Wraz z upływem księżyców nic nie zwiastowało by Dudek miał utracić miano najwyższego w miocie. Długie, pokryte gęstym, długim futrem, białym jak śnieżny puch, który otoczył świat, gdy przyszło mu go poznawać poraz pierwszy, dalej prowadzą dumnym krokiem resztę kocurka przez obóz klanu rzeki. Czyli właściwie niewiele się zmieniło. Podobny brak zmian można zauważyć w jego oczach, dalej naznaczonych głębokim błękitem, choć nie tak chłodnym jak w wypadku Lodowego Kła. Jedym elementem jego wyglądu, gdzie w najbliższym czasie mogą zajść jakieś zmiany jest jego rudą plamką na nosie, która chyba zaczyna... Rosnąć? Albo to tylko niezlizana krew na mordce kociaka.
Charakter kociaka, jest jak ten kociąt dwunogów – nieoczywisty. Prosty, nieukształtowany, trochę nieprzewidywalny, no i rzecz jasna – zmienny. W tym wieku nigdy nie jest on tym ostatecznym. Ulega on mniejszym lub większym przemianom, zarówno przed ukończeniem treningu, jak i po nim. Są z pewnością cechy, które łącza większość młodych znacznej części ssaków. I tak kociaki są ciekawe, skore do zabaw, które pozwolą wykształcić im umiejętności oraz więzi przydatne w przyszłości oraz w wielu przypadkach lekkomyślne. Nie znają jeszcze dobrze świata, więc nie są świadome niebezpieczeństw, postrzegają go inaczej niż dojrzalsze koty, wojownicy, czy nawet terminatorzy. Przez większość czasu mordka malucha się śmieje, jednak niestabilność w emocjach to kolejny element dość częsty w omawianej grupie. I taki bywa również przez większość czasu Dudek.
Dudek mimo wszystko dalej był nieco zaspany, a to nietypowe zmęczenie wróciło do niego z wzmożoną siłą, gdy tylko zeszły z niego emocje. Pozycja w jakiej się znalazł była bardzo wygodna i trochę ciężko było mu wstać po chwili takiego leżenia, jednak trening nie mógł czekać. Kos, która obiecała mu pomoc nie mogła czekać. Podniósł się więc powoli z ziemi i ruszył za mistrzynią raz na jakiś czas zerkając na otoczenie. W końcu na miejscu po wysłuchaniu słów czarnej wojowniczki, lekko nachylił się ku podłożu i posłusznie powąchał granicę. Zaraz jednak cofnął się o dwa kroki pod wpływem ostrego gromowego zapachu. - Strasznie śmierdzi. - bąknął marszcząc nos. - Tamte koty... Muszą się dużo od nas różnić.
Kiedy padło pytanie o nauki, uśmiechnął się lekko i zaraz skinął głową. - Z wujkiem wschodem. Też jest terminatorem i niestety nie miał zbytnio czasu i praktycznie nic nie pamiętam. - wytłumaczył. Niestety, skupili się na rozważaniu kto jest czyim rodzeństwem... A nauka poszła w chruśniak.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Prychnęła lekkim śmiechem na reakcję swojego podopiecznego. Beztroska uwaga, nie ma co.
- Zwróć uwagę na to, że my dla nich pachniemy podobnie, jeśli nie gorzej - wiesz, ryby - powiedziała - a zresztą nie różnimy się zbytnio od innych klanów. Oni też mają przywódców, zastępców, medyków. Oni też mają wojowników i terminatorów. Mają kocięta o które dbają. Nie muszą być bardzo różni- powiedziała spokojnie po czym wysłuchała o naukach młodego kocurka - Wschodząca Łapa został Bursztynowym Wschodem na ostatniej ceremonii -[b] powiedziała -[b] i nic nie szkodzi. W takim razie wszystkiego nauczę cię ja - dodała, po czym zrobiła dłuższą pauzę, powoli wstając i ruszając wzdłuż gromowej granicy.
- Na pewno słyszałeś o Kodeksie? Możesz mi powiedzieć czym on dla ciebie jest? - zapytała, stawiając pierwszą łapę na Bobrowej Tamie.
Wraz z upływem księżyców nic nie zwiastowało by Dudek miał utracić miano najwyższego w miocie. Długie, pokryte gęstym, długim futrem, białym jak śnieżny puch, który otoczył świat, gdy przyszło mu go poznawać poraz pierwszy, dalej prowadzą dumnym krokiem resztę kocurka przez obóz klanu rzeki. Czyli właściwie niewiele się zmieniło. Podobny brak zmian można zauważyć w jego oczach, dalej naznaczonych głębokim błękitem, choć nie tak chłodnym jak w wypadku Lodowego Kła. Jedym elementem jego wyglądu, gdzie w najbliższym czasie mogą zajść jakieś zmiany jest jego rudą plamką na nosie, która chyba zaczyna... Rosnąć? Albo to tylko niezlizana krew na mordce kociaka.
Charakter kociaka, jest jak ten kociąt dwunogów – nieoczywisty. Prosty, nieukształtowany, trochę nieprzewidywalny, no i rzecz jasna – zmienny. W tym wieku nigdy nie jest on tym ostatecznym. Ulega on mniejszym lub większym przemianom, zarówno przed ukończeniem treningu, jak i po nim. Są z pewnością cechy, które łącza większość młodych znacznej części ssaków. I tak kociaki są ciekawe, skore do zabaw, które pozwolą wykształcić im umiejętności oraz więzi przydatne w przyszłości oraz w wielu przypadkach lekkomyślne. Nie znają jeszcze dobrze świata, więc nie są świadome niebezpieczeństw, postrzegają go inaczej niż dojrzalsze koty, wojownicy, czy nawet terminatorzy. Przez większość czasu mordka malucha się śmieje, jednak niestabilność w emocjach to kolejny element dość częsty w omawianej grupie. I taki bywa również przez większość czasu Dudek.
- No... Może. - Rzeczywiście, ryby miały swój zapach i szybciej niż inne zwierzątka ze stosiku zdradzały zapachem swoją nieświeżość. Ale czy on, albo jego rodzina jakoś szczególnie pachną akurat tym rodzajem zdobyczy? No chyba nie. - Nawet... Tak, bardziej normalnie? Nie mają wszyscy jednego koloru futra, albo krzywych uszu? - doptywał nieco naiwnie, chociaż chyba nie można było mu się dziwić. Nigdy widział kota spoza własnego klanu. Przecież, nie możliwe było by byli indentyczni jak oni. Bo po co byłyby te wszystkie nazwy i podziały? - Może chociaż chodzą na trzech łapach, albo wszystkich uderzył grom jak byli mali? - To dobrze, wujek wydawał się sympatyczny i pracowity. - ucieszył się. Chociaż nie jakoś bardzo widocznie. Kiedy na chwilę stawał się żywiołowy i energiczny, zaraz potem ciało dawało mu do wiadomości, że jednak nie wyspał się zbyt dobrze. - Słyszałem, że to taki... Zbiór regułek, których trzeba uczyć się na pamięć. A dla mnie, teraz byłby.. męczący. Raczej szybko bym go zapomniał. - zatrzymał się na chwilę - Nie spałem dzisiaj dobrze. - wyjaśnił, jak gdyby Kos sama się tego nie domyślała.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Zaśmiała się lekko na jego pytanie.
- Oczywiście, że nie! Wyglądają tak samo jak my. Utarło się mówić, że my umiemy pływać, że Cieniści są skryci i cisi, że Gromiacy są silni, a Wichrzacy szybcy. Ale jestem pewna, że w innych klanach też są koty, które potrafią pływać, że niejeden z naszych wojowników jest silniejszy od Gromiaka, że w Wichrze są też koty raczej skryte i wolniejsze, a w Cieniu takie, które nie mają problemu z rozmową z obcymi. Zresztą... musiałbyś zapytać kogoś, kto faktycznie widział koty z innych klanów - ja nie miałam tej przyjemności - powiedziała, wyjaśniając mniej więcej, co i jak z tymi klanami jest. Nie widziała potrzeby opowiadania czemu tak jest, że klany są cztery, ale gdyby pytanie o to padło nie miałaby problemu żeby odpowiedzieć.
Kiwnęła głową na słowa podopiecznego, pewna, że następnym razem będzie miałwięcej sił i chęci. Ruszyła więc powoli wzdłuż gromowej granicy, aż faktycznie doszli do Bobrowej Tamy i spokojnie przeszła na drugą stronę i czekała na ucznia.
Wraz z upływem księżyców nic nie zwiastowało by Dudek miał utracić miano najwyższego w miocie. Długie, pokryte gęstym, długim futrem, białym jak śnieżny puch, który otoczył świat, gdy przyszło mu go poznawać poraz pierwszy, dalej prowadzą dumnym krokiem resztę kocurka przez obóz klanu rzeki. Czyli właściwie niewiele się zmieniło. Podobny brak zmian można zauważyć w jego oczach, dalej naznaczonych głębokim błękitem, choć nie tak chłodnym jak w wypadku Lodowego Kła. Jedym elementem jego wyglądu, gdzie w najbliższym czasie mogą zajść jakieś zmiany jest jego rudą plamką na nosie, która chyba zaczyna... Rosnąć? Albo to tylko niezlizana krew na mordce kociaka.
Charakter kociaka, jest jak ten kociąt dwunogów – nieoczywisty. Prosty, nieukształtowany, trochę nieprzewidywalny, no i rzecz jasna – zmienny. W tym wieku nigdy nie jest on tym ostatecznym. Ulega on mniejszym lub większym przemianom, zarówno przed ukończeniem treningu, jak i po nim. Są z pewnością cechy, które łącza większość młodych znacznej części ssaków. I tak kociaki są ciekawe, skore do zabaw, które pozwolą wykształcić im umiejętności oraz więzi przydatne w przyszłości oraz w wielu przypadkach lekkomyślne. Nie znają jeszcze dobrze świata, więc nie są świadome niebezpieczeństw, postrzegają go inaczej niż dojrzalsze koty, wojownicy, czy nawet terminatorzy. Przez większość czasu mordka malucha się śmieje, jednak niestabilność w emocjach to kolejny element dość częsty w omawianej grupie. I taki bywa również przez większość czasu Dudek.
Czyli jednak się różnili, ale tak nie do końca? Z jednej strony każdy wiedział, że Ci lepiej biegają, a Ci mają grubsze łapy i więcej siły, ale nie wszyscy? Że wojownicy Rzeki mogli być lepsi w wielu aspektach od kotów z innych klanów nigdy nie wątpił, ale żeby inni też potrafili pływać? Chyba musieliby mieć gdzie pływać, a przecież rzeka była atutem ich klanu i nie skręcała na ziemie Gromu. - Czyli.. Inni też mają tak dużo wody na swoim terenie jak my tutaj? - zapytał zaciekawiony wskazując lewą łapą na Grzmiąca Rzekę. - Chyba, że potrafią pływać w kałużach... - uśmiechnął się zaraz. Nie w rzece to w kałuży, takiej jak po rozmarzającym śniegu. I rzeka byłaby ich rzeką i byliby lepszymi pływakami od innych. A balans w przyrodzie by pozostał.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Zastanowiła się nad pytaniem pointa i przekręciła głowę w bok.
- Nie wiem, nie znam innych terenów. Być może mają jakieś stawy, jeziora... nie jestem pewna. Na pewno jednak, nawet jeśli mają gdzie pływać, nie robią tego tak często jak my. Większość rzeczniaków nawet nie musi się uczyć pływania, mamy to we krwi. Inne klany muszą się jednak postarać by zdobyć tę umiejętność - wyjaśniła jeszcze i zastanowiła się, o czym może opowiedzieć, skoro jej uczeń jest niezbyt przytomny na zapamiętanie kodeksu.
- Przejdziemy teraz w stronę Czterech Dębów, opowiem ci o nich później, na razie zapamiętaj granicę, bo teraz będziemy szli wciąż obok Gromu. Przed Czterema Dębami jest Zielony Pagórek, a bliżej rzeki Martwe Pnie, będziesz wiedzieć czemu się tak nazywają jak tylko je zobaczysz. Po Czterech Dębach przejdziemy obok granicy z Wichrem i wrócimy do obozu, dobrze? - powiedziała Kos i ruszyła powoli, choć żwawo w stronę, o której mówiła, czekając na pytania. Może jakieś się trafią?