Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
Jagódka tylko patrzyła z uśmiechem na czarnego brata, gdy ten zaczął niemalże toczyć się ze śmiechu na jej słowa. Dobrze, że potrafiła go rozbawić. To tylko potwierdzało fakt, że relacja między nimi była naprawdę świetna. - Trochę? Proszę cię, ta myszka sprawi, że pękniesz! - wykrzyknęła, by zaraz potem wybuchnąć gromkim śmiechem. Rany, ta rozmowa była taka głupia, ale kotce ani trochę to nie przeszkadzało. Nie chciałaby znaleźć się teraz w żadnym innym miejscu. Prawda była taka, że mimo tego, że Jagódka prawie z każdym dobrze się dogadywała, to jednak z bratem rozmawiało jej się najlepiej. I to nie dlatego, że był jej bratem, a po prostu przyjacielem. I o to w tym wszystkim chodziło. Tego właśnie brakowało jej w relacjach z resztą kociąt od Zaćmionego Księżyca i Lodowej Skóry.
Wyszczerzyła kiełki w uśmiechu, gdy usłyszała to "ah tak?". Już chciała coś odpowiedzieć, ale nagle została złapana za ucho, więc nie śmiała już nic więcej mówić. Zachichotała tylko cichutko i zapytała: - Czemu? - i wysiliła się, by przybrać skruszony, przestraszony wyraz pyska, jednak średnio jej to wychodziło. Najwyraźniej aktorka z niej była żadna.
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
Węgorz dalej jest wesołym kocurem. Po poprawianiu relacji z ojcem, można u niego to zaobserwować coraz częściej. Teraz i do niego zwraca się z szacunkiem, jednak potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby doszczętnie mu zaufać. Dalej stara się pomagać przyjaciołom, jak najlepiej potrafi. Zaś jeśli chodzi o walki... To brał już w jednej udział, co odbiło się nieco na jego psychice. Teraz, jeśli ponownie przyjdzie mu stoczyć bitwę, obiecał sobie, że już tak łatwo z pola nie zjedzie. Blizna, która go oszpeciła, jest jego... jest po prostu jego kompleksem. Nie podoba mu się i kiedy ktoś o niej wspomni, automatycznie się krzywi.
- Co? Pęknę? - zapytał po chwili, śmiejąc się wesoło. Ta rozmowa nie miała sensu, serio, jednakże tak dobrze się bawił, że nie miał zamiaru jej w ogóle przerywać! Była to po prostu dobra zabawa. Kocur machnął delikatnie ogonem.
- Ale ja nie mogę pęknąć! Jestem na to za młody! - powiedział po chwili, nadal chichocząc cicho. Zaraz potem otarł się delikatnie o siostrę. To było takie miłe. Szkoda, że tylko z nią miał tak dobrą relacje. Jednakże... cóż... zawsze lepiej mieć dobry kontakt z jednym kotem z rodzeństwa, niż z żadnym prawda?
- No jeśli wojownik jest zmęczony - odparł już po pytaniu koteczki, po czym zmienił swój wyraz pyska na poważny. A przynajmniej się starał, gdyż lekki uśmiech rozbawienia wkradł się na jego mordę. - Bo jak się zbudzi... To cię zje! A ja już jestem naprawdę głodny! - odparł po czym skoczył na siostrę, po czym pochylił głowę do jej szyi, jakby chciał ją ugryźć. Jednocześnie cały czas chichotał cicho.
Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
Zaczęła się śmiać, gdy usłyszała wielce zdziwiony głos braciszka. No tak Węgorzu, pękniesz! Co w tym było takiego niezrozumiałego? Uniosła wysoko brwi w udawanym zdziwieniu, gdy usłyszała odpowiedź Węgorza. - Za młody? - prychnęła niedowierzająco, ledwo powstrzymując śmiech, który za wszelką cenę próbował wydobyć się z jej gardła. - Przecież jesteś staruszkiem! Masz trzydziestkę na karku, zaraz osiwiejesz! - krzyknęła, a po uderzeniu serca już nie wytrzymała i znów roześmiała się wdzięcznie. Ah, ten Węgorz był taki głupi, ale jednocześnie tak kochany. Jagódka nie wyobrażała sobie bez niego życia! Cały czas dziękowała Gwiezdemu Klanowi, że podczas tamtej walki nie wydarzyło się coś o wiele gorszego, niż ta głupia blizna.
Rozszerzyła oczy, gdy czarny wojownik przybrał poważny wyraz pyska. No, usiłował, ale niebiesko-biała wiedziała, jak to odbierać. Po chwili brat na nią skoczył, czego młoda kompletnie się nie spodziewała. Jęknęła dla żartów, tak jakby brała udział w prawdziwej walce, a gdy poczuła oddech kocura na swoim karku, powiedziała dramatycznie: - Powiedz mamie, że ją kochałam! - po czym wybuchnęła gromkim śmiechem. Chyba zaraz sama pęknie z tego rozbawienia, naprawdę!
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
Mistrz: Zajęczy Sus Płeć: kocur Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
Dawna strachliwość praktycznie zanikła. Jasne niekiedy boi się jeszcze nowego i nieznanego, ale już nie tak jak kiedyś. Udało mu się nawet pogodzić, z tym że matki faktycznie już nigdy nie zobaczy i z tym że go porzuciła. Nie żałuje tego. Zyskał za to wspaniałą matkę - Lniane Futerko i wielu świetnych przyjaciół. Dawna nieśmiałość również praktycznie zanikła...zdarza mu się być niekiedy nieśmiałym w sytuacjach, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia, jak dzielenie się z kimś innym niż niebieskofutra kocica, przykładowo jedzeniem. Chęć poznawania świata, przyjacielskość te cechy dalej pielęgnuje. Uważa, że najważniejsze jest szerzenie dobra i niepozwalanie innym się smucić. Stara się wszystkim pomóc, jak najlepiej tylko potrafi, gdy widzi, że kogoś kąciki pyszczka zwisają w dół. Oczywiście niekiedy nie potrafi na to nic zaradzić, ale ważne są przecież chęci!
Na odreagowanie wszystkich przytłaczających myśli, Imbirowy Pył postanowił, że pójdzie na polowanie. Tam przynajmniej mógł oczyścić umysł, zostawić wszystko za sobą, tam o, w obozie i pogrążyć się tylko i wyłącznie polowaniu. Tak więc wyszedł z obozu na... Bylicowe Łąki. Czemu akurat tam? Nie miał pojęcia. Zazwyczaj polował w okolicach Leśnej Sadzawki czy Płaczących Wierzb. Nieistotne.
Docierając na miejsce rozejrzał się. Łapiąc kierunek wiatru, ustawił się pod niego, tym samym przybierając pozycję łowiecką. Po cichu krok za krokiem ruszył, czujnie nastawiając uszy i zrównując ogon z resztą ciała. Oczywiście, omijał wszelkie patyczki, liście, cokolwiek co mogło wydać szelest, trzask. Teraz wystarczyło tylko poczekać na ugiętych łapach, aż coś nawinie się pod łapy. Zobaczymy, jak tym razem pójdzie polowanie, oby dobrze. Chciałby coś dorzucić do stosu...
Cierpliwość jest bardzo pożądana podczas polowań. Nie zawsze udaje się coś wyłapać już na samym początku - zwierzyna nie jest w bezruchu, także spaceruje i stale zmienia swoje pozycje, toteż nic dziwnego, że Imbirowy Pył nie był w stanie niczego wytropić. Zapewne po prostu w tym miejscu po prostu nic nie było i trzeba było się udać kawałek dalej.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Zajęczy Sus Płeć: kocur Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
Dawna strachliwość praktycznie zanikła. Jasne niekiedy boi się jeszcze nowego i nieznanego, ale już nie tak jak kiedyś. Udało mu się nawet pogodzić, z tym że matki faktycznie już nigdy nie zobaczy i z tym że go porzuciła. Nie żałuje tego. Zyskał za to wspaniałą matkę - Lniane Futerko i wielu świetnych przyjaciół. Dawna nieśmiałość również praktycznie zanikła...zdarza mu się być niekiedy nieśmiałym w sytuacjach, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia, jak dzielenie się z kimś innym niż niebieskofutra kocica, przykładowo jedzeniem. Chęć poznawania świata, przyjacielskość te cechy dalej pielęgnuje. Uważa, że najważniejsze jest szerzenie dobra i niepozwalanie innym się smucić. Stara się wszystkim pomóc, jak najlepiej tylko potrafi, gdy widzi, że kogoś kąciki pyszczka zwisają w dół. Oczywiście niekiedy nie potrafi na to nic zaradzić, ale ważne są przecież chęci!
Nie zraził się po pierwszej porażce, która zajęła mu trochę czasu. Musiał przekonać się, że w tym miejscu nie ma nic, kompletnie nic. Nie był to powód od razu do rezygnowania z polowania, co to, to nie. Polowanie odznaczało się cierpliwością i nim cokolwiek wpadała w łapy, trzeba było trochę poszukać. No cóż, taki był urok czajenia się na ofiarę. Tymczasem Imbirowy Pył, w pewnym momencie odbił w innym kierunku, może tak na dwie lisie długości, od kierunku, w którym wcześniej szedł. Kontrolując stronę wiatru, która bywała zmienna; ustawił się ponownie pod nią i powtarzając wszystkie poprzednio wspomniane czynności, ruszył dalej.
Oczywiście, że nie był to powód do rezygnowania z polowania i Imbirowy Pył przekonał się o tym dość szybko, albowiem wystarczyło zrobić parę kroków dalej, by usłyszeć trzepot skrzydeł kawałek dalej. Po odwróceniu głowy, bury kocur dostrzegł skowronka, który właśnie wylądował i nie był świadom obecności drapieżnika. To była jego chwila, teraz albo nigdy!
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Zajęczy Sus Płeć: kocur Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
Dawna strachliwość praktycznie zanikła. Jasne niekiedy boi się jeszcze nowego i nieznanego, ale już nie tak jak kiedyś. Udało mu się nawet pogodzić, z tym że matki faktycznie już nigdy nie zobaczy i z tym że go porzuciła. Nie żałuje tego. Zyskał za to wspaniałą matkę - Lniane Futerko i wielu świetnych przyjaciół. Dawna nieśmiałość również praktycznie zanikła...zdarza mu się być niekiedy nieśmiałym w sytuacjach, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia, jak dzielenie się z kimś innym niż niebieskofutra kocica, przykładowo jedzeniem. Chęć poznawania świata, przyjacielskość te cechy dalej pielęgnuje. Uważa, że najważniejsze jest szerzenie dobra i niepozwalanie innym się smucić. Stara się wszystkim pomóc, jak najlepiej tylko potrafi, gdy widzi, że kogoś kąciki pyszczka zwisają w dół. Oczywiście niekiedy nie potrafi na to nic zaradzić, ale ważne są przecież chęci!
No proszę, trochę szukania i już coś się znalazło! Opłacało się jednak poczekać i zmienić kierunek. Szedł powoli pośród trawy, gdy nagle jego uszy przechwyciły ptasi trzepot skrzydeł. Nastawił czujnie je i wzrokiem wypatrzył...skowronka. Niewielkiego ptaszka. Teraz miał szansę. Dzięki temu, że rosły tutaj liczne wielkie kępy bylic, miał się gdzie schować, gdyż te właśnie kępy stanowiły dobre kryjówki, które posłużyć mogły, aby po cichutku i powolutku zbliżać się do niczego nieświadomego ptaszka. Bo jak dobrze wiemy, pierwsze co, to ptak zobaczy. Jak pomyślał, tak tez zrobił. Jego plan był prosty. Trzymając ciągle pozycję łowiecką, uważając na ogon, aby nie był za wysoko, zmiany kierunku wiatru i wszelakie patyczki, nie patyczki pod łapami, zamierzał przejść po łuku, chowając się przy okazji za gęstymi bylicami, aż to skowroneczka. Gdy byłby już na odpowiedniej odległości, wyskoczyłby spomiędzy kępy z zamiarem przygwożdżenia go do ziemi. Celowałby w skrzydło, aby je jak najszybciej złamać i uniemożliwić mu odfrunięcie, a potem? Czysta formalność. Uśmierciłby ptaszka.
Niestety, nie można mieć wszystkiego. Choć Imbirowy Pył się starał, nie był w stanie zrobić nic, by powstrzymać ptaka przed ponownym zmianą miejsca. Tym razem jednak nie był w stanie go namierzyć, a to oznaczało, że musiał zacząć się rozglądać za czymś innym do schwytania, jeśli chciał cokolwiek przynieść na stos.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Zajęczy Sus Płeć: kocur Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
Dawna strachliwość praktycznie zanikła. Jasne niekiedy boi się jeszcze nowego i nieznanego, ale już nie tak jak kiedyś. Udało mu się nawet pogodzić, z tym że matki faktycznie już nigdy nie zobaczy i z tym że go porzuciła. Nie żałuje tego. Zyskał za to wspaniałą matkę - Lniane Futerko i wielu świetnych przyjaciół. Dawna nieśmiałość również praktycznie zanikła...zdarza mu się być niekiedy nieśmiałym w sytuacjach, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia, jak dzielenie się z kimś innym niż niebieskofutra kocica, przykładowo jedzeniem. Chęć poznawania świata, przyjacielskość te cechy dalej pielęgnuje. Uważa, że najważniejsze jest szerzenie dobra i niepozwalanie innym się smucić. Stara się wszystkim pomóc, jak najlepiej tylko potrafi, gdy widzi, że kogoś kąciki pyszczka zwisają w dół. Oczywiście niekiedy nie potrafi na to nic zaradzić, ale ważne są przecież chęci!
Zdarza się nawet najlepszemu wojownikowi. Widocznie zbyt zajęty szukaniem dobrych kryjówek, zapomniał, że przecież musi kontrolować wiatr, który niespodziewanie zmienił kierunek, który wystarczył, aby dostarczyć skowronkowi jasnych informacji, że czas uciekać, bo nie jest tutaj bezpiecznie. Przełknął paszystko w głowi, jednak, zaraz chwila moment! Miał jeszcze szanse, bowiem skowronek odfrunął, lecz dało się go jeszcze raz podejść. Może tym razem wykonanie będzie lepsze? Cóż sprawdźmy.
Pierwsze co, to Imbirowy Pył musiał odszukać dokładnego położenia szaro-ziemnego ptaszka. Dopiero później myślał, o jakimkolwiek zakradaniu się do niego. Oczywiście wykorzystał ten sam plan co wcześniej, licząc na lepsze jego wykonanje, lecz tym razem mocniej przyłożył się do sprawdzania kierunku wiatru, aby nie popełnić tego samego błędu, co wcześniej.
Choć Imbirowy Pył starał się ze wszystkich sił znaleźć trop ptaszka, który przed chwilą mu zwiał, to nie był w stanie. Ba! Nie mógł zlokalizować nie tylko skowronka, ale i żadnej innej zwierzyny również. Zupełnie jakby wszystko się przed nim pochowało!
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Zajęczy Sus Płeć: kocur Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
Dawna strachliwość praktycznie zanikła. Jasne niekiedy boi się jeszcze nowego i nieznanego, ale już nie tak jak kiedyś. Udało mu się nawet pogodzić, z tym że matki faktycznie już nigdy nie zobaczy i z tym że go porzuciła. Nie żałuje tego. Zyskał za to wspaniałą matkę - Lniane Futerko i wielu świetnych przyjaciół. Dawna nieśmiałość również praktycznie zanikła...zdarza mu się być niekiedy nieśmiałym w sytuacjach, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia, jak dzielenie się z kimś innym niż niebieskofutra kocica, przykładowo jedzeniem. Chęć poznawania świata, przyjacielskość te cechy dalej pielęgnuje. Uważa, że najważniejsze jest szerzenie dobra i niepozwalanie innym się smucić. Stara się wszystkim pomóc, jak najlepiej tylko potrafi, gdy widzi, że kogoś kąciki pyszczka zwisają w dół. Oczywiście niekiedy nie potrafi na to nic zaradzić, ale ważne są przecież chęci!
Mimo wszystko, skowroneczek przepadł i nieważne jakby Imbirowy Pył chciał go złapać, po prostu zgubił jego trop, co oznaczało, że musiał przestać szukać igły w stogu siana i ruszyć zwyczajnie dalej. Przecież to nie był jedyny ptak na całych Wichrowych terenach, jak i jedyna zwierzyna! Obrócił się w przeciwnym kierunku, ustawiając się...oczywiście pod wiatr i praktycznie co tu więcej mówić. Przybrał pozycję łowiecką i ruszył przed siebie w nadziei, że znajdzie coś jeszcze i szansa na zjedzenie dzisiejszego dnia posiłku, mu nie przepadła.
Szansa na zjedzenie posiłku być może i nie spadła, ale spadła za to liczebność okolicznej zwierzyny i to dość drastycznie, albowiem Imbirowy Pył w dalszym ciągu nie był w stanie niczego wyczuć, zobaczyć, ani usłyszeć. Może to po prostu kwestia miejsca i musiał przejść jeszcze kawałek, by się na coś natknąć?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Zajęczy Sus Płeć: kocur Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
Dawna strachliwość praktycznie zanikła. Jasne niekiedy boi się jeszcze nowego i nieznanego, ale już nie tak jak kiedyś. Udało mu się nawet pogodzić, z tym że matki faktycznie już nigdy nie zobaczy i z tym że go porzuciła. Nie żałuje tego. Zyskał za to wspaniałą matkę - Lniane Futerko i wielu świetnych przyjaciół. Dawna nieśmiałość również praktycznie zanikła...zdarza mu się być niekiedy nieśmiałym w sytuacjach, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia, jak dzielenie się z kimś innym niż niebieskofutra kocica, przykładowo jedzeniem. Chęć poznawania świata, przyjacielskość te cechy dalej pielęgnuje. Uważa, że najważniejsze jest szerzenie dobra i niepozwalanie innym się smucić. Stara się wszystkim pomóc, jak najlepiej tylko potrafi, gdy widzi, że kogoś kąciki pyszczka zwisają w dół. Oczywiście niekiedy nie potrafi na to nic zaradzić, ale ważne są przecież chęci!
Szedł i szedł, a tu nadal nic! Jakby za sprawą tego jednego, jedynego skowronka, cała zwierzyna umknęła, zwiała na inną część Bylicowej Łąki. Czy mogła być to prawda? Nie wiedział, gdyż praktycznie nie słyszał, żeby ptak alarmował pobliskich mieszkańców o czyhającym zagrożeniu, ale kto to tam wie. Wszystko było możliwe, w końcu na pewno mają tam jakieś swoje tajemne techniki komunikacji. Wracając jednak do ważniejszych spraw... Po raz kolejny zrozumiał, że w tym kierunku, w tej części łączki nic nie znajdzie, dlatego też odbił w prawo jeszcze bardziej i podporządkując się kierunkowi wiatru, ruszył pod niego, oczywiście w pozycji łowieckiej. Może...teraz coś nawinie się mu pod łapki?
To zdecydowanie nie był najlepszy dzień dla Imbirowego Pyłu. Nadal nie mógł nic znaleźć, zupełnie jakby zwierzyna się przed nim pochowała. Naprawdę nieprzyjemny zbieg okoliczności.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