Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kukułce trochę się wydawało, że Wschód od czasu ich powrotu do partnerstwa zachowywał się jakoś tak bardziej ostrożniej. Uważał na każdy gest, który kierował w jej strone i tak dalej. Było to słodkie ale nie musiał tak bardzo się spinać. W końcu nie była jajkiem ani też nie przypominała takowego. Także więc, zaciśniła trochę ich ogony i spojrzała się miło na wojownika. Nigdzie nie zamierzała mu uciekać. Byli razem. Chciała żeby Wschód już nie chamował się. Bo w sumie tylko w taki sposób Kukułka mogła przełamać swoją barierę. - Oh czyżbyś zapomniał o tym jak... -w pewnym momencie Kukułka zastanowiła się by dokładnie powiedzieć co wtedy robili. I nagle przypomniała jej się jak wtedy też ona i Bursztyn byli w dość subtelnej sytuacji. Tak też, bura koteczka gdy do niej to dotarło, speszona popatrzyła się gdzieś w bok. Może to nie było zbyt ciepłe wspomnienie ale teraz jak sobie o tym przypomniała to zrobiło jej się cieplej. Trochę żałowała, że wtedy wszystko zepsuła i zmartwiła wojownika. On wtedy chciał tylko się z nią podroczyć a ona przyjęła to za poważnie. No ale nie mogła powiedzieć, że nadal się bała gdy ktoś ją napada od tyłu. - No... Rozmawialiśmy i oglądaliśmy drzewa, na których wisiały sople lodu. Umm i takie tam... - powiedziała, lekko się plącząc bo bądź co bądź ale to było ich najbardziej subtelne posunięcie jakie kiedykolwiek mieli. Kukułka nie była zbyt ponętna i nie potrafiła flirtować. Ogólnie to słaba była w tych rzeczach. Pewnie niektóre kotki wiedziały bardziej jak i co robić by było miło. No ale niestety Kukułka zawsze musiała coś popsuć.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Burej panience wcale się nie wydawało. Owszem, było tak, Wschód był nieco ostrożniejszy i bardziej się pilnował w towarzystwie partnerki. Tak trochę sam na to wpadł, ale trochę Płonący Świt mu to poleciła. W końcu już raz Kukułkę stracił i to przez własne głupie zachowanie połączone z paroma rzeczami, które zbiegły się w czasie. Drugi raz nie chciał przez to wszystko przechodzić, to by było już za wiele.
Skierował pyszczek w jej stronę i uniósł brew. No, proszę panienki, o czym rudzielec zapomniał? Chyba potrzebował odświeżenia umysłu. Tak naprawdę sam z siebie nie chciał nic mówić; wolał, żeby to Kukułka wspomniała na ten temat to, o czym chciała mówić. Choć więc miał ochotę rzucić jakąś uwagą, to trzymał pyszczek zamknięty dopóki kocica się nie odezwała.
- Ah tak... - rzucił. No dobra, może być i tak że podziwianie sopelków było najciekawszym, co robili, wojownik mógł przyjąć to na klatę. - Teraz też możemy porozmawiać, pooglądać drzewa i takie tam. - mruknął nonszalancko, po czym zbliżył pysk bliżej pyszczka Kukułki, by nosem lekko trącić jej ucho w tym delikatnym geście. - Mógłbym cię też na przykład wrzucić do jakiejś zaspy. - mruknął, po czym uśmiechnął się zadziornie. Tak naprawdę nie mógłby tego zrobić, bo niezbyt wierzył w to, że lecznica ma na tyle kompetentnych mieszkańców żeby odpowiednio się zajęli burą kotką w razie czego.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Oh! Kukułce też wystarczało na razie wrażeń pod postacią kłótni ze swoim partnerem. Już raz go straciła i nie chciała kolejny raz przez to przechodzić. Pragnęła teraz tylko tego by jej życie powoli zaczęło się układać. Chciała by relacja ze Wschodem się wzmocniła jak i z jej córeczką Kaczuszką. Bo tylko ona jedna jej została. Ale przez to, ze ona ostatnio nie miała dobrych chwil to nie potrafiła być wsparciem dla swojej córeczki, czego bardzo żałuje. Obiecała sobie, ze wkrótce z nią porozmawia.
Słysząc odpowiedź wojownika, Kukułka delikatnie się uśmiechnęła i mruknęła na jego drobny gest z jego strony. Nie chciała być dłużna i otarła się policzkiem o jego policzek. Nie wiedziała jednak czy kocur pamiętał do końca ich ostatni spacer. No bo… Gdyby pamiętał to by nie proponował by znów to zrobili… Tak? A nawet jeśli to… Ah! Kukułka wręcz nie mogła sobie tego wyobracać. W końcu jej partner rzadko kiedy wykazywał chęć sexualną w jej kierunku lub nie prosił o jakieś większe czułości. Czasem zastanawiało to wojowniczkę czemu ale przypuszczała, że to była jej wina. W końcu nie pozwalała mu na to. Też on sam pewnie się obawiał bo wiedział co córka Pierzak przeszła.
Tak więc jedynie kiwnęła delikatnie głową a następnie zachichotała na kolejne jego słowa. – A dałbyś radę? Jestem trochę ciężka.-powiedziała. Kociaka czy tam terminatora łatwo było wrzucić ale taką wojowniczkę? Może nie była najgrubsza ze wszystkich a ostatnio nawet coś była chudsza ale i tak coś tam więcej ważyła.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
W tym kontekście oboje mogli się zgodzić - kłótnia była niemiła dla ich obojga. Zdecydowanie oboje nie chcieli tego powtarzać. Wschód więc musiał pilnować samego siebie i tego, co robił, ale też, mając w pamięci to, co Iskra zrobił burej wojowniczce, musiał hamować się z żartami czy zachowaniem, które mogłoby wyglądać dwuznacznie. Nie chciał przecież, by Kukułka się go bała, ugryzła w nos czy cokolwiek, musiał więc pamiętać o tym, że jak się zbliżał do partnerki, to najlepiej za zgodą, czy coś. Płonący Świt zadbała, by mu to porządnie weszło do główki.
Tak więc choć teraz miałby ochotę się potarzać w śniegu czy faktycznie wrzucić do zaspy, to bynajmniej nie zamierzał tego robić. Uśmiechnął się jednak zawadiacko, bo Kukułka nie wiedziała o tym, że on tego naprawdę nie zrobi. Jakiś dreszczyk emocji chciał jej jednak dostarczyć, no nie? Nie będą tylko śniegu oglądać, mogliby zdechnąć z nudy!
- Założysz się? - mruknął, po czym rozplótł ich ogony i zrobił dwa susy w bok, by tam ustawić się, jakby zamierzał właśnie zapolować. Z tym, że bursztynowe oczęta miał wlepione w Kukułkę, a na jego mordce kwitł uśmiech.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Słysząc po chwili radosny głos swojego partnera, Kukułka uśmiechnęła się zainteresowana. - A o co? - skoro chciał zakład to trzeba było ustalić o co się zakładali. Machnęła delikatne ogonem gdy kocur się od niej troche oddalił. Popatrzyła się na niego, gdy ten przeszedł do pozycji, podobnej do tej łowieckiej. Zaśmiała się cicho a następnie przekrzywiła głowę. -Chcesz mnie upolować? - zapytała się, rozbawiona trochę tym faktem.
Stała i się nie ruszała. Była ciekawa czy kocur faktycznie to zrobi. W końcu przed chwilą opiekował się tak nią jakby była jajkiem, które zaraz może się zniszczyć.
Skąd taka zmiana nasrawiania? A może kocur coś kombinował i Kukułka nie wiedziała jeszcze co? Mogłoby tak być. W końcu nie wiadomo co się tam działo w główce wojownika. Jako młody kocurek zawsze przychodziły mu do głowy zwariowane rzeczy i kto wie, może ta fanrazja jeszcze do końca nie zgasła.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Wzruszył barkami, nie chcąc odpowiadać od razu. Cóż, nigdzie im się nie spieszyło, mógł potrzymać burą kocicę nieco w niepewności.
- A o co byś chciała? - mruknął w końcu, niskim głosem, przekomarzając się ze swoją partnerką. Nadal stał w pozycji łowieckiej, parę długości ogona od wojowniczki, i wlepiał w nią spojrzenie swoich bursztynowych oczu. - Być może, być może... No słuchaj, skoro przede mną stoi taki smakowity kąsek, który nie ucieka, to szkoda nie wykorzystać okazji, nie uważasz? - dodał, poruszając delikatnie swoim ogonem. No dawaj, Kukułko, pobawmy się w kotka i myszkę. Wschód poprawił swoją pozycję, dał łeb nieco niżej, po czym wykonał krok w stronę burej kocicy, skradając się, zupełnie jakby podchodził zwierzynę, którą chciał upolować. Poczekał później parę uderzeń serca i wykonał kolejny krok w stronę partnerki, dając jej czas na jakąkolwiek reakcję. Jak to się dalej potoczy?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Przez chwilę się zastanowiła a następnie uśmiechnęła się tajemniczo. - Dowiesz się jak wygram. - zaśmiałam się cicho. Skoro kocur chciał ją potrzymać w napięciu to ona też mogła! Nikt jej raczej tego nie zabroni. Czasem trzeba się powygłupiać a zwłaszcza w takich trochę trudniejszych chwilach. Kukułka nie mogła cały czas się dołować bo gdyby to robiła to pewnie skończyłaby na stałe w lecznicy. - Ty nie powiesz swojego a ja swojego. Wygrany dostaje nagrodę, którą sobie wymyślił. - mruknęła zachęcająco wojownika a następnie machnęła radośnie ogonem.
Na kolejne słowa, przez ciało Kukułki przeszły dreszcze. Nie wiedziała czemu ale te słowa jej sprawiły radość. No bo jeszcze dla kogoś była smakowita! Zaśmiała się w myślach z samej siebie a następnie przybliżyła się do Wschoda. - To najwidoczniej jesteś bardzo głodny. W końcu ja to tylko skóra i kości w większości. -mruknęła ciszej a następnie dodała szybko. - Ale niezależne od zwierzyny to trzeba ją najpierw złapać by ją mieć. - po tych słowach wystartowała i zaczęła biec przed siebie. No proszę panie wojowniku! Wykaż się swoimi łowieckimi zdolnościami!
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Słowicza Łapa zniknął. Któregoś dnia po prostu zabrakło go w obozie, nie przyszedł do Zrośniętych Drzew, tak jak to robił każdego wieczora. Czarna Łapa czekał na niego całą noc. Położył się spać dopiero nad ranem. Następnego dnia pytał o brata każdego kota, jakiego tylko napotkał. Nikt nic nie wiedział. Słowicza Łapa wyruszył na samotne polowanie i wyglądało na to, że już nie wrócił. Jego zapach ciągnął się przez Błyszczące Głazy, a potem urywał się.
Każdego dnia Czarna Łapa przeczesywał tereny Klanu Rzeki, przy okazji polując dla Klanu. Poszukiwania zaczynał od Błyszczących Głazów i zapuszczał się dalej, w stronę granic. Dzisiaj zamierzał sprawdzić zapachy przy Klanie Wichru.
Najpierw jednak postanowił zapolować. Usiadł nad Grzmiącą Rzeką i wypatrywał ryb.
Księżyce: 154 Mistrz: Kuni Syk Płeć: kocur Matka: Białowąsa Ojciec: Dębowy Pień Trwałe urazy: Oderwane 2/3 lewej małżowiny usznej.
Szeroki, ciężki kocur o długiej, złotej sierści z pręgowaniem tygrysim. Ma białe znaczenia, które ciągną się od żuchwy, poprzez pierś i brzuch, aż do końca ogona. Biel rozjaśnia również końce wszystkich jego łap oraz wnętrze ud. Jego ślepia są ciemnozielone, lekko szarawe.
Młody kocur usłyszał chrapliwe krakanie gdzieś ponad swoją głową. Na paskudnie szarym, ciężkim od wilgoci niebie rysowały się sylwetki dwóch rozdrażnionych kruków, z których jeden w dziobie ściskał bezwładną, splamioną juchą mysz, a drugi gonił go, usiłując mu ją wyrwać. Gonitwa trwała dłuższą chwilę, nim jeden z kruków nie osiadł wreszcie na błotnistej ziemi, ledwo kilka lisich długości od Czarnej Łapy. Podrzucał zwłoki gryzonia, jakby próbował połknąć je w całości, byle tylko drugiemu nie pozwolić jej zabrać. Nie szło mu.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Kruk. Rozpoznał go od razu. Dobrze radził sobie z odróżnianiem ptaków. Cały miot Gęsiopiórego i Pajęczej Nogi otrzymał ptasie imiona, a Czarna Łapa kocięce księżyce spędził na obserwacji ptaków - właśnie z tego powodu. Musiał wiedzieć jak wyglądały ich odpowiedniki.
Ptaszysko było wielkie i zupełnie nie przypominało jego siostry, czarnej, drobnej koteczki, Kruczek, która zniknęła. Zostawiła go. I teraz, kiedy ubrała ptasie pióra, zapłaci za to. Dzisiaj będzie zabijał własną siostrę. Nie zeżre jej. Przyniesie rodzeństwu, niech oni się nią posilą.
Kiedy ptak usiadł w błocie, Czarna Łapa zamarł, nie chcąc go spłoszyć. Ale kruk był zajęty, dlatego kocur stwierdził, że nie ma potrzeby, by być specjalnie ostrożnym. Podejście zaczął od skradania,. Uważnie stawiając łapy, sunął do przodu z tułowiem pochylonym ku ziemi. Gdy pokonał połowę trasy dzielącej go od ptaka, wybił się w powietrze, próbując skoczyć na kruka od góry, by uniemożliwić mu ucieczkę. Zamierzał pazurami wbić się w skrzydła, by przygwoździć przeciwnika do ziemi. Zębami chciał rozerwać jedno z nich, żeby ptak nie mógł już latać.
Księżyce: 154 Mistrz: Kuni Syk Płeć: kocur Matka: Białowąsa Ojciec: Dębowy Pień Trwałe urazy: Oderwane 2/3 lewej małżowiny usznej.
Szeroki, ciężki kocur o długiej, złotej sierści z pręgowaniem tygrysim. Ma białe znaczenia, które ciągną się od żuchwy, poprzez pierś i brzuch, aż do końca ogona. Biel rozjaśnia również końce wszystkich jego łap oraz wnętrze ud. Jego ślepia są ciemnozielone, lekko szarawe.
Kruk nie spodziewał się, że młody kocur spróbuje mu zagrozić - zerkał na niego kątem oka, ale był zbyt zajęty swoją myszą, żeby faktycznie uciekać. Jego rywal wciąż krążył ponad nim w powietrzu, burząc się skrzekliwie.
Czarna Łapa skoczył zwinnie, by z impetem opaść na grzbiet ptaka. Przyszpilił go do błota, wymuszając na nim wypuszczenie z dzioba swojej zdobyczy. Kruk zacharczał gniewnie i spróbował się wyrwać. Nie zdążył jednak umknąć przed szczękami terminatora, które zatopiły się w jego prawym skrzydle. Ptak szarpnął wtedy łbem z całej siły, by uderzyć dziobem w nos przeciwnika, miażdżąc jego skórę, aż popłynęła krew.
Latający ponad nimi kruk prędko osiadł na ziemi, żeby skorzystać z okazji i zabrać leżącą samotnie mysz z ziemi. Zatrzepotał skrzydłami, odskakując od walczących. Nie chciał dostać rykoszetem.
Czarna Łapa - lvl: 2 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 2 | Zm: 2 | HP: 65-10=55/65 | W: 45-6=39 (0/1 przerzutów)
x rana 1. stopnia - udziobany nos (od następnej swojej tury -1HP na turę; do końca walki)
Kruk 1 - S: 9 | Zr: 8 (4) | Sz: 4 | HP: 40-14=26/40 | W: 35-6=29/35
x rana 1. stopnia - płytkie ugryzienie na prawym skrzydle (od następnej swojej tury -1HP na turę; do końca walki)
______
Powalenie - Zręczność obniżona o 1/2, ucieczka niemożliwa (do czasu wyrwania się).
his face lit up under yellow street light
with eyes of fear as he caught me in sight
i won't hurt him but he knows that i might
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Czarna Łapa zasyczał z zaskoczenia. Pierwszy raz w życiu otrzymał ranę. Udziobany nos zalała czerwona ciecz. Kocur charknął, wydmuchując z nozdrzy krew. Dobrze, że nie został trafiony w oko. Źle byłoby skończyć jak Kwitnąca Łapa.
Chciał odpłacić ptakowi za tę ranę, jednak ciężko byłoby pozbawić go samego dziobu. Nie miał aż tak silnych szczęk. Zawsze jednak mógł próbować oderwać mu całą głowę. Wciąż przytrzymując ptaka przy ziemi schylił prędko łeb i próbował zatopić kły w szyi kruka.
Księżyce: 154 Mistrz: Kuni Syk Płeć: kocur Matka: Białowąsa Ojciec: Dębowy Pień Trwałe urazy: Oderwane 2/3 lewej małżowiny usznej.
Szeroki, ciężki kocur o długiej, złotej sierści z pręgowaniem tygrysim. Ma białe znaczenia, które ciągną się od żuchwy, poprzez pierś i brzuch, aż do końca ogona. Biel rozjaśnia również końce wszystkich jego łap oraz wnętrze ud. Jego ślepia są ciemnozielone, lekko szarawe.
Czarna Łapa mógł próbować oderwać głowę krukowi, jednak ptak okazał się zbyt twardy i zbyt zażarty, żeby na coś podobnego pozwolić - natychmiast wygiął się, unikając zębów kocura na tyle dobrze, żeby straty ograniczyć do kilku wyrwanych z kryzy piór. Później zdzielił lewym skrzydłem policzek terminatora, starając się wytrącić go z równowagi i wyrwać się spod jego łap, jednak nawet pomimo tychże manewrów wciąż pozostawał przygnieciony do błota.
Czarna Łapa - lvl: 2 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 2 | Zm: 2 | HP: 55-5-3-3-2=42/65 | W: 39-6=33/45 (0/1 przerzutów)
x rana 0. stopnia - siniak na lewym policzku.
x rana 2. stopnia - oderwany kawałek nosa ( -2HP na turę; do końca walki).
Kruk 1 - S: 9 | Zr: 8 (4) | Sz: 4 | HP: 26-6-1=19/40 | W: 29-5=24/35
x rana 0. stopnia - wyrwane pióra na szyi.
x rana 1. stopnia - płytkie ugryzienie na prawym skrzydle (-1HP na turę; do końca walki)
______
Spadek HP o 1/2 - Obniżenie statystyk o 1/4 (od następnej tury)
Powalenie - Zręczność obniżona o 1/2, ucieczka niemożliwa (do czasu wyrwania się).
//lekka zamiana ran, bo uwzględniłem, że poprzedni atak kruka były krytyczny i rana od niego klasyfikowała się do drugiego stopnia.
his face lit up under yellow street light
with eyes of fear as he caught me in sight
i won't hurt him but he knows that i might
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Poderwał głowę do góry, żeby zabrać ją z zasięgu ptaka, kiedy ten zdzielił go skrzydłem po pysku. Nie było bardzo źle, choć nos nadal krwawił. Trzeba było szybko to zakończyć, bardziej się postarać. Spodziewał się, że poprzedni atak zostawi na szyi kruka znacznie większe ślady. Musiał to naprawić.
Nie puszczał skrzydeł i ponownie pochylił łeb, tym razem celował jednak w głowę przeciwnika - chciał szczęką objąć ją z przodu, przeorać, pozbywając się oczu ptaszyska. Miał także nadzieję, że w ten sposób ponowne uderzenie go dziobem będzie trudniejsze.
Księżyce: 154 Mistrz: Kuni Syk Płeć: kocur Matka: Białowąsa Ojciec: Dębowy Pień Trwałe urazy: Oderwane 2/3 lewej małżowiny usznej.
Szeroki, ciężki kocur o długiej, złotej sierści z pręgowaniem tygrysim. Ma białe znaczenia, które ciągną się od żuchwy, poprzez pierś i brzuch, aż do końca ogona. Biel rozjaśnia również końce wszystkich jego łap oraz wnętrze ud. Jego ślepia są ciemnozielone, lekko szarawe.
Akcja Czarna Łapa (przytrzymanie Kruk 1): 1d10+3 = 10 -> krytyczne (150%) Atak Czarna Łapa (na Kruk 1): 1d10+3 = 6 -> słaby (50%) Obrażenia: (4d6+11)-(3d6+4) = 15; 15*0.5=7
Akcja Kruk 1 (wyrwanie się): 1d10+1 = 4 -> nieudane Atak Kruk 1 (na Czarna Łapa): 1d10+1 = 3 -> nieudany
Gdy kruk poczuł, że Czarna Łapa próbuje chwycić za jego głowę, targnął nią na bok, ledwo dając mu otrzeć kły o jego skórę. Ptak opadał jednak z sił i nie był w stanie wyprowadzić celnego ataku. Krwawiąc obficie, starał się wyciągnąć zdrowe skrzydło spod łapy kocura. Bezskutecznie.
Drugi kruk za to zdążył już rozerwać mysz na dwoje, rozciągając jej cieniutkie jelita pośród podmokłej gleby. Zaskrzeczał jeszcze raz i wzbił się w powietrze, uznając swoją pracę za wykonaną.
Czarna Łapa - lvl: 2 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 2 | Zm: 2 | HP: 42-2=40/65 | W: 33-5=28/45 (0/1 przerzutów)
x rana 0. stopnia - siniak na lewym policzku.
x rana 2. stopnia - oderwany kawałek nosa ( -2HP na turę; do końca walki).
______
Spadek W o 1/3 - Obniżenie celności o 2 (od następnej swojej tury).
Kruk 1 - S: 9 (6) | Zr: 8 (3) | Sz: 4 (3) | HP: 19-1-7=11/40 | W: 24-2=22/35
x rana 0. stopnia - wyrwane pióra na szyi.
x rana 1. stopnia - płytkie ugryzienie na prawym skrzydle (-1HP na turę; do końca walki)
x rana 1. stopnia - płytkie ugryzienie z tyłu głowy (od następnej swojej tury -1HP na turę; do końca walki)
______
Spadek HP o 1/2 - Obniżenie statystyk o 1/4.
Spadek W o 1/3 - Obniżenie celności o 2 (od następnej swojej tury).
Powalenie - Zręczność obniżona o 1/2, ucieczka niemożliwa (do czasu wyrwania się).
//lekka zamiana ran, bo uwzględniłem, że poprzedni atak kruka były krytyczny i rana od niego klasyfikowała się do drugiego stopnia.
his face lit up under yellow street light
with eyes of fear as he caught me in sight
i won't hurt him but he knows that i might