Logo Artemidy
Jasne Skały
Udali się pod drzewo, a obcy kot zniknął... Ale niestety tylko na chwilę. Prędko wrócił, a Pierwsza, gdy tylko zobaczyła go ponownie, od razu wbiła w niego swoje pozbawione zaufania spojrzenie. Nie podobała jej się propozycja przez niego rzucona. Wspólne ogrzewanie się? Ta, i jeszcze czego! W dodatku, ku jej kolejnemu już niezadowoleniu, mistrz Kura się na to zgodził. Ułożył trochę mchu pod drzewem, coby nie leżeć na gołej ziemi. Miejsce co prawda nie było zbyt wiele, ale malutkiej Pierwszej wcale to nie przeszkadzało. I tak już mocno zmarzła. Poza tym, gdyby mogła najchętniej znalazłaby sobie własne drzewo, tylko dla siebie i swojego rodzeństwa, z dala od mistrza Kury i tej katarynki, która NA PEWNO TYLKO NA POKAZ zgrywała przyjazną.
- !! - Zaskoczone westchnięcie wydobyło się z jej ust, gdy nagle została pchnięta w stronę rdzawego kota. Czyn był na tyle niespodziewany, że nawet totalnie zignorowała niemiłe wyzwisko, którym została nazwana przez Kurzą Łapę. W przeciwnym razie, gdyby tylko zarejestrowała te słowa, jakoś by się odegrała. Niechętnie zrobiła krok w stronę wielkiej kupy futra, ale tylko tak, by ciałem dotykać zaledwie koniuszków rudego futra. Głowę uniosła wysoko i odwróciła ją w przeciwną stronę, tak, by nie patrzeć ani na nieznajomego, ani nawet na własne rodzeństwo. Wzrok wbiła w horyzont, daleko przed siebie... A o jej narastającej irytacji dawał znać długi, chudy ogon, którym uderzała nerwowo o podłoże oraz naburmuszony grymas na jej mordce. Wkurzona była, ale tylko i wyłącznie na Kurzą Łapę. Głupek, tak nagle oszalał. Czemu mu odbiło?
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Klekoczący Bocian dorwał ją dosłownie w ostatniej chwili, bo wychodziła akurat z obozu, gdy stanął jej na drodze. Skubany miał szczęście, wyruszyłby moment później i by musiał za nią latać po połowie terenów, tak to by się skończyło. Opowiedział jej w skrócie co ją czeka na granicy by nie straciła przedwcześnie jednego z podarowanych przez Gwiezdnych żyć na skutek zawału, a następnie odmeldował się by ruszyć na poszukiwania Kaczego Piórka. Czy coś, tu już średnio słuchała, postanowiwszy, że sama (znaczy z Księżycowym Wzgórzem, najlepszym wsparciem emocjonalnym) już ruszy do Świt. I Kurzej Łapy... wraz z małymi kurczątkami? Znalezionymi małymi kaczątkami? Nieśmiesznym żartem ze strony Klekoczącego?
Nie, Bocian nie żartował, faktycznie pod drzewami, oprócz zaginionego terminatora i jej córki, znajdowały się młode robaczki. O Gwiezdni, a wolałaby nieśmieszny żart, byłoby mniej pytań. Zatrzymała się przed nimi mieląc w głowie swoje opcje. Układając listę priorytetów i te sprawy.
– Wszystko z nimi w porządku? W sensie jak są głodne czy zmarznięte to Świt i Księżycowe Wzgórze mogą je zabrać do obozu... póki co. Jeśli z nimi pójdą. – zaoferowała, nie chcąc by z małych robaczków zrobiły im się tu małe sopelki. Spojrzała na Kurę. – Do ciebie jednak będę mieć... trochę pytań, więc chwilę tu jeszcze spędzimy.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy były to spowodowane skrzekliwo-piskliwymi głosami małych glutów, czy może krokami zbliżających się do nich kotów, albo to po prostu jego "poduszka" się nieco poruszyła, w każdym razie przymknięte oczy Kuraka rozwarły się powoli, przez chwilę jedynie tępo obserwując, jak spora część świata przed jego nosem nabrała rdzawego koloru. Dopiero po uderzeniu serca, świadomość, że jest to futro rówieśnika, sprawiła że zerwał się na równe łapy i zdezorientowany tym co właśnie się wydarzyło automatycznie odnalazł spojrzeniem kocięta. Raz, dwa, trzy, cztery i wściekle uderzający o ziemię ogon Pierwszej. Przynajmniej wszystko się zgadzało. Przeniósł więc oliwkowe ślepia w stronę Przywódczyni i wojowniczki, które wyrosły przed nimi jak przebiśniegi, starając się jednocześnie odsunąć od siebie myśl, że prawie zasnął i to wtulony ciasno w ciało rówieśnika. Co było zupełnie i totalnie winą Świta. Prosił go w końcu, żeby gadał, a ten nagle i na pewno na złość Kurze pierwszy raz w życiu milczał! Albo to on poddał się zmęczeniu i przestał słuchać. Ale to było niemożliwe, więc wracamy do pierwszej i jedynej możliwej wersji.

- Roziskorzona Gwiazdo... - zaczął, sam nie wiedząc czy w formie powitania, czy jakiejś nieskładnej odpowiedzi, kiedy kolejny zimny podmuch wiatru wstrząsnął jego ciałem i otrzeźwił na tyle, żeby przetworzyć w głowie jej propozycję. Ta nie była idealna. Kura wolałby pomóc zanieść kocięta do Obozu sam i być pewny, że znalazły się w nim bezpiecznie. Albo przynajmniej wolałby, żeby poszły z kimś, komu ufał. Świt, na którego uporczywie starał się w tym momencie nie patrzeć, wciąż zbyt zawstydzony tym co się właśnie wydarzyło, nawet jeżeli pomógł im w tym momencie, nie wpisywał się w definicje takiej osoby. Co jak przekupi je przez ten czas na tyle, że nagle zaczną się bawić w jakąś chorą rodzinkę? Księżyc znał za to zbyt przelotnie. Gdzie więc podziewała się Kacze Piórko, kiedy raz w życiu była potrzebna!? Może trzeba było poprosić, żeby Klekot przyprowadził zamiast tego Mcha, albo Krzykę?

- Ej - mruknął w stronę kociąt. - Koniec spania smrody - dodał zaczepnie szturchając łapą Szczura i Pstrą, które ani nie mordowały go wzrokiem, ani nie szczebiotały jakichś bezsensownych pytań jak ich siostry, chcąc w ten sposób upewnić się, że na pewno i jedynie spały. - Te koty zabiorą was tam, gdzie szliśmy. Tam gdzie jest żarcie i ciepło - przypomniał. - Ja muszę załatwić swoje sprawy, czaicie? Więc zobaczymy się później - zakończył łypiąc na trzódkę pode łba, do którego notabene nie zaświtał nawet pomysł, w którym tak by być nie mogło. Bo w końcu jego rozmowa z Przywódczynią była jakąś tam formalnością, którą musiał odbębnić, a to czy potomstwo Owcy zostanie w klanie na stałe, czy będą mogły się tam tylko ogrzać i najeść, kwestią którą musiał teraz wyjaśnić.
xxx

xxx
xxx
xxx
xxx
Every roommate kept awake...
... by every sigh and scream we make...
... all the feelings that I get...
But I still DON'T MISS YOU yet!

xxx
... only when I stop to think about it...
xxx
I HATE everything about you!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do I love you?
You hate everything about me!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do you love me?
Obrazek
xxx
LVL 4 120 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przytuliła kocięta do ciepłego futra na tyle, na ile była w stanie lub pozwoliły jej na to kociaki. Widocznie jedno z nich nie było zadowolone z sytuacji i Świt nie mogła jej za to obwiniać. Nie było idealnie, właściwie było daleko od ideału, ale zawsze była jakaś opcja że może być gorzej, więc pozostawało się tylko cieszyć z tego, co jest. Rdzawa się cieszyła, i to bardzo. Kura chciał wrócić do Klanu, będą mieć świeżą krew w obozie, a Klekot wyświadczył jej tę przysługę, że poleciał po mamę. Będzie dobrze.
- Że twoja siostra czasami wyglądała jak ty jak przechodziłam obok i myślałam że kurcze, może to Kura, może się chował w krzakach i go po prostu nie zauważyłam! Niestety to nie byłeś ty - odpowiedziała smutno przyjacielowi, przenosząc wzrok na maleństwa.
Uśmiechnęła się ciepło do biało-rudej koteczki. - Mam nadzieję! Będę prosić Gwiezdnych byś mogła mieć takie długie futerko. Ale jeśli nie, to bardzo chętnie zawsze ci udostępnię swoje - zadeklarowała wesoło. Nie było mowy, żeby odmówiła im pomocy, nawet jeśli chodziłoby o zwykłe ogrzanie się czy przytulenie. Szczególnie, że były to dzieciaki Kury, więc tym bardziej zajęły już specjalne miejsce w sercu Świt.
- O, hej Księżyc, cześć mamuś! - przywitała się z Iskrą, gdy ta razem z wojowniczką pojawiły się w końcu przy drzewie. - Noo, totalnie! Zabiorę, dam im jakąś piszczkę też i znajdziemy ciepły kącik w Splątanych Korzeniach! - podniosła się nieco na przednich łapach, gotowa do drogi powrotnej.



I could dance, I could dance, I could dance

xxx
watch me dance, dance the night away
my heart could be burnin', but you won't see it on my face
watch me dance, dance the night away

xxx
・*✧・゚:* uh-huh! *:・゚✧*・
I'll still keep the party runnin', not one hair out of place
.・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To naprawdę urocze ze strony Świtającej Łapy. Oby jej prośby zostały wysłuchane i ona mogła się w przyszłości poszczycić tak pięknym futerkiem.
- Dzięki!- odpowiedziała nowopoznanej. Następnie jej całkowitą uwagę przykuła majestatyczna postać. Kot, który się pojawił był ogromny i potężny, trochę podobny do Świtającej Łapy. Świerk czuła jak pewność siebie bije z kotki. Mistrz Kurza Łapa to przy niej chucherko. Świerk nie mogła oderwać wzroku od Roziskrzonej Gwiazdy. Zdecydowanie to na nią musieli czekać. Koteczka nieśmiało wyciągnęła łapkę i powolutku zbliżała ją do boku Przywódczyni, musiała koniecznie sprawdzić jak głęboko da radę w tym futerku utopić kończynę. Ostatecznie nie zdobyła się na odwagę i odsunęła łapkę. Przestraszyła się, że mają zostać gdzieś zabrani i to ją wybiło.
-Aleee...- próbowała zaoponować. Nie podobało jej się, że mają iść z obcymi kotami. Kusząca jest wizja jedzenia i ciepła, ale zostawienie opiekuna, jedynego kota na którym mogą polegać nie jest fajne.
- No, dobra- zgodziła się niechętnie. Spojrzała jeszcze na Kurę, następnie na Przywódczynie i Księżycowe Wzgórze.
Obrazek
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zdecydowanie oddelegowanie kociąt do obozu było najlepszym pomysłem na jaki mogła wpaść Roziskrzona Gwiazda. Nawet nie ze względu na dobrostan młodych, chociaż ten oczywiście był szalenie ważny, ale z powodu swojej skłonności do rozpraszania się nawet w tak formalnych sytuacjach. Ale przepraszam bardzo, jak tu miała nie pochłaniać jej poboczna przygoda biało-rudego kociątka, które skradało się w jej stronę? No rozkoszny maluch.
Nie, dobra, skupienie. Kurza Łapa, całe szczęście nie sprzeczał się z tym pomysłem, ewidentnie jemu również zależało na tym, by maluchy jak najszybciej znalazły się w cieple, fajnie, bardzo fajnie. Bura mogła odzyskać zaginione szare komórki i zacząć się zastanawiać.
– Dobra. To jaka jest historia tych kociąt? – spytała orientala, gdy już reszta towarzystwa zaczęła się oddalać i usiadła na śniegu, owijając łapy ogonem.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słysząc protest formujący się w dziecięcym pyszczku, uważne spojrzenie oliwkowych oczu utkwiło w małej Świerk. Buntować jej się teraz zachciało? Na szczęście ten pomysł został przez kociaka porzucony, za co koteczka została nagrodzona klepnięciem wierzchem łapy w czoło.
- Możesz całą drogę truć Świt o swoim futrze - a on nie będzie miał jak odpowiadać. Zniszczy go to psychicznie! Tego ostatniego nie powiedział na głos, a jedynie pozwolił jednemu kącikowi swoich warg drgnąć lekko ku górze. Następnie złapał kocię za kark i usadowił je na grzbiecie rówieśnika, to samo robiąc z jej kremową siostrą, tyle że to Księżyc, której skinął na powitanie łbem, została jej rumakiem. - To Badyl... znaczy Świerk, ale reaguje na oba. To Pierwsza - rzucił krótko. Do tej pory nie miał powodów do przedstawiania kociaków, ale w głowie zaświtała mu myśl, że lepiej, jeżeli ich tymczasowi opiekunowie będą wiedzieć, jak w razie czego zawołać gluty. - To Szczur, a to... - Kura zamarł, kiedy garbaty pysk skierował się na kolorowe kocię, a jego umysł dosłownie zrobił fikołka. Wiedział jak on ją przezywał, ale za nic nie mógł sobie przypomnieć jakie imię dostała przy porodzie. - Pstra - rzucił w końcu, mając nadzieje, że Owca nie będzie go nocami nawiedzać, za to że przechrzcił właśnie jej dziecko.
Po tym krótkim ogarnięciu formalności wreszcie przełamał się, żeby spojrzeć na pysk rdzawego terminatora. Przez kilka uderzeń serca zastanawiał się co ma zrobić. Podziękować mu? Pożegnać się? Szepnąć, że zabije jakby coś wywinął?
- To cze - zdecydował w końcu, że będzie to jedynym co padnie z jego pyska, następnie kierując łapy w stronę przywódczyni. Idąc jej śladem również usiadł na śniegu, nie mógł jednak rozluźnić spiętych mięśni, kiedy wpatrywał się w oddalające koty.

- To moje kocięta - mruknął w odpowiedzi, starając się nie krzywić przy tym pyska. W końcu była to wersja wydarzeń na którą sam się zdecydował. - Dowiedziałem się od ich matki, że przyjdą na świat, krótko zanim... jakiś samotnik nas zaatakował. Jej się nic nie stało, ale mnie nieźle poturbował - ciągnął zmieniając spontanicznie kilka dodatkowych faktów. Nie wiedział w końcu jak miałby wyjaśnić to że ciężarna, podobno z nim kotka prawie go zabiła... Poza tym brzmiało to nieco bardziej heroicznie. - W każdym razie, ich matka umarła. Teraz mają tylko mnie.
xxx

xxx
xxx
xxx
xxx
Every roommate kept awake...
... by every sigh and scream we make...
... all the feelings that I get...
But I still DON'T MISS YOU yet!

xxx
... only when I stop to think about it...
xxx
I HATE everything about you!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do I love you?
You hate everything about me!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do you love me?
Obrazek
xxx
LVL 4 120 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Totalnie! Możecie mi mówić o czym tylko chcecie i ile chcecie i w ogóle! Będzie fajnie - uśmiechnęła się, dając posadzić na sobie kociaka. Śmieszna sytuacja, z pewnością. Podniosła się ostrożnie na równe nogi, co by maleństwo nie spadło, a żeby i ona mogła się jakoś swobodnie poruszać. Jasne, nie byłoby problemu żeby się przeczołgać do obozu, ale zdecydowanie zebrałoby to więcej czasu, a tutaj jednak chodziło o to, żeby dotrzeć tam szybko. - Miło mi was wszystkie poznać, ja jestem Świtająca Łapa albo Świt! - przedstawiła się po tym, jak Kura kolejno ponazywał dzieciarnię. Nie zapamiętała chyba wszystkich imion, ale Badyl ugrzązł jej w myśli. I to, że miała drugie imię. Sosna?
- Papa, do potem!! - pożegnała się, liżąc orientala czule w policzek (o ile się dał oczywiście!) i pomachała im łapką. - Pa, mamuś! - zwróciła się również do Iskry i spokojnym krokiem ruszyła razem z Księżycowym Wzgórzem i kociakami w stronę obozu.

/zt ♥



I could dance, I could dance, I could dance

xxx
watch me dance, dance the night away
my heart could be burnin', but you won't see it on my face
watch me dance, dance the night away

xxx
・*✧・゚:* uh-huh! *:・゚✧*・
I'll still keep the party runnin', not one hair out of place
.・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na zachętę mistrz Kurza Łapa poklepał ją w czółko. Cóż, to rzeczywiście musi jeszcze ze Świt pogadać o futerku. Może wie jak głęboka jest sierść Roziskrzonej Gwiazdy oraz dlaczego Pstra ma zupełnie inną okrywę włosową. Tyle pytań! Oby drogi starczyło!
- Nie ma problemu!- odpowiedziała wielce zadowolona i uśmiechnęła się do Świt. Jak się po chwili okazało to jej przypadł grzbiet koteczki. Pierwsza musiała zadowolić się nieznajomym. Ha! Jakie ona ma przywileje. Świerk była naprawdę z tego dumna i ogólnie humor jej się poprawił. Zmęczenie chwilowo przeszło.
- Fspaniale!- zareagowała pogodnie na słowa Świtającej Łapy i kiwnęła potakująco głową, gdy córka Roziskrzonej Gwiazdy się przedstawiła.
- Na razie! - pożegnała się z opiekunem. Była dobrej myśli. Na pewno chwilę pogada z tą ważną kotką i zaraz do nich dołączy albo spotkają się wkrótce w tym obiecanym miejscu. Jedno jest pewne, mistrz Kurza Łapa ich nie zostawi! Nom, komu w drogę temu czas!

/zt
Obrazek
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A zaraz zjawił się kolejny, obcy kot. Co najbardziej zaskoczyło Pierwszą, to fakt, że wyglądał identycznie do tego, który przyszedł tutaj wcześniej. To znaczy jego futro było równie długie, miało ten sam rdzawy kolor... No i był tak samo wielki. Czy w miejscu, do którego zaraz się wybiorą, wszystkie koty takie są? Kociątko miało nadzieję, że nie. Chyba zaczęłyby ją boleć oczy, gdyby na każdym kroku widziała, pozornie, tego samego, rdzawego kota. Już teraz nie czuła się z tym zbyt komfortowo. No, oszaleć można!
Reszta była już formalnością. Decydujący, rdzawy kot polecił zabrać kocięta do obozu... Ale same, bez Kurzej Łapy. No, w normalnej sytuacji Pierwsza uznałaby to za błogosławieństwo, ale... Nie teraz! Bo jak miała posłusznie zgodzić się na (kolejną już) wyprawę w nieznane, ale tym razem z dwoma (bo dopiero teraz zorientowała sie, że poza decydującym, rdzawym kotem, przyszedł inny, na szczęście wyglądający całkowicie inaczej) totalnie obcymi jednostkami? Fakt, że tam (cokolwiek to znaczy) będzie jedzenie i ciepło... Chyba nie jest AŻ tak przekonujący.
Świerk została posadzona na grzbiecie gadatliwego, rdzawego kota i... Tak właściwie wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że zaraz po tym Pierwsza poczuła jak jej łapy odrywają się od ziemi... I zaraz sama wylądowała na plecach tego drugiego, kolorowego kota. Nie zdążyła nawet pokazać swojego ogromnego niezadowolenia, bo... Sama była w szoku, że padło akurat na nią. Mogłaby przecież iść SAMA, na SAMYM końcu, SAMOTNIE pilnując, czy któreś z rodzeństwa przypadkiem się nie zgubi, tak jak robiła to w trakcie drogi tutaj. Taka opcja była nawet... Wręcz wskazana, bo poza tym nie mogła pozbyć się myśli, że tu, na górze, czuje się wyjątkowo nieswojo i chyba tej wycieczki w taki sposób nie przeżyje... Więc wbiła ciut przerażony wzrok, najpierw w Pstrą, a zaraz po tym w Szczura. Szukała w rodzeństwie ratunku i liczyła, że te znaki zostają prawidłowo odczytane... To znaczy, że jeśli któreś z nich jest zmęczone i nie będzie w stanie iść samo to... Ukochana siostrzyczka z ogromną chęcią zamieni się miejscem. Jeśli jednak Pstra i Szczur woleli dreptać samotnie, Pierwsza została na grzbiecie kolorowego kota... Ale przez całą drogę cholernie się wierciła, by jak najbardziej utrudnić mu życie. Oczywiście nie robiła tego specjalnie, ha!

/Zt
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To nawet nie tak, że Roziskrzona Gwiazda nie chciała wierzyć w prawdomówność Kurzej Łapy, bo miała do niego jakieś uprzedzenia czy z natury była podejrzliwa, bo nic z tych rzeczy, ale!! Po prostu jakoś tak informacja to moje kocięta zupełnie nie mieściła jej się w głowie. Nie chciała się zmieścić. No bo jakby kto to widział, żeby kocięta robiły kocięta? A bury oriental jak najbardziej był przecież jeszcze maleństwem w jej oczach, więc no nie dodawało jej się dwa do dwóch. Wychodziło pięć, a czasami osiem.
Dalsza historia nie ułatwiała sprawy, bura podejrzewała, że po prostu może być za głupia na zrozumienie jej.
– Och... a co się z nią stało? W sensie w jaki sposób umarła? – dopytała w pierwszej kolejności, bo przeskok z walki z samotnikiem na nagłą śmierć matki kociąt (której zupełnie nic się nie stało przy wspomnianym starciu) zupełnie wybił ją z rytmu. – Kim w ogóle była ich matka? Jak się poznaliście? – wyrzuciła z siebie pytania, które krążyły jej po głowie. Udało jej się jednak ugryźć w język przed spytaniem czemu ta dzieciarnia jest już taka duża, przecież Kury nie było w Klanie może z księżyc? Dwa? Toż to za dużo by dzieciarnia zdążyła się urodzić i podrosnąć.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmrużone ślepia Kury uparcie wpatrywały się w coraz mniejsze sylwetki oddalającej się trzódki, a położone na boki uszy zdradzały, że w głowie kocura panował mętlik. No bo czemu Świt nie wziął Pstrej, albo Szczura w mordę, jak Gwiezdni przykazali, tylko kazał im dreptać o własnych siłach? Myślał, że po co zmienił go w rumaka, jeżeli nie po to, aby usprawnić i przyśpieszyć ich dotarcie do obozu? Nic to jednak nie dało, jeżeli oboje z Księżyc nie wezmą tej ledwie żywej dwójkę w pyskach za fraki! No i jak to teraz w ogóle wyglądało, że zachęcał Badyla do gadania z rdzawym idiotą?! Jego cudowny plan zemsty i katorgi dla rówieśnika stracił zupełnie swój sens, za to ten Świta, chytry i sprytny, mający na celu wyprowadzenia go z równowagi, wciąż sprawiał, że rumienił się na wspomnienie szorstkiego języka na swoim policzku.
Na szczęście Roziskrzona Gwiazda odezwała się ponownie, co wystarczyło aby przypomnieć Kurczakowi, iż pobiegnięcie za grupką kotów i w akcie wściekłości wepchnięcie rówieśnikowi Szczura tak głęboko w gardło, aż ten nie udławi się szarym futrem, a w końcu samodzielne odprowadzenie smrodów do obozu, było takim trochę średnio strategicznym posunięciem. Zamiast tego łypnął więc na przywódczynię kątem oka i nabrał głęboko powietrza do płuc, starając się nieco stłumić złość myślą, że Kacze Piórko na pewno spotka ich w drodze i może jakoś ogarnie sytuację.

- Była samotniczką. Drapieżnik ją zabił już prawie przed dwoma dniami, kiedy poszła polować - mruknął, a jego pysk wykrzywił się brzydko. Nawet odsuwając na bok nieszczególnie łatwą do zamknięcia w jakiekolwiek znane Kurze ramy relację z Owcą, to wspomnienie jej zakrwawionego ciała było równie świeże, co i brutalne. - A poznaliśmy się od tak, po prostu. Tak jak się koty poznają. Poszedłem przejść się na Topiołki i ona tam była. Pogadaliśmy, spędziliśmy razem czas, a kiedy następny raz się zobaczyliśmy okazało się, że zrobiliśmy też kociaki. Chcesz, żeby opisał ci też, jak to przebiegało Roziskrzona Gwiazdo, czy potrafisz sobie z doświadczenia wyobrazić? - Rzucił spoglądając na kotkę wyzywająco. Miał nadzieje, że przykryje tym niepewność, jaką teraz, kłamiąc jak z nut, czuł. Do tego, jego policzki ponownie stały się cieplejsze od rumieńców, bo tak naprawdę najbliższym do "robienia dzieci" co przeżył w swoim życiu, było tulenie się do Świta sprzed chwili. - W każdym razie, byłem zbyt ranny, żeby wrócić i utknąłem z nimi na ten czas.
xxx

xxx
xxx
xxx
xxx
Every roommate kept awake...
... by every sigh and scream we make...
... all the feelings that I get...
But I still DON'T MISS YOU yet!

xxx
... only when I stop to think about it...
xxx
I HATE everything about you!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do I love you?
You hate everything about me!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do you love me?
Obrazek
xxx
LVL 4 120 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ok, poprawka – Roziskrzona Gwiazda nie miała żadnych uprzedzeń do Kurzej Łapy do teraz. Ciemne uszka drgnęły w tył.
– Grzeczniej młody, rozmawiasz z przywódcą o twoim ewentualnym powrocie do Klanu. Nie z kolegą. – ostrzegła go, bo umówmy się, że była już za stara na przepychanki z dzieciarnią. I bo miała w pamięci jak wyglądały typowe Wichrowe ceremonie, gdy Lawendowa Gwiazda dała sobie wejść na głowę. Nie chciała powtarzać jej błędów. Zamiast jednak skupiać się na tym, że, o zgrozo, kto by się spodziewał, młody kotek był młody i głupi, przeniosła swoją uwagę na resztę przytoczonej przez niego historii. – Kiedy to było? Kiedy się poznaliście, w sensie. Przed twoim zniknięciem, po nim? Dlaczego zniknąłeś.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiedy Kurczak usłyszał upomnienie, jego uszy drgnęły bliźniaczo do tych przywódczyni. Nie dane mu się jednak było pochylić nad tym dogłębniej, bo kolejne słowa sprawiły, że jego umysł postanowił zrobić fikołka, a on sam zamarł tępo wpatrzony w rdzawy pysk. No bo co to miało znaczyć ewentualnym?! Był przekonany, że będą tu rozmawiać o przyjęciu kociąt! Że może będzie musiał napomknąć co robił przez ten czas i jeżeli ta nie zgodzi się na to, żeby dzieci Owcy zostały na dłużej w obozie, będzie musiał zdecydować co robi dalej. Nigdy jednak nie przyszło mu do łba, że jego przynależność do Wichru mogła być stawiana pod znakiem zapytania.

- Bo byłem zbyt ranny, żeby wrócić! Samotnik nas zaatakował! Nigdy nie odszedłem z klanu z własnej woli! - Wyrzucił, kiedy po długiej chwili milczenia wreszcie udało mu się otworzyć mordę. I mimo, że w jego głosie przebrzmiewała irytacja, szeroko rozwarte oczy i lekko zmarszczone brwi zdradzały, że czuł się w tym momencie niczym zagubione i nierozumiejące świata dziecko. No bo czy to znaczyło, że Roziskrzona Gwiazda mogła go od tak teraz odesłać? Tak po prostu zabrać smrody i mimo, że obiecał, że niedługo się zobaczą to nigdy do tego nie dojdzie? I co miałby wtedy zrobić, skoro nawet nie umiał sam sobie ogarnąć posiłku, a ze zmęczenia dygotał już przy każdym chłodniejszym podmuchu wiatru? - Nie wiem kiedy... Wcześniej. Byłem wtedy w klanie... Chyba po śmierci Lawendowej Gwiazdy. - wydukał w odpowiedzi na pytania, starając się mimo tej nagłej utraty gruntu pod nogami, jakim były słowa przywódczyni, zamknąć tą wymyśloną historię w jakichś logicznych ramach czasowych. Byłoby łatwiej gdyby dokładnie wiedział ile trwała ciąża.
xxx

xxx
xxx
xxx
xxx
Every roommate kept awake...
... by every sigh and scream we make...
... all the feelings that I get...
But I still DON'T MISS YOU yet!

xxx
... only when I stop to think about it...
xxx
I HATE everything about you!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do I love you?
You hate everything about me!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do you love me?
Obrazek
xxx
LVL 4 120 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Roziskrzona Gwiazda czasami żałowała, że nie dzieliła ze swoim lustrzanym odbiciem więcej wspólnych cech. Była pewna, że Płomyk byłby w stanie teraz, bez jakiegokolwiek trudu, dalej skupić się na logicznych dziurach w prezentowanej przez Kurzą Łapę czasoprzestrzeni, a nie na popłochu w oczach. A bura nie chciała przecież go tu stresować. Znaczy, jasne, chciała go przywołać do porządku, bo gdzie z durnymi pyskówkami tu, ale bez przesady by istniały tylko dwie skrajności – dawanie sobie wejść na głowę albo nękanie młodzieży. Drżącej momentami z zimna i wybitnie zbitej z tropu młodzieży.
Westchnęła ciężko.
– W takim wypadku kocięta by były już w wieku terminatorskim, a nie ledwo odrośnięte od ziemi. – zauważyła, zawieszając dwukolorowe spojrzenie na burym orientalu. Odczekała parę uderzeń serca nim pokręciła zrezygnowana łbem. Może zostawi ten temat Krzyk, to był jej terminator i w ogóle, może ona szybciej dojdzie do prawdy jak to było ze zniknięciem i powrotem z małymi kurczątkami. Iskra chyba nie potrzebowała wiedzieć już w tej chwili, Kura był zbyt młody, zbyt głupi, by faktycznie nie przyjmować go z powrotem za zniknięcie, miał rodzinę w Klanie i kocięta, które znalazły się w obcym miejscu, otoczone obcymi kotami. – Chodź nim złapiesz biały kaszel.
Zawróciła w drogę powrotną, zapraszając go jedynie machnięciem ogona.

z.t??
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości