Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Skinęła powoli głową w reakcji na jej słowa. Interpretacja Skwarnej Łapy była jak najbardziej zadowalająca.
- Krruczy Ogon popełniał wiele błędów. Dobrrowolnie wkrroczył w bagno i odmawiał wyjścia z niego, zamiast tego parrł dalej - powiedziała, kładąc szczególny nacisk na drugi człon imienia byłego przywódcy. Nie był już Gwiazdą i nigdy nie zasługiwał na to imię. - Tym, co go zatopiło było przyjęcie do klanu byłej medyczki, którra zdrradziła klan i odeszła zarraz po tym, jak zawalił się obóz. Bez mrrugnięcia okiem przyjął do klanu i nagrrodził rrangą medyka kogoś, kto porzucił swoje obowiązki i kto jest odpowiedzialny za śmierrć mojego brrata, a twojego wuja, Srrebrrnej Łapy. Klan mu nie ufał i jego słowo nigdy nie było dla nas prrawem - dodała zaraz; nie było powodu dla którego musiała podawać imię tej kotki. Im mniej kotów pamiętało jej imię, tym szybciej jej tchórzliwy pysk zostanie wymazany z historii Klanu Wichru.
- Następne punkty Kodeksu dotyczą dostępu do zwierzyny. "Starrszyzna i kocięta muszą zostać nakarrmieni przed terrminatorrami i wojownikami", a także "terrminatorrom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarrmić starrszyznę"- wyrecytowała kolejne punkty, kątem oka spoglądając na terminatorkę.
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kotka
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
wysoki biało-niebieski point | Skwar jeszcze bardziej wystrzeliła w górę, przyjmując budowę ciała swojej matki, doganiając ją przy tym wzrostem. Odziedziczone po niej gibkie, silne ciało pokrywa krótkie futro, pozbawiając ją cechującą Czajkowy Lot kanciastość i zaokrąglając pyszczek terminatorki. Niebieskie plamy futra pokrywają pyszczek, uszy, nogi i ogon, przerywane białymi znaczeniami obejmującymi niewielką część mordki, ze strzałką ciągnącą się między oczami, skarpetki przednich i lewej tylnej łapy oraz nierównie rozlewając się na prawej tylnej. Powagi odejmuje jej dwukolorowy nos, na dole przyjmujący niemalże czarny kolor. Oczy odziedziczyła po swoim drugim rodzicu, Wilgotnym Nosie, przyjęły swoją ostateczną barwę lodowego błękitu. W związku z ostatnimi śmierciami rodzeństwa stały się nieco puste, od czasu do czasu błyskające strachem i smutkiem.
Skwar jest podręcznikowym przykładem wystraszonej, ale ciekawskiej beksy. Jakiekolwiek odstępstwo od typowego tonu u kota powoduje u niej poczucie przykrości i stojące w oczach łzy. Nie zniechęca jej to jednak do dalszych kontaktów, jest w stanie pomiędzy smarknięciami dalej rozmawiać, tylko żeby dowiedzieć się jeszcze więcej. Swoich rodziców stawia sobie za wzór i stara się ich naśladować, nie ważne jak koślawo jej to wychodzi. Od matki podchwyciła radosne i energiczne podejście do kotów z Klanu, co przychodzi jej dość naturalnie. Bardzo mocno stara się podzielać obojętność na opinie o niej, zauważoną u Wilgotnego, z marnym skutkiem.
srocza łapa [rz], modrzewiowa kora [gk] & inni [z]
x─ Przed jego przywództwem też był tak nieodpowiedzialny? ─ zapytała, marszcząc czoło. Jak ktoś taki mógł osiągnąć tak wysoką rangę? Może wcześniej nie okazywał żadnych oznak braku rozsądku, ale Skwar wciąż nie mieściło się to w głowie. ─ I potem uciekł? ─ Jego panowanie przypadło na trudne czasy - zawalenie się obozu, podróż klanów. To mogło wpłynąć na zdrowie kocura, jednak jeśli nie był w stanie wyjść z tych sytuacji bez strat odbijających się na całym Wichrze, to nie mógł być odpowiednim przywódcą klanu.
Gdy Zawilcowa Skórka przedstawiła jej następne punkty kodeksu, przyjęła je w milczeniu. Nie wyglądały na bezsensowne. Przez karmienie starszych jako pierwszych okazywano im szacunek, w końcu służyli innym przez niemal całe życie. Należała im się chwila odpoczynku od ciężkich obowiązków. Nie wyobrażała sobie stanąć przed dziadkiem Kusym i rozkazać mu powalić bażanta. A kocięta? Były zbyt małe i delikatne. Nie miały doświadczenia. Nie bez powodu świeżo mianowani terminatorzy również nie powinni zbyt odważnie ruszać w świat, byli niemal równi z kociętami.
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
- Nie znałam go, gdy był zastępcą bądź zwykłym wojownikiem. Być może starrsi członkowie Klanu Wichrru, jak Krzykliwa Mewa, Kusowąsy, Fiołkowy Świt bądź sama Malinowa Gwiazda będą mogli odpowiedzieć ci na to pytanie dokładniej niż ja - powiedziała zerkając na nią kątem oka. - Ja natomiast mogę powiedzieć jedynie, że nieodpowiedzialny kot nie byłby w stanie otrzymać tak wysokiego stanowiska orraz utrzymać go przez tak długi czas. Kruczy Ogon miał jednak karrk krruchy jak sucha gałązka; pierrwsza porrażka zaczęła ciągnąć za sobą kolejne, corraz poważniejsze porrażki - wyjaśniła spokojnie. Z całą pewnością starsi członkowie Klanu, którzy osobiście znali Kruka przed tym jak był przywódcą będą w stanie dokładniej opowiedzieć jej o tym, jaki kiedyś był ich były przywódca. Ona nie posiadała tej wiedzy - była ona zbędna, nie potrzebowała studiowania historii kotów, które były słabe i stanowiły zagrożenie jedynie dla samych siebie.
- W Kodeksie znajdują się dwa punkty odnoszące się do wojowników: "nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po cerremonii" orraz "honorrowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy, jest to dozwolone jednak w obrronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod Kodeksu Wojownika" - wyrecytowała jej dwa kolejne punkty, tym razem jednak nie zadawała pytań. Zamiast tego spojrzała pytająco na Skwarną Łapę by sprawdzić, czy ona nie miała wobec nich żadnych wątpliwości. - Innym punktem, nie dotyczącym już bezpośrrednio wojowników a konkrretnie wszystkich członków klanu, jest trraktujący o tym, że żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu lub niebezpieczeństwie, nawet jeżeli jest to kocię z innego klanu.
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kotka
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
wysoki biało-niebieski point | Skwar jeszcze bardziej wystrzeliła w górę, przyjmując budowę ciała swojej matki, doganiając ją przy tym wzrostem. Odziedziczone po niej gibkie, silne ciało pokrywa krótkie futro, pozbawiając ją cechującą Czajkowy Lot kanciastość i zaokrąglając pyszczek terminatorki. Niebieskie plamy futra pokrywają pyszczek, uszy, nogi i ogon, przerywane białymi znaczeniami obejmującymi niewielką część mordki, ze strzałką ciągnącą się między oczami, skarpetki przednich i lewej tylnej łapy oraz nierównie rozlewając się na prawej tylnej. Powagi odejmuje jej dwukolorowy nos, na dole przyjmujący niemalże czarny kolor. Oczy odziedziczyła po swoim drugim rodzicu, Wilgotnym Nosie, przyjęły swoją ostateczną barwę lodowego błękitu. W związku z ostatnimi śmierciami rodzeństwa stały się nieco puste, od czasu do czasu błyskające strachem i smutkiem.
Skwar jest podręcznikowym przykładem wystraszonej, ale ciekawskiej beksy. Jakiekolwiek odstępstwo od typowego tonu u kota powoduje u niej poczucie przykrości i stojące w oczach łzy. Nie zniechęca jej to jednak do dalszych kontaktów, jest w stanie pomiędzy smarknięciami dalej rozmawiać, tylko żeby dowiedzieć się jeszcze więcej. Swoich rodziców stawia sobie za wzór i stara się ich naśladować, nie ważne jak koślawo jej to wychodzi. Od matki podchwyciła radosne i energiczne podejście do kotów z Klanu, co przychodzi jej dość naturalnie. Bardzo mocno stara się podzielać obojętność na opinie o niej, zauważoną u Wilgotnego, z marnym skutkiem.
srocza łapa [rz], modrzewiowa kora [gk] & inni [z]
Pokiwała głową powoli, zastanawiając się nad wymienionymi kotami. Nie miała wystarczająco dużo odwagi, aby zapytać o Kruczego Ogona obcego wojownika, dlatego dziadkowie wydawali się zdecydowanie lepszą opcją. Może dowie się też innych ciekawych rzeczy, o których nie słyszała za kociaka. Może zapomni o nieudolnym przywódcy i zajmie się czymś bardziej pożytecznym dla klanu. x─ Czemu służy milczące czuwanie? ─ zapytała po chwili, poruszając końcówką ogona i spoglądając na Zawilcową Skórkę. To tradycja? Sposób świętowania? Jeśli tak, to dlaczego był obowiązkowy? Wysłuchała kolejnego punktu, traktującego o kociętach w niebezpieczeństwie. Nie miała pojęcia, że istnieje taki punkt, jednak nawet w niewiedzy działałaby według niego. Kocięta nie były w stanie same się obronić przed niebezpieczeństwem, czy złapać zwierzyny. Nie miało znaczenia jego pochodzenie. Swoje, z innego klanu, pozaklanowe - były tak samo ważne. ─ Jeśli to kocię z innego klanu, to należy poczekać na patrol? ─ Inaczej mogłoby to zostać uznane za porwanie. Wywołać niepotrzebny konflikt i doprowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji.
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
- Jest to trradycja mająca na celu pokazanie nowemu wojownikowi jak wielka odpowiedzialność spadła na jego barrki w momencie, w którrym powiedział "przyrzekam". Ma obowiązek przez całą noc samodzielnie i w milczeniu strzec swojego klanu pogrrążonego we śnie i jedynie od jego czujności zależy bezpieczeństwo jego rrodziny - wyjaśniła. Prawdopodobnie miało to też na celu dać wojownikowi czas na przemyślenia a nie czcze gadanie, jednak według niej sama podniosłość faktu, że od młodego kota zależało przeżycie jego klanu powinna być wystarczającą motywacją do przeżycia tego dnia zgodnie z kodeksem. I tak część młodzików przysypiała na siedząco jeszcze przed świtem i łamała tradycję nieświadomym pochrapywaniem. Na pytanie odnośnie kocięcia z innego klanu skinęła po prostu głową w potakującym geście. Nic więcej nie musiała mówić.
- Pozostały nam jedynie trzy punkty Kodeksu do omówienia, a wszystkie one dotyczą zastępców. Pierrwszy trraktuje o tym, że zastępcą nie może być kot, którry nie uczył choć jednego terrminatora. Drrugi: "zastępca zostaje przywódcą, gdy poprzedni przywódca umierra" - jej wąsy drgnęły nieznacznie. - Ostatni zaś brzmi "po śmierrci lub odejściu zastępcy nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba". Czy masz pytania do którregokolwiek z tych punktów, Skwarrna Łapo? - spytała obracając głowę w stronę siostrzenicy.
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kotka
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
wysoki biało-niebieski point | Skwar jeszcze bardziej wystrzeliła w górę, przyjmując budowę ciała swojej matki, doganiając ją przy tym wzrostem. Odziedziczone po niej gibkie, silne ciało pokrywa krótkie futro, pozbawiając ją cechującą Czajkowy Lot kanciastość i zaokrąglając pyszczek terminatorki. Niebieskie plamy futra pokrywają pyszczek, uszy, nogi i ogon, przerywane białymi znaczeniami obejmującymi niewielką część mordki, ze strzałką ciągnącą się między oczami, skarpetki przednich i lewej tylnej łapy oraz nierównie rozlewając się na prawej tylnej. Powagi odejmuje jej dwukolorowy nos, na dole przyjmujący niemalże czarny kolor. Oczy odziedziczyła po swoim drugim rodzicu, Wilgotnym Nosie, przyjęły swoją ostateczną barwę lodowego błękitu. W związku z ostatnimi śmierciami rodzeństwa stały się nieco puste, od czasu do czasu błyskające strachem i smutkiem.
Skwar jest podręcznikowym przykładem wystraszonej, ale ciekawskiej beksy. Jakiekolwiek odstępstwo od typowego tonu u kota powoduje u niej poczucie przykrości i stojące w oczach łzy. Nie zniechęca jej to jednak do dalszych kontaktów, jest w stanie pomiędzy smarknięciami dalej rozmawiać, tylko żeby dowiedzieć się jeszcze więcej. Swoich rodziców stawia sobie za wzór i stara się ich naśladować, nie ważne jak koślawo jej to wychodzi. Od matki podchwyciła radosne i energiczne podejście do kotów z Klanu, co przychodzi jej dość naturalnie. Bardzo mocno stara się podzielać obojętność na opinie o niej, zauważoną u Wilgotnego, z marnym skutkiem.
srocza łapa [rz], modrzewiowa kora [gk] & inni [z]
x— Rozumiem. To dość... pouczająca tradycja — skomentowała, zastanawiając się nad przesłaniem czynu. Niby nic nie znaczący i prosty, a jednak pozwalał na wyciszenie się i znalezienie własnego miejsca po ważnej zmianie. Uznała, ze milczące czuwanie było dość potrzebne, zwłaszcza że sama była dość emocjonalnym kotem i potrzebowała czasu na odnalezienie się w nowej rzeczywistości. Nie przepadała za zmianami. x— Nie, Zawilcowa Skórko — odparła, przyspieszając nieco kroku, by zrównać głowę z barkami białej wojowniczki. Mentorka będzie mogła mieć na nią oko bez zbędnego wykręcania szyi, to z pewnością było niewygodne. Jak widać nie każda zasada była nie do złamania, skoro Malinowa Gwiazda władała klanem Wichru, z błogosławieństwem Gwiezdnych. Poprzedni prawie-przywódca musiał być naprawdę złym kandydatem, nic więc dziwnego, że wichrzacy zdjęli go ze stołka.
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Skinęła krótko głową na jej podsumowanie. Skoro nie miała żadnych pytań mogły płynnie przejść do następnej części treningu, jaką przygotowała dla Skwarnej Łapy na dziś. Znajdowały się teraz na samym skraju Świszczących Traw, niedaleko Płaczących Wierzb i skraju lasu.
- W takim rrazie możemy przejść do innych, rrównie ważnych sprraw - oświadczyła zatrzymując się obracając nieznacznie w stronę siostrzenicy. - Umiejętność walki jest najważniejszą, jaką posiądziesz w swoim życiu gdyż nie rraz okaże się być jedynym, co zapobiegnie śmierrci twojej lub innego kota - oświadczyła oficjalnym tonem zadzierając głowę i pozwalając sobie na delikatny uśmiech. - Powiedz mi, moja drroga, co wiesz na temat walki - spytała, jednak zaraz kontynuowała, zadając jej kolejne pytanie. - Czy miałaś już okazję by walczyć z innym kotem, Skwarrna Łapo?