Logo Artemidy
Bażancie Gniazdo
Bratek całe życie uważała, że nie lubi kotów, ze jest samotnikiem. Że tylko ona sama jest jej potrzebna do życia; relacje to tylko taki, o, smaczek. Nigdy nie odczuwała potrzeby...towarzystwa, a najwyżej - tak myślała. Teraz, po już dobrych dwudziestu księżycach życia odczuwała pewną pustkę. Jej codzienność była jakaś niepełna. Ale nie zdawała sobie sprawy, że chodzi o inne koty, o rozwijanie relacji z nimi. Nie była za bardzo...empatyczna, nie rozumiała emocji - własnych oraz czyichś. Jej mózg myślał zyskiem i stratą, pożytecznością, czystą logiką; dla niej sprawa była ważniejsza niż koty. Klan był zwyczajnym oparciem, społecznością, która pozwalała żyć lepiej i łatwiej, zapewniała obronę i pożywienie. Nie rozumiała więc tego, co czuła w stosunku do Niedźwiedź, do Strzałki, do Kos, która była jej matką i ją wychowała. Stwierdziła, że to po prostu ot takie, przywiązanie, uzależnienie, przez które czuła potrzebę rozmawiania z nimi co jakiś czas.
Gdy była w połowie posiłku, zauważyła, że pojawił się tu...jakiś szary, pręgowany kocur. Znała ten zapach - Klan Cienia. Akurat jej się nudziło...mogłaby z nim sobie pogadać, o ile będzie do tego chętny. Chyba nawet jej jeszcze nie zauważył. Wyszła z gniazda, zostawiając tam swoją niedojedzoną sikorkę i zaczęła iść w stronę, na razie odwróconego od niej, kocura. W końcu przysiadła obok i mruknęła:
— Cześ. Klan Cienia, jak zgaduję?
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W takim razie mieli coś wspólnego. Lód, jak zresztą Pąk, był zdania, że znajomości są tylko po to, żeby nie zwariować z powodu samotności; nie widział również potrzeby nieustannego towarzystwa, a empatię odczuwał sporadycznie, interesując się praktycznie tylko swoim dobrem i własnymi korzyściami. Co więcej − podobnie jak Bratkowa Łapa, był zdania, że klan to nie jest rodzina, jak to wszyscy mawiają, a społeczność, w której można wygodnie żyć, bez strachu o swoje życie, z luksusem, nie martwiąc się tym, czy przypadkiem nie będzie trzeba dziś zawalczyć o ostatni kawałek mięsa. Rzecz jasna: od czasu do czasu potrzebował drugiego kota, rozmowy, może samego poczucia, że nie jest sam, ale... mimo wszystko, najbardziej cenił swoje towarzystwo, bo sam siebie rozumiał najlepiej i wątpił, że znalazłby takiego kota, który zrozumiałby go w stu procentach, nie wspominając o tym, że przecież czuł się kimś wyjątkowym, innym od reszty.
− Nie uczą was zapachów, że zgadujesz? − parsknął, oblizując pysk. Mógł się spodziewać, że prędzej czy później kogoś spotka, chociaż niezadawalał go fakt, że to znowu kot z klanu Rzeki, jak sugerował to jej smród, monotonnie. Dopiero po krótkiej chwili zadarł głowę w jej stronę, a ona spotkać mogła się z chłodnym, lodowatym spojrzeniem jego złotych oczu. Mogła poczuć się świdrowana na wskroś, ale kocur nie lubił nie wiedzieć, z kim ma do czynienia, nie mówiąc już, że był nachalnym i ciekawskim typem, który chciał wiedzieć, co dzieje się wokół niego. Nie umknął jego uwadze fakt, że kotka usiadła obok niego, co wcale mu się nie spodobało, więc wstawszy, wycofał się parę kroków, i usiadł ponownie. Nie lubił zbyt dużej bliskości, zwłaszcza obcych kotów, a kotka niewątpliwie była dla niego nieznajoma. Westchnął pod nosem, otulił ogonem przednie łapy, poczuwszy przemykający mróz, a potem ponownie zwrócił się do terminatorki: − Czego chcesz − bo nie mam ochoty na rozmowę, dodał w myślach.
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Powiedzmy sobie szczerze: kocica nie spodziewała się takiej reakcji. Większość kotów, jakie spotykała - czy to z klanu, czy z poza niego - były o wiele bardziej...ekspresyjne. Gdy się wypowiadały, gdy coś robiły - we wszystko to wplatały tak wiele emocji, tak wiele charakteru. Miały specyficzną głośność głosu, ton, sposób mówienia i układania ze sobą słów...mówiły tak wiele o sobie. A ten...przypominał ją, można by rzec. Jasne, widać było, że nie pała ochotą do interakcji i nie podoba mu się jej obecność, jednak nie był jak zdenerwowany ulaniec z Wichru czy zdziczała Chaber. Był...chłodny, tak, chłodny. Tak samo chłodne było jego spojrzenie, jakim właśnie ją uraczył; odwdzięczyła się tym samym, patrząc na niego morskimi oczyma o oziębłym wyrazie. Chciał ją przestraszyć? Możliwe. Jednak póki ten nie posuwał się do agresji, lęk nie dotykał szarofutrej. Gdyby to zrobił...cóż, byłoby nieco mniej kolorowo, w końcu nie umiała walczyć, a on wyglądał na silnego wojownika. Miała jeszcze jakąś wolę życia. W każdym razie...do tej pory, Bratek podobał się styl bycia kocura.
— Bratkowa Łapa — przedstawiła się, oczekując od niego tego samego. W końcu miło znać imię kogoś, kto dwoma zdaniami zainteresował takiego kogoś jak ona.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och. Kotka nie pomyliła się znacząco. Może nie tyle, co chciał ją przestraszyć, a sprawić, żeby sobie poszła, żeby go zostawiła. Jakoś nie miał aktualnie ochoty na pogawędki z sąsiadami, ten spacer chciał raczej przeznaczyć na odpoczynek, ochłonięcie, pozbieranie myśli, w czym ta mu przeszkodziła. Zmrużył na moment oczy, jednocześnie zastanawiając się, co chciała osiągnąć przedstawianiem się. Chciała zrobić mu na złość? Była głupia? A może, jak to się często zdarzało − nachalna? Nie przeszło mu nawet przez myśl, że jego rzeczowe, chłodne odpowiedzi mogły jej zaimponować. Używał surowego tonu, gdy chciał się kogoś pozbyć, jak w tym momencie, a zamiast tego, dostał odwrotny efekt. W istocie: mógłby sięgnąć po bardziej, hm, bolesne metody, ale byłoby to niezwykle idiotyczne. Z każdej strony mieli jakiś klan, a gdyby ktoś przyłapałby go na atakowaniu terminatorki − miałby kłopoty. A przecież cały czas ich tak zgrabnie unikał.
− Nie potrzebuję twojego imienia do szczęścia − odparł na to gardłowo, może trochę za szorstko, w dalszym ciągu nie rozumiejąc idei przedstawiania się. Jeśli liczyła na to, że pozna jego imię − grubo się przeliczyła. Nie miał na razie do tego powodów; kotka musiałaby albo zrobić na nim dobre wrażenie, co teraz sobie utrudniła, albo zaproponować coś, z czego mógłby wynieść korzyści.
[Obrazek: b40S8Rw.png?1]
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Innym kotom często udawało się irytować ją, ale sama jeszcze nigdy nikogo nie zdenerwowała. Było to...ciekawe doświadczenie, gdy ktoś jest tak do ciebie zniechęcony. Chyba wróci do regularnego rozmawiania z kotami; zapomniała już, jak ciekawe są odkrywanie coraz to nowszych charakterów i doświadczenia z tym związane. Ostatnio...dużo czasu spędzała sama, bez rozmów, monotonnie. Nieco się rozleniwiła. A tu hop, taka okazja, cienisty wojownik o chłodnym i bezuczuciowym licu.
— Niegrzecznie się nie przedstawić, gdy ktoś podał ci swoje imię. Ale nie jestem od pilnowania twoich manier. — mruknęła w odpowiedzi, na początku patrząc na Bażancie Gniazdo - wolała mieć je na oku, skoro zostawiła tam niedojedzone jedzenie. Jakiś zwierz mógł to jej ukraść. W najgorszym przypadku zwabiło by to zapachem jakąś brzydką, śmierdzącą bestię, ale nie sądziła, by było to duże prawdopodobieństwo. Po chwili wróciła spojrzeniem chłodnych oczu na kocura. Próbowała nieco popchnąć go do rozmowy, ale nie miała pewności, czy na pewno robi to dobrze; mimo wszystko kocica nie była mistrzem w kocich emocjach i nie potrafiła kimś manipulować, bo nie potrafiła zrozumieć czyjejś sytuacji.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Topniejący Lód mógł liczyć na wszystkich palcach wszystkich łap, a mimo to nie pomieściłby na nich kotów, które kiedykolwiek go zdenerwowały. Praktycznie codziennie trafiał na kogoś, kto działałby mu na nerwy, więc mieli coś wspólnego, jeśli chodzi o irytację. Co zaś się tyczyło odwrotnej sytuacji... gdzieś głęboko w głowie zdawał sobie sprawę, że również denerwuje innych, ale jakoś nie mógł wziąć sobie tego do wiadomości; uważał bowiem, że jest perfekcyjny, a to chyba oczywiste, że idealne koty nie wzbudzają niechęci. Heh.
− Ja nie kazałem temu komuś się przedstawiać − zauważył, znowu posyłając jej głębokie, przeszywające spojrzenie złotych, lodowatych oczu, a jego ogon nieznacznie drgnął, w wyniku niezadowolenia. Nie dość, że nadal śmiało mu przeszkadzała, to jeszcze gadała takie głupoty, dotyczące jego manier, że jedyne, na co mógł się teraz skusić, to przewrót lśniących ślepi i ciche westchnięcie. Już chyba rozumiał, o co kotce mogło chodzić. − Spodobałem ci się? Nie ty pierwsza i nie ostatnia. − Był... bezczelny, owszem, ale nie byłby sobą, gdyby to w sobie stłumił. Wiedział, że jest przystojny, a jako że nie był skromnym kotem, to nie miał problemów z przyznaniem tego przed sobą. Mimowolnie dostrzegł, jak ta zagadkowo rozgląda się do tyłu, przez co również skierował wzrok w tamtą stronę, ale nie zdążył niczego dostrzec, bo i ona uraczyła go chłodnym spojrzeniem. Świetnie, będziemy się droczyć? Bez problemu. Mógł ją świdrować wzrokiem bez przerwy; nie miał problemów z utrzymywaniem kontaktu wzrokowego, a taka konkurencja to tylko jej decyzja. Mógł tak cały dzień, do porzygu.
[Obrazek: b40S8Rw.png?1]
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Idealne koty nie wzbudzają niechęci, co? Przez swoje życie Bratek zdążyła zauważyć, że im bardziej ktoś lśnił, tym bardziej zazdrosne i niechętne były koty. Oczywiście, nie wszystkie. Niektóre spijały ich perfekcyjność, karmiły ego owego ideału. Ale niektóre chciały być jak on, niektóre chciały mieć jego światło; były zdenerwowane, że zabierał wszystko dla siebie. Zazdrość była śmiesznym uczuciem. Potrafiła skłonić koty do tylu głupich rzeczy.
Spodobałem ci się?
Kotka parsknęła śmiechem, jak nigdy dotąd. Mhm, tak, totalnie, randkowała sobie z gorącymi wojownikami z Klanu Cienia i kradła im serca swoją niesamowitą urodą. Jeszcze czego!
— Pfft. Nie gustuję w kocurach, a tym bardziej z innego klanu. Nie pochlebiaj sobie. — odparła w odpowiedzi, owijając ogonem ciało. Rzadko ktoś doprowadzał ją do śmiechu; częściej po prostu się uśmiechała, gdy coś ją rozbawiło. Charakter kocura zdecydowanie się jej podobał, ale nie w sensie, w jakim miał to na myśli złotooki. Miał wysokie mniemanie o sobie i nawet tego nie ukrywał; nieźle, nieźle. Oho, i jeszcze odebrał jej spojrzenie jako zaproszenie do konkursu na chłodniejszy wzrok.
Który automatycznie wygrała Bratek, bo ma niebieskie oczy. Ale to szczegół.
Właściwie sama się nieco sobie dziwiła, rzadko bywała tak...śmiała i żywa. Może to lekka ekscytacja spotkaniem kogoś o niecodziennym charakterze? Ale nie przejmowała się tym teraz; tak naprawdę to spotkanie to i tak tylko zapchajdziura w jej dniu.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z zazdrością trzeba się liczyć. Zdawał sobie sprawę, że jest wręcz idealny, a więc wiązało to się z tym, że inni patrzyli na niego zawistnym wzrokiem... a było to dość podniecające, szczególnie ta świadomość, że jest się od kogoś lepszym, atrakcyjniejszym, bezkonkurencyjnym. Ekscytowało go, że inni mogą o nim mówić, myśleć, zwłaszcza że lubił być w centrum uwagi, być głównym zainteresowaniem, o ile nie były to również dyskusje krytykujące i uprzedzone, bo był zdania, że na niego nie można mówić niczego niekorzystnego. Był niesamowitym egoistą i narcyzem, ale to też mogło być dla niektórych zmysłowe, a on w to nie wątpił.
Na słowa kotki, zmrużył jednak oczy w podejrzliwości, chociaż nadal bił od nich chłód. Musiał się upewnić, przewertować to, że naprawdę ma do czynienia z przedstawicielką płci pięknej; nadal temat orientacji był dla niego trochę... niezrozumiały. Od zawsze wmawiał sobie, że, cóż, powinien być z kotką, bo wyobrażenie sobie dwóch kotów tej samej płci w związku zdawało mu się niemożliwe, a jednak... sam już nie wiedział, kim tak naprawdę jest. Kocice codziennie dawały mu do zrozumienia, że są głupimi kupami futra; chyba jeszcze żadna kotka nie zrobiła na nim pozytywnego wrażenia. Inaczej sprawa miała się z kocurami, zdawali się jacyś mądrzejsi, lepsi, zwłaszcza jeden, który jednak był jego przyjacielem, a Lód nigdy nie pomyślał sobie o nim w ten uczuciowy sposób. Temat miłości był dla niego stosunkowo odległy, jeszcze nigdy się tak naprawdę nie zakochał ani nawet nie zauroczył, może co najwyżej w sobie, ale zdawał sobie sprawę, że drugiego tak idealnego kota, jak on sam, nie znajdzie. Nigdy nie ciągnęło go do głębszych relacji, uważał to za zbędne, chociaż tak naprawdę tak wiele jeszcze o nich nie wiedział, a o bliskości to już w ogóle, gdyż nie potrafił się zbliżyć, nim nie poczuje silnej więzi emocjonalnej, której nie miał... chyba z nikim.
Spojrzał znowu na kotkę obojętnie, trochę kąśliwie, żeby zaraz jej coś wytknąć:
− Czyli jak w końcu? W kocurach, czy w kocurach z innych klanów? − Wojownik uwielbiał łapać za słówka, zwłaszcza koty, które działały mu na nerwy, jak ta oto terminatorka. To dawało mu jakąś satysfakcję, cóż.
[Obrazek: b40S8Rw.png?1]
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bratek nigdy nie czuła tego uczucia - uczucia zlekceważenia przez drugą osobę. Oczywiście, nie raniło jej to w żaden sposób; nie obchodziły ją to, co myślał o niej jakiś kocur, którego pewnie widzi po raz ostatni. Ale to było ciekawe. Bycie na dole. Przynajmniej według pręgowanego, bowiem kocica nie czuła się ani trochę od niego gorsza.
O. Zadziałało; złotooki o coś zapytał z własnej inicjatywy. Nawet jeśli było to złapanie jej za słówko...chociaż bardzo bezsensowne. Powiedziała wszystko jasno. Nie gustuje w kocurach. I tych z jej klanu i tych spoza. Najwyraźniej nie zawsze był taki mądry i próbował znaleźć się nad kotką, podczas gdy nie było tak w żadnym stopniu.
— W żadnych. — odparła lekko, po czym dodała — A co, jesteś zainteresowany, że tak dociekasz? — tym razem ona zasugerowała romantyczne posunięcia ze strony kocura. I oczywiście, że wiedziała (i on też), że tak nie jest; po prostu chciała ciągnąć rozmowę.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lód nie chciał nigdy doznawać tego uczucia. Nie lubił, jak nad nim dominowano. Poza tym, on, w przeciwieństwie do jednolitej kotki, mocno brał zdanie innych do siebie. Nawet jeśli nie wyglądał na typa, którego interesowałoby, co myślą o nim inni, to jednak rzeczywistość była znacznie inna. Był wrażliwym kotem, a nawet jeśli utrzymywał bezwzruszony pysk, to mocno wszystko przeżywał.
Gdyby słyszał myśli kotki o domniemanych romantycznych posunięciach, to parsknąłby śmiechem prosto w jej twarz. Nie był flirciarzem, psem na baby również nie, szczerze mówiąc − nie znał się na tych sprawach. Poza tym nawet gdyby był, to nie zniżyłby się do tak niskiego poziomu, jakim są zaloty w stronę głupiej terminatorki Klanu Rzeki. Jego poprzednie pytanie nie było zalecaniem się, a zwykłą ciekawością, bowiem zdawał sobie sprawę, że niejednej kotce się spodoba. Był bezpośredni i bezczelny, i wcale się tego nie wstydził.
− Widziałaś siebie może? − sarknął arogancko. − Nie mam aż tak zepsutego gustu. Jak już miałbym mieć partnerkę, to taką, której nie musiałbym się wstydzić − To powiedziawszy, zaczął chłonąć prostacko jej sylwetkę, nie widząc problemów w swoich słowach. Mimowolnie zaczął się śmiać wewnętrznie, że taka kotka, jak ta z opisu, nie istnieje. Wszystkie, które do tej pory poznał, były beznadziejne i głupie, nie wspominając już o tym, że znaczna większość była brzydka. Po paru uderzeniach serca jak gdyby nigdy nic spojrzał w bok, mierząc spojrzeniem lawinę błota, będącą pozostałością po stopniałym śniegu. Pora Nagich Drzew była obrzydliwa, i choć urodził się podczas jej trwania, to znacznie inaczej sobie ją zapamiętał. Być może dlatego, że był wtedy jeszcze głupim gówniarzem, który nie miał problemów z ganianiem się z siostrą po śniegu. Pora ta wtedy była... bielsza, mroźniejsza, owszem, ale przy tym przyjemniejsza − teraz, poza chłodniejszymi podmuchami wiatru, zdawała się taka... nijaka, przezroczysta, przy czym nie obdarowała ich nawet ładnymi krajobrazami, które wojownik przecież tak lubił oglądać. To również mogło być do niego niepodobne, ale jak to mówią: nie oceniaj po wyglądzie. Czy coś w tym stylu.
[Obrazek: b40S8Rw.png?1]
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przeżywanie? Głupota. Póki Bratkowa akceptowała siebie, wszystko było dobrze. Nie obchodziło ją to, co inni o niej pomyślą; nie była brzydka, zwyczajnie przeciętna. Jej zachowanie? Na pewno odstające, ale nikomu nie zawadzające. Nie łamała zasad kodeksu i nikt nie mógł jej nic zarzucić. Mówiąc o zasadach w ogólnym ich znaczeniu, kotka kierowała się myślą "przestrzegam regułę, jeżeli rozumiem po co istnieje". Na przykład, nie rozumiała zasady mówiącej o tym, by dziękować za jedzenie Gwiezdnym. Dziękować może jedynie klanowiczom, którzy ją upolowali. Nie była ona jednak jakaś kluczowa w życiu klanu - na szczęście! A sam Gwiezdny Klan...uważała, że istnieje, ale nie robi wiele w ich życiu i nie trzeba składać mu hołdu. Po prostu...idzie tam twoja dusza, gdy umierasz. I tam też sobie żyjesz...przez wieczność.
I...po raz kolejny, niebieski kocur sprawił, że kotka się zaśmiała. To było dla niej tak nowe doświadczenie, gdy ktoś prosto w twarz mówi jej, że jest brzydka. Że jej nie lubi. To było dla niej takie śmieszne, gdy myślała o tym, że niektóre koty przejmują się takimi dogryzkami.
— Jesteś wojownikiem? — mruknęła, odchodząc od tematu podobania się. Chociaż pewnie jego odpowiedzią będzie "nie twoja sprawa" czy inne edgy, tajemnicze kwestie kocura z foszkiem o wygórowanym ego.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chociaż wojownik zdawał sobie sprawę ze swojego wachlarza zalet, to jednak każde złe słowo wymierzone w jego stronę brał całkowicie poważnie. Było w tym coś dziwnego, bo z jednej strony wiedział, że jest idealny, więc obelgi nie powinny robić na nim wrażenia, a jednak każdy słaby punkt, który mu się wytknie, starał się następnie poprawić, jakby mimo to był świadomy swoich wad. Cóż, nie od dziś wiadomo, że jest hipokrytą, więc nie powinno być w tym niczego szokującego, a jednak... było to co najmniej dziwne. Sam kocur również nie miał zamiaru przestrzegać zasad, chociażby nie walczyłby w obronie swojego klanu, którego nie kochał, a siedział w nim tylko z powodu zapewnionej wygody. Dla niego również w kodeksie były pewne luki, których jednak nie wypowiadał na głos, nawet jeśli chciał. Trzeba było w końcu być lojalnym tym Gwiezdnym, w których istnienie powątpiewał. Nie przestał wierzyć całkowicie tylko dlatego, że miał nadzieję, że jego ojciec jest szczęśliwy u góry, poza tym na własne oczy widział, jak Płomykówkowa Gwiazda zasnęła po napiciu się jakiejś wody. Mimo wszystko nie był w stu procentach do tego przekonany.
− A wyglądam ci na terminatora? − Bo tak naprawdę jestem kociakiem, a z obozu wyszedłem nielegalnie.
[Obrazek: b40S8Rw.png?1]
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mimo tego, że kotce podobała się małomówność i zimne podejście do świata, wkrótce stwierdziła że dalsza rozmowa nic jej nie da. Kocurek-narcyz miał foszka i nie miał zamiaru odpowiadać jej niczym innym, niż sarkastycznymi parsknięciami. Westchnęła i podniosła się z ziemi, uśmiechając się; był to uśmiech troszkę drwiący, trochę zmęczony. Ziewnęła i kierując swoje kroki w stronę Bażanciego Gniazda - gdzie zostawiła zwierzynę - odparła:
— Wyglądasz mi na kociaka-marudę. Pa pa, panie wojowniku! — ostatnie słowa wypowiedziała jak mały kociak, po czym wzięła ptaka w pysk i zaczęła wracać do obozu. Na pewno będzie chciała jeszcze kiedyś zamienić z nim słówko, ale nie dzisiaj. Był ciekawy.

/zt gniotek
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zawsze był chłodny i zdystansowany, a jeżeli oczekiwała po nim czegoś więcej − strata jej czasu. Nie miał ekspansywnej mimiki pyska, zazwyczaj nie zdradzał po sobie zbyt wiele, co najwyżej rozbawienie czyimś głupim zachowaniem. Lubił czytać z innych kotów, jak najbardziej, ale nie lubił, gdy czytano z niego, bo był, cóż, zamknięty w sobie i nie chciał, aby za dużo o nim wiedzieli. Zdarzało się również, że udawał kogoś, kim nie jest, to, oczywiście, potrafił nagiąć swoją twarz, ale nie było to zbyt częste, bo jednak o wiele bardziej preferował swoje zimne spojrzenie... swoją drogą, chyba wygrał konkurs na najmroźniejszy wzrok, bo wówczas kotka stwierdziła, że sobie pójdzie. Nie miał nic przeciwko, ba!, cieszył się, że w końcu da mu spokój, bo jakoś nie miał ochoty na jej towarzystwo, więc gdy tylko rzuciła w jego stronę jakąś dziecinną odzywkę, pokiwał w zrezygnowaniu głową. Nic dziwnego, że była nadal terminatorką, o czym świadczyło jej imię.
Siedział jeszcze przez chwilę, ku jego zadowoleniu, w ciszy; dopiero po jakimś czasie wstał i poszedł skończyć swój samotny patrol.

zt
[Obrazek: b40S8Rw.png?1]
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jedną z największych zalet bycia wojownikiem była dla Niedźwiedziego Kła WOLNOŚĆ. Wolność, bo w dowolnej chwili mogła iść w dowolne miejsce i żaden mistrz ani inny wojownik nie mógł jej zatrzymać, nawet jeśli by chciał, ha. No dobra, właściwie to był jeden kot, który mógł to zrobić – Ćmi Zmierzch z nowiną, że została przydzielona do jakiegoś patrolu. Poza tym teoretycznie Czerwona Gwiazda mogła kiedyś tam mieć do niej jakąś sprawę, czy coś. Jednak jakby nie liczyć tej dwójki, to Chaber sama decydowała o przebiegu swojego dnia, hmpf, i była wolna jak ptaszek! Niech no tylko ktoś jej spróbuje namieszać w planach! Od czasu do czasu musiała się trochę rozerwać i gdzieś przejść, zamiast ślęczeć w obozie. Tego dnia właśnie nadszedł na to idealny czas. Było stosunkowo ładnie, no, jak na porę Nagich Drzew, słoneczko świeciło, ptaszki ćwierkały i nie było za dużego wiatru – idealne warunki! A kiedy Niedźwiadka nie miała pomysłów, gdzie się szlajać, najprościej było się pofatygować na jakąś granicę. I tak też zrobiła. A właściwie to nawet nie poszła na samą granicę, a od razu do Czterech Dębów, a co! Może uda jej się trafić tam na kogoś interesującego, bo chyba było to całkiem popularne miejsce, a jeśli nie, to przynajmniej będzie się mogła wspiąć na wielkie drzewo i pobawić się w królową świata, czy coś. Chodziła więc sobie po pagórku, na którym stały dęby, starając się jednak nie zbaczać za bardzo w stronę cudzych granic, żeby żaden gbur jej przypadkiem nie trzasnął. Pokręci się tam chwilę, a jeśli nikt się nie nawinie, to znajdzie sobie sposoby na zabawę w samotności, tch. Ich strata.

/cyprys >:)
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości