pozostać w pobliżu, znaleźć własny skrawek ziemi. Żeby Cisowa Jagoda mogła go odwiedzać kiedy tylko chciała. Wierzył jej, ale sceptycyzm zakorzenił się w jego duszy zbyt głęboko, by nie próbował szukać innych, bardziej realistycznych rozwiązań. Tak na wszelki wypadek.
Kiwnął głową, choć nie uważał, by zasługiwał na przeprosiny ze strony Cis. To nie jej wina, nawet jeśli odeszłaby z własnej woli. W końcu on sam właśnie tak zrobił. To, że decyzję tę podjął będąc w głębokiej żałobie po stracie przyjaciela, nie usprawiedliwiało go. Jednak... mimo wszystko dobrze wiedzieć, że liliowa kotka nie zniknęła celowo. Jakby zrobiła to dobrowolnie, mógłby już jej nigdy więcej nie zobaczyć.
- W-wierzę ci - zapewnił cicho, rozluźniając mięśnie łap i pozwalając pazurom wrócić na swoje miejsce.
x x
x
[Obrazek: CYV3Fze.png]
- ̗̀ ✿. ̖́-

na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu....................................
....................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
........palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.............................
..................................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

≡ w przejściu ≡
x

✿ czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m......................
...................i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem ✿
xxx
LVL 5 90 / 400
MedLVL 2 109 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Słysząc to pojedyncze słowo od swojego brata, łapy pod nią ugięły się z ulgi, którą odczuła. To jedno słowo podniosło większą część ciężaru z jej serca, który nosiła przez te całe czterdzieści księżyców. Uczucie duszenia się przez poczucie winy, przez niemoc wyjaśnienia swojej nieobecności... Zabijała ją. Odbierała powietrze. Chciała wykrzyczeć to wszystko w stronę Gwiezdnego Skórki, jakby chcąc, by usłyszeli to wszyscy jej bliscy, gdziekolwiek by się znajdywali. Ale wiedziała, że to tak nie działa. Wiedziała, że wykrzyczenie nie da nic. Mogła krzyczeć i krzyczeć, a nikt ją nie słyszał. Była daleka od domu, sama, pozostawiona na pastwę obcych, dzikich kotów, zwierząt, drapieżników. Do tego czasu nie potrafiła tego powiedzieć, nie potrafiła przyznać tego w myślach, ale...
Bałam się. Tak bardzo, bardzo się bałam...
Wzięła głęboki oddech, uspokajając się. Siedzieli tutaj długo. Niebawem zupełnie będzie ciemno, a Cis nie mogła pozwolić, by Mały spędził nawet tę noc poza Obozem. Nie może.
Pogłaskała go jeszcze raz, po czym odsunęła się i popatrzyła prosto w jego oczy.
- Wracamy do domu. Razem.


/zt/
<center><div class="tloCisek"><center>
<div class="Cisek1"><span class="Cisuś3">in the Valley of the Dolls we sleep</span> got a hole INSIDE of me
living with identities that do not belong to me

• • •
in my life I got this far, now I'm r e a d y for the last hurrah
dying like a shooting star...
</div>
<span class="Cisek2">in the Valley, in the Valley of Dolls</span></div></center></center>

<style>.tloCisek{height:170px; width:370px; background:url('https://img.freepik.com/free-photo/purple-meadow-flowers_322990-12.jpg?size=626&ext=jpg&ga=GA1.2.2029709535.1612742400.png');border-style: solid; border-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-color: #2f262c; border-radius: 45px 5px 45px 5px} .Cisek1{height:70px; width: 314px; margin-top:40px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(169, 132, 139, 0.45);border-style: solid; border-width: 0px; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-color: transparent; border-radius: 35px 35px 35px 35px} .Cisek2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style> .Cisuś3 {font-family: 'Cookie'; font-size: 30px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Sail&display=swap" rel="stylesheet">
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cookie&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 220 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Ciemność stosunkowo dawno przestała przerażać łaciatego kocura, ale nie miałby nic przeciwko spędzeniu nocy w obozie. Marzenie, które wydawało mu się zupełnie nierealne do spełnienia, ale nie chciał sprawiać przykrości starszej siostrze wyjawiając przed nią swoje negatywne myśli. Póki co wystarczyło mu, że mógł ją zobaczyć i przekonać się, że wciąż żyła i miała się dobrze. Dzięki temu myśl, że mógłby nie zostać przyjęty była trochę mniej dobijająca. Przynajmniej liliowa kotka była w pobliżu.
... A przynajmniej tak sobie powtarzał w głowie, próbując stłumić ból, który wywoływał w jego klatce piersiowej ów scenariusz. Nie chciał być oddzielony od Cisowej Jagody, bez możliwości przyjścia i spędzenia z nią czasu kiedy tylko chciał i kiedy ona miała czas. Pragnął zatrzymać ją w swoim polu widzenia, przynajmniej na razie. By upewnić się, że to nie był sen, że ona wciąż tu była. Pogrążony w negatywnych myślach i emocjach zdobył się na niemrawe kiwnięcie głową, i choć niechętnie stawiał każdy krok zbliżający ich do nieuniknionego, ani na chwilę nie opuścił jej ciepłego boku.

zt.
x x
x
[Obrazek: CYV3Fze.png]
- ̗̀ ✿. ̖́-

na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu....................................
....................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
........palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.............................
..................................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

≡ w przejściu ≡
x

✿ czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m......................
...................i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem ✿
xxx
LVL 5 90 / 400
MedLVL 2 109 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości