Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Zaśnieżona Ścieżka
Wilk stał się większy niż ktokolwiek mógł by pomyśleć i bardziej muskularny. Dzięki długim wędrówkom od najmłodszych czasów i wspinaczkach masa mięśniowa urosła. Smoliste futro zostało na swym miejscu jednakże stało się o wiele bardziej szorstkie jak... wilcze. Wibrysy są również czarnego koloru, a jedyne co wyróżnia się i kontrastuje z ciemnym kolorytem są oczy, które od czasów młodości wyblakły i stały się jasno niebieskie, przypominające lód. Łapy umięśnione mają ślady wszelkich obdarć i zarysowań, a poduszki zgrubiałe i szorstkie również mają kolor czerni.
Śmierć brata odbiła się na Wilku. Zawsze pogodny, pełen chęci do zabaw i wszelkiego rodzaju rozrywki teraz woli spędzać czas w samotności, przebywając poza większymi skupiskami kotów, rozmawiając niewiele. Stał się bardziej ponury i mrukliwy. Ponadto przez stratę bliskiego mu kota jeszcze bardziej chce zostać wojownikiem i w jakiś sposób położyć kres śmierci i zniknięciom w klanie choć w jakiejś części. Wilk pożegnał się zatem z pozytywną stroną życia coraz bardziej zatapiając się w swoich myślach, bo Czarny ostatnim czasy rozmyśla wiele. I na każdy temat.
Lwi Zew ; Krucza Łapa; Lisica
Wilk spojrzał na swego ucznia starając się rozpoznać emocję majaczące na jego pysku. Nie było to jednak łatwe bowiem młody nieźle to ukrywał. Miał wprawę i to mocno zastanawiało kocura. Ile rzeczy musiało pójść nie tak aby pod maską być strachliwym i płochliwym, a zakładając odpowiednią móc w spokoju przeżyć do rana. To musiało być męczące i poniekąd Gołębiowi współczuł. Jednak nadal pamiętał co mówiła mu Poranna Łapa i co mówił Gołąb. I Gołębia Łapa nawet mi powiedział, że już zawsze będę obiektem kpin i już zawsze będę się jąkać. Jej jąkanie nigdy nie przeszkadzało Wilkowi, ale widać iż młody terminator miał z tym niemały problem. Zresztą znał problem nękania słabszej siostry przez brata z autopsji. W końcu widział to na własne oczy. W końcu to Skrzek nękał poniekąd Skwareczkę. Machnął łbem chcąc oddalić te myśli. Nie chciał aby wiedza przyćmiła jego sposób prowadzenia treningu. Był ostry może w stosunku do kocura choć sam nie wiedział czy wynika to z konfliktu rodzeństwa czy też z samego siebie. Może czuł iż tylko w ten sposób wydobędzie z Gołębia prawdziwego wojownika. A może winien mu aplauzować? I pokazać iż nie jest takim złym terminatorem? Ale co jeśli wtedy stanie się ciepłą kluchą i rozleniwioną bułą? - Dobrze. - Mruknął jedynie ruszając dalej w stronę kilku pochylonych drzew, które samotnie stojąc wśród pagórków i łąk zdawałoby się jakby szlochały martwiąc się losem żyjących. - Władza w klanach. Kto i na jakim stanowisku. - Odparł mrużac oczy, bo słońce właśnie zdecydowało się mocniej zaświecić. Niedługo potem stali wśród drzew. - Gdzie jesteśmy teraz?
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>*** I look insidemyself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black</center> </center></table>
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia
Płeć: Kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Gołąbek także świetnie pamiętał zaistniałą z Poranną Łapą sytuację. I chociaż naprawdę żałował wypowiedzianych przez siebie słów, w tej sytuacji sprawdziło się przysłowie mówiące, iż nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Gdyby nie swoje bestialstwo okazane wobec siostry pewnego chłodnego wieczoru, nie zobaczyłby w swoim zachowaniu tego, co robił przez całe życie. Nie zdałby sobie sprawy, że słowa ranią bardziej niż jakikolwiek ból fizyczny, nie widziałby, ile osób przez niego cierpi. Teraz widzi - i sam nie wie, czy nie lepiej byłoby żyć w niewiedzy. Brak możliwości cofnięcia czasu dobijał Gołąbka z każdym dniem co raz mocniej, nie pozwalając mu zapomnieć o okropnych czynach sprzed ośmiu księżyców. Niebieski wzdrygnął się. Trudno było zauważyć nagły ruch młodzika, jednak nie było to nie możliwe. Kocurek poczuł, iż brzuch zaczyna wytwarzać nieprzyjemne uczucie, którego powodu sam terminator nie potrafił dostrzec. Nie był przecież medykiem, nieprawdaż?
- Naszym klanem zarządza Malinowa Gwiazda - mimo wcześniejszego obiecania sobie, iż nie będzie okazywał zbyt dużej ilości emocji, na wypowiedzenie imienia matki Pijaweczki jego kąciki ust delikatnie się uchyliły - jej zastępcą jest Sokoli Cień, zaś medykiem Lśniąca Sadzawka. W klanie Cienia jest to Wężowa Gwiazda, Wiewiórczy Ogon i Ciernisty Kwiat - miauknął, posługując się tą samą kolejnością. W swoim życiu napotkał nie jednego obywatela bagnistego klanu, więc jego hierarchia była mu całkiem dobrze znana.
- Liderem klanu Rzeki jest Czerwona Gwiazda z Ognistopręgą u boku i medyczką Łososiową Łuską. W klanie Gromu pozycję przywódcy zajmuje Trzmiela Gwiazda, z zajmującą stanowisko uzdrowicielki Ognistym Żarem i... Turkuciowym Zmierzchem jako zastępcą - po raz pierwszy podczas całej wypowiedzi zawahał się, za żadne skarby nie potrafiąc przypomnieć sobie imienia jakże ważnego członka klanu Gromu. Nie miał pojęcia, jakie są tamtejsze koty. Nigdy nie przyszło mu chociażby zobaczyć członka owego zgrupowania, nie wspominając nawet o wymienianiu się słowem. Nim odpowiedział na hurtowo zadane przez wojownika pytanie o ich położenie, dokładniej wciągnął zapach. Zakłopotał się, podejmując decyzję między Leśną Sadzawką a Wysokimi Drzewami, ostatecznie wybierając to pierwsze. Po otrząśnięciu się z wcześniej towarzyszącym mu rozterką dotyczących swojej przeszłości, uczeń nie miał żadnych odczuć, pozostawiając nie tylko od zewnątrz beznamiętny wyraz pyska.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Zaśnieżona Ścieżka
Wilk stał się większy niż ktokolwiek mógł by pomyśleć i bardziej muskularny. Dzięki długim wędrówkom od najmłodszych czasów i wspinaczkach masa mięśniowa urosła. Smoliste futro zostało na swym miejscu jednakże stało się o wiele bardziej szorstkie jak... wilcze. Wibrysy są również czarnego koloru, a jedyne co wyróżnia się i kontrastuje z ciemnym kolorytem są oczy, które od czasów młodości wyblakły i stały się jasno niebieskie, przypominające lód. Łapy umięśnione mają ślady wszelkich obdarć i zarysowań, a poduszki zgrubiałe i szorstkie również mają kolor czerni.
Śmierć brata odbiła się na Wilku. Zawsze pogodny, pełen chęci do zabaw i wszelkiego rodzaju rozrywki teraz woli spędzać czas w samotności, przebywając poza większymi skupiskami kotów, rozmawiając niewiele. Stał się bardziej ponury i mrukliwy. Ponadto przez stratę bliskiego mu kota jeszcze bardziej chce zostać wojownikiem i w jakiś sposób położyć kres śmierci i zniknięciom w klanie choć w jakiejś części. Wilk pożegnał się zatem z pozytywną stroną życia coraz bardziej zatapiając się w swoich myślach, bo Czarny ostatnim czasy rozmyśla wiele. I na każdy temat.
Lwi Zew ; Krucza Łapa; Lisica
- Zastępcą w Klanie Gromu jest Turkuciowy Grzbiet, nie Zmierzch. - Poprawił go, ale w jego głosie nie było słychać wzgardy czy rozbawienia. Po prostu go poprawił. Imiona często kotom się myliły, tym bardziej, że raczej rzadko się rozmawia o kotach z innego klanu. Finalnie ciężko ich spotkać. - To są Płaczące Wierzby. Leśna Sadzawka jest przy granicy z Klanem Cienia. - Odparł lekko spoglądając na kocura, który (zdawało się Wilkowi) ma zaciętą minę i nieco taką.. jakby go coś bolało. Jednak nie pytał o nic. Wiedział iż młody i tak mu o niczym nie powie. - Dobrze. Teraz zajmiemy się powtórzeniem Kodeksu Wojownika. - Odparł spoglądając przed siebie. Ukazały im się wysokie trawy, które pod wpływem powietrza wydawały śmieszny, czasem nieco irytujący odgłos. Usiadł wśród traw. - Powiedz mi jak brzmi pierwszy punkt Kodeksu i rozwiń go. Przy okazji... wiesz gdzie teraz jesteśmy? - Zapytał. Pamiętał jak na treningu z Sokolim Cieniem byli przy tych trawach. Jako młokos bardzo mu się podobały - mógł się niemal w nich chować.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>*** I look insidemyself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black</center> </center></table>
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia
Płeć: Kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
- Jesteśmy zobowiązani bronić swój klan, nawet podczas zagrożenia swojego i czyjegoś życia. Przyjaźnie poza klanem nie są zabronione, jednak na polu bitwy musisz być gotowy na walkę wręcz - miauknął spokojnie. Starał się dotrzymywać kroku swojemu mentorowi, z czym na szczęście nie miał problemów. Mimo różnicy wieku był wystarczająco wysoki i masywny zarazem, aby tracić energię podczas każdej podróży. W przeciwieństwie do swojego typowego zachowania, wyjątkowo nie próbował przerwać (nie)krępującej ciszy. Czekał na kolejne pytanie mentora, nie mając zamiaru spojrzeć mu się w oczy. Doczekał się po chwili, będąc gotów na odpowiedź ze swojej strony.
- Świszczące Trawy - zdawał sobie sprawę, iż po raz kolejny może pomylić miejsca, jednak dalej utrzymywał dosyć pewny ton głosu.
//sori że tak krótko
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Zaśnieżona Ścieżka
Wilk stał się większy niż ktokolwiek mógł by pomyśleć i bardziej muskularny. Dzięki długim wędrówkom od najmłodszych czasów i wspinaczkach masa mięśniowa urosła. Smoliste futro zostało na swym miejscu jednakże stało się o wiele bardziej szorstkie jak... wilcze. Wibrysy są również czarnego koloru, a jedyne co wyróżnia się i kontrastuje z ciemnym kolorytem są oczy, które od czasów młodości wyblakły i stały się jasno niebieskie, przypominające lód. Łapy umięśnione mają ślady wszelkich obdarć i zarysowań, a poduszki zgrubiałe i szorstkie również mają kolor czerni.
Śmierć brata odbiła się na Wilku. Zawsze pogodny, pełen chęci do zabaw i wszelkiego rodzaju rozrywki teraz woli spędzać czas w samotności, przebywając poza większymi skupiskami kotów, rozmawiając niewiele. Stał się bardziej ponury i mrukliwy. Ponadto przez stratę bliskiego mu kota jeszcze bardziej chce zostać wojownikiem i w jakiś sposób położyć kres śmierci i zniknięciom w klanie choć w jakiejś części. Wilk pożegnał się zatem z pozytywną stroną życia coraz bardziej zatapiając się w swoich myślach, bo Czarny ostatnim czasy rozmyśla wiele. I na każdy temat.
Lwi Zew ; Krucza Łapa; Lisica
Spojrzał na swego terminatora. Nie spodziewał się, że kocur wypowie słowo w słowo ów punkt kodeksu tak jak jest to w rzeczywistości, ale tego nie wymagał. - Owszem. Ten punkt mówi o tym aby być gotowym do poświęcenia nawet własnego życia dla klanu. A także o tym, że gdy przyjdzie Ci walczyć z przyjacielem z wrogiego klanu nie możesz się zawahać. Powiedz mi teraz dlaczego ten punkt jest tak ważny i co przez niego rozumiesz. - Odparł idąc dalej i kierując się w miejsce, gdzie roiło się od drobnych, zielonych roślin. Różne gatunki Bylic? Wilk nie koniecznie znał się na roślinach, ale coś o tym miejscu słyszał i tu tutaj pożegnał się ze swą babcią. Dlatego to miejsce było dla niego tak ważne, a stąpając po nim wydawałoby się jakby oddawał hołd temu miejscu. Chód jego bowiem był bardzo... delikatny. Zupełnie tak jakby rośliny tutaj rosnące były jakiegoś rodzaju... świętością. - A teraz... gdzie jesteśmy? - Mruknął wyrywając się z zamyślenia i kręcąc łbem chcąc odgonić natrętne myśli, a także i smutek.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>*** I look insidemyself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black</center> </center></table>
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia
Płeć: Kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Gołąbek szedł spokojnie na przód, delikatnie zrażony faktem, iż będzie musiał dokładnie analizować każdy punkt. Dlaczego musiał zmarnować wcześniejszy czas? Przecież nie ma szans, aby zdążył nadrobić wszystko w trzy księżyce - a tak właśnie chciał. Odrobinę speszony, odmiauknął szybko, starając się streścić swoje przemyślenia w kilku zdaniach.
- Że nie można zbytnio przywiązywać się do znajomości spoza naszego klanu.
Dla niebieskiego nie była to przyjemna atmosfera. Była ona nijaka. Żadnych pozytywnych, żadnych negatywnych uczuć. Kompletne zero - liczyło się tylko skończenie treningu. Młodzik był tak zapatrzony w cel, iż nie rozpraszał się niczym, czym zwykle rozpraszają się koty. Nie myślał. W głowie widział jedynie jedno słowo, a mózg kazał się na nim skupić, zamykając serce i wszelkie emocje w szklanej pułapce. Ptak czuł się tak nijako, iż nie miał odczuć związanych z ową pustką. I pierwszy raz w całym swoim życiu nie starał się przerwać niezręcznej ciszy, która gościła między nim a mentorem od wyjścia z obozu.
- Bylicowe Łąki - miauknął bez wahania. Rozpoznałby ten zapach na kilometr - nawet gdy przytłaczają go puste myśli.
//możemy zrobić z tego coś przybliżonego do szybkich strzałów, jeżeli będziesz mieć któregoś dnia czas uwu
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Zaśnieżona Ścieżka
Wilk stał się większy niż ktokolwiek mógł by pomyśleć i bardziej muskularny. Dzięki długim wędrówkom od najmłodszych czasów i wspinaczkach masa mięśniowa urosła. Smoliste futro zostało na swym miejscu jednakże stało się o wiele bardziej szorstkie jak... wilcze. Wibrysy są również czarnego koloru, a jedyne co wyróżnia się i kontrastuje z ciemnym kolorytem są oczy, które od czasów młodości wyblakły i stały się jasno niebieskie, przypominające lód. Łapy umięśnione mają ślady wszelkich obdarć i zarysowań, a poduszki zgrubiałe i szorstkie również mają kolor czerni.
Śmierć brata odbiła się na Wilku. Zawsze pogodny, pełen chęci do zabaw i wszelkiego rodzaju rozrywki teraz woli spędzać czas w samotności, przebywając poza większymi skupiskami kotów, rozmawiając niewiele. Stał się bardziej ponury i mrukliwy. Ponadto przez stratę bliskiego mu kota jeszcze bardziej chce zostać wojownikiem i w jakiś sposób położyć kres śmierci i zniknięciom w klanie choć w jakiejś części. Wilk pożegnał się zatem z pozytywną stroną życia coraz bardziej zatapiając się w swoich myślach, bo Czarny ostatnim czasy rozmyśla wiele. I na każdy temat.
Lwi Zew ; Krucza Łapa; Lisica
Skinął jedynie łbem uważając odpowiedź kocura za wystarczającą. - Kolejne punkty mówią o tym, że nie można polować i wchodzić na tereny innego klanu. Oraz, że starszyzna i kocięta muszą być nakarmieni przed resztą. Dlaczego? - Zapytał patrząc na kocura. Nie chciał go bardzo maltretować tym Kodeksem, chciał tylko sprawdzić czy aby na pewno rozumie wszystko czego się uczył. Niemniej musiał sprawdzić czy pamięta. Przed kotami natomiast rozciągało się pole upstrzone w koniczynę - czerwoną i zieloną. Do ich uszu natomiast docierało bzęczenie. Spojrzał pytająco na Gołębie oczekując odpowiedzi co to za miejsce.
/ jutro mogę albo po jutrze. Ogólnie w tyn tygodniu bo mam pierwsze zmiany soooł...
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>*** I look insidemyself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black</center> </center></table>
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia
Płeć: Kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Kocurek nie miał kompletnie wywalone na słowa, o których mówił mentor. Okej, rzeczywiście starał się zrobić wszystko najszybciej jak się dało, ale nie oznaczało to z góry, iż nie rozumiał fenomenu zostawania wojownikiem. Nie był aż tak głupi - skończyć trening chciał dla klanu, nie tylko dla siebie. Słysząc, iż nie będzie zmuszony wymieniać każdego punktu po kolei, by chwilę później tłumaczyć, jak odbiera jego znaczenie, odpowiedział na pytanie:
- Kociaki i starszyzna nie są w stanie polować, jeżeli my nie zapewnimy im zdobyczy, a zapewnimy sobie, będą bezradni. Zaś jeżeli oni się najedzą, a my nie, mamy możliwość szukania pożywienia, nawet gdybyśmy byli nie wiem jak wygłodniali.
Gołąbek odpowiedział przecząco, zauważając pytający wzrok mentora. Miejsce było dezorientujące, a on nie miał pojęcia, w którą stronę właśnie się kierowali.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Zaśnieżona Ścieżka
Wilk stał się większy niż ktokolwiek mógł by pomyśleć i bardziej muskularny. Dzięki długim wędrówkom od najmłodszych czasów i wspinaczkach masa mięśniowa urosła. Smoliste futro zostało na swym miejscu jednakże stało się o wiele bardziej szorstkie jak... wilcze. Wibrysy są również czarnego koloru, a jedyne co wyróżnia się i kontrastuje z ciemnym kolorytem są oczy, które od czasów młodości wyblakły i stały się jasno niebieskie, przypominające lód. Łapy umięśnione mają ślady wszelkich obdarć i zarysowań, a poduszki zgrubiałe i szorstkie również mają kolor czerni.
Śmierć brata odbiła się na Wilku. Zawsze pogodny, pełen chęci do zabaw i wszelkiego rodzaju rozrywki teraz woli spędzać czas w samotności, przebywając poza większymi skupiskami kotów, rozmawiając niewiele. Stał się bardziej ponury i mrukliwy. Ponadto przez stratę bliskiego mu kota jeszcze bardziej chce zostać wojownikiem i w jakiś sposób położyć kres śmierci i zniknięciom w klanie choć w jakiejś części. Wilk pożegnał się zatem z pozytywną stroną życia coraz bardziej zatapiając się w swoich myślach, bo Czarny ostatnim czasy rozmyśla wiele. I na każdy temat.
Lwi Zew ; Krucza Łapa; Lisica
- Natomiast na tereny innego klanu nie mozemy wchodzić ani nie mozemy polowac aby nie było wojen. I aby nie zabierać sobie jedzenia. Żeby nie było głodu. - Odparł jedynie ruszając dalej. - A to jest Bzycząca Polanka. Minęliśmy Jasne Skały... to były te skały za Bzyczącą Łąką. - Skwitował. Nawet nie wiedział jak mógł zapomnieć zapytać o te Skały. W końcu przechodzili obok nich, a Wilk nawet na nie spoglądał! Potrząsnął łbem. - Terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę. - Mruknął. - Zatem powiedz mi dlaczego i co wiesz o polowaniu i postawie łowieckiej. - Mruknął. Trochę to zaczęło mu się nudzić, więc dlaczego by nie zrobić przerywnika odnośnie polowania?
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>*** I look insidemyself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black</center> </center></table>
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia
Płeć: Kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
- Nic - miauknął, nie chcąc, aby ich trening przypominał ten przeprowadzany z Chłodnym Oddechem. Zaprzeczanie, udowodnienie swojej wartości i umiejętności - nie warto marnować czas. Mianowanie powinno odbywać się lada dzień, podczas gdy on będzie na nie czekał kolejne dziesięć księżyców. Delikatnie skrzywiony na tą myśl, kiwnął głową, by potwierdzić wymieniane przez mentora informacje. Zapewne od dawna o nich wiedział, jednak by zbić jakąkolwiek ewentualną niepewność, która mogłaby pojawić się na pyszczku Wilczego, zwyczajnie przytaknął, aby nie wyjść na ignoranta - a w tym był świetny, przecież robił to przez poprzednie szesnaście księżyców.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Zaśnieżona Ścieżka
Wilk stał się większy niż ktokolwiek mógł by pomyśleć i bardziej muskularny. Dzięki długim wędrówkom od najmłodszych czasów i wspinaczkach masa mięśniowa urosła. Smoliste futro zostało na swym miejscu jednakże stało się o wiele bardziej szorstkie jak... wilcze. Wibrysy są również czarnego koloru, a jedyne co wyróżnia się i kontrastuje z ciemnym kolorytem są oczy, które od czasów młodości wyblakły i stały się jasno niebieskie, przypominające lód. Łapy umięśnione mają ślady wszelkich obdarć i zarysowań, a poduszki zgrubiałe i szorstkie również mają kolor czerni.
Śmierć brata odbiła się na Wilku. Zawsze pogodny, pełen chęci do zabaw i wszelkiego rodzaju rozrywki teraz woli spędzać czas w samotności, przebywając poza większymi skupiskami kotów, rozmawiając niewiele. Stał się bardziej ponury i mrukliwy. Ponadto przez stratę bliskiego mu kota jeszcze bardziej chce zostać wojownikiem i w jakiś sposób położyć kres śmierci i zniknięciom w klanie choć w jakiejś części. Wilk pożegnał się zatem z pozytywną stroną życia coraz bardziej zatapiając się w swoich myślach, bo Czarny ostatnim czasy rozmyśla wiele. I na każdy temat.
Lwi Zew ; Krucza Łapa; Lisica
Spojrzał na swego ucznia nagle siadając w miejscu i mierząc go ostro spojrzeniem. Powoli Gołąb coraz bardziej dawał do zrozumienia Czarnemu iż nie przykłada się wcale do treningu i szczerze ma gdzieś wszelkie zasady, które tak usilnie starał mu się wpoić młody wojownik. - Nic nie wiesz, dobrze. Nie szkodzi. Natomiast zapytałem dlaczego terminatorzy nie mogą jeść bez pozwolenia dopóki sami nie zadbają o to aby nakarmić starszyznę. - Jego wąsy lekko drgnęły jakby obarczyły terminatora jakąś winą. - Wcale się nie starasz o to aby zakończyć ten trening. Nie odpowiadasz na pytania, nie zadajesz pytań. Myślisz, że w ten sposób szybciej go skończysz? Że zakończę twój trening tylko dlatego aby pozbyć się Ciebie jako jednego z terminatorów zabierających mój cenny czas? Otóż nie. - Dodał po chwili mówiąc całkiem poważnie, a jego głos był gruby i matowy. Jakby pozbawiony wszelkich uczuć. - Nie uważam żebyś był głupim kotem więc weź się w garść i staraj się coś wyciągnąć z tych nauk. Nawet jeśli nie odpowiada Ci pogoda, teren czy mistrz. Ty masz się tutaj nauczyć jak być wojownikiem odpowiednim dla klanu, który wie co to lojalność, pomoc, poświęcenie i oddanie. Chcesz być wojownikiem? To postaraj się o to aby być wspaniałym, dobrym, a nie jakimkolwiek. - Westchnął i cicho wypuścił powietrze z płuc powoli wstając i odwracając się na pięcie. Nie chciał słyszeć komentarza na swoje słowa. - Zatem zapytam jeszcze raz: Dlaczego terminator nie może jeść bez pozwolenia dopóki nie nakarmi starszyzny? - Zapytał ruszając dalej żwawo. Ku Podmokłemu Brzegowi, który lada chwila miał się im ukazać.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>*** I look insidemyself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black</center> </center></table>
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia
Płeć: Kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Gołąb zagryzł wargę, słysząc wszystkie, o czym mówi Wilczy. Nie przykłada się do treningu? Jak ma się przykładać, czy da się przykładać odpowiadając na pytania? Czy da się przykładać do robienia czegoś, czego się nie umie, zajmując cenny czas, który wystarczająco przeleciał mu przez palce? Niebieski przełknął głośno ślinę, powstrzymując się od ucieczki w las. Kto wie, może i nawet z klanu - byleby nie przedłużać tych tortur, którym stał się dla niego trening przez niezbyt szczęśliwy uczniowski żywot. Przytaknął pyszczkiem, dając mentorowi wyraźnie do zrozumienia, że przyjmie jego słowa do siebie. Aż nad to. Czuł się źle. Zdawał sobie sprawę, iż nie jest to coś, czego powinien był unikać. Że powinien prowadzić ten trening tak, jak robili to wszyscy młodzi terminatorzy. Ale on nie był już młody, a nie chciał przeciągać tego do wieku trzydziestu księżyców. Jednak jeżeli dalej będzie tak szło, zapewne nie zdąży do czterdziestki.
- P-przecież powiedziałem w-wcześniej... Starszyzna nie potrafi sama polować, bo ich kondycja słabnie z wiekiem. A my potrafimy - miauknął ciszej, zaznaczając słowo 'my'. W końcu nie było teraz innych przeszkód - nie różnił ich wiek, nie różnił ich wygląd. Różniły poglądy.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Zaśnieżona Ścieżka
Wilk stał się większy niż ktokolwiek mógł by pomyśleć i bardziej muskularny. Dzięki długim wędrówkom od najmłodszych czasów i wspinaczkach masa mięśniowa urosła. Smoliste futro zostało na swym miejscu jednakże stało się o wiele bardziej szorstkie jak... wilcze. Wibrysy są również czarnego koloru, a jedyne co wyróżnia się i kontrastuje z ciemnym kolorytem są oczy, które od czasów młodości wyblakły i stały się jasno niebieskie, przypominające lód. Łapy umięśnione mają ślady wszelkich obdarć i zarysowań, a poduszki zgrubiałe i szorstkie również mają kolor czerni.
Śmierć brata odbiła się na Wilku. Zawsze pogodny, pełen chęci do zabaw i wszelkiego rodzaju rozrywki teraz woli spędzać czas w samotności, przebywając poza większymi skupiskami kotów, rozmawiając niewiele. Stał się bardziej ponury i mrukliwy. Ponadto przez stratę bliskiego mu kota jeszcze bardziej chce zostać wojownikiem i w jakiś sposób położyć kres śmierci i zniknięciom w klanie choć w jakiejś części. Wilk pożegnał się zatem z pozytywną stroną życia coraz bardziej zatapiając się w swoich myślach, bo Czarny ostatnim czasy rozmyśla wiele. I na każdy temat.
Lwi Zew ; Krucza Łapa; Lisica
Nie był zbyt młody? Biorąc po uwagę fakt iż koty żyją ponad sto księżycy był bardzo młody. Bardzo niedoświadczony i bardzo zakorzeniony w swoich dość depresyjnych myślach. Choć te często mogą popchnąć do zrobienia kroku do przodu. Może nie wydawać się to łatwe czy nawet możliwe ale... no cóż... tak czasem bywa. Przykład można znaleźć choćby w Wilku, który to po śmierci Mroza zaprzysiągł sobie iż zostanie wspaniałym wojownikiem. Mądrym i rozważnym. Jednak czy to się udało? Póki co jego kariera jedynie nabiera rozpędu, a to jakim jest wojownikiem raczej można będzie sprawdzić po dobrych kilkunastu księżycach na stołku wojownika. - To jest odpowiedź na zasadę dotyczącą, że starszyzna i kocięta jedzą pierwsze. Natomiast terminator nie je bez pozwolenia lub dopóki nie nakarmi starszyzny aby nauczyć się pokory, wstrzemięźliwości i przede wszystkim szacunku. W momencie gdy ucieszysz się na widok najedzonego kociaka lub kogoś ze starszyzny możesz w pełni stwierdzić iż pojąłeś ten punkt. Poza tym... cóż... kiedyś ktoś Ci za to podziękuje. - Odparł spoglądając na kocura. Przed nimi ukazał się brzeg. - To jest Podmokły Brzeg, a rzeka tu płynąca zwana jest Grzmiącą Rzeką. Przepływa przez Klan Rzeki, z którym to w tym miejscu graniczymy aż po Cztery Dęby. - Spojrzał na kocura nie trudząc się na zadawanie pytań. Miał nadzieję iż Gołębia Łapa jest lepszym słuchaczem niż myślicielem i szybko zapamięta to co mówi mu Wilk. - Przejdziemy teraz do polowania, bo jak widzę nudzą Cię tematy Kodeksu. - Westchnął lekko. - Pierwsza zasada polowania: Ptak cię zobaczy, królik usłyszy, a mysz wyczuje. Zatem najlepsze co możesz zrobić polując na ptaka to nie dać się zobaczyć. Jeśli już piszczek wypatrzy twoją obecność najlepiej zastygnij w miejscu. Jest szansa wtedy, że uda ci się takiego wróbla czy innego ptaka złapać. Dalej... króliki, zające i wszelkie inne przestawiciele gatunku o długich uszach mają świetny słuch. Zatem przy polowaniu na takowe musisz uważasz żebyś nie nastąpił na gałąź czy inne rzeczy. Po prostu zbliżasz się maksymalnie do celu robiąc minimalny hałas. A najlepiej w ogóle. Jeśli polujesz na gryzonie musisz zawsze stawać pod wiatr tak aby twój zapach nie niósł się wraz z nim. Zresztą to druga zasada polowania i najlepiej ustawiać się pod wiatr przy każdym polowaniu. - Wypluł słowa mówiąc... chętnie. Lubił tłumaczyć innym jak walczyć czy polować. Nigdy w sumie nikomu tego nie tłumaczył, ale okropnie to polubił. - Ponadto trzecia zasada to: pozycja łowiecka. Grzbiet musisz mieć zrównany z głową i ogonem. Łapy ugięte, brzuch nisko ale nie możesz nim szorować po podłożu. Przerzucasz ciężar ciała na tylne łapy - w ten sposób mocniej i pewniej odbijesz się od ziemi podczas skoku, a co za tym idzie będzie on silniejszy i bardziej morderczy dla zwierzyny. Pamiętaj aby patrzeć pod łapy i aby iść pod wiatr. - Rozejrzał się wokół. - No... to teraz pokaż mi swoją pozycję łowiecką pamiętając o wszystkim co mówiłem i idź polować. - Uśmiechnął się delikatnie, może nieco zadziornie. Skoro terminator uważa, że nauka o kodeksie jest nudna i woli polować to niech pokaże co potrafi.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>*** I look insidemyself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black</center> </center></table>
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia
Płeć: Kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Na wyjątkowo długi wywód mentora, młodzik jedynie kiwnął głową. Nie przypominał sobie, kiedy ostatnim razem spotkał kogoś tak zmiennego w nastroju. Kogoś, kto tak łatwo się uspokajał, tworząc wrażenie, jakby poprzedniej sytuacji nie było. Wilczy zaczął schodzić z przypominania Chłodnego Oddechu na Irysową Łapę. Siostra także była zmienna niczym pogoda, jednak przy jej osobie potrzeba interwencji, by dało radę ją uspokoić. Lub wkurzyć jeszcze bardziej. Zaś Wilczy? Jego mentor zdawał się kompletnie nie pamiętać o dopiero co zaistniałej sytuacji. Gołąbek odgonił wszystkie przygniatające go myśli na bok, pozwalając mózgowi na dokładne przeanalizowanie i ponowne przyswojenie wypływających niczym z rzeki informacji. Mimo iż zwykle to on był mówcą, ostatnimi czasy częściej zajmował stołeczek słuchacza. I w przeciwieństwie do jego młodszego alter ego, nie miał z tym najmniejszego problemu. Wypowiadane przez nauczyciela zdania zdołały usadowić się gdzieś na tyle mózgu, nie otrzymując pozwolenia na ucieczkę, zarazem pozwalając Gołąbkowi skupić się na kolejnym wyzwaniu. Polowanie. Było to coś, na czego naukę czekał od kociaka, jednak nie doczekał się wcześniej. Dlatego też wyobrazić sobie można radość, jaka rozpierała niebieskiego. Od środka. Na zewnątrz zmian widać nie było. Przytakiwał za każdym razem, gdy tylko mentor wypowiadał coś ważnego. Nie chciał, aby ten myślał, że uczeń go ignoruje. Nie chciał, by po raz kolejny wybuchł, tak jak zrobił to kilka ziewnięć temu. Ugiął łapy, starając się utrzymać grzbiet i ogon w równej linii. Wydawało mu się to delikatnie idiotyczne ze strony obserwującego. Co jeżeli akurat zjawi się tutaj Pijawka i zobaczy go tak wypiętego? No cóż, niebieski chyba do końca życia zostanie nastolatkiem. Fakt z nieszorowaniem brzuchem po podłożu był przez to prawie nie wykonalny, więc tłuszcz delikatnie szurał o ziemię. Robił to bezszelestnie, nie przeszkadzając reszcie ciała w ruchu, jednak wyglądał przez to naprawdę grubo. Broń klan Gwiazdy by ktoś mu kiedyś tego nie powiedział, bo jego środek chyba nie przeżyje takiego urażenia. Przystanął więc, czekając na opinię mentora.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Zaśnieżona Ścieżka
Wilk stał się większy niż ktokolwiek mógł by pomyśleć i bardziej muskularny. Dzięki długim wędrówkom od najmłodszych czasów i wspinaczkach masa mięśniowa urosła. Smoliste futro zostało na swym miejscu jednakże stało się o wiele bardziej szorstkie jak... wilcze. Wibrysy są również czarnego koloru, a jedyne co wyróżnia się i kontrastuje z ciemnym kolorytem są oczy, które od czasów młodości wyblakły i stały się jasno niebieskie, przypominające lód. Łapy umięśnione mają ślady wszelkich obdarć i zarysowań, a poduszki zgrubiałe i szorstkie również mają kolor czerni.
Śmierć brata odbiła się na Wilku. Zawsze pogodny, pełen chęci do zabaw i wszelkiego rodzaju rozrywki teraz woli spędzać czas w samotności, przebywając poza większymi skupiskami kotów, rozmawiając niewiele. Stał się bardziej ponury i mrukliwy. Ponadto przez stratę bliskiego mu kota jeszcze bardziej chce zostać wojownikiem i w jakiś sposób położyć kres śmierci i zniknięciom w klanie choć w jakiejś części. Wilk pożegnał się zatem z pozytywną stroną życia coraz bardziej zatapiając się w swoich myślach, bo Czarny ostatnim czasy rozmyśla wiele. I na każdy temat.
Lwi Zew ; Krucza Łapa; Lisica
Obserwował swojego ucznia starając się wypatrzeć błąd chociaż pozycja łowiecka Gołębia nie była zła jak na pierwszy raz. - Całkiem nieźle. Pamiętaj: bezszelestnie, pod wiatr i ciężar ciała na tylne łapy. - Odparł skinając mu łbem aby ruszył na polowanie. Ciekawiło go jak sobie poradzi i miał nadzieję iż ten zrobi to należycie. W tej kwestii lepiej mu na pewno pójdzie niż uczenie się formułek i ich znaczeń.
Wilk oddalił się nieco ustawiając się pod wiatr tak aby nie spłoszyć zwierzyny, którą wyczuje i wypatrzy Gołąb. Obserwował młodego. W razie jakichkolwiek problemów miał zamiar mu pomóc. Zagrodzić piszczkowi drogę czy zrobić cokolwiek aby ta zwierzyna została jednak złapana. Musieli nakarmić klan.
Wilk również ugiął łapy, wyprostował ogon i łeb tak aby zrównał się z grzbietem, przerzucił ciężar na tylne łapy. Starał się w miarę blisko być młodego ale tak aby zachować dystans pozwalający terminatorowi na wykazanie się. Szedł oczywiście za synem Burzowego Pomruku.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>*** I look insidemyself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black</center> </center></table>