Logo Artemidy
Trawiaste Grzbiety - wschód
Ziółka? Nie. Zwierzyna? Nie. Drapieżnik? Owszem.
W ogóle nie wyczuł wcześniej tego lisa. Nawet nie zdążył zareagować. Co prawda usłyszał, że coś się zbliża, jednakże nie było czasu na unik i nie mógł nic zrobić. Poczuł ugryzienie na szyi i dostrzegł lisa, dorosłego lisa. Syknął gniewnie i ocenił sytuację. Nie da sobie z nim rady, nie ma co się oszukiwać. Nie w pojedynkę. Że też zawsze coś musi mu w tych ziołach przeszkodzić. Raz pszczoły, teraz lis. Beznadzieja.
- LIS TU JEST! - wydarł się, tak, aby ojciec go słyszał, po czym przystąpił do ataku. Najpierw spróbował oślepić lisa grudką ziemi, którą wycelował i rzucił prosto w oczy. Nieważne, czy się udało, czy nie, odwrócił się w stronę przeciwnika i łapą z wysuniętymi pazurami spróbował przejechać mu po pysku, konkretnie celując w oczy. Jeśli zdołałby mu zadać jakieś większe obrażenia to byłoby wspaniale. Gorzej, jak lis w odwecie zrobi mu coś o wiele gorszego niż ta rana na szyi, którą bez problemu wyleczy. Uh. W ten sposób to on nigdy nie uzupełni braków w składziku, jak zawsze będzie mu coś przeszkadzało. Mimo tego poczuł buzującą adrenalinę, gdyż nigdy wcześniej w życiu nie walczył. A przynajmniej nie na poważnie.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szedł przez dalej przez las, szukając zwierzyny i tak dalej, próbując trzymać się niedaleko syna, a raczej, jakby to ująć, zbytnio nie oddalać. Od początku utrzymywał konkretną odległość, coby usłyszeć ewentualne wołanie syna, chociaż wolałby, żeby nie było takiej potrzeby. Przynajmniej takie miał podejście jako odpowiedzialny ojciec, natomiast jako wojownik z krwi i kości... chętnie by z kimś powalczył. Dawno nie miał okazji. Kiedy tak szukał kolejnych tropów, których za nic nie mógł znaleźć, usłyszał wołanie swojego pierworodnego i już wiedział, o co chodziło. Ten przeklęty lis przepłoszył całą zwierzynę w okolicy i jeszcze miał czelność zaatakować jego pierworodnego. Czym prędzej pobiegł w stronę, z której dochodził głos jego syna i w pewnym momencie do jego nosa dotarł zapach lisa. Od razu wysunął pazury, ale dostrzegł, że nadbiega od zadu lisa, a nie od frontu, toteż rzucił się na grzbiet rudego parszywca, próbując wgryźć mu się w kark i pociąć łapami barki lisa, kiedy trzymał się, by nie spaść.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak lisa: nieudany (0%)

Rzut na powodzenie akcji Szczypiącego Mrozu:
parzyste – udana
nieparzyste – nieudana
» wypada: 2 – akcja udana; Mróz oślepia lisa ziemią (celność lisa obniżona o 2 przez dwie tury)

Atak Mrozu: nieudany (0%) » przerzut [1/2] » nieudany (0%) » przerzut [2/2] » krytyczny! (150%) » 1,5[(10+10)-(13+12)] = -5 XD

Być może Gwiezdny Klan jednak sprzyjał terminatorowi, bo tym razem lisowi atak kompletnie nie wyszedł. Kłapnął on zębami niebezpiecznie blisko gardła terminatora, ale nie zdołał nawet go drasnąć. Za to chwilę później cienistemu medykowi udało się trafić ziemią prosto w jego oczy. Gorzej tylko, że sam jego atak nie wyszedł i machnął jedynie łapą gdzieś w okolicy jego pyska, ale nic ciekawego mu nie zrobił. Przynajmniej nadbiegała już pomoc.

Przybycie Olchowego Szeptu.

Atak Olchy: udany (100%) » (22+18)-(6+10) = 24

Na szczęście jego atak powiódł się znakomicie. Olchowy Szept rzucił się na grzbiet lisa i przeorał go pazurami, a w dodatku wgryzł się w jego kark, zostawiając za sobą rozległe i krwawiące rany. Mało tego, póki co udało mu się jeszcze na grzbiecie drapieżnika utrzymać, a więc miał nad zwierzęciem chwilową przewagę.

Mróz: S: 10 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 13 | HP: 61-1=60/70 | W: 50-3=47/50
» przerzuty: 2/2
» medyczne przerzuty: 3/3
» rana 1. stopnia: płytkie ugryzienie na szyi, krwawi (od następnej tury po -1 HP na turę)

Olcha: S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 45-5=40/60
» przerzuty: 0/5
» od następnej tury celność obniżona ze względu na utratę 1/3 W

Lis: S: 19 | Zr: (10) 12 | Sz: (10) 12 | HP: 80-24=56/80 | W: 65-3=62/65
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na karku i rany od pazurów na grzbiecie, krwawią (w pierwszej kolejce -3 HP, następnie po -2 HP na turę)
» celność obniżona o 2 przez dwie tury (licząc od następnej)
» (po przybyciu Olchy) zręczność i szybkość obniżone ze względu na walkę 2:1
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie do końca wyszło tak, jak trzeba, co frustrowało niebieskiego medyka. Co prawda zdołał oślepić lisa ziemią, jednak jego atak kompletnie się nie udał. Prychnął niezadowolony pod nosem, jednak sytuacja zdecydowanie się poprawiła, kiedy przybył Olchowy Szept i zadał mu jakieś konkretne obrażenia. Nie to co on, uh. Wszystko postanowił sobie wytłumaczyć brakiem większego doświadczenia i zwykłym pechem, gdyż nie ma możliwości, by on, Szczypiący Mróz, medyk klanu Cienia był słaby i nie potrafił walczyć. To był przypadek.
Lis niebezpiecznie kłapnął mu wcześniej niedaleko szyi, jednak na szczęście i on nie zdołał trafić. Sam postanowił tym razem obejść nieco lisa i zaatakować od boku, chcąc wbić swoje pazury w skórę na boku przeciwnika i mocno ją zadrapać. Tym razem musi się udać, nie ma innej opcji nawet. Powinni sobie dać radę we dwójkę z tym lisem. Mróz na pewno nie zamierzał uciekać, nie ma mowy. Zamierza walczyć.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widział, jak lis nie trafia w jego syna i z wzajemnością, ale fakt, że obaj byli zajęci sobą, sprawił, że Olcha miał świetną okazję do zaatakowania. Wybijając się z tylnych łap, wskoczył na grzbiet przeklętego lisa, złapał się łapami za jego barki, wbijając pazury w skórę drapieżnika i przecinając ją aż do krwi, po czym rozwarł zębatą paszczę i ugryzł go, zostawiając głęboką i ślinie krwawiącą ranę po ugryzieniu. Królewicz miał już zaplanowany kolejny krok. Musiał skupić na sobie uwagę drapieżnika, żeby Mrozi nic więcej się nie stało, dlatego susem zeskoczył z lisa, ustawiając się do niego od frontu, by po raz kolejny przypuścić na niego atak. Dostrzegł, że Mróz w tym czasie chce zaatakować bok drapieżnika. Bardzo dobrze, synu.
Królewicz podniósł prawą łapę uzbrojoną w ostre pazury i zamachnął się na lisa, celując prosto w jego psowatą mordę, a konkretniej w lewe oko. Liczył na to, że przeorze mu pysk na tyle, żeby lisa nieco oślepić, o ile całkowicie nie przetnie mu gałki ocznej. Niech tylko Gwiezdni mu sprzyjają.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rzut na to, kogo zaatakuje lis:
parzyste – Olcha
nieparzyste – Mróz
» wypada: 3 – lis atakuje Szczypka.

