Logo Artemidy
Trening Żabiej Łapy
#1
***

Malinowa Gwiazda niedawno dała znać o rozmowie z synem i jego postanowieniu. Nie ucieszyło to Wilka tak jak myślał, bo chciał aby to Żabia Łapa przyszedł do niego jako pierwszy. Niemniej przekazał przywódczyni iż będzie czekać na jej niesfornego syna gdzieś przy Wyjących Wzgórzach. O samym poranku. Rzekł jej iż Żaba ma być na miejscu gdy pierwszy promień słońca dotknie ziemii. Nie później.
Natomiast Wilk przyszedł wcześniej. Mając w zwyczaju brak snu lub jego ograniczony czas nie koniecznie miał problem ze wstaniem. Usiadł między pagórkami czekając na swego terminatora. Zastanawiał się czy zdąży, czy nie zrobi pierwszego błędu. Czy przeprosi? O to ostatnie Wilk raczej mógł zapomnieć, bo czuł iż kocur nie należy do tych pokornych. Jednak Czarny miał zamiar wyszlifować w nim tę cechę.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#2
xxxSzansa. To wszystko co Żabia Łapa deklarował. Dawanie Wilczemu Pazurowi powodów do jakichkolwiek objawów radości, zachwytu, czy też klaskania uszami nie wliczały się w dane matce słowo, a sam Wojownik nie skłaniał go ku temu swoimi pomysłami. "O poranku. Kiedy Pierwszy promień słońca dotknie ziemi." Czy ten dążył do osiągnięcia tytułu kociego poety? A może tylko nie przejawiał najmniejszych chęci do współpracy z najmłodszym z Malinowych Fiołów w atmosferze poprawnych stosunków? Otóż, w przeciwieństwie do Wilka, Żaba cenił sobie sen. Jego odpowiednia ilość pozwalała mu wyglądać świeżo i promiennie każdego dnia. Gdyby, tak jak Mistrz sobie wymyślił, miał pojawić się w miejscu Treningu o wymyślonej przez niego porze, musiałby wybierać pomiędzy szpecącymi jego piękne spojrzenie workami, lub nieułożonym futrem. No po jego trupie!
xxxSylwetka elegancko stąpającego kocurka pojawiła się w zasięgu wzroku Wilczego Pomruku nie wcześniej, aniżeli w pełnym blasku jutrzenki. Nie miał w ten sposób zamiaru mścić się na niegodnym go Wojowniku, raczej postawić twarde fundamenty ich współpracy... i może trochę udramatycznić całą scenę (on, na tle różnobarwnych promieni wschodzącego słońca, to musiało być piękne!). Mistrz powinien osobiście pofatygować się do Żabiej Łapy i spytać, czy odpowiada mu pora ich spotkań.
xxx- Wilczy Pomruku - powitał go oficjalnym tonem dotarłszy w końcu tam, gdzie ten już od dłuższego czasu przesiadywał. - Muszę przyznać, że znalezienie drogi do miejsca, w którym jeszcze nigdy się nie było, jest niemal wyzwaniem - mówiąc to usiadł wyprostowany niczym struna, mając nadzieję, że Wilk nie przeoczy lekkiej nuty irytacji w tonie jego głosu. No cóż, nie mógł spodziewać się zbyt wiele po tak niedoświadczonym członku klanu, tym bardziej takiemu, którego futru zdecydowanie nie została poświęcona wystarczająca dawka uwagi.
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#3
Gdy na horyzoncie pojawił się Żabia Łapa wlepił weń swe lodowe oczy starając się wyszukać oznak, że coś zrozumiał. Na nieszczęście Wilka tak nie było i to on musiał dołożyć wszelkich starań, aby jedno z kociąt Maliny i Fiołka stało się wspaniałym wojownikiem.
