Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Królewicz postanowił dołączyć do swojej mistrzyni, gdy zauważył, że ta opuszcza obóz. Nie zwróciła na niego większej uwagi, ale przez księżyce treningu z kocicą przyzwyczaił się do tego, że córka Wężownika to jeden z najbardziej oderwanych od rzeczywistości kotów, które kiedykolwiek spotkał, o ile nie najbardziej oderwany. W każdym razie skierowali swoje łapy w kierunku Trawiastych Grzbietów, zachowując pewną odległość od siebie. Ich cienie znacznie wydłużył się w blasku zachodzącego słońca, a poczerwieniałe niebo dodawało klimatu. Olchowy Szept gładko sunął pomiędzy trawami pod wiatr, zerkając od czasu do czasu na to, gdzie stawia kroki. Łapy miał oczywiście ugięte, a brzuch trzymał niedaleko ziemi, pilnując aby długie futro na podbrzuszu nie ocierało się o źdźbła traw.
Bladozielonymi oczami poszukiwał zwierzyny, albo chociaż jakiegoś śladu, który po sobie pozostawiła. Wytężał nie tylko wzrok, ale również słuch i węch.
Delikatne kroki Bezsennej Nocy nie wydawały praktycznie żadnych dźwięków. Kocica szła przez trawiaste grzbiety, a wiatr dmuchał w jej srebrny pysk. Chłodny, wieczorny wiatr był rzeczą przyjemną, choć jasnym było, że zwiastował zbliżającą się Porę Opadających Liści. Część drzew zaczęła już zrzucać kolorowe liście, które zalegiwały w otoczeniu ich korzeni oraz pni. W takiej urokliwej scenerii wojowniczka usłyszała pierwszy, charakterystyczny szum pomiędzy trawami i cichy, krótki pisk. Między źdźbłami mogła dojrzeć szarawą, krótką sierść i długi, różowawy ogon.
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Kotka przystanęła na moment, rejestrując nagły ruch i dźwięk, który wyłapały jej zmysły. Uderzenie serca później ruszyła znowu przed siebie, wciąż pod wiatr, na ugiętych łapach i ostrożnie stawiając łapy, tak żeby nie poruszyć nimi niczego, co mogłoby spłoszyć zwierzynę. Ciężar ciała przeniosła na tylne łapy, a oddech wyrównała, jednocześnie też zrównując głowę i ogon z linią kręgosłupa. Spojrzenie utkwione miała w szarawej sierści i ciągnącym się za nią ogonem, a kiedy znalazła się dostatecznie blisko, podchodząc zwierzynę tak, by zgrać się z tym jak sama się porusza lub nie, spięła mięśnie i wykonała sus w jej kierunku, wyciągając do niej pazury z zamiarem zabicia na miejscu.
Olcha dołączył do swojej mistrzyni bez słowa, doskonale najwyraźniej rozumiejąc jej zwyczaje i że nie potrzebował od niej jakiegokolwiek przyzwolenia - kotka akceptowała jego obecność i przyjęła ją jako coś naturalnego. Kocur, podobnie jak Bezsenna, dość szybko trafił na potencjalną ofiarę - niedaleko od niego, może jakieś trzy lisie długości od niego, na jakiejś nisko osadzonej gałązce zauważył ruch, który szybko zidentyfikował jako nieuważną orzesznicę.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Zwierzyna.
Pierwsza tego dnia. Ledwo wyszedł z obozu i przeszedł parę długości drzewa, gdy na nisko osadzonej gałęzi pobliskiego krzewu dostrzegł niewielki ruch. Szybko spojrzał w tym kierunku, ogniskując swój wzrok na, jak się szybko okazało, orzesznicy. Od razu ugiął łapy, trzymając brzuch niedaleko ziemi, zrównał głowę oraz ogon z grzbietem oraz przeniósł ciężar ciała na zadnie kończyny i w ten sposób ruszył pod wiatr, żeby ją upolować. Obowiązkowo zerkał pod łapy, ponieważ nie chciał z własnej głupoty nadepnąć na suche liście, czy gałązki, które zdradziłyby jego pozycję.
Gdyby udało mu się podejść do gryzonia na gałązce na niewielką odległość, wtedy wyskoczyłby w jego stronę i z impetem uderzył łapą, a potem złapał zębami po to, aby jak najszybciej pozbawić ją życia.
Szczur, na którego natknęła się mistrzyni Olchowego Szeptu z początku zdawał się nie zauważać czyhającego na niego zagrożenia w osobie wojowniczki. Kocica bardzo sprawnie zaczęła do niego podchodzić, a w jej ruchach było widać księżyce doświadczenia. Sęk w tym, że same umiejętności nie zawsze wystarczyły, aby zwierzynę pochwycić. Tym razem zdradzić mógł na to jedynie przypadek. Kocica była już bardzo blisko sporego gryzonia, gdy ten przypadkowo odwrócił głowę, ale na całe szczęście nie w jej stronę, a w przeciwną, co pozwoliło jej podejść jeszcze bliżej. Chwilę później szczur już nie żył.
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Kocica miała za sobą długie księżyce praktyki, co sprawiało, że jej ruchy były pewne, a jednocześnie pełne elastyczności i naturalności. Bezsenna niemal każdą zwierzynę przyjmowała za pewniak, a kiedy coś jej nie wychodziło, czuła się rozdrażniona i zawiedziona samą sobą. Kiedy więc szczur na moment skoncentrował się na czymś, przekierowując swoją uwagę, srebrzysta wojowniczka poczuła lekkie ukłucie rozdrażnienia, początkowo myśląc, że to ją wyczuł i zaraz rzuci się do ucieczki. Na szczęście jednak myliła się i gryzoń skończył pod jej pazurami. Następną rzeczą jaką zrobiła było zakopanie go i zapamiętanie miejsca, by znowu ruszyć przed siebie, znowu kierując się pod wiatr i idąc na ugiętych łapach, ostrożnie stawiając kroki i wytężając zmysły.
Nie było wątpliwości co do tego, że kocur wiedział co robi. Podszedł orzesznicę ostrożnie, a ta zdawała się być kompletnie nieświadoma faktu, że grozi jej jakiekolwiek niebezpieczeństwo - po prostu obracała w łapkach coś, co nadawało się do jedzenia i to właśnie pochłaniało całą jej uwagę. Kocur uderzył ją najpierw łapą, co skutecznie ogłuszyło niewielkie stworzonko, a potem dla pewności dobił ją poprzez zatopienie w niej zębów. I tyle. Orzesznica była martwa.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Ostre kły królewicza zacisnęły się na gardle orzesznicy, która za moment wydała z siebie ostatnie tchnienie, konając w uścisku jego paszczy. Nie była to spora i mięsista zwierzyna, aczkolwiek dobra, jak na sam początek polowania. Siódmy syn Lamparciego Płomienia rozejrzał się dookoła i dostrzegł kamień porośnięty pierzastymi porostami z jednej strony i właśnie przy nim wyrył łapami dołek, a następnie wrzucił tam swoją pierwszą zdobycz.
Po tym wszystkim ponownie zwrócił się pyskiem pod wiatr i płynnym krokiem zaczął sunąć pomiędzy trawami oraz pniami wysokich drzew, które tak licznie porastały terytorium jego klanu. Kończyny miał oczywiście zgięte, a ogon i głowę zrównane z tułowiem. Okazjonalnie spoglądał pod łapy w nadziei, że znajdzie tam również ślady jakiejś potencjalnej ofiary. Rozchylił lekko bury pysk, żeby wyostrzyć swój węch, nasłuchiwał i przesuwał swoimi chłodnymi, zielonymi oczami skrupulatnie analizując każdy zakamarek w poszukiwaniu zwierzyny.
Ukrycie w podziemnej skrytce truchła szczura, którego przed chwilą upolowała nie stanowiło dla niej żadnego problemu i dlatego chwilę później ruszyła na dalsze łowy. Poruszała się lekko i cicho w drodze na Trawiaste Grzbiety, które były coraz bliżej i bliżej. W pewnym momencie srebrzysta kocica mogła mieć pewność, że znalazła się właśnie tam, a mimo to przez całą trasę nie znalazła żadnego stworzenia, oprócz szczura, którego upolowała praktycznie na samym początku. Jakby okolica opustoszała. Jedynie liście szumiały poruszane chłodnym, wieczornym wiatrem.
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Cóż - nie zawsze szczęście sprzyjało i nie zawsze zwierzyna nawijała się sama pod łapy. Bezsenna, doczłapawszy się do Trawiastych Grzbietów i nie znalazłszy niczego, ruszyła po prostu dalej, wciąż ostrożnie i powoli zmierzając pod wiatr, wytężając zmysły i starając się iść tak, żeby niepotrzebnie nie płoszyć zwierzyny, która przecież musiała się gdzieś tutaj znajdować. W końcu to niemożliwe, żeby nagle z połowy lasu, pagórków i dołków wygnało wszystkie piszczki.
Kocur ukrył orzesznicę i nie pozostawało mu nic innego, jak ruszenie dalej, na poszukiwanie kolejnej ofiary. Ten stan zawieszenia i wytężania zmysłów nie trwał długo, bowiem po paru lisich długościach do uszu siódmego syna Lamparciego Płomienia doszedł odgłos trzepotania skrzydeł. Gołąb opadł na pusty skrawek między drzewami, najwyraźniej znajdując tam coś godnego zainteresowania, bo od razu zabrał się do dziobania. Znajdował się parę lisich długości od kocura i w sumie był podany jak na dłoni - problem w tym, że sam wojownik też w aktualnym momencie znajdował w idealnym miejscu, żeby zostać zauważonym.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Gdy tylko trzepot skrzydeł dotarł do jego uszu, kocur odruchowo zwrócił je w stronę dźwięku, kierując tam też swoje spojrzenie. Bacznym okiem próbował wypatrzyć ptaka, który jeszcze przed chwilą mielił powietrze skrzydłami wydając charakterystyczny odgłos. Szybko zlokalizował szarawego ptaka, znajdując gołębia na skrawku ziemi pomiędzy pniami pobliskich drzew. Cicho przypadł do ziemi i postanowił zajść ptaka od tyłu, żeby uniknąć jego spojrzenia, ale przy okazji pilnował, żeby wiatr wiał mu w pysk. Nie było sensu kryć się w tym momencie za drzewami, skoro lada chwila mógł zostać zauważony. Musiał działać szybko. Głowę trzymał w równej linii z ogonem, brzuch nisko, ale nie dotykał nim ziemi, chwilami zerkał pod łapy aż do momentu, gdy mógł na niego skoczyć, żeby po prostu zabić. Nie zamierzał się z nim patyczkować. Pytanie tylko czy los wciąż będzie sprzyjał królewiczowi?
I znowu przystąpiła do szukania zwierzyny, praktycznie nawet nie przerywając tego procesu. Lekko stąpając po ziemi przemierzała kolejne lisie długości aż nie dotarła do pewnej nory w wykrocie starego drzewa w kotlince pomiędzy wzniesieniami. Z nory docierał do niej charakterystyczny, bardzo nieprzyjemny zapach - woń drapieżnika. Na razie go nie dostrzegła, a zapach wydawał się być już lekko zwietrzały przy norze, choć nie na długo. Paręnaście uderzeń serca później wojowniczka zobaczyła zbliżającego się puszka o szarej sierści z czarną pręgą biegnącą wzdłuż kręgosłupa. Na czele jego pyska widniała czarna trufla. Gdy jenot zorientował się, że Bezsenna znajduje się w pobliżu przystanął w miejscu, żeby rzucić jej badawcze spojrzenie. Nie był agresywny, ale nie wiedział czego ma się po niej spodziewać.
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Kotka przystanęła- nora jak to nora, dająca jenotem na kilometr, wciąż zamieszkała, ale początkowo wojowniczka sądziła, że jej lokatora nie było nigdzie w pobliżu, więc będzie mogła z czystym sumieniem iść sobie dalej, mając wszystko głęboko pod ogonem. Ale nie. Los chciał inaczej i jej spojrzenie jasnych, chłodnych oczu skrzyżowało się z tym jenota, który właśnie pojawił się w pobliżu. Kotka przez moment tak stała, patrząc po prostu na przeciwnika, który nic kompletnie od niej nie chciał, i zastanawiała się. Gdyby była sama, to zapewne nawet nie machnęłaby ogonem, nawet by powieką nie mrugnęła, tylko poszłaby dalej. Ale nie była sama. Gdzieś w pobliżu kręcił się Olchowy Szept, samemu też polując i kotka z goryczą doszła do wniosku, że to w pewien sposób zobowiązywało ją do podjęcia innego typu działań. To nie było to samotne, nocne polowanie, podczas którego machnęła łapą na samotniczkę. Kotka sprężyła więc mięśnie, a potem rzuciła się do przodu, chcąc w paru susach pokonać część dzielącej ich odległości, by w końcu skoczyć. Celowała w jego grzbiet, chcąc wbić w niego pazury i podrapać.
Siódmy syn Lamparciego Płomienia rozpoczął podchodzenie gołębia, nie chcąc zbytnio rozdrabniać się przy tym skoro i tak znajdował się na otwartej przestrzeni. Wiatr wiał początkowo w jego pysk, ale kiedy kocur zaczął okrążać ofiarę, musiał ustawić się do niego bokiem - wciąż jednak pozostawał bezpieczny, jeśli chodzi o gołębi zmysł węchu. Bez większych problemów też znalazł się za nieostrożnym ptaszyskiem, ustawiając się w odpowiednim miejscu, żeby oddać skok i zakończyć jego pierzasty żywot.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Wystarczył jeden szybki sus.
Najpierw królewicz podjął decyzję szybko - musiał natychmiast przejść do działania, bo okazja lada chwila mogłaby mu przejść koło nosa. Dlatego właśnie sprężył ruchy i sprawnie ustawił się do szaropiórej ptaszyny, a w momencie, gdy wiatr zawiał od boku w jego pysk Król Olch postanowił rzucić się na gołębia w przestrachu, że ten zaraz go wyczuje. Tak się na szczęście nie stało i ptak zwyczajnie padł z jego łap. Pierwszą swoją ofiarę zostawił spory kawał drogi stąd, więc nie widziało mu się wracanie tam, dlatego, mimo wszystkiego co mówił Truskawce na treningu, postanowił znaleźć nowe miejsce. Kolejną zwierzynę ukrył w ziemi przy korzeniach strzelistej, rozłożystej sosny.
Zadowolony z dzisiejszego dnia oblizał swoją mocną brodę z resztek krwi i uporządkował grzywę porastającą jego pierś. Po tym wszystkim lekkim krokiem zaczął się skradać pod wiatr w poszukiwaniu zwierzyny, bacznie badając okolicę prawie wszystkimi dostępnymi mu zmysłami.
Atak Bezsennej Nocy: udany (100%) -> (15+14)-(8+11)=10 Atak Jenota: nieudany :(
Cóż, Bezsenna musiała podjąć pewną decyzję i ostatecznie postanowiła zaatakować jenota, który wcale nie zamierzał jej sam z siebie atakować. To ona tutaj nadała bieg tej być może krwistej historii, ale o tym za chwilę. Srebrzysta w końcu wystrzeliła w jego kierunku i bez problemu zahaczyła ostrymi pazurami za skórę na jego grzbiecie głęboko ją rozcinając. Jenot nawet nie zdążył zareagować. Nie spodziewał się ataku i jego ruchy były zdecydowanie zbyt wolne, żeby oddać cios, który zadał. Pisnął z bólu i zjeżył futro na grzbiecie. Kłapnął jej zębami przy uchu, którego nie udało mu się sięgnąć. Było blisko.
Jenot S: 15 | Zr: 8 | Sz: 8 | HP: 50-10=40/50 | W: 30-2=28/30
rana 1. stopnia: głębsze ślady pazurów na grzbiecie; krwawienie -> po 1 HP do końca walki
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Kocica wykonała sus i o dziwo - zakończył się on powodzeniem, nie wspominając już o tym, że sama jakimś cudem nie otrzymała żadnych ran. Widocznie jenot był na tyle zaskoczony całą sytuacją, że nie był w stanie w odpowiedni sposób na nią zareagować, co dawało jej pewnego rodzaju przewagę. Czując pod pazurami rozrywaną skórę, wyszczerzyła zęby, bynajmniej w zadowolonym uśmiechu czy tego typu grymasie - dołączyło do tego rozwarcie szczęk, które skierowała w kierunku karku przeciwnika, chcąc złapać za niego, a potem szarpnąć, by rozerwać tym razem skórę właśnie na karku.
Fortuna kołem się toczy; po tym jak kocur najpierw trafił na orzesznicę, a potem na gołębia, tym razem zastała go martwa cisza, przetykana zaledwie cichymi podmuchami wiatru, który przemykał się między liśćmi sporadycznie rozsianych drzew i źdźbłami traw. Nic też nie wskazywało na to, by w najbliższej okolicy na kocura czekało cokolwiek wartego uwagi i zainteresowania.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Przez jakiś czas nie mógł odnaleźć żadnego tropu. Krążył po okolicy jak orzeł poszukujący swojej ofiary. Najwyraźniej los sprzyjał mu aż do teraz i obecnie postanowił spłatać mu figla. Olchowy Szept przystanął w miejscu i rozejrzał się dookoła, rzucając okolicy badawcze spojrzenie swoich zimnych, zielonych oczu. Nic nie wskazywało na to, że zwierzyna jest w pobliżu. Kocur nie uświadczył ani ruchu, ani tym bardziej żadnego zapachu i wypuścił cicho powietrze z ceglastoczerwonych nozdrzy. Pierzasty ogon królewicza zawirował w powietrzu, gdy nim trzepnął, a sam wojownik podjął decyzję o wróceniu do obozu. Złowił już sporo zwierzyny i resztą i może udać się na przerwę oraz na jeden z treningów. Po załatwieniu tych spraw zapewne uda się na kolejne polowanie. Siódmy syn Lamparciego Płomienia odnalazł swoje zakopane zdobycze i z zadowoleniem powrócił do obozu, aby odłożyć je na stos zwierzyny.
zt
Atak Bezsennej Nocy: krytyczny! (150%) -> (15+20)-(8+13)=14 -> 14*1,5=21 Atak Jenota: krytyczny! (150%) -> (15+13)-(8+11)=9 -> 9*1,5=14
Srebrzysta od razu przystąpiła do kolejnego ataku i nim jenot w ogóle zdążył się odsunąć, bądź cokolwiek zrobić, nawet groźnie, ostrzegawczo zawarczeć, Bezsenna zatopiła zęby w jego karku, zrywając mu spory płat skóry. Ciepła posoka trysnęła z obszernej rany, a pisk drapieżnika rozszedł się po okolicy. Nie zamierzał jednak jedynie piszczeć, dlatego w samoobronie złapał zębami za prawą stopę kocicy, gryząc ją zębami, które płytko rozcięły skórę, a z rany polała się krew.
Bezsenna Noc S: 15 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 75-14=61 | W: 40-4=36/45 | p: 2/2
rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie w prawą stopę; krwawienie -> po 1 HP do końca walki
Jenot S: 15 | Zr: 8 | Sz: 8 | HP: 40-21-1=18/50 | W: 28-4=24/30
rana 1. stopnia: głębsze ślady pazurów na grzbiecie; krwawienie -> po 1 HP do końca walki
rana 2. stopnia: oderwany fragment skóry z karku; krwawienie -> w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Jeśli ktoś miałby być tu szczery, to Bezsenna Noc chyba nie spodziewała się tego, że uderzy tak mocno. Oczywiście - każdy jej zmysł i mięsień, każdy jej fragment ciała nastawiony był na walkę i prawdę mówiąc - zmiecenie jenota z powierzchni ziemi, bo kotka czuła jak nagle zaczęły buzować w niech dziwne uczucia, które sprawiały jednocześnie, że rwała się do walki i było jej niedobrze. Przypominało jej to to, co czuła na treningu z Pokruszonym Lodem - wspomnienie było jak na nią niezwykle wyraźne i ostre, raniące jej psychikę swoimi niewygodnymi kształtami. Wciąż na tyle jednak silne, by aktywnie pchać ją do przodu. Naparła pazurami na jego bok, a zębami ponownie sięgnęła do utworzonej już rany, chcąc po prostu powiększyć ją i rozszarpać.
Chudziutka i drobna kotka o burym, szylkretowym, krótkim futerku. Jej boki pokrywają spiralne zawijasy w niektórych miejscach rude, a w niektórych czarne. Ma okropecznie długi ogon wraz z białymi łapkami i zielono-żółte duże i okrągłe ślepia. Jej pysk, część policzków oraz nasada nosa również są białe, a sam nosek jasnoróżowy.
Barszczyk to koteczka iście energiczna, wrażliwa i uśmiechnięta! Wszędzie jej pełno, lubi trochę psocić, za co mama czasami ją karci, ale generalnie wystarczy jedno spojrzenie tych okrągłych, rozkosznych oczu, żeby zmiękczyć Złotooką. Jej charakter nie jest jeszcze zbyt rozwinięty, ponieważ nie ma więcej niż trzech księżyców, ale od urodzenia wykazywała się sporą empatią oraz rodzinnością. Chętnie bawi się z innymi kociętami oraz rodzeństwem i stara się o nie dbać. Oprócz tego po prostu nie umie się obrażać! Wszystkie niepowodzenia obraca w żart i gdy reszta kociąt płacze przy upadku, Barszczyk po prostu zanosi się śmiechem. Lubi rozmawiać i bardzo dużo gada, a na dodatek jest towarzyska i niewiele rzeczy potrafi zepsuć jej humor.
Atak Bezsennej Nocy: krytyczny! (150%) -> (15+13)-(6+9)=13 -> 13*1,5=20 Atak Jenota: zmarł
Córka Cienistego przywódcy nie zamierzała się z nim certolić i instynktownie zaatakowała wcześniej zadaną, poważną i dość głęboką ranę na karku jenota, pozbawionego skóry, wgryzając się w gołe mięso i wbijając pazury w jego ciało. Zwierzę zaskomlało cicho, nie będąc w stanie wykonać żadnego ruchu. Jenot próbował się jeszcze wyrwać, ale czuł jak gwałtownie traci siły w łapach. Powieki robiły się ciężkie jak z ołowiu i w końcu stracił widok na świat, a życie uciekło z jego ciała. Wszystko to za sprawą Bezsennej Nocy.
Bezsenna Noc S: 15 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 61/75 | W: 36-5=31/45 | p: 2/2
rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie w prawą stopę; krwawienie -> po 1 HP do końca walki
+40EXP
Jenot S: 11(15) | Zr: 6(8) | Sz: 6(8) | HP: 18-20-1-3=ŚMIERĆ/50 | W: 24/30
rana 1. stopnia: głębsze ślady pazurów na grzbiecie; krwawienie -> po 1 HP do końca walki
rana 2. stopnia: oderwany fragment skóry z karku; krwawienie -> w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki -> rana 3. stopnia: śmierć
statystyki obniżone o 1/4
i'mbusy,busy,B U S Ydoingnothing doingnothing,that'sthe lifef o rm e forwheni'mdoingnothing,i'mbusydoingsomething s o m e t h i n gthatsuitsmetoa tee
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Koniec. Jenot zdechł dość szybko, biorąc pod uwagę jak niewiele srebrzystej wojowniczce potrzeba było, żeby szkodnika wykończyć. W każdym razie, kocica rozejrzała się, szukając jakiegoś rozsądnego miejsca i znalazłszy je, zaczęła ryć łapami w zmarzniętej ziemi, by zakopać truchło i dzięki temu nie dać drapieżnikom powodu do buszowania po terenach cienia. Kiedy skończyła, ruszyła od razu w kierunku obozu, w końcu jej rany wymagały interwencji czy to Ćmiej Łapy czy to Ciernistego Kwiatu. Niestety.
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Szczur kończył już trening, praktycznie miał same powtórki. Nudziło mu się w obozie, więc pewnego dnia stwierdził, że pójdzie na polowanie. Wcześniej zapytał Jesion, czy chce iść z nim. Ugadali się, w którym miejscu się spotkają i kiedy. Kocur nie mógł się doczekać. To będzie jego pierwsze polowanie, nie licząc oczywiście tych na treningu. Bardzo się niecierpliwił, bo chciał jak najszybciej coś złapać i zanieść do obozu. Kiedy nadszedł zień polowania, wstał wcześnie, zjadł jakiegoś nornika ze stosu i wyszedł z obozu, biegnąć od razu na Trawiaste Grzbiety, gdzie miał się spotkać z szylkretką. Oby szczęście im sprzyjało.