Atak lisa: nieudany (0%)
Atak Mrozu: krytyczny! (150%) » 1,5[(13+10)-(12+10)] = 1,5 * 1 = 2 XDD
Atak Olchy: krytyczny! (150%) » 1,5[(13+18)-(12+10)] = 1,5 * 9 = 14

Jeszcze nim Olchowy Szept zdążył przypuścić atak na pysk lisa, ten znów kłapnął zębami w stronę Szczypiącego Mrozu, który akurat go obchodził, ale nawet go nie sięgnął... a zresztą, po chwili zorientował się, że w jego stronę zmierza poważniejsze zagrożenie. Podczas gdy medyk atakował jego bok, Olchowy Szept rzucił się na pysk drapieżnika. Żadnemu z nich nie wyszło jednak tak, jakby tego chcieli. Szczypiący Mróz zaczepił jedynie pazurami o futro lisa i wyrwał go trochę z jego boku, zaś jego ojciec nie trafił w lewe oko lisa, a trochę niżej – w jego policzek. Pozostawił po sobie całkiem przyzwoitą, krwawiącą ranę, ale nie było to nawet porównywalne z uszkodzeniem oka.

Mróz: S: 10 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 13 | HP: 60-1=59/70 | W: 47-3=44/50
» przerzuty: 2/2
» medyczne przerzuty: 3/3
» rana 1. stopnia: płytkie ugryzienie na szyi, krwawi (od następnej tury po -1 HP na turę)

Olcha: S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 40-3=37/60
» przerzuty: 0/5
» celność obniżona ze względu na utratę 1/3 W

Lis: S: 19 | Zr: (10) 12 | Sz: (10) 12 | HP: 56-2-14-3=37/80 | W: 62-3=59/65
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na karku i rany od pazurów na grzbiecie, krwawią (w pierwszej kolejce -3 HP, następnie po -2 HP na turę)
» rana 0. stopnia: wyrwana kępka futerka na boku
» rana 1. stopnia: dość spore zadrapanie na lewym policzku, krwawi (od następnej kolejki po -1 HP na turę)
» celność obniżona o 2 przez dwie tury
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na walkę 2:1
» od następnej tury statystyki obniżone ze względu na spadek HP o 1/2
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przez to, że lis postanowił majtać głową i spróbować dosięgnąć Szczypiący Mróz, królewicz nie mógł dobrze wycelować, a przynajmniej nie tak, jak to sobie wymarzył. Pazury Króla Olch sięgnęły jedynie pliczka, tnąc go nawet nie bardzo głęboko, ale zostawiając krwawiące pasy od pazurów. Kiedy syn smoliście czarnego pręgusa atakował boki drapieżnika, Olcha postanowił ponowić atak na lisi pysk, jednak tym razem... nieco inaczej. Najpierw uniósł ponownie prawą łapę, po czym szybko zmienił ją na lewą, żeby zdezorientować przeciwnika i zamachnął się nią na drapieżnika, lecz tym razem obierając za swój cel drugie oko w nadziei, że uda mu się trafić i rozciąć gałkę oczną bezczelnego lisa, który miał czelność podnieść łapę na syna Olchowego Szeptu. Takich rzeczy wojownik nie puszczał płazem. Lis pewnie się jeszcze nie zorientował, że nie ujdzie z tego z życiem, ale prędzej czy później dotrze to do niego. Tymczasem Olcha... Olcha wiedział już teraz.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lis ponownie spróbował zaatakować niebieskiego kocura, jednak i tym razem nie zdołał go nawet dosięgnąć. Co gorsza, cienisty medyk również nie zdołał nic zrobić, co zdecydowanie go denerwowało. Tak, tym razem to również nie jest jego wina, tylko zwykły pech i przypadek. Zmarszczył pysk w grymasie niezadowolenia i widząc, że ojciec tym razem atakuje pysk lisa, on spróbował przyjąć inną taktykę, skoro atak na bok przeciwnika nie wyszedł. Ugiął łapy, a następnie spróbował wskoczyć na grzbiet lisa, by następnie zębami wgryźć się w jego kark i mocno szarpnąć, chcąc zadać mu jak największe obrażenia. Lis nie powinien stanowił już takiego zagrożenia jak wcześniej i wydawał się słabnąć - tym lepiej dla nich. Albo raczej dla niego, uh.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lis atakuje Olchę ze względu na realizm sytuacji.

Atak lisa: słaby (50%) » 0,5[(18+14)-(15+15)] = 0,5 * 2 = 1
Atak Mrozu: słaby (50%) » 0,5[(18+10)-(11+7)] = 0,5 * 9 = 4
Atak Olchy: słaby (50%) » 0,5[(14+18)-(12+7)] = 0,5 * 13 = 7

Być może była to kwestia pecha, a być może zmęczenia – choć to drugie było pewnie odczuwalne głównie dla Olchowego Szeptu – ale tym razem żadnemu z nich się szczególnie nie udało. Lis chwycił za jakąś małą kępkę futerka na jego szyi i szarpnął lekko, wyrywając ją, co nawet jakoś bardzo wojownika nie zabolało. Szczypiący Mróz próbował wskoczyć na grzbiet lisa, ale nie udało mu się na nim utrzymać. Przez to, że źle skoczył, nie udało mu się także wgryźć w kark przeciwnika, a jedynie wyrwał mu kolejną kępkę sierści. Za to Olchowy Szept znów trochę nie trafił i zadrapał mu drugi polik, tym razem trochę słabiej. Uszkodzenie lisiego oka wcale nie było takim łatwym zadaniem.

Mróz: S: 10 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 13 | HP: 59-1=58/70 | W: 44-3=41/50
» przerzuty: 2/2
» medyczne przerzuty: 3/3
» rana 1. stopnia: płytkie ugryzienie na szyi, krwawi (po -1 HP na turę)

Olcha: S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90-1=89/90 | W: 37-3=34/60
» przerzuty: 0/5
» rana 0. stopnia: wyrwana malutka kępka futerka na szyi
» celność obniżona ze względu na utratę 1/3 W

Lis: S: 14 (19) | Zr: 7 (12) | Sz: 7 (12) | HP: 37-4-7-2-1=23/80 | W: 59-2=57/65
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na karku i rany od pazurów na grzbiecie, krwawią (w pierwszej kolejce -3 HP, następnie po -2 HP na turę)
» rana 0. stopnia: wyrwana kępka futerka na boku
» rana 1. stopnia: dość spore zadrapanie na lewym policzku, krwawi (po -1 HP na turę)
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść na karku
» rana 1. stopnia: małe zadrapanie na prawym policzku, krwawi (od następnej kolejki po -1 HP na turę)
» celność obniżona o 2 do końca tej tury
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na walkę 2:1
» statystyki obniżone ze względu na spadek HP o 1/2
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Warknął niezadowolony, kiedy ZNOWU nie udało się trafić lisa w jakiś sensowny sposób, bo to wyrwanie sierści to nawet nie jest atak. Chciał zadać mu jakąś konkretną ranę, bo to co teraz robi, to wstyd. Okropny wstyd, który poczuł, że się w ten sposób zbłaźnił przed ojcem. Jego ataki były żałosne, a nawet jeśli wmawiał sobie, że to nie jego wina i to jest po prostu pech i przypadek, to i tak nie mógł się pozbyć tego ukłucia w środku. Lis słabł już coraz bardziej, jednak to nie powstrzymało cienistego medyka przed próbą zadania kolejnego ciosu. Ponowił swój poprzedni atak - ugiął łapy, a następnie chciał wskoczyć na grzbiet lisa, by następnie zębami złapać go za kark i zacząć mocno szarpać. Chciał mu zrobić cokolwiek, choćby po to, aby ojciec widział, że coś umie, bo wychodzi w tym momencie na jakąś niedojdę, która nie umie walczyć, a wcale tak nie jest. Już po tobie, lisie.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wojownik czuł jak wcześniejsze niepowodzenia w trakcie łowów dawały mi się obecnie we znaki. Sam zauważył, że ruchy na wolniejsze, bardziej ociężałe i że serce bije mu zdecydowanie szybciej. Narastające zmęczenie walką sprawiło, że jego kolejny cios ponownie nie skończył się tak, jakby tego chciał. Ponownie zostawił jedynie krwawiące zadrapanie na policzku lisa, a zaraz później... Ten złapał to za futro na szyi, za jego doskonałą, wypielęgnowaną kryzę i wyrwał z niej kosmyk. Olchowy Szept syknął w złości. Nikt, powtarzam nikt, nie ma prawa naruszać jego fryzury. Smoliście czarny pregus wydał z siebie głośne buczenie, jak wściekły kot i tym razem nie rzucił się lisowi na oczy, albo mordę, ale prosto do gardła. Zrobił to w nadziei, że wgryzie się w jego gardło i tym samym zadusi przeciwnika, albo chociaż doprowadzi do obfitego krwawienia. Psia krew, pożałujesz, że się urodziłeś.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lis atakuje Olchę ze względu na realizm sytuacji.

Atak lisa: słaby (50%) » 0,5[(15+14)-(14+15)] = 0
Atak Mrozu: krytyczny! (150%) » 1,5[(12+10)-(7+7)] = 1,5 * 8 = 12
Atak Olchy: udany (100%) » (12+18)-(8+7) = 15

Lis raz jeszcze spróbował chwycić Olchę swoimi zębami, ale tym razem chybił kompletnie i pochwycił jedynie powietrze. W tym samym czasie Szczypiący Mróz rzucił się na jego kark i wreszcie, można by rzec, udało mu się coś zrobić, bo wbił w niego swoje zęby, zostawiając całkiem ładną, krwawiącą ranę. Widać już było, że drapieżnik ledwo ma siłę żyć i trzymać się na łapach, ale to jednak Olchowy Szept zadał mu ostateczne obrażenia. Chwycił lisa za gardło i wgryzł się w nie, a chociaż rana nie była głęboka, krwawiła obficie i wystarczyła do tego, żeby lis padł.

Olchowy Szept +30 exp
Szczypiący Mróz +25 exp

Rzut na infekcję dla rany Mrozu:
1-5 – brak infekcji
6 – infekcja
» wypada: 5 – brak infekcji

Mróz: S: 10 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 13 | HP: 58-1=57/70 | W: 41-3=38/50
» przerzuty: 2/2
» medyczne przerzuty: 3/3
» rana 1. stopnia: płytkie ugryzienie na szyi, krwawi (po -1 HP na turę)

Olcha: S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90-1=89/90 | W: 34-3=31/60
» przerzuty: 0/5
» rana 0. stopnia: wyrwana malutka kępka futerka na szyi
» celność obniżona ze względu na utratę 1/3 W

Lis: S: 14 (19) | Zr: 7 (12) | Sz: 7 (12) | HP: 23-12-15-2-1-1=-8/80 » ŚMIERĆ | W: 57-2=55/65
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na karku i rany od pazurów na grzbiecie, krwawią (w pierwszej kolejce -3 HP, następnie po -2 HP na turę)
» rana 0. stopnia: wyrwana kępka futerka na boku
» rana 1. stopnia: dość spore zadrapanie na lewym policzku, krwawi (po -1 HP na turę)
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść na karku
» rana 1. stopnia: małe zadrapanie na prawym policzku, krwawi (po -1 HP na turę)
» rana 1. stopnia: ugryzienie na karku, krwawi (od następnej kolejki po -1 HP na turę)
» rana 2. stopnia: ugryzienie na gardle, krwawi (w pierwszej kolejce -3 HP, następnie po -2 HP na turę)
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na walkę 2:1
» statystyki obniżone ze względu na spadek HP o 1/2
» ŚMIERĆ
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W końcu. W KOŃCU. Udało się zrobić coś więcej i zadać krwawiącą ranę, co trochę poprawiło nastrój Szczypiącego Mrozu. Lis jeszcze się jakoś trzymał i wszystko zakończył Olchowy Szept, więc Mróz po prostu stanął obok i spojrzał z obrzydzeniem na lisa. Co za wstrętne, śmierdzące stworzenie. I jeszcze śmiało go zranić, th.
- Paskudny lis. Trzeba go zakopać - powiedział w kierunku ojca i następnie wziął się do roboty, z jego pomocą czy bez. Zaczął kopać w ziemi dół, by kiedy już skończy tam wrzucić ciało lisa i przysypać ziemią. To tyle, jeśli chodzi o zbieranie ziół. Rzucił spojrzenie w kierunku burego kocura, jednak nie dostrzegł żadnych ran. Sam miał tylko lekkie ugryzienie na szyi, nic strasznego.
- Wracam już do obozu, tylko jeszcze wezmę zebrane zioła - poinformował Olchowy Szept, po czym po prostu poszedł po wszystkie medykamenty, jakie udało się dzisiaj zebrać i wziął je ze sobą do obozu. Prawdopodobnie ojciec też będzie chciał wrócić po upolowaną zwierzynę, więc najwyżej spotkają się po drodze. Mógłby uzbierać więcej gdyby nie ten durny lis. Zmarszczył pysk w grymasie niezadowolenia i zakończył dzisiejsze ziółka. Jak tylko wyleczy tą ranę, to idzie na następne.

[zt]
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdzieś nad uszami usłyszał kłapnięcie lisiej paszczy, ale kompletnie nie zareagował, bowiem okazja na złapanie lisa za gardło mogła się więcej nie powtórzyć. Zęby kocura z pasją wbiły się w gardziel drapieżnika, po czym zacisnęły się na niej, by już nigdy nie mógł wziąć kolejnego oddechu. Lis nie tylko zaatakował jego syna, klanowego medyka, ale również na niego samego, naruszając jego piękną kryzę. To właśnie przypieczętowało jego los. Nawet Mrozowi się w końcu coś udało i po wskoczeniu na grzbiet lisa, wgryzł się w jego kark. Wkrótce zwierzę padło martwe na ziemię, a futro miało wilgotne od własnej krwi.
— Lisy bywają wyjątkowo bezczelne — mruknął do syna, powoli przygotowując się do zakopania ciała. Razem pochwali lisa, po czym Olcha skupił się na oczyszczeniu futra z krwi, która wypłynęła z lisa. Nie chciał, żeby zdążyła zakrzepnąć. Z drugiej strony metaliczny posmak krwi drapieżnika wydawał mu się mniej przyjemny, niż to, co jadł na co dzień.
— Dobrze. Też będę wracać. — Królewicz kiwnął mu głową i sam udał się po upolowaną przez siebie zwierzynę, której dużo nie było i spotkali się dopiero w drodze powrotnej do obozu. Czuł zmęczenie i to duże. Nie dość, że same łowy były wyczerpujące, to jeszcze walka pod koniec w obronie rodziny też nie dobiła się bez echa. Nie umknął mu fakt, że Mróz załapał drobną ranę na szyi, ale w końcu był medykiem, więc sam się przecież wyleczy. Nie musiał go prowadzić za łapkę do lecznicy.

zt
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czekał w końcu, aż w pełni wyleczy ranę na szyi, by mógł bez żadnego problemu udać się na poszukiwanie ziół. Zastanawiał się, co tym razem mu zacznie przeszkadzać. Kolejny lis? Pies? A może znowu pszczółki? Fajnie by było, gdyby mógł w spokoju zebrać te ziółka, jednakże nie miał i też nic przeciwko, gdyby znowu trafił się jaki lis. Poprzednim razem walczył żałośnie. Wstyd i hańba. Jeśli tylko nadarzyłaby się okazja, aby się zrehabilitować - wykorzystałby ją. Wciąż jednak skupiał się na ziółkach, bo to tym ma się przede wszystkim zajmować.
Ponownie wybrał się z Olchowym Szeptem. Nawet mu pasowało takie towarzystwo - w razie jakiejś walki bez problemu dadzą sobie radę we dwójkę, a tak to on może polować, a Mróz zbierać zielsko. Tym razem odpuścił sobie łąkę - jeszcze jakieś owady go pogryzą, uh. Skierował się do lasu i zaczął rozglądać za jakimiś ciekawymi roślinkami. Zależało mu przede wszystkim na jagodach jałowca, choć nie pogardziłby także znowu pajęczyną czy łopianem. Jeśli nie znajdzie tych głupich jagód jałowca, to znowu pójdzie na łąkę i tam spróbuje. Albo na Kamienny Stróż - było do niego całkiem niedaleko.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości