Logo Artemidy
Trening Rudej Łapy
#31
Widząc brak strachu, a jedynie samo zaciekawienie młodego kocurka, Szkarłatna od razu przystąpiła do wyjaśnień odnośnie sposobu pływania. Również przybliżyła się do wody, sprawdzając, czy nurt na pewno nie poniesie ich obu na dno. Nie wydawało jej się jednak, by woda płynęła nad wyraz szybko i niespokojnie. Zapowiadało się, że wszystko będzie dobrze. - W wodzie musisz machać wszystkimi łapami, starając się jakby wypychać do góry. Pamiętaj mieć dużo powietrza w płucach, bo wtedy się unosisz. Twój ogon służy za ster. Głowę trzymaj oczywiście nad taflą wody. - Szybko wytłumaczyła same istotne informacje, a potem wskoczyła do wody wykonując każdą z opisanych czynności. Będąc w wodzie i walcząc z małym, niemocnym nurtem rzeki, odwróciła się i spoglądała na Rudą Łapę, czekając aż ten do niej dołączy i wspólnie będą mogli dopłynąć do drugiego końca.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
#32
Machanie łapami, głowa do góry, powietrze w płucach... wszystko wydawało się... dość proste. Jednak czy rzeczywiście takie będzie? Machnął delikatnie ogonem, po czym wsunął się lekko do wody. Przy brzegu było dość płytko, więc może z niego zacząć. Odepchnął się od ściany gleby, która była krawędzią rzeki, i nabierając dużo powietrza do płuc zaczął machać mocno łapami. To znaczy, na początku mocno i trochę niespokojnie, jednak po chwili zaczął trochę słabiej i spokojniej. Ogon ustawił prosto i zaczął utrzymywać równowagę, trzymając głowę nad powierzchnią wody. Było... dobrze. Pomachał łapami mocniej, przepłynął około lisią długość i zerknął na mistrzynię utrzymując się w rzece obok niej.
-U-udaj-je się!- Pisnął stawiając uszy wysoko i spoglądając na Szkarłatny Zachód ze lśniącymi oczyma.
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#33
- Świetnie! - Krzyknęła do młodego, po czym odwróciła się i przepłynęła na drugą stronę. Jak widać rzeczniacy mają to w krwi. Nieważne jak bardzo boją się świata, to potrafią się otworzyć i dać radę w każdych warunkach. Są umiejętni i nie stanowi dla nich problemu... nic! Szkarłatna cieszyła się z urodzenia w tym klanie, mając przy sobie tak wiele uzdolnionych kotów. A jednym z nich oczywiście był Ruda Łapa. Nie żałowała, że to on został jej powierzony.
Kiedy w końcu dopłynęli na drugi brzeg, a stojąc już bezpiecznie na Torfowym Rojście ruda otrząsnęła się z wody i ucieszyła z tego, że na ich szczęście tego dnia jeszcze było słońce, które miało szansę trochę ich wygrzać. - Naprawdę dobrze sobie poradziłeś. - Pochwaliła go, dając powód do dumy, a potem ruszyła wraz z linią graniczną. Po kilkudziestu uderzeniach serca, które przeplecione były ciszą skupioną na tym, czy nikt na pewno ich nie obserwuje lub śledzi, mruknęła. - Mijamy właśnie Korzenny Jar. - Czym w ogóle to było? A żeby ktoś to wiedział. Mimo to musiała przekazać mu tą wiedzę. Nie przystanęli nawet na dłuższy moment, bo nie było się nad czym rozwodzić, a Szkarłatna miała ważniejsze informacje do przekazania. - Granice, którymi właśnie idziemy, łączą się z Terenami Niczyimi. To znaczy, że nie należą do żadnego klanu i możesz po nich chodzić bez strachu o to, że ktoś posądzi Cię o wtargnięcie na swój teren. Ale pamiętaj, że tam każdy może Cię zaatakować. Na przykład jakiś Samotnik. - Ostrzegła go, mając nadzieję, że ten zapamięta te słowa. Nie sądziła jednak, by Rudy szybko wyszedł sam poza tereny Klanu. Nagle zwolniła tempo i skręciła w prawo, dając mu znak ogonem, by ten podążył od razu za nią. Już po chwili stali przed pasem pełnym smrodu. - To Grzmiąca Ścieżka. Nigdy na nią nie wchodź, bo poruszają się po niej wielkie potwory, które śmierdzą i zabijają koty przy jednym uderzeniu swojej jakby kończyny. - Przestrzegła go poraz kolejny i czekała na potwierdzenie, że ten rozumie. W tym czasie zbliżał się do nich jeden z owych monstrów, które wymieniła Szkarłatny Zachód. Zasłoniła Rudego Łapą i uśmiechnęła się, by ten przypadkiem nie uciekł. - Siedź i przyjrzyj się. NIC Ci się NIE stanie. Spokojnie. Po prostu patrz. - Chciała, by ten na pewno nigdy nie ryzykował wychodzeniem na tą długą, potworną ścieżkę. W końcu i jedna z bestii wyminęła ich pozostawiając po sobie smród i hałas. Ruda spojrzała na kremowego kocurka, w poszukiwaniu jego odczuć.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
#34
Poruszał zwinnie łapami utrzymując głowę nad powierzchnią wody i posłał mistrzyni delikatny uśmiech. Przynajmniej cokolwiek mu się udaje. Poruszył delikatnie końcówką ogona, aby przepłynąć w tym samym kierunku co wojowniczka. Niby nie płynął tak szybko jak Szkarłatka, jednak dalej utrzymywał w tym tempo i po kilkunastu uderzeniach serca znalazł się przy drugim brzegu. Wylazł prędko z rzeki i zatrząsł się, otrzepując z kremowego futerka wilgoć. Uśmiechnął się jeszcze słysząc drugą pochwałę i nic nie mówiąc ruszył za mistrzynią w stronę kolejnych granic. -Sa-samo-otnik to-o te kot-ty nie nale-eżące do ża-adnego klan-nu i wyj-jęte spod kodeksu, ta-ak?- Rzucił pytanie dotrzymując kroku wojowniczce. Po kilku chwilach znaleźli się blisko owej Grzmiącej Ścieżki, a ten zmarszczył nos gdy tylko wyczuł smród. Z jego pyszczka momentalnie wydobyło się ciche ,,Fuj", a ten zerknął na grubą, czarną drogę. Potwory? Zabijają koty jednym uderzeniem?! Gwiezdny Klanie, co to za monstrum?! Widząc nadjeżdżające stworzenie, skulił się mocno i cofnął o krok delikatnie chowając się za mistrzynią. Nic mu nie zrobi? Przecież mówiła, że te zabijają koty jednym ciosem... zaczął się trząść ze strachu i zerknął na rudą mistrzynię. Nie będą tu długo stać, racja?
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#35
- Tak, dokładnie. Raz spotkałam Samotniczkę, która była starsza ode mnie, ale to ona bała się mnie a nie ja jej. - Mruknęła, wzdrygując barkami. Skoro Rudasek rozumiał, to nie było co pozostawiać przy tym temacie na dłużej.
Tak jak się tego spodziewała, jej młody Terminator zląkł się nadchodzącego potwora. Co prawda ten szybko zniknął i już za chwilę go nie było, ale jego potęga sprawiała, że niepokój sam przychodził, a odejść nie chciał. Szkarłatna owinęła kocurka swoim ogonem, dając mu poczucie bezpieczeństwa, a gdy wokół było już całkowicie cicho, wstała i odeszła na większy kawałek od Grzmiącej Ścieżki, przy sobie prowadząc kremowego. - Mam nadzieję, że rozumiesz, dlaczego nigdy nie można na to wchodzić, a jeśli już, to naprawdę bardzo, bardzo, bardzo uważać. - Wydukała z siebie, po czym nastawiła ich kierunek w stronę następnej granicy oraz punktu. - Wróćmy do Kodeksu Wojownika. Kolejne trzy odnoszące się do rang to: "Nowo pasowany Wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii.", "Kot nie może być pasowany Zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego Terminatora.", "Zastępca zostaje Przywódcą, kiedy poprzedni Przywódca umiera." - Wymieniła, mając cały Kodeks w głowie po tych wszystkich księżycach. Miała ich już poza tym całkiem sporo, a przynajmniej według siebie samej dorosła dość szybko, a czas jaki do teraz było dane jej wykorzystać przeleciał w niewiarygodnym tempie. - Omawialiśmy rangi, wiesz kim są wymienione koty. Co sądzisz o tych zasadach? - Była pewna, że kocurek spyta o jedną konkretną rzeczy i szybko dodała, nim ten zaczął mówić. - Milczące czuwanie to taki obowiązek, który nakazuje nowo mianowanym Wojownikom na siedzenie całą noc w obozie, bez zmrużenia oka ani wypowiedzenia żadnego słowa. Dlatego "milczące". Możesz to zinterpretować po swojemu, a ja chętnie o tym posłucham. Tylko powiedz coś o każdej zasadzie. - Dalej dała mu już pole do popisu.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
#36
Skinął głową słysząc słowa mistrzyni na temat samotników. Hmm... w sumie, to nie dziwił się, że ta samotniczka się wystraszyła rudej wojowniczki. Gdyby on był samotnikiem i zobaczyłby jakiegoś wojownika, to uciekałby niczym zwierzyna przed kotem. Dalej drżąc, ruszył ze Szkarłatnym Zachodem szybkim krokiem w inną stronę, byle jak najdalej od Grzmiącej Ścieżki. Przytaknął prędko na kolejne słowa wojowniczki, tym razem na temat twardej drogi, i zerknął na mistrzynię wystraszonym wzrokiem. -Ee... no-no t-to o-odb-bywa to m-milcz-czenie aby pr-rzemyś-yśleć w-ws-szystko z t-tre-eningu i na-abrać sił zo-ostanie wojo-ownikiem?- Odpowiedział pytająco. -A w-woj-ownik musi mie-eć doś-świadcz-czenie z tre-enowania
ter-ermina-atorów zo-zostać prz-zywód-wódcą
- Dodał po kilku chwilach kilka kolejnych zdań. -A... i-i w kl-lanie po-ot-trzebny przy-ywódc-ca, wi-więc zast-tępc-ca mu-usi ni-im jak na-ajsz-szybciej jeś-śli po-poprz-rzedni umrze- Wymiauczał i zerknął pytającym wzrokiem na mistrzynię.
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#37
- W porządku, wszystko poprawnie. - Powiedziała uśmiechnięta i zarzuciła kolejnymi zasadami. - "Po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba." Tutaj to chyba oczywiste, Klan nie może zostać bez Zastępcy, bo w przypadku śmierci Przywódcy zostalibyśmy całkowicie bez władzy. "Żaden Wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli to kociak z innego klanu". Pamiętaj. Nigdy nie zostawiaj kociąt samym sobie, ale też nie wchodź na teren innego klanu. Możesz co najwyżej zabrać kocię na swoją granicę i czekać na patrol innego klanu. I kolejne - "Słowo Przywódcy jest prawem". Myślisz, że to dobra zasada? - Spytała Rudą Łapą, stąpając w tym samym momencie przy kolejnym punkcie - Norze pod Drzewem. Nie zatrzymali się tam szczególnie długo, tylko mignęli i powiadomiła go o tym, co dokładnie jest w tym miejscu punktem granicznym. Potem przeszli na kolejną część granic z ziemiami niczyimi.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
#38
Jego kąciki warg również się uniosły, jednak jego wzrok ciągle spoglądał niepewnie na mistrzynię. -T-tak...? T-to koń-ońcu Przy-ywód-dca rz-rządzi Kla-anem i decy-yduje co dla nie-ego dobre, co z-złe- Wymiauczał w odpowiedzi. Trochę przyśpieszył, aby dorównać kroków z wojowniczką, jeszcze chwilę rozmyślając nad czymś. -Sz-szkarła-atny Zacho-odzie, a co si-ię stanie, je-eśli nowy za-zastępca zostanie wybrany, kiedy-dy księżyc zajdzie?- Zapytał delikatnie przekrzywiając łeb.
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#39
- Czasami Przywódca wcale nie musi mieć całkowitej racji. Pamiętaj, że musisz się oczywiście stosować do tej zasady Kodeksu, ale... miej rozum i dedukuj, kiedy jest to właściwe a kiedy niewskazane. - Dodała do zasady ze słowem Przywódcy. Fakt, teoretycznie kot na owym stanowisku powinien rozsiewać nawet aurę mądrości. Klan Rzeki nie miał teraz żadnego przykładu kiepskiego Przywódcy, więc Szkarłatna nie wiedziała jak to jest, a tym bardziej Ruda Łapa, który jest jeszcze młodszy od niej. Odpowiedziała również na jego pytanie - Cóż... To tylko zasada. Życie jest różne, a jeśli takie zachowanie jest spowodowane czymś konkretnym, to na pewno Gwiezdni nie byliby źli za znegowanie tej reguły. - Spokojnym głosem tłumaczyła, a w tym samym momencie dali radę dojść do Jeżynowych Krzewów. - Tutaj jest kolejna długa granica, a to jeden z punktów granicznych - Jeżynowe Krzewy. Przed nami ostatni i zaraz po nim będziemy znów przy Obgryzionych Drzewach. - Zbliżał się już nawet dobry wieczór, więc jak widać dobrze wyrobili się z czasem. W końcu koteczka przeszła również do kolejnych punktów Kodeksu. - Teeraz... następne... czyli: "Broń swego Klanu, nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza Klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym Klanie, kiedy pewnego dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem." Więc możesz mieć przyjaciół z innych klanów, ale jeśli będzie walka to nie możesz stać i się patrzeć - musisz walczyć. Niestety. "Nie poluj i nie wstępuj na teren innego Klanu" oraz "zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie." To ważne, żeby wiedzieć, że zwierzyna, na którą polujemy jest darem od Gwiezdnych i to dzięki nim mamy jak przeżyć. Więc pamiętaj, nie musisz zawsze dziękować, ale musisz wiedzieć o tej zasadzie. - Tak jak o każdej innej. - Jakieś pytanka? - Obrzuciła go ciepłym uśmiechem jak zwykle.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
#40
-C-czyli, że-e Prz-zywód-dca cza-asa-ami myl-li?- Spytał, delikatnie przekrzywiając łeb na bok. Niewygodnie mu się szło z przekrzywioną głową, a więc szybko się wyprostował, spoglądają to na Szkarłatny Zachód, to na teren przed nimi. Dla reguły, tak? Ale... na jakiejś podstawie ta reguła musi działać. Musi być powód jej założenia. Wolał już o to nie dopytywać. Nie chciał zasypywać rudej wojowniczki falą pytań. -Je-eżynowe Krz-z-zewy- Powtórzył, spoglądając na kolejną granicę Rzecznych Terenów. Jeśli zaraz będzie ostatnia, to oznacza, że dzisiejszy trening niedługo dobiegnie końca. W sumie, to się nawet cieszył. Nie lubił przebywać sam na sam z jednym kotem na długi czas. A przynajmniej dopóki nie pozna go bliżej. -C-czy mo-ogę wy-wycho-chodzić s-sam na-a tere-ren-ny kró-ótkie spac-cer-ry?- Zadał pierwsze pytanie. W gruncie rzeczy, miał tylko dwa pytania. -O-oraz... mam-m ucz-cz-częs-stnic-czyć w ja-akich-hś patr-atrolach?
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#41
- Jasne, tak jak każdy. Przywódca to tylko kot, nie różni się wiele od nas, ma po prostu większe doświadczenie. Czerwona Gwiazda też kiedyś była Terminatorem i Wojownikiem. - Mruknęła do niego z uśmiechem. Nie chciała by sądził, że Przywódca to najmądrzejszy kot na całym świecie i to jego słowo przeważa słowa kogokolwiek innego.
Jednakże zdziwiła się na to co usłyszała. - Chodziło mi o Kodeks, więc odpowiem Ci na to za chwilę. - Spokojnie odparła, zapamiętując jego pytania i wracając do kilku prostych ostatnich punktów Kodeksu Wojownika. - Skoro do zasad nic nie masz, to podam Ci ostatnie jakie należą do Kodeksu: Wojownik nie musi zabijać innego kota by wygrać. Jednak można to zrobić w obronie własnej lub jeśli kot jest wyjęty spod Kodeksu, jak Samotnik czy Pieszczoch, a co do nich - jedna z zasad mówi, że Wojownik odrzuca wygodne życie Pieszczoszka, więc nie możesz się nim stać. Ponad to, ostatnia, granice trzeba sprawdzać codziennie i codziennie je znakować. - Odetchnęła z ulgą, że zdołali przerobić nareszcie cały, nudny Kodeks. Każdy musi przez to przebrnąć niestety, ale satysfakcja z ukończenia go... niesamowita! - Okej, jeśli nie chcesz o nic pytać, to odpowiem na twoje pytania. - Cały czas szli, zbliżając się do Kolczastego Bzu. Owszem, trening na dziś miał niedługo dobiec końca, dzięki czemu niedługo już będzie mogła się położyć i odpocząć po całym dniu spaceru. Bądź co bądź, takie treningi też męczyły, nawet jeśli się "tylko" chodziło i mówiło. A przecież oni też pływali! - Możesz wychodzić tylko na tereny blisko obozu, dlatego, że nie umiesz jeszcze walczyć o ironio. Jeśli znajdę Cię gdzieś dalej, to możesz mieć przechlapane, Rudasku. - Pokazała mu język żartobliwie. - Tak, będziesz chodzić na patrole po tym, jak nauczysz się walki, a jeśli Zastępczyni wybierze Cię do patrolu, to powiadom ją o tym, że jeszcze jej nie umiesz. Nie chcę, żeby coś Ci się stało - powiedz, że twoja Mentorka zakazała Ci w nich uczestniczyć do tego czasu. Powinna zrozumieć. - Tak sądzę... Jednak skoro to jej Terminator, to chyba może sobie tak rozporządzać dla jego dobra?
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
#42
No tak, racja... każdy kot był albo będzie wojownikiem, prędzej czy później. A takie wrażenie odnosił przynajmniej kremus. Oh... o kodeks. Jego błąd. Źle zrozumiał. Uważnie słuchał jej cały czas, jednak po prostu zrozumiał pytanie wojowniczki na opak. No ale no... każdemu może się zdarzyć, co nie? Na następne punkty kodeksu znowu nie odpowiedział, a jedynie przytaknął łbem prędko, aby zakomendować jej, że zrozumiał. Musi to wszystko pamiętać i się do tego stosować. Na odpowiedzi na jego pytania, kocur nastawił uszy zaciekawiony. Oho, no dobra, to lepiej nie podpadać. Ale musiał przyznać, że Rzeczne tereny bardzo mu się spodobały, nie mógł zaprzeczyć. Były takie spokojne i uspokajające... oj, będzie się wybierał na spacery poza treningiem. Oczywiście, uważając, żeby nie podpaść przy tym mistrzyni. -Do-dobrze- Odezwał się w końcu, a następnie strzepnął delikatnie ogonem. Czyżby koniec treningu na dziś? No... chyba...
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#43
Jak widać Rudasek wszystko zrozumiał i nie miał żadnych konkretnych pytań, co jednocześnie ją uradowało, ale i z lekka zaniepokoiło. Jeśli ktoś dopytywał, to potem lepiej zapamiętywał konkretne informacje, a Ruda Łapa nie zawsze pytał. Teraz na przykład przyjął wiele informacji do siebie, ale nie zapytał o nic. Wierzyła w jego pamięć i inteligencję, więc nie brnęła w nic, gdyż i tak było już dość późno i oboje byli zmęczeni. Przerobili tyle ile musieli, będzie mogła go odpytywać z wszystkiego w następne dni. W końcu dotarli do ostatniego punktu. - Oto Kolczasty Bez. Ostatni punkt. - Powiedziała, po czym po obwąchaniu i rozejrzeniu się, poszła z nim spokojnie jeszcze do mostu. Tam kiwnęła głową, pokazując na konkretną rzecz. - Po drugiej stronie możesz zobaczyć Obgryzione drzewa, od których zaczęliśmy. - Uśmiechnęła się radośnie, po czym dała mu chwilę i skierowała ich do obozu. - Na dziś koniec. Poznałeś... dość sporo rzeczy, jestem dumna i mam nadzieję, że nie zapomnisz o tym wszystkim zbyt szybko. Jutro powtarzamy - mrugnęła do niego oczkiem, a potem kontynuowała. - Niedługo zaczniemy polowanie, więc musisz być gotów każdego dnia na skradanie, węszenie i gnanie za ofiarami. - Dała mu mały przedsmak słowami, które liczyła dadzą radę go zachęcić, ale przypomniała sobie jaki kot był na początku. - I pamiętaj, nie ma się czego bać. Żadna mysz czy królik Cię nie zjedzą, a ty musisz je zjeść, więc kiedy już coś upolujesz od razu poczujesz się pewny siebie i silny. Wierzę w Ciebie, Ruda Łapo. - Spróbowała go lekko zmotywować, tym samym dochodząc z każdym słowem bliżej miejsca, gdzie były ich legowiska i gdzie mogli się wygodnie ułożyć i pójść spać. Choć... Szkarłatny Zachód miała jeszcze zamiar coś przekąsić, a dopiero potem zapaść w cudowny sen!




//możesz kończyć dzień i zacząć nowy, tylko nie pisz, że "następnego dnia". Uznaj, że był jakiś okres kiedy oni to powtarzali i po tym czasie przyszedł czas na polo |D
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
#44
Kolczasty Bez. Dobrze. Zapamięta. To samo z poznanymi dzisiaj informacjami. Będzie je sobie codziennie powtarzał, nawet, jeśli tego wszystkiego było sporo. Słuchał dalej słów kotki, a następnie ruszył za nią w stronę obozu. -D-do widz-zenia, Szka-karłatny Zach-hodzie- Pożegnał się prędko z mistrzynią, a następnie ruszył w stronę legowiska Terminatorów, modląc się w duchu, aby tam nikogo jeszcze nie było.

*****

Dużo się działo między treningami. Rudy i Sztorm walczyli przeciwko Gromiaczce wraz z Wietrznym Wąsem i Czerwoną Gwiazdą, a do tego kremus spotkał na Czterech Dębach nowego przyjaciela, Promienną Łapę z Cienia. A przerwa między treningami była zapewne spowodowana tamtą walką. Mimo to, kocur wychodził na tereny na spacer. -D-dobr-ry...- Wyjąkał, delikatnie płaszcząc uszy i spoglądając zgarbiony na wojowniczkę. Bał się jej reakcji. Księżycowy Pył powiedziała, że powiadomi o tamtej sytuacji. "Proszę, nie złość się tak bardzo! Chciałem pomóc! Sztorm mówił, że atakują nasze tereny, musiałem coś zrobić!" Chciał to wszystko powiedzieć na raz, z nadzieją, że te mu wybaczy tamtą walke.
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#45
Jakiż wstyd ogarnął ją, gdy Księżycowy Pył przyszła do niej i poinformowała o tym, że jej Terminator szlajał się tam gdzie nie powinien był sam, bez pomocy i chociaż znajomości podstaw walki. Księżyc mogła też powiedzieć Czerwonej Gwieździe, aczkolwiek skoro ta zdecydowała się dać jej kolejnego Terminatora to prawdopodobnie ta nie musiała się martwić o utratę zaufania Przywódczyni. Nie mogła pilnować swojego uczniaka cały czas, ale czuła się winna, że nie wbiła mu lepiej do głowy, ŻE MA UWAŻAĆ. Ze smętnym wyrazem pyska i gonitwą myśli przesiadywała na drzewie przy wyjściu z obozu, a widząc z góry wychodzącego Terminatora od razu z niego zeskoczyła i machnęła ogonem. Na jej pysku nadal nie było tego radosnego uśmiechu, który zawsze na nim widniał. Młody mógł się dzięki temu domyślić, że zrobił mocny odcisk na zaufaniu Mistrzyni. - Ruda Łapo. - Zaczęła. Jej głos nie był twardy ani ostry, poważny też nie. Miał mocną nutę najzwyklejszej przykrości. - Wytłumacz się. Najpierw posłucham Ciebie. - Nie chciała rzucać się na niego z żadnymi oskarżeniami, wolała, by ten najpierw doszedł do głosu nim wcześniej przez jej słowa by się totalnie onieśmielił i potem już nie powiedział nic.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości