Logo Artemidy
Trening Bratkowej Łapy
#1
Tak jak powiedział - oczekiwał, że Pąk za nim pójdzie. Jeżeli natomiast zamierzała stroić jakieś fochy, tupać łapami lub sprawiać jakiekolwiek inne problemy... cóż, był o wyłącznie jej własny problem, bowiem Głóg nie miał zamiaru się z gówniarzerią szarpać. Będzie chciała się uczyć albo nie, to był jej własny wybór; miał lepsze rzeczy do roboty niż marnowanie czasu na terminatorów, którzy kręcili nosami i nie chcieli współpracować. Sam był taki i wiedział, że najlepszym wyjściem w takim wypadku było, tak po prostu, zignorowanie. Nic tak nie frustruje jak siedzenie w miejscu i wrażenie, że marnuje się czas, a do tego trzeba było po prostu dojrzeć. Dziś cenił sobie to, że poznał umiejętność walki i polowania. Dawało mu to wolność, jakiej nie doświadczał jako terminator i świadomość, że nie zginie przebywając poza klanem samotnie. Nie oznaczało to, że w najmniejszym stopniu cenił Czerwoną Gwiazdę i był jej wdzięczny za przekazaną wiedzę; nie było jej zasługą to, że dziś był tym kotem, którym był.
Wypuścił ze świstem powietrze z płuc przez nos gdy odwrócił głowę, by spojrzeć za siebie. Na Ciemny Szlak, przez który przeszedł, by stać teraz w sercu Łęgów. Być może Pąk za kilka uderzeń serca do niego dołączy.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#2
Jeżeli Głóg naprawdę myślał, że Pąk odstawiała by mu fochy i kaprysy - że nie chce się uczyć, że jej się coś nie podoba - to tylko świadczyło o tym, jak słabo znał swoje dzieci. Niebieska prawie całe życie nie sprawiała większych problemów, nigdy nie darła się na cały głos ani nie zachowywała jak rozwydrzona idiotka. Pomysł, że akurat teraz zrobiła by przedstawienie był kuriozalny i śmieszny. A Pąk, właściwie Bratkowa Łapa, ceniła sobie wiedzę. Chciała wiedzieć coraz więcej; chłonęła ją jak gąbka. Bogaty umysł był jej celem. Im więcej wiedziała, tym więcej mogła. Poszerzała swoje horyzonty.
Gdy tylko ojciec wskazał na ceremonii kierunek, ta zaczęła podążać za nim. Nie musiał czekać - szare, długie łapy morskookiej stąpały po kolejnych szlakach, na których nigdy owych łap nie postawiła. Uważając, by nie zgubić czarno-białego, rozglądała się po otoczeniu. Wokoło widziała kilka roślin, które znajdowały się również w lecznicy. Było... na pewno bardziej różnorodnie, niż w obozie. W końcu w nim spędzała ostatnie sześć księżyców, nie znała świata poza nim. Oczywiście, że wzbudzał jej ciekawość. Ale ciekawiło ją też, jakim mentorem będzie Głogowy Cień. Jakim w ogóle jest kotem, bo rozmawiała z nim tyle, co wcale. Jak będzie ją uczył, od czego zacznie. I...rozmyślając tak, nieco zwolniła tempo. Skarciła się w myślach i szybko podbiegła do mistrza, który stał jakieś 2 lisie długości od niej. Gdy dotarła, wypuściła głośno powietrze. Będzie trzeba popracować nad jej kondycją, bo w odróżnieniu od jej rodzeństwa, nie za dużo ruszała się w obozie.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#3
Ależ Głóg nie znał swoich dzieci. O to w tym wszystkim chodziło. Nie obchodziły go ich losy, charaktery ani na dłuższą metę nawet imiona, bo nie było to coś na tyle istotnego, by musiał zaprzątać sobie tym głowę i, nie dajcie gwiezdne trupy, przedkładać jakieś ich problemy ponad swój indywidualizm i ciągoty do włóczęgostwa. Zresztą, on nie był po to, by wychowywać. Od tego były matki; sam ojca nie miał i nie wpłynęło to na niego w żaden sposób. Być może jedynie przez chwilę zazdrościł innym kociętom, że mają kogoś więcej niż tylko mamę, ale po szybkiej kalkulacji doszedł do wniosku że dwoje rodziców to dwa razy więcej relacji, które trzeba utrzymywać na jakimś poziomie by nie wyjść na tego złego, niewdzięcznego gówniarza.
- Przejdziemy się - mruknął, gdy Pąk do niego podbiegła. Ruszył też naprzód, nie idąc szczególnie szybko; poruszał się lekkim, spacerowym krokiem, bez większych trudności lawirując pomiędzy wystającymi korzeniami, krzewami bądź też pniami drzew. - A ty mi powiesz czego oczekujesz ode mnie i tego t'eningu.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#4
A Bratkę naprawdę nie obchodziło, czy wyjdzie na "złego i niewdzięcznego gówniarza". Miała własne życie i to, czy chciało się jej rozmawiać z matką czy ojcem nie wpływało na to, co osiągnie. Może dla niektórych było to ważne, ale niebieska nie za często zamieniała słowo z którymkolwiek z rodzicieli. Nie czuła takiej potrzeby. W przeciwieństwie do Śliwki na przykład, bo ta sierota za wszystkimi chodziła i przyczepiała się jak rzep do psiego ogona. A najwyżej Pąk odnosiła takie wrażenie.
Skinęła głową na pierwsze słowa mistrza, podążając za nim i jednocześnie obserwując, jak porusza się po lesie i próbując naśladować jego ruchy. Na początku wszystkie te wystające korzenie i flora utrudniały wygodny chód, lecz po chwili przywykła. Kolejne słowa Głoga...hm, nie spodziewała się takiego pytania. Może ten jej tata to całkiem ciekawy kot.
- Nauki. Oczekuję, że nauczysz mnie wszystkiego, co potrzebne, by zostać wojownikiem i wszystkiego, co uważasz, że mi się przyda w przyszłości - odparła. Właściwie...tak, Bratka nie widziała w treningu nic innego niż pewien obowiązek. Niektórzy ekscytowali się, bo w końcu nauczą się walczyć, polować, ale dla morskookiej to był kolejny punkt do odhaczenia w drodze do zostania wojownikiem.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#5
Nie spieszył się, bo nie miał po co. Nie patrzył też za siebie, bo wystarczało mu to, że słyszał jej kroki za bądź obok siebie; jego długi, czarny ogon sunął za nim po ziemi jak wąż, zacierając wszelkie ewentualne odciski łap, jakie pozostawił na bardziej sypkim podłożu.
- P'io'ytetem dla ciebie powinna być samowysta'czalność i umiejętność samodzielnego myślenia - powiedział mrukliwie po przejściu kilku, kilkunastu kroków. - Ranga to ostatnie, co powinno zaprzątać ci głowę. To, co ci pokażę jest dla ciebie, a nie dla imienia, któ'e dostaniesz - dodał, po czym oddał dłuższy sus, by przeskoczyć ponad pniem powalonego drzewa. Odważnie przedstawiał córce swoje poglądy, choć tak naprawdę jej nie znał; nie mógł być do końca pewien, czy i ona nie okaże się być tak samo przeżarta klanową propagandą jak reszta tej bandy posłusznych owiec i czy nie wyda go jako zdrajcę, lub kogoś, kto wciąż jest niewygodny dla władzy mówiąc nie do końca to, co zgadzało się z jedyną słuszną prawdą jaką można było głosić w obrębie obsikanych przez rzeczniaków granic. Zresztą, klan miał swoje uszy w każdym zakątku terenów, w każdym miejscu niespodziewanie mógł pojawić się ktoś, kto wszystko słyszał - inwigilacja była na wysokim poziomie i nikt nie zdawał się tego dostrzegać.
- Wychodziłaś już poza obóz?
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#6
A Bratek nie lubiła się spieszyć. Już pomijając fakt, że nie była fanem aktywności fizycznej i pozycja leżąca o wiele bardziej do niej przemawiała, Pąk nie miała żadnego powodu, by to robić. Na niczym nie zależało jej w takim stopniu, by męczyć swoje nóżki. Nie pędziła za niczym bez celu. Dlatego też podczas tego spaceru co jakiś czas zatrzymywała się, by przyjrzeć się rzeczom, które mniej czy bardziej przykuły jej uwagę; po chwili doganiała ojca, jako iż on też nie pędził.
- Zadaniem mistrza jest wychowanie terminatora na wojownika, więc tego bym od niego oczekiwała - odparła - to już nie moja sprawa, jak to zrobisz. Nie ja tu prowadzę trening. - dodała i dalej szła za czarno-białym. Był...zdecydowanie kimś ciekawszym, niż większość klanu. Miał swój własny, specyficzny sposób bycia i światopogląd, który nieco odstawał od klanowych norm. Cóż, najwyraźniej kotka miała szczęście, że natrafiła na takiego mistrza. Może zobaczy jeszcze więcej z jego perspektywy. Ciekawej perspektywy. Bratka chciała poznawać coraz więcej rzeczy. Chciała spotkać wiele różnorodnych kotów, ich życie, ich spojrzenie na to wszystko.
- Nie. - dodała na końcu. Jako kociak raczej nie łamała zasad, nie widziała w tym celu ni rozrywki.

/gniot ale jest!!
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#7
- Nie z'ozumieliśmy się - wymruczał zatrzymując się nagle, by móc odwrócić się i stanąć twarzą w twarz z Bratkową Łapą. - Wojownik nie musi umieć pewnych rzeczy, a jedynie je zaliczyć na t'eningu. Od ciebie oczekuję czegoś ponad to - powiedział cicho, wciąż balansując na granicy pomruku. Lekko przekrzywił przy tym głowę gdy patrzył na córkę. Był ciekaw tego, jaka jest i co sobą reprezentuje; czy wysiłek, jaki chciał włożyć w jej wyszkolenie miał się opłacić. Jako kot z natury leniwy, ceniący sobie swoją wygodę i czas nie lubił tracić energii i dnia na robienie czegoś zbędnego.
- Mhm - mruknął. - W takim razie dzisiaj pokażę ci to, co należy do klanu - stwierdził wznawiając marsz; nie dał jej przy tym żadnego sygnału głową bądź ogonem, że czas ruszać dlatego też liczyła się jej sprawna reakcja.
- Klany są czte'y. Powiedz mi wszystko, co o nich wiesz - odezwał się nieco głośniej. "Wszystko to, co należy do klanu" obejmowało nie tylko ziemie, ale również i mniej istotne pierdoły odnośnie teorii jak rangi bądź władza. A uszy władzy były czujne i w każdej chwili mogły wyłapać nieprawidłowości, toteż pierwszy dzień treningu, ten najmniej interesujący, miał odbyć się tu.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#8
- Mhm - wymamrotała, zatrzymując się za ojcem. Niech robi jak uważa - jak wcześniej kotka wspomniała, nie ona prowadzi ten trening i nie do niej należy ocena, co powinna wiedzieć, a co nie. "Coś ponad to", niż jest zaliczenie rzeczy na treningu. Wcześniej wspominał o samowystarczalności i samodzielnie myślenie - więc zapewne o to w tym chodziło. No, i rzeczywiste wykorzystywanie tej nauki w przyszłości.
Gdy Głóg znów ruszył, ta wstała z pozycji siedzącej, do jakiej przeszła po zatrzymaniu i podążyła za mistrzem, pozostając około połowę długości lisa w tyle. W tym czasie słuchała, co będą dzisiaj przerabiać - klany i ich tereny. Skinęła głową.
- Mają nazwy - zaczęła - Klan Rzeki to nasz, a oprócz tego jest jeszcze Grom, Wicher oraz Cień. Mają własne tereny, a w każdym z nich jest podział na kilka rang. Każdym z nich przewodzi przywódca, który ma też swojego zastępcę. U nas jest to Czerwona Gwiazda i Ognistopręga. I tyle wiem, chyba że mam powiedzieć więcej o rangach, ale nie wiem kto jest kim w trzech pozostałych klanach.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#9
Mają nazwy. Kącik warg Głoga drgnął w uśmiechu, jaki powstrzymał ciche parsknięcie. Nie przerywał jej jednak i dał się wypowiedzieć. Szedł spokojnie, bo nigdzie mu się nie spieszyło. Miał dla niej cały dzień, mogli więc spędzić go na łażeniu i zdzieraniu miękkich opuszek Bratkowej Łapy, nieprzyzwyczajonych do długich wędrówek.
- W G'omie to Trzmiela Gwiazda i Łani K'ok, Cieniu Wężowa Gwiazda i Wiewió'czy Ogon, a w Wichrze Malinowa Gwiazda i Sokoli Cień - uzupełnił. To wszystko, co tak naprawdę musiała wiedzieć. Medyk, w teorii, był jednym z najważniejszych kotów w klanie, ale w praktyce mało kto liczył się z jego zdaniem i widział go jako kogoś, kto stoi na równi z zastępcą. Zapamiętywanie imion medyków nie było istotne. - I możesz opowiedzieć. Im więcej mówisz sama, tym mniej muszę mówić ja - dodał wzruszając lekko barkami.
Gdy szedł, jego luźno opuszczony ogon szurał po podłożu.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#10
/przepraszam za jakieś 1,5 miesiąca czekania XDDD umarło mi się
Pąk mówiła to, co wiedziała. "Mają nazwy" mogło zabrzmieć głupio i oczywiście, ale no, w końcu nie mówimy na poszczególne "klan jeden", "klan dwa". A ona szła chyba jeszcze spokojniej od mistrza, bo podobnie jak on, nigdzie jej się nie spieszyła. Właściwie to było przyjemniejsze zajęcie, niż bezczynne siedzenie w gwarnym obozie. Obserwowanie ich wszystkich już dawno jej się znudziło.
Na dalsze wytłumaczenie przytaknęła głową. Trzmiela Gwiazda, Łani Krok - Grom. Wąż (bo wiadomo, że Gwiazda) i Wiewiórczy Ogon w Cieniu, Malina i Sokoli Cień w Wichrze. Po co właściwie uczyć się na treningu tych imion, jeżeli tak czy siak są elastyczne i gdy jakieś się zmieni, to cały klan wie?
— Kociak, Terminator, Terminator Medyka, Wojownik, Matka, Medyk, Zastępca, Starszy, Przywódca. Taki podział panuje w klanach. Kociaki to koty do szóstego księżyca, pod opieką matek. Nie mogą wychodzić same z obozu. Terminatorzy, czyli ja, uczą się pod okiem swojego mistrza - wojownika. Po nauczeniu wszystkiego zostają wojownikami, jak ty, i patrolują oraz polują dla klanu. A ci z terminatorami jeszcze ich trenują. Ewentualnie walczą w obronie klanu. Terminatorzy Medyka uczą się od Medyka wiedzy o ziołach, by zostać Medykiem. Medyk za ich pomocą leczy rany oraz choroby. Matki to wszystkie kotki w ciąży i z kociakami młodszymi niż sześć księżyców. Starszy to, jak nazwa wskazuje, starszy kot niezdolny już do wykonywania obowiązków wojownika. Zastępca wyznacza patrole oraz zastępuje przywódcę w razie jego śmierci lub nieobecności. A Przywódca...robi ceremonię i ma 9 żyć — osobiście uważała, że przywódcy to nikt wielki - mają gwiazdeczkę w imieniu, 9 szans na życie i nazywają kotki dodając do ich imienia inne słówka. Wielki wysiłek, nie ma co.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#11
- Ładnie - zamruczał rozbawiony. Wszystko pięknie wyklepane z pamięci tak, jak każdy grzeczny kotek klepać musiał umieć. Te wszystkie formułki, sztywne schematy, powtarzane bezmyślnie, bez zastanowienia i bez przekonania. Biedronkowy Nos mówiła i szeroko się uśmiechała, choć wyraźnie jej nie szanował i nie słuchał - zawsze tylko to kojarzyło mu się z treningami. Jak dobrze, że po oficjalnym wstępie, który mógł być nadzorowany przez miłościwie im panujące, mógł olać ciepłym moczem wszelkie schematy i zabrać Bratkową Łapę gdzieś dalej. Poza to, czym ograniczały się klanowe kotki.
W końcu znaleźli się przy Bobrowej Tamie, a łęgowy las pozostał za ich plecami. Kocur wskoczył na tamę i uniósł ogon, by balansując nim utrzymać równowagę na śliskim, chybotliwym pomoście jaki tworzyła konstrukcja z gałęzi.
- A kodeks znasz? - spytał obracając łeb w stronę córki gdy zeskoczył na trawę po drugiej stronie Grzmiącej Rzeki.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#12
Mrugnęła jedynie kilka razy w reakcji na pochwałę. Czuła coś w stylu satysfakcji, gdy usłyszała z pyszczka Głoga "ładnie"; w końcu oznaczało to więcej nic zwykłe "dobrze, ok", to znaczy że było lepiej niż przeciętnie. Jednak nie to było jej celem i nie to ceniła sobie najwyżej w życiu, więc nie zmieniło to w jej zachowaniu za wiele. Rangi nie były czymś bardzo trudnym, by miała trudności z pięknym wyklepaniem. Nauczyć się ich funkcji i nazw można się nauczyć podczas codziennego życia, a właściwie to z samej nazwy. Starsi są starzy, a wojownicy wojują.
Doszli w końcu do tamy nad rzeką. Czarno-biały wskoczył na nią i odpowiednio się poruszał, by nie spaść, a Bratek zaczęła kopiować jego ruchy, jednocześnie ucząc się tędy przechodzić. Kilka razy poczuła śliską powierzchnię i o mało się nie wywróciła, ale po chwili bezpiecznie znalazła się na ziemi - na samym końcu wykonała długi sus, nie chcąc łazić po konstrukcji ani chwili dłużej.
— Średnio. Wiem, że tak mniej więcej opowiada o tym, jak powinien postępować wojownik, że słabszym należy się pomoc i jedzenie i tym podobne, ale nie znam żadnych punktów na pamięć.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#13
*fart noises*

- W takim razie dowiedz się, jak brzmią - odparł lekko i wzruszył nonszalancko barkami. Do tej pory zadowoliła go swoją wiedzą i umiejętnością zdobywania informacji. Czas więc, by pokazała się z jak najlepszej strony i udowodniła, że stać ją na coś więcej niż najbardziej podstawowe informacje, które posiadały czteroksiężycowe kocięta. Nie byli tu po to, by klepać regułki i uczyć się wszystkiego na pamięć, a po to, by Pąk sama była w stanie określić, co jest dla niej ważne i szlifować to, co było jej faktyczne potrzebne w życiu. W sytuacji kryzysowej nie obroni się znajomością przywódców w pozostałych klanach, a kodeks nie zaspokoi głodu.
Przeszedł wraz z nią wzdłuż granicy z klanem gromu, jednak nie mówił już o niczym konkretnym, co byłoby obowiązkowym materiałem do przerobienia na treningu. Pierwsze dni chciał poświęcić na pokazaniu jej terenów, które należały do klanu. Za Martwymi Pniami odbili w lewo i przedostali się przez Trzcinowy Bród na drugą stronę rzeki, powracając w okolice obozu.

***
Minęło... sporo czasu. Więcej, niż pierwotnie planował. Był pochłonięty innymi sprawami, ale również i Pąk nie spieszyło się widocznie do kontynuowania treningu, skoro nie spędziła ostatnich księżyców na rozpowiadaniu na prawo i lewo jak koszmarnego ma mistrza, tak w przeciwieństwie do swojej czarno-białej siostry. Cóż, Głóg miał zdecydowanie więcej szczęścia niż rozumu gdy przychodziło co do czego. Niemniej dobiegł już kres laby Bratkowej Łapy, gdyż jej ojciec odnalazł ją i rzucił swobodnie, że będzie na nią czekał w porze górowania słońca przy Bażancim Gnieździe. Ufał, że nie przespała ostatnich księżyców i orientowała się w topografii ziem, na których się urodziła. Sam natomiast leżał na jednej z wyższych gałęzi Czterech Dębów od dłuższego już czasu. Spod na wpół przymrużonych powiek obserwował okolicę i czekał; możliwe, że Bratkowa Łapa nawet go nie dostrzeże, jeżeli nie skupi się na rozglądaniu wokół siebie i będzie oczekiwała, że stawi się dokładnie tam, gdzie się z nią umówił.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#14
Słowa Głoga były dosyć bezpośrednie; tak, jak Bratek lubiła. Najwyraźniej nie miał zamiaru za bardzo wysilać się i tłumaczyć wszystkiego kotce, skoro kodeksu (i właściwie całego materiału) mogła dowiedzieć się sama. Właściwie to w ten sposób nawet lepiej przyswoi te informacje - lubiła dochodzić do czegoś sama, nieco się ruszyć po odpowiedź zamiast posiadania jej na tacy.
Przeszli granice, a Bratek obserwowała i szukała charakterystycznych lokacji, które pomogą jej się zorientować w przyszłości. Po tym wrócili, a ta skierowała się na zmęczonych nogach do legowiska terminatorów.

***

Podczas tego czasu, Bratek się nudziło. Porozmawiała sobie z kilkoma kotami, poznała tereny, nauczyła się kilku rzeczy. Chodziła na samotne spacery i dołączała do patroli, ale nie robiła za wiele - nie umiała ani dobrze walczyć, ani polować. Za to umiała chodzić na długie dystanse i się nie męczyć. Hej, ho, na pewno przyda się w ten sposób klanowi. Ale racja; nie zamierzała wszystkim teraz mówić, że ma okropnego i leniwego mistrza, nie była tym typem kota. Jasne, gdzieś z tyłu głowy jej się to nie podobało, ale ona chyba nawet nie miała komu tego powiedzieć. I tak za specjalnie nie zależało jej na zostaniu wojownikiem, więc nie widziała powodu, by pospieszać mistrza.
W końcu czarno-biały wojownik zaczepił ją mówiąc, by stawiła się przy Bażancim Gnieździe. Bratek to odpowiadało; bywała tam już wiele razy i znała drogę. O wyznaczonej porze pojawiła się w ustalonym miejscu - łapy miała całe w błocie, jak zwykle. Wyczuwała w powietrzu zapach mistrza, a gdy skierowała się tam, gdzie był najsilniejszy, ujrzała łaciatą kupę futra na jednym z dębów. Usiadła więc pod nim i patrzyła na Głogowego Cienia parą niebieskich oczu. Oczekiwała, że kocur do niej zejdzie, gdy zobaczy, że go zauważyła; wątpiła, że chciał prowadzić trening wśród koron drzew. Ale tak naprawdę nie wiedziała, czego się spodziewać. Jej ojciec był...specyficzny, odmienny od innych. Już oprócz faktu, że nie był kochającym swoje bękarty, opiekuńczym tatą, to miał ciekawe podejście do życia.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#15
Nie do końca wiedział, co chce robić na tym treningu, więc mogłyby być nawet i w koronie Czterech Dębów. Jego własne treningi to było jedno wielkie bagno, w którym brodził po uszy, trzymając za ogon niekompetentnych idiotów. Wolałby, by jego córka jednak wyniosła z nich coś więcej niż on. Coś więcej niż "masz tu komplet teorii i praktykę odklepaną na odwal się, a teraz spadaj". Problem był jednak taki, że to wymagało od niego bezinteresownego przekazywania swojej wiedzy dalej, a on... nie do końca funkcjonował w ten sposób. Nie istniał po to, by dawać coś od siebie, nie mając z tego nic w zamian. Treningi były dla niego nowe, intrygujące... i powodowały pewien dyskomfort. Wypchnięcie poza strefę komfortu.
- Wiesz, dlaczego Czte'y Dęby to Czte'y Dęby, chociaż jest tylko jeden? - zagaił, klepiąc łapą o korę drzewa. Uniósł nieznacznie brwi, dopiero po kilku uderzeniach serca pozwalając, by jego spojrzenie prześlizgnęło się w dół, na córkę.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości