Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Fiołkowy Świt poruszył się, uciekając w bok… ale mimo wszystko Kijance udało się dosięgnąć do jego pyska łapą. W zasadzie chciał go uderzyć, ot, pacnąć, lekko popchnąć, jednak… nagle poczuł coś mokrego na pazurach, a do jego nozdrzy wdarł się zapach krwi, na co rudo-biały kocurek sam się zatrzymał w bezruchu, nim jeszcze Fiołkowy Świt na niego syknął. Terminator przykleił łapy do podłoża, a jego zielone ślepia otworzyły się szerzej, gdy zdał sobie sprawę, co właśnie zrobił.
Nie mógł oderwać wzroku od krwawiącej rany na pysku ojca. Nie, to nie tak miało być! Właśnie… właśnie zranił klanowicza. Własnego tatę! Pogwałcił wszelkie klanowe zasady… złamał Kodeks Wojownika, na pewno! Malinowa Gwiazda na pewno go ukarze, chociaż najpierw to pewnie zrobi ojciec. Teraz to na pewno nie zostanie szybko wojownikiem, o ile w ogóle. Może powinien z miejsca zebrać manatki, a raczej własne futro, i odejść z podkulonym ogonem, tak jak Gradowy Podmuch i brat Sokolego Cienia, żeby nie narażać się na zasłużone kary, upokorzenie i bycie klanowym pośmiewiskiem, bo nie był w stanie pomyśleć, zanim zaczął walczyć? A jednak instynktownie miał wysunięte pazury, czemu to zrobił, czemu nie wziął tego pod uwagę? Gonitwa myśli w jego głowie nie pozwalała mu się ruszyć z miejsca, a kocurek cofnął uszy i spuścił wzrok. Dopiero bardziej spokojne, kolejne słowa Fiołka sprawiły, że Porywista Łapa wypuścił nieświadomie wstrzymywane powietrze z płuc i przełknął nerwowo ślinę.
Chyba nigdy w życiu się tak nie zestresował, jak teraz. Przez własną głupotę.
– Ja… przepraszam, mistrzu. Tato – odezwał się przygaszonym tonem, tak innym od tego, którym mówił jeszcze chwilę. – Nie pomyślałem, nie chciałem. Przysięgam! – wydusił, mrugając ślepiami i w końcu podnosząc wzrok, ten zaś – zamiast na ślepia ojca – padł od razu na krwawiące ślady po pazurach na jego pysku. Ugh. – Pójdę z tobą do Lśniącej Sadzawki – zaoferował jeszcze głosem pełnym skruchy. Zmartwił się nie tylko tym, jakie mogą być konsekwencje tego czynu dla niego samego, ale i stanem ojca, jednak, jak zwykle, wolał zaoferować bardziej praktyczne rozwiązanie, niż wprost wyrażać troskę. W końcu nie było trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że to boli i że trzeba iść do medyka. Nie było trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że właśnie popełnił okropny błąd. Zranił własnego ojca, na osty i ciernie. A to wszystko na oczach Słonecznik! Co ona teraz o nim pomyśli? Powinien być bardziej rozważny.
Przecież obiecał sobie, że będzie ich chronić. Rodziców. Rodzeństwa. Klanu. Obiecał sobie, że będzie poważnym wojownikiem, że… że będzie szanowany przez klanowiczów. Ale jak można darzyć szacunkiem kogoś, kto…
Nie miał czasu, żeby się tym dłużej katować, bowiem rudo-biały wojownik skoczył w jego stronę, ale terminator był zdolny tylko do szarpnięcia całym ciałem w bok, by umknąć przed jego atakiem, nie zdążył wykombinować jakiegokolwiek ataku w obecnej sytuacji.
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Kiwnął spokojnie głową na słowa Porywistej Łapy; wierzył, że nie zrobił tego celowo, widział przecież jak bardzo zaskoczony był tym, jak mocny był jego cios. Mimo to jednak stało się, kobyłka u płotu i nos rozwalony, więc złość i rozczarowanie ze strony Fiołka, nawet jeżeli silnie powstrzymywane, były jak najbardziej zrozumiałe. Uśmiechnął się lekko gdy zaproponował, że pójdzie wraz z nim do Lśniącej Sadzawki.
Następnie powrócili do walki. Co prawda ten, który zbliży się do pyska rudego wojownika skończy umazany krwią, jednak cóż - była to niedogodność, z którą musieli się teraz borykać. Prawdziwa walka nie była czysta i pachnąca kwiatami! Skoczył w stronę syna, jednak zdołał jedynie pacnąć go łapą w bark, bo ten odskoczył; także atakująca Słonecznik miała w tym swój udział, bowiem udało jej się również odepchnąć Fiołkowy Świt, zmieniając trajektorię jego lotu i chroniąc tyłek Porywistej Łapy.
Fiołkowy Świt uśmiechnął się lekko, zadowolony z szybkiej reakcji terminatorki. Raz jeszcze oblizał pysk, bo krew podeszła mu do warg okrążając tę dwójkę; następnie gwałtownie szarpnął się, chcąc uderzyć barkiem w bark Słonecznikowej Łapy.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Wciąż był nieco… zszokowany tym, co właśnie zrobił, i rozczarowany sam sobą, ale musiał się skupić, dlatego napiął lekko mięśnie i przekierował swoją uwagę na tu i teraz. Nie było miejsca na słabość, na zastanawianie się, co będzie dalej: czy otrzyma jakąś karę, czy ojciec będzie nim rozczarowany do końca swoich dni, czy zostanie wojownikiem… i tak dalej. Mimo wszystko chciał dzisiaj też nauczyć się walczyć, zamiast wyciągnąć tylko jeden wniosek pod tytułem „schowaj pazury, zanim będziesz ćwiczyć walkę z klanowiczem”. Uważnie obserwował więc działania ojca, w końcu ten wiedział najlepiej z całej trójki, jak się walczy, i udało mu się nawet uskoczyć… częściowo, bo dostał lekko w bark. Swój udział w tym miała też najwyraźniej Słonecznik, atakująca wojownika z innej strony. Teraz starszy kocur zmienił znowu swój cel, Porywista Łapa natomiast przypomniał sobie, że mają współpracować, co oznaczało tyle, że powinien jakoś udaremnić atak ojcu… albo chociaż wykorzystać jego skupienie się na córce Paproci, by wyprowadzić własny atak. Tym razem świadomie przypomniał sobie, by pazury trzymać schowane, nawet jeżeli odruchowo wysunęły się znowu one, gdy młody kocur wylądował na podłożu po uniku i musiał w ten sposób sobie pomóc w utrzymaniu się na równych łapach. Nie zwlekał i, korzystając z faktu, że wciąż znajdował się dość blisko ojca, zagarnął łapą nieco ziemi i piachu, by następnie cisnąć nią w stronę pyska Fiołkowego Świtu, a następnie doskoczyć do niego i uderzyć przednimi łapami w jego tylne łapy, by w ten sposób spróbować pozbawić go równowagi. Nie hamował swojej siły, bo jednak chciał powstrzymać ojca, by ten nie uderzył Słonecznik, ale pazury były schowane.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
/weźcie wy mnie kopcie, jak nie odpisuję, zazwyczaj jestem po prostu ślepa i nie widzę ok
Ha! Proszę bardzo, silna to sobie mogła nie być, ale szybka reakcja też coś dawała. Kijanka odskoczył, a jej cios, eee, no, jakoś pewnie też pomógł. W sumie nie zastanawiała się bardzo nad tym, czy faktycznie miała w to jakiś większy wkład, liczyło się, że hej, w końcu trafiła i to chyba nawet nie tak źle, szczególnie że Fiołkowy Świt był doświadczony, silny i w ogóle. A skoro o tym mowa... Och. Postanowił zmienić cel? Najpierw się uśmiechnął, a potem stwierdził, że tak ją perfidnie zaatakuje? Pfft, niedoczekanie! Fiołek podjął próbę ataku gwałtownie i niespodziewanie, toteż nie miała dużo czasu na wymyślenie kreatywnej odpowiedzi. Musiała działać szybko i instynktownie, a w tym przypadku, kiedy większy i silniejszy kot próbował ją staranować, wolała jednak uniknąć. I to chyba w sumie całkiem dobry pomysł, bo gdyby spróbowała zaatakować go w ten sam sposób, miałaby raczej mierne szanse. Pewnie nawet skończyłaby na ziemi, jeszcze czego! Ugięła łapy i spróbowała dość szybko odskoczyć w bok, na tyle daleko, żeby Fiołkowy Świt jej nie dosięgnął. Miała nadzieję, że Porywista Łapa też zareaguje dość szybko i jakoś dodatkowo utrudni Fiołkowi zadanie.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Terminatorzy zareagowali szybko. Porywista Łapa cisnął ziemią w stronę ojca, jednak wiatr nie był po jego stronie i nie zdołał chwilowo oślepić przeciwnika. Mimo to jednak udało mu się uderzyć w jego tylne łapy na tyle mocno, by faktycznie się zachwiał i dał Słonecznikowej Łapie większą szansę na ucieczkę. Fiołkowy Świt zdołał jedynie klepnąć barkiem w jej biodro, choć była to bardziej próba odzyskania równowagi niż to, co pierwotnie zaplanował. Odwracając łeb w bok parsknął, wydmuchując krew która zdawała się zalewać mu nos. Był to w istocie bardzo dobry atak ze strony Porywistej Łapy; syn miał silne łapy i dobrze wymierzał ciosy. Miał szansę stać się silnym wojownikiem, jeżeli wciąż będzie tak wytrwale podnosił swoje umiejętności.
W każdym razie gdy odwrócił łeb znów zogniskował swoje spojrzenie na Słonecznikowej Łapie. Skoczył w jej stronę, jednak wyskok okazał się być o wiele krótszy niż pierwotnie wyglądał; zamiast tego Fiołkowy Świt gwałtownie odwrócił się, by zamachnąć się łapą na pysk Porywistej Łapy stojącego tuż obok.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Wiatr mu nie sprzyjał, ale tego nie przewidział, niestety, i ziemia upadła po prostu z powrotem na podłoże, nie dolatując nigdy do oczu ojca. Ale próbował, tak? Tak. Zresztą, atak mu już wyszedł całkiem fajnie, bo uderzył wojownika w tylne łapy… i jak zerknął w kierunku Słonecznik, to chociaż częściowo umknęła ona przed atakiem, także profit! Teraz ojciec wydawał się znowu celować w stronę rudo-białej koleżanki, a przynajmniej tam patrzył, więc kocurek poruszył się praktycznie razem z Fiołkowym Świtem, nie przewidując, że cios może paść na niego. Tym razem wybił się z tylnych łap w stronę ojca, celując łapami w jego szyję. W końcu to było jedno z tych ważnych miejsc, w które trzeba celować.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
/lmao nawet nie do końca wiem, czy mogę tak zrobić, ale jest pierwsza w nocy don't judge me
Porywista Łapa faktycznie zaatakował równie szybko, co ona wcześniej. Akcja z ziemią, choć pomysłowa, niestety nie wypaliła, ale nic się nie stało, bo po chwili Kijanka tak czy inaczej rzucił się w stronę Fiołka i trafił, w pewnym sensie odwdzięczając się za jej wcześniejszy ratunek. Fiołek co prawda i tak ją trochę trafił, ale tylko trochę, no i na pewno nie tak, jak planował, a więc było nieźle. Obserwowała uważnie ruchy wojownika, a gdy ten wyskoczył w jej kierunku, szybko i niemalże odruchowo cofnęła się o kilka kroków... tylko po to, żeby się okazało, że Fiołkowy Świt jednak wcale nie miał zamiaru w nią celować. Sprytne. Nie była może tak wojownicza jak Kijanka i z pewnością nie miała aż takich zadatków na akurat, no, silnego wojownika, ale nie miała zamiaru tak tego zostawiać w tej sytuacji, o nie! Porywista Łapa nie unikał, a rzucił się Fiołkowemu Świtowi na szyję, tak więc ona zdecydowała się podejść do wojownika od tyłu i skoczyć mu na grzbiet i co najmniej obić go łapami. Albo może od razu na niego wskoczyć, kto wie? Chciała w każdym razie trochę go zdezorientować, żeby nie mógł się w pełni skupić na swoim ataku na Kijanka, a podchodząc od tyłu chyba mogła osiągnąć, ee, jakiś tam efekt.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Zamachnął się i trafił, choć nie tak celnie jak sądził; Porywista Łapa poczuł cios na boku swojej żuchwy, jednak także i pod jego łapami pojawił się nacisk, gdy uderzył w szyję swojego ojca. Kocur parsknął głośno przez chwilę mając wrażenie że się dławi, a w tym czasie skok Słonecznikowej Łapy na jego grzbiet sprawił, że zachwiał się - i usiadł, przez co kotka zsunęła się z jego grzbietu i klapnęła tyłkiem na trawę tak jak i on. Zaśmiał się cicho i podniósł przednią łapę, by móc nią przetrzeć już w większości skrzepniętą krew na swoim pysku.
- W porządku, widzę, że dajecie radę - powiedział uśmiechając się do tej dwójki wesoło. Był zadowolony z tego, co mu dziś pokazali; regularne ćwiczenia z całą pewnością wycisną z nich ich potencjał. - Jestem z was dumny, naprawdę, bo nawet raz nie weszliście sobie w drogę i cały czas działaliście wzajemnie w swojej obronie - spojrzał najpierw na syna, a później na Słonecznik. - Macie jakieś uwagi do siebie nawzajem? - spytał pochylając się nieznacznie w ich stronę i uśmiechając się zachęcająco.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Wydał z siebie ciche stęknięcie, gdy poczuł uderzenie w żuchwę, jednak najbardziej liczyło się to, że trafił ojca w szyję… i że ten zaraz upadł na tyłek, bo Słonecznik udało się trafić w jego grzbiet! Ha! Już szykował się do kolejnego skoku, a jego ogon smagnął jeden z jego boków, jednak powstrzymał się i wyprostował, gdy usłyszał śmiech ojca. Stanąwszy w bezruchu, znowu zauważył, jak wygląda ta rana na pysku Fiołkowego Świtu, i lekko cofnął uszy, przypominając sobie własną głupotę.
– Bardziej do siebie, niż do Słonecznik – przyznał z niezadowoleniem, ale i skruchą w głosie, nawiązując do użycia pazurów w ataku na ojca. – Ale to była dobra walka – dodał po paru uderzeniach serca, odzyskując nieco rezon. Chyba nie było sensu bardziej się tym katować, prawda? Przed następnymi słowami zastanowił się nieco głębiej nad całą tą walką. Głównie skupiał się na tym, co robił sam, ale faktycznie Słonecznik mu nie wchodziła w drogę i go broniła, także mógł się jedynie zgodzić z ojcem i dorzucić jeszcze jedną rzecz od siebie. – Podobało mi się, że szybko zaczęłaś działać. I w ogóle to, że sobie nie przeszkadzaliśmy, tylko ty się skupiałaś na czymś innym, niż ja, przez co nie musiałem się martwić, że przez przypadek uderzę w ciebie, nie w tatę – zwrócił się więc do córki Paprociowego Pyłu.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Porywistej Łapie co prawda się troszkę oberwało w żuchwę, ale jego własny atak też nie poszedł źle i trafił Fiołka. Za to jej udało się faktycznie wskoczyć na grzbiet kocura i z satysfakcją przyjęła to, że najpierw się zachwiał, a potem jeszcze usiadł pod jej ciężarem! Zaśmiała się cicho, kiedy zjechała z jego grzbietu na ziemię, lądując praktycznie w tej samej pozycji. I już chciała wymyślić jakiś plan, żeby zaatakować znowu, kiedy Fiołek zarządził koniec. Och, już? W sumie to logiczne, nie chciał przecież raczej, żeby tu walczyli a do wyczerpania sił, bo mieli się jedynie przećwiczyć, nauczyć tego i pracować razem co nie? Ucieszyła się w sumie na pochwałę mistrza, a potem zastanowiła się dokładnie nad jego pytaniem. Zanim jednak zdążyła się odezwać, zrobił to Kijanka. Posłała mu krótkie, pokrzepiające spojrzenie, ale dyplomatycznie nic na ten temat nie powiedziała, bo w sumie to Fiołkowy Świt mówił już o tym atakowaniu z pazurami wcześniej, a więc chyba nie musiała nic mówić. Taką miała nadzieję. Nie spodziewała się jednak, że dostanie jeszcze pochwałę od Porywistej Łapy, bo to, że Fiołek wypowiedział się na temat ich walki było raczej logiczne, ale... no, zwyczajnie nie spodziewała się żadnego komplementu ze strony terminatora, tym bardziej, że w swoim własnym odczuciu nie było to nic specjalnego. Zrobiło jej się tak miło i jakoś zwyczajnie cieplej na serduszku, a więc uśmiechnęła się lekko – i z wdzięcznością – do Porywistej Łapy. Poczuła się też w obowiązku, żeby sama coś powiedzieć, bo w końcu jemu też naprawdę super poszło, a jak!
– Ooch, ee, dziękuję! Tak, też mi się podobało to, że fajnie nam wyszła ta współpraca i w ogóle! A ty jesteś silny, no i celnie atakujesz, więc wiesz, to ci się na pewno przyda na przyszłość iiiii ogólnie dobrze dzisiaj walczyłeś. – Bo tak było, może poza tym jednym malutkim incydentem z początku. Przeniosła wzrok na Fiołka, potem na Porywistą Łapę, czekając, czy ktoś jeszcze ma coś do dodania, a potem odchrząknęła cicho. – A teraz, ee, chyba przydałoby się iść do Lśniącej Sadzawki? – spytała, wbijając spojrzenie w Fiołkowy Świt. Co prawda krew już raczej chyba przestała lecieć, ale jednak rana to rana i trzeba było, żeby ktoś doświadczony się tym zajął.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Spojrzał najpierw na syna, który pochwalił swoją koleżankę, a następnie na Słonecznikową Łapę, która również wymieniła zalety, jakimi wykazał się Porywista Łapa. Skinął głową i uśmiechnął się do nich.
- Zgadzam się z tym, co powiedzieliście. Podobało mi się to, że oboje się staraliście i próbowaliście różnych technik, oraz że natychmiast rzucaliście się do ataku gdy to drugie było zagrożone - powiedział poruszając nastroszonymi wąsami. - Będziemy jeszcze ćwiczyć walkę przez następne kilka dni, żebyście poczuli się pewniej podczas ataku i obrony, ale tak, chyba powinniśmy już wracać - zgodził się ze Słonecznikową Łapą, do której zresztą na końcu się zwrócił. Wstał i otrząsnął permanentnie potarganą sierść.
- Chciałem dzisiaj jeszcze spróbować z wami zapolować, ale chyba trzeba będzie to przełożyć na następny raz. Chodźcie - zaśmiał się cicho patrząc kątem oka na Porywistą Łapę, po czym kiwnął głową na obu terminatorów by też się zebrali i ruszyli za nim do obozu. Następnie umówił się z nimi, że chce ich znów widzieć razem za dwa wschody słońca, żeby dalej ćwiczyli walkę. A polowaniem zajmą się gdy Lśniąca Sadzawka da mu zielone światło na to, by mógł kłapać pyskiem.
możecie zacząć kolejny dzień uwu
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Posłał nieco spięty uśmiech Słonecznik, obserwując jej reakcję na to, co właśnie powiedział. W zasadzie bardziej to widział jako stwierdzenie faktów, a nie jakiś… wielki komplement, ale jeżeli chciała mu dziękować, to mogła, jasne, że tak. Wypiął nieco pierś, słysząc, że jest silny, ale w tym momencie… bardziej była to poza, manifestacja, niż faktyczna duma i zadowolenie z siebie. Miał przed sobą jeszcze długą drogę do przebycia, jeżeli chodzi o naukę walki i trening siły, ale na chwilę obecną nie miał nawet pojęcia, czy nie otrzyma jakiejś kary, albo czy zostanie wojownikiem… albo czy w ogóle będzie członkiem klanu.
Niemniej jednak kiwnął lekko głową drugiej terminatorce w ramach podziękowania, po czym zerknął na ojca, słysząc słowa o udaniu się do Lśniącej Sadzawki. Rana nie wyglądała najlepiej i nie była na pewno czymś, z czego mógł być zadowolony… w środku zdziwił się lekko, słysząc, że Fiołkowy Świt chce dalej trenować z nimi walkę. To znaczy inaczej: zdziwił się, słysząc, że po tym incydencie chciał, by Kijanka brał w tym udział, chociaż jakaś kara byłaby tu w pełni zasłużona. Z drugiej strony czy rodzice go kiedykolwiek karali?... Może to kwestia tego, że nigdy nie uderzył z pazurami klanowicza. Wojownika. Ojca. Napięty i milczący skierował swoje kroki do obozu, starając się dorównać krokiem Fiołkowi.
***
Czas mijał, a Porywista Łapa mimo swoich pierwotnych obaw pozostawał w klanie i dalej trenował, ale pilnował sam siebie o wiele bardziej, niż wcześniej, by przypadkiem nie potraktować kogoś pazurami, a czasami nawet by nawet nie uderzyć za mocno. Tym razem zjawił się na umówionym miejscu spotkania przed czasem, a przynajmniej zanim przyszedł tak jego mistrz, jak i Słonecznikowa Łapa. Przysiadł na trawie, czując, jak słońce przyjemnie przygrzewa mu grzbiet, i wypatrywał reszty.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Domyślała się, że Kijanka w sumie mógł wcale nie być taki zadowolony i dumny z siebie, ale też, no, poza tym jednym incydentem naprawdę dobrze mu poszło i jednak głupio by było, jakby się tak tylko w kółko tym zadręczał. Dlatego, no, starała się zwrócić uwagę tylko na jakieś pozytywne rzeczy, które, oczywiście, też były prawdziwe! Dodatkowo Fiołkowy Świt się z nimi zgadzał, a jeszcze dodał coś od siebie. I... och, mieli jeszcze trenować walkę? W sensie razem z Porywistą Łapą? No, to jej się podobało! Nie sądziła, żeby po dzisiejszym treningu Kijanka miał znowu popełnić podobny błąd i zaatakować kogoś z pazurami, wręcz przeciwnie, podejrzewała, że będzie się teraz szczególnie pilnował, a perspektywa dłuższego wspólnego trenowania z rudym terminatorem, którego towarzystwo naprawdę lubiła, była bardzo fajna. Pokiwała głową Fiołkowemu Świtowi. W sumie szkoda, że nie będą mogli dzisiaj zapolować, ale rozumiała dlaczego tak, a nie inaczej. Dlatego też ruszyła zaraz za Fiołkiem i Kijanką w milczeniu. To by było tyle na dziś, ale cieszyła się w sumie, że będą jeszcze ćwiczyć.
***
Dla odmiany Słonecznik faktycznie zjawiła się później. Nie była spóźniona, wręcz przeciwnie, sama zjawiła się jeszcze przed czasem, toteż, huh, odrobinę się zdziwiła, kiedy na miejscu zastała już Porywistą Łapę. Za to mistrza jeszcze nie było. No, oczywiście nie było to takie negatywne zdziwienie, raczej miła niespodzianka, że skoro już przyszła szybko, to będzie miała z kim czekać. Uśmiechnęła się do Kijanki i podeszła bliżej, żeby usiąść obok.
– Cześć! – przywitała się wesoło. Teraz pozostawało już tylko czekać na Fiołka, który pewnie niedługo się pojawi.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Z delikatnym poślizgiem, jednak ostatecznie pojawił się i on. Nie miał co prawda przy sobie kubka z kawą, jednak przy dobrych wiatrach niebawem będzie miał w pysku jakąś zwierzynę, gdy tylko upewni się, że jego terminatorzy potrafią odpowiednio podchodzić do zwierzyny i będzie mógł spokojnie spuścić ich ze smyczy na wspólnym polowaniu.
- Dzień dobry - przywitał się zarówno z synem, jak i ze Słonecznikową Łapą; lekki uśmiech rozciągał się na jego pysku, a rana po pazurach powoli zaczynała się goić, więc nie było już powodu, by nosił opatrunek. Dzięki temu zresztą mógł mówić nieco więcej bez obaw, że zaraz zrujnuje bardzo cenny medykament i oberwie od Lśniącej Sadzawki po uszach.
- Pora młodych liści na dobre rozgościła się w tej okolicy, nie można wyobrazić sobie lepszych warunków do nauki polowania - powiedział wyginając grzbiet w łuk, by się przeciągnąć. Choć czasem wciąż pojawiał się chłodny wiaterek to jednak słońce przyjemnie przygrzewało w grzbiet. Zwierzyny było dość dużo, pojawiały się też już pierwsze młode, więc o wiele łatwiej było o prostą w schwytaniu drobnicę. - Dlatego tym się dzisiaj zajmiemy. Na początek zapytam więc, czy macie jakieś doświadczenia z polowaniem? Znacie zasady podchodzenia do zwierzyny? No i czy może próbowaliście już sami polować? - zadał im więc pierwsze pytania nie czekając na specjalne zaproszenie, bo nie było tak naprawdę czasu do stracenia. Im mniej gadają i więcej robią tym zdecydowanie lepiej.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Chociaż Fiołkowy Świt faktycznie pojawił się trochę później, nie musieli czekać jakoś szczególnie długo. Uśmiechnęła się delikatnie do rudo-białego kocura, kiedy ten się zjawił, ciesząc się już na nowy dzień treningu. Była ciekawa, co zrobią tym razem. Znowu jakaś kontynuacja walki? Powtórka z teorii? Chociaż wtedy pewnie nie byłoby tu Porywistej Łapy. Huh, zaraz się okaże!
– Dzień dooobry! – przywitała się więc, póki co decydując się, żeby dłużej się nad tym nie rozwodzić. Co będzie, to będzie, całkiem w sumie lubiła niespodzianki i nie miałaby nic przeciwko, gdyby teraz zrobili coś nowego. Hmm, co jej właściwie jeszcze zostało? Zanim zdążyła się zastanowić, z pyszczka Fiołka padło słowo polowanie, na którego dźwięk Słonecznik od razu się trochę ożywiła. Ooo, tak! Wreszcie to, czym interesowała się właściwie od kociaka! Posłała krótkie, rozweselone spojrzenie Porywistej Łapie, zanim ponownie skupiła wzrok na Fiołku, który zadał im pytanie. Ranyyy, dotarło do niej, że w sumie chyba trochę pozapominała tej teorii i w ogóle wszystkiego. Kiedy była kociakiem i miała mnóstwo czasu, często ćwiczyła polowanie choćby na jakichś kamyczkach w obozie, a potem już jakoś robiła to rzadziej i chyba trochę jej się pomieszało. Zmarszczyła się lekko, ale trwało to tylko chwilę. No, może nie wymieni wszystkich reguł, ale chociaż część i warto było spróbować. – Doświadczenia, próbowanie... Eee, nie. Chyba że polowanie na kamienie w obozie się liczy – zażartowała, przypominając sobie, że to w sumie Sokoli Cień jej zaproponował ćwiczenie w taki sposób. – Wtedy można powiedzieć, że jakieś mam! A jak chodzi o podchodzenie do zwierzyny, to, no... Trzeba iść w pozycji łowieckiej, czyli na ugiętych łapach, ale tak, żeby nie szurać brzuchem o ziemię. Głowę i ogon trzeba było chyba trzymać tak, yy, równo z grzbietem. I w ogóle zachowywać się cicho, żeby zwierzyna się nie zorientowała, więc też uważać na to, żeby na coś nie wpaść albo nie nadepnąć jakiejś suchej gałązki czy czegoś. O, o, a poza tym jeszcze iść pod wiatr! No i to chyba ty... A, jednak nie, bo jeszcze była ta formułka, że mysz cię wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobaczy. – W ostatniej chwili przypomniała sobie o wiedzy z nauk. Rzeczy związane z pozycją łowiecką jakoś bardziej wryły jej się w pamięć, bo podchodzenie do zwierzyny wciąż sobie przecież czasem ćwiczyła. Za to nie do końca pamiętała, o co w ogóle chodziło z tą formułką, tak poza tym, ze trzeba było zachować szczególną ostrożność i uwagę na różne rzeczy, kiedy się podchodziło do różnych rodzajów zwierzyny. Spojrzała kątem oka na Kijankę. Może on się orientował jakoś lepiej?
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>