- Żabia Łapo. - Zaczął. - Nikt nie mówił, że życie wojownika nie jest wyzwaniem. - Odparł i wstając ruszył przed siebie nie dawając młodemu możliwości jakiegokolwiek odpoczynku. Nie było na to czasu. Miał na głowie już dwóch terminatorów, a chciał im poświęcić tyle czasu i wiedzy ile przekazał mu Sokoli Cień. Poza tym skoro młodzieniaszek wyruszył na samotną wyprawę niemal na granicę Wichru zabierając przy tym siostrę powinien dać sobie radę ze znalezieniem miejsca treningów, które znajduje się tak blisko obozów. Jednak nie miał zamiaru mu dogryzać. Finalnie jest jego mistrzem, a nie kolegą do rozmów i przepychanek słownych. - Zaczniemy od początku. Powiedz mi jakie koty piastują najwyższe stanowiska w poszczególnych klanach. - Mruknął ruszając. Wyjące Wzgórza już znał. Teraz należało pokazać Żabie kolejne terytoria. Kwitnące Zarośla to był ich cel jednak póki co ów skupisko krzewów majaczyło w oddali na horyzoncie.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#4
xxxMłody królewicz nie wiązał żadnych nadziei z swoim Mentorem i trzeba przyznać, udało mu się go nie zawieźć. Nie dość, że kocur był na tyle zadufany w sobie, że nie potrafił przyznać się do błędu, jaki z pewnością nie zostałby popełniony przez jakiegokolwiek innego, doświadczonego w przeprowadzaniu treningów Wojownika, to widać nie miał nawet zamiaru spróbować nawiązać pozytywnej więzi z swoim Terminatorem. Zamiast tego postanowił z całą ostentacją wstać, kiedy tylko Żaba usiadł elegancko na przeciw niego.
xxx- Jeżeli umknęło to twej uwadze Wilczy Pomruku, to nie noszę jeszcze tego miana, jednak widać już na początku naszej współpracy udało mi się przecenić twoje kompetencję. Mam nadzieje, że wybaczysz mi mój błąd - odparł swoim eleganckim tonem na zgryźliwą uwagę rzuconą w jego stronę bez pośpiechu podnosząc się i ruszając w ślad za kocurem.
xxx- Nie wiem dlaczego sądzisz, że jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie Wilczy Pomruku - odparł przyglądając się spokojnie mijanym terenom, chociaż jego wargi wygięły się w pobłażliwym wyrazie. Najwyraźniej Wilk myślał, że ktoś inny wyręczył go w przekazywaniu Żabie wiedzy. - Wiadome są mi jedynie imiona kotów dzierżących poszczególne rangi w naszym Klanie. Malinowa Gwiazda, Sokoli Cień i Lśniąca Sadzawka.
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#5
- Niemniej spotkaliśmy się tu abyś nauczył się właśnie jak być wojownikiem. - Spojrzał na niego hardym wzrokiem. - A więc skoro życie wojownika jest wyzwaniem to trening nie może być czymś innym, lekkim. Jak twoje dotychczasowe życie jak mniemam. - Mruknął nie zatrzymując się.
- Cóż. Myślałem, że skoro podważasz moje kompetencję jesteś na tyle chętny do nauki, że znalazłeś sobie inne żródło informacji. - Odrzekł z lekką nutą ironii patrząc na kocura. - Tak, są to kolejno: przywódca, zastępca i medyk. Ważną rangą w klanach jest również terminator medyka, którego my aktualnie nie posiadamy. W Klanie Cienia przywódcą jest Wężowa Gwiazda, zastępcą Wiewiórczy Ogon, a medykiem Ciernisty Kwiat. Terminatora medyka nie mają. W Klanie Rzeki są to kolejno: Czerwona Gwiazda, Ognistopręga oraz Łososiowa Łuska. Terminator medyka to Księżycowy Pył. W Gromie: Trzmiela Gwiazda, Turkuciowy Grzbiet i Ognisty Żar. Grom również nie posiada terminatora medyka. - Odparł kierując się do miejsca gdzie rosło mnóstwo kwiatów i roślin wydzielających silny zapach. - To Ziołorośla. - Mruknął nie patrząc na swego terminatora i nie zatrzymując się w miejscu. - Powiedz mi teraz jaki znasz rangi i opisz je. - Nie miał powodu do "naprawiania" czy polepszania więzi czy kontaktu z niesfornym terminatorem. On jest tu z jednego powodu: ma wyszkolić terminatora natomiast jeśli marudnemu kociakowi nie pasował aktualny mistrz bądź niekoniecznie pałał do niego pozytywnymi uczuciami to nie miał zamiaru my lizać tyłka w nadziei, że się to zmieni. Jeśli Żabia Łapa w końcu uzna iż Wilk jest dość rozumnym i mądrym kotem to dobrze. Jeśli natomiast nie zmieni zdania Czarny nie będzie się tym przejmować.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#6
xxxW wyimaginowanym świecie Żabki, w którym to pozostawał wspaniałym królewiczem, a reszta świata marnym pospólstwem, istniejącym tylko po to, żeby ogrzewać się w blasku jego chwały, panowały ścisłe reguły odnoszące się niemal do wszystkich kategorii życia. Woda, tak na przykład, powinna być pita z jedynie lekko wyciągniętym języczkiem, ażeby nie chłeptać niegrzecznie i nie moczyć sobie brody. Zwierzyna, która niestety nie była serwowana na stosie obdarta ze skóry i pofiletowana (kiedy zostanie już Gwiazdą, zrobi z tym porządek), powinno się ją spożywać w absolutnej samotności, aby uniknąć narażania innych na widok futra pomiędzy zębami (czy raczej splamienia swojego nieskazitelnego wizerunku takim widokiem). Co zaś tyczyło się chodu, istniały tylko dwa właściwe jego typy. Pierwszy był powolnym i dostojnym, drugi zaś, dozwolony, choć nie tak wspaniały i mogący doprowadzić do (olaboga!) zadyszki, był bieg. To co Wilk tu odprawiał było jakąś dziwną mieszanką, którą gdyby zechciał praktykować, zapewne wyglądałby jak jakiś truchtający nieuważnie wieśniak (olabogaolaboga!).
xxxOczywistym związkiem przyczynowo-skutkowym, odległość pomiędzy Wilczym Pomrukiem, a najmłodszy z dzieci Wichrowej Przywódczyni zwiększała się z każdym postawionym krokiem, co zaś pozwoliło raczej znudzonemu oglądaniem krajobrazów Żabce, na przyglądanie się swojemu Mistrzowi z... jego najwyraźniej lepszej strony. Mimo kiepskiej, a wręcz brzydkiej, fuj, sierści, łapy Wilczego Pomruku pozostawały ładnie umięśnione, podobnie jak kiwająca się na prawo i lewo przy każdym kroku część ciała, zapoczątkowana jego gibkim ogonem...
xxx- O... - skarcił się w myślach niemal natychmiast, gdy ów bezsensowny odgłos opuścił jego pyszczek. Cóż musiał przyznać, że nagłe spojrzenie kocura w jego stronę, kiedy był zajęty podziwianiem jego siedzenia i rozpatrywania czy to mogło sprawić, żeby Wilk został przeniesiony z kategorii "lepiej nie stać zbyt blisko, żeby nie zarazić się brzydotą", do całkiem nowej, mającej coś wspólnego z niedomytymi, acz tak przyjemnie umięśnionymi (drwalami) kotami, nieco zbiło go z tropu. - Oczywiście, że ziołorośla - odparł, kątem oka przyglądając się jednak kwiatom, zafascynowany całkiem nowym, jeszcze nieznanym mu gatunkiem. Przez chwilowe skrępowanie co prawda umknęła mu większa część wypowiedzianych przez kocura imion, jednak był pewny, że ktoś bardziej kompetentny wspomni mu o tym jeszcze kiedyś. Może nawet będzie mógł pożalić się, że jego własny Mistrz go tego nie nauczył, kto wie.
xxx- Muszę napomknąć, drogi Wilczy Pomruku, że to określenie absolutnie nie wpasowuje się w moje gusta. Moim skromnym zdaniem, dużo bardziej odpowiednim byłaby na przykład "godność". Godność kocięcia, terminatora, wojownika, medyka. Już samo to słowo wyrażałoby jaki trud podjęła dana jednostka i jakich starań dokonała do osiągnięcia swojej pozycji - stwierdził w myślach rozważając o ile lepiej brzmiałoby jego własne imię. "Jego godność..." nie, nie "Jego czcigodność Żabia Łapa, syn Malinowej Gwiazdy i Fiołkowego Świtu, pierwszy swojego imienia, przyszły władca Klanu Wichru".

>> KLIK so sorry, za te przerwy :*
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#7
* * *

Wyruszyli na trening bezpośrednio po ceremonii, ze względu na to, że zapewne żadne z nich nie miało ważniejszych planów na wieczór, a jeśli miało, łatwo się je dało zmienić. A przynajmniej syn przywódczyni przystał na propozycję treningu w tej porze. Zdecydowana większość klanu była obecnie w obozie, mieli dopiero za jakiś czas się rozchodzić, więc na Wyjących Wzgórzach jeszcze powinien panować spokój.
Mięta nie chciała zaczynać żadnych tematów w obozie, gdzie wręcz musiałaby krzyczeć, by jej łagodny głos przebił się przez kakofonię dźwięków i rozmów, poprowadziła więc rudego kocura do wyjścia z obozu. Gdy tylko znaleźli się na zewnątrz, szylkretka ruszyła u boku nieco większego od niej terminatora.
- Żabia Łapo, czy opowiesz mi, czego do tej pory nauczył cię Wilczy Pomruk? Czy wolisz, żebym w ramach przypomnienia wszystko omówiła od początku? - zamruczała pogodnie, patrząc na kocura z delikatnym uśmiechem.
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#8
xxxKroczący pół kroku za Miętką rudzielec nie próżnował i całą drogę do Wyjących Wzgórz obserwował swoją nową Mistrzynię. Miała ładne futro, nawet bardzo ładne, srebrne, przetykane czernią, rudością i bielą, a do tego zadbane i błyszczące. Jej woń nie była co prawda jakaś szczególna, ani nie niosła ze sobą kwiatowej nuty, ani wilgotnej woni mchu jak u Krzemiennej Łapy, czy jakiejś miło drażniącej mieszanki zapachów, która zawsze zdradzała mu obecność Iglastego Pazura, jednak pozostawała raczej przyjemna. "Ale nie pachnie miętą", zauważył w jakiś sposób nieco rozczarowany swoją konkluzją. Poza tym, mimo iż była niewielka, wyprostowany grzbiet i poważny wyraz pyszczka sprawiały, że nie wyglądała po prostu śmiesznie, a i Żabie podobało się, że nie będzie musiał zadzierać brody, aby móc spojrzeć jej w oczy.
xxxPrzystanęli, a padające z pyszczka córki Jodłowej Igły pytanie sprawiło, że jego ucho zadrgało. Oh! Cóż za delikatność! Cóż za wysublimowanie! Mogła spytać go wprost co już umiał, zepsuć mu nastrój, koniecznością przyznania się do swoich nędznych umiejętności, a jednak tego nie zrobiła. Żaba był teraz pewny, że przed nim stoi prawdziwa dama, a jego matka, nareszcie znalazła mu odpowiedniego Mistrza!
xxx- Wolałbym przypomnieć sobie także już przerobiony materiał, Miętowy Pąku - odparł oficjalnie.
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#9
Cóż, Mięta do tej pory jakoś nie brała pod uwagę tego, by w konkretny sposób zmieniać swój zapach, który, choć delikatny, to jednak był. Nie zaprzątała sobie tym głowy, bo do tej pory przejmowała się głównie opinią Skrzeka na ten temat, a on nic nie wspominał o ewentualnym perfumowaniu się. Jednak, gdyby ktoś kiedyś zwrócił jej uwagę, zapewne rozważyłaby roztaczanie wokół siebie subtelnej, miętowej nuty, zgodnie z jej imieniem.
- Dobrze. - przystała, również oficjalnie odpowiadając. Jak widać, syn Gwiazdy był nad wyraz dystyngowanym kocurem, poza tym nie był wiele młodszy od Mięty, więc kotka zdecydowała się go traktować na podobnych zasadach, jak Krzemyka. To miały być relacje nie do końca oparte na schemacie mistrz-terminator, a raczej oboje byli równi w tej relacji. A przynajmniej szylkretka nie zamierzała rządzić się niczym nie wiadomo kto, przecież wcale taka lepsza nie była, prawda? Była głównie od przekazania wiedzy. Poza tym, podpaść synowi przywódczyni raczej nie zamierzała! - Więc, na dobry początek, w naszym klanie rządzi Malinowa Gwiazda, jej zastępcą jest Sokoli Cień, a medyczką Lśniąca Sadzawka. - wymruczała, posyłając kocurowi delikatny uśmiech. Była bardziej niż pewna, że imiona znał, nawet wiedział, kto piastuje jaką rangę, a jednak oficjalnie te informacje musiały paść.
- Od następnego razu będziemy się spotykać tu, na Wyjących Wzgórzach, dobrze? - zapytała, przystając akurat przy jednym ze wzniesień i spoglądając na kocura, by poczekać na jego zdanie. Kto wie, może wolał zaczynać już przy wyjściu z obozu?
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#10
xxxDystyngowany! Oh, Żaba byłby gotów zarumienić się i pójść szukać dla niej gałązki mięty na terenach, gdyby powiedziała to na głos. Kochał komplementy, zwłaszcza takie (bo usłyszenie od jakieś podstarzałej kocicy "cóż to za uroczy chłopiec" było w jakiś sposób poniżające), a niestety, nie otrzymywał ich zbyt często. Wmawiał sobie, że to dlatego, iż onieśmiela pozostałych swą wspaniałością.
xxxTeraz jednak wsłuchał się w słowa Mistrzyni, nie czując się szczególnie poirytowany, gdy zaczynali od najbanalniejszych z banalnych podstaw. Przynajmniej mógł uśmiechnąć się lekko, kiedy w tej znajomej formułce, powtarzanej jak mantra zapewne na wszystkich treningach, padło imię jego matki. To prawie tak, jakby klanowicze otrzymywali specjalną lekcję nauki jego pochodzenia! Pysznie!
xxx- Oczywiście - odparł na jej propozycję stałego miejsca spotkań, nie mając nic przeciwko. - Czy wiesz kto piastował te pozycje wcześniej? Słyszałem od wielu kotów, że moja Matka jest Gwiazdą wybraną przez Klan, a nie ślepe prawa kodeksu, jednak nigdy nie dane było mi się dowiedzieć całej historii z tym związanej - zagadnął nie sądząc aby Miętowy Pąk, z racji na raczej młody wiek, była światkiem owej sytuacji, ale może jej własny Mentor podzielił się z nią opisem tych wydarzeń.
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#11
Skinęła lekko głową, słysząc zgodę kocura, po czym ruszyła razem z nim spacerowym tempem w stronę granicy z Klanem Rzeki. Chciała wymyślić jakiś luźniejszy temat rozmowy, jednak kocur pierwszy zabrał głos, a po jego pytaniu strzepnęła uchem z zainteresowaniem.
- Coś wiem, ale muszę od razu ci się przyznać, że znam to wszystko z opowieści, a nie byłam naocznym świadkiem. - zaczęła od razu przepraszająco. Jeśli Żaba będzie chciał poznać większe szczegóły, niestety będzie musiał popytać u starszych wiekiem kotów. - Wcześniej przywódcą klanu był Krucza Gwiazda, ale pewnego dnia zniknął bez słowa. - delikatny grymas wykrzywił łagodne rysy jej pyszczka, gdy o tym wspominała. Nadal jej się to wydawało bardzo niewłaściwe - kot, kóry był przywódcą, był odpowiedzialny za swój klan po prostu z niego odszedł? - Zastępcą był wtedy Gradowy Podmuch, jeśli dobrze pamiętam, jednak był z nim problem, ponieważ nie wyszkolił żadnego terminatora! A według kodeksu taki kot nie może przecieź być nawet zastępcą! Podobno wtedy koty sprzeciwiły się temu, by Grad został przywódcą, nawet Gwiezdni sami interweniowali! I kiedy medyk poszedł po radę do Szepczącej Sadzawki, okazało się, że to właśnie twoja mama ma zostać przywódczynią. - zakończyła, zerkając na kocura z delikatnym uśmiechem. Chciała zaobserwować jego reakcję. Była teź gotowa odpowiedzieć na ewentualne pytania, jeśli tylko będzie w stanie!

/Za błędy przepraszam, pisane z telefonu .-.
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#12
xxxSkinął łbem, kiedy Mięta jedynie wypowiedziała na głos jego myśli krocząc w obranym przez nią kierunku. Spacerkiem, a nie jakimś wieśniaczym truchtem, jak z Wilkiem, co umożliwiało mu pozostanie dystyngowanie wyprostowanym, a jego piersi dumnie wypiętej.
xxx- Bez słowa? – Zapytał cicho przypominając sobie o rozmowie, którą przeprowadził z Fiołkiem nad Czarnym Ogonem. Przez krótki moment miał wtedy wrażenie, że wspomnienie o byłym przyjacielu sprawiała ojcu ból. Czyżby właśnie dlatego?
xxxPozwolił Mistrzyni dokończyć historię, nie przerywając więcej. Tak więc Kodeks mówi, że Zastępca musi wytrenować Terminatora? Wydawało mu się to sensowne, w końcu pozycja dzierżona teraz przez Sokolego Cienia wymagała pewnej formy opieki nad klanem. Kot który taką rangę piastował musiał być odpowiedzialny, potrafić podejmować decyzje i wpływać na innych, a przeprowadzenie treningu, wprowadzenie jakiegoś młodego kota w dorosłość, była formą dowiedzenia tych umiejętności. Gradowy Podmuch ich nie wykazał, a może nawet nie posiadał, to wyjaśniało dlaczego Gwiezdni interweniowali. W końcu łamane było ich prawo i wybór musiał paść na jedynego godnego kota.
xxxZ zamyślenia wyrwał go cichy szelest, a kiedy spojrzał w dół zauważył pod swoją łapą brązowy, wyschnięty listek. Kilka takich zaobserwował już na drzewach, pierwszy raz jednak pomiędzy źdźbłami soczystozielonej trawy.
xxx- Czy to normalne Miętowy Pąku? – Zagadnął wlepiając ślepia w niewielką kotkę. Nie przeżył jeszcze pełnego obiegu pór roku, zbliżająca się wielkimi krokami Pora Opadających Liści miała być pierwszą w jego życiu.
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#13
Pokiwała głową, w ten sposób potwierdzając to, co powiedziała, a o co jeszcze dopytał Żaba. Z tego, co sama słyszała, nikt nie spodziewał się zniknięcia przywódcy i pewnie wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu to przeżyli.
Zerknęła na kocura, kiedy zadał pytanie, wcześniej szeleszcząc uschniętym liściem, domyśliła się więc, że nie dotyczyło ono historii, którą opowiedziała, a zmianach, które zachodziły w przyrodzie o tej porze obiegu pór.
- Jak najbardziej. - zamruczała, delikatnie się uśmiechając. - Nadchodzi Pora Opadających Liści. Będzie robiło się chłodniej, a jak sama nazwa mówi, liście na drzewach będą zmieniać kolory i spadać na ziemię. Las się tak przygotowuje do Pory Nagich Drzew. Wtedy jest naprawdę zimno, a na ziemię spada biały puch, czyli śnieg, a kałuże i jeziorka zamarzają na lód i robią się strasznie śliskie. - wyjaśniła spokojnie, najprościej jak tylko potrafiła.
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#14
xxxZacisnął wargi w cienką linijkę, by następnie, słuchając opisu zbliżającej się pory roku, mlasnąć z rezygnacją. Więc jednak nie był to jedynie przypadkowa zbieżność nazwy z zaobserwowanym zjawiskiem i za kilka księżyców ponownie będzie musiał zmienić aranżację swojego legowiska, zastępując polne kwiaty owocami berberysu. To nie tak, że nie miały swojego uroku, jednak daleko było im do woni roztaczającej przez świeżo zerwane chabry, fiołki, czy lawendę.
xxx- Urodziłem się podczas ostatniej Pory Nagich Drzew - zauważył z głębokim westchnieniem. - Nie wiem czy jest ci to wiadomym Miętowy Pąku, ale większość dzieciństwa dane mi było spędzić w lecznicy, zrozumiesz więc zapewne ów brak entuzjazmu na myśl o śniegu i zimnie.
xxxMoże Żaba mógłby darować sobie to użalanie się nad sobą, zwłaszcza biorąc pod uwagę, w jakiej formie przebiegała jego edukacja i to, że nie musiał w końcu martwić się stanie w centrum uwagi. Była tam tylko ich dwója, Mistrzyni i uczeń, jednak czy byłby wtedy Żabą? Potrzebował przynajmniej tego jednego napomknięcia jak biedny i pokrzywdzony przez los był, aby móc ponownie wrócić myślami do omawianego tematu.
xxx- Więc mówiłaś, iż to Medyk ruszył najpierw po radę do naszych przodków - zauważył rozmyślając nad tematem. - Czy w tym czasie nie piastował tej funkcji mój wuj, Szałwiowy Dym? - Zagadnął, w czym jak w czym, jednak w imionach zagubionej rodziny orientując się dość dobrze. Nie licząc Ropuchy, najwięcej czasu spędzał z Krokusową Łąką, a tej dane było poznać sporą część ich wujostwa osobiście.
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#15
Niestety tak było. Nazwy pór miały dużo wspólnego z tym, co się działo podczas nich. Teraz liście opadały, potem drzewa będą nagie, później pojawią się nowe listki i przez najcieplejszą porę będą one zielone. Na tym polegał obieg pór, który musiał dać odpocząć drzewom przez jakiś czas, tak jak koty odpoczywały nocą.
- Oh, musiało być ci bardzo źle. - zamruczała smutno. To było przykre. Sama nie była nigdy na tyle chora, by leżeć w lecznicy choćby księżyc, ale bycie uwięzionym za kociaka brzmiało wręcz jak wyrok. - Nie dziwię się, że nie lubisz Pory Nagich Drzew. Teraz jednak, skoro jesteś starszy, pokażę ci co jest w niej fajnego, jak tylko nadejdzie. - obiecała z delikatnym uśmiechem, patrząc przy tym Żabce prosto w oczy. Sama też nie przepadała za tym czasem, bo było zimno, a mokry śnieg lepił się do sierści, jednak krajobraz zmieniał się tak drastycznie w porównaniu do pozostałych pór i był po prostu niezapomniany.
Tymczasem powoli przemierzyli okolice Kwitnących Zarośli i przeszli zachodnią częścią Kotlinki prosto w stronę rzecznych terenów.
- Jeśli dobrze pamiętam, to tak. - mruknęła, przywołując na myśl wspomnienia z opowieści. - On później wybrał sobie Lśniącą wtedy Łapę na terminatorkę i również zniknął. - coś za dużo w przeszłości było znikających kotów. Zresztą, obecnie też są koty, które odchodzą bez słowa, jednak szylkretka o tym nie myślała, bo w tej czasoprzestrzeni jeszcze wszystkie ważne dla niej koty były w klanie, bezpieczne. Gdzieś tak w międzyczasie do nozdrzy kotów zaczął docierać rybny, rzeczny zapach, najpierw delikatny, ledwie wyczuwalny, jednak z czasem zaczął powoli przybierać na sile, szylkretka jednak czekała, kiedy to rudy terminator zwróci na niego uwagę.
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości