Wietrzna Łapa jest bardzo wysokim i eleganckim kocurem o smukłym i masywnym pysku z lekko zakrzywionym mostkiem nosa, ale też szerokich barkach oraz karku. Jego ciało otula zawsze dobrze ułożone długie futro koloru rudo-dymnego. Rozjaśnia się na pysku, szyi i brzuchu, a dodatkowo na piersi i brzuchu ma białe znaczenie, przy czym na piersi jest małe i przez to mniej widoczne, ponieważ znajduje się nad dymnym rozjaśnieniu. Znaczenie znajduje się też na wszystkich łapach pod postacią czterech, bardzo krótkich skarpetek. Wyjątkiem są jedynie dwa środkowe palce u lewej tylnej łapy, a będąc przy palcach - Wietrzny ma ich aż sześć u lewej przedniej łapy, lecz nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu. Jego oczy już dawno się wybarwiły i przybrały kolor brązowopomarańczowy.
Wietrzna Łapa zawsze był zapatrzony w ojca i chciał być taki, jak on. Nadal marzy o tym, by zabłysnąć w oczach starszych kotów i uparcie do tego dąży, nawet jeśli jego rówieśnicy już dawno ukończyli swoje treningi, a on sam został gdzieś z tyłu, zupełnie zapomniany. Jest spokojny i opanowany, a przy tym zawsze uprzejmy, choć zdarza mu się wycedzić jakąś złośliwość, jeśli ta okaże się na miejscu. Gdy choroba zatrzymała go w lecznicy, przemyślał swoje postępowanie i kilka ważnych w życiu spraw, uznając, że nie jest pępkiem świata i to, że zniknie na jakiś czas z klanowego życia, nic nie zmieni. Chce, aby jego obecność i nieobecność były wyczuwalne, dlatego też chce pracować i żyć dla klanu, by umacniać nie tylko go, ale także siebie.
Trzaskająca Łapa [Grom]
Gdy na horyzoncie pojawiła się jego terminatorka, uraczył ją nawet lekkim uśmiechem, co nie zdarzało mu się często, nawet jeśli było mu z tym do twarzy. Skoro podołała wyzwaniu to teraz będą mieli już tylko i wyłącznie z górki. - Granicę z Klanem Wichru przedstawiłem ci już podczas naszego treningu walki, dlatego dzisiejszego dnia nie będziemy się nią zajmować. Za moim grzbietem możesz zobaczyć Cztery Dęby, które nie należą do żadnego klanu. Jedna z zasad kodeksu mówi, że z woli przywódców mogą odbyć się tam zgromadzenia klanów podczas pełni księżyca, kiedy trwa rozejm - i w ten sposób Jabłkowa Łapa znała już dwie zasady kodeksu, szybko pójdzie. Wietrzny Wąs podniósł się i ruszył przed siebie. - Przejdziemy się teraz po granicy z Klanem Gromu - zarządził. - Granice muszą być sprawdzane i oznakowane każdego dnia i przegoń każdego, kto wkroczył na terytorium twojego Klanu. Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, aby zwyciężać swoje bitwy, jest to jednak dozwolone w obronie własnej, lub jeśli kot jest wyjęty spod kodeksu wojownika. Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego klanu. To trzy kolejne zasady kodeksu wojownika i powiedz mi teraz, Jabłkowa Łapo, co byś zrobiła, gdybyś spotkała na granicy kociaka z innego klanu oraz co byś zrobiła, gdybyś spotkała na granicy kociaka, który jest samotnikiem?
Jabłkowa Łapa jest dość wyrośniętą terminatorką. Jest harmonijnie umięśniona, niczego jej nie brakuje. Jej szylkretowe futro nabrało intensywniejszych kolorów. Jej oczy wybarwiły się na ładny, oliwkowo- zielony kolor. Nie przypomina już pulchnego kociaka. Czarny zdominował resztę kolorów na jej futrze, choć jej podbródek, szyja i brzuch wciąż pozostały białe. Na jej przednich łapach biel obejmuje tylko palce i stopy, za to na tylnych biel sięga jej troszkę powyżej stawu skokowego. Ma długi, mięciutki ogon, z którego jest dumna.
Charakter Jabłkowej Łapy zaczął już się kształtować. Kotka lubi samotnie spędzać czas, lecz zawsze chętnie przyjmie kogoś do towarzystwa. Bardzo ciekawska, lubi wpychać nos w nie swoje sprawy. Jest typową indywidualistką i wszystko lubi robić sama. Uczy się szybko i ma wysokie ambicje. Dobrze ukrywa swoje emocje. Ciężko zdobyć jej pełne zaufanie, jeśli jej wcześniej czymś zawiniłeś. Ignoruje głupie i bezsensowne zaczepki. Lubi zdobywać nowe umiejętności. Potrafi być naprawdę uparta, kiedy jej na tym zależy. Pragnie ciężko trenować, by zostać jednym z najlepszych terminatorów w Klanie Rzeki.
Jabłko powtórzyła sobie w myślach nowo poznane zasady kodeksu i powoli pokiwała głową. Po chwili padło skierowane w jej stronę pytanie. Kotka zastanowiła się chwilę przed udzieleniem odpowiedzi.
- Myślę, że gdyby był to kociak z innego klanu, postarałabym się go zwrócić do klanu, do którego należy. Kociak nie powinien być oddzielany od rodziny. – odpowiedziała zgodnie ze swoją opinią – Jeśli jest to kociak samotnika, również postarałabym się poszukać jego matki. Jeśli bym jej nie znalazła, wróciłabym z kociakiem do obozu, opowiedziała o wszystkim przywódcy i pozwoliła mu zdecydować, co Klan zrobi z kociakiem. Innymi słowy, postarałabym się mu pomóc, najlepiej jakbym mogła. Gdybym tego nie zrobiła, czułabym się źle we własnym futrze.
To była opinia Jabłka. Przecież taki kociak nikomu niczym nie zaszkodził, dlatego nie wolno go porzucać na pewną śmierć. Kot, który by to zrobił, z pewnością nie mógł mieć serca. A nawet jeśli miał, to z kamienia.
Wietrzna Łapa jest bardzo wysokim i eleganckim kocurem o smukłym i masywnym pysku z lekko zakrzywionym mostkiem nosa, ale też szerokich barkach oraz karku. Jego ciało otula zawsze dobrze ułożone długie futro koloru rudo-dymnego. Rozjaśnia się na pysku, szyi i brzuchu, a dodatkowo na piersi i brzuchu ma białe znaczenie, przy czym na piersi jest małe i przez to mniej widoczne, ponieważ znajduje się nad dymnym rozjaśnieniu. Znaczenie znajduje się też na wszystkich łapach pod postacią czterech, bardzo krótkich skarpetek. Wyjątkiem są jedynie dwa środkowe palce u lewej tylnej łapy, a będąc przy palcach - Wietrzny ma ich aż sześć u lewej przedniej łapy, lecz nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu. Jego oczy już dawno się wybarwiły i przybrały kolor brązowopomarańczowy.
Wietrzna Łapa zawsze był zapatrzony w ojca i chciał być taki, jak on. Nadal marzy o tym, by zabłysnąć w oczach starszych kotów i uparcie do tego dąży, nawet jeśli jego rówieśnicy już dawno ukończyli swoje treningi, a on sam został gdzieś z tyłu, zupełnie zapomniany. Jest spokojny i opanowany, a przy tym zawsze uprzejmy, choć zdarza mu się wycedzić jakąś złośliwość, jeśli ta okaże się na miejscu. Gdy choroba zatrzymała go w lecznicy, przemyślał swoje postępowanie i kilka ważnych w życiu spraw, uznając, że nie jest pępkiem świata i to, że zniknie na jakiś czas z klanowego życia, nic nie zmieni. Chce, aby jego obecność i nieobecność były wyczuwalne, dlatego też chce pracować i żyć dla klanu, by umacniać nie tylko go, ale także siebie.
Trzaskająca Łapa [Grom]
Czuła by się źle we własnym futrze... - I złamałabyś kodeks. Dobrze. Pamiętaj tylko, żeby nigdy, przenigdy i pod żadnym pozorem nie wkraczać na teren innego klanu, ani na nim nie polować. To kolejna zasada - dlatego jeśli chciałaby zwrócić kocię, powinna poczekać na granicy na patrol, a nie iść samotnie do obcego obozu. - Dobrze też, że sprawę pozostawiłabyś przywódcy, ponieważ kolejna zasada mówi, że słowo gwiazdy jest prawem i nie należy z nim dyskutować - powiedział.
Rozmawiając o tych zasadach udało im się przemierzyć znaczną część granicy z Klanem Gromu, przeszli przez Bobrową Tamę i dotarli na północną granicę ich terytorium, która graniczyła z Łanem Rzepaku. - Po drugiej stronie znajdują się tereny niczyje na których możesz spotkać samotników, pieszczochów, dwunogów razem z psami, albo bez nich. Lepiej nie zapuszczaj się tam sama i zawsze informuj przynajmniej jednego wojownika o tym, gdzie idziesz, nawet jeśli będziesz wojowniczką. Wracając natomiast do kodeksu: Wojownik odrzuca wygodnie życie pieszczoszka. Klanu musisz bronić nawet i kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy klanie rzeki. Obrona naszego klanu jest najważniejsza, Jabłkowa Łapo, i lepiej to sobie zapamiętaj. Jeśli twój przyjaciel samotnik zaatakowałby jednego z naszych terminatorów, załóżmy, a ty byś się zawahała i mu nie pomogła, klan miałby pełne prawo cię przegnać, uznając za zdrajcę - nic i nikt nie był ważniejszy niż ich klan i szylkretowa kotka powinna mieć tego świadomość. - Pamiętaj też, że zwierzyna zabijana jest tylko po to, aby się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie. Pytania? - przystanął w miejscu, pozwalając kotce na złapanie oddech i i sobie zresztą też. Byli dopiero w połowie drogi, jeszcze sporo przed nimi.
Jabłkowa Łapa jest dość wyrośniętą terminatorką. Jest harmonijnie umięśniona, niczego jej nie brakuje. Jej szylkretowe futro nabrało intensywniejszych kolorów. Jej oczy wybarwiły się na ładny, oliwkowo- zielony kolor. Nie przypomina już pulchnego kociaka. Czarny zdominował resztę kolorów na jej futrze, choć jej podbródek, szyja i brzuch wciąż pozostały białe. Na jej przednich łapach biel obejmuje tylko palce i stopy, za to na tylnych biel sięga jej troszkę powyżej stawu skokowego. Ma długi, mięciutki ogon, z którego jest dumna.
Charakter Jabłkowej Łapy zaczął już się kształtować. Kotka lubi samotnie spędzać czas, lecz zawsze chętnie przyjmie kogoś do towarzystwa. Bardzo ciekawska, lubi wpychać nos w nie swoje sprawy. Jest typową indywidualistką i wszystko lubi robić sama. Uczy się szybko i ma wysokie ambicje. Dobrze ukrywa swoje emocje. Ciężko zdobyć jej pełne zaufanie, jeśli jej wcześniej czymś zawiniłeś. Ignoruje głupie i bezsensowne zaczepki. Lubi zdobywać nowe umiejętności. Potrafi być naprawdę uparta, kiedy jej na tym zależy. Pragnie ciężko trenować, by zostać jednym z najlepszych terminatorów w Klanie Rzeki.
Jabłko rozglądała się, chłonąc oczami widoki. Wycieczka jak najbardziej jej się podobała. Oczywiście Klan Rzeki będzie zawsze dla niej na pierwszym miejscu. Wbiła spojrzenie oliwkowych oczu w tereny niczyje z zaciekawieniem. Kotka po słowach mistrza zastanowiła się nad kwestią przyjaźni między klanowych. Po co to komu? Jest szansa, że spotkasz tego kota w bitwie i będziecie musieli walczyć. Z pewnością nie chciała zawierać takich znajomości. Poza tym Klan zawsze jest i musi być na pierwszym miejscu. - Wszystko jasne, nie mam pytań. – odpowiedziała, starając się wszystko zapamiętać
Złapała oddech i już po chwili była gotowa ruszyć w dalszą drogę. Powtórzyła sobie jedynie kolejne punkty kodeksu, by o nich nie zapomnieć.
Wietrzna Łapa jest bardzo wysokim i eleganckim kocurem o smukłym i masywnym pysku z lekko zakrzywionym mostkiem nosa, ale też szerokich barkach oraz karku. Jego ciało otula zawsze dobrze ułożone długie futro koloru rudo-dymnego. Rozjaśnia się na pysku, szyi i brzuchu, a dodatkowo na piersi i brzuchu ma białe znaczenie, przy czym na piersi jest małe i przez to mniej widoczne, ponieważ znajduje się nad dymnym rozjaśnieniu. Znaczenie znajduje się też na wszystkich łapach pod postacią czterech, bardzo krótkich skarpetek. Wyjątkiem są jedynie dwa środkowe palce u lewej tylnej łapy, a będąc przy palcach - Wietrzny ma ich aż sześć u lewej przedniej łapy, lecz nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu. Jego oczy już dawno się wybarwiły i przybrały kolor brązowopomarańczowy.
Wietrzna Łapa zawsze był zapatrzony w ojca i chciał być taki, jak on. Nadal marzy o tym, by zabłysnąć w oczach starszych kotów i uparcie do tego dąży, nawet jeśli jego rówieśnicy już dawno ukończyli swoje treningi, a on sam został gdzieś z tyłu, zupełnie zapomniany. Jest spokojny i opanowany, a przy tym zawsze uprzejmy, choć zdarza mu się wycedzić jakąś złośliwość, jeśli ta okaże się na miejscu. Gdy choroba zatrzymała go w lecznicy, przemyślał swoje postępowanie i kilka ważnych w życiu spraw, uznając, że nie jest pępkiem świata i to, że zniknie na jakiś czas z klanowego życia, nic nie zmieni. Chce, aby jego obecność i nieobecność były wyczuwalne, dlatego też chce pracować i żyć dla klanu, by umacniać nie tylko go, ale także siebie.
Trzaskająca Łapa [Grom]
Gdy chwilę odpoczęli ruszyli dalej, żeby obejść ostatnią już granicę, której nie przedstawił jak dotąd Jabłkowej Łapie. Kotka nie była szczylem a on nie był głupi i wiedział, że pewnie dawno temu widziała tereny klanu rzeki oraz granice, gdyż musiała wychodzić na patrole, ale pewne kwestie musiał po prostu sprawdzić. - Starszyzna i kocięta muszą być nakarmieni przed terminatorami i wojownikami. Ta zasada wiąże się z tym, że nie możesz jeść, nim nie zapolujesz. Najpierw musimy zadbać o słabych i bezbronnych Jabłkowa Łapo, ponieważ sami jesteśmy w stanie sobie poradzić nawet wtedy, gdyby pożywienia nam któregoś dnia zabrakło - ale nie uważał, żeby było to możliwe. - Pozostałe zasady odnoszą się bardzo mocno do rang. Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera, Po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczonym nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. Kot nie może być mianowany zastępcą, dopóki nie wytrenował chociażby jednego terminatora. Powód ku temu jest prosty, Jabłkowa Łapo. Kot który w swoim życiu nie miał nikogo pod opieką z pewnością nie poradzi sobie z całym klanem pod okiem. Dalej zasada, którą bardzo dobrze znasz, a mianowicie kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców, by zostać terminatorem - gadał i gadał, a w tym czasie udało im się dojść do ostatniej granicy, wschodniej. - Tutaj również graniczymy z ziemiami niczyimi, Jabłkowa Łapo. Zaraz za brzozami i rowem jest grzmiąca ścieżka. Czarna, twarda i śmierdząca, a biegają po niej potwory dwunogów, które natychmiastowo zabijają koty. Nigdy się tam nie zapuszczaj, jeśli nie masz wyraźnego powodu, a najlepiej będzie, jeśli każdą wycieczkę skonsultujesz z przywódcą, żebyś później nie miała problemów - wolał, żeby jego terminatorka nie szlajała się po świecie i żeby później nie musiała zbierać bęcków od Czerwonej Gwiazdy, która była bardzo cięta na głupotę. Ruszył dalej, zmierzając ku rzece, przy której brzegu się zatrzymali. Wietrzny Wąs nachylił się nad wodą i ugasił pragnienie. - Ostatnia zasada mówi o tym, że nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii. Wkrótce cię to czeka, Jabłkowa Łapo. Wykorzystaj milczące czuwanie, aby podsumować całą swoją wiedzę i ułożyć swoje życie na nowo. Ta noc będzie tylko i wyłącznie dla ciebie. Nikt nie będzie ci wtedy przeszkadzał i będziesz mogła zastanowić się nad tym co dalej zamierzasz robić jako wojowniczka i jaka chcesz być - słońce pomału zmierzało ku zachodowi, ale mieli jeszcze chwilę czasu nim będą musieli zawrócić się do obozu. - Dzień był ciepły, podobnie jak kilka poprzednich. Co powiesz na szybką naukę pływania?
Jabłkowa Łapa jest dość wyrośniętą terminatorką. Jest harmonijnie umięśniona, niczego jej nie brakuje. Jej szylkretowe futro nabrało intensywniejszych kolorów. Jej oczy wybarwiły się na ładny, oliwkowo- zielony kolor. Nie przypomina już pulchnego kociaka. Czarny zdominował resztę kolorów na jej futrze, choć jej podbródek, szyja i brzuch wciąż pozostały białe. Na jej przednich łapach biel obejmuje tylko palce i stopy, za to na tylnych biel sięga jej troszkę powyżej stawu skokowego. Ma długi, mięciutki ogon, z którego jest dumna.
Charakter Jabłkowej Łapy zaczął już się kształtować. Kotka lubi samotnie spędzać czas, lecz zawsze chętnie przyjmie kogoś do towarzystwa. Bardzo ciekawska, lubi wpychać nos w nie swoje sprawy. Jest typową indywidualistką i wszystko lubi robić sama. Uczy się szybko i ma wysokie ambicje. Dobrze ukrywa swoje emocje. Ciężko zdobyć jej pełne zaufanie, jeśli jej wcześniej czymś zawiniłeś. Ignoruje głupie i bezsensowne zaczepki. Lubi zdobywać nowe umiejętności. Potrafi być naprawdę uparta, kiedy jej na tym zależy. Pragnie ciężko trenować, by zostać jednym z najlepszych terminatorów w Klanie Rzeki.
Jabłko pokiwała głową, zapamiętując kolejne zasady kodeksu. Było ich całkiem dużo, ale nie zmienia to faktu, że terminatorka dość dobrze zapamiętała je wszystkie. Głównie dlatego, że wszystkie dało się ładnie i logicznie wytłumaczyć. Grzmiąca Ścieżka. Już nie raz o niej słyszała. Koty mogły zginąć pod łapami Potworów tamtędy przejeżdżających. Jednak lepiej trzymać dystans, póki można, przynajmniej dla swego własnego dobra. Gdy padło określenie Milczące Czuwanie, kotka poczuła lekki dreszczyk ekscytacji. Ostatni etap przechodzenia z rangi terminatora na rangę wojownika. Wydawało jej się to niesamowite, szczególnie dlatego, że był to uroczysty i jakże wspaniały zwyczaj. Z każdą mijającą minutą kot staje się coraz bardziej świadomy obowiązków, które go czekają.
- Z chęcią – powiedziała, uśmiechając się lekko
Zawsze cos ciągnęło ja do wody, pewnie była to rzeczna krew. Tym bardziej że ochłoda w ciepły, przyjemny dzień jest jedną z najwspanialszych rzeczy, jaka może być.
Wietrzna Łapa jest bardzo wysokim i eleganckim kocurem o smukłym i masywnym pysku z lekko zakrzywionym mostkiem nosa, ale też szerokich barkach oraz karku. Jego ciało otula zawsze dobrze ułożone długie futro koloru rudo-dymnego. Rozjaśnia się na pysku, szyi i brzuchu, a dodatkowo na piersi i brzuchu ma białe znaczenie, przy czym na piersi jest małe i przez to mniej widoczne, ponieważ znajduje się nad dymnym rozjaśnieniu. Znaczenie znajduje się też na wszystkich łapach pod postacią czterech, bardzo krótkich skarpetek. Wyjątkiem są jedynie dwa środkowe palce u lewej tylnej łapy, a będąc przy palcach - Wietrzny ma ich aż sześć u lewej przedniej łapy, lecz nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu. Jego oczy już dawno się wybarwiły i przybrały kolor brązowopomarańczowy.
Wietrzna Łapa zawsze był zapatrzony w ojca i chciał być taki, jak on. Nadal marzy o tym, by zabłysnąć w oczach starszych kotów i uparcie do tego dąży, nawet jeśli jego rówieśnicy już dawno ukończyli swoje treningi, a on sam został gdzieś z tyłu, zupełnie zapomniany. Jest spokojny i opanowany, a przy tym zawsze uprzejmy, choć zdarza mu się wycedzić jakąś złośliwość, jeśli ta okaże się na miejscu. Gdy choroba zatrzymała go w lecznicy, przemyślał swoje postępowanie i kilka ważnych w życiu spraw, uznając, że nie jest pępkiem świata i to, że zniknie na jakiś czas z klanowego życia, nic nie zmieni. Chce, aby jego obecność i nieobecność były wyczuwalne, dlatego też chce pracować i żyć dla klanu, by umacniać nie tylko go, ale także siebie.
Trzaskająca Łapa [Grom]
- To na pewno nie koniec naszej walki z kodeksem. Będziemy go powtarzać każdego dnia, dopóki nie będziesz gotowa śpiewająco go wyrecytować. W międzyczasie nadal będziemy walczyć. Może połączymy jedno z drugim i zobaczymy jak ci idzie skupianie się, kiedy musisz dodatkowo myśleć i mówić o czymś innym - zasugerował, chcąc sprawdzić jej podzielność uwagi, ale teraz mogli zająć się czymś przyjemniejszym, a konkretnie pływaniem. Kiwnął głową i poprosił Jabłkową Łapę, aby zbliżyła się do brzegu rzeki, po czym zaczął robić to, co mówił i chciał, aby terminatorka robiła to samo. - Do wody wejdź pomału. Nigdy nie wbiegaj do niej gwałtownie, ponieważ w przypadku dużej różnicy temperatur może złapać cię skurcz i będziesz miała spory problem. To znaczy, że bez pomocy po prostu się utopisz. - powiedział, wchodząc coraz głębiej, dopóki woda nie sięgała połowy jego piersi. - Gdy będziesz gotowa odepchnij się od podłoża, ale pozostań blisko brzegu, żebyś nie miała daleko do płycizny. Głowę zawsze utrzymuj nad powierzchnią wody i przede wszystkim oddychaj spokojnie, tak samo przebieraj łapami. Musisz to robić rytmicznie, bo jeśli zaczniesz panikować będziesz trupem. Łap nie wyciągaj ponad taflę, niech pracują pod nią. Jak zaczniesz chlupać wodą to narobisz sobie biedy, kiedy dostanie się do twoich oczu. Rytm i spokój to dwie najważniejsze zasady. Używaj ogona jako steru i nigdy nie pływaj, kiedy nurt jest rwący. Musisz szanować rzekę, Jabłkowa Łapo. Jest niebezpieczna i nieprzewidywalna, ale dopóki jej nie zlekceważysz i nie będziesz czuła się przy niej zbyt pewnie, nic złego nie powinno się wydarzyć.
Jabłkowa Łapa jest dość wyrośniętą terminatorką. Jest harmonijnie umięśniona, niczego jej nie brakuje. Jej szylkretowe futro nabrało intensywniejszych kolorów. Jej oczy wybarwiły się na ładny, oliwkowo- zielony kolor. Nie przypomina już pulchnego kociaka. Czarny zdominował resztę kolorów na jej futrze, choć jej podbródek, szyja i brzuch wciąż pozostały białe. Na jej przednich łapach biel obejmuje tylko palce i stopy, za to na tylnych biel sięga jej troszkę powyżej stawu skokowego. Ma długi, mięciutki ogon, z którego jest dumna.
Charakter Jabłkowej Łapy zaczął już się kształtować. Kotka lubi samotnie spędzać czas, lecz zawsze chętnie przyjmie kogoś do towarzystwa. Bardzo ciekawska, lubi wpychać nos w nie swoje sprawy. Jest typową indywidualistką i wszystko lubi robić sama. Uczy się szybko i ma wysokie ambicje. Dobrze ukrywa swoje emocje. Ciężko zdobyć jej pełne zaufanie, jeśli jej wcześniej czymś zawiniłeś. Ignoruje głupie i bezsensowne zaczepki. Lubi zdobywać nowe umiejętności. Potrafi być naprawdę uparta, kiedy jej na tym zależy. Pragnie ciężko trenować, by zostać jednym z najlepszych terminatorów w Klanie Rzeki.
Jabłko skinęła głową, powoli wchodząc do wody. Gdy tylko jedna z jej łap weszła w wodę, kotka poczuła chłód. Z początku było jej zimno, lecz już po chwili jej łapy zaczynały przyzwyczajać się do temperatury wody. Stanęła zaraz za mistrzem, pilnując, by grunt był cały czas pod jej łapami. Wysłuchała jego słów o dalszej nauce kodeksu połączonej z pływaniem z zadowolenie i równocześnie podenerwowaniem. W końcu dopiero co weszła do wody, a tu w głowie mistrza już się pojawiają nowe pomysły. Poza tym jego mowa o byciu trupem w przypadku paniki wcale jej nie pocieszała. Nie zmieniało to jednak faktu, że Jabłko zdecydowanie była gotowa na podjęcie się wyzwania. O ile dzisiaj się nie utopi oczywiście. Szylkretka odsunęła te myśli, machając ogonem z mieszanymi odczuciami. Wysłuchała jego słów do końca i westchnęła cicho. Niepewnie ruszyła do przodu, kładąc łapę za łapą. Nie zamierzała lekceważyć wody, wiedząc, jak katastrofalne mogłyby być tego skutki. Zanurzyła już się na odpowiednią wysokość, jednak cały czas stała na gruncie. Nurt wydawał się jej odpowiedni do pływania. Napięła mięśnie, przygotowując się do wybicia. Wybiła się, choć jej się wydawało, że czas na chwilę stanął w miejscu. Kotka zaczęła niezgrabnie przebierać łapami, by utrzymać swoją głowę ponad wodą. Z początku wychodziło jej to tak średnio. Co prawda Jabłko się nie topiła, ale jej pierwsze próby nie wyglądały jakoś wspaniale. Jednak po paru chwilach, coś w umyśle kotki „kliknęło” – nagle jej ruchy zaczęły stopniowo stawać się coraz płynniejsze, powoli przystosowując się do nurtu.
- To zupełnie jak bieganie – miauknęła radośnie – Jest super!
Jabłko płynęła, a jej zmartwienia jakimś cudem całkiem wyparowały. Z każdym kolejnym pchnięciem łap, kotce zaczynało pływanie podobać się jeszcze bardziej. Poza tym czuła się lekka jak szybujące w powietrzu pióro. Choć cały czas trzymała się blisko brzegu, to jak na razie kotka nie zamierzała wychodzić. Jedynie na chwile wróciła w okolice brzegu, by jej łapy odpoczęły chwilkę na gruncie, po czym znów zanurzyła się po szyje w wodzie. Zrelaksowana i szczęśliwa Jabłko dalej brnęła przez wodę, z lekko uniesionym ogonem, służącym jej za ster. W końcu terminatorka mogła zaznać trochę spokoju.