Logo Artemidy
Trening Błyszczącej Łapy
#31
Czarny Ogon właściwie był jedynie strumieniem w porównaniu do Grzmiącej Rzeki, ale można było nauczyć się w nim pływać, czy łowić ryby. Przynajmniej takie zdanie miał Borsucze Futro i właśnie tam planował uczyć terminatorów tych umiejętności, zamiast na przykład wybierać się na Topiołki. Znaczy, kiedyś o tym po prostu myślał, bo planowaniem nazwać tego raczej nie można. On zwyczajnie nie potrafił w organizowanie siebie i innych.
- Aha, do-dobrze - pochwalił ją cicho i skierował swoje łapy w stronę Klanu Cienia. Nie było stąd do nich daleko, dlatego nie musieli iść jakoś bardzo długo, choć tempo mieli dość wolne. Srebrzysty nie miał siły podnosić łap.
- Czujesz? To za-zapach Cienistych. Te-teraz mają nowego zastępcę, bo-bodajże Wiewiórczy O-Ogon - powiedział do terminatorki, serwując jej delikatny, nieco wymuszony uśmiech, żeby nie czuła się źle z powodu jego własnego braku nastroju. To zawsze trochę pomagało.
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#32
...Zastrzygła uszami słysząc coś w rodzaju pochwały od Borsuka, ale niezbyt jej to poprawiło nastrój. Nie powiedział nic na ten temat, więc pewnie jednak udało jej się poprawnie zgadnąć nazwę. Mimo wszystko oczekiwała jakiegoś... bardziej obszernego komentarza. Takie coś tylko pogłębiały jej podejrzenia, że jest zwyczajnie znielubiona przez mistrza. Zwiesiła więc łeb i szła dalej w ciszy. Jej myśli wędrowały niepilnowane i wkrótce natrafiły na temat, którego postanowiły się uczepić. Kotka ignorowała go z początku, jednak potem naprawdę poczuła potrzebę zagłębienia się w tym temacie. Podniosła spojrzenie na Borsucze Futro, który emanował atmosferę przygnębienia. Nastrój mistrza natychmiast jej się udzielił i z powrotem zwiesiła łeb, ale myśl wciąż krążyła po jej umyśle, chociaż nie tak agresywnie jak wcześniej.
...Wyprostowała się, kiedy się zatrzymali i Borsucze Futro odezwał się całkiem przyjaznym głosem. Brzmiał, jakby był zmęczony.
...Uśmiech faktycznie pomógł. Ośmielił nieco kotkę, która spojrzała w stronę granicy. Spostrzegła wielką, kamienną ścianę w oddali, którą cieniści wdzięcznie nazwali Kamiennym Stróżem. I faktycznie, Błyskotka doszła do wniosku, że musiał być to dobry punkt obserwacyjny. Może właśnie w tej chwili siedział tam jakiś wojownik i przyglądał się terenom Wichru? Borsuk pytał jednak o zapachu. Zaciągnęła się zimnym powietrzem; i faktycznie coś wyczuła. Powęszyła jeszcze chwilę, by zapoznać się dobrze ze specyficzną wonią, po czym spojrzała na swojego mistrza i skinęła głową.
...Ruszyli dalej wzdłuż granicy. Wzrok Błyszczącej Łapy wędrował w tę i z powrotem od cienistych terenów po jej prawej do jej mistrza idącego tuż obok. Uśmiech i pogodny ton uspokoił ją na tyle, by zdecydowała, że może poruszyć intrygujący ją temat, potrzebowała jednak chwilki na zebranie się w sobie, żeby w ogóle się odezwać.
...- Ajakwłaściwiewyglądającidwułapni? - wyrzuciła z siebie z prędkością pędzącego zająca. A może nawet spadającego zająca. - Znaczy... widziałeś takiego kiedyś...?
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#33
Borsuk od jakiegoś czasu musiał być dla Błyskotki bardzo niesatysfakcjonującym, może nawet męczącym mistrzem, jeśli brać pod uwagę jej ciekawość i chęć zgłębiania tematu, czego od jakiegoś czasu srebrzysty nie potrafił robić. Sam nawet zauważył, że jego procesy myślowe są ociężałe i nie jest już tak biegły w dyskusjach jak kiedyś, ale zorientował się o tym dopiero parę wschodów słońca temu, jakby miał przebłyski z tego, kim był wcześniej. Właściwie... miał teraz wrażenie, że cofnął się do czasów, gdy był kociakiem i nie wiedział kompletnie jak z tego wyjść. Może w ogóle nie chciał? Często zaprzątał myśli jagodami cisu, lecz nie chciał być takim egoistą i zostawiać mamy, Paprotki, czy Zajączka samych. Przynajmniej na razie. Poza tym, był tchórzem i chyba by się nie odważył. Myśli srebrzystego były zajęte i oderwał się trochę od rzeczywistości, gdy buro-biała oglądała granicę z cienistymi. Dopiero jej głos go wybudził.
- Huh, wi-widziałem, tak. Są... są duzi, ale nie więksi niż drze-drzewa i nie mają fu-futra nigdzie, prócz gło-głowy. Noszą takie jakby... zapasowe futro, które często zmie-zmieniają - powiedział powoli i ciężko, jakby każde kolejne słowo przychodziło mu z wielkim trudem, czyli ostatnio... nic nowego. Po tym wszystkim głośno wypuścił powietrze z płuc i sapnął już ciszej. W końcu dotarli do terenów niczyich przeznaczonych na zgromadzenia.
- Tutaj są Cztery Dęby, czyli mie-miejsce zgromadzeń. Dawno ża-żadnego w sumie nie było. Po drugiej stronie swoje zie-ziemie ma... - zaciął się na moment, bo nie mógł zebrać myśli w składną, logiczną informację. Wszystko mu się mieszało. Zażenowany samym sobą rozchylił uszy na boki i cofnął je.
- Klan Gromu. Tak w ogóle to zna-znasz ko-kodeks wojownika? - wypalił w końcu, zadając po chwili pytanie. Właściwie nie pamiętał, czy już ją go uczył, czy nie, czy może sama się go u kogoś nauczyła, a podobno był ważny.
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#34
...Mniejsi od drzewa. To był całkiem spory zakres. Nie ta jednak część opisu najbardziej przyciągnęła uwagę Błyskotki. Bardziej przejęła się faktem, że mają włosy tylko na głowie i zmieniają sobie futro. Przyjęła obrzydzony wyraz twarzy i wzdrygnęła się. Jej wyobrażenie człowieka bardzo różniło się od rzeczywistości i ani trochę jej się nie podobało!
...- Mam nadzieję, że nigdy żadnego nie spotkam - stwierdziła. Borsuk wciąż brzmiał dość niemrawo, ale tym razem terminatorka powiązała to ze wspomnieniem spotkania z okropną kreaturą. Starała się nie łączyć tego z własną osobą.
...Zerknęła szybko na bok i przeleciała wzrokiem po Czterech Drzewach. Zgromadzenia niby ważne, ale nie spodziewała się by w niedalekiej przyszłości jakieś miało mieć miejsce. Nie zasługiwało więc na zbyt wiele uwagi ze strony kotki.
...Uśmiechnęła się i skinęła łbem. Jej nauki u Lśnienia się przydały! Oczywiście, że była z tego zadowolona.
...- Tak! Lśniąca Sadzawka mnie nauczyła - odparła z dumą, prostując się nieco. Spróbowała przypomnieć sobie w głowie punkty Kodeksu. Powiedziała, że go umie, ale w sumie to już chwilę minęło od jej spotkania z siostrą a nie powtarzała sobie tego jakoś szczególnie często. Byłoby odrobinę głupio, gdyby się okazało, że jednak nic nie pamiętała. Ale nie! Zasady zaczęły stopniowo do niej wracać.
...- Trzeba bronić klanu kosztem życia, ale z innymi klanami można się przyjaźnić. Nie wolno przekraczać granic innych klanów a nasze trzeba codziennie patrolować i znakować, no i przeganiać intruzów. Starszyzna i kocięta jedzą pierwsze, terminatorzy muszą zapolować przed jedzeniem... i... e... - wymieniła pięć z szesnastu przykazań, po czym zawiesiła się na chwilę. Co dalej? Musiała znaleźć jakiś punkt zaczepienia, przecież znała te zasady, tylko musiała je sobie po prostu przypomnieć! Może łatwiej by było gdyby wymieniała je po kolei, ale to oznaczałoby więcej nauki... eh. No dobra, ale dalej było? Jedzenie już wymieniła, granice też, może coś o innych klanach...
...- I zgromadzenie! Odbywa się w pełnię księżyca - odezwała się, zadowolona, że udało jej się przebić przez swoją ciemnotę mózgową. Przed chwilą przecież mówili o zgromadzeniach! Chwilę jej zajęło skojarzenie faktów, ale się udało. No, ale teraz jeszcze reszta. Tym razem poszło szybciej. - Znalezionym kociakom należy pomóc, trening rozpoczyna się od 6 księżyca, y, zastępcą może zostać wojownik, który już kogoś wytrenował. Jak lider umrze to zastępuje go zastępca, przywódcy trzeba zawsze słuchać - cały Wicher wiedział, jak to działało w praktyce, ale można się tłumaczyć, że była to sytuacja wyjątkowa. Błyskotka przerwała na chwilę, myśląc o incydencie z ceremonii jej rodzeństwa. Nie trwało to jednak długo. - Zastępca musi zostać wybrany chyba... przed szczytowaniem księżyca? - nie była do końca pewna tej odpowiedzi, ale ogółem była zadowolona. Już 12 z 16 punktów z głowy!
...- Nie powinno się zabijać kotów bez potrzeby, zwierzynę trzeba zabijać szybko i bezboleśnie. Nie wolno żyć z Dwułapnymi i po mianowaniu trzeba odbyć to... milczące czuwanie - koniec! Powiedziała wszystko. Tak...? Sprawdziła szybko, czy czegoś przypadkiem nie zostawiła. Ale nie, powiedziała wszystkie 16.
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#35
- Oby. Nie-nie chciałbym, żeby co-coś ci się stało - miauknął do swojej podopiecznej zmartwiony. Całe szczęście Błyskotka wydawała się być bardzo rozsądna, jeśli chodziło o unikanie przeróżnych niebezpieczeństw i lubiła na siebie uważać, więc srebrzysty na pewno był o nią spokojniejszy, niż o takiego Węgorza, który był pełen animuszu i bardzo różnił się od córki Zawilcowej Skórki. Zatrzymali się na czas omówienia kodeksu w okolicy Czterech Dębów. Okazało się, że siostra nauczyła ją całkiem sporo, co sprawiło Borsukowi niemałą ulgę. Kocur kiwnął głową i lekko uśmiechnął się do Błyskotki.
- Ba-bardzo ładnie. Zgro-zgromadzenia właściwie odbywają się w pe-pełnię, ale z woli przy-przywódców, kiedy trwa rozejm między kla-klanami. Kot nie może zo-zostać zastępcą, jak nie wytrenował żadnego terminatora na wojownika i dla-dlatego klan się tak oburzał na Gra-gradowy Podmuch, pamiętasz? No i po śmierci lub rezygnacji za-zastępcy nowy mu-musi zostać wybrany nim księżyc do-dojdzie do szczytu nieba. To wszy-wszystko - uzupełnił kodeks o brakujące elementy i wolnym krokiem ruszył w kierunku rzecznych granic. Miały one swój bardzo charakterystyczny zapach i nie można było go pomylić z niczym innym. Srebrzysty spojrzał na krótką chwilę na Błyskotkę.
- Tam ży-żyją koty z Klanu Rzeki - miauknął krótko. To była zwykła informacja i tym samym poznała już wszystkie klanowe granice. Hm, może dzisiaj wybiorą się w okolice Czarnego Ogona? Nie, stąd było zdecydowanie za daleko i Borsuk nie miał tyle siły.
- Chcia-chciałabyś zo-zobaczyć Grzmiącą Ścieżkę? - zapytał na koniec.
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#36
...Skinęła głową, nie mając już nic do dodania w sprawie Dwułapnych. Było milion bardziej interesujących tematów, o których mogliby rozmawiać. Na przykład kwiatki. Nie były łyse, wielkie i bardzo niebezpieczne. A stanowiły bardzo ładny dodatek do legowiska czy prezent dla kochanej osoby.
...Zerknęła na Borsuka, kiedy ten poprawiał jej pomyłki. Właściwie większość tych rzeczy powiedziała, więc uniosła lekko brwi w wyrazie zdziwienia, ale nic nie powiedziała. Wymieniła wszystkie punkty prawie bez przerw, więc może coś mu umknęło. A jej korona od bycia poprawianą nie spadnie. W końcu na treningu miała się uczyć a nie szpanować posiadaną już wiedzą. Z wdzięcznością przyjęła nowy skrawek informacji i ponownie skinęła głową, patrząc przy tym na Borsuka.
...- Czuję - stwierdziła. Każdy klan miał swój własny zapach, ale ten Klanu Rzeki zdawał się najbardziej wyróżniać. Odniosła wrażenie, że pachnieli... ślisko. Trochę rybowato, ale jednocześnie byli kotami i rezultowało to bardzo dziwną mieszanką. A przynajmniej Błyszcząca Łapa tak to odczuwała.
...- Grzmiącą Ścieżkę? - szukała przez chwilę w umyśle tej nazwy. Znała ją, ale co to było? - To to miejsce gdzie chodzą potwory i robią "WZIUUUM"? - podskoczyła zaskoczona, gdy jej się przypomniało, po czym spytała, by się jednak upewnić. Dlaczego niby miałaby chcieć tam pójść? Słyszała, że tam śmierdzi, jest okropnie głośno i okropnie niebezpiecznie. Skąd więc taka propozycja ze strony Borsuka?
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#37
Wiele kotów miało taką opinię na temat zapachu Klanu Rzeki, ale nic dziwnego. Można było przypuszczać, że łączył się on z ich dietą, która musiała wpływać na ich skład moczu, czy... innych wydzielin, którymi oznaczali granice. Borsuk nie chciał się nad tym tematem za bardzo zastanawiać. Już kiedyś przez to przechodził i wystarczyło mu tego rozmyślania. Prawie już nie pamiętał jak wyglądał jego rzeczny kolega, Sosnowa Łapa, i czy w ogóle żył. Mieli jeszcze Grzmiącą Ścieżkę do zobaczenia, ale Borsuk nadal nie wiedział, czy Błyskotka jest entuzjastką jego pomysłu, a właściwie najchętniej sam by wrócił do obozu.
- Ta-tak, dokładnie to. Potwory dwu-dwunogów są ba-bardzo głośne i niebezpieczne. Najważniejsze je-jest to, żeby nie patrzeć się w ich oślepiające oczy. Czasami... cza-czasami potrafią zahipnotyzować - powiedział do buro-białej kocicy ze zmartwieniem w głosie. W gruncie rzeczy nie chciał, żeby jej się coś stało, dlatego dawał jej szansę poznania zagrożenia, skoro już nadarzyła się okazja. Widział kiedyś sarny, które ginęły od potworów, zapatrzone w ich jasne ślepia. Przerażający widok.
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości