Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
No dobra, dalej nic? No bez przesady, coś Gwiezdni muszą mu zesłać! Przecież nie może być tak, że najpierw znalazł padlinę, potem jedną kuropatwę i na tym koniec. Na razie był pełen werwy i motywacji, by upolować jeszcze więcej. Nikt nie powiedział, że zwierzynę znajduje się od razu, prawda? Do polowania czasem potrzeba dużo cierpliwości. Robił więc dokładnie to, co wcześniej. Szedł pod wiatr na ugiętych łapach i rozglądał się za zwierzyną.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
No cóż, jak widać pech nie chciał się skończyć. Kocur dalej próbował znaleźć zwierzynę, która będzie w stanie wykarmić klan. Początkowo jednak nadal szedł, nie znajdując żadnych rezultatów swoich poszukiwań.
No proszę! A jednak... Już po trochę dłuższej chwili, natrafił na trop... Zwierzęcia. Pachniało jednak inaczej od tych, które znał. Gdyby spojrzał odrobinę w lewo, mógłby zobaczyć myszowate stworzenie. Jedyne co je odróżniało od normalnej myszy, to brak ogona. A raczej... Długiego ogonka. Miało też białą barwę i było dosyć spore. Chomik, bo tym właśnie było tajemnicze zwierzę, najwyraźniej musiał uciec jakmś nieodpowiedzialnym Dwunożnym, którzy zabrali go do lasu. Teraz zwierzątko nie zdawało sobie sprawy z tego, iż może paść ofiarą głodnego kota.
Węgiel
lvl: 3 | S: 7 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 42(45)
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Los nie mógł być aż tak złośliwy dla wichrowego wojownika. No i nie był! Węgiel, kiedy tylko wyczuł jakiś trop, od razu starał się odnaleźć wzrokiem to zwierzę. Zapach był nieco inny niż reszta zwierzyny, ale może to po prostu coś, czego wcześniej nigdy nie widział. Niektóre gatunki nie są przecież tak pospolite jak inne. Ujrzał jakieś dziwne, myszowate coś.. Bez ogona! Nigdy czegoś takiego nie widział, ale to jakiś gryzoń, więc pewnie nadaje się do zjedzenia.
Ugiął łapy, by brzuch był blisko ziemi, wyrównał linie ogona, głowy i grzbietu, po czym ustawił się pod wiatr. Przeniósł ciężar ciała na tylne łapy, tak jak podchodzi się do gryzoni, po czym uważając na co, co ma pod łapami, zaczął skradać się w stronę tego myszowatego coś. Jeśli się udało, wybił się z tylnych łap i chciał skoczyć na zwierzątko, by szybko pozbawić życia.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
I co ny tu dużo mówić? Węgiel miał zasady polowania w jednym paluszku więc nic dziwnego, że nie musiał się długo męczyć! Kocur zakradł się do chomika, stosując te same zasady co przy myszy, co jak się okazało, był jak najbardziej trafnym pomysłem.
Kiedy skoczył, dla piszczaka było już za późno. Jego kręgosłup wydał z siebie ciche trzaśnięcie. Zwierzak już po chwili się nie ruszał, a jego duszyczka odeszła do chomiczkowego nieba. +5exp
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Drugi raz udało się bez żadnych błędów! Może warto było szukać tyle tej zwierzyny, skoro poszło tak gładko. Węgiel bardzo się ucieszył z tego małego sukcesu i podziękował w myślach Gwiezdnym za tą dziwną zwierzynę. Pewnie to po prostu zwykły jakiś gryzoń. Najwyżej kiedy już wróci do obozu to zapyta jakiegoś starszego wojownika, co to może być. Sam przecież nie musi być wszechwiedzący.
Ma już dwa lupy, to może coś jeszcze? Jeśli będzie bardzo długo szukał, i nic nie znajdzie, to już wróci do obozu z tym co ma. Na razie wziął gryzonia w pyszczek i zakopał niedaleko, by wrócić po niego i ptaka później. Następnie znowu wyruszył pod wiatr, rozglądając się za jakąś zwierzyną.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
No cóż... Chwilę chwały minęły. Kocur ruszył w dalsze poszukiwania, zaraz po złapaniu dziwnego, ale zapewne dobrego, zwierzaka. Nie mógł już jednak nic poradzić na to, że ponownie znaleźć nic nie mógł. Czy to jakieś fatum, które prześladuje młodego syna Drżącego Głosu?
Jednak jakby nad tym pomyśleć, to szczęście w nieszczęściu. W końcu zawsze mógł trafić na jakiegoś przeciwnika prawda?
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Chwilę jeszcze poszuka, chwilę.. Jak dalej nic nie znajdzie to wróci do obozu. Przecież ptak i gryzoń to dobre łupy i na pewno Węgiel przyczyni się do wyżywienia klanu. Chociaż faktycznie, lepiej nic niż taki borsuk, z którym sam na pewno nie dałby sobie rady, a niekoniecznie ktoś musi być teraz w pobliżu. A kysz, wszystkie drapieżniki! Z lisami, borsukami, psami wojownik dzisiaj nie chciał mieć do czynienia.
Szukał więc dalej, choć motywację na pewno miał mniejszą niż na samym początku. Poszedł tym razem nieco w bok, mając nadzieję, że może zmieniając kierunek uda mu się szybciej coś wyczuć.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
No proszę. Gwiezdni najwyraźniej dobrze znali myśli czarnego kocura. Wojownik szedł chwilę przed siebie, nim nie wyczuł charakterystycznego zapachu. Zaraz potem gdzieś, między trawą, mógł spostrzec ciemne, niemalże czarne futro oraz długi ogon. Zwierzę było zdecydowanie większe od myszy czy też chomika. Szczur najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy z obecności kota, więc Węgiel miał czas na ponowne chwilę chwały.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Już wojownik miał skierować się po pozostała, zakopana zwierzynę i wrócić do obozu, kiedy nagle do jego nozdrzy dotarł charakterystyczny zapach. Szczur, nie ma innej możliwości! Kolejny gryzoń, którego zesłali mu Gwiezdni. Może nie jest tak źle z tymi poszukiwaniami, prawda? Ugiął łapy, by brzuch był blisko ziemi, wyrównał linię ogona, głowy oraz grzbietu, ustawił się pod wiatr i przeniósł ciężar ciała na tylne łapy. Zaczął skradać się do szczura, uważając, by na coś nie nadepnąć łapami, po czym kiedy był w odpowiedniej odległości skoczył na szczura z wyciągniętymi pazurami, chcąc szybko go uśmiercić.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Wojownik skradł się do zwierzęcia perfekcyjnie. Było wręcz bardzo dobrze! Nie mógł jednak przewidzieć tego, iż wiatr zacznie wiać i drugą stronę! Szczur odwrócił się w stronę syna Zawilcowej Skórki, po czym uciekł szybko gdzieś w wysoką trawę. I tyle czarny szczura widział
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
A niech to! Ten wiatr jest okrutny. Tak po prostu sobie zmienił kierunek, przez co szczur wyczuł wojownika i zwiał, najszybciej jak tylko się dało. Gdyby chociaż dało się go gonić, ale nie. Zniknął Węgielkowi z pola widzenia, na to ten westchnął cicho pod nosem i już zadecydował, co dalej zrobić. Na dzisiaj wystarczą mu te dwie zdobycze - ptak i gryzoń. Już i tak się naszukał zwierzyny, a teraz mu uciekła. To mimo wszystko nie jest zły wynik - zawsze mógł wrócić z pustymi łapami, a wtedy byłoby o wiele gorzej. No nic, trudno. Wrócił się najpierw po gryzonia, którego wziął do pyska, a następnie po kuropatwę, po czym z obiema zdobyczami skierował się w kierunku obozu. Pamiętał o tym, by dopytać o te dziwne zwierzątko.
[zt], dzięki za mg-owanie!
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Wróciła...?
Drażniące zapachy na jej futrze jeszcze nie zdążyły całkowicie zniknąć, jednak ona się do nich przyzwyczaiła, chociaż nadal trochę przeszkadzały. Mały dzwoneczek na jej szyi dawał znać już od jakiegoś czasu na granicy, iż ktoś się tam czai. Gdyby znajdował się tam jakiś kot, to zapewne poinformowałby patrol, aby sprawdził co się dzieje.
Tymczasem biała koteczka drżała cała z przerażenia. Nadal nie potrafiła przełknąć tego, co się działo. Jak wtedy, osiem księżyców temu, stała tam, przy granicy, po prostu się patrząc. Ten strach był... był paraliżujący... Pamiętała to uczucie, jak ten młody człowiek złapał ją a potem zaniósł do potwora... i już nie zobaczyła rodziny. Nie widziała już taty, mamy, Kijanki, Raczek, Ślimaczek, Żabki i Ropuszki... Została tam sama... Nie znała tam niczego...
Zabrali ją do jakiegoś dziwnego dwunoga, który obciął jej praktycznie nieużywane pazurki i coś wbił pod skórę... Dalej nie wiedziała dlaczego, a ból był tylko chwilowy. Potem zawieźli ją do domu i założyli tą obrożę, którą miała na szyi z tym dzwonkiem. Cały czas dzwonił, gdy się poruszała, tak jak teraz... Nie miała więc szans na to, aby coś sobie upolować. Była naprawdę głodna i burczało jej w brzuchu... Naprawdę próbowała polować parę razy, ale za każdym razem nie mogła nic znaleźć.
Rozejrzała się za jakimś patrolem, ale póki co nic nie zauważyła. Przełknęła ślinę, kładąc po sobie uszy i machając ogonem. Rozejrzała się nerwowo na boki. Odkąd wyszła z miasta, była jeszcze bardziej przewrażliwiona niż wcześniej. Nie chciała tutaj czekać cały czas, ale nie pozostało jej nic innego.
Czuła... Mieszane uczucia. Nie wiedziała, czy oni tęsknili za nią tak jak ona za nimi. A może będą źli, bo wtedy nie uciekła? Nie próbowała się praktycznie wyrwać, bo było to dla niej zbyt ciężkie? Ale chciała ich zobaczyć. Chciała znowu przytulić mamę i tatę i rodzeństwo... Nawet jeśli mieli na nią nakrzyczeć. Tęskniła i marzyła o zobaczeniu ich wszystkich... Miała nadzieję, że oni również...
//ktoś z rodzinki?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Ślimacza po porwaniu Białej Łapy zdecydowała się ją odnaleźć. Często wybierała się na spacery koło granicy by sprawdzić czy przypadkiem zguba nie wróciła do domu, jednak powoli traciła wiarę. Pogodziła się że ich rodzeństwo skurczyło się o jedną więcej, i że prawdopodobieństwo że odnajdzie białą siostrę po tylu księżych było niewielkie, jednak trzymała ją w pamięci. Wspomniała swoim czasem o zaginionej siostrze jakiejś wojowniczce z Klanu Cienia, jednak żadna informacja nie przyszła z drugiej strony granicy, nawet gdy dopytywała się Miękkiego. Teraz to jedynie szukała jej podczas powrotu z polowań gdy była blisko granicy bądź podczas patroli, gdyż podczas pory Nagich Drzew rudej nie chciało się wychodzić z obozu gdy nie było to konieczne.
Wybrała się na wyznaczony patrol z Porywistym Wiatrem oraz Żółtookim, niezbyt chętnie przez wiejący wiatr, jednak coś jej mówiło że narzekanie na rozczochranie futro nie było najlepszą wymówką. Cała trójka wyruszyła w kierunku granicy z Grzmiącą Ścieżką a podczas części wędrówki wojowniczka trzymała się za kocurami i nie bez powodu, nie lubiła tej okolicy odkąd doszły do niej słuchy o tym co wydarzyło się przez winę Dyni. Gdy usłyszała nadchodzącego od tyłu potwora przyspieszyła, starając się dojść do wysokości rudego brata i udając że zrobiła to, bo zostawała w tyle rudej komitywy. Niedługo później córka Fiołkowego Świtu poczuła dziwną i drażniącą nos woń, na co podniosła lekko brew i spojrzała w kierunku Porywistego Wiatru zanim spojrzała ponownie przed siebie aby zauważyć białą sylwetkę. Zmrużyła oczy i spojrzała na swoich towarzyszów nie decydując się na podejście jako pierwszej do intruza, jednak przyspieszyła nieco krok.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Porywisty Wiatr z kolei często udawał się na samotne patrole, jednak ostatnimi czasy jego nadrzędnym celem było zapewnienie bezpieczeństwa klanowi i upewnienie się, że na granicach nie pojawiają się wygnańcy i uciekinierzy, tacy jak Borsucze Futro czy Gęsia Łapa, którzy zaginęli bez jakichkolwiek śladów świadczących o ingerencji dwunogów czy drapieżników. Przez jakiś czas szukał śladów Białej Łapy, jednak wiedział, że w momencie, w którym zabrali ją dwunodzy, szansa na złapanie jakiegokolwiek tropu jest absurdalnie wręcz niska – nie mógł dowiedzieć się niczego nowego, a wyprawa na siedlisko była zbyt ryzykowna w sytuacji, gdy tropów tych nie było.
Ale czy spodziewał się, że jego siostra wróci… tak szybko? Bo, tak na dobrą sprawę, minęło zaledwie kilka księżyców. Niektóre koty spędzały o wiele dłuższy czas w gniazdach dwunogów, księżycami czekając na okazję do wymknięcia się z ich szponów. Dlatego, zauważając białe futro na granicy, nie liczył na zbyt wiele. Równie dobrze mógł to być przypadkowy samotnik albo zagubiony pieszczoszek… raczej to drugie, sądząc po dziwnym dźwięku, jaki dobiegał do jego uszu. A jednak przyspieszył kroku, rzucając znaczące spojrzenie Ślimaczej Ścieżce. W końcu wciąż była szansa na to, że to ich siostra… znalazłszy się bliżej, w odległości długości drzewa, rozpoznał w postaci Pijawkę, Białą Łapę, wyglądającą jak puchata kulka. To musiała być ona – nie dało się jej nie rozpoznać po zapachu, który wręcz krzyczał mu „rodzina”. Na szyi miała dziwny pasek z czymś, co poruszało się na wietrze, na co jego nos lekko się zmarszczył – a jednak w paru szybkich susach doskoczył do siostry, by zatrzymać się raptownie przy niej.
– Pijawka?! – spytał z niedowierzaniem, z bliska oglądając siostrę, i dopiero wtedy dojrzał jej przerażenie. Pochylił łeb w stronę białej terminatorki i lekko potarł nim o szyję kotki. – Uciekłaś! Jak ci się udało? Rodzice się ucieszą – wyrzucił z siebie naraz kilka myśli, wyraźnie zaskoczony, ale i podekscytowany jej widokiem.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Czekała.
Żółtymi, niemal złotymi oczami szukała jakiegoś kota. Znajomego futerka, które dałoby jej gwarancję bezpieczeństwa. Co chwilę jednak również rozglądała się za drapieżnikami albo dwunożnymi. Tam, gdzie ją zabrali, wręcz roiło się od ludzi. Poza tym... Nie chciała znowu tam wracać. Była już tak blisko do powrotu do domu, była już tak blisko rodziny... Nie mogła zniknąć, gdy już tu była. Na znajomych ziemiach. W domu.
I wreszcie zauważyła trzy sylwetki na horyzoncie. Wszystkie, idące w patrolu koty były rude, co zwiększyło jej zainteresowanie jeszcze bardziej. W Klanie Wichru było wiele rudych kotów... A w jej rodzinie również było ich dużo. Cofnęła się ostrożnie do tyłu, czekając, aż patrol się zbliży. Z każdą kolejną chwilą, jej serce zaczynało bić szybciej, a do oczu napływać łzy. Tym razem były to jednak łzy szczęścia, kiedy rozpoznała w dwóch sylwetach rodzeństwo. Kijanka i Ślimaczek... Siostra nie zdecydowała się podejść lecz starszy brat w kilku susach znalazł się przy niej, a ona poraz pierwszy od paru księżyców usłyszała swoje imię. Nadal była mniejsza od rudego wojownika, co w ogóle nie uległo zmianie.
Nie wahała się zbyt długo przed tym, aby zrobić szybki krok w stronę kocura, aby móc się do niego przytulić. Zamknęła ślepia, wdychając ten znajomy zapach, przenikający futro Porywistego Wiatru. Niby to tylko osiem księżyców, ale naprawdę jej tego brakowało. Brakowało jej towarzystwa Kijanki, jego widoku oraz wsparcia, jakie zawsze jej okazywał. Nie umiała opisać radości, jaką czuła, widząc jego jak i Ślimaczek.
- Tęskniłam... - miauknęła cicho, odrywając się od wojownika, aby móc spojrzeć na jego mordkę. Nie wiedziała co jeszcze powiedzieć... Nie była w stanie zdobyć się na razie na inne słowa. Na jej pyszku widniał delikatny uśmiech, który i tak nie potrafił opisać tego, co czuła w środku! Potem spojrzała na siostrę, która pewnie zdążyła już do nich podejść. Z jej widoku również się cieszyła, bo... Brakowało jej kotki równie bardzo jak Kijanki. Wszystkich ich jej brakowało. Mamy, taty, Raczek, Żabki i Ropuszki również.
- Mama... Mnie przyjmie? - zapytała niepewnie, kładąc po sobie delikatnie uszy. Chciała wrócić do klanu. Kijanka też twierdził, że rodzice się ucieszą... Więc raczej zostanie przyjęta... Prawda?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?