Kret jest sporym, postawnym kocurem o szerokich barkach i stosunkowo krótkim ogonie. Jego sierść jest krótka i szorstka, w jednolicie niebieskiej barwie, pozbawioną jakichkolwiek znaczeń. Kocur często zapomina o tym że powinien o to futro czasem zadbać, wiec co jakiś czas można na nim zobaczyć jakieś liście czy plamy. Posiada też zielone, nieco skośne oczy i niezbyt przychylny wyraz pyska.
Zbyt dużą inteligencją to on nie grzeszy, to trzeba przyznać na starcie. Siłą owszem, inteligencją raczej nie. Pamięć złotej rybki. Ogólnie mimo srogiego wyrazu psyka, jest miłym kocurem, który w niektórych wypadkach działa szybciej niż myśli.
Rozmarynowa Łapa [KR]
Okej pomyłka była dość zabawna, ale jakoś się tym nie przejmował. W końcu na błędach należy się uczyć. A to imię było dość ciężkie do zapamiętania, bo nawet zbytnio nie wiedział jak je skojarzyć.
- Z chęcią. W końcu to się wpisze w mojej głowie i utrwali. - stwierdził przytakując łbem. Pożegnali się i rozeszli w swoje strony by spotkać się ponownie następnego dnia.
***
Powtarzał wszystko czego dowiedział się pierwszego dnia, z Węgorzem, z mamą, z Dynią. Dynia dał mu pomysł jak skojarzyć klany z kolorami, nawet oba były na k, więc już było łatwiej. Kret miał nadzieje, że będzie mógł pokazać mistrzowi, że udało mu się wszystko zapamiętać co zostało mu przekazane pierwszego dnia. Przybył więc na wzgórza o podanej porze przez Węgorza, a przynajmniej taką miał nadzieje.
Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
Węgorz dalej jest wesołym kocurem. Po poprawianiu relacji z ojcem, można u niego to zaobserwować coraz częściej. Teraz i do niego zwraca się z szacunkiem, jednak potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby doszczętnie mu zaufać. Dalej stara się pomagać przyjaciołom, jak najlepiej potrafi. Zaś jeśli chodzi o walki... To brał już w jednej udział, co odbiło się nieco na jego psychice. Teraz, jeśli ponownie przyjdzie mu stoczyć bitwę, obiecał sobie, że już tak łatwo z pola nie zjedzie. Blizna, która go oszpeciła, jest jego... jest po prostu jego kompleksem. Nie podoba mu się i kiedy ktoś o niej wspomni, automatycznie się krzywi.
Węgorz przybył na Wyjące Wzgórza ciut później, niż dzisiaj zamierzał. Zatrzymały go obowiązki klanowe, takie jak patrol łowiecki z Lodową Skórą i Burzowym Pomrukiem. Kiedy to zaniósł już swoją upolowaną zwierzynę na stos, ruszył przed siebie, prosto na trening z Krecią Łapą. Kiedy dotarł na miejsce, terminator już na niego czekał. Ostatnio ćwiczyli cały czas to, co przekazał mu pierwszego dnia, aby sobie wszystko utrwalił. Tak więc dzisiaj, nim przejdą do tego co chciał zrobić, postanowił go nieco przepytać. Jak taki dobry nauczyciel.
- Wybacz mi Krecia Łapo. Obowiązki. Ale teraz przejdźmy już do naszego treningu co? - zaproponował z uśmiechem na mordce. Zaraz potem przysiadł sobie na miejscu, w którym zwykle przywykł siadać.
- Dobra, to powiedz mi co wiesz o klanach i rangach
Kret jest sporym, postawnym kocurem o szerokich barkach i stosunkowo krótkim ogonie. Jego sierść jest krótka i szorstka, w jednolicie niebieskiej barwie, pozbawioną jakichkolwiek znaczeń. Kocur często zapomina o tym że powinien o to futro czasem zadbać, wiec co jakiś czas można na nim zobaczyć jakieś liście czy plamy. Posiada też zielone, nieco skośne oczy i niezbyt przychylny wyraz pyska.
Zbyt dużą inteligencją to on nie grzeszy, to trzeba przyznać na starcie. Siłą owszem, inteligencją raczej nie. Pamięć złotej rybki. Ogólnie mimo srogiego wyrazu psyka, jest miłym kocurem, który w niektórych wypadkach działa szybciej niż myśli.
Rozmarynowa Łapa [KR]
Zdziwiło go że to on był pierwszy, ale czekał spokojnie na czarnego kocura, który wkrótce się pojawił.
- Witaj Węgorzowy Grzbiecie. Nic się nie stało. Oczywiście. - stwierdził przytakując do tego łbem. No to zobaczmy co zapamiętał i jak szło układanie wszystkiego pod skojarzeniami.
- Są cztery klany. - zielony, my - Wicher, - żółty - Grom, - niebieski - Rzeka, - czarny - Cień. U nas w klanie przywódcą jest Malinowa Gwiazda, zastępcą Sokoli Cień, a medykiem Lśniąca Sadzawka. W Gromie - robak, ten z dziwnym imieniem i ogień - Trzmieli Grzbiet, Turkuciowy Grzbiet, Ognisty Żar. W Rzece - świecący robak, kwit rosnący na polu i ryba - Świetlikowa Gwiazda, Czerwony Mak i.... - różowa ryba - Łososiowa Łuka. W Cieniu - wąż, wiewiórka, niebieski kwiat i kolce - Wężowa Gwiazda, Wiewiórczy Ogon i Ciernisty Kwiat. Chyba nie pomyliłem nic... Oprócz przywódcy, zastępcy i medyka są jeszcze kociaki, terminatorzy, wojownicy, koty ze starszyzny i matki - wymieniając ranki zaczął pazurem rysować kreski by zgadzała mu się ilość. Jednak czegoś mu brakowało - Och jest też terminator medyka - teraz był komplet. Coś o rangach to teraz pod górkę bo tego więcej - Przywódca przewodzi klanem, organizuje ceremonie i mianuje na nich koty. - w końcu to Malina powiedziała że jest terminatorem i zmieniła mu imię (i namieszała zmieniając też imiona innym) - Zastępca pomaga Gwieździe, organizuje też patrole i polowania. Medyk opiekuje się chorymi, leczy ich, zbiera te takie roślinki to leczenia. Terminator medyka pomaga medykowi i uczy się na nowego medyka. Terminator - taki jak ja - uczy się jak być wojownikiem i wykonują drobne obowiązki. Wojownicy polują, pilnują granic, trenują terminatorów. Kociaki nie muszą nic, mogą mieć nauki od czwartego księżyca. Matki opiekują się kociakami, a starszyzna odpoczywa i opowiada historie. - chyba wszystko powiedział i się lekko uśmiechnął. Miał nadzieje że nic nie pomylił.
Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
Węgorz dalej jest wesołym kocurem. Po poprawianiu relacji z ojcem, można u niego to zaobserwować coraz częściej. Teraz i do niego zwraca się z szacunkiem, jednak potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby doszczętnie mu zaufać. Dalej stara się pomagać przyjaciołom, jak najlepiej potrafi. Zaś jeśli chodzi o walki... To brał już w jednej udział, co odbiło się nieco na jego psychice. Teraz, jeśli ponownie przyjdzie mu stoczyć bitwę, obiecał sobie, że już tak łatwo z pola nie zjedzie. Blizna, która go oszpeciła, jest jego... jest po prostu jego kompleksem. Nie podoba mu się i kiedy ktoś o niej wspomni, automatycznie się krzywi.
Tak więc czekał... I słusznie. Te wszystkie ćwiczenia im się jak najbardziej przydały! Węgorz z coraz szerszym uśmiechem przyglądał się swojemu terminatorowi. Ani jedej pomyłki! Czyli jednak ciężka praca się opłaca nie ma co. Kiedy syn Czerwonego Pazura zakończył swoją wypowiedź, syn Lodowej Skórki uśmiechał się od ucha do ucha. Był z niego dumny.
- Tak Krecia Łapo. Brawo. Jestem zadowolony z twoich postępów... - odparł po chwili nieco tajemniczo, mrużąc oczy. No to chyba czas na ujawnienie niespodzianki co?
- I uważam, że możemy przejść do dalszej części twojego szkolenia. Teorii ostatnio było dużo, może coś z praktyki co? Wybieraj. Polowanie czy walka?
Kret jest sporym, postawnym kocurem o szerokich barkach i stosunkowo krótkim ogonie. Jego sierść jest krótka i szorstka, w jednolicie niebieskiej barwie, pozbawioną jakichkolwiek znaczeń. Kocur często zapomina o tym że powinien o to futro czasem zadbać, wiec co jakiś czas można na nim zobaczyć jakieś liście czy plamy. Posiada też zielone, nieco skośne oczy i niezbyt przychylny wyraz pyska.
Zbyt dużą inteligencją to on nie grzeszy, to trzeba przyznać na starcie. Siłą owszem, inteligencją raczej nie. Pamięć złotej rybki. Ogólnie mimo srogiego wyrazu psyka, jest miłym kocurem, który w niektórych wypadkach działa szybciej niż myśli.
Rozmarynowa Łapa [KR]
Udało się i to bez pomyłki. Duży sukces dla niebieskiego. Zadowolił też swojego mistrza tym iż to zapamiętał więc już w ogóle było fajnie. Och dziś bez teorii? Jak cudnie! Dziś trochę praktyki. Polowanie czy walka oto jest pytanie.
- Z miłą chęcią praktyka. Walka - odparł w końcu pewny siebie. Miał spoko siły więc może uda mu się ją w walce jakoś wykorzystać dobrze. Polowanie następnym razem bo to też interesujący temat.
Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
Węgorz dalej jest wesołym kocurem. Po poprawianiu relacji z ojcem, można u niego to zaobserwować coraz częściej. Teraz i do niego zwraca się z szacunkiem, jednak potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby doszczętnie mu zaufać. Dalej stara się pomagać przyjaciołom, jak najlepiej potrafi. Zaś jeśli chodzi o walki... To brał już w jednej udział, co odbiło się nieco na jego psychice. Teraz, jeśli ponownie przyjdzie mu stoczyć bitwę, obiecał sobie, że już tak łatwo z pola nie zjedzie. Blizna, która go oszpeciła, jest jego... jest po prostu jego kompleksem. Nie podoba mu się i kiedy ktoś o niej wspomni, automatycznie się krzywi.
Węgorz zaśmiał się cicho. Co prawda nie mógł przewidzieć, co wybierze terminator, ale jakoś polowanie... nie było tak ekscytujące jak walka. Jednakże nadal było ciekawe, dlatego czekał na werdykt Krecika. No i proszę, jednak walka. Musiał jednak trochę zmartwić syna Czerwonego Pazura, gdyż mimo, iż była to praktyka, to teorii też nie mogło zabraknąć no niestety. Nie było jej jednak tak dużo, jak w przypadku na przykład kodeksu.
- Dobrze, to najpierw może wytłumaczę Ci, gdzie najlepiej atakować co? A może masz jakieś pomysły Krecia Łapo- zapytał zaraz potem, owijając swój ogon wokół łap. Jednocześnie uśmiechał się pokrzepiająco do niebieskiego. Na pewno miał jakieś pomysły. Mimo swojej wady, Krecik był bardzo mądrym terminatorem.
- Jak myślisz, gdzie uderzać, aby mieć przewagę?
Kret jest sporym, postawnym kocurem o szerokich barkach i stosunkowo krótkim ogonie. Jego sierść jest krótka i szorstka, w jednolicie niebieskiej barwie, pozbawioną jakichkolwiek znaczeń. Kocur często zapomina o tym że powinien o to futro czasem zadbać, wiec co jakiś czas można na nim zobaczyć jakieś liście czy plamy. Posiada też zielone, nieco skośne oczy i niezbyt przychylny wyraz pyska.
Zbyt dużą inteligencją to on nie grzeszy, to trzeba przyznać na starcie. Siłą owszem, inteligencją raczej nie. Pamięć złotej rybki. Ogólnie mimo srogiego wyrazu psyka, jest miłym kocurem, który w niektórych wypadkach działa szybciej niż myśli.
Rozmarynowa Łapa [KR]
Och... czyli nie obejdzie się bez teorii. No cóż trzeba było się tego może spodziewać.
- Zgoda. Dobrze wiedzieć w co zaatakować - przytaknął i kiwając do tego łbem, jakby same słowa to było za mało. No ale padło pytanie gdzie uderzyć by mieć przewagę. Zaczął się zastanawiać gdzie by to uderzyć by mieć przewagę.
- W oczy... - rzucił po chwili. Przecież jeśli oślepi to będzie miał przewagę nie?
Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
Węgorz dalej jest wesołym kocurem. Po poprawianiu relacji z ojcem, można u niego to zaobserwować coraz częściej. Teraz i do niego zwraca się z szacunkiem, jednak potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby doszczętnie mu zaufać. Dalej stara się pomagać przyjaciołom, jak najlepiej potrafi. Zaś jeśli chodzi o walki... To brał już w jednej udział, co odbiło się nieco na jego psychice. Teraz, jeśli ponownie przyjdzie mu stoczyć bitwę, obiecał sobie, że już tak łatwo z pola nie zjedzie. Blizna, która go oszpeciła, jest jego... jest po prostu jego kompleksem. Nie podoba mu się i kiedy ktoś o niej wspomni, automatycznie się krzywi.
Kocur kiwnął głową na zgodę, słysząc słowa swojego terminatora.
- Tak, należy celować w oczy, gardło i brzuch. To są bardzo delikatne części ciała, więc i również najbardziej opłacalne do ataku. Dobrze jest też celować w cały pysk. Możesz też uderzyć w uszy. Kiedy uderzysz w klatkę piersiową, twój przeciwnik może stracić na chwilę dech. Celując natomiast w łapy, możesz łatwo przewrócić kota, z którym walczysz - musiał wziąć oddech, aby mu go nie zabrakło - Można również oślepić napastnika. Piaskiem na przykład, śniegiem. Atakuj ogon, on też jest nam dosyć potrzebny i... boli, kiedy zostaniesz w niego ugryziony - uśmiechnął się lekko, aby nie wprawić w terminatora w zakłopotanie. Zaraz potem ponownie to powtórzył, zgodnie z prośbą kocura, na ich pierwszym treningu.
- Jeśli nie masz żadnych pytań Krecia Łapo, to możemy zacząć - odparł i jeśli faktycznie tych pytań nie było, to ustawił się naprzeciwko swojego terminatora. Chciał jednak dać szanse niebieskiemu na to, aby to on zaatakował pierwszy. Inaczej raczej... niczego się nie nauczy.
Kret jest sporym, postawnym kocurem o szerokich barkach i stosunkowo krótkim ogonie. Jego sierść jest krótka i szorstka, w jednolicie niebieskiej barwie, pozbawioną jakichkolwiek znaczeń. Kocur często zapomina o tym że powinien o to futro czasem zadbać, wiec co jakiś czas można na nim zobaczyć jakieś liście czy plamy. Posiada też zielone, nieco skośne oczy i niezbyt przychylny wyraz pyska.
Zbyt dużą inteligencją to on nie grzeszy, to trzeba przyznać na starcie. Siłą owszem, inteligencją raczej nie. Pamięć złotej rybki. Ogólnie mimo srogiego wyrazu psyka, jest miłym kocurem, który w niektórych wypadkach działa szybciej niż myśli.
Rozmarynowa Łapa [KR]
Zgadł. Udało mu się prawidłowo wytypować jeden słaby punkt, a to już coś. Słuchał uważnie też jakie są inne opłacalne miejsca do ataku. Niebieski słuchając o ataku na ogon, aż poruszył ogonem. Nie miał ochoty chyba tego sprawdzać na sobie. Kret nie miał pytań, wydawało mu się to wszystko jasne. Czyli teraz przyszła pora na praktykę. Stanęli więc na przeciwko siebie i któryś musiał zaatakować pierwszy.
Terminator postanowił że to on to zrobi i skoczył w stronę Węgorzowego Grzbietu i postanowił zaatakować jego łapy by przewrócić mistrza. Ciekawe czy mu się to uda...
Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
Węgorz dalej jest wesołym kocurem. Po poprawianiu relacji z ojcem, można u niego to zaobserwować coraz częściej. Teraz i do niego zwraca się z szacunkiem, jednak potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby doszczętnie mu zaufać. Dalej stara się pomagać przyjaciołom, jak najlepiej potrafi. Zaś jeśli chodzi o walki... To brał już w jednej udział, co odbiło się nieco na jego psychice. Teraz, jeśli ponownie przyjdzie mu stoczyć bitwę, obiecał sobie, że już tak łatwo z pola nie zjedzie. Blizna, która go oszpeciła, jest jego... jest po prostu jego kompleksem. Nie podoba mu się i kiedy ktoś o niej wspomni, automatycznie się krzywi.
Atak Krecika - słaby(50%)
Atak Węgorza - słaby(50%)
Czarny czekał cierpliwie na to, kiedy jego terminator postanowi zaatakować. Niebieski rzucił się mu na łapy, jednakże jedynie lekko w nie klepiąc, tak więc nie zdołał przewrócić syna Zaćmionego Księżyca. Węgorz cieszył się jednak, iż ten jednak zdecydował się posłuchać i zaatakować łapy, chociaż nie ukrywał, byłby bardziej zadowolony, gdyby to ten uderzył w jego klatkę piersiową. Sam Czarny Księże jednak niezbyt się popisał, gdyż tylko klepnął kocura w bark. Tak więc oboje nadal pozostawali na przeciwko siebie.
Kret jest sporym, postawnym kocurem o szerokich barkach i stosunkowo krótkim ogonie. Jego sierść jest krótka i szorstka, w jednolicie niebieskiej barwie, pozbawioną jakichkolwiek znaczeń. Kocur często zapomina o tym że powinien o to futro czasem zadbać, wiec co jakiś czas można na nim zobaczyć jakieś liście czy plamy. Posiada też zielone, nieco skośne oczy i niezbyt przychylny wyraz pyska.
Zbyt dużą inteligencją to on nie grzeszy, to trzeba przyznać na starcie. Siłą owszem, inteligencją raczej nie. Pamięć złotej rybki. Ogólnie mimo srogiego wyrazu psyka, jest miłym kocurem, który w niektórych wypadkach działa szybciej niż myśli.
Rozmarynowa Łapa [KR]
Dotknął go, a to był jakiś sukces. Przynajmniej według Kreta. Może i niebieski miał trochę siły w łapach, ale nie był zbyt szybko czy zwinny. Co prawda jego mistrzowi też nie poszło jakoś wybitnie z atakowaniem. Oboje się klepnęli, ale niezbyt mocno.
Dobra kolejna próba. Krecia Łapa postanowił zaatakować znów, ale tym razem zaatakował bok Węgorza. Ciekawe czy tym razem mu się uda coś więcej.
Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
Węgorz dalej jest wesołym kocurem. Po poprawianiu relacji z ojcem, można u niego to zaobserwować coraz częściej. Teraz i do niego zwraca się z szacunkiem, jednak potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby doszczętnie mu zaufać. Dalej stara się pomagać przyjaciołom, jak najlepiej potrafi. Zaś jeśli chodzi o walki... To brał już w jednej udział, co odbiło się nieco na jego psychice. Teraz, jeśli ponownie przyjdzie mu stoczyć bitwę, obiecał sobie, że już tak łatwo z pola nie zjedzie. Blizna, która go oszpeciła, jest jego... jest po prostu jego kompleksem. Nie podoba mu się i kiedy ktoś o niej wspomni, automatycznie się krzywi.
Atak Krecika - słaby(50%)
Unik Węgorza - słaby(50%)
Ostateczny atak Krecika - nieudany(0%)
Kocur zamachał ogonem, spoglądając na swojego terminatora. Miał nadzieję, że Krecik bierze również pod uwagę fakt, iż przyjdzie czas również i na jego uniki. Z samych ataków się wygrać nie da.
Czarny czekał na kolejny ruch uczniaka, kiedy to wreszcie, niebieski ponownie zdecydował się na atak. Tym razem, syn Zaćmionego Księżyca jednakże postanowił odskoczyć na bok, aby uniknąć ataku napastnika. I udało mu się to. Gdyby zapewne nie zdecydował się na ten krok, to Krecia Łapa trafiłby go z łatwością w bok.