Kotka średniej wielkości o dużych, migdałowatych ślepiach o jasnozłotej barwie. Nie ma za bardzo mięśni, jest za to stosunkowo gruba, co jednak przykrywa jej długie, puszyste futro. Na prawej stronie jej głowy przeważa czerń, podczas gdy na lewej: rudy. Przez jej szyję i grzbiet ciągną się nieregularne czarne i rude plamy; na rudym widać grube, klasyczne pręgi. Białe zaś są całe jej łapy, brzuch, klatka piersiowa, szyja, pysk (gdzie biel sięga strzałką aż ponad oczy), częściowo policzki i boki, oraz, rzecz bardzo szczególna: pędzel i zewnętrzna krawędź jej lewego ucha.
Urocze, głupiutkie stworzenie, któremu uśmiech prawie nie schodzi z pyszczka. Ruchliwa, ciekawska, towarzyska, wesoła, pomocna; naiwna, beztroska. Zachwyca się najprostszymi rzeczami, lubi jeść.
– Eeee… – odparła bardzo elokwentnie i inteligentnie na pytanie Słonecznik. Nie miała za bardzo czasu i okazji, ani nawet motywacji, by nad tym się bardziej zastanawiać. Chyyyba nie miała nic przeciwko samemu treningowi, bo jednak… uznawała córkę Paprotki za swoją przyjaciółkę i pewnie mogłyby się teraz super bawić, gdyby nie to, że Miodek się nie czuła najlepiej. Ale czy nie chciała być wojowniczką? Chciała, nie chciała… sama nie była pewna. Nie miała też pojęcia, czy to tylko chwilowe, czy może jej się odmieni, jak już minie trochę czasu i się przyzwyczai chociaż do roli terminatorki… I chyba to musiała przyznać, chociaż miała wrażenie, że może tym sprawić swojej mistrzyni… przykrość. Wszyscy wydawali się tacy podekscytowani treningami, byciem wojownikiem i tak dalej, a Miodek… cóż.
– Em, nie wiem – przyznała w końcu, poruszając lekko ogonkiem w niepewności i dyskomforcie. – Ale może dowiem się… no… za jakiś czas? Jak trochę… potrenujemy – dodała, żeby tego tak nie zostawiać.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Nie naciskała i dała Miodowej Łapie czas, żeby zastanowić się nad pytaniem. Bo w sumie było to całkiem egzystencjalne pytanie, takie dość poważne. Chociaż, hm, to też nie tak, że oczekiwała jakiejś ostatecznej odpowiedzi i wymagała od Miodek nakreślenia planów na cale życie, broń Gwiezdny Klanie! Chciała raczej po prostu wiedzieć, na czym stoi i czy niechęć szylkretki wynikała z czegoś głębszego, czy może jednak, no, jakoś tak wyszło i w sumie to wszystko się jeszcze okaże. Sądząc po jej odpowiedzi, być może to drugie. A może wcale nie? Słysząc "nie wiem", Słonecznik poczuła się chwilowo zbita z tropu, ale zaraz Miodowa Łapa dodała coś więcej i wojowniczka szybko się rozchmurzyła. Posłała młodszej koteczce lekki uśmiech, trochę pocieszający, a trochę zachęcający, pokiwała głową, a potem wstała i poczekała, aż Miodek zrobi to samo, żeby ruszyć w stronę wyjścia z obozu.
– W porządku, to nie tak, że musisz decydować o czymkolwiek teraz, wiesz. Ale jakby co, to w klanie mamy dużo rang, nie trenuje się tylko po to, żeby być wojownikiem. Może chcesz o tym posłuchać? Znaczy, no, pewnie sama już trochę słyszałaś, ale o rangach można powiedzieć całkiem sporo ciekawych rzeczy – zaproponowała luźno, żeby może w końcu przejść do czegoś bardziej, no, treningowego, ale też lekkiego i niezbyt wymagającego. Na robienie bardziej zaawansowanych i wymagających myślenia rzeczy takich jak Kodeks, na przykład, przyjdzie jeszcze czas. Teraz mogły pochodzić po terenach i zwyczajnie porozmawiać, żeby Miodek mogła przywyknąć. – Och, swoją drogą, najpierw pójdziemy na Wyjące Wzgórza. To tereny treningowe i tam zwykle spotyka się na treningi, więc to bardzo ważne miejsce. A potem, eee... Potem zobaczymy, jest dużo opcji! – Ale nie wszystko na raz, bo jak teraz zacznie opowiadać Miodowej Łapie o Top 10 Najlepszych Terenów Łowieckich Na Terenach Klanu Wichru albo Czterech Dębach i granicach, to jeszcze się w tym w końcu zaplączą, a przecież nie taki był plan!
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Kotka średniej wielkości o dużych, migdałowatych ślepiach o jasnozłotej barwie. Nie ma za bardzo mięśni, jest za to stosunkowo gruba, co jednak przykrywa jej długie, puszyste futro. Na prawej stronie jej głowy przeważa czerń, podczas gdy na lewej: rudy. Przez jej szyję i grzbiet ciągną się nieregularne czarne i rude plamy; na rudym widać grube, klasyczne pręgi. Białe zaś są całe jej łapy, brzuch, klatka piersiowa, szyja, pysk (gdzie biel sięga strzałką aż ponad oczy), częściowo policzki i boki, oraz, rzecz bardzo szczególna: pędzel i zewnętrzna krawędź jej lewego ucha.
Urocze, głupiutkie stworzenie, któremu uśmiech prawie nie schodzi z pyszczka. Ruchliwa, ciekawska, towarzyska, wesoła, pomocna; naiwna, beztroska. Zachwyca się najprostszymi rzeczami, lubi jeść.
Dokończyła wciąż dość niemrawo jedzenie, po czym podniosła się na równe łapki chwilę po swojej mistrzyni, żeby nieco niepewnie ruszyć w stronę wyjścia z obozu, na które dotychczas tylko zerkała z zaciekawieniem i niepokojem jednocześnie.
– Um… no, słyszałam trochę, ale opowiedziałabyś też mi o innych klanach? I terenach? – zapytała, niezbyt zafascynowana kwestią rang, która była dość prosta i przyziemna; w końcu rodzice jej sporo na ten temat mówili, jak była młodsza. Inna kwestia, że większości już na bank nie pamiętała, i przydałoby się jej odświeżenie tej wiedzy, ale nie według Miodek, rzecz jasna. A skoro miały teraz iść na tereny, to wolała jednak wiedzieć trochę więcej na ich temat. – Wyjące Wzgórza? A ten, czemu one się tak nazywają? Co na nich wyje?
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Pokiwała twierdząco głową z zapałem, odzyskując trochę energii, kiedy Miodowa Łapa jednak się zainteresowała i sama zaczęła pytać o rzeczy. Chciała zacząć od rang właśnie dokładnie z tego powodu, że była to sprawa prosta i przyziemna, a Miodek potrzebowała czasu, żeby przywyknąć (no i mimo wszystko trzeba to było kiedyś przerobić na treningu), ale może faktycznie lepiej to będzie połączyć z jakimiś ciekawszymi rzeczami, zamiast się jakoś szczególnie rozwodzić na ten temat. Już chciała zacząć opowiadać, ale wtedy wpadła na pewien pomysł.
– Właściwie to... może powiesz mi najpierw, co sama już wiesz, hm? Na temat rang, klanów i terenów. Wszystkiego. Bo głupio będzie, jeśli zacznę się rozwijać o rzeczach, które już dobrze umiesz, co? Pewnie zrobiłoby się nudno – zasugerowała. To właściwie była banalna sugestia i powinna być jedną z pierwszych rzeczy, o jakich Słonecznikowa Pestka mówiła, ale jakoś jej tak zupełnie wyleciało z głowy to, że przy okazji mogła trochę przetestować wiedzę Miodek. Ups. Może to dlatego, że do tego treningu miała podobne podejście jak wcześniej do nauk. Wyjątkowo luźne, bo Miodek przede wszystkim była jej rodziną i przyjaciółką, a nie terminatorką. – Wiatr! – zaśmiała się w odpowiedzi na jej pytanie. – Chociaż nie zawsze, oczywiście, tylko wtedy, jak jest napraaaawdę silny. Może któregoś dnia sama usłyszysz. Znaczy, no, kiedyś na pewno. Zresztą, Wyjące Wzgórza są zaraz obok obozu. Ziołowe Wzgórze jest ich częścią – powiedziała. Tak naprawdę musiały tylko obejść obóz, a więc po krótkiej chwili chodzenia znalazły się na miejscu. – O, widzisz? To tu, te wszystkie pagórki przed nami to właśnie Wyjące Wzgórza. Będziemy się spotykać mniej więcej w tym miejscu, dobra? Jako terminator możesz już teoretycznie wychodzić z obozu... Ale jeśli chcesz wychodzić gdziekolwiek sama, to tylko w okolicy obozu, żeby w razie zagrożenia móc zwołać pomoc. Jakbyś chciała iść gdziekolwiek dalej, to dopiero wtedy, kiedy nauczysz się walczyć, a tak to zabieraj ze sobą na spacery jakiegoś wojownika albo innego terminatora, który umie walczyć. Zresztą, jeśli miałabyś ochotę się gdzieś przejść, to zawsze możesz znaleźć mnie. Chętnie pójdę, jeśli akurat będę miała czas! – Bo i tak w sumie spędzała sporo czasu na spacerach, więc czemu by nie zabrać ze sobą Miodowej Łapy?
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Kotka średniej wielkości o dużych, migdałowatych ślepiach o jasnozłotej barwie. Nie ma za bardzo mięśni, jest za to stosunkowo gruba, co jednak przykrywa jej długie, puszyste futro. Na prawej stronie jej głowy przeważa czerń, podczas gdy na lewej: rudy. Przez jej szyję i grzbiet ciągną się nieregularne czarne i rude plamy; na rudym widać grube, klasyczne pręgi. Białe zaś są całe jej łapy, brzuch, klatka piersiowa, szyja, pysk (gdzie biel sięga strzałką aż ponad oczy), częściowo policzki i boki, oraz, rzecz bardzo szczególna: pędzel i zewnętrzna krawędź jej lewego ucha.
Urocze, głupiutkie stworzenie, któremu uśmiech prawie nie schodzi z pyszczka. Ruchliwa, ciekawska, towarzyska, wesoła, pomocna; naiwna, beztroska. Zachwyca się najprostszymi rzeczami, lubi jeść.
– Wszystkiego? O ja – mruknęła i pogrążyła się w zamyśleniu, wystawiając z pyszczka koniuszek języka. No, sporo tego było, szczególnie jeżeli miała mówić o takich rzeczach jak to, gdzie w obozie można znaleźć robaki, w końcu to też dotyczyło ich klanu, no nie? Z tego wszystkiego najpierw poczekała na odpowiedź Słonecznikowej Pestki, która co prawda nieco przesłoniła jej zastanawianie się nad odpowiedzią o stan swojej wiedzy, ale jej słowa okazały się naprawdę bardzo ciekawe. Nie wiedziała w sumie, że Ziołowe Wzgórze jest częścią jakiegoś większego terenu na ziemiach klanu, o. Albo że tak tutaj niby słychać wiatr. Pokiwała głową na znak, że mogą się tu spotykać. Nie było tak daleko od obozu, więc nie powinna mieć problemu z trafieniem… o, i mogła nawet wychodzić z obozu. Trochę, ale jednak.
– No, dobra – odpowiedziała na to wszystko, nawet posyłając przy tym mistrzyni lekki uśmiech. – Tooo… jest nasz klan, Wichru, i trzy inne. Klan Pioruna, Cienia i Rzeki. W klanie jest ten, przywódczyni. Malinowa Gwiazda u nas, no nie. I ona jest najważniejsza w całym klanie, i Gwiezdne dziadki dały jej dziewięć żyć, żeby mogła bronić klanu! I ona prowadzi te, no, ceremonie, zmienia imiona, rangi i w ogóle, a pomaga jej dziadzia Sokół, czyli zastępca, który ogólnie dba o porządek w klanie, i chyba wyznacza patrole, czy coś takiego. I on zostanie przywódcą po tym, jak Malinka odejdzie na Srebrną Skórkę, i będzie Sokolą Gwiazdą. I jest jeszcze medyk, który leczy jakimiś magicznymi ziółkami chorych i rannych, i zbiera te ziółka, i szkoli własnego terminatora. O, i chyba nie wolno im mieć partnera. Potem są wojownicy, i oni polują i walczą, i nas bronią, i oni mają takie… coś… jakieś, no, zasady, których muszą przestrzegać. Nie pamiętam, jak to się nazywało, ale mówi na przykład, że trzeba bronić klanu, no. I oni szkolą terminatorów, a terminatorzy muszą robić różne, no, rzeczy, na przykład pomagać starszyźnie i matkom. A to też są dwie kolejne rangi. I są jeszcze kociaki, no to one nic nie muszą. No i wiem jeszcze, że jest Gwiezdny Klan, i oni żyją na Srebrnej Skórce właśnie, a poza tym są samotnicy i pieszczoszki, i ci ostatni żyją ze strasznymi, no, dwurożnymi. A mówiłaś mi jeszcze, że są różne pory, i teraz jest ta nagich drzew, potem będzie… nowych drzew, zielonych drzew i uschniętych drzew, czy coś takiego, nie? I jeszcze mi mówiłaś, że na terenach jest miejsce, gdzie jest dużo pszczółek. Pójdziemy tam? – wyrzuciła z siebie praktycznie naraz, chociaż czasami robiła przerwy, żeby się trochę zastanowić nad kolejnymi słowami.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Pokiwała lekko głową, ale dała czas Miodek, żeby ta się zastanowiła. No i też w sumie podchodziła do tego wszystkiego na luzie. Nawet jeśli powiedziała, że chce usłyszeć wszystko, to przecież nie oczekiwała, że usłyszy od niej każdy możliwy detal. Właściwie chciała teraz opowiedzieć o tych wszystkich podstawach jedynie w ramach wstępu. Na faktyczną naukę i powtórki przyjdzie jeszcze czas. Wysłuchała więc uważnie wszystkiego, co Miodowa Łapa miała do powiedzenia... i w sumie uznała, że nie było tak źle, bo faktycznie wiedziała całkiem sporo, a przynajmniej znała wszystkie potrzebne podstawy, ale jednak trochę w tej swojej wypowiedzi pominęła, a trochę po drodze poplątała. Oho, trzeba się będzie za to zabrać jakoś mniej więcej po kolei, tylko od której właściwie strony? Nawet Słonecznikowa Pestka poczuła się w tym momencie zagubiona.
– Pójdziemy, ale... właśnie, jest pora Nagich Drzew, więc za dużo pszczółek tam raczej nie będzie. Zawsze jest ich tam trochę mniej w trakcie tej pory. Może odpoczywają, bo jest zimno? W ogóle pora Nagich Drzew jest taka trochę, ee, mało ciekawa. Zwierzyny jest mniej, chłodno się robi, kwiatki usychają. A nazwa wzięła się od tego, że na drzewach prawie wcale nie ma liści. W ogóle wszystkie nazwy pór biorą się od tego, jak wyglądają liście. Następna pora to będzie pora Młodych Liści, potem mamy porę Zielonych Liści, a potem Opadających Liści i znowu Nagich Drzew. Widzisz, jak to działa? – spytała, zadowolona z tego, że udało jej się wpleść poprawkę numer jeden już na samym początku. No dobra, do tej pory szło całkiem nieźle, ale co dalej? – A właściwie to dzisiaj chciałam ci pokazać coś innego. Na saaamym środku terenów jest taki pagórek, a na nim stoi jedno wielkie drzewo, którego pień się rozdziela na cztery mniejsze, więc jest nazywane Czterema Dębami. Ten pagórek to ziemie niczyje, więc mogą po nim chodzić koty ze wszystkich czterech klanów: naszego, Rzeki, Cienia... i Gromu, nie Pioruna. Każdy klan ma te same reguły, których przestrzegają wojownicy, czyli Kodeks Wojownika, we wszystkich są te same rangi i w każdym wierzy się w Gwiezdny Klan, ale tereny, na których żyją, trochę się różnią, a stamtąd trochę ich widać, więc będziesz mogła zobaczyć, o jakie różnice chodzi. O, no i każdy klan ma swój zapach! To bardzo ważne, żeby znać te zapachy, bo wchodzenie na teren innego klanu jest zabronione. To co, może się tam przejdziemy? – zaproponowała. Po drodze mogłyby zahaczyć o granicę z klanem Cienia, która leżała najbliżej, żeby Miodek miała już jakąś świadomość, gdzie się ich tereny kończą, w trakcie drogi mogłaby jej sprostować sprawy związane z rangami, a przy Czterech Dębach mogłyby wrócić do tematu klanów. Brzmiało jak całkiem dobry plan. No, o ile wyjdzie.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Kotka średniej wielkości o dużych, migdałowatych ślepiach o jasnozłotej barwie. Nie ma za bardzo mięśni, jest za to stosunkowo gruba, co jednak przykrywa jej długie, puszyste futro. Na prawej stronie jej głowy przeważa czerń, podczas gdy na lewej: rudy. Przez jej szyję i grzbiet ciągną się nieregularne czarne i rude plamy; na rudym widać grube, klasyczne pręgi. Białe zaś są całe jej łapy, brzuch, klatka piersiowa, szyja, pysk (gdzie biel sięga strzałką aż ponad oczy), częściowo policzki i boki, oraz, rzecz bardzo szczególna: pędzel i zewnętrzna krawędź jej lewego ucha.
Urocze, głupiutkie stworzenie, któremu uśmiech prawie nie schodzi z pyszczka. Ruchliwa, ciekawska, towarzyska, wesoła, pomocna; naiwna, beztroska. Zachwyca się najprostszymi rzeczami, lubi jeść.
Miodek miała to do siebie, że aż do tej chwili była bardziej zainteresowana łapaniem robaczków i tym podobnymi zagadnieniami, niż jakimikolwiek poważnymi sprawami, a na dodatek wszystko dosyć szybko wypadało jej z głowy. Nic dziwnego, że o wielu rzeczach miała mylne pojęcie… lub nie miała go wcale. Słuchała jednak z pewną dozą ciekawości, która budziła się w niej – chcąc nie chcąc – zawsze, gdy rozmawiała z dorosłymi kotami, które miały większą wiedzę od niej… zwłaszcza że Słonecznik zaczęła od tych ciekawszych dla niej tematów, które wiązały się z tym, jak działają różne rzeczy w przyrodzie, zamiast gadania o klanach i rangach i tak dalej.
– Oo, no dobra. Bo ja, ten, zapominam często – przyznała się, cofając lekko uszy. Tak coś czuła, że coś nie do końca pasuje z tymi porami, no ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz, bo masz za słabą pamięć. – A… po co jest ten pagórek? Czemu mogą tam chodzić wszystkie klany, skoro jest na środku terenów, noo, naszego klanu? – zapytała, przechylając lekko łebek. Źle zrozumiała słowa swojej mistrzyni, ale nie była tego świadoma… a poza tym do tej pory znała tylko obóz i była pewna, że same tereny klanu Wichru są tak wielkie, że poza terenami czterech klanów już mało co jest. – I, no dobra. A będę mogła wejść na to drzewo, czy nie?
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Kiedy Miodek przyznała się do tego, że często zapomina, Słonecznik przekrzywiła lekko głowę, zaczynając się zastanawiać nad tym, jak w takim razie powinna jej przekazywać całą tę wiedzę, żeby, no, nie wyleciała jej zbyt szybko z głowy. Oczywiście materiał na treningu dość często się powtarzało, a więc po jakimś tam czasie Miodowa Łapa zapewne wszystko zapamięta, ale po co miała się z tym jakoś specjalnie męczyć? Słonecznikowa Pestka chciała zrobić coś, żeby przychodziło jej to łatwiej. Kiedy wyjaśniała, skąd dokładnie wzięły się nazwy pór, liczyła właśnie na to, że w ten sposób terminatorka będzie miała jakieś skojarzenie i wszystko wyda jej się prostsze, ale to chyba nie mogło działać do wszystkiego, prawda?
– Nie przejmuj się, na zapamiętywanie masz jeszcze czas! W razie czego zawsze możesz spojrzeć na to, jak wyglądają liście na drzewach... i czy w ogóle tam są, a może akurat zgadniesz, o. – To wcale nie było takie łatwe, na jakie brzmiało w narracji Słonecznikowej Pestki, bo pewnie trudno byłoby odróżnić taką porę Zielonych Liści od pory Młodych Liści, ale hej, na razie chciała tylko, żeby brzmiało to motywująco. – Nie na środku naszego klanu, tylko w ogóle wszystkich klanów! A jest po to, żeby, no, między innymi wyznacza środek. Ale nie tylko! Słyszałaś kiedyś o zgromadzeniach? – spytała. Może Miodek już coś tam wiedziała, tylko przed chwilą po prostu jej nie przyszło do głowy, żeby o tym wspomnieć, a wtedy nie byłoby sensu, żeby Słonecznik się na ten temat szczególnie rozwodziła. – Pewnie, że będziesz mogła! A stamtąd to już na pewno zobaczysz tereny wszyyystkich klanów, o! Skoro już tam idziemy, to zajdziemy sobie po drodze na granicę z klanem Cienia, żebyś sobie dzisiaj zobaczyła, jak przebiega chociaż, yy, kawałek. Wiesz, z jakim klanem poza Cieniem graniczymy bezpośrednio? – zagadnęła, żeby mieć jakiś temat na luźne rozmowy. Miały trochę drogi do przejścia, więc póki co mogły sobie gadać o jakichś łatwych, przyjemnych rzeczach, a dopiero potem przejść do rang, władz w klanach i takich tam.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Kotka średniej wielkości o dużych, migdałowatych ślepiach o jasnozłotej barwie. Nie ma za bardzo mięśni, jest za to stosunkowo gruba, co jednak przykrywa jej długie, puszyste futro. Na prawej stronie jej głowy przeważa czerń, podczas gdy na lewej: rudy. Przez jej szyję i grzbiet ciągną się nieregularne czarne i rude plamy; na rudym widać grube, klasyczne pręgi. Białe zaś są całe jej łapy, brzuch, klatka piersiowa, szyja, pysk (gdzie biel sięga strzałką aż ponad oczy), częściowo policzki i boki, oraz, rzecz bardzo szczególna: pędzel i zewnętrzna krawędź jej lewego ucha.
Urocze, głupiutkie stworzenie, któremu uśmiech prawie nie schodzi z pyszczka. Ruchliwa, ciekawska, towarzyska, wesoła, pomocna; naiwna, beztroska. Zachwyca się najprostszymi rzeczami, lubi jeść.
Posłała swojej mistrzyni nieco zakłopotany uśmiech, nie do końca przekonana, czy uda się jej to zapamiętać… chociaż to i tak była bardzo prosta rzecz, prawda? Na treningu robiło się o wiele bardziej skomplikowane rzeczy, co do których Miodek miała większe obawy, czy uda się jej to wszystko spamiętać.
– Och, ojej – mruknęła lekko speszona, że źle zrozumiała. – Myślałam, że u nas! I nieeee… chyba nie – przyznała zaraz niezbyt pewnym głosem, bo możliwe, że jej mama coś na ten temat mówiła, ale cała wiedza na ten temat, jeżeli w ogóle istniała, wyparowała z główki Miodowej Łapy. Nieważne, czy mówiła, czy nie, efekt był taki sam.
– O!! Super! A wejdziesz ze mną i mi, no, wszystko pokażesz? – zapytała, a jej uszy lekko się uniosły, podczas gdy ogon zadrgał z dawno nieodczuwanej przez nią ekscytacji. – I yyy, nie… ale z jednym co najmniej na pewno!
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Słonecznikowa Pestka zdecydowała się nie przejmować tym wszystkim na zapas, bo w sumie wcale się nie spieszyła z tym, żeby zrobić z Miodek wojowniczkę, a i Miodową Łapę chyba nie za bardzo ciągnęło, żeby zdobyć nową rangę jak najszybciej. O ile, yy, w ogóle jakoś ją ciągnęło, bo na razie to też stało pod znakiem zapytania. Miały jednak bardzo dużo czasu na powtórki, a więc z czasem na pewno jakoś to do niej dojdzie. Póki co musiała pomyśleć nad jakimiś sposobami, żeby ułatwiać jej zapamiętywanie i żeby powtórki, które w jakimś stopniu na pewno będą potrzebne, nie były zbyt nużące.
– To posłuchaj i postaraj się zapamiętać, bo to będzie dość ważne w przyszłości, dobrze? Zgromadzenia to takie spotkania, na które przychodzą wybrane grupki kotów ze wszystkich klanów. W czasie zgromadzenia musi panować pokój, więc nie powinno się wtedy walczyć i w ogóle. Teoretycznie są chyba po to, żeby omawiać jakieś ważne sprawy, ale tak naprawdę większość ważnych informacji przekazują sobie patrole, więc zgromadzenia nie są potrzebne i żadnego od bardzo, bardzo dawna nie było. Kiedyś miały się odbywać co pełnię księżyca, chyba że niebo zasłaniały chmury, ale przez to, że nie były aż tak potrzebne, teraz mogą je zwoływać przywódcy klanów, jeśli jednak będzie taka potrzeba. O, no i te zgromadzenia właśnie powinny być przy Czterech Dębach – powiedziała właściwie chyba wszystko, co wiedziała w tym temacie, na razie decydując się nie wspominać nic o zasadach Kodeksu i tak dalej, żeby nie mieszać. Może Miodek to jakoś wejdzie, a kiedyś zaskoczy ją tym, że przez cały ten czas znała jedną z reguł, ha.
– Jasne, że tak! – mruknęła entuzjastycznie. Lubiła się wspinać i lubiła widok z góry, a więc była jak najbardziej za. – Poza Cieniem, wspólną granicę mamy z Rzeką. Słyszałaś może kiedykolwiek coś ciekawego o którymś z tych klanów? O tym, czym się wyróżniają, tak na przykład? – spytała. Do granicy zostało im jeszcze trochę, więc mogły sobie jeszcze kontynuować luźną rozmowę. Powoli jednak zbliżały się do miejsca, gdzie zapach Cienia będzie już wyczuwalny.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Kotka średniej wielkości o dużych, migdałowatych ślepiach o jasnozłotej barwie. Nie ma za bardzo mięśni, jest za to stosunkowo gruba, co jednak przykrywa jej długie, puszyste futro. Na prawej stronie jej głowy przeważa czerń, podczas gdy na lewej: rudy. Przez jej szyję i grzbiet ciągną się nieregularne czarne i rude plamy; na rudym widać grube, klasyczne pręgi. Białe zaś są całe jej łapy, brzuch, klatka piersiowa, szyja, pysk (gdzie biel sięga strzałką aż ponad oczy), częściowo policzki i boki, oraz, rzecz bardzo szczególna: pędzel i zewnętrzna krawędź jej lewego ucha.
Urocze, głupiutkie stworzenie, któremu uśmiech prawie nie schodzi z pyszczka. Ruchliwa, ciekawska, towarzyska, wesoła, pomocna; naiwna, beztroska. Zachwyca się najprostszymi rzeczami, lubi jeść.
Zgromadzenia w sumie brzmiały fajnie, w końcu zbierały się na nich koty ze wszystkich klanów, więc pewnie można było z nimi pogadać, poznać je, poplotkować i w ogóle. Miodek słuchała o nich nawet z zainteresowaniem (co dziwne), jednak po tym, jak jej mistrzyni skończyła mówić, wydała z siebie cichy pomruk, jakby… lekko rozczarowany. Teraz, gdy już wiedziała o takim wydarzeniu, trochę żałowała, że zgromadzenia się nie odbywały, jednak nie do końca rozumiała, czemu z tego rezygnować.
– Aaa czemu nie są potrzebne? To nie byłoby fajnie tak się, no, pointegrować? – spytała. – A w jakiej sytuacji przywódcy, no, zrobią to całe zgromadzenie? – dodała zaraz, a jej łebek lekko się przechylił na bok. – Em… Rzeczniacy pływają! A reszta… reszta… uh, nie pamiętam.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Czy rozczarowany pomruk ją zdziwił? Nie, ani trochę. Szczerze powiedziawszy Słonecznikową Pestkę też całkiem smuciło to, że takich zgromadzeń nie było, bo bardzo chętnie by na takie poszła. Tyle nowych kotów do poznania, w dodatku takie oficjalne, wyniosłe wydarzenie! Nawet jeśli Fiołkowy Świt twierdził, że poza okazją do poznania kotów na zgromadzeniach było nudno, Słonecznik chciała mieć możliwość, żeby chociaż spróbować i zobaczyć, jak to było. Posłała więc Miodek nieco smutny uśmiech.
– Szczerze? Też żałuję, że żadne się nie odbywają, bo chętnie bym na takie poszła. To musiałaby być super okazja, żeby poznać się z kotami z innych klanów i w ogóle... ale podejrzewam, że zorganizowanie takiego zgromadzenia to dużo pracy, a zapanowanie nad wszystkimi kotami tam też trochę wymaga – powiedziała. Nawet na drobnych ceremoniach w klanie zdarzały się różne przygody. Co by się działo, jakby klany były cztery? To by dopiero była zabawa. – A zrobią... hm, trudno stwierdzić. To chyba musiałoby być jakieś naprawdę duże wydarzenie, które wymagałoby ogromnego zaangażowania wszystkich klanów, skoro żadne nie odbyło się od tak dawna, że w międzyczasie nawet klany zdążyły zmienić tereny – stwierdziła i wzruszyła lekko barkami. Szkoda, ale z drugiej strony, hej, na granicach też można było spotkać ciekawe koty, nie? Może to nie to samo, ale zawsze coś. – Tak, w Rzece się pływa, masz rację, a poza tym łowi ryby! Grom z kolei uchodzi za ten najsilniejszy klan, o nas się mówi, że jesteśmy najszybsi i super polujemy na zające i króliki, za to Cień... Fiołkowy Świt mówił mi, że "Cień chowa się w cieniu", bo wydaje się trochę tajemniczy. A poza tym mają na terenach dużo drzew, więc podobno dobrze się na nie wspinają. Zresztą, sama zaraz zobaczysz! Czujesz ten zapach? Za chwilę dojdziemy na granicę – powiedziała entuzjastycznie. Nie to, żeby graniczny zapaszek był przyjemny, ale pokonały już sporą część drogi. Już niedługo musiały skręcać, żeby jej przypadkiem nie przekroczyć. – Idziemy wzdłuż terenów klanu Cienia. Ten zapach musisz zapamiętać bardzo dokładnie, dobra? Chodzi o to, że na tereny innych klanów nie można wchodzić ani tam polować, więc są codziennie patrolowane, a intruzi przeganiani. To właśnie zapach wyznacza granice, tak głównie, bo poza tym, no, są jakieś charakterystyczne miejsca, ale najbezpieczniej jest rozpoznawać ją po zapachu – wytłumaczyła. Wpadła właśnie na to, że mogłaby z Miodek pogadać jeszcze o historii powstania klanów, ale nie chciała powiedzieć za dużo na raz, więc zostawiła jej czas i przestrzeń do zadawania pytań.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Kotka średniej wielkości o dużych, migdałowatych ślepiach o jasnozłotej barwie. Nie ma za bardzo mięśni, jest za to stosunkowo gruba, co jednak przykrywa jej długie, puszyste futro. Na prawej stronie jej głowy przeważa czerń, podczas gdy na lewej: rudy. Przez jej szyję i grzbiet ciągną się nieregularne czarne i rude plamy; na rudym widać grube, klasyczne pręgi. Białe zaś są całe jej łapy, brzuch, klatka piersiowa, szyja, pysk (gdzie biel sięga strzałką aż ponad oczy), częściowo policzki i boki, oraz, rzecz bardzo szczególna: pędzel i zewnętrzna krawędź jej lewego ucha.
Urocze, głupiutkie stworzenie, któremu uśmiech prawie nie schodzi z pyszczka. Ruchliwa, ciekawska, towarzyska, wesoła, pomocna; naiwna, beztroska. Zachwyca się najprostszymi rzeczami, lubi jeść.
Jak tak słuchała, to było jej faktycznie minimalnie przykro, że zgromadzenia się nie odbywały… i w zasadzie brzmiało to tak, jakby za jej życia nie miało ich być. Bo w sumie po co? Co takiego musiałoby się wydarzyć, że przywódcy uznaliby, że trzeba przeprowadzić takie spotkanie? Ale z drugiej strony… chyba nic nie stało na przeszkodzie, żeby iść na granicę i pogadać z kotami z innych klanów, żeby je poznać, no nie? Ale w zasadzie w klanie jeszcze nie znała wielu kotów, więc się jej jakoś do tego nie spieszyło. Pokiwała więc lekko łebkiem na słowa Słonecznikowej Pestki i słuchała dalej.
– Aaa to faktycznie tak jest? Że ci z Gromu, no, są silni, a my tacy szybcy? Wszyscy? – spytała nieco naiwnie, gotowa do potraktowania tego jak jakąś świętość i wielką mądrość, według której miała teraz traktować koty z własnego klanu i wszystkich innych też. Pociągnęła lekko nosem na pytanie mistrzyni i zaczęła kręcić lekko głową, po czym jednak do jej nozdrzy doleciał dość ostry, nieprzyjemny zapach, na który lekko odkaszlnęła. – Uhhh, no, czuję, chyba. Tak… tak pachną koty z innych klanów, czy jak?
Nie można wchodzić na tereny innych klanów i nie można przekraczać granicy… brzmiało prosto. Szkoda, że nie było jakiejś wyrysowanej na ziemi linii, która by pokazywała, jak leci granica, ale zapach był tak ostry, że wolała nawet nie podchodzić jakoś dużo bliżej, tak szczerze, a co dopiero wchodzić na ziemie klanu Cienia.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Na poznawanie kotów – czy to w klanie, czy poza nim – Miodowa Łapa miała jeszcze sporo czasu i wcale zgromadzeń do tego nie potrzebowała, nawet jeśli z pewnością całą sprawę by ułatwiły. Ale nawet jeśli samej Słonecznik też było czasem smutno, że takie potencjalne ciekawe wydarzenia raczej nie będą miały miejsca za jej życia, to z drugiej strony było to całkiem uspokajające. W sensie to, że nie było potrzeby zwoływania zgromadzeń, o. Nie chciała nawet myśleć, co takiego musiałoby się wydarzyć, skoro żadnych nie było od aż tak dawna.
– Hm, nie do końca. Czasami faktycznie się to sprawdza, o, ja na przykład jestem całkiem szybka, ale taki na przykład Porywisty Wiatr, mój przyjaciel, to już jest bardziej silny, tak samo jak Barwna Ścieżka. W klanie Gromu też na pewno znajdą się koty, które niekoniecznie mają tak dużo siły... ale to wszystko zaczęło się od historii powstania klanów. Słyszałaś ją kiedyś może? – spytała. Chyba miała ją opowiedzieć Miodek na naukach, ale wtedy koteczka chciała posłuchać najpierw o Twardej Gwieździe, a potem tak jakoś zeszły na temat Gwiezdnego Klanu i w ogóle, no i jakoś nie wyszło, ups. Czas to nadrobić! – Prawie. Każdy klan pachnie trochę inaczej. To jest zapach konkretnie Cienia, ale same koty pachną mniej intensywnie. Na granicy czuć go najbardziej intensywnie, bo granice są oznaczane. Jak dojdziemy do Czterech Dębów, to poczujesz też resztę. – Żaden z zapachów nie był zbyt przyjemny, ale dało się do nich przywyknąć. Słonecznikowa Pestka już właściwie nie zwracała na to uwagi, ale podejrzewała, że Miodek musiał się wydać bardzo ostry i ogólnie niefajny.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Kotka średniej wielkości o dużych, migdałowatych ślepiach o jasnozłotej barwie. Nie ma za bardzo mięśni, jest za to stosunkowo gruba, co jednak przykrywa jej długie, puszyste futro. Na prawej stronie jej głowy przeważa czerń, podczas gdy na lewej: rudy. Przez jej szyję i grzbiet ciągną się nieregularne czarne i rude plamy; na rudym widać grube, klasyczne pręgi. Białe zaś są całe jej łapy, brzuch, klatka piersiowa, szyja, pysk (gdzie biel sięga strzałką aż ponad oczy), częściowo policzki i boki, oraz, rzecz bardzo szczególna: pędzel i zewnętrzna krawędź jej lewego ucha.
Urocze, głupiutkie stworzenie, któremu uśmiech prawie nie schodzi z pyszczka. Ruchliwa, ciekawska, towarzyska, wesoła, pomocna; naiwna, beztroska. Zachwyca się najprostszymi rzeczami, lubi jeść.
– Eee – zaczęła, słysząc pytanie, jednak dopiero w tej chwili dotarł do niej sens słów mistrzyni i zamknęła pyszczek, żeby się zastanowić. No może i słyszała, ale… czy pamiętała, to było lepsze pytanie, prawda? Chyba jej dziadek coś mówił… i mama… albo tata… ktoś na pewno. Ale konkretów nie pamiętała w c a l e. – No słyszałam o takich dużych kotach, tygrysach i w ogóle… no i jeszcze o tym, że kiedyś było dużo kotów, i nie było klanów, a potem przyszli Gwiezdni i zrobili klany? – strzeliła, łącząc strzępki wiedzy, które zalegały jej gdzieś z tyłu głowy, z jakimiś domysłami na ten temat, a to wszystko w towarzystwie głupkowatego uśmiechu na pyszczku.
– A, no to… niezbyt ładnie – przyznała wprost, starając się oddychając przez pyszczek i płytko, żeby jak najmniej drażniącej woni dostawało się do jej nozdrzy. Nie pomagało to jakoś bardzo, no ale dobrze, musiała to znieść, prawda? – A tak właściwie to jak wyglądają ich, no, tereny? Bo stąd widać, ee, las tylko. Różne klany mają różne w, no wiesz, e, wyglądzie tereny? Czy niekoniecznie?