Logo Artemidy
Bażancie Gniazdo
#16
Dla Lawendy wszystko stało się jasne. To mogło być tak dawno, że rzeczywiście było mało imion od kwiatków. Może lepiej już zostawić ten temat. Niebieska kotka pokiwała głową na znak, że przyjmuje to do wiadomości. Również odpowiedź, że Głóg nie był wtedy wojownikiem nic Lawendzie nie dało. Nie wie ile ma on księżyców więc nie może mniej więcej policzyć jak dawno temu to było. Co prawda Głogowy Cień nie wygląda na wiekowego ale na świeżo upieczonego wojownika też nie. Jego wiek zostaje dla córki Mknącego Ptaka zagadką, której nie rozwiąże. Przecież nie będzie się pytać zupełnie obcego kota ile ma księżyców!
- Aaa, Lśniącą Łapę!- powiedziała uśmiechając się. Z tego co tam Lawendowa Łapa kojarzyła to rodzeństwo Lśniącej zawsze chodziło gdzieś po granicach i szukało kłopotów. Nawet niektórzy dostali jakieś szlabany na wychodzenie poza Obóz. Córka Czyżyka przemilczała komentarz czarno- białego kocura. Jedyne co zrobiła to spojrzała na niego z poważną miną na pyszczku i westchnęła głośno. Nie znała osobiście córki Zawilcowej Skórki ale miała do niej mieszane uczucia. Nie, to jednak nie dawało Lawendowej Łapie spokoju.
- Co zrobiła?- zapytała zaciekawiona po chwili ciszy. Z chęcią dowie się czegoś interesującego o przyszłej medyczce Klanu Wichru.
Nagle niebieska kotka doznała jakiegoś oświecenia. Spojrzała podekscytowana na towarzysza i machnęła parę razy ogonkiem.
- Ej! Mam pytanie!- powiedziała z entuzjazmem. Podniosła na przemian przednie łapki i następnie wzięła głęboki oddech.
- Czy w Porze Nagich Drzew jak woda nie jest zamarznięta to łowicie w niej ryby i pływacie?- powiedziała szybko. Ciekawiła ją ta sprawa. Niby się mówi, że woda jest za zimna i się kot przeziębi ale może u rzeczniaków jest zupełnie inaczej. Może są odporni i niska temperatura zbiorników wodnych nie robi na nich wrażenia? Może są bardziej zahartowani?
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Uniósł nieznacznie brwi, gdy Lawendowa Łapa z zaciekawieniem wysunęła pytanie na temat Lśniącej Łapy.
- Domagała się dostępu do ziem Rzeki, bo jest półk'wi - odparł lekko i wzruszył nieznacznie barkami. Nie było problemu w tym, by lekko podkoloryzować to, co mówiła Lśniąca, zwłaszcza że tej nie było w najbliższej okolicy. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, czy jakoś tak. Było nie było, nie kłamał aż tak - w końcu biała kotka pytała, czy ktoś ją zaatakuje nawet jeżeli powie, że jest w połowie rzeczniakiem, a później zaczęła się do niego i Bławatka sapać, bo byli w średnich humorach i podłapali jej zaczepkę bez wahania.
Miała pytanie? O proszę. Zadarł głowę i uśmiechnął się w wyrazie uprzejmego zainteresowania tym, co ciekawego może mu powiedzieć kotka. Niestety, nie było to do końca coś, czego się spodziewał. W pierwszej reakcji zacisnął pysk, by nie zrobić jakiejś głupiej, rozbawionej miny i zachować w miarę neutralną; prostą kreskę, jaką utworzyły jego usta zamaskował szybkim wysunięciem języka i zwilżeniem okolicy rynienki wargowej samym jego czubkiem.
- Dlaczego mielibyśmy tego nie robić? - odparł pytaniem na pytanie, a jego kosmaty, czarny ogon zafalował lekko obok jego łap. - Nawet jak zama'znie to można łowić ryby i pływać w prze'ębli, kociaki z po'y nagich drzew są tak ha'towane przez matki - stwierdził jeszcze uśmiechając się lekko i z zainteresowaniem błyszczącym pod na wpół przymkniętymi powiekami oczekiwał reakcji Lawendowej Łapy.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Lawendowa Łapa zrobiła wielkie oczy. Nie miała pojęcia, że Lśniąca Łapa jest półkrwi. Nigdy nie zastanawiała się kto jest jej ojcem. Nawet jej mamę zna tylko z widzenia więc skąd mogła wiedzieć. Teraz pytanie jak do tego doszło? Można się przyjaźnić z innymi Klanowiczami ale być z nimi w związku? Lawendzie się to w głowie nie mieściło.
- I pozwoliliście jej chodzić po swoich terenach?- zapytała zdumiona. Jeszcze tego by brakowało aby Lśniąca mogła sobie swobodnie chodzić po obszarze Klanu Rzeki i odwiedzać ojca!
Córka Mknącego Ptaka machnęła parę razy ogonkiem i zamyśliła się. Ciekawe jak to jest należeć do dwóch Klanów i być tylko lojalnym wobec jednego?
Pytanie Głogowego Cienia sprawiło, że Lawenda nie wiedziała, co odpowiedzieć. Nie wiedziała nic na ten temat więc nie mogła wyciągnąć żadnych wniosków. Po kolejnej wypowiedzi wojownika Lawendowa Łapa zmarszczyła brwi i zrobiła poważną minę.
- Nieee... Chyba żarty sobie ze mnie stroisz!- powiedziała lekko oburzona. Nie wierzyła, że kociaki są wrzucane Porą Nagich Drzew do lodowatej wody. Chyba Głóg nie traktuje jej poważnie! Jeszcze się do niej miło uśmiecha! Oburzające!
- Przecież dorosły kot może się przeziębić, a co dopiero małe kocię! Nie wmówisz mi, że nie chorujecie na te kolorowe kaszle!- powiedziała pewnym tonem głosu. Chociaż po chwili trochę żałowała swoich słów. Przecież nie jest Rzeczniakiem więc skąd może wiedzieć jak u nich jest? Może rzeczywiście są odporni na choroby i zahartowani? Niebieska kotka westchnęła głośno i stwierdziła, że lepiej może porozmawiać na inny temat.
- Wielu masz terminatorów i prowadzisz im treningi?- zapytała zaczepnie. Ciekawe czy im również wmawia jakieś dziwne rzeczy. Lawenda nie wątpi, że Głogowy Cień może być wspaniałym mentorem. Po prostu może taki jest w stosunku do niej i szuka rozrywki.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Parsknął na jej pytanie.
- Oczywiście że nie - żachnął się nieco wypinając przy tym pierś, zupełnie jakby był jakimś przykładnym wojownikiem klanu rzeki, który to za przekroczenie granicy z moczu o długość pazura odrywał łby i rzucał się z mordą na każdego, kto był spoza jego cudownego zasikanego skrawka terenu. - Po ziemiach rzeki każdy może chodzić, jak chce. Tylko nie każdy z nich wyjdzie w całości, rozumiesz, nie? - dodał jeszcze nieznacznie przechylając się w przód. Klan gromu przekonał się o tym na własnej skórze, tak samo jak i dawniej klan cienia. Klan wichru jeszcze nie miał chyba żadnej spiny na granicy z sąsiadami, jednak nie oznaczało to, że nie mógł jej mieć. Wystarczyło tylko czekać, aż jakiś głupszy terminator z sianem zamiast mózgu rzuci się na drugiego, bo nachuchał na granicę. Klan rzeki ze swoimi herod-babami pokroju Czerwonego Maku, Jeżynowego Ciernia czy tych jeżących się gówniar od Ciemniejącego Nieba wcale nie był daleko od takich akcji i tylko czekał, aż jakieś szczawie zaczną się lać do krwi na granicy, a papcio Świetlik wspaniałomyślnie może wypowie wojnę wszystkim.
- No co ty. Jakoś przecież trzeba budować odpo'ność - odparł spokojnie, choć lekko marszcząc czoło zupełnie jakby był oburzony tym, że zarzuca mu kłamstwo. Dlaczego miałby na ten temat kłamać? - Nikt ich nie wrzuca na sam ś'odek rzeki, tylko tak o, chlup na chwilę przy brzegu. I stopniowo co'az dłużej, żeby później nie sma'kały po k'ótkim łowieniu ryb w porze nagich drzew - wyjaśnił jej, zachowując jak najbardziej uprzejmie informacyjny wyraz pyska. Nie drgnął mu nawet jeden wąs, gdy opowiadał jej te dyrdymały z czystej ciekawości, jak szybko taka bajka mogła się rozprzestrzenić w obcych klanach. I ile kotów uzna, że rzeczniacy to barbarzyńcy, którzy znęcają się nad kociętami. - I cho'ujemy, jasne. Ale nasz medyk z reguły ma na głowie więcej ran niż cho'ób - dodał jeszcze. Na pytanie czy ma terminatorów pokręcił przecząco głową.
- Obecnie nie mam żadnego, ale mam nadzieję, że Świetlikowa Gwiazda niedługo powierzy mi kolejnego - powiedział jeszcze i uśmiechnął się lekko.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Lawenda poczuła się głupio gdy Głóg parsknął śmiechem jakby powiedziała coś niedorzecznego. Skąd miała wiedzieć jak wygląda sytuacja skoro dopiero, co dowiedziała się, że Lśniąca jest półkrwi. Niebieska kotka odetchnęła z ulgą gdy usłyszała odpowiedź. To by było niesprawiedliwe gdyby córka Zawilcowej Skórki mogła chodzić po innych terenach.
- Tak, rozumiem- powiedziała poważnym tonem głosu. Głogowy Cień nie musi jej niczego tłumaczyć. Przerobiła z Dryfującym Kwiatem szczegółowo Kodeks Wojownika, że ma go w małym paluszku. Przez chwilę Lawendowa Łapa przyglądała się uważnie wojownikowi. Wolała się upewnić czy przypadkiem czegoś nie sugeruje.Córka Czyżyka stwierdziła, że nie czuje z jego strony zagrożenia.
- Myślisz, że my też byśmy mogli tak budować odporność?- zapytała przyjaznym tonem głosu. W tej chwili zmieniła całkowicie nastawienie do tego tematu. Wychodzi na to, że Głóg jej nie okłamał. Ale wstyd! Lawenda przygarbiła się i zaczęła patrzeć w swoje łapki. Cofnęła uszy do tyłu i próbowała ukryć zakłopotanie.
- Przepraszam, że ci nie uwierzyłam. To ty jesteś z Klanu Rzeki i wiesz najlepiej...- powiedziała skruszonym głosem. Uśmiechnęła się lekko do Głoga aby uzyskać przebaczenie. Jak mogła podważać słowa specjalisty w tej dziedzinie!
Na następną wypowiedź wojownika Lawenda pokiwała potakująco głową. Chyba wszędzie Medyk ma więcej kotów rannych niż chorych. Ranę można bardzo łatwo zdobyć. Wystarczy pójść na polowanie lub wdać się w jakąś walkę. Może i kleszcze nie zaliczają się do ran ale je można złapać nawet na zwykłym spacerze i już wizytę w lecznicy ma się załatwioną.
- Na pewno! Szkoda żebyś się marnował! A wyszkoliłeś już kogoś?- powiedziała z entuzjazmem. Skoro nie ma obecnie to może już miał?
W głowie córki Mknącego Ptaka zrodziło się kolejne pytanie. Nie wiedziała czy Głogowy Cień nie będzie miał dość rozmawiania na temat wody. Spojrzała na niego i posłała mu promienny uśmiech. Chyba nie będzie na nią zły. Zresztą na razie na wszystko cierpliwie i przyjaźnie odpowiada.
- Czy po wyjściu z wody nie jest wam zimno? Znaczy krótkowłosy kot szybko wysycha ale koty z długim futerkiem pewnie dłużej! Nie zamarza ci?- zapytała pogodnie. Po chwili zamyśliła się i zaśmiała. Wyobraziła sobie Głoga, który wstrząsa się aby pozbyć się wody i ona nagle zamarza powodując, że jest dwa razy większy. Zabawnie by wyglądał mając grzywę niczym lew.
- Swoją drogą ładne masz futerko!- pochwaliła Lawenda.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
bo wygasło, prawda?

Z jakichś powodów Bobrzą Łapę od spotkania z Ćmą ciągnęło do Czterech Dębów i zwiedzania granic. Szczególnie tych Rzecznych, jakby oczekiwała, że co? Że spotka Ćmią Łapę przypadkowo? ...Możliwe. Czarna kotka była niesamowicie fascynującym obiektem obserwacji. Była fascynująca i jakaś...inna. W dobrym sensie. Zdawała się przystosowywać do absolutnie każdej, zarzuconej jej z góry sytuacji, i to tak bardzo intrygowało Bobrzycę.
Z nosem przy ziemi obeszła kilka razy granicę przy Czterech Dębach, upewniając się, że tak, to pachnie tak, jak pachniała Ćma. Czyli rzeka. I przy okazji...hm. Nos terminatorki najlepszy nie był, ba, można by rzec, że nawet przeciętny nie był, ale potrafiła wyczuć jedzenie. Tutaj co prawda niesamowicie zwietrzałe, ale jakaś woń ptaka została. No tak. Gniazdo. Przekrzywiła delikatnie łeb i położyła się w starym, bażancim gnieździe, wsuwając łapy pod brzuch.
...huh. Całkiem wygodne.
Gdyby nie fakt, że wszędzie wokół było zimno, i ten...ten dziwny biały puch, którego Bobrzyca dalej nie potrafiła rozszyfrować.

ZWINKA
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
-Tutututurrrrrrrtu~ - Brązowa terminatorka Czernego Bezu podśpiewywała sobie pod nosem, gdyż nawet jeśli było zimno, a ona się trzęsła, to jednak nic humoru jej nie popsuje, a w jej pysku dyndał wróbel. Jeśli trzeba by powiedzieć prawdę, to córka Okoń nie miała większego pomysłu co by miała robić na Granicach, wszystkie klany są raczej zajęte polowaniami, a w najgorszym przypadku...Pogrzebami, tak jak to się zdarzyło kilka razy w rzece, lecz czy Lwia się musiała tym przejmować? Raczej nie powinna i to sprawiało, że czuła się fruwająca jak ptak, a jeśli już o ptakach mowa... Lwia Łapa swymi pomarańczowymi ślepkami dostrzegła ciekawy widok gnieździe jednego z ptaków, czyżby lokator wrócił? Musiała go lub ją zobaczyć! Z daleka ten ptak wyglądał...Nie tak jak opowiadał jej dziadek. Huh.
Kasztanowe futro przedzierało się chwilę jak czarny punkt po białej powierzchni zimnego śniegu, dopóki nie dotarła na miejsce. Ten ptak...Nawet nim nie był! To była jakaś bardzo puchata kotka! Lwia nastawiła lekko uszy, lecz po tym jak jej zdziwienie minęło, postanowiła przywitać się z wielokolorową kotką, która leżała w dość starym już gnieździe pierzastego stwora. -W-witoj! - Wymamrotała, ponieważ w pysku trzymała ciałko wróbla, lecz na swoje kolejne słowa opuściła je na chwilę. -Jak masz na imię? - Machnęła zachęcająco ogonem.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Terminatorka Zjeżonej Dupki zmrużyła oczy, prawie przysypiając, otoczona ciszą i chłodnym powiewem wiatru to tu tam; było zupełnie przyjemnie. Bobrzyca miała długie, gęste, ciepłe futro i niewiele z zimna docierało pod nie. Może w pysk i łapy troszkę jej marzły, ale poza tym? Zupełnie w porządku. Zresztą prawdę mówiąc, szylkretka zdecydowanie wolała kiedy było chłodniej, niż kiedy z nieba lał się żar.
Kichnęła, a pozostałości po białym, niezidentyfikowanym puchu który inni nazywali śniegiem, znajdujące się na różowym nosie Bobrzej Łapy poleciały w nieznane. Podniosła leniwie wzrok, wpatrując się w równie leniwie spadające z nieba śnieżki. Ta dziwna substancja która teraz pokrywała prawie cały las. Rozpuszczała się pod wpływem ciepła, zmieniała w wodę. To było...fascynujące. Gdy Bóbr pierwszy raz zobaczyła śnieg była niesamowicie w szoku, zastanawiając się, co to jest. Dalej się zastanawiała, ale była już przyzwyczajona do jego obecności.
Jak zwykle najpierw usłyszała, potem zobaczyła i dopiero po tym poczuła, że ma do czynienia z rzeczniakiem. Uniosła masywny łeb, wbijając spojrzenie złocisto-oliwkowych, lśniących oczu w kasztanową pokrakę. ...Może jednak nie taką pokrakę? Miała długie łapy, była szczupła, z futrem intensywnie brązowym, nieco jaśniejszym niż to Tchórza; porównywalnym do odcienia futra Krogulec. I ten dziwny, długi pysk, wielkie oczy. Jak Trzcinowa Sadzawka.
Zgrabna.
Bobrzyca trzepnęła nonszalancko uchem i odchrząknęła cicho.
- Bóbr - wymruczała głośno, dźwięcznym, głębokim, niskim głosem, wpatrując się w nieznajomą.
Pojedyncze płatki śniegu sterczały na czubkach jej gęstej, zmierzwionej sierści, co pewnie śmiesznie wyglądało.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Wielokolorowa nieznajoma kotka nie odpędziła jej, gdzie ryby zimują, a to już coś! Przynajmniej nie była taka dziwaczna jak ten gburowaty cienias z granicy, co ucieszyło Lwią, ponieważ nie chciała, by coś albo ktoś popsuł jej humor poprzez wyzwiska albo inne obelgi, nie dzisiaj, nie nigdy, a ta kotka...Wyglądało na to, że nie ma takiego zamiaru. Super! Widać było, że ciemna kotka jest w porządku, lecz czemu spoglądała tak na śnieg? trudno było Lwiej Łapie odnaleźć odpowiedź na to pytanie. Niby był biały i zimny, a ta kotka jednak nie wyglądała na kogoś komu zimno tej pory przeszkadzało, a wręcz przeciwnie! A kasztanka mogłaby się założyć, że to nawet lepiej dla niej...Przecież z tak puchatym futrem jaki posiada wielokolorowa, to ona by mogła dowolnie sobie pływać w wodzie!...Ciekawe jak się czuje ta kotka posiadając tak fajne futro. hmm. Ona sama posiada krótkie futro, które nie było przydatne w ten zimny okres.
Ponownie zastrzygła uszami na odpowiedź kotki, lecz tym razem z uśmiechem na pysku. -Ja jestem Lew. - Odpowiedziała swoim melodyjnym głosem. Po czym zachęcająco przysunęła wróbla w stronę "Bóbr''. -Co się tu sprowadza droga Bóbr? - Po swoich słowach położyła się dłuższy kawałek z dala od nowo poznanej kotki, tak, by dać jej swoją przestrzeń, po czym ułożyła swój długi pysk na przednich łapach, przy okazji ukradkiem spoglądając na nią wzrokiem swych pomarańczowych ślepi.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Bo zimno jej nie przeszkadzało. Przeciwnie - lubiła chłód, lubiła niższe temperatury, bo jak się żar z nieba lał, to przez gęste futro było to nie do zniesienia. A gdy było zimno, gdy wiał wiatr? Było przyjemnie.
Ale śnieg widziała pierwszy raz w życiu. A nikt nigdy nie raczył jej wprost wyjaśnić, co to jest. Była inteligentna, niegłupia, z analitycznym umysłem, ale...cóż. Nie wiedziała, czym dokładniej jest śnieg. I przez długi czas zastanawiała się, po co to i z czym to się je. I czemu to się zmienia w wodę pod wpływem ciepła?
Fascynujące.
Zerknęła kątem oka na Lwicę, jak to się przedstawiła długołapa, smukłopyska Rzeczniaczka. Wszystkie Rzeczniaczki były takie zgrabne? Pająk miała długie łapy, Ćma była drobna, ale zgrabna, szczuplutka. A kasztanowa córka Okonia była po prostu elegancka. I chyba trochę starsza od wcześniej poznanych czarnych robaczków? Ciężko powiedzieć.
Milczała chwilę, wpatrując się w wróbla którego przysunęła w jej kierunku czekoladowa, rzeczna terminatorka. To dla mnie? Dobra. Spoko. Dwa razy nie trzeba powtarzać, Bobrzyca nigdy posiłkiem nie pogardzi. Przysunęła masywną łapą truchło ptaszka do siebie i poczęła oskubywać z burych piór, aby potem wgryźć się we wróble mięsko. Przełknęła kilka kęsów i podniosła łeb, patrząc na Lwicę rozłożoną w śniegu.
Wzruszyła masywnymi, białymi barkami w odpowiedzi. Po prostu sobie tu przyszła i już.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Zimno? Tak. Dopiero teraz poczuła jak zimne powietrze sprawia, że jej mięśnie same się spinają, lecz czy to jej przeszkadzało? Nie.
Przez chwilę utkwiła wzrok w kotce, na co ona się tak patrzyła? Na śnieg? Niby był ładny, to fakt, lecz sprawiał on, że po nim nastąpią jeszcze lepsze rzeczy. Może o tym kotka myśli? O czymś lepszym, co nastąpi po tej porze? Trudno było jej powiedzieć, szczególnie gdyż kotka po prostu... Patrzyła się na to. Huh. Śnieg był... Czymś nowym dla Lwiej. To na pewno. To był jej pierwszy śnieg który widziała na oczy, lecz co było w nim tak niezwykłego dla obydwu kotek? Wszystko.
Zauważyła spojrzenie jakie rzuciła jej Bóbr, lecz nie był to ten typ spojrzenia jaki rzucali jej niektórzy rzeczniacy, a ona niestety, nie miała pojęcia czemu. Co oni mieli do rzucania jej takich spojrzeń? Ciul wie.
Lecz może, to puchata kotka nie jej szukała? I może dlatego na nią tak spoglądą? Może ona po prostu weszła jej w drogę? Lwia miauknęła spokojnym tonem, gdy Bóbr wzieła kilka kęsów wróbla, z czego kasztanka się ucieszyła, ponieważ znaczyło to, że nikt jej nic nie zrobił, ani nic jej nie jest. -Hej... A ty..Kogoś szukałaś? Albo może powiesz mi skąd jesteś? - Pomarańczowe ślepia znów wylądowały na kotce obok, a kasztanka przysunęła się odrobinę w jej stronę. -A...Wróbel, smakuje? Akurat jest zimno i czasami mięso no... Jest takie twarde.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Przez kilka uderzeń serca Bóbr analizowała sens słów Lwiej Łapy. Skąd nagle pomysł, że miałaby kogoś szukać? Tutaj, na terenach prawie Rzeki?
Niby po co?
No dobra. Jeśli miałaby szukać tutaj kogokolwiek, to pewnie tylko Ćmy, ale...wyjątkowo nie tym razem. Z każdą upływającą chwilą kasztanowa rzeczniaczka zaczynała wydawać się Bobrzycy coraz...głupsza? Była taka głupiutka i wydawała się być nieporadna, obrzydliwie wręcz optymistyczna? Czy to tylko takie złe, pierwsze wrażenie?
Przełknęła jeszcze trochę ptasiego mięska. Chude to, niewiele go było, ale zawsze to jedzenie. Zmarszczyła lekko nos; ona miała słaby węch, ale Lwica...też miała ten zmysł na tyle upośledzony, że nie była w stanie zanalizować, skąd Bóbr przyszła? Czy jeszcze nie znała zapachów innych Klanów?
Bóbr znała. A nawet nie chodziła na treningi.
- Nie - odparła niskim głosem, wypluwając z pyska brunatne pióra wróbla. - Chodzę, dokąd chcę, kiedy chcę - dodała po chwili - Klan Cienia - i sprostowała swoje pochodzenie.
Natomiast w kwestii wróbla odpowiedziała tylko kiwnięciem głowy. Tak. Smakuje. Każde jedzenie jej smakowało.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Kasztanka zastrzygła jednym z swoich dużych uszu.
Kotka przed nią wyglądała na dość...Spokojną, lecz tracącą cierpliwość, jeśli mogła by to tak nazwać. Każdy kot jednak ma swój limit na cierpliwość, a Lwia nie miała zamiaru go przekraczać, szczególnie, gdy kotka koło niej może ją nieźle zranić. Bobrzyca na pewno nie wygląda jak ten gbur z granicy i teraz mogła się jej lepiej przyjrzeć zielono-żółte oczy, większa sylwetka od tamtego kocura, pewnie kocica była od niego starsza, długie futro, a na nim posiadała rozmaite kolory, brązowy, pomarańczowy i biały oraz ciemniejsze miejsca. W klanie rzeki trudno o tak kolorowe koty, to fakt, ponieważ jedyne koty jakie Lwia widzi w rzece, to brązowe, pomarańczowe, szare i czarne ale nigdy nie widziała jeszcze kota z taką ilością koloru na jednym futrze.
Ładnie to wyglądało, to prawda, lecz czemu się tak działo? Kasztanka nie wiedziała ale efekt tej niewiedzy cudnie wyglądał. Czemu w rzece nie ma takich kotek albo kocurów? Tylko te szaraki albo czarne?
Kotka przed nią nadal pochłaniała wróbla, co dziwiło kasztankę, czy tak masywna kotka nie zjadła by takiego wróbelka na dwa lub trzy kęsy? Huh. Może po prostu nie lubi szybko jeść? Ta, to było dobre wytłumaczenie sytuacji. Na słowa kotki przekręciła pomarańczowymi ślepiami.
-Znam to, mam podobnie, chodzę gdzie chcę, lecz ugh...Niektórzy mają pretensję. - Mruknęła i przypomniała sobie te wszystkie rozmowy z wściekłym ojcem. Nie przejmowała się nimi, lecz były stresujące. Położyła głowę na jednej z przednich łap i miauknęła spokojnym tonem. -Musisz mieć tam spokojnie, co nie? - Przyuważyła, że kocica potakująco kiwnęła łbem na co Lwia odpowiedziała. -To smacznego życzę. - Po swoich słowach sama kiwnęła łbem z wyrazem szacunku do kotki.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
W kwestii koloru futer Bobrzyca też czasem miała takie zagwozdki. Czy w każdym Klanie dominowały jakieś inne barwy, inne umaszczenia? Od czego to zależało, tak na dobrą sprawę? Gdyby kotki znały się na genetyce jak, jak ich userzy, pewnie Bóbr dawno temu miałaby odpowiedź, ale ponieważ tak nie było przyłapywała się często nad myśleniem nad tym. Trochę bzdet, ale Bóbr lubiła myśleć. Lubiła przemyśliwać większość swoich działań, większość zachowań innych kotów, to zapewniało stymulacje jej chłodnego, niezrozumiałego dla innych umysłu. Musiała nad czymś myśleć, coś obserwować, coś analizować, choćby miała to być zwykła obecność śniegu albo kwestia kocich futer.
A wytłumaczenie tego, że jeszcze nie połknęła wróbla na raz, było proste - nie miała ochoty się udławić ptasimi kośćmi. Przemyślane.
- I co z tego - wzruszyła ponownie barkami, zerkając znad ptasiego truchła na Lwią Łapę. Wściekły pseudo-mistrz? Sure, go off, mam to gdzieś. Wściekli rodzice, poirytowani klanowicze? A po co się ma tym przejmować. To jej życie i wszystkim innym nic do tego a ich opinia spływała po Bobrzej Łapie jak po kaczce. Mruknęła pod nosem w odpowiedzi; tak. Było spokojnie. Na jej własne życzenie. Z doświadczenia mogła powiedzieć, że większość czynników życiowych wpływ miały same koty, a nie żaden Gwiezdny Klan albo kij jeden wie co jeszcze.
Gdy zdołała oddzielić mięso wróbla od kości, dopiero wtedy połknęła wszystko niemalże na raz.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Lwia w tym aspekcie koloru futra miała dylemat, czy można z nim coś zrobić, czy jednak musi ono być takie, a nie inne? Czy da się to zmienić? Meh, będzie musiała kiedyś o tym pogadać z Pajęczyną lub jego siostrą, albo może z matką lub babką? Nie wie, ale z kimś na pewno poruszy temat zmieniania koloru futra. Tak...Mieć takie ładne dwukolorowe futerko jak na przykład ma kotka o imieniu Bóbr.
Takie ładne to, a ona musiała mieć futro ojca, no super.
Lwia swymi pomarańczowymi ślepiami spojrzała na przestrzeń przed nią i kotką obok, a na słowa dwukolorowej tylko zastrzygła uszami, o ho, kolejny gburek się jej trafił? Czy może jej się po prostu już nudzi? Lwia mogła tylko zadawać sobie pytania, lecz jedno wiedziała, trzeba było jakoś przekonać dwukolorowo-futrą by ta coś powiedziała...Wyglądało na to, że mięso jej zasmakowało...AHA! Wpadł na pomysł. -To z tego-- Zaczęła z uśmiechem na pysku. -Że zapraszam cię na mięso z królika za jakiś czas, co ty na to Bóbr? - Machnęła swym biczowatym ogonem od dołu do góry, czekając na odpowiedź kotki z Cienia.


///ZT?
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości