Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Reklamówka również dawała radę... Jeszcze. Nie miała na sobie obrazka z biedronką, więc do najsilniejszych nie należała, ale wiele listków jeszcze uniesie! Gorzej z szelestem... Może Krwawnik zdążył się do niego przyzwyczaić, ale większość stworzeń dookoła wciąż wyraźnie go wyłapywała. Buldoga sprzed chwili może udało się uniknąć, ale z takim lisem... Będzie trudniej. No i pech chciał, że przed Krwawnikiem pojawił się ów rudzielec. Zamarcie w miejscu nie wchodziło w grę, bo drapieżnik już rozglądał się za źródłem dźwięków i sekundę później spojrzał w jego kierunku. Zauważył go. Białowłosy miał wybór, walka albo ucieczka!
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Cóż, może nie wchodziło w grę, ale Krwawnik i tak to zrobił, przerażony widokiem lisa, na dodatek wyglądającego na doświadczonego. Spoglądał przez moment prosto w oczy psowatego i pewnie gdyby to było możliwe, właśnie strużka potu przeleciałaby mu po czole. W jego głowie trwało to wieczność, ale tak naprawdę po paru krótkich uderzeniach serca puścił obciążającą go reklamówkę i rzucił się do ucieczki. Tylko ziół szkoda, ale po nie wróci! Jak ucieknie, rzecz jasna.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Czy lis dogoni Krwawnika? > (15-13) > 2 > Lis dogania Krwawnika Atak lisa > słaby > (34-17)*0,5 > 3 hp
Medyk z lekko opóźnioną reakcją, ale zdecydował się na wybranie drugiej opcji; ucieczka. Lis natychmiastowo ruszył w pogoń za swoją zdobyczą i niestety bez problemu dogonił białowłosego. Kłapnął szczękami, celując w ogon uciekającego i szczęście w nieszczęściu, udało mu się jedynie wyrwać stamtąd kępkę futra. Szkoda trochę tak pięknej, puchatej kity, ale hej lepsze to niż utrata kawałka ogona!
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Orion wędrował po okolicy, zbierając kwiatki, jak to miał w zwyczaju, gdy zauważył nikogo innego jak Wichrowego medyka poza swoją smętną norą. Do tego etapu warunki sprzyjające podejściu z bukietem i zagadaniu o istotne sprawy jak nadanie kolorów ponurej lecznicy, czy medyk był zajęty dziś wieczorem. Ale jak spojrzeć na szerszy obrazek – na ogonie Krwawnika siedział sporych rozmiarów lis. Kolejny dowód na to, że w paradoksalny sposób klanowe tereny przyciągały więcej drapieżników niż ziemie niczyje, których nikt nie pilnował. Oriental jednak zepchnął filozofie na później, póki co wniosek był taki, że szkoda gdyby jedno z białych uszek skończyło w lisim żołądku. Upuścił zebrane kwiatki i ruszył w stronę biało-rudej ekipy, celując przede wszystkim pazurami w bok tego rudego elementu.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Biegł, ile miał sił w łapach, ale brak jakichkolwiek treningów i aktywność ograniczona do chodzenia do składziku i z powrotem dała o sobie znać. Zacisnął powieki, kiedy poczuł zęby lisa na swoim ogonie; już mentalnie przygotowywał się na jego oderwanie, ale psowaty oderwał co najwyżej parę kłaczków. Medyk już miał się rzucać do dalszej ucieczki, kiedy to kątem oka nie spostrzegł jakiegoś Wichrowca (w takich emocjach ciężko było mu ogarnąć), dlatego w przypływie odwagi odwrócił się do lisa z zamiarem zadrapania jego oczu. Cóż, walczył czasem z mniejszymi przeciwnikami, takimi w sam raz dla niego, ale dorosły lis to była nowość. Bał się.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Krwawnika > krytyczny! > (21-20)*1,5 > 2hp Atak Oriona > krytyczny! > (29-19)*1,5 > 15hp
Atak lisa na Krwawnika > krytyczny! (32-30)*1,5 > 3hp Atak lisa (na ślepo) > udany > (32-38) > nie może być ujemny > 1hp
Nikt się nie spodziewał, że do tej całej imprezy dołączy przystojny bohater, Orion! Z takim wsparciem pokonanie lisa powinno być formalnością, a przynajmniej pierwszy atak pointa na to wskazywał, bo przejechał pazurami idealnie tam gdzie planował, pozostawiając całkiem rozległą i na pewno bolącą ranę na rudym futrze. Krwawnik natomiast spróbował odważnie zbliżyć się do paszczy lisa, porzucając plan ucieczki. Zamachnął się łapą, celując pazurami w oczy i... No średnio to wyszło, bo rudzielec gwałtownie ruszył głową i ostatecznie medykowi udało się zadrapać jego czoło. Krwawiącej rany raczej z tego nie będzie.
A co do samego lisa... To po raz kolejny kłapnął paszczą, celując tym razem w pysk białego kocura, jednak jedynie co dokonał, to wyrwanie kilku wąsów. Machnął również tylną nogą, licząc, że trafi w drugiego napastnika i odziwo udało się! Uderzył w udo Azalii, ale pewnie nie tak mocno, jak miał to w planach.
Krwawnikowy Liść - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 8 | Zm: 22 | HP: 74-3=71 (85) | W: 48-3=45 (55) | Medlvl: 9 • rana 1 stopnia: użądlenie w prawą przednią łapę • rana 1 stopnia: użądlenie w nasadę nosa • rana 0 stopnia: wyrwana kępka futra na ogonie • rana 0 stopnia: wyrwane kilka wąsów z prawej strony mordki
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Dla Oriona to nie było pierwsze starcie z większym przeciwnikiem, a wręcz nie była to pierwsza walka z lisem. Ostatnim razem miał jednak ze sobą Jaśniejącego, w którego umiejętności nie wątpił, a dzisiaj... nie miał pojęcia czego mógł się spodziewać po białym medyku. Na ile kładziono nacisk na treningi walk u kotów, które miały leczyć.
Póki co oriental był jednak przekonany, że ewentualnie byłby w stanie poradzić sobie nawet sam z rudum przeciwnikiem. Pozostawało jedynie pytanie – jakim kosztem? Teraz przeorał do krwi lisi bok i przypłacił to zaledwie siniakiem na udzie. Uczciwa cena. Zachęcony sukcesem, kolejny cios skierował w stronę szyi, licząc na to, że pazury zahaczą o miękkie podgardle.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Cóż, do najsilniejszych nie należał, jednak teorię walki znał, jako że trening wojowniczy przeszedł (i skończył go jako pierwszy z rodzeństwa!), ale no – w praktyce raczej z niej nie korzystał. Nie pchał się do walk, szczególnie będąc jedynym medykiem w klanie obecnie, a do walki z lisem doszło przypadkowo, przez reklamówkę. Z jednej strony praktyczna, z drugiej niekoniecznie.
Atak zbytnio nie wyszedł, ale skoro Azalia (którego Krwawnik teraz rozpoznał) atakował okolice gardła, medyk ponownie skupił się na oczach. Chciał je zadrapać, teraz dobrze.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Krwawnika > udany > (22-19) > 3hp Atak Oriona > krytyczny! > (33-18)*1,5 > 23hp
Atak lisa na Krwawnika > udany > (30-22) > 8hp Atak lisa (na ślepo) > nieudany
Tym razem dwójce kotów poszło trochę lepiej! Krwawnik może nie trafił w oczy, ale udało mu się smyrnąć w delikatny nos przeciwnika. Oby tak dalej! Azalia natomiast kontynuował ze swoimi przerażającymi atakami. Po raz kolejny trafił w dokładnie to miejsce co chciał, jednak tym razem rana, którą pozostawił była troszkę bardziej rozległa i na pewno zabolała bardziej, bo rudzielec wściekle pisnął. W szale kłapnął powtórnie szczękami, powtarzając wymierzony wcześniej atak na białym kocurze i pech chciał, że teraz miał lepszego cela. Udało mu się dziabnąć medyka w policzek, pozostawiając tam drobną, ale jednak krwawiącą ranę. Łapą również próbował zranić drugiego napastnika, ale jedyną rzeczą, którą przeciął swoimi pazurami, było powietrze.
Krwawnikowy Liść - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 8 | Zm: 22 | HP: 71-8=63 (85) | W: 45-3=42 (55) | Medlvl: 9 • rana 1 stopnia: użądlenie w prawą przednią łapę • rana 1 stopnia: użądlenie w nasadę nosa • rana 0 stopnia: wyrwana kępka futra na ogonie • rana 0 stopnia: wyrwane kilka wąsów z prawej strony mordki • rana 1 stopnia: płytkie ślady kłów na lewym poliku, krwawi, -1hp do końca walki
Lis - S: 17 | Zr: 10(12) | Sz: 10(12) | Zm: 9 | HP: 63-23-3-3=34 (80) | W: 55-3-2=50 (65) • rana 2 stopnia: rozcięty bok, krwawi -2 hp do końca walki • rana 0 stopnia: zadrapane czoło • rana 0 stopnia: zadrapany nos • rana 2 stopnia: rozcięte gardło, krwawi, -3hp w następnej turze później -2 hp do końca walki Walka 1:2 - zręczność i szybkość obniżona o 2 Od następnej tury obniżenie statystyk z powodu spadku HP do połowy
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Orionowi udało się uskoczyć przed lisią łapą, samemu zostawiając mu obficie krwawiącą ranę na gardle, więc pozwolił sobie na krótki uśmiech satysfakcji. Nie do końca był w stanie określić jak szło Krwawnikowi – z pewnością wciąż się trzymał głowy psowatego, ale oriental nie dopatrzył się rozleglejszych ran w atakowanych obszarach. Ale najważniejsze, że skoro wciąż tkwił w tym samym rejonie to nie skorzystał z niemej propozycji do przeniesienia się z dala od paszczy pełnej ostrych kłów. Cóż, jego strata, Orion próbował być dżentelmenem.
Nie spodziewał się by lis długo ustał z taką raną na gardle (swoją drogą, że go bury gniewny nie widział w chwili zadawania tamtego ciosu, wielka strata) więc były samotnik przeniósł się na wysokość rudego barku, by z tego miejsca spróbować wskoczyć na grzbiet rudzielca i chwycić zębami za kark psowatego.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Ponownie nie zrobił zbyt wiele, nawet nie w tym miejscu, co zamierzał, ale hej, przynajmniej zrobił cokolwiek. Jego ataki wyglądały dosyć przykro przy tych zadanych przez Oriona, ale nie przejmował się tym. Najważniejsze, że walczył, a nie zostawił pobratymca, mimo że przydałby mu się bardziej w lecznicy, po walce.
Krwawnik uznał, że do trzech razy sztuka i ponownie zamachnął się uzbrojoną w pazury łapą na oczy rudzielca. Jeśli znowu jakimś cudem mu to nie wyjdzie, przy opadającym z sił lisowi, cóż, jedynie utwierdzi się w przekonaniu, że wojownik z niego żaden.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Krwawnika > udany > (24-17) > 7hp Atak Oriona > krytyczny! > (29-18)*1,5 > 17hp
Atak lisa na Krwawnika > słaby > (25-26)*0,5 > przerzut > (19-31)*0,5 > nie może być ujemny > 1hp Atak lisa (na ślepo) > > udany > (17-33) > przerzut > (22-30) > nie może być ujemny > 1hp
No i tak jak pewnie wszyscy się spodziewali, z pomocą Oriona pokonanie lisa było wyłącznie formalnością. Krwawnik spróbował po raz trzeci zaatakować lisa i ten cios był o wiele lepszy niż dwa pozostałe! Może nie trafił w oczy, ale udało mu się zostawić krwawiącą ranę na nosie drapieżnika. Niestety gwiazdą w tym momencie był Orion, udało się kocurowi bez najmniejszego problemu wskoczyć na grzbiet drapieżnika i wbić w niego kły. Pysk pointa szybko wypełnił metaliczny smak krwi, a lis wydał z siebie swój finalny, wyjątkowo głośny pisk. Po raz ostatni spróbował kłapnąć kłami i o dziwo udało mu się złapać krwawnika za wąsy. Znowu. W tej całej szarpaninie Orion został zmuszony do puszczenia rudzielca i w bonusie... dziabnął sam siebie w język. Nie mocno, ale jednak zabolało.
Tuż po tym rude cielsko padło bez ruchu na ziemię. Jeszcze oddychał, płytko i delikatnie, ale... Już raczej nie wstanie.
Krwawnikowy Liść - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 8 | Zm: 22 | HP: 63-1-1=62 (85) | W: 45-3=42 (55) | Medlvl: 9 • rana 1 stopnia: użądlenie w prawą przednią łapę • rana 1 stopnia: użądlenie w nasadę nosa • rana 0 stopnia: wyrwana kępka futra na ogonie • rana 0 stopnia: wyrwane kilka wąsów z prawej strony mordki • rana 1 stopnia: płytkie ślady kłów na lewym poliku, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: wyrwane kilka wąsów z lewej strony mordki
Azaliowa Łapa - lvl: 8 | S: 16 | Zr: 26 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 89-1=88 (90) | W: 74-4=70 (80) • rana 0 stopnia: siniak na prawym barku • rana 0 stopnia: ugryzienie w język
Lis - S: 12(17) | Zr: 7(12) | Sz: 7(12) | Zm: 6(9) | HP: 34-17-7-3-2=5 (80) | W: 50-3-1=46 (65) • rana 2 stopnia: rozcięty bok, krwawi, -2hp do końca walki • rana 0 stopnia: zadrapane czoło • rana 0 stopnia: zadrapany nos • rana 2 stopnia: rozcięte gardło, krwawi, -2hp do końca walki • rana 1 stopnia: podrapany grzbiet nosa, krwawi, -1hp do końca walki • rana 2 stopnia: głębokie ślady kłów na karku, krwawi, 3hp w następnej turze później -2 hp do końca walki Walka 1:2 - zręczność i szybkość obniżona o 2 Obniżenie statystyk z powodu spadku HP do połowy Utrata przytomności
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Orionowi udało się mocno wgryźć w kark psowatego, więc decyzja była prosta. Swojej wygodnej pozycji na grzbiecie przeciwnika zamierzał się trzymać, aż ten padnie trupem. W teorii prościzna, w praktyce już tak kolorowo nie było, bo lis się szamotał, atakował Krwawnika, a oriental nie dość, że się ześlizgnął z kościstego grzbietu to jeszcze... dziabnął siebie w język?? Auć?? Opadł miękko na cztery łapy obok drapieżnika, kątem oka widział jak lekko poruszały się jego boki, ale patrząc na jego rany i ich umiejscowienie... prioryrety, kochani, Orion skupił się na sobie i swoim dziabniętym języku. Wciąż czuł na nim krew w sporych ilościach, mimo przełknięcia śliny, ale serio nie potrafił ocenić czy była pochodzenia lisiego czy własnego. Przeskoczył nad umierającym przeciwnikiem by się znaleźć naprzeciw medyka (co za wygodny zbieg okoliczności) i pokazać mu wystawiony koniuszek języka. No może nieco więcej niż tycie blep.
– Ugyzłem szię w jezyk. – poskarżył się. Co tam dogorywający lis, co tam spytanie uratowanego kocura czy z nim wszystko w porządku. – Kwawi?
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Lis padł, a walka z doświadczonym w boju kocurem okazała się prostsza, niż z początku zakładał. Miał sporo szczęścia, że akurat w tym momencie spotkał Azaliową Łapę. Gdyby nie on… cóż, obawiał się, że skończyłoby się znacznie gorzej niż na płytkim ugryzieniu na poliku. Medyk wziął parę głębszych wdechów, kiedy drapieżnik zsunął się na ziemię, a następnie uniósł pysk na mówiącego do niego terminatora. Przyjrzał się dokładnie jego językowi. Wyglądało na to, że ugryzł się na tyle delikatnie, że nie wywołał krwawienia. Rozumiał, że mógł towarzyszyć mu teraz dyskomfort, ale skończy się jedynie na nim i to tylko na jakiś czas – ból wkrótce minie.
– Nie – stwierdził. Biały podszedł do nieprzytomnego lisa i pochylił się nad nim. Wbił zęby w jego gardło, kończąc dzieła. Co prawda drapieżnik go zaatakował, poranił i wyrwał kilka wąsów, ale przez medyka przemówiła wrażliwość typowa dla jego rangi. Raczej nie zamierzał teraz próbować składać rudzielca, ale mógł zrobić chociaż tyle: dobić go i oszczędzić mu cierpień. – Dziękuję za pomoc. Niedaleko mam pochowane medykamenty, którre zebrrałem do tej porry, mogę ci coś dać na uśmierzenie tego bólu. Nie zrrobił ci nic więcej? – odezwał się do kocura, kiedy się upewnił, że lis jest martwy. Odwrócił się do swojego wybawcy i zlustrował go spojrzeniem w poszukiwaniu jakichś ran.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Lisowi zostały ostatnie sekundy życia, jednak wciąż miło ze strony Krwawnika, że postanowił ukrócić jego cierpienie. Medyk bez problemu wbił zęby w gardło rudzielca, poszerzając ranę zostawioną wcześniej przez Oriona. Krew się polała i lis wydał ostatni dech. Zdechł. A dwójka kocurów wyglądała, jakby przed chwilą zjadła cały kosz jeżyn.
Ale to nie koniec! Nikt się tego nie spodziewał, ale wraz z odejściem na drugą stronę rudego przyleciał... Motylek. Ten sam co wcześniej. Maluch czmychnął, gdy tylko walka się rozpoczęła, ale z jakiegoś powodu wrócił. No i standardowo zasiadł na czubku głowy medyka, gdy tylko ten skończył mówić do Oriona.
Krwawnikowy Liść - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 8 | Zm: 22 | HP: 62-1=61 (85) | W: 42-3=39 (55) | Medlvl: 9 • rana 1 stopnia: użądlenie w prawą przednią łapę • rana 1 stopnia: użądlenie w nasadę nosa • rana 0 stopnia: wyrwana kępka futra na ogonie • rana 0 stopnia: wyrwane kilka wąsów z prawej strony mordki • rana 1 stopnia: płytkie ślady kłów na lewym poliku, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: wyrwane kilka wąsów z lewej strony mordki
Azaliowa Łapa - lvl: 8 | S: 16 | Zr: 26 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 88 (90) | W: 70 (80) • rana 0 stopnia: siniak na prawym barku • rana 0 stopnia: ugryzienie w język
Lis - S: 6(17) | Zr: 4(12) | Sz: 4(12) | Zm: 4(9) | HP: 5-26-2-2-1-3=-29 (80) | W: 46 (65) ŚMIERĆ • rana 2 stopnia: rozcięty bok, krwawi, -2hp do końca walki • rana 0 stopnia: zadrapane czoło • rana 0 stopnia: zadrapany nos • rana 2 stopnia: rozcięte gardło, krwawi, -2hp do końca walki > zmiana stopnia! > • rana 3 stopnia: zmasakrowane gardło, krwawi, -5hp w następnej turze później -3 hp do końca walki • rana 1 stopnia: podrapany grzbiet nosa, krwawi, -1hp do końca walki • rana 2 stopnia: głębokie ślady kłów na karku, krwawi, -2 hp do końca walki Obniżenie statystyk z powodu spadku HP do 1/4 Walka 1:2 - zręczność i szybkość obniżona o 2 Utrata przytomności
Azaliowa Łapa + 90 exp Krwawnikowy liść + 40 exp
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread