Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Pokiwał głową - Ogon i głowa - doprostował, by przypadkiem – podczas polowania – uszy terminatorki nie odstraszyły zwierzyny, a Kacza Łapa nie miałaby pojęcia co takiego zaważyło nad jej dostrzeżeniem.
Gdy córka Kukułczgeo Puchu zaczęła ustawiać się w pozycji łowieckiej, Bez przystanął, analizując w głowie jej ruchy i stwierdzając, że początkowe zawahanie zniknęło, a terminatorka poczuła się nieco pewniej. Znów skinął głową - Spróbuj się t-te-ter-teraz tak przejść - polecił, w końcu nikt nie chce stracić równowagi podczas polowania i zwyczajnie w świecie się wywrócić, prawda? Odstraszając tym zwierzynę i zwracając na siebie uwagę, a może i przywołując jakiegoś drapieżnika? Dlatego ćwiczenia były ważne i zanim przejdą do rzeczywistego polowania, mogą się zająć zwykłym chodzeniem, o. - Jeśli poczujesz się g-go-got-gotowa, to możemy przejść d-d-d-do polowania-
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Kaczuzka przede wszystkim jest mała. Na pewno jest jednym z najmniejszych kotów Klanie Rzeki, jeśli nie najmniejszym. W okresie, w którym koty szybko rosną i zmieniają się, ona nie zmieniła się zbyt wiele. Poza niskim wzrostem, ciało kotki jest szczupłe i delikatne; ze względu na księżyce spędzone w Lecznicy nie ma wyrobionych mięśni, więc jej postawa sprawia wrażenie wręcz wątłej. Sierść kotki jest miękka i krótka, w jednolitym, szaro-niebieskim kolorze. Pyszczek ma dość długi, zakończony szarym nosem. Uwagę przyciągają oczy Kaczuszki, które są w kolorze intensywnej zieleni.
Jest ciekawa świata i lubi dowiadywać się nowych rzeczy. Czasami jednak wstydzi się zadać pytanie czy po prostu porozmawiać - przez to, że męczyła ją choroba, nie udało jej się nawiązać zbyt wielu kontaktów z Rzeczniakami i będzie musiała nadrobić umiejętności komunikacyjne. Stara się jednak przezwyciężać swoją nieśmiałość, aby móc swobodniej zdobywać wiedzę i umiejętności. W stosunku do innych kotów jest bardzo empatyczna; zawsze stara się zrozumieć, jak drugi kot się czuje i co może sobie pomyśleć. Chce być dla wszystkich miła i nie sprawić nikomu przykrości.
Ognistopręga, Dymne Niebo, Kamienna Łapa
Obniżyła głowę tak, by ta znalazła się niemalże w jednej linii z grzbietem, mając nadzieję, że o to chodziło kocurowi. Kiwnęła głową, gdy polecił jej, by przeszła się w ten sposób. Pierwsze kroki były dość niezdarne, bo zwykle chodziła przecież zupełnie inaczej. Po paru ruchach jednak zaczynała stopniowo nabierać wprawy i szło jej coraz lepiej, a i ona czuła się coraz pewniej w skradaniu się, choć wiadomo, do ideału jeszcze trochę jej brakowało.
- Dobrze! - zawołała entuzjastycznie, gotowa do działania. Zaczęła nerwowo rozglądac się na prawo i lewo, jednak nigdzie nie dostrzegła żadnego zwierzęcia. Zmarszczyła pyszczek, tak bardzo chcąc dostrzec jakąś potencjalną zdobycz! Nic jednak nie pojawiało się w zasięgu jej wzroku, a Kaczuszka czuła tylko narastające poirytowanie tą sytuacją.
<center><table><tr><td>
W nozdrzu gdzieścośłaskocze mnie Źrenice do rozmiarów g i g a n t a Eksplozja mych obszarów
f a t a l n a
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Nic tak nie uczy cierpliwości jak szukanie zwierzyny.... albo czekanie na zainteresowanie się ryby, podczas prób łowienia. Dlatego Kacza Łapa musiała odejść kawałek i oddalić się od mistrza, by mieć w ogóle jakąś perspektywę na wypatrzenie jakiegoś pyszczka. W końcu swoją rozmową i nieostrożnymi krokami, zapewne odstraszyli potencjalną zwierzynę. Pilnując więc pozycji łowieckiej, terminatorka szła przed siebie, rozglądając się i węsząc. Intrygujący zapach? Takowy pojawił się po dobrych parunastu chwilach. Woń zdecydowanie należąca do tej, którą nie raz dało się wyczuć na stosie zwierzyny. Kto był winien temu zapachowi? Otóż, badylarka. Mały gryzoń, buszujący w wysokiej trawie zwrócił uwagę córki Kukułczego Puchu, jednak kotka nie zwróciła uwagi stworzonka, czyli miała wręcz idealne podłoże do zakradnięcia się.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Kaczuzka przede wszystkim jest mała. Na pewno jest jednym z najmniejszych kotów Klanie Rzeki, jeśli nie najmniejszym. W okresie, w którym koty szybko rosną i zmieniają się, ona nie zmieniła się zbyt wiele. Poza niskim wzrostem, ciało kotki jest szczupłe i delikatne; ze względu na księżyce spędzone w Lecznicy nie ma wyrobionych mięśni, więc jej postawa sprawia wrażenie wręcz wątłej. Sierść kotki jest miękka i krótka, w jednolitym, szaro-niebieskim kolorze. Pyszczek ma dość długi, zakończony szarym nosem. Uwagę przyciągają oczy Kaczuszki, które są w kolorze intensywnej zieleni.
Jest ciekawa świata i lubi dowiadywać się nowych rzeczy. Czasami jednak wstydzi się zadać pytanie czy po prostu porozmawiać - przez to, że męczyła ją choroba, nie udało jej się nawiązać zbyt wielu kontaktów z Rzeczniakami i będzie musiała nadrobić umiejętności komunikacyjne. Stara się jednak przezwyciężać swoją nieśmiałość, aby móc swobodniej zdobywać wiedzę i umiejętności. W stosunku do innych kotów jest bardzo empatyczna; zawsze stara się zrozumieć, jak drugi kot się czuje i co może sobie pomyśleć. Chce być dla wszystkich miła i nie sprawić nikomu przykrości.
Ognistopręga, Dymne Niebo, Kamienna Łapa
Szła, przez chwilę nie zauważając niczego. Mrużyła oczy, mając nadzieję, że to pozwoli jej dostrzec coś, czego normalnie nie widzi. Zanim jednak zdążyła cokolwiek namierzyć wzrokiem - poczuła zapach. Nie spodziewała się, że wyczuje go tak dokładnie, że zwróci jej uwagę. Odwróciła się w kierunku, z którego dobiegał - albo tak przynajmniej jej się wydawało. Zrobiła kilka ostrożnych kroków, cały czas pamiętając o wszystkich wskazówkach, których udzielił jej Mistrz. Łapy nisko, iść pod wiatr, ogon i głowa na wysokości grzbietu, nie szurać brzuchem po ziemi, ostrożnie stąpać... Gdy w końcu dostrzegła badylarkę, jej ciało zadrżało nagle, a ona sama w ostatniej chwili pohamowała się przed pobiegnięciem wprost na gryzonia - to wszystko z ekscytacji tym, że w końcu coś namierzyła! Swoją pierwszą zdobycz! Nie była może imponująca, ale zawsze coś! Badylarki przecież są smaczne, prawda? Starała się jednak powstrzymać swoje podniecenie i iść dalej ostrożnie. Gdy zbliżyła się nieco do zwierzęcia, wyskoczyła w jego stronę, szykując pazury. Planowała przyszpilić badylarkę do ziemi, tak żeby ta jej nie uciekła.
<center><table><tr><td>
W nozdrzu gdzieścośłaskocze mnie Źrenice do rozmiarów g i g a n t a Eksplozja mych obszarów
f a t a l n a
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Badylarka zajęta kompletnie sowimi sprawami, nie dostrzegła zbliżającego się zagrożenia... no nie od razu. Bowiem w pewnym momencie stanęła na tyle łapki, zaczynając rozglądać się dookoła, coś wyczuła? Na pewno nie woń, w końcu terminatorka kroczyła pod wiatr, cóż więc zdradziło zbliżające się niebezpieczeństwo? Gryzoń znów znalazł się na czterech łapkach, by po chwili czmychnąć pospiesznie w trawy. Wciąż była szansa by ją złapać, wystarczyło tylko nie zgubić badylarki z oczu i okazać się szybszym od niewielkiego gryzonia, który gnał na urwanie karku.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Kaczuzka przede wszystkim jest mała. Na pewno jest jednym z najmniejszych kotów Klanie Rzeki, jeśli nie najmniejszym. W okresie, w którym koty szybko rosną i zmieniają się, ona nie zmieniła się zbyt wiele. Poza niskim wzrostem, ciało kotki jest szczupłe i delikatne; ze względu na księżyce spędzone w Lecznicy nie ma wyrobionych mięśni, więc jej postawa sprawia wrażenie wręcz wątłej. Sierść kotki jest miękka i krótka, w jednolitym, szaro-niebieskim kolorze. Pyszczek ma dość długi, zakończony szarym nosem. Uwagę przyciągają oczy Kaczuszki, które są w kolorze intensywnej zieleni.
Jest ciekawa świata i lubi dowiadywać się nowych rzeczy. Czasami jednak wstydzi się zadać pytanie czy po prostu porozmawiać - przez to, że męczyła ją choroba, nie udało jej się nawiązać zbyt wielu kontaktów z Rzeczniakami i będzie musiała nadrobić umiejętności komunikacyjne. Stara się jednak przezwyciężać swoją nieśmiałość, aby móc swobodniej zdobywać wiedzę i umiejętności. W stosunku do innych kotów jest bardzo empatyczna; zawsze stara się zrozumieć, jak drugi kot się czuje i co może sobie pomyśleć. Chce być dla wszystkich miła i nie sprawić nikomu przykrości.
Ognistopręga, Dymne Niebo, Kamienna Łapa
Ojej, uciekła? Nie udało się? No kto by pomyślał... Po krótkiej chwili zdziwienia Kaczuszka ruszyła jednak w pogoń za małym gryzoniem. Biegła ile sił w łapkach. Gdyby udało jej się tylko zmniejszyć odległość między nią a badylarką, to planowała wyskoczyć w jej stronę z wyciągniętymi pazurami, mając nadzieję, że w ten sposób uda jej się zatrzymać spanikowane zwierzę.
<center><table><tr><td>
W nozdrzu gdzieścośłaskocze mnie Źrenice do rozmiarów g i g a n t a Eksplozja mych obszarów
f a t a l n a
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Może i gryzoń był niewielkich rozmiarów, a jego łapki były dużo mniejsze od tych terminatorki, jednak przebierał nimi dwa, jak nie więcej razy, szybciej. W końcu miał teraz bieg życia, albo raczej - O życie. Jednak w tym pośpiechu, gdy serduszko waliło jak jeszcze nigdy, zwyczajnie badylarka ominęła norkę, w której mogła się skryć, a chwilę potem i Kacza Łapa takową miała okazję dostrzec. Teraz gryzoń nie miał konkretnego celu, był na wyciągnięcie łapy, tym bardziej, że zmęczenie brało górę, a on powolutku zaczął zwalniać. Wtem i nadarzyła się okazja, którą Kacza Łapa wykorzystała, wybijając się z tylnych łap, poleciała prosto na badylarkę, by przyszpilając jej ciałko do ziemi, szybko i jak najmniej boleśnie - uśmiercić.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Kaczuzka przede wszystkim jest mała. Na pewno jest jednym z najmniejszych kotów Klanie Rzeki, jeśli nie najmniejszym. W okresie, w którym koty szybko rosną i zmieniają się, ona nie zmieniła się zbyt wiele. Poza niskim wzrostem, ciało kotki jest szczupłe i delikatne; ze względu na księżyce spędzone w Lecznicy nie ma wyrobionych mięśni, więc jej postawa sprawia wrażenie wręcz wątłej. Sierść kotki jest miękka i krótka, w jednolitym, szaro-niebieskim kolorze. Pyszczek ma dość długi, zakończony szarym nosem. Uwagę przyciągają oczy Kaczuszki, które są w kolorze intensywnej zieleni.
Jest ciekawa świata i lubi dowiadywać się nowych rzeczy. Czasami jednak wstydzi się zadać pytanie czy po prostu porozmawiać - przez to, że męczyła ją choroba, nie udało jej się nawiązać zbyt wielu kontaktów z Rzeczniakami i będzie musiała nadrobić umiejętności komunikacyjne. Stara się jednak przezwyciężać swoją nieśmiałość, aby móc swobodniej zdobywać wiedzę i umiejętności. W stosunku do innych kotów jest bardzo empatyczna; zawsze stara się zrozumieć, jak drugi kot się czuje i co może sobie pomyśleć. Chce być dla wszystkich miła i nie sprawić nikomu przykrości.
Ognistopręga, Dymne Niebo, Kamienna Łapa
Poczuła ogormną falę adrenaliny, gdy tylko udało jej się dopaść małe zwierzę. Zabiła je niemalże instynktownie; nawet sama trochę się zdziwiła, że poszło to tak sprawnie. - Czarny Bzie, udało się! - zawołała, odwracając łeb w kierunku Mistrza. Pod łapami miała swoją pierwszą zdobycz. Małą, bo małą, ale Kaczuszka lubiła takie drobne przysmaki, więc domyślała się, że inne koty też - był to więc zawsze jakiś łup! Z bijącym jeszcze szybko sensem zerkała to na martwą badylarkę, to na swojego mistrza, oczekując jego reakcji.
<center><table><tr><td>
W nozdrzu gdzieścośłaskocze mnie Źrenice do rozmiarów g i g a n t a Eksplozja mych obszarów
f a t a l n a
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Trzymał dystans, nawet zgubił z widoku terminatorkę, gdy ta pognała w pogoni za małym stworzeniem. Jednak przecież nie oddaliła się na tyle, by wojownik mógł mieć jakieś wielkie problemy w znalezieniu jej, a ułatwił mu w tym i głos córki Kukułczego Puchu. - Bardzo dobrze - w jego głośnie zagościło tak rzadko słyszalne ciepło, a prawy kącik ust uniósł ku górze w półuśmiechu. Był dumny? Coś na ten wzór. Pomimo księżyców, a co za tym idzie - czasu, pamiętał bardzo dobrze emocje w nim panujące, gdy sam upolował pierwszą zdobycz, gdy sam stał przed swoim mistrzem, pierwszy raz tak z siebie zadowolony... Pierwszy bowiem raz takie ciepłe i miłe uczucie go omiotło, więc Kacza Łapa na pewno czuła się podobnie. - Jak m-my-myś-myślisz, co należy zrobić g-g-g-gdy zamierzasz kontynuować p-p-polowanie, by d-dr-dra-drapieżnik nie wyczuł krwi? - zerknął na badylakrę, była malutka, jak każda z jej gatunku, jednak i takie maleństwo potrafiło przywołać drapieżnika, który skusi się na mały kąsek, tym samym stwarzając zagrożenie dla Kaczej Łapy, jak i kogoś, kto znajdował się w pobliżu, w tym przypadku - Czarnego Bza.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Kaczuzka przede wszystkim jest mała. Na pewno jest jednym z najmniejszych kotów Klanie Rzeki, jeśli nie najmniejszym. W okresie, w którym koty szybko rosną i zmieniają się, ona nie zmieniła się zbyt wiele. Poza niskim wzrostem, ciało kotki jest szczupłe i delikatne; ze względu na księżyce spędzone w Lecznicy nie ma wyrobionych mięśni, więc jej postawa sprawia wrażenie wręcz wątłej. Sierść kotki jest miękka i krótka, w jednolitym, szaro-niebieskim kolorze. Pyszczek ma dość długi, zakończony szarym nosem. Uwagę przyciągają oczy Kaczuszki, które są w kolorze intensywnej zieleni.
Jest ciekawa świata i lubi dowiadywać się nowych rzeczy. Czasami jednak wstydzi się zadać pytanie czy po prostu porozmawiać - przez to, że męczyła ją choroba, nie udało jej się nawiązać zbyt wielu kontaktów z Rzeczniakami i będzie musiała nadrobić umiejętności komunikacyjne. Stara się jednak przezwyciężać swoją nieśmiałość, aby móc swobodniej zdobywać wiedzę i umiejętności. W stosunku do innych kotów jest bardzo empatyczna; zawsze stara się zrozumieć, jak drugi kot się czuje i co może sobie pomyśleć. Chce być dla wszystkich miła i nie sprawić nikomu przykrości.
Ognistopręga, Dymne Niebo, Kamienna Łapa
Kaczuszka uśmiechnęła się szeroko, gdy na pysku Czarnego Bzu zobaczyła coś, co chyba-było-uśmiechem. Nie był to jakiś wielki entuzjazm ze strony kocura, ale biorąc pod uwagę jego sposób bycia - to było coś! I zdecydowanie nie umknęło to uwadze Kaczuszki. Wewnętrznie była z siebie bardzo zadowolona, choć starała się aż tak tego nie pokazywać. Jednak jej wysoko uniesiona głowa, pierś lekko wypięta do przodu i wspomniany wcześniej uśmiech wyrażały więcej niż tysiąc słów.
- Chyba trzeba jakoś ukryć - odpowiedziała Mistrzowi po chwili zastanowienia się nad jego pytaniem. Rozejrzała się dookoła, próbując wpaść na pomysł jak można by ukryć świeżą zdobycz. - Może... pod jakimiś liśćmi? - zaproponowała, bo o tej porze roku przy każdym drzewie łatwo było znaleźć leżące na ziemi liście.
<center><table><tr><td>
W nozdrzu gdzieścośłaskocze mnie Źrenice do rozmiarów g i g a n t a Eksplozja mych obszarów
f a t a l n a
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Po pierwszych słowach kiwnął głową. Ukryć, tak, to logiczne, problem jednak pojawia się już przy pytaniu gdzie ukryć, bądź też jak. Nie każdy od razu wpada na pomysł, że najlepszym rozwiązaniem jest zwykłe zakopanie, bo komuż chciałoby się bawić w kopanie dołka i następnie przysypywanie je ziemią? - Liście nie d-d-d-demaskują zapachu krwi - a w końcu po to się chowa zwierzynę, by krew nikogo nie zwabiła, by nic niepożądanego się nie zjawiło i nie skusiło na łatwy kąsek - należy z-za-zak-zakopać - zgarnął łapą liście z powierzchni, robiąc tym samym idealne miejsce na wykopanie dołka, odsuwając się nieco, by terminatorka mogła sama wykopać owy dołek na badylarkę - ziemia demaskuje z-z-z-zapach -
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Kaczuzka przede wszystkim jest mała. Na pewno jest jednym z najmniejszych kotów Klanie Rzeki, jeśli nie najmniejszym. W okresie, w którym koty szybko rosną i zmieniają się, ona nie zmieniła się zbyt wiele. Poza niskim wzrostem, ciało kotki jest szczupłe i delikatne; ze względu na księżyce spędzone w Lecznicy nie ma wyrobionych mięśni, więc jej postawa sprawia wrażenie wręcz wątłej. Sierść kotki jest miękka i krótka, w jednolitym, szaro-niebieskim kolorze. Pyszczek ma dość długi, zakończony szarym nosem. Uwagę przyciągają oczy Kaczuszki, które są w kolorze intensywnej zieleni.
Jest ciekawa świata i lubi dowiadywać się nowych rzeczy. Czasami jednak wstydzi się zadać pytanie czy po prostu porozmawiać - przez to, że męczyła ją choroba, nie udało jej się nawiązać zbyt wielu kontaktów z Rzeczniakami i będzie musiała nadrobić umiejętności komunikacyjne. Stara się jednak przezwyciężać swoją nieśmiałość, aby móc swobodniej zdobywać wiedzę i umiejętności. W stosunku do innych kotów jest bardzo empatyczna; zawsze stara się zrozumieć, jak drugi kot się czuje i co może sobie pomyśleć. Chce być dla wszystkich miła i nie sprawić nikomu przykrości.
Ognistopręga, Dymne Niebo, Kamienna Łapa
- Ach zakopać - cóż, Kaczuszka sama by na to raczej nie wpadła, choć jak teraz o tym pomyślała, to wydało jej się to takie oczywiste. W miejscu wskazanym przez Mistrza wykopała niewielki dołek, umieściła tam martwą badylarkę i przysypała ją ziemią, po czym spojrzała na kocura, oczekując dalszych poleceń.
<center><table><tr><td>
W nozdrzu gdzieścośłaskocze mnie Źrenice do rozmiarów g i g a n t a Eksplozja mych obszarów
f a t a l n a
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Oczywiście się odsunął, by nie wadząc przy kopaniu i w milczeniu, zwyczajnie przypatrywał się poczynaniom terminatorki. Niegdyś, przynajmniej on, był zwyczajnie zdziwiony i przez pierwsze chwile zwyczajnie uważał to za dobry żart, w który tak łatwo dał się wkręcić... W końcu kto to widział, by pożywienie paprać w ziemi? - Możesz j-j-j-jakoś to miejsce zaznaczyć, a-al-albo zapamiętać - bo ileż to się stało, że zwyczajnie nie potrafiło się potem odnaleźć miejsce ukrycia zwierzyny? - chcesz j-je-jesz-jeszcze spróbować? - ruchem głowy wskazał bliżej nieokreślone miejsce, gdzie - być może - kryła się jakaś zwierzyna.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Kaczuzka przede wszystkim jest mała. Na pewno jest jednym z najmniejszych kotów Klanie Rzeki, jeśli nie najmniejszym. W okresie, w którym koty szybko rosną i zmieniają się, ona nie zmieniła się zbyt wiele. Poza niskim wzrostem, ciało kotki jest szczupłe i delikatne; ze względu na księżyce spędzone w Lecznicy nie ma wyrobionych mięśni, więc jej postawa sprawia wrażenie wręcz wątłej. Sierść kotki jest miękka i krótka, w jednolitym, szaro-niebieskim kolorze. Pyszczek ma dość długi, zakończony szarym nosem. Uwagę przyciągają oczy Kaczuszki, które są w kolorze intensywnej zieleni.
Jest ciekawa świata i lubi dowiadywać się nowych rzeczy. Czasami jednak wstydzi się zadać pytanie czy po prostu porozmawiać - przez to, że męczyła ją choroba, nie udało jej się nawiązać zbyt wielu kontaktów z Rzeczniakami i będzie musiała nadrobić umiejętności komunikacyjne. Stara się jednak przezwyciężać swoją nieśmiałość, aby móc swobodniej zdobywać wiedzę i umiejętności. W stosunku do innych kotów jest bardzo empatyczna; zawsze stara się zrozumieć, jak drugi kot się czuje i co może sobie pomyśleć. Chce być dla wszystkich miła i nie sprawić nikomu przykrości.
Ognistopręga, Dymne Niebo, Kamienna Łapa
Zapamiętać miejsce. Szara kotka spojrzała w dół na rozkopaną ziemię, a potem podniosła wzrok i zaczęła się rozglądać. Nie tak daleko były tutaj dwa krzaczki, więc powinna zapamiętać to miejsce. - Dobra, zapamiętam - odpowiedziała piskliwym głosem.
- Tak, chcę! - zawołała z entuzjazmem. Może znowu jej się uda coś złapać? Może tym razem nawet coś większego? Całkiem spodobało jej się łapanie zwierzątek. Odeszła kawałek od kocura i zaczęła kolejne polowanie. Ugięła łapy i szła pod wiatr, intensywnie szukając jakiejś potencjalnej ofiary. Rozglądała się, węszyła i nasłuchiwała, starając się, aby żaden ślad zwierzyny nie umknął jej uwadze.
<center><table><tr><td>
W nozdrzu gdzieścośłaskocze mnie Źrenice do rozmiarów g i g a n t a Eksplozja mych obszarów
f a t a l n a
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
- Zawsze możesz c-c-c-coś położyć, charakterystycznego takiego... - jego wzrok padł na pobliski kamień, który niestety nie wyróżniał się szczególnie, dlatego jedynie pokręcił głową. Kamyczkami i patyczkami zajmą się wtedy, gdy się okaże, że Kacza Łapa ma jakieś trudności w odnalezieniu miejsca, w którym zakopała zwierzynę, a póki co potrzeby takowej nie było. Jej odpowiedź spotkała się z lekkim uśmiechem i skinieniem głową. Potem już tylko pozwolił oddalić się terminatorce, pozostając jednak w bezpiecznej odległości, co jakiś czas wyłapując ją spojrzeniem, bądź zwyczajnie czuć, z której strony pochodzi jej woń.
Kolejna próba polowania, to i kolejna możliwości wykazania się i dorzucenia do stosu większej ilości zwierzyny. Trzeba było przejść dość spory kawałek, oddalając się od miejsca, w którym zwyczajnie narobili odstraszającego hałasu, by cokolwiek mogło przykuć uwagę córki Kukułczego Puchu. A co przykuło uwagę Kaczuszki? Otóż trzepot skrzydeł, a następnie ciche gruchotanie. Nad głową kotki przeleciał niemal cały biały gołąb. Jedynie wokół szyi pojawiały się czarne piórka. Ptak wylądował na ziemi, grzebiąc dziobem w ziemi. Zaznaczył tym tylko, iż nie spodziewa się zagrożenia.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga