Logo Artemidy
Trening Koźlej Łapy
#1
Wydarzenia poprzedniego dnia nieco się już uspokoiły, a ona czuła się już mniej zagubiona, uznała więc, że podjęła słuszną decyzję, by nie zabierać swojego terminatora z miejsca na szkolenie. Nie znalazła na ceremonii także Chybota i miała poczucie, że młody postanowił po prostu obrażony odejść w siną dal, co wcale by jej jakoś nie zdziwiło, ale starała się aż tak tego nie roztrząsać i nie zastanawiać się, dlaczego wszystko wyglądało tak, a nie inaczej. Po prostu szła naprzód, co nie? I przypominała sobie cały czas uparcie słowa Fiołka, przypominała sobie zapewnienie taty, że na pewno sobie poradzi z byciem mistrzem, a to, co wcześniej jej się nie udało, powinno być dla niej wskazówkami na przyszły czas. Z mocnym postanowieniem poprawy i wielkim samozaparciem, Raczek pojawiła się o wskazanej porze przy wyjściu z obozu, gdzie usiadła po prostu, oczekując na Koziołka. Czuła mimo wszystko, że jej serce mocno bije, niczym szalone i nie może go zatrzymać, bo biorąc pod uwagę swoje wcześniejsze doświadczenia, nie miała najlepszego startu w karierę mistrza. Zastanawiała się nawet, czy może mama nie dała jej tej szansy jako ostatniej i nie uznała, że jeśli teraz sobie nie poradzi, to już całkiem ją przekreśli. Wiedziała, że nie każdemu się to udaje i nie każdy się nadaje, ale nie chciała zawodzić oczekiwań rodziców. Odetchnęła zaraz jednak głęboko, przywołała zdecydowanie weselszą minę i czekała, postanawiając, że nie będzie się uprzedzać, co nie? Wszystko mogło się zdarzyć, ale musiała spróbować podchodzić do tego spokojnie, o.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#2
Czy odczuwaliśmy szczęście? Jak najbardziej. Czy jednak okazywaliśmy entuzjazm? Nigdy w życiu. Koziołek był przeciwny tego typu zachowaniom, dlatego musieliśmy trzymać emocje w swoje – co niekiedy bywało trudne. [Dlatego się zamknij i nie ciągnij tematu, Matołku.] Tak, nie powinienem ciągnąć tematu. Zakończę go więc na tym, iż nadmierne okazywanie emocji nie jest czymś dobrym, bo jak to Koziołek określił, nie każdy zasługuje by widzieć nas w stanie euforii, czy ogromnego smutku. [Będą wiedzieć co nas smuci, a co cieszy.] Dlatego wszystko trzymamy w sobie.
Noc w legowisku terminatorów nic nie zmieniła w naszym zachowaniu, choć większość mianowanych nie kryła się ze swoją radością.
O umówionej porze zjawiliśmy się na miejscu, skupiając większość uwagi na postaci Raczej Sadzawki [Nie znamy jej.] Racja, czy to więc nie dziwne, że nam ją przydzielono? Och, może Malinowa Gwiazda zobaczyła w nas jakieś... podobieństwo? Albo coś innego? [Albo nie miała kogo nam przydzielić.] To też opcja... Choć pierwsze wrażenie o Raczej Sadzawce nie jest negatywne,wydaje się być w porządku, czy damy jej więc szansę? [Jedną.] I żadną kolejną.
- Racza Sadzawko - odezwałem się, próbując zabrzmieć tak, jak brzmi Koziołek w swoich wypowiedziach. Brak przepychu emocji, zachowany odpowiedni stopień spokoju, jednak żeby tylko nie brzmieć na przymulonego... - Witamy - ach, Koziołek również się odezwał. Powitał mistrzynię w naszym imieniu, a ja stwierdziłem, że mu zdecydowanie lepiej idzie mówienie.
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#3
Raczek trochę się obawiała, jak to wszystko wyjdzie, ale mimo wszystko po rozmowie z tatą i tych wszystkich innych spotkaniach i pogawędkach, jakie odbyła, była pełna nadziei i powtarzała sobie, że musiałaby zachować się naprawdę okropnie, żeby zniechęcić do siebie ucznia, co nie? Czekała zatem pełna nadziei, z postanowieniem, że tym razem wszystko się uda, a kiedy tylko zobaczyła Koziołka, uśmiechnęła się do niego ciepło, na znak, że cieszy się z jego pojawienia się, co było zresztą prawdą. Skinęła mu głową w formie powitania, aczkolwiek nie bardzo rozumiała, dlaczego on też używa formy podwójnej, jakby było ich tutaj jeszcze więcej, ale może to była jakaś maniera wśród młodszych kotów, której nie rozumiała, co nie? Na razie postanowiła, że nie będzie się tym aż tak bardzo przejmowała, bo inaczej od samego początku zrobi się niepewna i podejrzliwa, a to nie powinno tak wyglądać.
- Cześć! Mam nadzieję, że jesteś gotowy do działania, bo wybierzemy się dzisiaj na twoje pierwsze polowanie, a co. Powiedz mi może na początek, czy wiesz cokolwiek o zwierzynie albo tym, jak ją podchodzić, a teraz chodź już, wybierzemy się dzisiaj na Wyjące Wzgórza, żebyś mógł tam spokojnie szukać myszy - powiedziała entuzjastycznie i skinęła na niego, kiedy ruszyła do wyjścia z obozu. Zdawała się jakby nieco podskakiwać, jakby zwyczajne chodzenie było dla niej zbyt przyziemne, a poza tym cieszyła się bardzo na ten dzień i w końcu nadszedł, a ona miała nadzieję, że tym razem wszystko potoczy się o wiele lepiej, niż przy poprzednich razach.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#4
Wojowniczka była dość entuzjastyczna [Aż za bardzo.] Może się cieszy, że zostaliśmy jej przydzieleni? [Na pewno.] Ale jednak to wylewające się z niej szczęście było... przytłaczające. Sami nigdy nie robiliśmy takich rzeczy, jak ta radość w głosie, czy nawet te podskoki, ciekawe jak to jest... [Nawet o tym nie myśl, Matole.] Ach, przepraszam. Trzeba zachować spokój i ograniczać emocje do minimum [A czemu?] Bo nie każdy zasługuje by wiedzieć co nas cieszy, smuci i czego się boimy [Dokładnie.] Pierwsze polowanie brzmi bardzo obiecująco, nie zaczynamy od jakiś granic, czy sztywnych formułek, a od konkretów, od czegoś co wymaga wysiłku, co wywołuje falę ekscytacji... [Tylko jej nie okazuj.] Nawet bym nie śmiał.
- Mysz? - Nie teraz Koziołku... - My upolujemy coś większego - och, przecież złapanie myszy nie jest niczym haniebnym [Jest. W momencie gdy możemy złapać coś większego, a złapiemy mysz.] Koziołek chciał dawać z siebie jak najwięcej... [Ty też powinieneś.] Staram się, ale niekiedy... trzeba odpuścić [I się stoczyć. Właśnie dlatego słuchasz mnie.] Racja... Gdybym decydował o wszystkim sam, zapewne już byśmy leżeli gdzieś martwi, albo siedzieli w kącie kociarni, ośmieszeni. Zacisnąłem więc jedynie szczękę i ruszyłem za Raczą Sadzawką, z początku w milczeniu. Czułem, że Koziołek najchętniej by teraz mnie zwyzywał, albo obraził się, udowadniając jak bardzo żałosny jestem, właśnie dlatego go mam, jest lepszy, sprawia, że oboje jesteśmy.
- Mysz wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobaczy - Koziołek wziął sprawy w swoje łapy, najwyraźniej stwierdził, że ja za długo milczałem, zostawiając Raczą Sadzawkę bez odpowiedzi... [Więc się ogarnij.] Tak, zdecydowanie powinienem.
- Należy iść pod wiatr, na ugiętych łapach i uważać gdzie stawia się łapy - zakryłem spokojem moja niepewność w głosie, choć... wyczuwalna była, co Koziołek również wyczuł i już wręcz czułem jak się w sobie gotuje. [Uczyłem cię jakim tonem masz przemawiać, Matołku.] Staram się, cały czas. [Staraj się bardziej. Przynajmniej nie palnąłeś głupoty.] Chociaż tyle..
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#5
Raczek spojrzała uważnie na swojego terminatora i widać było, że jednak jego sposób wypowiedzi jest dla niej co najmniej dziwny, wydawało się, jakby próbował się w coś bawić, a przynajmniej ona odnosiła takie wrażenie, a po Szybującym to już w ogóle wydawało się nieco tajemnicze i nie do końca, bo ja wiem, właściwe? Tak czy siak, uznała, że to najwyższa pora, by jednak o pewnych sprawach pomówić, najpierw, powiedzmy, ostrożnie, a później zdecydowanie inaczej.
- Co wy tak wszyscy gadacie, co? To jakaś nowa zabawa, czy o co chodzi? Bo jesteś kolejnym kotem, który mówi, jakby tam dwóch ci w głowie siedziało - rzuciła tonem całkiem luźnej pogawędki, bo ani o nic nie chciała go oskarżać, ani nic takiego, ale czuła się w pewnym sensie skonsternowana, nie zamierzała tego jednak okazywać, bo w końcu nie chciała wyjść na złą mistrzynię, czy coś podobnego.
- Dokładnie, co prawda to taka tylko wyliczanka, ale od tego możemy zacząć. Zasady też znasz, chociaż tylko te najbardziej podstawowe, ale to nic, zaraz uzupełnimy twoją wiedzę. Ale dobrze, wróćmy do tego, co powiedziałeś. To jak sądzisz, jak się podchodzi ptactwo, jak gryzonie, jak zające? I wiesz coś o wężach albo żabach? - rzuciła, nadal dość entuzjastycznie, kiwając nieznacznie łbem, kiedy kierowała się prosto na Wyjące Wzgórza, jednocześnie wskazując z daleka na Płaczące Wierzby i wymieniając ich nazwę, dzisiaj jednak nie mieli po co tam iść, co nie? Zaczną gdzie indziej! Znaczy, tam, gdzie w sumie należy.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#6
Czy nasze mówienie było... dziwne? Śmieszne? Jakieś nieodpowiednie? [Nie. To ona wydziwia.] Chcąc nie chcąc, przeszedłem wzrokiem po postaci Raczej Sadzawki, stwierdzając, iż nie wyglądała na jakąś chorą, czy nienormalną... Skąd więc u niej takie słowa? Nikt wcześniej się nie czepiał, właściwie to nawet nie mogłem stwierdzić co jest dziwnego w naszym sposobie zwracania się, a ty Koziołku?.... Koziołku? Cisza. Najwyraźniej dał mi wolną drogę, bym wziął rzeczy we własne łapy i sam podjął próbę udzielenia odpowiedzi.
- Jestem ja i Koziołek - powiedziałem to tonem zupełnie oczywistym i... niestety słychać było moje zdezorientowanie, jednak Koziołek się do tego w tym momencie nie przyczepił, czułem, że nad czymś intensywnie główkuje, więc póki co to mi przypada obowiązek rozmowy. Jednak gdy już miałem odezwać się ponownie, Koziołek mnie powstrzymał, więc milczałem [Coś jej się nie podoba. Ma nas za dziwaków.] Nie powiedziała tego. [Ale do tego dąży.] N-naprawdę? Och... myślałem, że nas polubi, że my złapiemy z nią jakiś lepszy kontakt.
- Uważasz, że prowadzimy jakąś „zabawę”? - och... nie chciałem tego, nie chciałem by Koziołek od razu był wrogo nastawiony, a w tym momencie czułem się jakby ją atakował. [Nie atakuję. Chcę zrozumieć o co jej chodzi, co jej się nie podoba, czemu oskarża nas o zabawę, a my się nie b-...] nie bawimy, nigdy tego nie robiliśmy. [Dokładnie i przestań mi Matołku przerywać.] Wybacz...
- Nie uczyli by jej, gdyby była tylko głupią wyliczanką dla kociaków - tak, tak. Właściwie to dzięki niej można zapamiętać naprawdę wiele zasad polowania, niby jedno zdanie, ale jak się je mówi, w głowie można każde jedno słowo nieco rozwinąć i stąd się bierze właśnie...
- Przy ptakach należy chować się za obiektami, albo nieruchomieć co jakiś czas. Gryzonie wyczuwają drgania podłoża, więc należy przenieść ciężar na tylne łapy, zające mają dobry słuch, trzeba ściszyć oddech - skąd wiesz takie ważne rzeczy Koziołku? [Trzeba słuchać. W przeciwieństwie do ciebie zwracam uwagę gdy ktoś mówi coś przydatnego.] Ach... właśnie dlatego jesteś lepszą połową.
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#7
Raczek przyglądała się z uwagą swojemu terminatorowi, zastanawiając się, czy to faktycznie jakieś głupotki i zabawy, czy może jednak natknęła się na coś o wiele bardziej problematycznego, co mocno ją martwiło, bo w końcu z czymś takim, to ona nie miała jeszcze do czynienia. Nie świadomie, przynajmniej, a teraz, kiedy uczeń odpowiedział, miała ochotę wybałuszyć na niego oczy, bo brzmiał dla niej jak jakiś pomyleniec. Naprawdę, to były wygłupy młodszego pokolenia, czy o co tutaj chodziło, co? Zrobiła się aż tak stara, że nie nadążała może za najnowszymi zabawami kociąt? Ale młody zaś nie brzmiał, jakby zmyślał, czy coś, co mocno ją martwiło, bo Gwiezdni racza wiedzieć, co się za tym kryje.
- Em, wyjaśnisz mi to? Jak to jesteś ty i Koziołek, skoro ty jesteś Koziołkiem? - rzuciła na to, nadal tonem lekkiej pogawędki, nie zastanawiając się nawet nad tym, czy zostanie uznana za głupią, czy coś podobnego. Miała wrażenie, że z każdym kolejnym uczniem musi wpadać w jakieś bagno i to zdecydowanie jej się nie podobało, a teraz czuła, że chyba będzie znowu musiała porozmawiać z kimś znacznie mądrzejszym, jeśli chciała wiedzieć, co tutaj się właściwie dzieje i dlaczego. - No nie wiem, co robisz, ale mówienie o sobie, jakby było was więcej, jest troszkę, em, niespotykane, a jesteś drugim kotem, który tak robi, więc pomyślałam, że może macie ze znajomymi taką zabawę, hm? - rzuciła, przekrzywiając nieznacznie łeb, ale odnosiła wrażenie, że coś tutaj nie gra i jest całkowicie nie tak, jak być powinno, czy coś, bo po prostu takie gadanie faktycznie było kosmiczne, tak samo, jak twierdzenie, że był on i on, no chyba, że wymyślił sobie jakiegoś przyjaciela, ale dlaczego wtedy nazywałby go Koziołkiem, skoro sam nim był?
- E tam, opowiada się nam różne rzeczy, które później nie do końca są takie, jak by się mogło wydawać, nie da się traktować wszystkiego, co nas otacza, całkowicie serio, bo później zamieniasz się w kogoś, kto połknął gałąź i wychodzi mu spod ogona. No i dobra, masz rację, ptaki można jeszcze podchodzić, wędrując po łuku. Nie powiedziałeś jednak nic o wężach i reszcie, czyli rozumiem, że nie wiesz o nich zbyt wiele? - powiedziała na to, kiedy nieznacznie wzruszyła barkami. Nie bardzo do siebie pasowali i już to widziała, ale przecież nie poleci teraz z płaczem do mamy, bo to nie tak powinno wyglądać, musiała sobie jakoś poradzić, ale też nie zamierzała zamieniać się w jakiegoś nadętego mentora, czy coś podobnego, bo jej to ani trochę nie pasowało.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#8
Nie wiedzieliśmy o czym myśli teraz Racza Sadzawka, a zapewne bardzo by nam się ta wiedza przydała. Moglibyśmy wtedy wyjaśnić wszystkie niejasności i jakoś wytłumaczyć jej, że to nie zabawa. Zresztą, skąd wzięła to w ogóle? Że mówienie może być zabawą? Och... to było takie... [Głupie.] Dokładnie. Zabawy jakie widzieliśmy opierały się głównie na bieganiu, tarzaniu i udawaniu wielkich bitew z udziałem kociaków [Najwyraźniej w jej czasach młodości były inne zabawy.] Tak myślisz? No cóż... zabawy się zmieniają, ale żeby aż tak? [Może jest starsza niż wygląda.] Tak, to jest jakieś wytłumaczenie, ale ile w takim razie mogłaby mieć? [Nie pytaj i nie mów głośno, jeszcze się pomylimy i uznają nas za głupców, Matołku.] Tak, a tego nie chcemy. [Uznajmy tak między sobą, że damy jej...] siedemdziesiąt księżyców? [Może być i siedemdziesiąt.] W takim razie... siedemdziesiąt księżyców temu, zabawy były o wiele inne i... zapewne nudniejsze.
- Nie, nie, nie - zaprzeczyłem prędko. Raczej Sadzawce będzie ciężko wytłumaczyć, ba, każdemu ciężko będzie wytłumaczyć. [Nie muszą wiedzieć.] Masz rację, nie muszą. - To jest skomplikowane - dodałem po chwili. Może... po prostu zaakceptuje i nie będzie drążyć, jak myślisz Koziołku? [Zobaczymy. Mam nadzieję, że nie jest wścibska. Taki mistrz nam nie potrzebny.] Oj tak, nie potrzebujemy wścibskich par uszu.
- Kto? - słyszałeś? Ktoś też nie jest sam i... i... [Słyszałem, nie ekscytuj się tak.] Kiedyś myślałem, że każdy ma w głowie taki głosik, tylko dobrze go ukrywa, potem wyszło, że jednak nie... a teraz się dowiaduję, że jest więcej takich kotów... [Nie jestem głosikiem.] Och... wybacz [Nie. Jestem twoim bratem LEPSZĄ częścią, dobrze o tym wiesz.] Wiem, wiem, tak tylko mi się wymsknęło... [OBY. Żeby mi się to więcej nie powtórzyło. Karygodna nazwa, na poziomie Kiełka.] Och... masz rację, to było nieodpowiednie.
- Połknąć głaz? - słyszysz Koziołku? Takie koty muszą być nie do pokonania, jak połknie się taki głaz to jest się twardym, nie do zranienia i... [Matołku! To tylko takie powiedzenie, nie podniecaj się tak.] Ale coś w tym być musi...
- Nie lubimy tego, więc się nie interesowaliśmy - a może wypadałoby się zainteresować i tym? [Po co. Skupmy się na zającach, wiewiórkach i smaczniejszej zwierzynie.]
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#9
Siedemdziesiąt? To ci dopiero zabawa. Raczek zupełnie nie wiedziała, co dzieje się w głowie Koziołka, ale pewnie gdyby wiedziała, to parsknęłaby niepohamowanym śmiechem świadczącym o tym, że opowiadanie bzdur to jej uczeń opanował w stopniu zdecydowanie lepszym od niej samej, to zaś było niezłym wyzwaniem. Poruszyła lekko końcówką ogona, całkowicie ignorując fakt, że Koziołek wyglądał sam, jakby łyknął gałąź i podjęła się dalszej rozmowy.
- To jak nie tak, to jak? - zapytała właściwie od razu Raczek, bo było to coś, co jej się wcale nie podobało, a poza tym nie uważała, żeby rozmowa o tym była czymś złym, ostatecznie miała nauczyć żyć Koziołka w grupie, a póki będzie się tak zachowywał, to raczej nie wróży mu świetlanej przyszłości, bo jakby na to nie patrzeć, nieco odstawał. Poza tym jego zachowanie powodowało, że zdecydowanie miała chęć pomówić z Lśniącą i zapytać jej, czy uważa takie coś za normalne, bo w odczuciu nawet takiego dziwu natury, jakim była Raczek, zachowanie jej terminatora było nieco dziwaczne i niezbyt akceptowalne.
- Szybujący? No, tak ma chyba na imię, więc pomyślałam, że to jakiś wasz, bo ja wiem, układ, a może postanowiliście sprawdzić, kto dłużej wytrzyma, bo ja wiem - stwierdziła entuzjastycznie, aczkolwiek sama wiedziała już doskonale, że to raczej nie jest zbyt przekonujące, więc pewnie będzie musiała sprawę skonsultować z medyczką, a dalej, z mamą, bo nie była pewna, czy ktoś taki będzie się w ogóle nadawał na wojownika, co nie?
- Gałąź! Tak się mówi, kiedy jakiś kot jest bardzo sztywny - powiedziała jeszcze nieco rozbawiona, a następnie zmarszczyła lekko nos. - To źle. Wojownik musi polować na wszystko, bo nigdy nie wiadomo, kiedy zabranie nam pożywienia, musisz więc wiedzieć, jak złapać żabę, no, albo zaskrońca. Wszystko da się zjeść, a może pewnego dnia braknąć zajęcy. Nie można wybrzydzać, co to, to nie! No, to jak myślisz, co z nimi?
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#10
Czemu się nas tak czepia? Inni się jąkają, nie wymawiają chociażby takiego "r", a my? Nie mamy żadnej wady wymowy, a jednak uczepiła się jakbyśmy brzmieli niezrozumiale, Koziołku? O co chodzi? [Najwyraźniej nas nie rozumie, cóż zdarza się.] I co mamy zrobić? Nasz mistrz powinien nas rozumieć, a kontakt z nim powinniśmy mieć dobry. [Możemy mieć. Jeśli przestanie zadawać takie pytania.] Racja. Już sam nie wiem jak można jej odpowiedzieć. Powiedziałem jak jest, a ona wciąż nie rozumie.
- Przejdźmy do treningu i to zostawmy - znów nie zdążyłem wymyślić co powiedzieć, a ty nas uratowałeś od niezręcznej ciszy. [Uratowałem nas przed twoją głupotą, matołku] Tak... dzięki ci Koziołku - Jeśli można - dodałem jednak prędko, by słowa Koziołka nie zabrzmiały jakoś obraźliwie, a bardziej jak... propozycja.
- Nie znamy go - Szybujący? Pierwsze słyszę... Powinniśmy go znać? [Nie.] Och, no dobra. Pewnie kolejny wojownik, który nie ma większego wpływu na nasze życie.
- Jak sztywny? Łapy mu się nie zginają? - [Matole! Skup się na treningu, a nie na czymś takim. Jeszcze tego nam brakowało byś jakieś przedłużania urządzał.] Lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć... Sam tak mówiłeś Koziołku. [Zamilcz.]
- Przenieść ciężar na tylne łapy - coś w tym może być Koziołku! Skoro taki wąż pełza po ziemi, to na pewno wyczuwa jej drgania.
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#11
- To już jest trening, wiesz? - powiedziała na to i spojrzała na niego, jakby chciała mu powiedzieć, że takie zachowanie w niczym mu nie pomoże, a teraz to już była pewna, że musi do niego przyprowadzić Lśniącą i w ogóle pogadać z mamą i ze wszystkimi świętymi, bo wcale nie była pewna, czy sobie poradzi z takim uczniem, bo coś jej się wydawało, że ani trochę. Poruszyła lekko ogonem i skinęła nieznacznie głową, kiedy tylko powiedział, że nie zna Szybującego, co było dla niej dość istotną informacją, co nie? A później przeszła już dalej, bo widać męczenie go nie da żadnej lepszej odpowiedzi.
- To znaczy, że ktoś jest, no... trzyma się mocno zasad, niezbyt chce żartować i w ogóle wydaje się, że się w żaden sposób nie ugnie, co nie? - stwierdziła w końcu, bo nie do końca wiedziała, jak ma mu to wyjaśnić, tym bardziej że wydawało jej się to wręcz oczywiste, a później poruszyła lekko uchem. - No, całkiem dobra myśl, na pewno ci się przyda, bo jak zaraz zaczniesz czegoś szukać, to nie ma wybrzydzania tylko łapiesz to, co znajdziesz! Musisz o tym pamiętać, bo jeśli kiedyś w Klanie będzie mało zwierzyny, to trzeba łapać, co się da.
Chciała żeby miał tego świadomość i nie było później żadnych niemądrych niedopowiedzeń, uważała to za niesamowicie ważne i chciała się tego trzymać, więc zerknęła na niego, czy na pewno to rozumie, bo szczerze mówiąc, to miała co do tego nieco wątpliwości. Nie wiedziała zupełnie, jak ma do Koziołka podchodzić.
- No dobrze, to podsumuj wszystko, co mówiliśmy o polowaniu i zaraz sobie spróbujesz to przetestować.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości