Logo Artemidy
Trening Żytniej Łapy
#1
xxTak jak zapowiedziała, tak zamierzała przyjść o umówionej porze i w umówionym miejscu, aby spotkać się z Żytnią Łapą. Wstała jak zwykle wcześnie, jeszcze zanim słońce zaczęło wyłaniać się zza horyzontu tak, by miała jeszcze chwilę na poranną toaletę. Lubiła wstawać rano, gdy większość kotów jeszcze spała i w obozie było względnie cicho, a wilgotna rosa na trawie wcale jej nie przeszkadzała w rutynowej rozgrzewce czy polowaniu. Tak samo teraz, gdy wyszła z legowiska wojowników i przeciągnęła się ziewając, wypuszczając kłębek pary wodnej w powietrze. Poranki były chłodne, nawet bardzo i niestety od razu po obudzeniu się pokryta krótkim futerkiem Leszczynowa Gałązka to odczuwała, ale była wojownikiem, a wojownicy są twardzi i nie pękają z powodu byle zimna. Pf. Po umyciu się z grubsza podeszła do Kolczastego Łuku i usiadła przy nim, owijając łapy biczowatym ogonem i niczym kamienny posąg siedziała i czekała na rdzawego terminatora. Oby się nie spóźnił.
Na gałązkach wierzb pod miedzą
Szarosrebrne
kotki siedzą
A tuż we wsi, wśród opłotków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀☆ Powiedz, które kotki wolisz? ☆ ̖́-

[Obrazek: ArCsNRL.png]

LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#2
Było wyjątkowo zimno w porównaniu do poprzednich dni. Nie było to nic dziwnego - pora nagich drzew już deptała wszystkim po piętach i chuchała im w grzbiety. Trudno było tego nie odczuć, zwłaszcza jeśli miało się dość krótkie i rzadkie futro. Żyto większą część nocy spędził na budzeniu się i wzdryganiu z poczucia chłodu. Jasne, lubił niskie temperatury, ale nie przez cały czas i, co najważniejsze, nie podczas snu. Przyzwyczaił się do ciepła w lecznicy i teraz proszę, dobrze widać konsekwencje tego wszystkiego. A mógłby to ominąć, gdyby nie Łuska. Złuszczona Łapa.
Gdy zobaczył, że do padnięcia pierwszych promieni słońca na obóz jest jeszcze chwila, wstał i przeciągnął się dla rozprostowania kości. Ciche strzyknięcie w grzbiecie skwitował machnięciem ogona i ziewnięciem, po czym wyszedł powolnym krokiem z legowiska terminatorów. Czy miał jeszcze czas na zjedzenie śniadania? A może treningi powinno odbywać się na czczo? Kto wie. Przejechał wzrokiem po okolicy. No proszę, Leszczynowa Gałązka już nie spała. Podszedł do niej, łapiąc koniuszkiem ogona światło i ciepło poranka, a skinąwszy głową miauknął ciche powitanie.
x– Witaj, Leszczynowa Gałązko.
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#3
xxWdychała mroźne powietrze i wypatrywała pierwszych, ciepłych promieni słońca, gdy zobaczyła ruch przy legowisku terminatorów i tak jak się spodziewała - był to Żytnia Łapa. Nie spóźnił się. Zawiesiła na nim wzrok złoto-zielonych oczu, obserwując go, jak do niej podchodził i wykorzystując ten czas na ocenienie predyspozycji fizycznych kocura. Był szczupły, nawet bardzo i całkiem wysoki, podobny wzrostem do niej samej. Siłą raczej nie grzeszył, więc był raczej szybki i zwinny. I dobrze.
xx– Witaj, Żytnia Łapo – odpowiedziała na przywitanie beznamiętnym, charakterystycznym dla niej tonem iz równie kamienną miną co zawsze, po czym wstała i rzuciła krótkie "chodź", kierując się poza obóz i gdy znalazła się po drugiej stronie Kolczastego Łuku, stanęła na moment, czekając, aż dołączy do niej rdzawy terminator. Rozciągał się przed nimi dla niektórych zawierający dech w piersiach widok - skąpane w rosie i połyskujące we wschodzącym słońcu pagórki Wyjących Wzgórz. Gdy Żyto stanął obok niej spojrzała na niego i chwilę milczała, bo a nóż widelec młody chciał się pozachwycać czy coś.
xx– Zaczynamy rozgrzewkę. Nie zostawaj w tyle – bo coś cię zje, a ja nie mam zamiaru zbierać cię potem z ziemi. Rzuciła krótko, po czym napięła mięśnie, ugięła łapy i wystartowała do przodu, kierując się w stronę Wyjących Wzgórz. Biegła średnią prędkością, nie dając z siebie wszystkiego, bo nie chciała zgubić po drodze terminatora. Dawała susy na przemian z galopem, zbierając białymi skarpetkami wilgotną rosę z traw, napawając się świstem wiatru w uszach i przyspieszonym biciem serca. W pewnym momencie obejrzała się przez ramię, chcąc sprawdzić, czy Żyto aby na pewno za nią biegnie, bo jeśli nie, no to przypał.
Na gałązkach wierzb pod miedzą
Szarosrebrne
kotki siedzą
A tuż we wsi, wśród opłotków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀☆ Powiedz, które kotki wolisz? ☆ ̖́-

[Obrazek: ArCsNRL.png]

LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#4
Żytnia Łapa nie miał nawet najmniejszego zamiaru podziwiania porannego wyglądu Wyjących Wzgórz. Nie wierzył w niepowtarzalność widoku, w końcu świat będzie istniał jeszcze wiele obiegów pór i kiedyś znowu pojawi się okazja do zobaczenia zroszonych terenów treningowych o poranku. Poza tym, nie pojawił się tutaj aby podziwiać naturę (co mógł zrobić w innym dowolnym momencie), a po to, żeby czegoś się nauczyć. Przelotnie spojrzał na trawę dookoła i mruknął w myślach z aprobatą, po czym skierował łeb w stronę Leszczynowej Gałązki. A więc rozgrzewka. Rdzawy zawsze był dość szybki (choć nie tak bardzo, jak Mak), a teraz być może będzie miał pierwszą w życiu okazję do osiągnięcia swojej maksymalnej szybkości. W momencie, gdy bura sprężyście ruszyła do przodu, Żyto spiął się i ze skupieniem próbował utrzymać tempo równe mistrzyni. Przez pierwsze uderzenia serca podążał obok niej, jednak z czasem oddalił się, biegnąc za nią. Poruszył uchem ze zdezorientowaniem, rozdzielając uwagę na wszystko dookoła i ze zmieszaniem stwierdził, że nigdy nie miał okazji czegoś takiego przeżyć. Nie było słychać głosów innych kotów, które zawsze przewijały się w tle, gdy bawił się jako małe kocię. Nawet w lecznicy, jednym z najcichszych miejsc w obozie, było słychać szmery rozmów. Całkiem przerażające, ale przyjemne. Kiedy mentorka odwróciła głowę, syn Pszenicznego już dawno miał ciężki oddech, jednak zebrał w sobie siłę i dotoczył się w jej stronę z pytającym wzrokiem.

for i dance
and drink, and sing,
till some blind hand
shall brush my wing
____
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#5
xxZ ulgą i zadowoleniem spostrzegła, iż Żytnia Łapa za nią podąża, co prawda w pewnym odstępie, ale dawał radę. Podczas gdy rdzawy ciężko oddychał, Leszczynowa Gałązka dopiero zaczynała czuć wszystkie swoje mięśnie i stawy i oddychać pełną piersią, a do zmęczenia było jej jeszcze daleko. Nie bez przyczyny miała tak dobrą kondycję, w końcu robiła takie poranne ćwiczenia codziennie, a czasem nawet więcej razy niż tylko rano. Z czasem wyrobiła sobie mięśnie i atletyczną sylwetkę, która pozwalała osiągnąć jej duże prędkości nawet na długich dystansach. Kto wie, może Żyto, jeśli będzie systematycznie ćwiczył, również zyska kondycję i będzie równie wysportowany co jego mistrzyni, a może nawet bardziej. W każdym razie Bazia, póki ma go pod swoimi skrzydłami, na pewno nie odpuści mu codziennych rozgrzewek.
xxSpojrzała znów przed siebie, nie odpowiadając w żaden sposób na pytające spojrzenie rdzawego terminatora, lecz już po dłuższej chwili, gdy teren zaczął się lekko nachylać, zwolniła w biegu aż w końcu przeszła do truchtu i stanęła na szczycie jednego z Wyjących Wzgórz. Zaczekała na Żytnią Łapę, patrząc na niego bliżej nieokreślonym wzrokiem.
xx– To są Wyjące Wzgórza – miauknęła, gdy kocur znalazł się obok niej i objęła wzrokiem pozostałe pagórki ich otaczające. – Zapamiętaj tę drogę, ponieważ będziemy się tutaj codziennie spotykać. – spojrzała na Żyto, oceniając, czy da radę iść dalej, ale uznała, że chyba nie jest tak źle i młody na pewno sobie poradzi. – Dzisiaj jednak tutaj nie zostajemy. Chodź – zakomunikowała, po czym ruszyła dalej, w dół, kończąc tę krótką przerwę na oddech. – Pokażę ci, gdzie leżą granicę naszego terytorium. – szła równym, żwawym, ale jednocześnie delikatnym krokiem, tym razem już czujnie strzygąc uszami i co jakiś czas smakując powietrze. Oddalali się od centrum terenów klanu Wichru, dlatego należało być czujniejszym. Chociaż nawet blisko obozu może zdarzyć się jakiś nieproszony gość.
xx– Mijamy Samotne Jodły – miauknęła, spoglądając przez ramię na Żytnią Łapę. Mieli teraz czas na ewentualną rozmowę, zanim dotrą do pierwszej granicy, dlatego posłała terminatorowi pytające spojrzenie. Może chciał o coś zapytać? Albo podzielić się jakimś spostrzeżeniem? Bazia milczała, czekając na jakieś słowa ze strony rdzawego, chociaż przewidywała też, że kocurek może być małomówny. W zasadzie była ciekawa, jaki charakter posiada syn Pszenicznego Grzbietu, ponieważ póki co niewiele spędzili ze sobą czasu a i sam Żyto niewiele się odzywał.
Na gałązkach wierzb pod miedzą
Szarosrebrne
kotki siedzą
A tuż we wsi, wśród opłotków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀☆ Powiedz, które kotki wolisz? ☆ ̖́-

[Obrazek: ArCsNRL.png]

LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#6
Skinął głową, dając znać mistrzyni, że wszystko zrozumiał. Ha!, czyli skupianie się na drodze, a nie bujanie w obłokach i zastanawianie się nad dobrym tematem do rozmów było dość... owocne, przynajmniej w pierwszym dniu treningu. Wprawdzie wiedział, że prędzej czy później zacznie zastanawiać się nad tym, jakie pytania powinien zadać (w końcu bura chyba zapyta, czy coś go nurtuje, albo da znak, że może się odezwać?), ale wolał korzystać ze swojego skupienia, puki jeszcze miał na nie siłę. Zwłaszcza teraz, gdy miał pierwszy raz w życiu zapoznawać się z granicami, a wolałby ich nie przekraczać, z wielu powodów. Nigdy nie pytał Zwinnej Łapy skąd blizny na jej ciele, uznał to za zbyt delikatny i bolesny temat, a przede wszystkim - niezbyt miał kiedy, ale miał swoje podejrzenia związane z byciem poza terenami klanu Wichru. Zastrzygł uszami, gdy Leszczynowa Gałązka ruszyła i potruchtał za nią, węsząc i pobieżnie rozglądając się na boki. Cóż za wspaniały świat.
Zachłysnął się nieco powietrzem, gdy zobaczył dziwne drzewa. Były... zdecydowanie inne niż te, które do tej pory widział. Bardziej potężne, wysokie... i z dziwnymi liśćmi. Nigdy takich nie widział. Bardziej przypominały kolce, zwłaszcza że wydawały się dość kłuć. Wolał się do nich bliżej nie zbliżać oraz pozostać przy jako-takim powtarzaniu zachowania mistrzyni.
x– Co będziemy przerabiać jako pierwsze? Oprócz granic, oczywiście – zapytał, gdy Leszczynowa Gałązka odwróciła się w jego stronę po raz ostatni. Wydawało mu się, że monolog, który bura kocica zdążyła z siebie wydać od początku ich powitania był nieco... niezręczny i pragnął coś wnieść do ich "rozmowy". Jakieś umiarkowanie głupie pytanie, które nie byłoby komentarzem do Samotnych Jodeł, brzmiącym mniej więcej "są bardzo samotne". To było maksimum jego możliwości, nie był w stanie wymyślić nic bardziej błyskotliwego, czy inteligentnego.
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#7
xx– Omówimy najważniejsze koty w poszczególnych klanach, a potem, jeśli starczy ci sił, nauczę się polowania – odparła na pytanie Żytniej Łapy. Dobrze, że pytał, a nie milczał, teraz Leszczynowa Gałązka wiedziała przynajmniej, że rdzawy terminator umiał mówić i nie bał się zadawać pytań. Z resztą, wcześniej też nie wyglądał na nieśmiałego. Może po prostu potrzebuje trochę czasu, żeby się rozkręcić, chociaż z drugiej strony Bazia wolałaby, żeby Żyto nie okazał się być nazbyt pobudliwym. Nawet jesli teraz się taki nie wydawał, to kto wie, czy później taki nie będzie. Z kotami to różnie bywa.
xx– Dotarliśmy do pierwszej granicy – to mówiąc zatrzymała się i posmakowała powietrze. Porannego patrolu musiało jeszcze tu nie być, gdyż zapach nie był bardzo świeży, a musiał być, żeby utrzymać stałą granicę. – Patrzysz teraz na tereny klanu Cienia. Jego przywódcą jest Wężowa Gwiazda, duży, bury kocur, zastępcą Szepczący Pył, również bury, jednooki kocur, zaś medykiem Ciernisty Kwiat, biała kotka o dwukolorowych oczach. – spojrzała na Żytnią Łapę, jakby miał jakieś pytania, po czym wytłumaczyła mu krótko, jak należy oznaczać granicę, a gdy oboje to zrobili, ruszyła dalej, wzdłuż linii zapachowej. Szybko znaleźli się w małym lesie, a wtedy bura wojowniczka poinformowała swojego podopiecznego, iż znajdują się w Wysokich Drzewach.
xx– Ile dokładnie masz księżyców? – spytała po jakimś czasie, zerkając przez ramię na Żytnią Łapę.
Na gałązkach wierzb pod miedzą
Szarosrebrne
kotki siedzą
A tuż we wsi, wśród opłotków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀☆ Powiedz, które kotki wolisz? ☆ ̖́-

[Obrazek: ArCsNRL.png]

LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#8
x– Mhm... – powiedział z namysłem. Czyli będzie musiał maksymalnie oszczędzać siły, jeśli będzie chciał przerobić to wszystko jednego dnia. Ciekawe jak mu się to uda - najpewniej wcale. Ale może ten jeden raz los będzie mu przychylny i jakimś cudem dostanie zastrzyku energii na cały dzień i wszystko pójdzie gładko.
x– Jakie mamy z nimi stosunki? – Wziął głęboki wdech, chcąc zapamiętać zapach granicy. Wolał wiedzieć, czy spokojnie może kręcić się obok granic (nie przekraczając ich, oczywiście), czy Cieniści są okryci równie złą i paskudną sławą, co członkowie klanu Gromu. Swoją drogą, ciekawe czy to jakiś wymóg do bycia medykiem, to białe futro. Lśniąca Sadzawka przecież też miała takie futerko i kim była? Terminatorem medyka, oczywiście. Rozejrzał się z ciekawością na boki i powtórzył parę razy w myślach nazwę lasku, w którym się znajdowali. Wysokie Drzewa, całkiem podobne do poprzedniej, huh.
x– Prawie dwanaście – odparł, ukrywając wstyd i duszącą niechęć do Złuszczonej Łapy (bądź też bardziej oficjalnie - Owsianej Łapy. Żyto uważał jednak za arcyzabawne jego poprzednie imię, dlatego zdecydował się na używanie właśnie jego), przez którego uciekło mu kilka księżyców życia. Gdyby nie on i jego choroba, mógłby być teraz w połowie swojego treningu, albo w najlepszym wypadku go finiszować. No ale n i e. Chrząknął cicho i uniósł głowę, zrównując się z łopatką Leszczynowej Gałązki. – To przez chorobę – wyjaśnił, trzepiąc ogonem z zażenowaniem i zerknął na bok.
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#9
xx– Dość... neutralne. Nie miewamy sprzeczek – odpowiedziała po chwili namysłu. Tak na prawdę relacje Wichru ze wszystkimi innymi klanami były neutralne, bowiem nic się tam nie działo. I dobrze, dzięki pokojowi wszyscy żyli w spokoju i poczuciu bezpieczeństwa, a jeśli ktoś pragnął bójek albo kilku blizn, zawsze mógł udać się na poszukiwanie jakiegoś lisa czy bobra i iść z nim na solo.
xxPrawie dwanaście. Cóż, Leszczynowa Gałązka zdążyła zgadnąć i zauważyć, iż Żyto ma już wygląd dorosłego kota, ale nie była pewna, o ile księżyców spóźnił się na ceremonię. Gdy po chwili kocur wyjaśnił powód, dla którego w tym wieku zaczął trening, bura wojowniczka zareagowała tylko krótkim "Mhm". To długo ta choroba musiała trwać, co najmniej pół życia syna Pszenicznego Grzbietu, ale jakby nie patrzeć kocurek wygląd tę walkę i mógł dalej brać udział w życiu klanu i szkolić się na wojownika. Był słaby zapadając na chorobę, ale wystarczająco silny, aby z niej wyjść.
xx– To nieduże jezioro nosi nazwę Leśnej Sadzawki. – wskazała na oczko wodne miedzy drzewami, po czym skręciła w jego stronę i nachyliła się, aby zaczerpnąć kilka łyków. Od tych biegów zachciało jej się pić. Spojrzała jeszcze w kierunku Żyta bez słów przekazując mu, iż również może się napić, a nawet powinien bo dużo takich zbiorników wodnych na swojej drodze nie spotkają, nie licząc Czarnego Ogona. Po dłuższej chwili odeszła od sadzawki i poczekała na Żyto, po czym ruszyła dalej wzdłuż granicy.
xx– Miałeś kocięce nauki? – spytała, gdy byli już niedaleko kolejnej granicy.
Na gałązkach wierzb pod miedzą
Szarosrebrne
kotki siedzą
A tuż we wsi, wśród opłotków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀☆ Powiedz, które kotki wolisz? ☆ ̖́-

[Obrazek: ArCsNRL.png]

LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#10
x– Zimna – skwitował, po paru łykach z Leśnej Sadzawki. Oczywiście, że była zimna, znajdowała się w zacienionym miejscu, a temperatura otoczenia też nie była powalająca, woda nie miałaby kiedy się nagrzać. Wziął jeszcze kilka mniejszych haustów, rozglądając się po okolicy. Ciekawe, czy poza pełnieniem roli wodopoju miało jeszcze jakieś inne zastosowania. Z nazwy wywnioskował, że rybołówstwo jest domeną klanu Rzeki, ale kto wie, może Leszczynowa Gałązka miała tam jakiegoś kumpla, który ją tego nauczył? – Umiesz łowić ryby? – zapytał z wyczuwalną ciekawością w głosie, nim ta zdążyła odejść od sadzawki. Interesowało go to, jaki zasób wiedzy będzie posiadał na sam koniec treningu. W końcu gdyby był w stanie polować na wodne zwierzęta, to poszerzyłby zakres terenów, na których może łowić c o k o l w i e k. Bura nie musiała czekać długo na swojego ucznia, bowiem gdy tylko wstała, on powtórzył jej ruchy. Czuł się nieco swobodniej i było w nim nieco więcej entuzjazmu, niż na samym początku.
x– Nie. Nie wydaje mi się, nie pamiętam niczego, co mogłoby je przypominać – miauknął po chwili namysłu. Owszem, dużo wpadało w jego znudzone uszy, gdy siedział w lecznicy, ale nie mógł tego nazwać naukami. Prędzej wyciąganiem wniosków, nie zawsze do końca trafnych, a przez to takich, którymi wolał się nie dzielić.

for i dance
and drink, and sing,
till some blind hand
shall brush my wing
____
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#11
//przepraszaam ;-;

xx– Nie – musiała zawieść swojego terminatora, gdyż nigdy nie nauczyła się łowić ryb i nie zamierzała, uważając, iż polowanie na lądzie w zupełności jej wystarczy, a rybami niech się zajmują koty z Rzeki. – Nie jestem rzeczniakiem – odpowiedziała może nieco zbyt ofensywnie, ale trochę za późno sobie to uświadomiła. Ale cóż, tak właśnie uważała. Ryby z resztą śmierdziały, za to króliki i zające, których na terenach Wichru było dużo, miały smaczne, delikatne mięso.
xx– Rozumiem – odparła, zastanawiając się chwilę i rozglądając się gdzieś dookoła. Dobrze, że miała dobrą podzielność uwagi i potrafiła skupić się na treningu i pozostać w miarę czujna, bo nie chciała, żeby spotkała ich żadna niespodzianka, tym bardziej, że zbliżali się do Terenów Niczyich.
xx– Oto Czarny Ogon. To na nim kończy się ta część naszej granicy. – wskazała ogonem na strumień, obok którego skręciła i szła teraz wzdłuż niego. – Po jego drugiej stronie znajdują się Tereny Niczyje. Zamieszkują je samotnicy. Na chwilę obecną lepiej, żebyś tam nie chodził, dopiero jak poznasz podstawy walki, czyli za jeszcze trochę – miauknęła, spoglądając w stronę Żytniej Łapy ze szczególnie poważnym wyrazem pyska. Nie chciała, aby kocur zrobił coś głupiego albo naraził się na niebezpieczeństwo, szczególnie na terenach, gdzie nikt mu nie będzie mógł pomóc.
xx– Wiesz, czym jest Gwiezdny Klan oraz Ciemny Las? – spytała po dłuższej chwili ciszy, gdy szli wzdłuż granicy, gdyż mieli trochę czasu na rozmowę, zanim dojdą do kolejnej części granicy.
Na gałązkach wierzb pod miedzą
Szarosrebrne
kotki siedzą
A tuż we wsi, wśród opłotków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀☆ Powiedz, które kotki wolisz? ☆ ̖́-

[Obrazek: ArCsNRL.png]

LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#12
x– Aha – mruknął tylko na odpowiedź dotyczącą klanu Rzeki. W pysku Leszczynowej Gałązki bycie Rzeczniakiem brzmiało niemalże jak obelga, a może i nawet swego rodzaju przekleństwo nałożone na kota. Jesteś złym kotem, Gwiezdni w akcie zemsty zsyłają cię do gromadki rybojadów. A potem możesz tylko płakać za straconym życiem. Przerażająca wizja, gdyby miedziany miał jakiś wybór (a miał) to siedziałby grzecznie i spełniał wszystkie warunki, żeby po śmierci iść do góry, a nie za granicę. W miarę przebywania z Leszczynową Gałązką czuł się coraz bardziej swobodnie i coraz bardziej fajnie. Być może nawet mniej oficjalnie, co zwykle następowało dopiero pod koniec dnia, gdy z kimś przebywał, ale lubił zaskakiwać nawet samego siebie. Szczypta niespodzianki przyda się w życiu każdego.
x– Znasz jakiegoś? – zapytał ponownie, tym razem z nieco większą gamą emocji w głosie. A być może dwoma rodzajami ciekawości, jednym do bólu podstawowym, a drugim powodującym fikołki i obroty oraz skręty pyska. Sam nie miał zamiaru wychodzić za granicę terenów Wichru, bo zbytnio bał się o swój zapchlony ogon i wszystkie inne kończyny. Bardzo je lubił i szanował, nie chciał ich stracić.
x – Do Gwiezdnego Klanu należą koty, które wypełniały kodeks wojownika, a do Ciemnego Lasu koty, które tego nie robiły. I nie ma w nim gwiazd, dlatego jest ciemny – miauknął skąpo, starając się skompresować znaną mu wiedzę w jak najmniej zdań. Nadal czuł zimną wodą, którą pił i chłód poranka pod futrem, było całkiem przyjemne, jednak wolał nie ryzykować bólu gardła.

for i dance
and drink, and sing,
till some blind hand
shall brush my wing
____
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#13
xx– Tak. – zastanowiła się przez moment, zanim odpowiedziała Żytniej Łapie na jego pytanie. – Nawet dwóch. – spotkała niegdyś niejakiego Głogową Łapę, który zaintrygował ją swoją osobą, ale wydawał się być nieco dziecinny. Z resztą nigdy więcej już go nie spotkała. Niedawno też natrafiła na równie dziecinnego, ale w inny sposób, Małego Liścia. Potem wysłuchała odpowiedzi miedzianego terminatora.
xx– Masz rację, choć nie do końca. Do Ciemnego Lasu trafiają koty, które znały Kodeks Wojownika, ale postanowiły go łamać, tym czasem kity takie jak samotnicy, którzy nigdy w życiu nie słyszeli o kodeksie, nie trafiają ani tu, ani tu. Czyli prawdopodobnie nigdzie – naprostowała, co jakiś czas spoglądając na Żyto. – W tym miejscu Czarny Ogon płynie dalej w głąb Terenów Niczyich, aby potem wpaść do Szuwaru Turzycy, tymczasem my idziemy dalej wzdłuż granicy. Po lewo jest Dziki Sad, w którym w Porze Zielonych Liści drzewa wydają różne owoce, a za kawałek będziemy przechodzić przez Barwną Łąkę – to mówiąc wskazywała ogonem poszczególne kierunki, jednak nie zwolniła kroku, idąc cały czas żwawo, bowiem chciała dzisiaj nauczyć Żyto coś więcej, niż tylko rozmieszczenie granic i niektórych miejsc na ich terytorium. – Powiedz mi teraz... – zaczęła, rozglądając się na boki, słysząc jakiś odległy dźwięk, jednak nie było to nic niebezpiecznego. Raczej. – ...co wiesz o polowaniu? Masz jakieś wyobrażenie na jego temat, co należy zrobić, jak się zachować, żeby coś wytropić i upolować?
Na gałązkach wierzb pod miedzą
Szarosrebrne
kotki siedzą
A tuż we wsi, wśród opłotków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀☆ Powiedz, które kotki wolisz? ☆ ̖́-

[Obrazek: ArCsNRL.png]

LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#14
Zasępił się nad odpowiedzią Leszczynowej Gałązki, czując jak fikołki i obroty oraz skręty pyska wcale nie ustały. „Nawet dwóch” nie było odpowiedzią jakiej oczekiwał, było ż a d n ą odpowiedzią. Wzmagającą jego wewnętrzną ciekawość i niszczącą każdą inną ideę dookoła, dopóki nie dowie się kim byli. Chociaż… Żyto przeżył ze sobą już kilka dobrych księżyców i czas spędzony na chorowaniu wykorzystał na zgłębianiu siebie i zakamarków świadomości, dlatego nie zdziwiłby się, gdyby w pewnym momencie jego myśli powędrowały gdzieeeś daleko, dalekuśko od nich wszystkich, zupełnie jak balonik albo motylek. Taki wesoły, kolorowy, o. Żółty, chociażby, byłby w jakimś stopniu do niego podobny. Albo jeszcze lepiej! Ten miedziany z oczkami na skrzydłach, burą ramką i czarną górą. Widział takie, były spore, naprawdę spore. Ale to swoją drogą, gdzie on to…?
Otworzył delikatnie pyszczek, zupełnie zapominając o poprzednim postanowieniu nieprzemęczania gardła i skupił się na słowach Leszczynowej Gałązki. Dużo słów w jednym czasie. Dużo, dużo, dużo. Więc w Ciemnym Lesie koty znały kodeks, ale go nie przestrzegały, a samotnicy nigdzie nie idą (czemu?) i wtedy bura przestała mówić o wierze, a znów zaczęła o terenach. Wszystko wydawało się być jasne, gdy w pewnym momencie w łeb miedzianego uderzyła jedna z nazw. Szuwar… czego.
x– Polllowanie… – mruknął, poruszając uchem w stronę, w którą obróciła się jego mistrzyni. Była zadziwiająco nerwowa. Miała na pieńku z jakimś zającem lub borsukiem? – Słyszałem o zasadzie, że mysz wyczuje, zając usłyszy, a ptak zobaczy, czy coś w tym stylu. To pierwsze dotyczy tego, że mysz jest dość niskoziemna i wyczuwa drgania ziemi. Reszta jest raczej… jasna. I trzeba być cicho. I mieć specjalną pozycję, stać pod wiatr.

for i dance
and drink, and sing,
till some blind hand
shall brush my wing
____
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#15
xxNie usłyszała żadnych pytań czy wątpliwości ze strony Żytniej Łapy, więc nie czuła potrzeby niczego drugi raz wyjaśniać. Czytać w myślach nie potrafiła, więc nie widziała, czy miedziany wszystko zrozumiał czy nie, ale cóż, i tak będą powtarzać teorię jeszcze przez co najmniej kilka dni, może z przerwami na coś innego, żeby wszystko się dobrze terminatorowi utrwaliło w pamięci. Bądź co bądź chciała go dobrze wyszkolić, jak najlepiej.
xx– Dobrze – stwierdziła, po wysłuchaniu wykładu Żytniej Łapy. Nie miał nauk, ale widać, że nie próżnował i trochę się gdzieś nauczył paru rzeczy. – Gdy podchodzisz do gryzonia jak mysz czy szczur, musisz przenieść ciężar ciała na tylne łapy, aby wywoływać mniejsze drgania i iść ciszej. Żeby być cicho, trzeba też - w przypadku każdej ofiary - uważać, gdzie stawiasz łapy, aby nie nadepnąć na nic hałasującego. Gdy skradasz się do ptaka, należy w miarę możliwości wykorzystać otoczenie, na przykład drzewa, krzewy lub wysokie trawy żeby się za nimi ukryć, gdy jednak nie masz takiej możliwości, powinieneś iść powoli, a za każdym razem jak ptak spojrzy w twoją stronę, lepiej się zatrzymać i poczekać aż odwróci wzrok. – przerwała na moment, chcąc dać kocurowi chwilę na przyswojenie tylu informacji. – Zając ma bardzo dobry słuch, dlatego przy nim należy być szczególnie cichym i ostrożnym. Wyciszony oddech jest bardzo ważny. Co do właściwej pozycji, wygląda ona tak – to mówiąc zatrzymała się, ugięła się na łapach i przyjęła pozycję łowiecką – Łapy ugięte, głowa na równi z linią grzbietu, ogon nieruchomo i nisko nad ziemią, ale nie może jej dotknąć. Ty na szczęście masz krótką sierść, ale i tak musisz uważać, aby brzuchem nie szorować bo podłożu. – wstała z powrotem i spojrzała na Żyto. – Zawsze należy iść pod wiatr, bo inaczej każda zwierzyna cię wyczuje. Gorzej, jak nie ma wiatru, ale to się zdarza bardzo rzadko. Zawsze jakiś jest. – rozejrzała się dookoła, jakby coś oceniając i sprawdzając. – Tutaj jest już Barwna Łąka i w tym miejscu spróbujesz teraz zapolować. Wykorzystaj wszystko, czego się teraz dowiedziałeś i spróbuj coś wytropić a potem upolować – to powiedziawszy usiadła gdzieś z boku wśród traw, owijając łapy długim ogonem, po czym zaczęła obserwować poczynania Żyta.
Na gałązkach wierzb pod miedzą
Szarosrebrne
kotki siedzą
A tuż we wsi, wśród opłotków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀☆ Powiedz, które kotki wolisz? ☆ ̖́-

[Obrazek: ArCsNRL.png]

LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości