Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Świetlikowa Gwiazda przysiadł o świcie przy wejściu do obozu, czekając na Jaskrową Łapę. Nie wiedział zbyt dużo o kocurku, Okoń i Gil aktualnie nie nadawali się szczególnie do przeprowadzania wywiadu i czarny mógł mieć jedynie nadzieję, że jakaś czarna chmura wisząca nad Gilowym Gardłem mimo wszystko oszczędziła przynajmniej część z jego potomków. Wpatrując się w Zrośnięte Drzewa, zastanawiał się od czego powinni dzisiaj zacząć. Czy powinien rozpocząć trening od standardowych pytań typu "co sądzisz o rzucaniu się z pazurami na kocięta" albo "co sądzisz o walce, polowaniu i czy potrafisz rozpoznać członków swojego Klanu". Pokręcił lekko głową, przylizując futro na piersi. Nie, nie powinien być uprzedzony. Jaskier co prawda spędził dużo czasu w kociarni i lecznicy, ale to nie musiało przecież nic oznaczać. Sporo kociąt przeżywało coś takiego i wszystko było z nimi okej, nie powinien patrzeć na Jaskra przez pryzmat jego brata, prawda? Da mu szansę, jak każdemu innemu uczniowi i kto wie - może będzie z niego równie odpowiedzialny wojownik co z Czarnego Bzu?
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
Wstałem niemalże w samą porę. Nie mogłem w końcu pozwolić na spóźnienie już pierwszego dnia treningu, źle by to o mnie świadczyło. Domyślałem się, że od potomstwa Gilowego Gardła nie wymaga się zbyt wiele, przynajmniej tak wywnioskowałem z opowieści o moim starszym rodzeństwie, dlatego też wiedziałem, w jaki sposób zachowywać się przy przywódcy. Musiałem pokazać, że nie jestem jak oni, że będę porządnym wojownikiem i będę przykładać się do treningu. To nie powinno być trudne.
Dokładnie uczesałem swoje futro i ruszyłem w kierunku wejścia do obozu. Poranna rosa nieprzyjemnie chłodziła moje łapy, mocząc je, jednakże nie mogłem z tym nic zrobić. Pogody nie zmienię.
- Witaj Świetlikowa Gwiazdo. Wybacz, że musiałeś na mnie czekać, obiecuję że taka sytuacja już się nie powtórzy - miauknęłam, robiąc smutną minę. Mój ton wskazywał na skruchę. Prawie sam się na to nabrałem, tak bardzo przekonujący byłem. Trzeba było zrobić jak najlepsze wrażenie.
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
//przepraszam za zastój, postaram się odpisywać już teraz w miarę regularnie
- Witaj, Jaskrowa Łapo. - powitał kocurka przywódca, kiwając lekko głową. - Spokojnie, każdemu się zdarza. - dodał, wzruszając lekko barkami. Zaspać, przyjść w inne miejsce niż trzeba, minąć Mistrza i pognać od razu na plac treningowy... stary był, nie jedno już widział. - Z powodu choroby twój trening rozpoczyna się nieco później, chciałbym jednak wiedzieć, czy miałeś jakieś nauki albo ktoś przekazywał Ci wiedzę? - zaczął, bo w sumie skoro syn Gila leżał w Królikarni i liczył włoski na łapach, to może ktoś przy okazji opowiedział mu cokolwiek z kategorii rzeczy przydatnych. - Chętnie dowiem się też co Cię interesuje, o czym chciałbyś dowiedzieć się najpierw. - dodał czarny kocur, patrząc z góry na terminatora. Póki co na pewno zachowywał się znacznie bardziej... racjonalnie, niż jego brat. Może kiblowanie w lecznicy nie na wszystkich wpływało równie destrukcyjnie?
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
// jak widzisz, ja też zamulam, ale obiecuję poprawę!
Spokojnie, każdemu się zdarza. Zostałem przyjęty w dość... ciepły sposób, co nie ukrywam, że mi odpowiadało. Jak widać, przywódca nie zamierzył patrzeć na mnie przez pryzmat mojego niezbyt udanego rodzeństwa, albo bardzo dobrze to ukrywał. Jeszcze muszę do tego dojść. W każdym razie, póki co zapowiada się dobrze. Wygląda na to, że zrobiłem dobre wrażenie, a przynajmniej udało mi się dobrze odegrać tę pozorną normalność, co było dobrym prognostykiem.
- Nie, Świetlikowa Gwiazdo. Nie miałem nauk i nie umiem absolutnie nic. Może tyle co udało mi się usłyszeć o kodeksie, ale nic więcej - odpowiedziałem zgodnie z prawdą, co na naszych spotkaniach zapewne będzie dość rzadkie. Nie interesowały mnie kocięce nauki, moich rodziców najwidoczniej też nie, skoro nie znaleźli mi żadnego nauczyciela, ale skłamałbym mówiąc, że jest mi z tego powodu jakkolwiek przykro. Oznaczało to bowiem więcej czasu spędzonego u boku przywódcy, a co za tym idzie - więcej czasu na uważne obserwowanie go, nauczenia się pewnych jego zachowań, a może nawet będę w stanie rozpoznać, kiedy ma jakiś problem, jest smutny. Było to doprawdy kuszące i aż czułem lekką ekscytację na samą myśl o tym.
- Sam nie wiem. Moglibyśmy najpierrw obejść grranice? - zapytałem, pełen entuzjazmu. Oczywiście nie byłem tym w rzeczywistości aż tak zainteresowany. Po prostu uważałem, że warto od tego zacząć. Nie planowałem bowiem siedzieć grzecznie w obozie, a zwiedzać, zatem przydałoby się wiedzieć, gdzie łapy lepiej nie postawić.
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
- Absolunie nic. - powtórzył kocur, zastanawiając się czy Okoń naprawdę aż tak bardzo miała gdzieś swoje potomstwo? Brak zainteresowania ze strony rodziców już nie raz miał okazję oglądać i rzadko kończyło się to dobrze dla kociąt. No ale. Czasu nie cofną, więc pozostało mu jedynie wypełnić właściwie swoją rolę jako Mistrza i braki w wiedzy u Jaskrowej Łapy nadrobić.
- Dobrze, w takim razie zaczniemy od granic i Klanów, jakie są z nimi związane. W takim razie pójdziemy tamtędy. - kocur wskazał łapą kierunek zachodniej części Łęgów. - Jeśli chodzi o granice, możemy je podzielić na dwa rodzaje. Granice z Klanami i granice z ziemią niczyją. - zaczął, zerkając raz po raz czy Jaskier słucha. - Każde są oznaczane przez naszych wojowników i terminatorów podczas patroli, ale różnią się od siebie ryzykiem, z jakim wiąże się ich przekroczenie. Domyślasz się, o czym mówię, Jaskrowa Łapo? - spytał spokojnym głosem, wolno kierując się w stronę Łęgów, a następnie - Bobrowej Tamy, dzięki której będą mogli przejść na drugą stronę Grzmiącej Rzeki i zbliżyć się do terenów należących do Klanu Gromu.
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
Spojrzałem ze zdziwieniem na Świetlikową Gwiazdę, kiedy ten powtórzył moje słowa.
- Coś nie tak? - zapytałem, przekręcając lekko łeb w bok. Normalnie nie okazałbym zdziwienia, a już na pewno nie w taki sposób, jednak musiałem wczuć się w postać, którą tutaj odgrywałem. Chciałem również dowiedzieć się co kryło się za tymi słowami. Czy po prostu powtórzył moje słowa, BO TAK, czy może miało to jakiś ukryty sens?
Udałem się za mistrzem w ciszy, czekając aż to on zacznie coś mówić, nie chcąc się wychylać. W końcu nie wiedziałem nic, czyż nie?
- Rryzyko, że przekrroczymy grranice z innym klanem wiąże się z tym, że możemy zostać zaatakowani, podczas gdy przekrroczenie grranicy z ziemiami niczyimi jest... jakby to rzec, bezpieczniejsze? Konsekwencje tego czynu będą mniejsze? - odpowiedziałem, udając, że się zastanawiam. Oczywiście, że wiedziałem o co chodzi, przecież nie byłem mysim móżdżkiem. Każdy głupi by to zrozumiał.
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
- Wszystko w porządku. - odpowiedział Świetlik, nie rozwijając w żaden sposób myśli. Zamiast tego skupił się na wędrówce, a następnie na wyjaśnianiu Jaskrowej Łapie istoty granic.
- Bezpieczniejsze może tak, ale konsekwencje wcale nie będą mniejsze. Będą inne. Ale to wcale nie oznacza, że będą mniejsze. - odparł kocur, darując sobie zbędną łagodność, ale stosując spokojny i opanowany ton. Terminator miał prawo do braków w wiedzy, ale nie miał 6 księżyców, jak inni rozpoczynający trening i w zasadzie bliżej było mu do dorosłego osobnika. Tak też więc należało go traktować. - Wchodząc na terytorium innego Klanu przede wszystkim łamiesz Kodeks. A to dla wielu kotów oznacza, że ten przestaje Cię chronić. - czy mieli rację czy nie nie miało w zasadzie znaczenia. Będą postępować zgodnie ze swoimi poglądami i tylko to się liczyło. - Niewielkie szanse, że napatoczysz się na dzika czy lisa - tereny Klanowe są zwykle bezpieczniejsze, bo codzienne patrole szybko wychwytują zagrożenia. Za to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że spotkasz członków obcego Klanu. I tu dochodzimy do konsekwencji. Zależnie od sytuacji i od tego kogo spotkasz, mogą Cię odprowadzić czy też przepędzić do granicy po dobroci, albo siłą, jeśli będziesz stawiał opór. A następnie przywódca może dać ci upomnienie, karę, zdegradować Cię do rangi kociaka, wyrzucić z Klanu czy co tam uzna za stosowne. - wyjaśnił Świetlik, mówiąc trochę tak, jakby to nie on był przywódcą. W gruncie rzeczy nie miał przecież tego stanowiska na zawsze - kiedyś umrze, a Jaskrowa Łapa chcąc nie chcąc na pewno będzie miał do czynienia z nowym Przywódcą, kimkolwiek by on nie był. - Wchodząc na Ziemie Niczyje nie łamiesz żadnych zasad. Ale musisz mieć świadomość, że są to tereny które nie są... pilnowane. Nie wiesz co na nich spotkasz. Większość kotów z Klanu prawdopodobnie powstrzyma się przed morderstwem ze względu na Kodeks. Samotnik nie będzie widział potrzeby. Na terenie Klanu zawsze możesz liczyć na to, że ktoś przybędzie Ci na ratunek, jeśli zostaniesz zaskoczony przez stado szczurów. Na Ziemi Niczyjej jesteś sam. - objaśnił, starając się jak najbardziej obrazowo przedstawić sytuację. - Można więc rzec, że przekroczenie granicy Klanu wiąże się z różnymi konsekwencjami. Wejście na Ziemie niczyje ma tylko dwie. Albo z nich wrócisz, albo nie. - zerkną kątem oka na Jaskrową Łapę. - Rozumiesz o czym mówię? - spytał, bo zależało mu na tym by Jaskrowa Łapa zdał sobie sprawę z tego, że zbytnia pewność siebie już nie jednego zgubiła. Musiał wiedzieć, że nawet jeśli będzie świadomy ryzyka, to nigdy tak naprawdę nie jest w stanie przewidzieć, z czym się ono wiąże. Królicza Łapa która zasnęła na terenach Klanu Rzeki została w miłej atmosferze odprowadzona do domu - dwie terminatorki z Klanu Gromu które dla żartów oznaczyły teren Klanu Rzeki odniosły ciężkie obrażenia. Nie istniały żadne zasady, żadne schematy pozwalające wydedukować jak skończą się tego rodzaju przygody.
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
- O! Właśnie o to mi chodziło. Konsekwencje będą zupełnie inne - odparłem, jakbym doznał olśnienia po słowach Świetlikowej Gwiazdy. Nie traktował mnie jak sześcioksiężycowego kociaka, który dopiero rozpoczął trening, tylko jak dorosłego kocura, którym właściwie byłem. Gdyby nie choroba, zapewne byłbym już w połowie treningu i już niebawem zostawałbym wojownikiem, co dałoby mi wiele nowych możliwości, jednakże, cóż, los zadecydował inaczej.
Słuchałem przywódcy z zapartym tchem, a przynajmniej tak starałem się wyglądać, udając że chłonę każde jego słowo. W rzeczywistości jednak wiedziałem, że wstęp na ziemie klanowe wiązały się z niebezpieczeństwem, spowodowanym łamaniem kodeksu. Wywód czarnego kocura pozwolił mi jedynie powtórzyć sobie te informacje, a bądź uzupełnić ewentualne luki, których i tak nie było przecież wiele.
- Tak, rrozumiem. Wszystko jest jasne - odparłem, uśmiechając się delikatnie. Oczywiście, że było jasne. Nie było to przecież nic trudnego.
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
- Jesteśmy teraz nieopodal granicy z Klanem Gromu. - zaczął kocur po dłuższej chwili milczenia, kiedy już przeszli na drugą stronę Grzmiącej Rzeki i zbliżyli się do terenów należących do sąsiadów. - Aktualnie przewodzi im Trzmiela Gwiazda, wraz ze swoim Zastępcą - Puszczykowym Ogonem. Nie mają Medyka, ale na to stanowisko szkoli się Spopielona Łapa. - wyjaśnił, chcąc by terminator wiedział kim są najważniejsze koty u sąsiadów. - Granica między naszym a ich terytorium ciągnie się aż do Zielonego Pagórka. - dodał, wskazując kierunek a następnie ruszając do przodu. - Każdego dnia patrole sprawdzają i oznaczają terytoria Klanów, wyraźnie więc czuć kiedy kończy się teren Klanu Rzeki a zaczyna teren Klanu Gromu. W trakcie treningu zaznajomisz się z tymi zapachami i jako wojownik będziesz potrafił je odróżnić. Póki co, jeśli nie jesteś pewien - zdecydowanie lepiej jest nie ryzykować. - oświadczył, zerkając na swojego ucznia. Świetlikowa Gwiazda, a więc i Klan Rzeki jako taki przykładał dużą wagę do swojego wizerunku silnego i stabilnego Klanu i syn Łabędziej Pieśni nie miał wyrzutów sumienia wyrywając chwasty, które mogłyby temu wizerunkowi zaszkodzić. - Masz jakieś pytania związane z Klanem Gromu? - spytał, kierując się w stronę miejsca "rzekomych" Zgromadzeń, których w zasadzie pewnie i tak nie doczeka.
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
Wysłuchałem słów przywódcy na temat klanu gromu i starałem się to zapamiętać. Kto wie, może Świetlikowa Gwiazda zamierzał pytać mnie na wyrywki z tego, co już przerabialiśmy. Nie zamierzałem ryzykować. Słyszałem jednak co nieco o gromiakach i ich byłemu przywódcy, który to zrobił Czeronwemu Makowi, siostruni czarnego kocura, kocięta, które nie były porządane. Ciekawe, że grom zdecydował się go pozbyć. Zajęło im również sporo czasu, aby zorientować się, że przewodzi nimi gwałciciel. Mysie móżdżki.
- Niegdyś na ich czele stał Błyskająca Gwiazda, czyż nie? Wiesz może dlaczego już tak nie jest? - zapytałem, udając niewiniątko. Chciałem zobaczyć, jak zareaguje na to mój mistrz, czy temat gwałciciela jego siostry był drażliwy, czy neutralny. Musiałem wybadać grunt, znaleźć jego słabe strony. Nie miałem w tym żadnego celu. Po prostu dawało mi to dziką wręcz satysfakcję.
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
- Nie wiem. - przyznał całkiem szczerze Świetlikowa Gwiazda. - Klan Gromu nie podał nam żadnych szczegółów co do tego w jaki sposób zmienili swoją władzę. Wspominali, że Błyskająca Gwiazda został wygnany, ale nie wspomnieli nic o jego Zastępczyni. Patrol po prostu podał skład nowej władzy, tak jak jakiś czas temu miało to miejsce w Klanie Wichru. - odpowiedział ze spokojem przywódca. - Kodeks stanowi, że słowo Przywódcy jest prawem, a po jego śmierci stanowisko obejmuje jego Zastępca. Z jakiegoś powodu jednak ani w Klanie Gromu ani w Klanie Wichru te punkty nie zostały uznane za istotne i zostały wybrany zupełnie nowy Przywódca, który wybrał sobie nowego Zastępcę. Teoretycznie Gwiezdny Klan nie powinien przyzwalać na coś takiego, jednak wszystko wskazuje na to, że... tak właśnie się stało. Jeśli chcesz dowiedzieć się nieco więcej na ten temat, proponuję porozmawiać z Łososiową Łuską. To on dowiedział się, że Gwiezdny Klan zmienił punkt Kodeksu dotyczący Zgromadzeń. Być może nieco lepiej będzie Ci w stanie wytłumaczyć co kieruje naszymi przodkami. - zakończył, wzruszając lekko barkami. Świetlik miał kilka razy do czynienia z kotami ze Srebrnej Skórki, ale nie mógł powiedzieć, by ta komunikacja była szczególnie udana. Owszem, przez jakiś czas drażniło go, że nie jest w stanie zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, ostatecznie jednak musiał dać sobie z tym spokój i zająć się Klanem. Rzeki, nie Gwiezdnym. Byli zdecydowanie ważniejsi.
- Tam, za Zielonym Pagórkiem mieści się natomiast terytorium Klanu Cienia. - zaczął, kiedy dotarli wraz z Jaskrową Łapą na miejsce. - Już od wielu, wielu księżyców przewodzi im Wężowa Gwiazda ze swoim Zastępcą, Szepczącym Pyłem. Ich Medyczką jest Ciernisty Kwiat, a terminatorką Medyka - Ćmia Łapa. - wzrok przywódcy zatrzymał się na chwilę na Zielonym Pagórku, po czym wrócił do sylwetki terminatora. - Pytania?
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
Słuchałem uważnie wypowiedzi Świetlikowej Gwiazdy, z trudem ukrywając rozczarowanie. Liczyłem na to, że wspomni o gwałcie na Czerwony Mak, jednakże nic takiego nie miało miejsca, a zamiast tego musiałem wysłuchiwać jakichś nic nieznaczących dla mnie rzeczy. Udawałam jednak zainteresowanie i chłonąłem każde jego słowo. Lepiej pamiętać, niż nie pamiętać. Nie wiadomo, kiedy znowu mi się to przyda, o ile w ogóle. Może innym razem mi się uda, kto wie.
- Rrozumiem, dziękuję - odparłem, uśmiechając się delikatnie, choć w rzeczywistości nigdy bym tego nie zrobił. Nie miałem za co dziękować, a z Łososiową Łuską nie zamierzałem rozmawiać nigdy w życiu. Miałem jej dość po tym, jak sporą część swojego życia, niemalże całe dzieciństwo, spędziłem w lecznicy. Wystarczyło mi jej towarzystwa.
- Nie mam żadnych pytań, wszystko jest jasne.
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Świetlikowa Gwiazda osobiście nie czuł żadnej, nawet najmniejszej potrzeby wracania do tematu swojej siostry i tego, co się jej przydarzyło. Po wszystkich tych rozmowach z samą Czerwią, z jej potomstwem, z Bławatek... miał dość. I wraz z informacją o tym, że Błysk został wygnany, temat został zamknięty.
- No to pozostaje nam już jedynie Klan Wichru. - odparł kocur, ruszając wzdłuż granicy z wichrzakami i wskazując ruchem głowy na ich teren. - Aktualnie przewodzi im Malinowa Gwiazda, zaś Zastępcą jest Sokoli Cień. Medyka jako takiego nie mają. Szałwiowy Dym zaginął jakiś czas temu, pozostawiając swoją uczennicę bez Mistrza. Jej treningiem zajął się więc Łososiowa Łuska. Nazywa się Lśniąca Sadzawka. - wyjaśnił, dalszą drogę pokonując w ciszy. Kiedy zaczęli wracać do obozu, spojrzał na Jaskrową Łapę. - Nie jesteś zbyt gadatliwy. - rzucił w końcu, zerkając kątem oka na terminatora. Trochę tego nie rozumiał, z jednej strony dzieciak Okoń miał już trochę księżyców na karku, nic więc dziwnego, że nie zachowywał się jak typowe dziecko, ale nie był aż tak stary, żeby robić za starzyznę. I to w dodatku taką ułomną, bo jak sam przyznał - wiedzy czy umiejętności miał tyle co nic. Przypominał mu trochę... Szczurowąsego, którego trenował kiedy ten był już mocno w kwiecie wieku. Z tą różnicą, że Szczurowąsy był wręcz za bardzo gadatliwy, w każdej, nawet najmniejszej sprawie upatrując sobie podłoże do wyczerpującej i intensywnej debaty. Dla Jaskrowej Łapy zaś wszystko było jasne.
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................