Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Teoria to nie jego bajka, jednak jeśli chce zostać wojownikiem, to musi zacisnąć zęby i nauczyć się i tego. Nawet jeśli to praktyka była w jego odczuciu ważniejsza, to nie da rady ominąć zajęć teoretycznych. Musi się jeszcze przyzwyczaić, że skończyły się czasy, kiedy mógł robić to, co chce i teraz jest zmuszony słuchać innych, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego rangę i to, że był pod ciągłą obserwacją. Pożyjemy, zobaczymy, może po jakimś czasie Szorstki przywyknie do nowej codzienności, ale i do tej przeklętej teorii.
Skinął łbem na słowa kocura. Widocznie ojciec zrozumiał perswazję, że od syna nie usłyszy za dużo teorii - prędzej może się spodziewać czynów.
- Tak robiłem - odparł po chwili zastanowienia i analizie swoich niedawnych polowań. Może i było to proste do opisania, jednak kocurowi zeszłoby zdecydowanie więcej czasu, żeby to ubrać w słowa i dokładnie przekazać to, co miał na myśli. Zaraz padło pytanie o wspinaczkę i rumiany mógł się pochwalić, że robił to z przyjemnością i szczerze mówiąc - przy każdej możliwej okazji. Lubił to, mimo że nie był w tym jakiś wybitny. - Całkiem dobrze. Wdrapywałem się dużo, czasem spadałem, ale ogólnie nie wychodzi mi źle. Nadal ćwiczę - odparł zgodnie z prawdą. Przez długi czas nie miał zbyt wiele okazji żeby się wspinać, ale kiedy przestał być Bandziorem i musiał wiele razy wspinać się na drzewa, odkrył, że to całkiem dobra zabawa.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Teoria. Była ważna dla kociąt, które nie znały świata i życia, ale z Szorstkim sprawy miały się zupełnie inaczej, on wiedział, jak walczyć, jak zdobywać pożywienie, toteż Sokół sam doskonale wiedział, że wciskanie w niego na siłę konieczności jakichś wypowiedzi, nic nie da i nic nie zmieni, wolał zatem prędko samemu odpowiedzieć sobie na pewne pytania. Skinął lekko łbem, kiedy Szorstki przyznał, że dokładnie tak postępował - o tym przekonają się już za chwilę, tylko najpierw jeszcze inne, całkiem proste zadania, tym bardziej że syn twierdził, iż ze wspinaczką nie ma żadnego problemu. Sokół miał nadzieję, że nie są to mimo wszystko przechwałki, bo wolałby, żeby Szorstki był tutaj zgodny z prawdą.
- Dobrze - powiedział na to spokojnie. - Przed nami Szare Topole, oznacz granicę, a później wybierz jedno drzewo i pokaż mi, jak się wspinasz - zadecydował zatem spokojnie Sokół, chcąc upewnić się w tym temacie, później zaś, jeśli wszystko pójdzie dobrze, przejdą po prostu do omówienia innych spraw, które były dość ważne dla Szorstkiego, jako przyszłego wojownika.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Na razie nie było źle, nie został postawiony w żadnej nowej sytuacji, na razie nie musiał robić czegoś po raz pierwszy. Cieszyło go to, bo czuł, że w takim wypadku zajęcia praktyczne pójdą mu łatwo. Podejście dość kontrowersyjne i epatujące zbytnią pewnością siebie, ale Szorstkiego to jeszcze nie ruszało. Jak wywali się na pysk, to się wywali, chociaż nawet nie brał takiej możliwości pod uwagę. Skoro te czynności musiał wcześniej robić żeby przeżyć, co będzie takiego trudnego w prostym pokazaniu swoich umiejętności? Skoro tu stał, to musiało oznaczać, że nie był aż takim łamagą na jakiego wyglądał. Skinął łbem na polecenie ojca i ruszył przed siebie, by oznaczyć granicę. Nie miał z tym specjalnego problemu, ot - nic nadzwyczajnego. Zaraz po tym pewnym krokiem podszedł do jednego z drzew i spojrzał w górę, przygotowując się do wspinaczki. Szybko ocenił, gdzie są słabe punkty drzewa, gdzie kora jest zbyt sucha i mogła się oderwać pod ciężarem kocura, tym samym zmuszając go do poddania się grawitacji. Wyciągnął pazury przednich łap i wbił je w korę drzewa, po czym zręcznie się podciągnął i tylne łapy oparł na drzewie. Puścił się przednimi łapami i szybko wybił się z tylnych łap, wspinając się coraz wyżej. Prędko odbił się tak kilka razy, w końcu znajdując się na wysokości jednej z niższych gałęzi. Wlazł na nią i spojrzał na ojca, oczekując jakiegoś komentarza.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Nowości? Cóż, Sokołowi mimo wszystko trudno było wyobrazić sobie, by czymś syna zaskoczył, skoro przez księżyce musiał żyć sam i sam sobie radzić, z całą pewnością wiedział, co robić i jak do tego podejść. Dlatego też nie zdziwił się wcale, kiedy kocurowi udało się spokojnie najpierw granicę oznaczyć, a później wspiąć na drzewo bez większego problemu. Sokół uśmiechnął się lekko pod nosem, czując jednocześnie nieznaczne ucisk, gdy pomyślał o tym, że sam już wkrótce równie sprawnie na pewno nie będzie piął się w górę. Nie chciał się nad tym jakoś szczególnie mocno pochylać, ale ta myśl przyszła do niego sama i cokolwiek by robił, nie chciała go opuścić. Skinął więc wielkim łbem na znak, że dokładnie o to mu chodziło i polecił Szorstkiemu, by zszedł na dół, a kiedy ten tylko to uczynił, spojrzał na niego uważnie, jakby chciał zapamiętać go dokładnie.
- Idealnie - powiedział z uznaniem. - Powiedz mi... czy poza Klanem stosowałeś się do jakichkolwiek zasad? Samotnicy je posiadają? Czy pamiętasz jakiekolwiek zasady Kodeksu Wojownika? - zapytał, chcąc się dowiedzieć, jak do tej pory wyglądało życie syna. Nie sądził, by w tym było coś dziwnego, chciał usłyszeć coś więcej, spróbować to sobie wyobrazić i złożyć w całość, która mogłaby ułożyć mu się w coś w pełni logicznego i przejrzystego.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Gdy tylko otrzymał znak, że może zejść na ziemię, posłusznie wykonał polecenie. Zręcznie zszedł z drzewa, miękko lądując na trawie. Podszedł do ojca i uśmiechnął się lekko na ocenę swojej wspinaczki. Sam był z siebie zadowolony, że udało mu się cały czas utrzymać na pniu, mimo że do tej pory mu się zdarzało spaść. Wygląda jednak na to, że samodzielna nauka nie poszła na marne i nawet udało mu się opanować w dobrym stopniu jakąś umiejętność. Szok.
Czy poza klanem stosował się do jakichś zasad? Niekoniecznie, robił w danym momencie to, co uważał za słuszne i co by mu bardziej nie zaszkodziło, tyle. Żadne konkretne zasady nie panowały, ale przecież nie mógł pochwalić się swoją ogromną wiedzą na temat zasad samotników, bo naopowiadał bajeczek, że był przeklętym pieszczochem i samotniczego życia poznał jedynie odrobinę. Musiał się pilnować. I to wręcz bardzo. Kłamstwo było strzałem w stopę, ale niedługo pytania o jego księżyce poza klanem się skończą.
- Nie poznałem życia samotnika zbyt dokładnie by wiedzieć jakimi dokładnie kierują się zasadami, ale z tego co zauważyłem najczęściej stosują się zasady: nie podskakuj, bo dostaniesz w pysk, poza tym nie mają na pewno kodeksu, który by zakazywał kogoś zabić - odparł, prawie zgodnie z prawdą. - A z Kodeksu Wojownika nie pamiętam wszystkiego, ale pamiętam to, że nie można wchodzić ani polować na terenie innego klanu, kocięta i starszyzna muszą zostać nakarmieni przed terminatorami, a terminatorom nie wolno jeść dopóki nie zapolują - dodał, odpowiadając na pytanie Sokolego Cienia. - A, no i że kot nie może zostać zastępcą dopóki nie wytrenuje przynajmniej jednego terminatora i że wojownik nie może zostawić kociaka w niebezpieczeństwie, nawet jeśli nie jest z jego klanu - rzucił jeszcze, prawie zapominając skąd pochodzi. Żyje tylko dzięki tej zasadzie i łasce swoich przybranych ojców. A ta pierwsza? Jakże mógłby zapomnieć kłótnie na ceremoniach o ówczesnego zastępcę, który nie wytrenował ani jednego terminatora.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Obserwował. Przyglądał się Szorstkiemu, ciesząc się, że ten powrócił do domu, ale jednocześnie wiedząc, że jest inny. Zmiany musiały w nim zajść, w końcu kiedy stąd zniknął, był jeszcze bardzo młody, a teraz Sokół miał przed sobą dorosłego, w pełni ukształtowanego kocura, który na pewno wiedział już, jak smakuje życie. Pewnie dlatego wojownik nie do końca umiał przyzwyczaić się do tego, co widział, było to dla niego zaskakujące i w pewien sposób go smuciło, bo nie doświadczył dorastania swego przybranego syna. Miał jednak nadzieję, że nacieszy się nim jeszcze przez jakiś czas, że Szorstki poczuje więź z Klanem i zostanie tutaj tak długo, by móc go pochować... Sokół potrząsnął wielkim łbem, bo nie chciał, żeby jego myśli odbijały w tę akurat stronę, była wszakże, cóż tu dużo mówić, mało wesoła i mało przyjemna, ale jednak czuł, że się starzeje, a teraz, gdy zdał sobie sprawę z tego, ile nie było w Klanie jego syna, widział to jeszcze wyraźniej.
- Przetrwanie - mruknął na to. - W gruncie rzeczy samotnym kotom nie pozostaje nic innego, jak walczyć o swoje życie, tak przynajmniej sądzę. Cóż, rozumiem to i podejrzewam, że gdy się ze mną zmierzysz, okaże się, że radzisz sobie z walką całkiem dobrze. Zacznijmy jednak od tego, o czym mówiłeś. Opowiedz mi proszę, jak rozumiesz wymienione przez siebie zasady - poprosił spokojnie, dochodząc jednocześnie do wniosku, że to pora, by Szorstki zaczął się wysilać i jednocześnie wskazał na to, jak rozumie zasady, które dotyczą jego nowego, odzyskanego miejsca na ziemi. To było bardzo ważne.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
O tak, przetrwanie było dobrym określeniem na życie samotników. Czemu Szorstki nie wpadł na taką odpowiedź? Przecież sam swoje działania kierował tak, by utrzymać się na powierzchni i ocalić swoje śliczne cztery litery przed solidnym spraniem przez jakiegoś samotnika z osiedla na sterydach. Nie pomyślał, że można to zawrzeć w lakonicznej odpowiedzi, ale widocznie się dało. Skinął łbem na słowa o walce i nieco zmarszczył czoło. Nie był pewny swoich umiejętności na tyle, żeby od razu walczyć ze swoim ojcem, od wielu księżyców zaprawionym w walce wojownikiem. Na jego usprawiedliwienie działa fakt, że jego kłamstwo mogło się w tej sytuacji przydać - przecież był więziony przez wiele księżyców przez dwunogów i to mogło być całkiem przystępnym wytłumaczeniem, dlaczego nie radził sobie w walce zbyt dobrze. Ale hej, przecież kilka razy się prał, trochę na pokaz, bo od brudnej roboty miał swoich ziomków, ale zawsze to jakieś doświadczenie.
- No nie można wchodzić na tereny innego klanu, bo my mamy swoje, my za nie odpowiadamy i bronimy, inne klany robią to samo ze swoimi terenami. Po to są granice, żeby ich przestrzegać, zwierzyna po naszej stronie jest naszą zwierzyną, a ta po stronie innego klanu należy do niego - odparł, niezwykle trudząc się nad interpretacją punktu Kodeksu, a tu jeszcze kilka przed nim. Ech - Koty, które nie są w stanie same polować, czyli kocięta i starsi, muszą zostać nakarmieni przez tych, którzy potrafią polować, czyli wojowników i terminatorów. Dopiero jak się zapoluje i nakarmi najsłabszych, można samemu zjeść. Nie może dojść do sytuacji, kiedy zastępcą zostaje kot, który nie wytrenował żadnego terminatora. A wojownik ma obowiązek zadbać o kocię, które potrzebuje pomocy lub jest w niebezpieczeństwie, żeby nie stała mu się krzywda - tak jak wy zadbaliście o mnie, a ja się tak wam odwdzięczyłem. Nie był za dobry w omawianiu, bo nie widział nic specjalnego w dodatkowym rozgrzebywaniu i szukaniu drugiego dna. Nie negował jednak poleceń Sokolego Cienia i posłusznie się go słuchał.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Słuchał. Właściwie mógłby teraz słuchać Szorstkiego cały czas, chcąc się przekonać, jaki dokładnie jest, co się z nim stało, czy zmężniał, czy może niekoniecznie. Nie wiedząc nic o jego kłamstwie, łykał dokładnie wszystko to, co ten miał mu do przekazania, ale też nie chciał jakoś mocno naciskać - być może dlatego, że obawiał się nieco, na co mógłby trafić? A może dlatego, że domyślał się, iż doświadczenia Szosrtkiego wcale nie były zbyt przyjemne. Przynajmniej tak zakładał, biorąc pod uwagę fakt, iż cały czas rozpatrywał jego nieobecność w kontekście zamknięcia w gnieździe Dwunogów. Gdyby wiedział, że było inaczej, być może spoglądałby na syna w nieco odmienny sposób, ale na pewno nie czyniłby mu tak wielkich wyrzutów, jak ten podejrzewał, że mogą go czekać.
- Owszem. Ale dlaczego? Co tak ważnego jest w tym, żeby wojownik nim zostanie zastępcą, wytrenował choć jednego terminatora? - spytał spokojnie. Wiedział, że teoria nie była zbyt mocną stroną Szorstkiego, ale mimo wszystko musiał drążyć, być może teraz jeszcze mocniej, biorąc pod uwagę jego obecny wiek, przeszłość, to, co ze sobą przyniósł. Na szczęście podstawy miał nadal dość dobre. I pamiętał, co może spotkać kocięta, jeśli trafią na właściwe koty. - Czy pamiętasz coś jeszcze? Jeśli teraz nie przychodzi ci nic do głowy, chciałbym, żebyś przygotował się do polowania - dodał, bo zbliżali się już powoli do Dzikiego Sadu, a właśnie tutaj Sokół chciał zobaczyć, jak jego syn radzi sobie z polowaniem w praktyce.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Wiedział, że będzie musiał interpretować kodeks, ale nie sądził, że będzie to aż tak trudne. Miał wrażenie, jakby omówienie tych kilku punktów szło mu jak krew z nosa i do tego z marnym skutkiem. Musiał jednak ukończyć tę część treningu, żeby przejść do kolejnej. Cóż, będzie musiał zacisnąć zęby i jakoś przez to przebrnąć. Zastanowił się chwilę nad tym, czemu zastępca musi wyszkolić co najmniej jednego terminatora, zanim w ogóle zostanie zastępcą. Przeszukiwał całą swoją pamięć w poszukiwaniu odpowiedzi i... Bingo! Tak mu się przynajmniej wydawało.
- Bo zadaniem zastępcy jest nadzorowanie treningów, a skąd mógłby wiedzieć jak nadzorować trening, skoro sam żadnego nie przeprowadził. Musi mieć jakieś doświadczenie - odparł, mając nadzieję, że trafił z odpowiedzią i że to, co powiedział, ma jakikolwiek sens. Dla Szorstkiego miało, ale może w uszach ojca to inaczej zabrzmiało? Może jak, o zgrozo, bełkot kociaka, który ledwie otworzył oczy? Lepiej, żeby to tak nie zabrzmiało. Zmarszczył czoło, próbując przypomnieć sobie inne punkty kodeksu. Wiedział, że coś jeszcze pamiętał, miał to na końcu języka. W końcu udało mu się chyba połączyć kropki i odpowiedział: - Jest jeszcze punkt, który mówi, że należy bronić klanu nawet kosztem własnego życia i że można mieć przyjaciół w innych klanach, ale trzeba zostać lojalnym wobec własnego klanu - nie wiedział, ile razy użył słowa "klan", ale nie miał żadnego zamiennika. Poza tym pewnie i tak nie miało to większego znaczenia. Ważne, że wiedział, co nie? Szorstki czekał na odpowiedź wojownika, jakieś pytanie, polecenie, ale jeżeli Sokół nie miał nic więcej do powiedzenia, to rumiany oddalił się i zaczął węszyć pod wiatr.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Też. To pewien wycinek z życia zastępcy, ale uważam, że dobrze myślisz. Kot, który nie trenował nigdy terminatora, który nie naszykował go do bycia wojownikiem i nie oddał go pod osąd przywódcy w dzień mianowania, nie nadaje się na zastępcę, bo nie udowodnił swoich możliwości i zdolności - powiedział, dokładając nieco cegiełek do wypowiedzi swojego syna. Widział, że teoria nadal nie była jego mocną stroną, ale na to nie mógł nic poradzić, nie mogli zostawić tej kwestii, skoro sam Szorstki miał stanąć przed obliczem Gwiazdy i obiecywać, że będzie bronił Klanu, właśnie kosztem własnego życia, jak zauważył chwilę później. Sokół pokiwał swym wielkim łbem na znak, że dokładnie tak jest i dokładnie o to mu chodziło. Tak, zasad było więcej, zdawali sobie z tego sprawę, ale w przypadku kocura najwyraźniej pewne kwestie należało dawkować i po prostu pozwalać mu, by teorię przeplatał z praktyką.
- Właśnie. Cóż to dla ciebie znaczy, synu? - zapytał, ciekaw, jak do tego tematu podejdzie kocur. Każdy próbował gryźć to nieco inaczej, a teraz przyszła pora na jego przybrane dziecko.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Skinął łbem na uzupełnienie swojej odpowiedzi przez ojca. Był blisko, ale nie trafił w sedno. Zdarza się, poza tym już dostał wyjaśnienie i wie, dlaczego jest tak, a nie inaczej, o. Miał nadzieję, że po tym żałosnym pokazie interpretacji kilku punktów kodeksu Sokolemu Cieniowi trochę znudzi się słuchanie plecenia trzy po trzy Szorstkiego i rumiany będzie mógł pójść zapolować, ale okazało się, że nie ma tak dobrze i nadal musi omawiać kodeks. Mógł powiedzieć, że już nic nie pamięta i wtedy by po prostu przeszli do praktyki, ale słowo się rzekło. Żeby było jeszcze gorzej, to powiedział o takim punkcie, którego za nic w świecie nie umiał omówić. No po prostu tak jest, po co drążyć temat. Ale skoro musi, to się postara i spróbuje sklecić jakąś sensowną wypowiedź.
- Że zawsze trzeba być lojalnym wobec swojego klanu i zawsze być po jego stronie, nawet jeśli będzie to oznaczało, że trzeba stanąć przeciw swojemu przyjacielowi z innego klanu. Nie jest to jednak przeszkoda w poznawaniu kotów z innych klanów, ale... no - odparł, zastanawiając się, czy to, co mówi, ma jakikolwiek sens. Szukał odpowiednich słów, żeby przekazać, o co mu chodzi, a kiedy je już znalazł, kontynuował - I trzeba bronić klanu, nawet jeśli w tej obronie można stracić życie. No ale też nie znaczy to, że trzeba się rzucać na drapieżnika, z którym nie ma się szans, bo trzeba mieć trochę rozumu. Rozumiem to tak, że możliwa śmierć nie może powstrzymać kota przed stanięciem w obronie swojego klanu, o - powiedział, będąc całkiem dumny ze swojego rozumowania. Nie wiedział, że takie filozoficzne, mądre zlepki słów potrafią w ogóle wyjść z jego pyszczka.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Cierpliwość. To chyba Szorstki musiał jeszcze poćwiczyć, ale cóż, w życiu tak już bywa, że nie we wszystkim można być idealnym i nie można wszystkiego robić od razu, posiadać wszystkich dobrych cech, być po prostu niczym skrojonym z jakiegoś dziwnego obrazka. Przynajmniej z takiego założenia wychodził Sokół, który sam wiele rzeczy musiał dopiero wypracować, o które musiał zawalczyć, by na stałe zagościły w jego życiu oraz wachlarzu zachowań, jakie prezentował względem innych kotów. To samo zapewne dotyczyło Szorstkiego, który, choć przecież już dojrzały, wciąż jeszcze się kształtował, a przynajmniej tak uważał jego ojciec. Właściwie to syn Czyżyka uważał, że zmieniamy się aż do końca życia, być może dlatego, że widział to na własnym przykładzie i był w stanie lepiej to dzięki temu ocenić.
- Tak. Mniej więcej o to właśnie chodzi i jest to trudna zasada, bardzo mnie jednak cieszy, że wspominasz o rozumie, bo bez niego wojownik daleko nie zajdzie. Co z tego, że rzucę się na borsuka, całkiem sam, skoro z miejsca zginę? Co to da Klanowi, poza stratą wojownika i koniecznością jego opłakania oraz pogrzebania? Nic - stwierdził, kiwając łbem, a później usiadł, kiedy znaleźli się znowu przy drzewach. Pachniało tutaj ładnie, Porą Młodych Liści.
- Zapoluj - powiedział zatem, bo nie miał tutaj nic do dodania. Szorstki musiał umieć się wyżywić, więc teraz przyszła pora na to, by pokazał, jak to się robi i czy aby na pewno nie robił czegoś źle. Wystarczyło to skorygować i tyle.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Szok i niedowierzanie, jednak z głowy Szorstkiej Łapy da się wyciągnąć jakieś mądre, filozoficzne przemyślenia. Był z siebie naprawdę dumny, że udało mu się trafić z interpretacją chyba najtrudniejszego punktu kodeksu i naprawdę cieszył się, że ojciec był zadowolony, że point wspomniał akurat o tej kwestii. Trzeba przyznać, że szedł trochę na ślepo, starając się choć odrobinę wstrzelić w klucz i, jak widać, głupi ma zawsze szczęście, ha!
A więc zaczynamy polowanie. Szorstka Łapa, trzeba przyznać, był nieco niespokojny o wynik polowania, bo chciał wypaść jak najlepiej, a polowanie było dziedziną, w której uważał, że radzi sobie całkiem nieźle. Poza tym nie umieć polować w wieku ponad pięćdziesięciu księżyców? Trochę frajersko, więc lepiej, żeby trema nie zjadła kocura i poradził sobie tak dobrze, jak radził sobie do tej pory. Skinął łbem na polecenie ojca, po czym oddalił się i zaczął węszyć, idąc pod wiatr.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Zadowolenie. Owszem, to w tej chwili dość mocno dotykało Sokoła, który był spokojny o przyszłość Szorstkiego, mimo wszystko widział, że syn nieco dojrzał, nieco się zmienił i był już innym kotem, liczył więc na to, że teraz mu się uda i pozostanie po prostu w Klanie, bez biegania nie wiadomo gdzie i nie wiadomo po co, w końcu tutaj może było jednak jego miejsce? Sam musiał to odkryć, ale skoro powrócił, skoro jednak nie pozostał samotnikiem po swej ucieczce z gniazda Dwunogów, to wszystko wskazywało na to, że mimo wszystko chciał należeć do Klanu, a nie gdzie indziej. To były jednak bardzo, ale to bardzo luźne rozważania, które Sokół właściwie powinien zawiesić na kołku, bo było zdecydowanie zbyt wczas, by oceniać pobudki Szorstkiego i by oceniać tym samym jego samego, to wszystko, co w nim siedziało. Sokół chciał, by to się ułożyło, z czasem i bez pogoni...
Węszył i węszył, ale wkrótce do jego nosa doleciał całkiem smakowity zapach, jakiego nie mógł pominąć. Gołąb! Gdyby rozejrzał się uważnie, dostrzegłby tłustego, dość sporego ptaka, który właśnie spacerował pośród traw, najwyraźniej szukając robaków albo innego pożywienia. Nie wyglądał, jakby się gdzieś spieszył, raczej uważnie stawiał nogi i przypatrywał się okolicy, by wypatrzeć dla siebie jakiś smakowity kąsek.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus
Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Węszył, węszył i w końcu wywęszył - i to nie byle co, bo gołębia! To byłaby dobra zdobycz, jeśli tylko Szorstkiemu uda się pozostać niezauważonym i nie spłoszy ptaka. Wiedział, że każdy źle postawiony krok może zdradzić jego obecność i smakowity kąsek zwieje, a tego wolałby uniknąć, biorąc pod uwagę okoliczności. Ugiął łapy, przenosząc ciężar ciała na tylne kończyny, zarazem upewniając się, że na pewno wiatr wieje mu w pysk. Uważnie obserwował zarówno gołębia, jak i zwracał uwagę na to, co ma pod łapami, (coby nie stanąć na, na przykład, wyschnięty patyczek), podchodząc do niego po kawałku - kilka szybkich kroków, po czym chował się za wyższą kępą trawy, potem znowu szybko do kolejnej osłony. Powtarzał to, dopóki nie znalazł się odpowiednio blisko ptaka. Wybił się zręcznie z tylnych łap, celując przednimi w skrzydła, żeby móc w nie wbić pazury i uniemożliwić gołębiowi ucieczkę. Jeśli to mu się udało- wbił zęby w szyję zwierzęcia, aby skręcić mu kark.