Mistrz: MALINOWA GWIAZDA
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Po odbyciu milczącego czuwania Skrzecząca Mewa wyczyścił solidnie futro, zjadł i tak przygotowany usadowił się przy obozowym wyjściu. Oplótł wiewiórczym ogonem łapy i siedział wyprostowany niczym posąg. Jedynie długie futro świeżego wojownika powiewało na wietrze. W tym czasie mógł spokojnie zastanowić się nad tym, jak poprowadzi trening i czego może spodziewać się po swoim nowym uczniu. Lubił planować, więc nie stanowiło to dla niego problemu. Oglądał się bacznie za Mruczącą Łapą, mając nadzieję, że ten zjawi się punktualnie, wypoczęty i najedzony.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
O to pierwszy dzień wkraczania w dorosłe życie. Gdy nie był już tylko kociakiem, ograniczonym jedynie do obozu. Ale też wiązało się to, z tym że będą od niego wymagać dużo więcej. Po rozmowie z Sokolim Cieniem nadal nie był do końca pewny tego jak się zachowywać. Kocur dał mu do myślenia, że z jego zachowaniem było coś nie tak. Ale Mruczek nie potrafił znaleźć na razie odpowiedzi, jak powinien to właściwie poprawić. To był pierwszy raz kiedy zaczął się zastanawiać, że problemy w życiu mogą nie kończyć się tylko na tym, czy będzie dobrze walczył i polował. Jednak ta świadomość nie była czymś, przed czym by się ugiął, jak delikatna trzcinka. Musiał...szukać odpowiedzi.
Trening mógł by pierwszym krokiem. Wstał wcześnie, gdyż samemu już się do tego przyzwyczajał od jakiegoś czasu, od kiedy dowiedział się o konieczności punktualności. Po jakimś niewielkim posiłku, by w ogóle mieć siłę na cokolwiek, szybko poszedł śladem swojego mistrza. Przebierał szybko i sprawnie białymi łapami, nie chcąc się spóźnić. Gdzie mieli się spotkać? Jakoś udało mu się zapomnieć o tym detalu, więc pozostało mu tylko namierzyć mistrza po zapachu. Trochę co prawda to trwało, ale w końcu odnalazł i wyróżnił woń kocura, przyśpieszając. - Skrzecząca Mewa! - Przywitał się, zadowolony, że samemu mu się udało rozwiązać ten problem. - Przepraszam jeżeli jestem trochę późno... - Przyznał nerwowo. Były to zapewne tylko minuty, nigdy nie wiadomo jednak jakie kocur ma podejście do czasu.
/Uznajmy że wcale nie zniknęłam z forum na kilkanaście dni... :') /
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Dość szybko wyczuł swojego ucznia i bacznie obserwował, jak zmierza w jego kierunku. Ze zmrużonymi oczami przyjrzał mu się raz jeszcze. Skrzeka ucieszyło, że Mruczek przynajmniej starał się być punktualny i na ten pierwszy dzień treningu może odpuścić mu małe spóźnienie. Surowy wzrok pointa mówił jednak co innego, ale terminator sam dojdzie do tego, że od teraz należy być trochę bardziej ogarniętym i zdyscyplinowanym. - Mrucząca Łapo - skinął kocurkowi głową i wstał, wywijając puszystym ogonem. - Chodź.
Wyszli z obozu i kierowali się w stronę Wyjących Wzgórz. Skrzecząca Mewa stawiał krótkie, mocne kroki, pewnie poruszając się po swoich terenach. - Najważniejszą zasadą naszego treningu jest posłuszeństwo. Oprócz tego wymagam od ciebie sumienności i grzeczności... Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, pytaj - zerkał jednym okiem na Mruczącą Łapę, nie okazując żadnych emocji. Dość szybko dotarli do ich pierwszego celu. Skrzecząca Mewa zatrzymał się pośrodku wzgórz porośniętych trawą. Delikatny wiatr obwiewał ich futra. - To Wyjące Wzgórza. Od następnego wschodu słońca to tu będziemy się spotykać - zadeklarował. - A teraz powiedz mi... Jakie mamy rangi i czym one się charakteryzują? - spytał nagle, idąc dalej i oglądając się za terminatorem, by ten poszedł za nim.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Podkreślenie zasad współpracy od samego początku, było chyba najlepszym wyborem Skrzeczącego, w rozpoczęciu treningu. Czasem lepiej było jasno naznaczyć granicę, niż dawać niejasne wskazówki, a potem się dziwić się że niektórzy mogli nie do końca załapać o co chodzi. W przypadku Mruczka chyba lepiej było tłumaczyć jak idiocie, niż spodziewać się że masz do czynienia z dojrzałym psychicznie kotem, który konkretnie wie co robi...bo on wcale nim nie był. Ruszyli zgodnie, gdy młody kot z wyraźnym zainteresowaniem obserwował otoczenie. Na Gwiezdny Klan. Tyle nowych miejsc do poznania i zapachów. Z chęcią odłączyłby się teraz od swojego mistrza i zrobił samotny bieg przez nieznane mu tereny, napawając się poczuciem wolności. Jednak wiedział że nie mógł. Mimo że może Mruczkowi się to za bardzo nie podobało, to spodziewał się, że będzie musiał się hamować z swoim zachowaniem. - Rozumiem, Skrzecząca Mewo. - Skinął głową, obserwując kocura z uwagą. Wyjące wzgórza! Kocur obejrzał się za siebie, notując w głowie wygląd otoczenia i charakterystyczny zapach. Zauważył że ten znajomy zapach z obozu także był i tutaj, jednak zauważalnie słabszy. - Em...kocięta, matki, terminatorów, wojowników, medyka, przywódcę, zastępcę.... - Kocur liczył w myślach, starając się przypomnieć koty jakie spotkał lub o jakich słyszał. Czasami robiąc odrobinę dłuższe przerwy, licząc odmierzanymi pacnięciami ogona od siebie. Chyba coś odrobinę rozmawiali na ten temat na naukach. Wtedy też przyszedł mu do głowy pogrzeb, który odbył się jakiś czas temu. - A...i starszyznę. - Zakończył, mając nadzieję że niczego nie pominął. - Kocięta stają się terminatorami z wieku przynajmniej sześciu księżycy. Nie mają obowiązków, poza zakazem wychodzenia z obozu...i słuchania się się matek. Kocięta też łącznie z matkami mogą jeść w pierwszej kolejności Terminatorzy uczą się walczyć i polować na treningu. Gdy go skończą, zostają wojownikami. Mają obowiązek polować dla klanu i jedzą w ostatniej kolejności. - Przynajmniej kocur postarał się by dowiedzieć się wcześniej trochę o tym, jak będzie teraz wyglądało jego życie, przez przynajmniej następne kilka księżycy. I to chyba w najlepszym scenariuszu, chociaż sam nie zakładał, by trening mu zajął jakoś nie wiadomo jak długo. - Wojownicy głównie strzegą tereny przed intruzami i szkolą terminatorów. Matki pilnują bezpieczeństwa kociąt...no i...dają nowe kocięta. - Chociaż Mruczek wiedział doskonale że kocięta brały się z brzucha i żeby powstały, musiało coś zajść między kotką a kocurem...to nie był pewny tak naprawdę istoty samego procesu. Chociaż wyjaśniono mu bardzo prosto że pewne części ciała, między tylnymi łapami się stykają, to zastanawiało go jak niby dzięki temu powstają kocięta. - W jaki sposób w ogóle to się dzieje? Zaćmiony Księżyc mówiła mi że musi być kocur i kotka...ale chyba nie do końca to rozumiem... - Przyznał, nawet jeżeli to nie było do końca w jego stylu, by przyznawać się do jakiejkolwiek niewiedzy. Jednak po prostu ciekawość nie dawała mu spokoju i to pytanie...jakoś się wymknęło. - Ech, no tak. O czym ja mówiłem? Matki jedzą także jako pierwsze. Medyk ma za zadanie leczyć chore i ranne koty. Przywódca...em...podejmuje decyzje i...mianuje nowych wojowników i terminatorów. Zastępca zostanie przywódcą w jego przypadku śmierci. I także podejmuje decyzje, gdy przywódca nie może, z jakiegoś powodu... - Wyjaśnił wszystko co usłyszał do tej pory, starając się kierować za równo informacjami, jak i resztkami własnej logiki i obserwacjami. Dał zasadniczo wszystko co tylko mógł z siebie, próbując nie wyjść na mysiego móżdżka.
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Trzepnął uchem i podniósł wyżej podbródek, będąc zadowolonym z tego, że Mrucząca Łapa jasno przyjął do wiadomości zasady. Następnie cierpliwie czekał, aż kocurek wydusi z uporem całą swoją wiedzę. Radość Skrzeczącego była tym większa, gdy okazało się, że Mruczek wie całkiem sporo i jego mistrz nie będzie musiał zdzierać gardła na opowiadaniu całkowitych podstaw. - Jest jeszcze Terminator Medyka, który uczy się by zostać Pomocnikiem Medyka, a następnie Medykiem gdy poprzedni Medyk umrze - dodał powoli i wyraźnie wtedy, gdy jego uczeń zastanawiał się nad kolejnymi rangami. - Terminatorzy ponadto wymieniają mech w legowisku starszyzny - miauknął później, przekazując wiedzę w sposób bardzo szczegółowy. - Wojownicy również polują - sprostował, ale wydawało mu się, że Mrucząca Łapa zwyczajnie zapomniał o tym nadmienić.
Następne pytanie Mruczka wprawiło Skrzeczącą Mewę w nie lada konsternację. Mierną matką jest ta Zaćmiony Księżyc, skoro nie mogła wytłumaczyć takich tematów starszemu już kociakowi. Ich trening nie ograniczał się jednak do stricte podręcznikowej wiedzy, którą przerabia się na każdym przeciętnym treningu. O nie! Trening pod skrzydłami Skrzeka ma zapewnić, że młody terminator jest bystry, lojalny, wie o swoich mocnych jak i słabych stronach i umie wyjść z każdej sytuacji. - Nie jest to proste do wytłumaczenia, ale w twoim wieku powinno się już wiedzieć takie rzeczy. Najprościej mówiąc... Kocur musi wejść na kotkę, a to, co mają między nogami powinno się złączyć... To intuicyjne. Instynkt robi swoje - rzucił jak gdyby nigdy nic, nie przejmując się tym, że młodzieniec zadaje mu akurat takie pytanie. Może parę księżyców temu speszyłby się, ale jako wyrośnięty kocur mógł swobodnie poruszać tematy kotko-kocurze. Śnieżnobiały dostał odpowiedź, sprawa zakończona. - Medyk również posiada coś w rodzaju specjalnej więzi z Gwiezdnym Klanem, może się z nim kontaktować. Przywódca posiada o wiele więcej obowiązków, niż te co wymieniłeś. Ma dziewięć żyć otrzymanych od Gwiezdnego Klanu i może kontaktować się z Przodkami. Bycie przywódcą to przede wszystkim ogromna odpowiedzialność. By kot został Zastępcą, musi wytrenować przynajmniej jednego terminatora. Jeśli Zastępca umiera, jego następca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba - robił krótkie przerwy między zdaniami, by Mrucząca Łapa mógł wszystko zapamiętać. Wplótł też jeden z punktów Kodeksu, by późniejsza nauka nie sprawiała tylu problemów i uczeń pamiętał co nieco z przerabianych wcześniej tematów.
Skrzecząca Mewa pokazał Mruczkowi Samotne Jodły, a następnie gwałtownie zatrzymał się. Wciągnął głęboko powietrze i wypuścił je głośno. - Czujesz ten zapach? To woń Klanu Cienia. To tu właśnie z nim graniczymy, a granice powinny być regularnie znakowane. Kodeks zabrania przekraczania granic - jak myślisz, dlaczego? - popatrzył się na terminatora z małymi iskierkami w oczach. Lubił prowokować do myślenia i był ciekaw, co też wymyśli jego pierwszy uczeń. - Oprócz tego w każdym Klanie - Klanie Wichru, Gromu, Rzeki i Cienia - są koty, które piastują ważne stanowiska, czyli Przywódcy, Zastępcy, Medycy i czasem Terminatorzy Medyka. W Klanie Cienia przywódcą jest Wężowa Gwiazda, zastępcą Wiewiórczy Ogon, a medykiem Ciernisty Kwiat.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
No w sumie tak. Zapomniał że przecież medyk także ma terminatora. W końcu koty muszą się kiedyś uczyć tego całego medykowania. Bo on wiedział już teraz, że sam byłby całkiem bezużyteczny, próbując pomóc rannemu, bo nie miał tej wiedzy.
Szczerze to nadal nie miał pojęcia w jakiej sytuacji jest to instynktowne. Może dlatego że do tej pory nie czuł nic do żadnej kocicy, będą prawdopodobnie trochę zbyt niedojrzałym na to. W sumie to chyba lepiej dla wszystkich. Ale przynajmniej będzie teraz wiedział jaki będzie efekt, gdyby mu się nagle zachciało...cokolwiek to właściwie znaczyło. - Więc te dziewięć żyć to rzeczywiście prawda? - Do tej pory myślał że to raczej coś co mówią kociakom, by podkreślić pozycję przywódcy, by nie kwestionowały go. Wiedział że przywódca pewnie jest silniejszy od przynajmniej większości klanu, jednak nie że koty miały to rozumieć dosłownie. Mruczek przyjął resztę informacji, kiwając głową co jakiś czas. To wydawało się dość logiczne...a przynajmniej nie było powodu, by mieć wątpliwości.
Młody kocur zaciągnął się głębiej powietrzem. Woń w tym miejscu rzeczywiście wydawała się zmieszana z czymś innym, nieznajomym. Instynkt szybko zaczął mu mówić, by mieć się na baczności, czując zapach innych, nieznanych mu kotów. - Bo mogą nas zaatakować? - Zapytał nie będąc pewnym. Czy ten fakt był przyczyną, czy bardziej skutkiem przyczyny? Ale nie wiedział dokładnie czemu granica miałaby być aż tak bardzo istotna. Może dlatego że klan nie dośwaidczył raczej niedostatku w zwierzynie od długiego czasu, więc młode koty średnio miały pojęcie o tym, czym właściwie był głód. - Tak w ogóle, to nasz klan ma jakiegoś terminatora medyka? - Zapytał z czystej ciekawości. Imiona kotów nie wiele mu mówiły, może poza tym że kiedyśtam usłyszał imię Wężowej Gwiazdy gdzieś przy okazji. Wtedy jednak nawet nie zastnawiał się zbyt wiele nad tym.
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
- Tak - odparł krótko, nie zagłębiając się bardziej w kwestię dziewięciu żyć. Przywódcy żyli o wiele dłużej więc nie było powodu, dla którego dary miałyby być kłamstwem.
Przekrzywił nieco łeb i zadrżał wibrysami, marszcząc przy tym brwi. Nie był zadowolony z tej odpowiedzi, jego uczeń zdecydowanie nie zastanowił się dostatecznie nad rzeczywistym powodem takich, a nie innych zasad. Trzepnął ogonem po piętach i wświdrował lodowate spojrzenie prosto w oczy Mruczącej Łapy. - Stać cię na trochę więcej wysiłku intelektualnego. Atak jest jedynie skutkiem przekroczenia granic... Co by się stało, gdyby granic nie było? - kontynuował, naprowadzając kocura na odpowiedni tor myślenia. Nie był typem nauczyciela, który od razu poda wszystko na tacy - będzie drążył temat do czasu, aż terminator sam nie wysunie wniosków. - Nie - odpowiedział na pytanie Mruczka i w tym samym czasie skręcił w prawo, poruszając się dla odmiany truchtem. Przemieszczali się wzdłuż granicy, a po pewnym czasie ich oczom ukaże się odznaczające się od innych drzewo, wydzielające dokładnie środek lasu.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Dobrze było automatycznie dostać potwierdzenie, że zaatakują go, jeżeli przekroczy granicę. Nawet jeżeli ta wiedza zdawać się by mogła banalna, to dobrze jasno wiedzieć o możliwych skutkach. Mrucząca Łapa starał się bardziej zagłębić. Co by było, gdyby nie było nagle granic. - Eee…koty by chodziły, gdziekolwiek by chciały. Polowałyby gdzie tylko by chciały. Samotnicy weszliby w dalsze tereny. Szwędaliby się po terenach, więc...pewnie znaleźli by obóz... - I chyba częściowo trafił na coś, tym tokiem myślenia, nawet jeżeli nie do końca na to, o co chodziło kocurowi. Nawet mimo dużej liczebności, brak zwiadów i uprzedniego ostrzeżenia klanu, mógłby sprawić że ktoś by się przedarł. Z pewnością stos zwierzyny byłby celem. A także kocięta i matki mogłyby stać się celem, by znacznie osłabić klan. Chyba Mrucząca Łapa właśnie zorientował się, czemu obóz był tak pilnie strzeżony. Mruczek kroczył całej za mistrzem, wyraźnie pogrożony w myślach, próbując dojść odpowiedzi.
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Szli chwilę w ciszy, podczas której Skrzecząca Mewa intensywnie myślał nad odpowiednim doborem słów. W końcu odchrząknął, co oznaczało dłuższą wypowiedź. - W lesie panowałby właśnie taki chaos. Koty wydzierałyby sobie zwierzynę z gardeł i zaciekle walczyłyby o każdy skrawek ziemi. Kodeks zabrania przekraczania granic, by nigdy nie doszło do takich sporów, by w lesie panował ład. Klany zapewniają nam nie tylko terytorium, pożywienie i bezpieczeństwo, ale także koty, które staną za nami murem i będą nas bronić. Kiedy jakiś drapieżnik zaatakuje samotnika, może on liczyć tylko na siebie. My możemy wołać o pomoc i ujść cało - powiedział. Tymczasem dotarli już do Czterech Dębów. Skrzek zatrzymał się i zerknął na Mruczącą Łapę. Miał nadzieję, że po tym spacerze ma jeszcze dużo sił, bo czeka ich jeszcze spora droga! - To Cztery Dęby, miejsce Zgromadzeń znajdujące się na środku lasu. Słyszałeś kiedyś o Zgromadzeniach? - miauknął. Młody kocur mógł w tym momencie poczuć całą gamę zapachów, starszych i świeższych, wymieszanych ze sobą. - Nie należy do żadnego z Klanów, a więc jest to teren niczyi. O tam, zaraz za Czterema Dębami, mieści się terytorium Klanu Gromu. Nie graniczymy z nim bezpośrednio. Ich przywódcą jest Trzmiela Gwiazda, zastępcą Łani Krok, a medykiem Ognisty Żar. Nie mają terminatora medyka... Pamiętasz imiona kotów na ważnych stanowiskach z Klanu Cienia? - wskazał głową na ziemie Klanu Gromu, a na koniec popatrzył się wyczekująco na swojego terminatora, oczekując od niego bezbłędnego wymienienia imion, które przekazał mu jakiś czas temu.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
- Często się zdarza że ktoś z innego klanu przekracza granice? Co właściwie powinienem robić w takim przypadku? - Z jednej strony przegonienie intruza byłoby rozsądną decyzją, z drugiej co jeżeli trafi na kogoś silniejszego. Lub kogoś kto nie ma ochoty się wycofać. Jest pozwolenie na to by skopać mu ogon, jeżeli to możliwe? Akurat widocznie Mruczek miał racje przynajmniej w jednej rzeczy, ilość dawała przewagę i pomagała chronić klan.
Cztery Dęby były dość charakterystycznym miejscem, zwłaszcza ze względu na połączenie zapachów. Czuł zmieszaną woń czterech klanów, któa była tak mocno wymieszana, że ciężko było mu wyróżnić pojedyncze nuty. Zapach nie pochodził z samej ziemi, a z granic, niosąc się na najbliższym terenie. - Nie zbyt wiele. Słyszałem tylko że istnieje takie miejsce między klanami, jak Cztery Dęby. - Przyznał. Koty nawet nie rozmawiały o tym za dużo, o ile akurat przywódcy nie ogłosili jakiegoś w najbliższej przyszłości. Część kotów nigdy w życiu nie miała okazji tego doświadczyć. Mruczek spojrzał w kierunku granicy Klanu Gromu, teren wyglądał tak samo jak wszędzie indziej. W sumie czego się spodziewał? Jak niby obecność innego klanu, miałaby zmienić wygląd otoczenia? - Wężowa Gwiazda, Ciernisty Kwiat jest medykiem. A zastępcą jest... - Przy takiej ilości informacji ciężko było się skupić i zapamiętać każdy szczegół.
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
- Częściej są to koty spoza Klanów. Najpierw powinno się ostrzec takiego delikwenta i wyprosić, a jeśli nie posłucha - przegonić siłą. Samotnicy i włóczędzy są wyjęci spod Kodeksu co oznacza, że można ich zabić, jeśli są wyjątkowo natrętni... - rozwiał wątpliwości kocura. - ...Ale dobry wojownik nie musi zabijać, by wygrywać swoje bitwy.
Trzepnął ogonem i skręcił w prawo, tym razem prowadząc Mruczącą Łapę wzdłuż Rzecznej granicy. - Zgromadzenia to zebrania wszystkich czterech Klanów i są zwoływane z woli przywódców gdy panuje pokój. Na nich porusza się różne ważne kwestie. Są jednak bardzo rzadkie - nigdy za życia Skrzeka nie było Zgromadzenia, co tylko potwierdza ich okazjonalność. Nie, żeby było to jakąś przeszkodą, bo Klany doskonale radzą sobie w przekazywaniu sobie informacji poprzez patrole. - Wiewiórczy Ogon - dodał zaraz za terminatorem. Tymczasem do nozdrzy Mruczącej Łapy doleciał bardzo silny, rybi zapach. - Obok nas jest granica z Klanem Rzeki. Ich przywódcą jest Czerwona Gwiazda, zastępcą Ognistopręga, medykiem Łososiowa Łuska, a pomocnikiem medyka Księżycowy Pył - miauknął powoli i głośno, by jego uczeń zapamiętał te imiona jeszcze lepiej. - A teraz... co wiesz o Gwiezdnym Klanie? - spytał, a był to już ostatni punkt ich dzisiejszej nauki. Nie był to jednak koniec tego, co będą robić! Skrzecząca Mewa przywiązywał bardzo dużą wagę do rozwijania kondycji i siły Mruczka, dlatego stopniowo przyspieszał, aż nie zaczęli poruszać się truchtem.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Mruczek potwierdził skinięciem głową, rozumiejąc o czy mowa. Wiedząc teraz o tym, prawdopodobnie będzie wiedział co powinien zrobić. Kocur także przyswoił informacje o zebraniach, chociaż nie miał pojęcia kiedy mogło być ostatnie. Zwłaszcza skoro jego mistrz sam przyznał, że są niezwykle rzadkim zjawiskiem. Pewnie zostanie wybranym było niesamowitą okazją i swojego rodzaju zaszczytem, którego wiele kotów nie będzie miało nawet szansy doświadczyć. - Czuć ryby. Rzeczywiście się nimi regularnie żywią? -W sumie nie miał pewności czy to była zapach ryb, ale mógł wywnioskować że tak było. Każdy wiedział że klan Rzeki słynął ze smrodu ryb na terenach. Pewnie o tym zapachu mówiono. Kocur starał się zapamiętać imiona. Jednak jedynie imię Czerwonej Gwiazdy słyszał gdzieś wspomniane do tej pory. - Miejsce gdzie koty idą po śmierci, jeżeli przestrzegali kodeksu. - Odpowiedział w skrócie, to co wiedział. Mrucząca Łapa nie był zbyt delikatny i nadal nadążał za mistrzem, jako młody, aktywny i zupełnie zdrowy kot.
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
- Owszem. Poza tym potrafią pływać - rzucił dodatkowo małą ciekawostkę, by Mrucząca Łapa wiedział, o co może poprosić gdy spotka kiedyś Rzeczniaka. Umiejętność pływania była dość pomocna, ale nie spotkał się nigdy z tym, by uratowała komuś życie. W Klanie Wichru nie jest to konieczne do przetrwania, nie mają rzek, a jeśli ma się wszystko poukładane w głowie, to nie pcha się raczej do wody.
Kiwnął głową potwierdzając słuszność odpowiedzi. - Ponoć Gwiezdny Klan nad nami czuwa i daje wskazówki medykom oraz przywódcom.. Mianuje przywódców i daje im dar dziewięciu żyć... Ale istnieje również Miejsce, Gdzie Brak Gwiazd. Ciemny Las. Tam trafiają Potępieńcy, koty, które dopuściły się haniebnych czynów za życia i nie żyły wedle Kodeksu - miauknął. Tymczasem doszli już do Podmokłego Brzegu. Wojownik zatrzymał się. - Przed nami są już tereny niczyje. Teraz uważaj... Będziemy biec jak najszybciej aż do obozu - ustawił się do biegu, czekając, aż jego terminator zrobi to samo. W oczach pointa pojawiły się tajemnicze, ledwo dostrzegalne iskierki. - Trzy, dwa, jeden... START - syknął, a po komendzie wystrzelił mocno do przodu. Nie dawał fory, biegł w krótkich, silnych susach, pewnie poruszając się po swoich terenach. W szaleńczym powrocie nie brakowało nagłych zwrotów na boki, nagłego omijania przeszkód i skakania. Skrzeczący co pewien czas oglądał się za swoim uczniem, ale bieg nie powinien być dla niego problemem, bo sam point nie należał do najszybszych. Chodziło mu przede wszystkim o przyzwyczajenie Mruczącej Łapy do wysiłku, zbudowanie mu mięśni, wyrzeźbienie atletycznego, wytrzymałego kota. Biegli wzdłuż terenów niczyich, a dopiero przy Barwnej Łące odbili w stronę obozu. Skrzecząca Mewa pozwolił na zatrzymanie się dopiero przed obozem. Słońce powoli mierzyło się ku zachodowi. - Na dziś to tyle. Spotykamy się jutro w porze górowania słońca na Wyjących Wzgórzach - zadeklarował, a następnie zniknął z oczu Mruczącej Łapy, zaszywając się w swojej kryjówce w obozie.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Miejsce Gdzie Brak Gwiazd nie było tematem na który koty zazwyczaj rozmawiały zbyt otwarcie. Można by powiedzieć że wiele nie było nawet świadom istnienia drugiej strony...lub po prostu wolało o tym nie myśleć. Po prostu ciężko było myśleć o tym że ktoś ci bliski lub nawet ty możesz wylądować w takim miejscu. Jednak póki ktoś nie łamał kodeksu, nie musiał się raczej tego obawiać.
Na propozycję wyścigu, Mrucząca Łapa natychmiastowo spiął mięśnie, gotowy do startu. Na słowo "start" wystrzelił błyskawicznie z miejsca, gnając w kierunku obozu, starając się dogonić Skrzeczącą Mewę. Powiedzmy sobie szczerze, terminator nie miał tak wyćwiczonej kondycji jak jego mistrz, więc mimo starań pozostawał nieco w tyle. Przynajmniej w tym przypadku wiedział co powinien zrobić. Gnał za swoim mistrzem, starając się brać możliwie równe oddechy, by dać radę dotrzeć do obozu. Na miejscu Mrucząca Łapa był wdzięczny że dużo się ruszał i ćwiczył mięśnie jako kociak, bo w tym momencie ledwie mógł złapać oddech, więc jeszcze chwila i zacząłby się potykać o własne łapy. - Tak...do jutra, Skrzecząca Mewo. - Młody kocur odpowiedział dysząc. Gdy trening się skończył, Mruczek poszedł położyć się gdzieś i odpocząć, czując że jutrzejszego ranka będą go nadal boleć mięśnie.
-----------------
Następnego dnia młody kot wstał wcześnie, kierując się do wyznaczonego poprzednio miejsca, mając nadzieję że uda mu się tam dotrzeć bez opuźnienia. Musiał polegać na swojej orientacji w terenie i mieć nadzieję że ta go nie zawiedzie. Gdy mu się udało, kocur przywitał się ze swoim mistrzem. - Dzień dobry, Skerzecząca Mewo. - Mrucząca Łapa rzeczywiście czuł ból w mięśniach, po intensywnym dniu ćwiczeń.
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Kocur czekał na jednym z wyższych wzniesień. Siedział z wyprostowaną sylwetką i dumną, poważną miną. Ku jego zadowoleniu, Mrucząca Łapa zjawił się dokładnie wtedy, gdy słońce śmiało oświetlało Wyjące Wzgórza. Brawo. - Dzień dobry - wstał i machnięciem ogona nakazał terminatorowi podążać za nim. Nie było miejsca na leniwe siedzenie, Skrzek był pewny, że poprzedni bieg porządnie zmęczył Mruczącą Łapę, a nierozpracowane mięśnie trzeba było rozruszać. Poruszał się szybkim marszem, kierując się w stronę terenów Klanu Cienia. Tym razem będą iść wzdłuż terenów niczyich, aby jego terminator poznał wszystkie granice i nie miał co do nich wątpliwości. - Co byś zrobił, gdybyś w tym momencie wyczuł drapieżnika? Borsuka? - spytał się nagle, utwierdzając wzrok w ślepiach terminatora.