Logo Artemidy
Trawiaste Grzbiety - wschód
Gdy płomienny kocur ułożył swój ogon na czarnej kicie klanowej matki, sama dymna tylko strzepnęła uchem, a na jej mlecznym licu ujawił się lekki uśmiech - dobrze myślała, że znajomego kocura nic nie trapi, a przynajmniej było tak z początku, gdyż kolejne słowa Płonącego Lasu dały czarnej koteczce lekkie ciarki.
Klanowa matka westchnęła cicho pod różowym nosem, no racja... Tyle miłych dni jednak nie pozbędzie się tych złych, a i także nie zastąpi ich w myślach klanowiczów, a niestety - Płomienny buras był jednym z tych osobników, którzy stracili wiele, a jednak na jego własnej mordce zdawała się radość.
Dymna panienka położyła swój puchaty łeb, lekko przykrywając smukłego kocura przez przypadek swą kryzą i dodała w kilkuu słowach.
-hmm..."spartoliłeś" j-jak to u-ująłeś, czy nie, zasługujesz na drugą szansę, bo czasami... Nikt nie jest od nikogo innego lepszy. Będe ci to mój d-drogi mówić do końca, dopóki nie zrobisz c-czegoś naprawdę okropnego. P-pamiętam j-jak...Raz jeden z moich przyjaciół wskoczył na w-wysoką gałąź w środku ulewy, wyobrażasz to sobie? A nawet wtedy... Nie mogłam być na niego jakkolwiek z-zła... Jeśli wtedy on mógł zrealizować to, to ty osiągniesz swój cel.
Złote oczęta na chwilę spadły gdzieś za horyzont zielonych traw wymieszanych z sosnowym zapachem lasu Klanu Cienia, a Porzeczkowa Pestka zabrała swój łeb w formie przytulasa i wzrok umieśviła we własnych łapach.
- Tak, Jasna Kropla urodziła 4 zdrowych kociąt - Olche, Toń, Lamparcik i Kukułke, ale chyba to już wiesz...A co do sytuacji z terminatorami to... chyba nie wrzuca się to tak bardzo w oczy? Jednak wielu terminatorów nadal rozpoczyna bądź będzie niedługo kończyć treningi...
Czarna kita owinęła się lekko, tylko po to, by po sekundzie opuścić swe miejsce przy ogonie przyjaciela.
- Co do... tej całej Pożogi...Mogę c-ci się d-do czegoś p-przyznać?...
Oh lady, RUNNING down to the riptide
Taken away to THE dark side
I wanna be your left HAND man

[Obrazek: LGGUj0P.png]

I love you when you're singing THAT song and
I got a lump in MY throat 'cause
You're gonna sing the words WRONG.


[Obrazek: 28712697_TQHVOwKiVhcNra0.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słysząc odpowiedź jednej z matek, kocur machnął jednym uchem. To co zrobił nie było okropne? Przecież rzucił kociakiem prawda? Oczywiście nie z byle powodu i też nie miał trzeźwego umysłu... Ale jednak. Nigdy nie był kotem czystym. Miał już na swoim koncie parę spraw, które na pewno nie zaliczały się do dobrych. Cóż powiedzieć. Od młodości był z niego kasanowa. Nadal nim był ale będąc teraz w klanie na razie odstawił amory na bok. Chciał najpierw zająć się rodziną i przyzwyczaić się znów do klanu. Oczywiście jednak nie zrezygnował ze swojej charyzmy i starania się być dobrym towarzyszem rozmów. Niestety ale niektóre rzeczy nie mógł w stanie od siebie odlepić. Były częścią jego i nic nie mógł na to poradzić.
- Miejmy taką nadzieję Porzeczko. - odpowiedział jej. Jeżeli faktycznie mu się uda to może odzyska to co utracił.
Nagle Porzeczkowa Pestka się do niego w pewien sposób przytuliła. Nie przeszkadzało mu to w ogóle. Pozwolił jej na to i cicho westchnął.

Na kolejne słowa, pokiwał jedynie głową. Jasna Kropla miała bobaski i nawet dowiedział się teraz jak mają na imię. A co do terminatorów to powoli już nie ma takiego braku co kiedyś.

- Śmiało, nie krępuj się. - zachęcił dymną kocicę.
Jakież to zdanie na temat Pożogi siedziało w głowie Porzeczki...
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Westchnięcie nie uciekło czarnej dymnej panience, a ona sama coraz bardziej zaczęła się coiwać we własną kryzę. W celu komfortu, gdyż puch był taki zadbany, lecz także, by ukryć lekkie zakłopotanie na mordce które to coraz bardziej malowało się na plamistej mordce nocnej damy.
Płomienny kocur był samotnikiem, kiedyś. Widział i wiedział więcej, jakie rzeczy dzieją się po za klanek Cienia... I właśnie to dało ognistookiej poczucie, że bury kocur ją zrozumie.
-Pożog-ga to-to też k-koty, t-tak, j-jak my... U-ufam mojemu b-bratu, a n-naszemu przywódc-cy, że zrobią to, c-co trzeba i... Wiesz....n-ikogo...
Porzeczkowa Pestka urwała na chwilę - czy jej brat byłby w stanie kogoś...
Zabić?
Jej bursztynowe oczy wlepiły się ponownie w białe łapki, a sama długowłosa kotka zastygła na chwilę w własnych myślach.
Jej brat, jej kochany Chwaścik, który był dla niej wtedy, gdy jej mentorka zniknęła, nie chciała mieć z nią nic do czynienia. Gdy Mleko wróciła... Tam też był. Gdy Gronostaj wróciła do klanu, przyjął ją. Byli niedawno kociętami...
Wszyscy wojownicy byli kiedyś kociętami. Wszyscy przywódcy, medycy, byli zależni od swych poprzedników. Tak jak ta cała, nieznana Pesteczce pożoga żalu. Bezbronnymi kociętami. Zależnymi od starszych, bądź kotami przed nimi.
Teraz jednak Klan Cienia, Rzeki i tamta grupa... Czy przywódca tych samotników naprawdę miał w sobie tyle pychy, tyle żalu, by narażać swych pobratymców, czy... Czy Polna Gwiazda planuje atakować ? A co jeśli są tam kocięta? Matki? Czy...
Czy Porzeczkowa Pestka mogłaby spojrzeć komuś takiemu w oczy? Czy to z rzeki, cienia czy... Pożogi?
Zanim bursztynowooka się zorientowała z jej złotych oczek poleciało kilka kropelek, które namoczyły grube, białe futro kryzy, a sama klanowa matka po chwili wytarła łezki, jakkolwiek i dodała.
-W-wybacz...N-nie p-powin-nam, lecz...Boje się te-j sytuacji... Odrobinę....
Oh lady, RUNNING down to the riptide
Taken away to THE dark side
I wanna be your left HAND man

[Obrazek: LGGUj0P.png]

I love you when you're singing THAT song and
I got a lump in MY throat 'cause
You're gonna sing the words WRONG.


[Obrazek: 28712697_TQHVOwKiVhcNra0.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak. Płomyk wiedział więcej i widział więcej. Świat dla niego stał się większy i mający wiele zaskakujących epizodów. Poznał podczas swojego wygnania koty, które nie były aż tak straszne. Na pewno nie były tymi typowymi samotnikami co chcą zabijać i gwałcić. Byli normalni. A ptzynajmniej Ci co nie mieszkali blisko klanów. Albo miał farta albo naprawdę tak było.
Gdy Porzeczka zaczęła mówić, kocur spojrzał się na nią i jego uśmiech natychmiastowo znikł z jego pyska. Skupił się uważnie na słowach matki i jednocześnie w głowie układał sobie odpowiedź na to wszystko. Musiał szybko coś powiedzieć bo nagle po policzkach dymnej kotki spłynęły łzy.
- Ejejej! Nie ma co teraz płakać Porzeczko. Nie musisz się też bać! Twój brat jest mądrym przywódcą. Na pewno nasz klan nie zaatakuje bezpodstawnie klan Pożogi. Walka to ostateczne rozwiązanie sporu. Wierz mi Porzeczko, że żadne kocięta czy bezbronne koty nasz klan nie zaatakuję gdyby by doszło do czegoś. - od razu ją pocieszył a następnie dodał. - Jednak... Jeżeli Pożoga zaatakuję to będziemy zmuszeni do walki by się obronić. Ale przysięgam Ci, że nasz klan nie zaatakuję jako pierwszy. Chcemy spokojnie rozwiązać ten spór. Więc szansa na walkę jest bardzo mała. - uśmiechnął się pocieszająco do towarzyszki.
- Więc nie smuć się bo jeszcze nic się nie wydarzyło. Poza tym łzy tylko szpecą twój śliczny pyszczek. - uśmiechnął sie szerzej a następnie, chwycił łapę dymnej damy swoją łapą. Następnie schylił się i polizał wierch jej łapki tak jak kiedyś. Był dżentelmenem i nie mógł pozwolić by jego towarzyszka rozmowy płakała.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jej brat - mądrym przywódcom? Cóż, tego Porzeczkowa Pestka nie mogła zabrać jej bratu. Ani ze słów Płonącego Lasu, ani ze stanu rzeczy. Bo jednak... Była to prawda. Najprostszy półgłówek rzuciłby się na przywódce grupy samotników, lub poprowadził atak na ową grupe pod pretekstem ochrony klanu... A jej brat jednak tego unikał, tak bardzo, jak mógł.
Dymna kotka zamrugała kilka razy, gdy wsłuchała się w dalsze słowa płomienno futrego towarzysza i miauknęła, może bardziej do samej siebie, by uwierzyć, że to co mówił było prawdą.
-Walka to ostateczne rozwiązanie sporu...Sporu...Lecz...Czemu oni tu przybyli? Czemu chcieli tego sporu? Przecież to wiadome, że klany by się nie zgodziły...Od wielu pokoleń były tylko cztery klany... - Cztery klany, czterej przywódcy, cztery rozwiązania krwi, które przodkowie musieli nadzorować nad ich głowami.
Porzeczkowa Pestka ponownie westchnęła, dając buremu pręgusowi jasną sugestie, że ten temat jest lepszy bez większości wymienionych słów.
Czego dymna się nie spodziewała, to jednak złapanie za jej własną łapkę. Czekaj, co?
Porzeczkowa Pestka nawet nie zajerestrowała swym złotym wzrokiem, kiedy to płomiennemu udało się pochwycenie kończyny, a gdy klanowa matka poczuła liźnięcie po mlecznej łapce, tylko zagilgotała pod swym ciapatym nosem, odwracając pyszczek na jego słowa. Jej głos był zakłopotany, lecz... W dobrym sensie tego słowa. Jedno było pewne - gdyby nie ciemne, nocne futro na mordeczce matuli, to można by było zobaczyć, jak poliki dymnej panny są czerwone.
- t-to t-ten śliczny py-szczek przyłapał cię na dziennym d-drzemaniu, n-nie za-zapominaj. Pffft- może zamiast tego, przejdziemy się na sprawdzenie granic, bądź p-polowanie? Mamy jeszcze duż-dużo wo-wolnego czasu, pr-przyjacielu, a praw-wienie komplementów to c-chyba je-dna z twych ul-ulubionych rzeczy, hmm?
Oh lady, RUNNING down to the riptide
Taken away to THE dark side
I wanna be your left HAND man

[Obrazek: LGGUj0P.png]

I love you when you're singing THAT song and
I got a lump in MY throat 'cause
You're gonna sing the words WRONG.


[Obrazek: 28712697_TQHVOwKiVhcNra0.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Był bardzo przekonany do swoich słów. Po prostu wiedział, że Polna Gwiazda nie jest typem przywódcy, który chce koniecznie rozlewu krwi. Może z Wirującym Piórem byłoby inaczej ale na całe szczęście nie on tutaj rządził. Oby nigdy to nie nastąpiło bo chyba miałby krucho. No cóż… rodzina Wydry zawsze miała do niego wąty, że w ogóle istnieje.
- Wiesz powodów może być wiele. No ale możliwe, że chcieli jakoś zawładnąć nami przez to, że przez tyle księżyców ciągle odganialiśmy samotników z naszych terenów. Chcieli pokazać, że są silniejsi i lepsi czy jakoś tak. Albo po prostu chcieli być tacy jak my. Chcąc wywalczyć sobie prawo do dołączenia do czterech klanów. I tak można by było wymieniać w nieskończoność. Niezależnie od powodu to ich przywódca spartolił sprawę narzucając nam takie a nie inne rzeczy. Nie zrobił to w sposób rozsądny, wręcz oczerniał nas.-wytłumaczył matce.
Na reakcje Porzeczkowej Pestki na jego dotyk, kocur uśmiechnął się zwycięsko. Lubił gdy ktoś reagował na jego bodźce a zwłaszcza takie. Czuj się wtedy kimś a nie byle jakim kotem.
Poruszał swoimi wibrysami i zaśmiał się krótko.
– Masz mnie. Jest to jedno z moich ulubionych zajęć. Słowa wręcz pchają mi się na pysk gdy widzę pięknego kota. Nic na to nie mogę poradzić. –mruknął w jej stronę a następnie dodał. – W takim razie skoro sobie tego życzysz to przejdźmy się blisko granic. Sprawdzimy czy wszystko tam w porządku. –powiedział a następnie wstał i spojrzał się na dymną kocice. Uśmiechnął się do niej promiennie a następnie wyciągnął jej stronę swój ogon. – Nie karz mi długo na Ciebie czekać moja droga.-powiedział szarmancko a pod koniec się zaśmiał.
Gdy Porzeczkowa Pestka chwyciła jego ogon swoim, kocur bez dłuższego zastanowienia powoli ruszył w stronę najbliższych granic.
Oczywiście podczas ich spaceru starał się być jak najlepszym towarzyszem rozmowy i nie wtrącać już tematu Pożogi. Był to zbyt drażliwy temat dla klanowej matki. A po co sobie niszczyć tak piękny dzień?
/z.t bo stara czaso ale thx za sesje <3
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXOd czasu wznowienia treningu Żmija miał się całkiem dobrze. Powoli, ale jednak zaczynał się czegoś uczyć. To było milion razy lepsze niż bezczynne siedzenie w lecznicy! Zdążył już odbyć sparing z Omszałą Łapą i poznać kilka nowych kotów. Kształt i zapachy terenów miał już dobrze zapamiętane już od samego włóczenia się poza obozem. Teraz znowu miał zamiar spróbować czegoś nowego - polowania. Nie znał jeszcze najważniejszych jego zasad, ale nic nie przeszkadzało mu w przynajmniej spróbowaniu. Poza... jakimś szelestem. Zanim terminator zdążył chociażby zastanowić się od czego zacząć, z Szumiącego Lasu wyłonił się jakiś inny kot.

/Czapla

inxx my xxmindxxxx
I thought the birds would singxxxx
and S P A R K Sx would flyxxxx
but it's just quietxxxx

★ ★ ★xxxx

am I cruel?
xxxxxxxxxxxxor am I ignorant
xxxxxxxxxccxxxxxxxxxxxxor was I FOOLED
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxby the stories I knew
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czapli Trzepot wpadła na pomysł, że mogłaby skorzystać z ładnej pogody w celu wybrania się na polowanie. Z tą myślą wojowniczka obrała kierunek Trawiastych Grzbietów. Obszar mieścił się na terytorium Klanu Cienia, zatem nie musiała specjalnie oddalić się od obozu. Chwila samotnej ciszy z pewnością dobrze jej zrobi. Będzie mogła odpocząć od zamieszania panującego w obozowisku.
Czapli Trzepot zatrzymała się prędko, gdy do jej nosa dotarł zapach innego kota. Rozpoznała woń swojego klanu. Zatem na pewno nie był to intruz. Kotka wyłoniła się z gęstych krzewów, żeby wyjść na spotkanie pobratymcowi. Ku jej zdziwieniu rozpoznała Żmijową Łapę. Terminatora nie powinno tutaj być. Rozejrzała się za towarzyszącym mu wojownikiem, jednak po nim nie było śladu. Młoda kotka odetchnęła, poruszając lekko koniuszkiem ogona. Czyli musiał wybrać się tutaj samopas. Uh niedoczekanie! Czy terminator nie wiedział, że kodeks zabrania mu opuszczać obozu bez mistrza? Czapla nigdy kodeksu nie złamała i w sumie nawet sobie tego nie umiała wyobrazić, a jednak takie przypadki się zdarzały. Wojowniczka podeszła bliżej kocurka, trzymając pyszczek wysoko w stanowczym geście.
- Żmijowa Łapo, czy Wirujące Pióro nie nauczył cię, że nie możesz sam opuszczać obozu?
Oczywiście kotka podejrzewała, że jej dawny mistrz z pewnością już wyedukował w tej kwestii swojego wychowanka. Ona sama szybko poznała kodeks wojownika i trzymała się go, pewnie sprawiając dumę zastępcy.
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXIntruzem okazała się znajoma mu postać. Nie pamiętał co prawda imienia wojowniczki, ale wiedział na przykład, że jest wojowniczką, o. Skinął jej więc głową na powitanie, ta jednak wydawała się trochę poirytowana. Spotkanie terminatora tak ją zdenerwowało czy po prostu miała zły humor? Żmija nie musiał się długo nad tym zastanawiać. Starsza kotka śmiało wyraziła swoje niezadowolenie jego samowolnym opuszczaniu obozu. Tyle że... miał do tego pełne prawo? A przynajmniej tak mu się wydawało...? Faktycznie nie znał Kodeksu na pamięć, więc w jego umyśle pojawiły się wątpliwości. Zmarszczył brwi, skonsternowany. Nie, miał rację, to kocięta nie mogły opuszczać obozu!
XXX- Wydaje mi się... że nie ma takiej zasady - odparł po chwili, starając się brzmieć na pewnego siebie. Był tylko terminatorem, więc Czapli pewnie łatwo byłoby kwestionować jego wiedzę, ale był jej, mm, całkiem pewny. Tak na 80%, bo Żmija z zasady nigdy nie był na 100% pewny. Gdyby był czegoś absolutnie pewny, a okazałoby się to nieprawdą... jego ego mogłoby tego nie wytrzymać.

inxx my xxmindxxxx
I thought the birds would singxxxx
and S P A R K Sx would flyxxxx
but it's just quietxxxx

★ ★ ★xxxx

am I cruel?
xxxxxxxxxxxxor am I ignorant
xxxxxxxxxccxxxxxxxxxxxxor was I FOOLED
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxby the stories I knew
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka poruszyła lekko zirytowana ogonem. Nie podobała jej się zbytnia pewność siebie terminatora. Oczekiwała od niego skruchy, przyznania się do winy i pokornego oraz szybkiego powrotu do obozu. Jak się jednak można domyślić, uzyskała zupełnie inną i mało satysfakcjonującą odpowiedź. Czapli Trzepot wypuściła ze świstem powietrze. No cóż, nie będzie robiła mu awantury, to przecież nie jest jej terminator. Chociaż jako, że pełniła rolę wojowniczki już spory szmat czasu, powinien się do niej zwracać z większym szacunkiem i miała prawo odesłać go do obozu lub urwać uszy. O, ta ostatnia opcja brzmiała kusząco!
- Widać, że daleko ci do mianowania na wojownika, skoro nie znasz tak ważnej zasady. - wywróciła oczami.
Czy jej dawny mistrz naprawdę mu o niczym nie wspomniał? Lepiej mogła zrozumieć to, że Żmijowa Łapa po prostu nie podszedł poważnie do tematu i dał się porwać młodzieńczej głupotce.
- Terminatorowi nie wolno opuszczać obozu bez mistrza. Zatem wracaj szybko do obozu. O ile znam Wirujące Pióro, a był moim mistrzem, nie byłby zadowolony, gdyby dowiedział się o twoim wyjściu.
Czapla raczej nie powie zastępcy o ucieczce jego terminatora. Chyba, że sam zdecyduje się poruszyć ten temat. Czarna kotka miała własne sprawy na głowie, żeby ogarniać również cudze.
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxZmarszczył brwi, trochę zaskoczony i trochę zawstydzony. Może jednak się pomylił? Czarna kotka była przecież znacznie bardziej od niego doświadczona a Żmija nie czuł się tak pewnie w swojej zmajomości klanowych reguł. Komentarz Czapli zranił go jednak, więc zamiast skruchy zażenowanie wywołało w nim gniew i chęć buntu. Czy był on jednak wystarczająco silny, by skonfrontować wojowniczkę i bronić swojego honoru?
xxxNie.
xxxHonor nie stanowił dla terminatora niczego wartościowego. Znacznie bardziej cenił sobie święty spokój, wszczynanie kłótni było więc głupim pomysłem. Kocur wyładował swoją złość przez zmarszczenie brwi, lekceważące parsknięcie i oddalenie się w stronę obozu szybkim krokiem.

/zt

inxx my xxmindxxxx
I thought the birds would singxxxx
and S P A R K Sx would flyxxxx
but it's just quietxxxx

★ ★ ★xxxx

am I cruel?
xxxxxxxxxxxxor am I ignorant
xxxxxxxxxccxxxxxxxxxxxxor was I FOOLED
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxby the stories I knew
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Był piękny słoneczny dzień. Ptaszki ćwierkały dookoła, pszczółki bzyczały a chmury powoli odpływały w dal. Wiał przyjemny wiaterek i wszystko się wręcz składało na to by się wybrać na spacer. Niestety nie miała za bardzo kogo ze sobą zabrać. Wszyscy byli czymś zajęci. Więc musiało Ostrej wystarczyć jej własne towarzystwo.
Ostatnio bywałą częściej poza obozem ale nigdy po to by wypocząć od zgiełku. Cały czas szukała swojego syna gdy tylko miała wolniejszą chwilę. Nic jednak do tej pory nie znalazła. Im dłużej szukała to tym bardziej traciła nadzieje i po prostu… energie. Starała się przy wyrzyskich nie pokazywać swojego przemęczenia i zmartwień. Ciągle się uśmiechała i śmiała. W ten sposób chciała odciągnąć innych od złych myśli. Zwłaszcza jeżeli chodziło o jej pociechy. Nie chciała by się tym zamartwiały. Miały teraz trening na głowie i powinny się to na nim skupić.
No ale dni mijały a Huk nadal nie wracał.
Starała się myśleć pozytywnie ale im dłużej szukała i czekała tym bardziej odparowywała z niej pozytywna energia.
Ta energiczność i wybuchowość nagle w wojowniczce osłabła. Nie była już taka jak kiedyś.
Do tego czuła się… Trochę sama. Nie wiedziała czemu. Miała wspaniałą rodzinę więc nie rozumiała tego uczucia. Może tęskniła za tą błogością i radością? Możliwe. Chciałaby znów skakać i się śmiać ale tak prawdziwie. Chciałaby spędzić miło czas z Polnym tak jak kiedyś. Tylko we dwoje. Brakowało jej tych uczuć, atencji i ekscytacji. W skrócie: czegoś co z radości poruszy jej serce.
No ale było jak było. Jej partner ciężko pracował przez co wracał jedynie późnymi wieczorami do ich legowiska. Nie mieli czasu by dłużej pogadać czy spędzić czas. Bo obje byli… zmęczeni. Polny fizycznie a Ostra psychicznie.
Córka Wiewióra udała się do Trawiastych Grzbietów, chcąc tam odpocząć po dłuższym poszukiwaniu syna na ternach niczyich. Chciała położyć się na trawie i popatrzyć się na pierwsze kwiaty, które powoli wyrastały z ziemi.
Wspięła się na jeden z pagórków a następnie ułożyła się na zielonej trawie. Położyła się na boku i zaczęła obserwować jak jedna z pszczół pracowała przy maleńkiej stokrotce.
/ polny :>
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jej łapy dudniły o ziemię, gdy pędziła przez tereny prawie na oślep, płosząc myszy i ptaki w całej okolicy. Wściekłość napełniała ją, bulgotała w niej, napędzała każdy jej ruch by biec, byle dalej, byle szybciej, od tego zasranego obozu i wszystkich jego mieszkańców. Głupia Wiśnia. Głupi Polny. Głupi Zawieja. Głupi Żmij. Głupia Trzask. A przede wszystkim głupia, głupia, głupia Skowyt. Wypadła z lasu na otwartą przestrzeń Trawiastych Grzbietów, nie zwalniając nawet na jedno uderzenie serca. Miała wszystkiego dość, swojego rodzeństwa, tego Klanu, idiotycznych zasad, kodeksu, tego, że wybuchła, że nie powstrzymała siebie, że koniec końców wcale nie naprawiła sytuacji, tego jak nakrzyczała na Wiśnię, choć ta sobie na to definitywnie zasłużyła i tego, że mimo interwencji Bzyka to czuła jakby była w tym wszystkim sama. Kluczyła pomiędzy gęstymi trawami, niemal w nich znikając, pozwalając im obrać kierunek bez jakiegokolwiek namyślunku. Nagle, spod jej łap wystrzelił gołąb, z głośnym trzepotem skrzydeł ulatując do góry, wydzierając krzyk zaskoczenia z pyska kotki. Zatrzymała się gwałtownie, mrugając oczami, jak gdyby właśnie wyszła z jakiegoś transu, powoli orientując się gdzie tak naprawdę jest. Oburzone gruchanie ptaka nikło w oddali, jak gdyby wyśmiewając córkę Agrest za jej dramatyczne wyjście i całą pogrzebową dramę. Zacisnęła kły, opuszczając łeb i pozwalając by jej ciałem wstrząsnął szloch. Nie wiedziała czemu płacze, wciąż była wściekła, ale była też rozżalona, zmęczona i zraniona. Czemu Trzask nie wkroczyła do akcji? Czemu Wiśnia była taka głupia? Czemu wszystko musiało być tak skomplikowane? Czemu musiała tak wybuchnąć? Uniosła łapę i uderzyła w trawę by po chwili bić na oślep po ziemi, rozdzierając pazurami. Gdy to nie pomogło, położyła się, wciąż chlipiąc. Była zła. Na wszystkich. Na siebie też.

//Trzaaask <3
[Obrazek: 8aeda5fad8dd91a4a15129c2254bb9eccf2a1b2a.gifv]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Skowyt! Skooowyt! - krzyczała Trzask goniąc za siostrą po tym jak ta wypadła z obozu. Nie dostrzegała jej jeszcze, więc starała sie używać nosa i uszu jak tylko mogła, żeby namierzyć siostrę. Wiedziała, że ta jej nie odpowie, widać, że była wściekła jak osa, ale Trzaskająca Łapa nie dawała za wygraną.
I w końcu ją znalazła. Sfrustrowaną, bijącą kępkę trawy i zalewająca sie przy tym łzami. Czarna córa Agrest zwolniła, zdecydowanie, by podejść do siostry, a nie wpaść na nią niczym taran. - H-heej. Jak sie trzymasz? - rzuciła wpierw absolutnie nie wiedząc co ma powiedzieć na "dzień dobry", więc wyszło mocno niezręcznie. -Co się tam stało? Co Wiśnia znów zrobiła? - dodała siadając obok i leciutko szturchając Skowycząca Łapę barkiem. Chciała pokazać, że jest obok. Przyszła za późno na pogrzeb i nie ogarniała do końca co tam w ogóle zaszło. Wiedziała jedynie, że Wiśniowa Łapa znów coś palnęła, coś bez sensu lub enigmatycznego co wszystkich denerwowało, zwłaszcza Skowyt jak sie okazuje. Trzask absolutnie nie wiedziała o co chodzi.
- Nie wiem do końca o co chodziło, licze, że mi powiesz, co? Wiśnia jest... No Wiśnią, nic z tym nie zrobimy. Jest nawiedzona - rzuciła jeszcze czarna wzruszając barkami. Przecież nic nie mogli poradzić na to jaka była ich siostra. Królowa dramatu. Czy robiła to dla atencji czy faktycznie miała jakieś dziwne wizje? Nikt nie mógł tego wiedzieć poza nią samą oczywiście.
[Obrazek: GeuEK5P.png]
LVL 3 130 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Krzyki siostry dotarły stłumione do uszu kotki, ale wściekłość zbyt mocno krążyła w jej żyłach by w jakikolwiek sposób na nie zareagować. To co działo się w jej wnętrzu kompletnie zagłuszało wszelkie delikatniejsze bodźce z zewnątrz, przez co obecność Trzask zarejestrowała dopiero gdy trąciła ją bokiem. Podniosła wzrok, łypiąc na siostrę spode łba.
- Czego? - burknęła cicho, odwracając się na pięcie. Była zła, nie planowała zaszczycać czarnej ani jednym spojrzeniem. Jak tak bardzo chciała przyjść i tutaj z nią siedzieć to mogła oglądać jej plecki. Jednocześnie pociągnęła nosem, wycierając łzy. Nie chciała by ta widziała, że płacze, Skowyt sama była na siebie z tego powodu wściekła. Na pierwsze pytanie Trzask nie odpowiedziała, zaciskając pyszczek. A co, oczu nie miała, nie widziała co się działo? Może jeszcze myślała, że Wiśnia dobrze zrobiła, co? Zmarszczyła nos w reakcji na kolejne słowa Trzask. Jak to nie wie? W córce Agrest wciąż się bulgotało.
- Głucha, czy ślepa jesteś? - warknęła, odwracając łeb gwałtownie. - Nasza siostrzyczka, tfu, na Szyszkę naskoczyła! Z Ciemnego Lasu wyssane brednie zaczęła wygadywać, oskarżając ją o morderstwo! - sierść na karku podniosła się na samą myśl o całym tym zajściu. - I sama ją musiałam bronić! A ty co, ani słowa nie powiedziałaś ani mi nie pomogłaś, nic! - fuknęła wściekle, czując jak pomimo wszystkich sił, łzy ponownie napływają jej do oczu.- Sama mnie z tym bajzlem zostawiłaś - powiedziała, ponownie odwracając się tyłem do siostry, nie chcąc by ta widziała jak znowu zaczyna płakać. Głupia, głupia, głupia. Wszystko było nie tak, nic się nie zgadzało, a Skowyt wybuchła, nie umiała się uspokoić i gdyby tylko Trzask tam była to może... może nie wydarłaby się tak. Może udałoby się zamknać pysk Wiśni wcześniej. Może Szyszka by tak nie płakała... Skowyt zacisnęła oczy, chowając pysk w łapkach. Leżała tak na ziemi, chcąc przestać istnieć i żeby wszyscy, a to wszyscy dali jej spokój...
[Obrazek: 8aeda5fad8dd91a4a15129c2254bb9eccf2a1b2a.gifv]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości