Logo Artemidy
Trening Przebiśniegowej Łapy
#61
Syn Malinowego Nosa nie był bardzo pozytywnie nastawiony wobec treningu Przebiśniegowej Łapy; wręcz przeciwnie, szykował się na niezłą przeprawę. Nie znaczyło to jeszcze, rzecz jasna, że szedł na ten trening jak cierpiętnik i spodziewał się jedynie złych rzeczy – raczej chodziło o to, że czuł, że będzie to trudny trening, być może najtrudniejszy z tych, które do tej pory prowadził, chociaż nie było tego wiele. W przypadku czarno-białego problem bowiem nie polegał na tym, co umiał, a co miał jeszcze do przerobienia, a raczej na tym, jakim miał być wojownikiem, a w tej kwestii Porywista Gwiazda miał sporo powodów do obaw.
W każdym razie czekał na czarno-białego o świcie na jednym z Wyjących Wzgórz, obserwując wschodzące słońce.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#62
Przebiśniegowa Łapa wcale nie był jakoś specjalnie bardziej nastawiony pozytywnie od przywódcy. Nie do końca wiedział co sądzić o tym, że to akurat przywódca został jego nowym mistrzem. Niby w oczach innych kotów, kto wie, był postawiony jakoś wyżej, bo sam Gwiazda go trenuje, i będzie miał się czym chwalić, bo dla niektórych to był wielki, niesamowity przywilej, a z drugiej... Huh. No właśnie. Rudy kocur nie wydawał się darzyć go jakąś wielką sympatią, zresztą, on sam nie darzył jego wielkim uczuciem, czy coś, no i dostanie rangi wojownika mogłoby być utrudnione, bo w końcu dostał już od syna Malinowego Nosa karę i można powiedzieć, był na swego rodzaju przegranej pozycji. Miał jednak nadzieję, że pręgowany dostrzeże w nim dobry materiał na wojownika, bo przecież miał już spore umiejętności i, choćby zagryzając zęby, mianuje go na najbliższej ceremonii przy okazji rzucając w nim terminatora, o.
Zjawił się niedługo później, wlokąc łapę za łapą. Zastanawiał się co będą dzisiaj robić i jak dużo czasu spędzą na niepotrzebnych pierdołach. Zatrzymał się niedaleko przywódcy, kiwając mu głową, gdyby ten spojrzał w jego stronę, ale nie odzywając się, po prostu czekając na to, co powie rudy.
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#63
Na najbliższej ceremonii… wolne żarty.
Rudo-biały kocur na szczęście nie musiał długo czekać na Przebiśniegową Łapę, na którego przeniósł wzrok, gdy ten się doczłapał. Kiwnął mu lekko pyskiem, nie dołączył do tego jednak żadnego uśmiechu ani innej oznaki sympatii; ot, był obojętny. W każdym innym przypadku zapewne wyraziłby żal z powodu okoliczności, w jakich rozpoczynali ten trening; w końcu kocur stracił swoją mistrzynię… ale, cóż, nawet jeżeli w głębi współczuł mu takiej sytuacji, to jednak niekoniecznie czuł potrzebę spoufalania się z kotem, któremu nie ufał i który swoim zachowaniem ciągle pokazywał mu, że nie powinien mu ufać. Nie podniósł się również z siadu, bo przebieg tego dnia miał zależeć od tego, co najpierw powie mu syn Zaśnieżonej Ścieżki.
– Na początek chciałbym dowiedzieć się, czego się nauczyłeś i dowiedziałeś.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#64
No cóż, Przebiśnieg był przekonany o swojej świetności i uważał, że tak, powinien być niedługo mianowany, bowiem wiedzę miał już dość sporą, umiejętności jeszcze więcej - a to że po drodze jakaś pokraka próbowała przekreślić wszystkie jego szanse na to, by zostać wojownikiem - to inna sprawa. Sam nie widział konkretnie w swoim zachowaniu niczego złego, więc sądził, że wszystko co źle o nim świadczy to tylko i wyłącznie ten jeden wyskok z Chaos w roli głównej. Nic więcej.
Sam ograniczył się tylko do kiwnięcia, bo potem jego ekspresja pyska nie wyrażała już nic, czystą obojętność. Przyszedł tutaj tylko odbębnić to, co zostało, by teoretycznie faktycznie móc być mianowanym, o. Bo jakoś nie przychodziło mu do głowy, by Porywista Gwiazda jakoś dużo musiał z nim przerobić, czy, na przykład, i tak przytrzymałby go do następnej ceremonii. Albo jeszcze następnej. I następnej.
- Umiem już polować i walczyć - mam ogarniętą całą teorię i praktykę, jeśli o to chodzi. Znam też niektóre granice, choć nie wszystkie, bo nie zdążyliśmy tego przerobić z, no, Miętowym Pąkiem - mruknął, strzepując uchem, jakby odpychając od siebie to, że chwilowo zrobiło mu się jakoś gorzej, gdy miał wymienić imię swojej zmarłej już ciotki. Przybranej niby, ale jednak.
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#65
Polowanie, walka i część granic, czyli… całe nic, a do tego problemy emocjonalne i behawioralne, wspaniale. Te pierwsze dwie rzeczy miał zamiar później samemu sprawdzić, na razie jednak wypadałoby zająć się resztą granic i teorią, której na treningu było przecież trochę do przerobienia. Rudo-biały kocur kiwnął tylko krótko łbem i podniósł się na równe łapy.
– Które miejsca na granicy dobrze już znasz? – spytał następnie. Przebiśniegowa Łapa już umiał walczyć, więc pewnie z patrolami i tak chodził na granicach; tylko że na patrolach nikt nie robił wycieczki krajoznawczej, nie opowiadał o mijanych miejscach i innych klanach, i tak dalej.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#66
- Ogólnie to wszystkie - odpowiedział, uderzając ogonem o pięty. - Ale z Miętowym Pąkiem byłem tylko na tej z rzeką i raczej nie miała mi czasu o tym opowiedzieć - dodał, żeby jakoś bardziej rozjaśnić to w głowie przywódcy. Faktem było, iż był na niemal każdej z granic, czy to podczas patrolu, na który się doczepił, czy podczas polowania, a czasami tak po prostu, bo już wiedział mniej więcej jak rozpoznać taką granicę, by nie wwalić się zwyczajnie na czyjeś tereny, jak niegdyś niemal to zrobił w przypadku rzeki. Cóż, wtedy zdecydowanie klan miałby od niego spokój, ale niestety, srebrna szylkretka cofnęła go dość szybko, więc nadal żył, miał się świetnie, no i przede wszystkim nie był inwalidą, którego trzeba by zdrapywać z ziemi, bo jakieś koty ze wścieklizną położyłyby go w uderzenie serca. Ciekawe, czy ktokolwiek w ogóle wyczuł, że w jakimś stopniu wszedł na nie swoje terytorium i czy do dzisiaj się zastanawiają co tam miało miejsce, huh.
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#67
Podjęcie decyzji nie zajęło mu więcej jak kilka uderzeń serca; ruszył w dół pagórka i w stronę granicy z klanem Cienia, w głowie już planując mniej więcej dalszą trasę, a także przebieg tego dnia. Kluczowe było nadrobienie tego, czego Przebiśniegowa Łapa na treningu z Miętowym Pąkiem w ogóle nie zrobił, a potem dopiero rudo-biały kocur mógł zająć się sprawdzaniem umiejętności, które już nabył. Oznaczało to, że dzisiaj i w ogóle przez najbliższy czas na ich treningu będzie królować teoria, okraszona spacerkami po granicach.
– Zaczniemy od rang i innych klanów – zakomunikował, poruszając lekko wąsami. – Co wiesz na temat rang, Przebiśniegowa Łapo? – spytał. Narzucił sprawne tempo, szybsze niż spacerowy krok, i podejrzewał, że czarno-biały kocur nadąży. W końcu nie był ledwo co mianowany terminatorem.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#68
Jak dobrze, że Porywista Gwiazda nie powiedział mu prosto w pysk, że od teraz króluje teoria, bo pewnie nasz młody terminator załamałby się psychicznie. Nie znosił teorii, przeciągał ją w nieskończoność, jak tylko mógł i co? I to właśnie ona stała mu na drodze do zostania wojownikiem w tym właśnie momencie. Nie to, że w ogóle by się podłamał, czy coś, ale jego humor i chęci wykonywania działań w tej chwili spadłyby na łeb na szyję i pewnie tylko pobąkiwałby coś pod nosem. A tak, skoro nie wiedział, że następne parę dni, czy księżycy, będzie spędzał nad teorią to... Cóż, jeszcze jako tako się trzymał.
- No, jest przywódca, jest zastępca, są wojownicy, terminatorzy, matki, starszyzna i kocięta. Och, i medycy - ostatnie mruknął nieco pogardliwie. - Przywódca jest ogólnie najważniejszy, jego słowo jest prawem, organizuje ceremonie, mianuje koty, dostaje od Gwiezdnych 9 żyć. Zastępca go zastępuje, a jak przywódca umrze, to no, zastępca jest przywódcą. Chyba że postanowi zrezygnować przedwcześnie - w tym momencie miał ochotę parsknąć, bo jak można zrezygnować już na prostej drodze do bycia przywódcą, to nie wiedział, ale powstrzymał się i tylko strzepnął uchem z pogardą. - Wojownicy bronią klanu, trenują terminatorów, polują i patrolują, terminatorzy się uczą jak być wojownikiem, też polują dla starszych i młodszych, czyszczą legowiska, takie tam, kociaki właściwie nic nie robią, matki też, poza pilnowaniem kociąt, a starszyzna... Cóż, oni już w sumie absolutnie nic nie muszą robić. A medycy się bawią ziółkami - wymienił wszystko co wiedział i co chwilowo mu wpadło do głowy.
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#69
– Zastępca ma własne obowiązki, czyli wyznaczanie patroli i nadzór nad treningami – zaczął, już mentalnie szykując się na długą wypowiedź. Jak na pewność siebie, jaką pokazywał Przebiśniegowa Łapa, to jego wiedza na temat tak podstawowy, jakim były rangi i ich obowiązki, była… mierna, w najlepszym wypadku ewentualnie przeciętna. Ale Porywistej Gwiazdy nie zadowalała przeciętność, jeżeli chodzi o jego terminatorów. – Może pomagać przywódcy w podejmowaniu decyzji, a zastępować go, gdy ten jest nieobecny czy chory. Wtedy… zależy od tego, w jakim zakresie przywódca pozwoli mu na samodzielne decydowanie, ale na pewno może przeprowadzać ceremonie i mianować kocięta na terminatorów. Wojowników w razie potrzeby może mianować, oprócz przywódcy, medyk – dokończył odnośnie zastępcy. W kwestii przywódcy właściwie nie było nic do dodania, więc tę kwestię pominął. A jeżeli chodzi o matki i medyków, to Przebiśniegowa Łapa tak palnął, że Porywista Gwiazda przez chwilę milczał, idąc jedynie przed siebie.
– Matki robią całkiem sporo, wbrew pozorom. Odpowiadają nie tylko za wychowanie i pilnowanie kociąt, co wcale nie jest łatwe, szczególnie gdy kociąt w klanie jest dużo, jak chociażby wtedy, gdy w kociarni był twój miot, twoje starsze rodzeństwo i kocięta Splątanego Wąsa. Dodatkowo dbają o bezpieczeństwo obozu czy stan stosu zwierzyny – zaczął od łatwiejszej i w przypadku syna Zaśnieżonej Ścieżki… zapewne mniej kontrowersyjnej kwestii. – Medycy zaś nie „bawią ziółkami”, a zbierają zioła, by potem użyć ich do leczenia chorych i rannych – zaczął szorstko. Pomyślałby kto, że kot, którego dwójka rodzeństwa jest pomocnikami medyka, będzie miał jakikolwiek szacunek do tej rangi… ale oczywiście, że nie. Najwyraźniej nauki Zaśnieżonej Ścieżki trafiły jednak do czyjejś głowy. Cóż za rozczarowanie. – Istnieje też ranga terminatora medyka, który potem zostaje pomocnikiem medyka. Medycy ogólnie są łącznikiem klanu z Gwiezdnego Klanu; gdyby przodkowie chcieli nam coś przekazać, to najprawdopodobniej zwróciliby się do medyka, ewentualnie do przywódcy. Muszą także przestrzegać dwóch Kodeksów – Wojownika i Medyka.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#70
Cóż, może i była podstawowa, ale niespecjalnie bardziej przejmował się innymi rangami niż wojowniczą i przywódcy, więc reszta... Hm, nie była dla niego na tyle ważna, żeby jakoś specjalnie się nad nimi rozdrabniać. Szczególnie, że naprawdę nie widział nic wymagającego w roli matki. Ot, wystarczyło co jakiś czas przyjrzeć się, czy któreś kocię nie złamało sobie niefortunnie łapki, czy nie skręciło karku przy bieganiu po jakichś wyższych kamieniach, albo nie stwierdziło, że fajnie będzie wejść na drzewo i spaść, pf. Szczególnie że jakoś żadna matka specjalnie nie przejęła się, że choćby, hm, wyszedł kiedyś z obozu, albo że kłócił się z Chaos przy samym wyjściu z kociarni. Widocznie faktycznie... Nie robiły wiele.
Pozwolił sobie także na prychnięcie, słysząc o starszym rodzeństwie. Kogo starsze rodzeństwo tego starsze rodzeństwo, a na pewno nie jego, nie biologicznie. Zdążył już usłyszeć o tym, że jego prawdziwą matką nie jest Zaśnieżona Ścieżka i był to dla niego temat dość irytujący, dlatego nawet nie starał się powstrzymać tego prychnięcia.
Przy medykach o dziwo mu się to udało, ale miał ochotę dodać swoje trzy myszy do tego, co powiedział o nich Porywista Gwiazda. Powstrzymał się jednak, tylko kręcąc ogonem parę razy, niemniej, ostatecznie się nie odezwał. Czekał na to, co będzie następne. Oby było to coś bardziej interesującego niż to, co wiedzą nawet kociaki.
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#71
– Chcesz coś powiedzieć, Przebiśniegowa Łapo? – spytał rudo-biały w reakcji na prychnięcie terminatora. Cóż, wróżką nie był i nie był w stanie się domyśleć, o co konkretnie chodzi kocurowi, bo może po prostu taką pogardą darzył rangę matki, że poczuł potrzebę podzielenia się tym, co nawet Porywistej Gwiazdy by jakoś mocno nie zdziwiło. Nie mówił nic więcej, idąc w sprawnym tempie w stronę granicy. Rangi mieli za sobą, przynajmniej samą część opisową, bo pozostawała jeszcze kwestia tego, czy czarno-biały wiedział, kto jest u władzy w innych klanach… ale na to przyjdzie jeszcze czas.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#72
- Absolutnie nie - odpowiedział od razu, marszcząc nos. Chociaż. Chooociaż? Chociaż może miał coś do powiedzenia, a raczej; do zapytania. Co prawda, z Krwawnikiem planowali iść z tym do Malinowej, ale hej, przed sobą miał jej syna, który zapewne też coś o tym wiedział, w końcu został przywódcą po niej, kto wie, może odbył z matką swego rodzaju rozmowę "co musisz wiedzieć o" i między innymi była tam sprawa jego i jego rodzeństwa, hm? - A właściwie - zaczął po chwili, zatrzymując się na chwilę, bo nie był to dla niego łatwy temat. Gdy tylko zdarzyło mu się o tym pomyśleć to cały się wręcz gotował, a więc musiał się na chwilę zatrzymać, by się uspokoić. Jakoś. - Kto jest moją PRAWDZIWĄ matką? - spytał, mrużąc oczy. Miał nadzieję, że faktycznie rudy zna odpowiedź na to pytanie, bo jak się niedługo okaże - od białej kocicy już tego nie wyciągnie, no cóż.
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#73
Ach. Więc o to chodziło. Biedny, mały, zły na wszystkich Przebiśnieg szukał mamusi. No cóż… faktycznie zachowywał się jak rozkapryszone, nie potrafiące panować nad swoimi emocjami kocię, więc może nie powinno go to dziwić. W tej chwili jednak Porywista Gwiazda nie skupił się wcale na tym, bo, mimo wszystko, nawet po takim czasie, gdy był praktycznie dorosły, było zrozumiałe, że chciał się czegoś na ten temat dowiedzieć. Kocur bardziej poczuł rozgoryczenie tym, że Zaśnieżona Ścieżka nie raczyła się dowiedzieć więcej na ten temat, co dopiero mówić o jej szczerości wobec kociąt – tych rodzonych i tych przygarniętych – od samego początku. Takich rzeczy cały ten miot powinien się dowiadywać od niej.
Inna sprawa, że to wszystko było jednym wielkim kłamstwem. Siecią kłamstw, w której tkwił Porywista Gwiazda wraz ze swoimi poprzednikami, Zaśnieżona Ścieżka i jej kocięta… a także Lśniąca Sadzawka. Ale wolał o tym nie myśleć; wolał sądzić, że faktycznie było tak, że Przebiśniegowa Łapa i jego rodzeństwo byli znajdami, że nie urodziła ich medyczka… na skutek własnego błędu. Im mniej o tym myślał, im mniej podawał w wątpliwość trzymanie się tego kłamstwa, tym lepiej dla niego i wszystkich zamieszanych w tę sprawę.
– Nie wiem, Przebiśniegowa Łapo – odparł szczerze, patrząc uważnym spojrzeniem na terminatora. Czy takiej odpowiedzi oczekiwał? – A przynajmniej nie znam żadnych konkretów, bo… nikt ich nie zna, na czele z Malinowym Nosem i Sokolim Cieniem. Wiem, że zostaliście znalezieni przez nich tak naprawdę przypadkiem, gdy omawiali na terenach sprawy klanowe. Znajdowaliście się niedaleko granicy, sami… bez jakichkolwiek wyraźnych zapachów, które mogłyby wskazać na to, co się stało. Wasza matka zapewne była samotniczką. Zaśnieżona Ścieżka nigdy wam nie powiedziała, prawda?
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#74
Niekoniecznie szukał mamy, nie był słabym Krwawnikiem, który w przypływie emocji zamierzał poznać rodzicielkę, chciał po prostu znać tę historię, mieć pewność jak się potoczyła, czy ta kochana "matka" ich faktycznie porzuciła, czy co z nimi zrobiła. Chciał zamknąć ten rozdział, zapomnieć, że w ogóle nie pochodził z Wichru - chciał po prostu dostać pewną informację, od kogoś, kto nie był z jego bliskiej rodziny, kto nie miał aż tak bliskich kontaktów z Lśniącą Sadzawką, która przecież na spokojnie mogła ich obrazić.
Ale nie, Porywisty nie zaprzeczył informacjom, które już zebrał. Powiedział mniej więcej to samo, dodając, że z Malinową wtedy Gwiazdą był również Sokoli Cień. Czyli to prawda. Faktycznie nie był czystej krwi wichrzakiem, ba, nie był nim wcale, skoro zostali znalezieni gdzieś poza tymi terenami. Najprawdopodobniej byli zwykłymi PODRZUTKAMI, niechcianymi przez nikogo kociętami. Wbił pazury w ziemię, spoglądając w dół, musząc przetworzyć tę informację na nowo. Czyli to prawda.
- Nie - odpowiedział tylko, zagryzając w sobie więcej słów, które najchętniej teraz by z siebie wyrzucił, ale powstrzymał się. Dlaczego biała zrobiła z tego taką tajemnicę? Nie wiedział. Ale z drugiej strony, gdyby nie usłyszał tego od Krwawnika nawet nie zatrzymałby się, żeby się zastanowić "jakim cudem między nami a starszym rodzeństwem jest tak mała różnica wieku?", albo "czy na pewno jesteśmy dziećmi Zaśnieżonej Ścieżki?". Nie zadałby sobie trudu, co do tego, nie miałby żadnych wątpliwości, a tak? Był samotnikiem z pochodzenia. Gwiezdny Klanie, jak to okropnie brzmi.
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#75
Westchnął cicho na odpowiedź czarno-białego kocura, po czym zastanowił się nad dalszymi słowami… bo wcale nie chciał tego zostawiać. Nawet gdyby faktycznie byli znajdami, porzuconymi przez własną matkę, nawet gdyby rzeczywiście ich krew nie miała nic wspólnego z Wichrem… i tak byli częścią klanu, dokładnie na tej samej zasadzie, co Splątany Wąs, Szorstka Łapa i ich dwójka braci. Nikt nie zmieniłby do nich podejścia, gdyby dowiedzieli się, że tak naprawdę są dzieckiem medyczki i jakiegoś przypadkowego samotnika… no, może Zaśnieżona Ścieżka by zmieniła.
– To nic nie zmienia – powiedział po chwili. – Powinniście się o tym dowiedzieć znacznie wcześniej, ale to nic nie zmienia – dla klanu Wichru ty i twoje rodzeństwo zawsze będziecie Wichrzakami. – O ile nie zdradzicie klanu i nie zadziałacie na jego szkodę na tyle poważnie, byście jednak zostali wygnani… ale to dotyczyło każdego. I według Porywistej Gwiazdy ta kwestia była zrozumiała sama przez się. – Wasza matka być może miała ważny powód do tego, by was tutaj zostawić; może nie była w stanie was wykarmić, może nie mogła polować i jednocześnie się wami opiekować, a może była chora. – W końcu w takim przypadku to nie musiała być kwestia, że nie chciała, tylko taka kocica mogła po prostu nie być w stanie. Wikłał się głębiej w to kłamstwo, ale z drugiej strony… gdyby pozostawił ten temat na tak płytkim poziomie, to czy nie byłoby to bardziej podejrzane? – Ale niezależnie od tego, jesteście częścią klanu.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości