Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Lwia Łapa przypominała nieco z futra Wydrę i to dodawało do sympatii ze strony Bóbr kilka dodatkowych punktów. Tylko miała dłuższe łapy, smuklejszy pysk, większe uszy i lekkie pręgi. No i była od Wydrzej Łapy po prostu głupsza, bardziej naiwna. Ale poza tym były niesamowicie podobne pod względem wyglądu. Był to jeden jedyny powód dla którego Bobrzyca w ogóle się nią zainteresowała, prawdę mówiąc.
Przełknęła wróbla i oblizała pysk a jedno z ciemnych uszu drgnęło nieznacznie słysząc propozycje, ofertę Lwicy. Och? Rzeczniaczka oferuje jej jedzenie, które należało do jej Klanu?
Królik?
Brzmiało niezwykle kusząco. Może jednak ta głupiutka pokraka na coś jej się przyda? Choćby jako karmicielka. Darmowe jedzenie bez wysiłku brzmiało jak ogromny profit. Szylkretka podniosła się i mruknęła głęboko, zadowolona.
- Trzymam za słowo - odparła jedynie i majtnęła jedynie ogonem, po czym odwróciła się i ruszyła żwawo w swoją stronę, z powrotem na Cieniste ziemię.
[size=75]zt
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
xxxxxxxxPatrole były częścią życia Turkuciowego Grzbietu, zaraz oczywiście po polowaniach i treningach swoich terminatorów, których póki co miał całą dwójkę, jako, że zakończył szkolenie Żubrzej i Krowiej Łapy. Obie kocice w pełni nadawały się na wojowniczki i jedyne co im pozostało to czekanie na ceremonię. Dzięki temu bury wojownik miał więcej czasu dla siebie i postanowił wykorzystać go tego dnia na obchód granic. Przyłączył się do niego jeszcze Ukruszony Kieł, który, kiedy dotarli do granicy z Klanem Rzeki, odłączył się od niego, chcąc zapolować w pobliżu Wysokiego Pagórka, mając nadzieję na jakiegoś soczystego i tłustego królika. xxxxxxxxSyn Deszczowego dnia powiadomił go, że sam dokończy obchód granic i jeśli ten chce, może po łowach iść bezpośrednio do obozu. Tak więc miętowooki kroczył spokojnym, niespiesznym krokiem, aż w końcu dotarł w okolice Czterech Dębów. Wciągnął powietrze nosem, wyczuwając wonie innych klanów. Ciekawe, czy ktoś tutaj był, rzadko kiedy miał okazję porozmawiać z jakimś Cienistym, Wichrowym albo Rzecznym kotem, a nie ukrywając, ciekawiło go jak tam sprawa się miała u nich. Zwolnił więc jeszcze bardziej, nadal pozostając jednak czujnym.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Dzisiaj Kukułka też miała wolniejszy dzień. Jej trening z Borsuczą Łapą szedł dobrze, więc nie musiała się jakoś martwić o to. Postanowiła się przejść koło granic i przy okazji oznaczyć teren jak będzie taka potrzeba. Wojowniczka jednak nie miała super dnia. W jej życiu wszystko się rozpadło. Jak wieża z klocków. Jej wujek Świetlikowa Gwiazda umarł i strasznie za nim tęskni... Tak się dobrze dogadywali i był jej bardzo bliskim kotem. Do tego dochodzą sprawy sercowe. Nie wie co ma robić z tym faktem, że Wysoka Fala kocha wybranka burej wojowniczki. Do tego Cichy też coś do niej czuł... Głowa zaczynała jej boleć od tego wszystkiego. Znalazła się koło czterech dębów i można było wyczuć zapachy wszystkich klanów. Musi przeprowadzić tutaj kiedyś jej Terminatora by zapamiętał sobie te zapachy. Jednak zapach klanu Gromu był bardziej... Wyczuwalny. Kotka postanowiła udać się tam i sprawdzić czy ktoś tam jest. Dawno nie rozmawiała z kotami z innych klanów a zwłaszcza z Gromu. Nic nie słyszała, ale czuła zapach. Wyczuła, że to kocur więc była w gotowości cały czas. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi prawda? - Um... Jest tutaj ktoś? - zapytała się po chwili, rozglądając się co jakiś czas.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
xxxxxxxxA i nie musiał długo czekać, bo już po stosunkowo niedługim czasie znalazł się pewien osobnik z którym dało się wejść w konwersację, a raczej osobniczka, bo to Turkuć zdążył już również wyczuć. Jego mięśnie poluźniły się, a wzrok złagodniał. Wyszedł zza pobliskiego krzewu, spoglądając na buro-białą kotkę z góry, wykorzystując do tego swój wysoki, ponadprzeciętny wzrost, którym mógł się poszczycić i trochę poszpanować. xxxxxxxx– Dzień dobry... – zaczął miękko, a następnie niuchnął powietrze dookoła – ...zacny kocie z Klanu Rzeki – dokończył. Wyczuł już wcześniej co prawda Klan, do którego należała wojowniczka, ale chciał mieć pewność i nie palnąć żadnej gapy. To by było niegodne kota z Gromu. Zachowywał oczywiście dystans od kocicy, nie chcąc podchodzić za blisko, Rzeczniacy byli jacyś dziwnie przewrażliwieni i nie powinien był za bardzo im podpadać. I tak mieli z nimi dość słabe kontakty, a to wszystko przez tą głupią kupę futra - Błyska. Co za szczęście, że już go tu nie ma. – Patrol? – zagaił, a jego gruby ogon uniósł się w stronę nieba. Był ciekawy skąd oliwkowooka znalazła się przy Czterech Dębach. Być może z takiego samego powodu, co on.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Po chwili zauważyła burego i bardzo wysokiego kocura który spokojnym krokiem podszedł do niej. Widać było, że był starszy i ten jego wzrost. Czy w Gromie są takie olbrzymy? - Witaj. - przywitała się miło i postanowiła posłać mu jakiś uśmiech mimo, że nie miała dzisiaj super wesołego dnia. Obserwowała go i jego czyny bardzo dokładnie. Nawet się trochę zaśmiała gdy kocur nazwał ją ,, zacnym kotem ". Teraz trochę śmielej podeszła dwa kroki do przodu. -... Zacny wysoki, kocurze z klanu Gromu. -posłała mu zabawny uśmiech. Usiadła sobie bo chyba nie musi się obawiać złych zamiarów z jego strony. Tak przynajmniej uważa. Na pytanie kocura nie trzeba było długo myśleć. Kukułczy Puch od razu odpowiedziała nieznajomemu. - Tak jakby. Sama chciałam sprawdzić granice. Nikt mi nie nakazał czy coś... -odpowiedziała spokojnie i czekała na jakąkolwiek reakcje.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
xxxxxxxxNa szczęście nie trafił mu się jakiś pusty Rzeczniak, który zaraz będzie syczał i prychał, albo i rzucał się bezmyślnie nie pytając nawet o cokolwiek. Kotka wydawała się być w porządku. Przynajmniej to było jego pierwszym wrażeniem. xxxxxxxx– Rozumiem – odpowiedział spokojnie. Lubił samotne patrole, jednak uważał, że co jakiś czas należy wziąć sobie jakiegoś kompana, ot tak, dla bezpieczeństwa. We dwójkę zawsze raźniej i można w razie jakiś kłopotów pomóc sobie nawzajem. Czasami jednak niektórzy woleli samotność i odseparowanie od reszty klanowiczów. – Mm, pogoda chyba zaczyna się coraz bardziej psuć, niedługo będzie padać – mruknął, podnosząc wzrok i wlepiając go w niebo. Kilka płatków śniegu spadło na jego nos i pysk, trzepnął uchem, powracając spojrzeniem do buro-białej. xxxxxxxx– Klan Rzeki chyba dość często ma problemy z przeziębieniami związanymi z waszym lubowaniem wody, prawda? Chyba, że macie jakieś specjalnie grube i nieprzemakające futra, które was przed tym chronią – zagaił, a na jego jasną mordę wpełzł delikatny uśmiech, odsłaniający białe, błyszczące kły. Nie miał na celu szydzić sobie ze swoich sąsiadów, po prostu był ciekawy, jak tam się miała sprawa z ich pływaniem i łowieniem ryb, w Porze Nagich Drzew też tak robili? Czy może bardziej skupili się na zwierzynie lądowej? xxxxxxxx– Och, no tak, zapomniałem się przedstawić. Turkuciowy Grzbiet – powiedział, unosząc prawą przednią łapę i wykonując nią szykowny gest przywitania się. Machnął ogonem w powietrzu, a na końcu ustawił go na równej linii z grzbietem.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
- Też tak sądzę. Pora Nagich Drzew jest okropna. My z krótkimi futrami mamy jeszcze gorzej. Tęsknię za słońcem i smacznym królikiem. Teraz to musimy zadowolić się chudą nornicą... Jednak nie narzekam. Taka mała dieta też się przydaje. - zaśmiała się wesoło. Niektórym bardziej się chyba by przydała w klanie Rzeki. Zdarzają się takie koty... Co poradzić... Uśmiechnęła się miło na pytanie kocura. A może i mają? Tajemnica! - Jak na razie to dość nie mieliśmy dużo osób chorych. Zdarzały się oczywiście przeziębienia, ale jak na razie to wszystko jest do opanowania. Poza tym w niektóre dni nie mogliśmy łowić ryb przez lód. Był w niektórych miejscach zbyt gruby. - nabrała powietrza do ust i strzepała śnieg z głowy. - A tego drugiego to... Może o mamy może nie... - rozbawiona Kukułka zapomniała na chwilę o smutkach i cieszyła się chwilą. - Kukułczy Puch. Miło mi. Niektórzy uważają, że moje imię jest... Za mało wojownicze ale lubię je. Tak jakby... Mówi o moim charakterze.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
xxxxxxxx– To prawda – potwierdził i skinął leciutko, prawie niezauważalnie. Nie mógł powiedzieć, że kochał zimę, ale też nie miał nic przeciwko chłodniejszym temperaturom i śniegowi. Jego futro było co prawda krótkie, ale jednocześnie grube i gęste, co pozwalało mu utrzymywać stałą temperaturę ciała pomimo szalejącej śnieżycy i mroźnego wiatru. No, wszystko miało oczywiście swoje granice, wolał nie ryzykować przeziębieniem które mogłoby go dorwać. xxxxxxxx– Ach, no tak, tajemnica Klanu Rzeki, w porządku, nie będę drążył tematu – stwierdził z lekkim chichotem. Skoro Kukułka nie chciała mu udzielić takich informacji, to najwyraźniej miała ku temu jakiś powód, a Turkuciowy Grzbiet nie zamierzał z niej tego wyciągać siłą, to nie byłoby w porządku. Ocenił ją szybko wzrokiem, nie wyglądała na starszą od niego, wręcz przeciwnie, dałby jej około dwudziestu księżyców. Zastanawiał się jeszcze, czy była już Wojowniczką, czy może jeszcze Terminatorką, ale kiedy usłyszał jej imię, wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. Zmarszczył nieco pysk, słysząc jej wypowiedź, a końcówka ogona poruszyła się kilka razy na boki. xxxxxxxx– Imię nie musi być mocne, aby jego właściciel był silny, to tak nie działa. Imię to tylko... zwrot w jakim ktoś się do ciebie zwraca, nic poza tym – starał się wytłumaczyć najlepiej jak mógł, aby ta to zrozumiała. Sam miał niezłe miano i był z niego całkiem zadowolony, brzmiało dobrze i pasowało. – Przed ceremonią, czy po, jesteś tym samym kotem, nie zmieniasz swojego wyglądu ani charakteru, możesz sobie co prawda wymyślić jakieś postanowienia, według których będziesz żyć dalej, ale... to nie diametralna zmiana – dodał jeszcze, chcąc przekonać buro-białą, że to, iż ma nieco miększe imię, wcale nie oznacza, że jest słabszą Wojowniczką i tym "gorszym ogniwem". Była na równi z wszystkimi innymi klanowiczami ze swojego Klanu i nikt nie miał prawa zarzucać jej niekompetencji. No chyba, że Przywódca, ale to już zupełnie inna liga, inna sprawa. Gwiazda miała prawo do sądzenia innych, niższych rangą kotów, miała prawo nakładać na nie kary, degradować, pouczać, mianować, no i oczywiście mogła wygnać je z klanu.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
O! Bura kotka nie spodziewała się tego. Myślała, że będzie chciał bardzo wiedzieć i tak dalej... Najwyraźniej mało spędzała czasu z starszymi kotami. Jest to prawda, gdyż Kukułka bardziej dogadywała się z młodszymi. - Zgadzam się z tobą. Jednak niektórzy uważają inaczej. Jak na przykład moja ciocia Czerwony Mak. Już w sumie Czerwona Gwiazda... - niechcący sobie przypomniała śmierć Świetlikowej Gwiazdy i humor z pyszczka jej zszedł. Bardzo za nim tęskniła... - Dużo się działo w naszym klanie ostatnio... - zaczęła. - Świetlikowa Gwiazda umarł wraz z Białym Piórem...-poinformowała kocura z klanu Gromu zwany też Turkuciowym Grzbietem.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
xxxxxxxxSłuchał jej uważnie. Domyślał się, że w Rzece były pewne jednostki, które w ogóle nie powinny być dopuszczone do rangi Terminatora, a co gorsze - Wojownika, ale, no cóż, nie on ich mianował, nie on decydował. W pewnym momencie poczuł dreszcz na jego ciele, źrenice zwężyły się, a ślepia otworzyły szerzej. Czy on się przypadkiem nie przesłyszał? xxxxxxxx– Zaraz... jak to? – powtórzył trochę niewyraźnie, a następnie odkaszlnął. Tępo wpatrywał się w Kukułczy Puch, przez chwilę zupełnie milcząc. – Świetlikowa Gwiazda... nie żyje? – mruknął, chociaż doskonale znał odpowiedź na to pytanie. Zniżył nieco wzrok, a końcówka ogona drgnęła nerwowo. – Bardzo... bardzo mi przykro – mruknął ze smutkiem i żalem w głosie. Nikomu nie życzył śmierci, nawet pomimo tego, że z Rzeką nie byli w dobrych stosunkach. – Cóż... mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży, Świetlikowa Gwiazda rządził Klanem Rzeki od bardzo dawna, wszyscy muszą być przybici – stwierdził cicho, jednak na tyle głośno, aby buro-biała kotka była w stanie to usłyszeć. Pokręcił głową, starając się zachować trzeźwość umysłu. xxxxxxxx– Jak to się stało? Przecież miał dodatkowe życia od Gwiezdnego Klanu – zapytał spokojnie, starając się, aby jego pytanie nie wywołało u Wojowniczki wrażenia przytłoczenia. Chciał po prostu wiedzieć, co przekazać Trzmielej Gwieździe, kiedy wróci do obozu. Te informacje były bardzo ważne.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Tak... Świetlik umarł za sprawą okropnego czynu... Podobno zaatakował go Borsuk i... Kukułka mówiąc to sobie w myślach już czuła ból który powracał z tamtego dnia jak była na ceremonii. - Tak... Umarł... - wypuściła powietrze by potem ponownie je nabrać i wymyślić szybko kolejne zdanie by słuchający zbyt długo nie czekał. Mimo, że ją to bolało musiała poinformować inne klany, że mają innego przywódcę. - Widoczne ostatnie... Teraz przywódcą jest jego siostra Czerwony Mak. Teraz Czerwona Gwiazda. Mam nadzieję, że przekażesz to potem swojemu klanowi. - popatrzyła się na burego wojownika. Takie informacje były... Cenne. Można było przewidywać co może się dziać w innych klanach i tak dalej.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
xxxxxxxx– Tak, oczywiście, że przekażę – zapewnił ją spokojnym głosem. Takie informacje były ważne dla Klanu i Turkuć na pewno nie zapomni wspomnieć o nich Trzmielej Gwieździe, kiedy już wróci do obozu, a zapewne trochę mu to zajmie. W sumie, to powinien się już zbierać, miał jeszcze ochotę na małe polowanie, aby zapełnić brzuch, dlatego też podniósł się z ziemi i spojrzał na buro-białą kotkę. – Pójdę już, bardzo ci dziękuję za rozmowę, Kukułczy Puchu – mruknął, a następnie kiwnął do niej głową na pożegnanie. O tyle, o ile o Rzeczniakach nie miał jakoś szczególnie dobrej opinii, tak ta tutaj go nieco zaskoczyła. Najwidoczniej nie cały klan był zepsuty, a tylko pojedyncze jego jednostki, które działały na autorytet całego klanu. Ehh, no, może Czerwona Gwiazda jakoś to ogarnie, kiedy już na dobre zacznie rządzić. – Niech Gwiezdny Klan oświetla twoją ścieżkę – dodał jeszcze na koniec, odwracając się na pięcie i ruszając w kierunku swoich terenów. Modlił się do Gwiezdnego Klanu, aby po drodze nie złapała go żadna śnieżyca, która skutecznie utrudniłaby nie tylko łowy, ale też samo dotarcie do obozu. Był masywny i wielki, fakt, ale w walce z naturą miał niewielkie szanse. Jak każdy z resztą.
Tęcza, teraz już Pręgowana Łapa, osiągnęła średni wzrost. Przez małą ilość ruchu i dużą ilość jedzenia i spania, czyli jej ulubionych czynności, nie była w stanie zachować szczupłej sylwetki - i zbytnio jej to nie obchodziło. Nie jest otyła, jednakże większość jej ciała otacza warstwa tłuszczu schowana pod krótką, burą sierścią, na której malują się czarne, klasyczne pręgi. Lewy policzek szpecą szramy po pazurach Kasztan, kotki, która zaatakowała ją podczas ceremonii, gdy Tęcza była jeszcze kociakiem. Podobnie jak i blizny, od tego czasu nie zmieniły się również jej oczy, o szaroniebieskiej barwie. Z wiekiem przednie łapy kotki zaczęły wykrzywiać się na boki.
...nie znormalniała. Nadal mówi dziwaczną składnią, a w rozmowach kieruje się zasadami, które, choć wzięły się z nikąd, są przez nią skrupulatnie przestrzegane - nie zaczyna rozmów pierwsza, nie zmienia tematu konwersacji. Wszystko pojmuje w sposób dosłowny, w swoich wypowiedziach stara się używać jak najmniejszej ilości słów, aby nie marnować energii. Całe jej życie jest podporządkowane oszczędzaniu sił witalnych i uzupełnianiu ich poprzez jedzenie i spanie. Jest bezwzględnie posłuszna kodeksowi, który rozumie w sposób dosłowny, jak również i lojalna, na swój sposób, Czerwonemu Makowi; zdolna do odczuwania emocji takich jak niepokój albo niezadowolenie, jednakże w jej odczuciu przykrywa ją gęsta mgła, która nie pozwala im wydostać się na zewnątrz - jej głos jak i ciało pozbawione są jakichkolwiek śladów emocji, nie jest zdolna do stosowania intonacji i gestkulacji. Ponadto, wewnątrz umysłu ciągle słyszy dźwięk toczących się kasztanów, przez co nie jest w stanie się skupić.
Wcześniej, zanim się obudziła - a spała całe popołudnie, jedną noc, i całe przedpołudnie - było biało, a teraz cały świat był w łaty. Jej matka nie miała takich łat, ale też dawno temu już zgniła, w ogóle mało kotów takie miało, ale niektóre - owszem, chociaż im krzaki nie wyrastały z pleców. Z drugiej strony, na ziemi rosła trawa, a ona już wyglądała całkiem podobnie do sierści. Czy ziemia była wielkim kotem, a oni, jako mniejsze koty, jego prapraprapraprapotomkowie, chodzili po niej, po swojej Pierwszej Matce? Możliwe. Miało to o wiele więcej sensu, niż wiara w to, że jak ktoś umarł, to żył, oddychał, i chodził. Bo jak niby miał chodzić pod ziemią, skoro leżał i był martwy. Oddychać pewnie też nie mógł, chociaż kto go tam wie.
Najpierw Wielka Kotka urodziła pierwsze koty, a teraz one rodzą się z mniejszych kotów. I jak mniejsze umierają, są wrzucane znowu do jej brzucha, żeby mogła je zjeść i uzupełnić energię, którą straciła, rodząc.
Teraz od czasu, w którym otworzyła oczy, minęło dużo uderzeń serca, a ona przeszła długą drogę, po drodze odpoczywając i drzemiąc kilka razy, a teraz, kiedy już dotarła do granicy, można było uznać, że swego rodzaju patrol zrobiła. Popatrzyła się w prawo i w lewo - i nikogo nie było - a potem położyła się i leżała tak pośród roztapiającego się śniegu i chlapy, patrząc na sierść Wielkiej Kotki.
// Wzbierająca
Hisblood, you see, into the boards it drained, And to change 'emhad I.
But a Chicken-Duck-Woman thingall we got, For us, waiting.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Fala, bardzo lubiła przechadzki po terenach. Bardzo, ale to bardzo dawno nie była przy Czterech Drzewach. Dlaczego by tam nie pójść?. Kiedy wyruszyła w drogę widziała, że śnieg powoli zanika. Czy to oznacza koniec pory Nagich Drzew? Chyba tak. - Witaj Rzeczniaczko! - miałknęła przyjaźnie w stronę koteczki z Klanu Rzeki pierwszy spotkany kot z innego klanu. Czy będzie do nie przyjaźnie nastawiony?
Tęcza, teraz już Pręgowana Łapa, osiągnęła średni wzrost. Przez małą ilość ruchu i dużą ilość jedzenia i spania, czyli jej ulubionych czynności, nie była w stanie zachować szczupłej sylwetki - i zbytnio jej to nie obchodziło. Nie jest otyła, jednakże większość jej ciała otacza warstwa tłuszczu schowana pod krótką, burą sierścią, na której malują się czarne, klasyczne pręgi. Lewy policzek szpecą szramy po pazurach Kasztan, kotki, która zaatakowała ją podczas ceremonii, gdy Tęcza była jeszcze kociakiem. Podobnie jak i blizny, od tego czasu nie zmieniły się również jej oczy, o szaroniebieskiej barwie. Z wiekiem przednie łapy kotki zaczęły wykrzywiać się na boki.
...nie znormalniała. Nadal mówi dziwaczną składnią, a w rozmowach kieruje się zasadami, które, choć wzięły się z nikąd, są przez nią skrupulatnie przestrzegane - nie zaczyna rozmów pierwsza, nie zmienia tematu konwersacji. Wszystko pojmuje w sposób dosłowny, w swoich wypowiedziach stara się używać jak najmniejszej ilości słów, aby nie marnować energii. Całe jej życie jest podporządkowane oszczędzaniu sił witalnych i uzupełnianiu ich poprzez jedzenie i spanie. Jest bezwzględnie posłuszna kodeksowi, który rozumie w sposób dosłowny, jak również i lojalna, na swój sposób, Czerwonemu Makowi; zdolna do odczuwania emocji takich jak niepokój albo niezadowolenie, jednakże w jej odczuciu przykrywa ją gęsta mgła, która nie pozwala im wydostać się na zewnątrz - jej głos jak i ciało pozbawione są jakichkolwiek śladów emocji, nie jest zdolna do stosowania intonacji i gestkulacji. Ponadto, wewnątrz umysłu ciągle słyszy dźwięk toczących się kasztanów, przez co nie jest w stanie się skupić.
Witaj rzeczniaczko! Leżała plecami do granicy, więc nie widziała właściciela głosu, ale to nie miało znaczenia. Ktoś szedł ze złej strony, więc nie musiała się odwracać, żeby zrozumieć, że nie jest z Klanu Rzeki, a to znaczyło, że nie musiała się go słuchać. Żeby się witać, musiałaby wstać, a to byłoby marnowanie energii po to, żeby wypełnić polecenie kogoś, kto nie miał prawa ich wydawać.
Nie poruszyła się nawet, zanim powiedziała, co o tym fakcie w tej chwili sądzi. Co myśli o zużywaniu bezcennych zapasów energii dla kogoś spoza klanu - bo posłuchanie takiego kogoś było jeszcze mniej prawdopodobne niż robienie tego, co kazałby jej jakiś terminator. - Nie - powiedziała głosowi zza jej pleców, przypominając sobie, że nie leży przy samej granicy ale jakąś lisią długość od niej, na wypadek, gdyby się okazało, że tamta chciałaby ją zaczepiać dalej i gdyby chciała zużyć jej bezcenną energię na jakieś walki.
Hisblood, you see, into the boards it drained, And to change 'emhad I.
But a Chicken-Duck-Woman thingall we got, For us, waiting.