Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Dręczyły go te wszystkie myśli. Musiał się wygadać a Ślimaczek była mu najbliższa. Spojrzał na nią i lekko się uśmiechnął. Tak... Wojownik. Jakoś to jeszcze nie przeszło przez głowę kocurkowi. Będzie musiał się przestawić i starać się być dobrym wojownikiem. Takim jakim chciał być jako młody kociak. - Oczywiście, że się cieszę ale... Pewne myśli nie dają mi spokoju... - usiadł koło jakiegoś drzewa i klepną ogonem w ziemię by Ślimacza Łapa do niego dołączyła. Spojrzał na jej zielone oczy które tak bardzo kochał... - Wiesz... Na ceremonii zdarzyło się kilka rzeczy... Rozmawiałaś z Igłą... I um... On był bardzo dla ciebie miły. Dobrze ci się z nim rozmawiało i w ogóle... - podrapał się po głowie i na chwilę spojrzał do góry by znów wrócić do towarzyszki. - No i... Ehh... Poczułem zazdrość... - powiedział i szybko dodał. - Bo mój brat jest lepszy ode mnie... A ostatnio też nie mamy dobrych relacji... Nie wiem co o nim myśleć... Odwrócił się ode mnie i od rodziny. Nie chcę przeprosić Irys za złe słowa i... A ja chciałem żeby wszystko było dobrze... - pod koniec zaczął się w tym wszystkim plątać. Popatrzył się na ziemię i wypuścił powietrze czekając na słowa partnerki.
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Westchnęła na słowa Jasnego który najwidoczniej nie połkną mysiej żółci, tylko jakieś dziwne myśli. Mała historyjka wojownika brzmiała dziwnie, bo co miałby być o nią zazdrosny, i tym bardziej o Igłę. Bury kocur był fajny, lecz nie odczuwała takiej bliskości co do Jasnego i podczas ceremonii ta przepaść zrobiła się jeszcze większa gdy bury kocur odmówił jej zaproszenia. Ona miała swoje znajomości, a skoro on nie chciał się z nimi zadawać, to z nią też nie. Usiadła koło kocura, po czym lekko szturchnęła go nosem.
- On nie może być lepszy niż ty, bo czasami wygląda na obrażonego niczym jeden księżycowy kociak. Czasami... czasami pewnie nie rozumie że nie jest środkiem rodziny czy obozu - mruknęła spokojnie, po czym przejechała czułym gestem po policzku kocura, a swoim ciałem popchnęła go, sugerując aby położył się, bo po co stać niczym słupek.
- Oh, a co do ceremonii, to nie musisz się martwić, powiedzmy że pokazał jakim naburmuszonym kociakiem jest, bo mimo że mnie przerosił, to chyba jakoś teraz mi ciężko w to uwierzyć - szepnęła mu w ucho, w razie gdyby jakiś z wojowników postanowił natychmiastowo rozpocząć trening. Wtulił się w kocura, leżąc na boku, grzbietem do niego i przechyliła łeb w jego stronę. - A cóż to za zazdrośnik z ciebie, hm?
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Kocurek słysząc słowa terminatorki powoli opanowywał go znów spokój. Ślimaczek najwidoczniej też zauważyła, że Igła ostatnio nie zachowuje się nie odpowiednio i nie nabrała się zbytnio na jego grę aktorską. Odetchnął z ulgą jednak jeszcze jedna rzecz została do omówienia. Położył się wygodnie i zamruczał łagodnie gdy się ułożyli razem chyba w ich ulubioną pozycje do rozmowy. - No... To chyba normalne, że jestem zazdrosny o moją partnerkę. - uśmiechnął się lekko i polizał ją po policzku. Chciał żeby każdy wiedział, że to ona jest tą jedyną i, że nikt nie mógł ją tak dotykać jak on. Wiedział też, że Ślimak nie pozwoliłaby komuś innemu na takie lizanie jak ostatnio. Na samą myśl miał lekkie ciarki. Było to dość intymne więc... Myślał, że tylko on mógł pozwolić sobie na coś takiego u Ślimak. - A wiesz czemu Pijawka płakała na ceremonii? Ostatnio jej nie widuje z moim bratem i no... Dostał dość... Dziwne imię. - zapytał zainteresowany tą sprawą. Nie wiedział nic na ten temat. Widział tyle, że byli razem i nic więcej.
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Czyżby było to normalne? Ślimak nie sądziła że powinna czuć zazdrość o Jasnego jakby kręcił się przy jakiejś kotce, bo mu ufała. Znali się prawie od swoich pierwszych księżyców i nigdy nie zauważyła niczego złego w nim, nie dostrzegła jakiejś zmiany która byłaby nie na miejscu. Cóż, może jednak kocurek działał jakoś inaczej niż ona skoro był o to zazdrosny. Zamruczała na liźnięcie kocura, które było przyjemne i ciepłe, pomruk ten był gardłowy i głośny. Odpowiedziała lekkim "mhm" na jego usprawiedliwienie, w pół go słuchając, tak faktycznie.
- Uh... nie wiem - mruknęła. Skąd niby miała wiedzieć co takiego stało się pomiędzy Pijawką o Gołębim Upadkiem? Stawiała że coś złego skoro podeszła do Zrywka cała rozpłakana. Śmieszne było to, że Jasny mimo posądzeń Iglastego Pazur interesował się jej rodziną. - Ale pewnie coś co... no, nie zadowoliło mamę, więc stawiał że zrobił coś złego Pijawce. Nie wiem co, ale mam nadzieję że ją przeprosi, co najmniej - mruknęła na sam koniec wrogo, podobnie jak brzmiała gdy była mowa o Słonecznej Łapie. Nie była zadowolona że ktoś z rodziny Jasnego zadarł nosem o jej siostrę, szczególnie o tą bardziej delikatną. - Co do imienia, to pewnie coś sobie naskrobał że dostał coś takiego. W końcu każdy inny dostał ładne imię, ale nie aż tak jak ty - zamruczała, puszczając mu oczko. Bo jego było ładne, eleganckie.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Nie wiedział nic co się dzieje ostatnio z Gołębiem i to go niepokoiło. W końcu wyglądał na szczęśliwego będąc przy siostrze Ślimak. Raz z nią rozmawiał i uważał, że była bardzo sympatyczna. Może trochę nieśmiała ale i tak sympatyczna. Więc nie rozumiał tego całego zamieszania. - Uh... Będę musiał z nim o tym porozmawiać. Nie chcę żeby skończył... Tak. Z ośmieszającym imieniem... Mimo wszystko to mój brat i chce mu chociaż trochę pomóc. Nawet jeżeli zrobił coś źle to ma nadal szansę wszystko naprawić. Też nie chce, żeby twoja siostra cierpiała. Nie życzę nigdy nikomu tak wielkiego smutku. Mam chociaż nadzieję, że Gołąb będzie bardziej skóry do tego by pogodzić się ze wszystkimi niż Igła. - wzdychnął na koniec i ruszył uchem na koniec. Tyle problemów miał z tymi braćmi... Na razie tylko Węgiel był spokojny. Na koniec szerzej się uśmiechnął. Cieszył się z tego faktu, że Ślimaczek polubiła jego nowe imię. Skradł serduszko terminatorce i otrzymał taki człon w nagrodę. Chwycił jej puszysty ogonek, swoim i przytulił się bardziej do partnerki. - Twoje będzie piękniejsze. Zobaczysz. - zamruczał głośno po czym spytał. - Jak Ci idze trening? - zapytał.
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Pijawka była... specyficzna i potrzebowała wiele uwagi ze strony każdego. Ślimak nie jeden raz zdecydowała że się do niej poprzytula i poliże czule, w końcu biała kocica wyglądała na szczęśliwą, poza tym że ruda nie wiedziała co jeszcze mogłaby zrobić aby ona poczuła się swobodnie. Na jego słowa zmrużyła oczy, przemyśliwując jego słowa. Chciał spróbować podpowiedzieć Malinowej Gwieździe aby zmienił imię Gołębiemu Upadku? Poruszyła głową w obydwie strony, oby nie robił tego za brata.
- Jakby mu imię nie pasowało, polecam aby to on powiedział o tym Malinowej Gwieździe, nie rób za niego rzeczy. Mama sama nie raz odmówiła Żabie zmianę mistrza czy coś w tym stylu, a nie chcę żeby ze złości tobie też zmieniła. Ona w końcu jest przywódczynią i powinna wiedzieć jakie imię pasuje do każdego, nie? - Wymruczała, delikatnie -albo i nie- sugerując że imię to była sprawa pomiędzy białą przywódczynią a jego bratem. Nie chciała aby on się tam wcisną, bo nie pożądała zmiany imienia u swojego jedynego. Na wspomnienie Iglastego Pazura wypuściła lekko powietrze z z nosa, przewracając przy tym oczami.
- Mhm, prawie, jakie sądzisz że może być? - Spytała się go zanim wzięła się za drugą odpowiedź, tym razem dotycząca treningu. Uśmiechnęła się w kierunku Jasnego, szło jej wybitnie. - Wiesz, idzie nam sprawnie, zostały nam jeszcze granice do obejścia, kodeks i coś tam jeszcze z pewnością, ale mam nadzieję że wyrobię się przed Porą Nagich Drzew - oznajmiła spokojnie, po czym polizała kocura po boku szyi, nie chcąc niepotrzebnie wyciągać się. - A jak myślisz, dasz sobie radę z dzisiejszym czuwaniem czy mam pójść i przy tobie posiedzieć? Jutro jako tako to nie mam treningu z Sokołem - zamruczała, ewidentnie rozśmieszona.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
- Ale bardziej mi chodzi, żeby z nim tak normalne porozmawiać. Imię to imię. Ale chce się dowiedzieć co jest nie tak. Chcę trochę porozmawiać z moimi braćmi bo ostatnio dużo spędzałem czasu z Irys by doszła bardziej do siebie. Jak widać trochę to pomogło bo sama się otarła o mój bok po mianowaniu. - uśmiechnął się lekko. Dobrze, że chociaż Irys mu wybaczyła i miał siostrę z którą mógłby pogadać. Jeżeli jednak chodzi o imię to... Jasny nie wiedział co to mogło by być. Możliwości jest wiele i na pewno Malina znajdzie najbardziej odpowiednie. - Możliwości jest sporo. Sam nie wiem... Ale pierwsze imienie które teraz mi wpadło do głowy to... Ślimacza Muszelka. - bo niektóre ślimaki miały muszelki i to niekiedy bardzo kolorowe. - Ale pewnie twoja mama da ci śliczne i bardzo pasujące do ciebie imię. - powiedział szczęśliwy. On nie za bardzo znał się na tym wszystkim więc uważał, że biała wojowniczka po prostu zrobi to jak najbardziej odpowiednio. - Do Pory Nagich Drzew jeszcze daleko. Na pewno zdążysz. - zamruczał gardłowo gdy Ślimak go polizała w okolicach szyji. Nagle zaczęły z nieba spadać krople wody. Jedna po drugiej. Aż w końcu zaczęło padać. Jednak to nie był duży deszcz. Nie musieli zaraz już uciekać bo siedzieli pod drzewem które chroniło ich przed deszczem. Jasny się zaśmiał i spojrzał na terminatorkę. - Poradzę sobie. No... Możliwe, że mogę być nieco mokry. Ale jeżeli będziesz chciała zobaczyć jak milczę... To się uciesze. Ale wolałbym żebyś się wyspała. - trącił ją nosem. Był taki szczęśliwy... Czemu tylko jego brat uważał, że spędzanie z kimś czasu kogo się lubi to od razu zdrada rodziny? Miał czas teraz dla wszystkich. Ale on nadal tego nie rozumie...
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Poruszyła lekko ogonem, najwidoczniej zadowolona że jednak Jasny nie chciał wymuszać jakiejkolwiek zmiany Malinowej Gwieździe, bo nie wiadomo jakie miała nastawienie wobec Gołębiego Upadku po mianowaniu, nie przypatrywała się minie śnieżnobiałej przywódczyni podczas mianowania, była zbyt wniebowzięta przez mianowanie Jasnego i Raczej aby się przejmować trzecimi kotami z którymi nie łączyło ją nic. Kiwnęła lekko łbem na jego słowa, uśmiechając się lekko.
- Lepsza Irys niż nic, hm? - Zagaiła delikatnie, może i nie wiedziała co tam z resztą jego rodzeństwa, kojarzyła Iglastego Pazura i Gołębiego Upadku, poza tą dójką, raczej nie pamiętała nikogo, chyba że Irys która, cóż, była nieco specyficzna. Podniosła lekko brew na słowa wojownika, zaskoczona jego wyborem. Ona ze swojej strony nie raz myślała nad Ślimaczym Ogonem czy nad Ślimaczą Ścieżką, lecz był prawie że pewna iż Malina znalazłaby idealne imię aby jej nadać. Nie skomentowała wyboru, po prostu lekko kiwnęła po jakimś czasie głową z przymkniętymi ślepiami, zgadzając się co do przyszłego imienia.
- No, taką mam nadzieję, a jak nie to faktycznie będę Ślimakiem, co? - Wymruczała, po czym otworzyła szeroko oczy gdy poczuła małą kroplę na czubku głowy, taką małą, zimną kroplę. Otrzepała głowę z nieprzyjemnego uczucia, zbliżając się nieco bardziej do kocura, o ile to było możliwe.
- Jak skończysz to milczenie, to możesz mnie poszukać i ogarniemy cokolwiek z ciebie zostanie, co? - Zaśmiała się, chociaż pewna cześć jej chciałaby zobaczyć takiego zmokniętego Jasnego po nocnym czuwaniu. Poruszyła lekko ogonem i lekko dotknęła tego należącego do niebieskiego pręgusa. - Może będziemy w stanie doprowadzić cię do normalności - co tam że kocur mógłby być zmęczony po tym czuwaniu, ale i tak ona by mu nie pozwoliła wejść do legowiska wojowników cały mokry i brudny po nocy na gołym niebie. Jeszcze ona musiałaby zmienić te legowiska bo on był zbyt zmęczony aby chociażby ściągnąć z siebie błotko.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Niestety tak się sprawy potoczyły i będą się toczyć pewnie jeszcze długo zanim wszystko się uspokoi. Chciał być dobrym bratem dla każdego ale najwyraźniej mu to nie wychodzi... Życie jest zbyt skomplikowane. - Irys jest... Specyficzna ale jak się ją pozna bardziej to jest naprawdę fajna. - powiedział spokojnie partnerce. Może nie była dla niej ostatnio dość miła ale to przez to co Igła jej powiedział była taka... Naburmuszona na wszystko. Na stwierdzenie partnerki, nic nie powiedział tylko mruknął. Nie wyobrażał sobie, że nagle Ślimaczek otrzymuje nowe imię które nie ma słowa "ślimak" w imieniu. Ślimaczek to Ślimaczek. Zawsze nią będzie i zawsze niebieski kocur będzie ją kochał. Niezależnie od tego co przyniesie życie. - Może nie będzie tak źle. Postaram nie być mokry aż tak mokry. Chcę przecież spać w legowisku a nie na dworze. - zaśmiał się do rudej kotki. - Ale oczywiście ty sama ocenisz mój stan jak wrócę. - puścił jej zabawnie oczko i przez chwilę nasłuchiwał deszczu. Powoli kropel było więcej. Jasny miał przynajmniej nadzieję, że zaraz przestanie padać. Niestety los miał inne plany. Gałąź z liśćmi przez ciężar nagromadzonej wody ugięła się przez co wojownik dostał świeży prysznic. Wyskoczył jak poparzony do przodu przez co wyszedł na większy deszcz i teraz naprawdę był mokry. Jego futro zwisało i przyległo strasznie do jego ciała, dzięki czemu można było zobaczyć wyrobione mięśnie. Wrócił szybko na miejsce ale tym razem siedział i nie przytulał Ślimaczek żeby jej nie zmoczyć. Nie lubił wody na swoim futrze a co dopiero kiedy woda atakuje z zaskoczenia.
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Podniosła lekko brew na słowa Jasnego Serca wobec swej siostry. Może była ona nieco specyficzna i nieco się skrzywiła na przywitanie Ślimaczej z Jasnym, lecz sama by się dziwiła gdyby ktoś jej obcy by się obcierał o jej rodzinę, jednak ona by się nie pokazała krzywiąc się ani by nie skomentowała to na głos i ewentualnie przełknęłaby to i zostawiła temat, albo zwróciłaby uwagę na osobności, a aktualnie wolałaby zrobić to pierwsze. Nie wiedziała konieczności w ograniczaniu okazywanej czułości, sama przecież tej reguły nie stosowała i nie chciała zmuszać innych do robienia tego.
W pewnym momencie, zaraz po zakończeniu słów Jasnego coś niepowiedzianego przypadło na kocura, który ewidentnie rozgadał się i teraz Gwiezdni chcieliby mu pokazać że nie powinien mówić przed faktem, a dopiero sądzić i gadać po nim. Biorąc pod uwagę że znajdowali się jeden obok drugiego, na Ślimaczą też coś spadło, lecz syn Drżącego Głosu dostał główną premię. Kocica wyskoczyła w bok, na lewo, tam gdzie dalej było sucho, lecz jej towarzysz i partner od jakiegoś czasu nie przemyślał i rzucił się przed siebie, kończąc pod deszczem. Ślimacza spróbowała strzepnąć wodę z łapy, po czym spojrzała na przemoczonego szczura jakim teraz był świeżo upieczony wojownik. No proszę, cóż to za niespodzianka. Zamruczała, rozbawiona tym wszystkim, a szczególnie tym, jak skończył wojownik.
- No to teraz nie musisz martwić się że zmokniesz bardziej, co? - Uznała chichrając się pod nosem. Tego to się akurat ona nie spodziewała, niby miał dzisiaj szczęście, ale najwidoczniej wyczerpał ją do samego końca i teraz już nie miał ani kropli. Zmrużyła lekko oczy, biorąc pod uwagę, że sam nie zaczął doprowadzać się do jakiegokolwiek porządku, tak więc niczym matka zaczęła go czesać i suszyć szorstkim językiem, zaczynając od grzbietu. - No to teraz to nigdzie cię nie puszczę do póki nie ogarniemy cię - oznajmiła, nieco surowym tonem, lecz żartując. Owszem, powiedziała ogarniemy, bo sam musiałby siedzieć aż do świtu, i żadne z tego nocne milczące czuwanie ani nic w tym stylu.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Mokro... Kocur nie lubił być mokry... Czemu zawsze miał pecha. Nieco obrażony na samego siebie, nie zauważył, że Ślimaczek zaczęła już go czyścić. Fetysz Ślimaczek : czyszczenie Jasnego. Kocurek sam się zaśmiał i zaczął czyścić swój biały kołnierz. Jednak nie zamierzał czyścić go tak dokładnie. Przecież jak będą pewnie wracać to znów będzie padać i oboje skończą podobnie. Przez chwilę się zatrzymał i spojrzał się dyskretnie na skupioną rudą kotkę która lizała jego futro. Na ten widok, niebieski kocur się lekko uśmiechnął i polizał swoją partnerkę w policzek. Tak strasznie się cieszył, że miał ją. Jego Ślimaczek. Najbardziej czułą i dobrotliwą kotka w klanie Wichru. Ba! Na świecie! - Cieszę się, że Cię mam. - zamruczał głośno i dotknął jej noska. Nie interesowało go jak teraz wygląda bo przy Ślimaczek czuł się... Swobodnie. Już chyba go widziała w samych najgorszych wydaniach a jednak go kochała. Mimo wszystko. Czasem się zastanawiał jakim cudem miał przy sobie tak wspaniałą osobę. Szczęście? Bardzo unikatowe szczęście w takim razie.
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Zamruczała lekko gdy zauważyła że kocur również zaczął samego siebie czyścić, a raczej suszyć. Poruszyła rozśmieszona swoimi wąsami i kontynuowała swoją opiekę nad grzbietem kocura który zaczynał częściowo normalnie wyglądać, przystępnie jak na standardy niebieskiego syna Drżącego Głosu, lecz one były niższe niż tej od rudej terminatorki. Ona nie miała aż takiego świra na punkcie czyszczenia czyjegoś futra, lecz wolała aby Jasny przyzwyczaił się do faktu, że brudnego kocura nie będzie tolerowała. Tym mniej takiego mokrego jak teraz. Robiła to co mogła, dzielnie opiekowała się tym całym bałaganem i nawet nie zauważyła że świeżo mianowany wojownik się na nią patrzył, była zbyt skupiona. Gdy poczuła szorstki język na swoim policzku, zmrużył oczy, po czym nieco naburmuszona, tak na niby, spojrzała na Jasnego. Podniosła jedną brew z zdziwienia, aha, akurat.
- Ja ciebie też, ale żadnego mokrego kłaka nie zaprowadzę do obozu - mruknęła niby obrażona, lecz można było wyczuć pewne rozbawienie w jej tonie. Było trochę ciemno i co chwilę robiło się ciemniej i ciemniej, jakby ogłaszając że za niedługo zajdzie słońce. Zostało im jeszcze trochę czasu, a córka Fiołka miała nadzieję, że się wyrobią i przestanie padać zanim powinni wrócić do obozu. Poruszyła lekko ogonem i spojrzała na niego pytająco. Czyżby mu nie przesadzał fakt że był cały mokry? - Jak się znowu zbliżysz do mnie z takim futrem, to... to... - zaczęła mówić, ale nie do końca wiedziała jak to dokończyć.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Na stwierdzenie partnerki, Jasny zaśmiał się i zabrał się ponownie do roboty. Powoli jego stan futra był coraz lepszy i czuł jakby kilka kilogramów mu spada z ciała. Zaczął lizać swój grzbiet aż nagle Ślimaczek znów się odezwała. Jednak... Coś nie wiedziała co powiedzieć. - Hmm? - mruknął zaciekawiony. Ciekawe co miała na myśli ruda kotka. Gdy tak rozmawiali, deszcz powoli znikał i przemieszczał się dalej. Pewnie wkrótce przestanie zupełnie padać i będą mogli wrócić spokojnie do obozu. Na razie jednak jeszcze sobie chwilę poleżą.
/sorki za gniota xD
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Ostatnimi czasy chodził podirytowany i rozdrażniony. Częściej unikał kotów, więcej czasu spędzał poza obozem… nie mógł pozbyć się wrażenia, że albo drapieżników ostatnimi czasy jest więcej, albo koty są słabsze i nieprzygotowane na walkę z nimi. Śmierć Węgorzowego Grzbietu, poważne rany paru terminatorów, wojownicy obrywający w walkach, by ich ratować, porwanie Białej Łapy przez dwunogów… a na to wszystko nałożył się fakt, że postępy jego terminatorów były wolniejsze, niż by sobie życzył, i bardzo mało czasu ostatnio spędzał ze Słonecznik, co z kolei przełożyło się na… cóż, na zmianę jego uczuć wobec niej. Wszystko to go frustrowało i rodziło w nim sporą irytację.
Dlatego uciekał. Unikał towarzystwa i obozu. Myśli, wątpliwości, złość i niepokój zagłuszał działaniem: patrolami, polowaniem, pilnowaniem obozu w nocy, treningami… przez pewien czas także poszukiwaniami śladów Białej Łapy, bo może wyrwała się dwunogom i uciekła. Wolał tak, niż marnotrawić czas, leżąc w legowisku i myśląc.
Ale nie można bez przerwy działać. Czasami musiał odpoczywać; dlatego któregoś wczesnego poranka, gdy nad terenami wisiała gęsta, szara mgła, on położył się przy Samotnych Jodłach i przymknął ślepia, choć nie spał.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Słonecznikowa Pestka za to była... nie tyle rozdrażniona, co kompletnie zagubiona. Z powodu Słońca, z powodu zaginięcia całej reszty jej rodzeństwa, problemów z Sadzową Łapą i w ogóle wszystkim. Jedyne co dobrego się wydarzyło, to chyba pogodziła się z Irysowym Zmierzchem i poznała Miodek. Poza tym czuła, że w ogóle wszystkie jej relacje jakoś się urywały. Borówka, Goździk, Chmura, Jabłko – wszyscy po kolei zniknęli jej z życia, a przecież rodzina zawsze była dla niej najważniejsza! Nawet z Barwną Ścieżką od dawna nie rozmawiała i była za to na siebie bardzo zła. Musiała w końcu umówić się z nią na to łowienie ryb, bo jeśli tak dalej pójdzie, to nawet tak dobrą koleżankę straci. Westchnęła z frustracją. Ostatnimi czasy znacznie rzadziej pojawiała się w obozie, choć przecież nigdy wcześniej nie lubiła samotnych spacerów. W ogóle to nie wiedziała, co się z nią działo i co ze sobą zrobić. Czuła się bezsilnie, ale w zupełnie innym sensie niż wtedy po pogrzebie Miętowookiej, a ponadto nawet jej relacja z Porywistym Wiatrem była już nie taka, bo jakoś częściej się mijali, a i on sam wydawał się jakiś poddenerwowany ostatnio, jak widziała go po pogrzebie Węgorzowego Grzbietu, tak na przykład. To wszystko sprawiało, że czuła się zwyczajnie źle.
I dlatego znowu wyszła sobie na spacer, bo jeśli nie wiedziała, co z tym wszystkim robić, to najlepiej było, heh, nie robić nic. Coraz częściej czuła, że potrzebowała czasu dla siebie, ale nawet jeśli spędzała tyle czasu sama, co było dla niej wręcz nienaturalne, to jakoś tak wcale nie robiło się lepiej, tyle że nie miała pomysłów, co właściwie innego mogła zrobić. W dalszym ciągu nie lubiła się żalić, a teraz nawet chyba nie za bardzo miała komu. I tak się jakoś złożyło, że zawędrowała w okolice Samotnych Jodeł, a tam akurat przypadkiem natrafiła na Porywisty Wiatr. Och. Jej serce momentalnie zabiło szybciej, ale nie była nawet w stanie stwierdzić, czy z powodu tego "dziwnego uczucia", czy to może raczej był... stres. Taki jaki czuła przy rozmowie z Irys, bo właściwie miała wrażenie, że ich relacja stała w takiej samej kropce, jak jeszcze niedawno jej przyjaźń z szarą wojowniczką. Postanowiła jednak, że nie mogła sobie teraz iść z powodu jakiegoś głupiego stresu, tym bardziej że Porywisty Wiatr ponad wszystko był również jej przyjacielem. Skoro wydawał jej się jakiś inny i rzadko ostatnio rozmawiali, to chyba musiała coś z nim zrobić, żeby nie pozwolić na to, aby zaszło to tak daleko jak sprawa Irys. A poza tym w ogóle chciała się upewnić, co u niego, szczególnie że Biała Łapa zaginęła. Trochę jakby nieśmiało podeszła bliżej i zatrzymała się kilka kroków przed nim, bo miał przymknięte oczy i wyglądał, jakby odpoczywał.
– Hej, nie przeszkadzam? – spytała, posyłając mu trochę niepewny uśmiech. Rzecz w tym, że nie była pewna co dalej zrobić, huh. Ale skoro jakoś pogodziła się z Irys po tylu księżycach, to tym bardziej da radę porozmawiać z Porywistym Wiatrem i wrócić do tego, co było wcześniej... prawda? Bo szczerze powiedziawszy bardzo jej tego wszystkiego brakowało.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>