Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Wiedziała, że w Zrośniętych Drzewach może być teraz mały korek, dlatego pozwoliła sobie na krótką drzemkę w swojej ostoi, zanim ruszyła się pod stos zwierzyny. Ale oczywiście, była tam i skubiąc leniwie niewielkiego wróbla, wyczekiwała swojego terminatora. Kocurek wydawał się miły. Przez swój niebyt nie miała okazji porozmawiać z dziećmi Wydmy, nie miała pojęcia czego się po nich spodziewać. Nie miały ojca, ale ruda wojowniczka wydawała się otaczać je wystarczającą opieką, by nie były problematycznymi smarkami. Ale może to tylko pierwsze wrażenie?
Była zadowolona, że i Głóg i Chaber też dostali po kociaku z tego miotu, mogła zaplanować sobie z którymś z nich walkę treningową, czy wspólne polowanie. Dzielenie takiego doświadczenia z rodzeństwem mogło być czymś miłym dla Ciernika i jego towarzysza i na pewno mniej stresujące, niż walka z mistrzem czy zupełnie obcym kotem. Dzisiejszy plan był jednak o wiele mniej ambitny. Chciała trochę posiedzieć w obozie i ponarzekać, dopiero potem wyjść i przejść się na którąś z granic. Ograniczał ją zachód słońca, bo niezbyt chciała wyciągać małego kotka po nocy w nieznane mu miejsca, więc im prędzej przybędzie tu Ciernik, tym więcej zdążą zrobić.
Ciernik jest dość sporym kociakiem o grubym, gładkim futerku, które jest długie. Jest ono także w kolorze niebieskim jak i białym. Śnieżno-białe futerko pokrywa kociaka na sporej części pyska, gardle, piersi, brzuchu i od samego końca łap do mniej więcej łokci (a nawet nieco wyżej) z przodu, zaś z tyłu są to po prostu nieco przydługawe białe skarpetki. Nie posiada żadnych pręg, jest gładki pod tym względem. Oczy są na razie szaro-niebieskie, jednak z czasem się wybarwią na zielone. Nosek i środek uszu są różowe.
Jako że jest kociakiem, Ciernik jest pełny energii. Prawie zawsze chętnym do zabawy, ciekawym świata, wesołym kociakiem. Jest jak większość kociaków, ot co. Raczej się słucha mamy, chociaż zdarzy się, że nie posłucha i zrobi swoje. Starszych kotów raczej się nie słucha, jednak to wszystko zależy od tego, jaki dzień ma Ciernik oraz jak się zachowują te starszy koty w stosunku do małego kociaka. Syn Głogowego Cienia nie waha się o nic zapytać, nieważne czego by to dotyczyło, nawet spraw, którymi niekoniecznie powinien się interesować w takim wieku. Jest pewny siebie i nie wygląda na to, by się to miało zmienić. Ale nigdy nic nie wiadomo, prawda? Kocurek raczej nie posiada jakichś wielkich ambicji, jednak jest tylko kociakiem, z jego wiekiem może się to zmienić.
jaskrowa łapa [kw]; migotliwa łapa i świetlista łapa [gk]; igła [m]; tymiankowa łapa i wężowa łapa [nkt]
I przybył! Wcale nie zajęło mu długo znalezienie sobie miejsca w Zrośniętych Drzewach. Ba, znalazł je sobie dość szybko, ogarnął je również szybko, jednak nie najlepiej, przez co będzie musiał je później poprawić. Spieszył się na trening, ponieważ chciał już teraz, w tym momencie, wyjść z obozu z mistrzynią i ją poznać, nauczyć się czegoś. Ale czegoś fajnego, a nie nudnego kodeksu wojownika. Poznać tereny, granice, dowiedzieć się czegoś o innych klanach, walka... cokolwiek, tylko nie kodeks. Jego omińmy szerokim łukiem, bo jest nudny. Więc, przybył pod stos zwierzyny, gdzie oczywiście zastał Kosową Pieśń z jakimś ptakiem.
— Już! Skończyłem przygotowywać legowisko, a więc jestem! — powiedział wesoło do czarnej kocicy, uśmiechając się. — To idziemy? Idziemy? Idziemy teraz?
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Oj rybko, przeliczyłeś się, będziesz musiał posłuchać trochę o Kodeksie, wybacz mi.
- Jeszcze nie idziemy - zaśmiała się lekko - Jadłeś coś dzisiaj, rybko? - zapytała, podsuwając w jego stronę sikorkę, może się skusi. Może uzna to za test. Może stwierdzi, że już jadł i Kos będzie musiała skubać samotnie.
- Powiedz mi najpierw, czy miałeś nauki jak byłeś młodszy i jeśli tak, to co z nich wyniosłeś? - rzuciła lekkim tonem i skubnęła swojego wróbelka. Widać było po niej, że nie zamierza wstawać dopóki nie skończy, ale chciała przetestować cierpliwość młodego, jego posłuszeństwo i poziom szacunku, żeby wiedzieć na czym stoi i jak planować kolejne treningi. Czy faktycznie musi go ganiać po granicach i męczyć zanim da radę mu coś powiedzieć? Czy kocurek będzie dawał radę z słuchaniem, wiedząc, że czeka go nagroda w postaci ganiania? Czy zrywać go w środku nocy, czy może go trenować w losowych porach? Tyle pytań, żadnej odpowiedzi.
Ciernik jest dość sporym kociakiem o grubym, gładkim futerku, które jest długie. Jest ono także w kolorze niebieskim jak i białym. Śnieżno-białe futerko pokrywa kociaka na sporej części pyska, gardle, piersi, brzuchu i od samego końca łap do mniej więcej łokci (a nawet nieco wyżej) z przodu, zaś z tyłu są to po prostu nieco przydługawe białe skarpetki. Nie posiada żadnych pręg, jest gładki pod tym względem. Oczy są na razie szaro-niebieskie, jednak z czasem się wybarwią na zielone. Nosek i środek uszu są różowe.
Jako że jest kociakiem, Ciernik jest pełny energii. Prawie zawsze chętnym do zabawy, ciekawym świata, wesołym kociakiem. Jest jak większość kociaków, ot co. Raczej się słucha mamy, chociaż zdarzy się, że nie posłucha i zrobi swoje. Starszych kotów raczej się nie słucha, jednak to wszystko zależy od tego, jaki dzień ma Ciernik oraz jak się zachowują te starszy koty w stosunku do małego kociaka. Syn Głogowego Cienia nie waha się o nic zapytać, nieważne czego by to dotyczyło, nawet spraw, którymi niekoniecznie powinien się interesować w takim wieku. Jest pewny siebie i nie wygląda na to, by się to miało zmienić. Ale nigdy nic nie wiadomo, prawda? Kocurek raczej nie posiada jakichś wielkich ambicji, jednak jest tylko kociakiem, z jego wiekiem może się to zmienić.
jaskrowa łapa [kw]; migotliwa łapa i świetlista łapa [gk]; igła [m]; tymiankowa łapa i wężowa łapa [nkt]
Nie idą jeszcze? Ale co, czemu? Chyba nic nie zrobił złego? Nie, na pewno nie. Był pewien tego. Pewnie był inny powód, dla którego jeszcze iść nie mogli, pytanie tylko... jaki. Spojrzał zielonymi oczami na czarnofutrą.
— No to pójdziemy za chwilę! — miauknął wesoło, bardziej to stwierdzając jako fakt. Entuzjazm wciąż z niego się nie ulatniał. Nic nie mogło sprawić, że nagle by się ulotnił, oj nie, nie w tym specjalnym dniu. — Jadłem, nie jestem teraz głodny. Ale ty jesteś? — odpowiedział na pytanie i zadał też własne, całkiem podobne. I nawet gdyby by głodny, to by pewnie i tak nic nie zjadł. Trening był ważniejszy niż jedzenie. Tak.
Na pytanie o naukach poruszył uchem. W zasadzie to tak, miał nauki, tylko były one bardzo, ale to bardzo krótkie. Jednak wcale się tym nie przejmował. Po prostu tak wyszło, nie miał tego za złe Wysokiej Fali, czy komukolwiek, w żadnym stopniu.
— A miałem, z Wysoką Falą, ale tak właściwie to niczego się nie nauczyłem na nich. Ale wiem, że są cztery klany, a w sumie to pięć, licząc też Gwiezdny Klan. Do niego trafiają koty które umrą, no i poza Gwiezdnym Klanem jest też Klan Gromu, Wichury, Cienia i oczywiście Rzeki. O, i wiem jakie są rangi w klanach! — powiedział. W zasadzie, to znał takie podstawy z treningu, takie proste rzeczy. Nie było to jakoś dużo, ale i tak lepsze niż nic. Pamiętał też że był kodeks, oczywiście, nie mógłby o tym zapomnieć, ale postanowił go nie wymieniać. Bo był nudny.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Nie uspokoił się, miał w sobie wiele emocji i chciał zrobić wszystko już teraz, w tym momencie.
- Jestem - powiedziała zgodnie z prawdą i skubnęła kolejny kawałek wróbla. Czekała aż dzieciak usiądzie.
- Zanim wyjdziemy - kilka zasad. Nie wychodź sam, póki nie nauczę cię walczyć. Jeśli chcesz pobiegać po terenach, dołącz do jakiegoś patrolu, poproś o towarzystwo matkę lub starszego terminatora, który umie już walczyć. Gdy widzisz niebezpieczeństwo, nie bawisz się w wojownika, tylko uciekasz do obozu i informujesz mnie lub Ćmi Zmierzch. Gdy ktoś każe ci uciekać, robisz to. Gdy jesteś głodny - znów skubnęła wróbla - póki co, bierzesz sobie coś ze stosu. Gdy nauczysz się polować, zacznie obowiązywać cię inna zasada. Myślę, że będziemy spotykać się o świcie, w tym miejscu. Będziemy jeść śniadanie, a potem wychodzić na tereny - skończyła. Mówiła spokojnym i przyjaznym tonem, choć czuć było powagę słów. Jeśli młody nie da znaku, że rozumie, czy nie weźmie sprawy na poważnie, nie ma co śnić o wyjściu z obozu.
- Klan Wichru - poprawiła go automatycznie - powiedz mi też, co wiesz o rangach - powiedziała i wzięła porządniejszy kęs małego ptaka.
Ciernik jest dość sporym kociakiem o grubym, gładkim futerku, które jest długie. Jest ono także w kolorze niebieskim jak i białym. Śnieżno-białe futerko pokrywa kociaka na sporej części pyska, gardle, piersi, brzuchu i od samego końca łap do mniej więcej łokci (a nawet nieco wyżej) z przodu, zaś z tyłu są to po prostu nieco przydługawe białe skarpetki. Nie posiada żadnych pręg, jest gładki pod tym względem. Oczy są na razie szaro-niebieskie, jednak z czasem się wybarwią na zielone. Nosek i środek uszu są różowe.
Jako że jest kociakiem, Ciernik jest pełny energii. Prawie zawsze chętnym do zabawy, ciekawym świata, wesołym kociakiem. Jest jak większość kociaków, ot co. Raczej się słucha mamy, chociaż zdarzy się, że nie posłucha i zrobi swoje. Starszych kotów raczej się nie słucha, jednak to wszystko zależy od tego, jaki dzień ma Ciernik oraz jak się zachowują te starszy koty w stosunku do małego kociaka. Syn Głogowego Cienia nie waha się o nic zapytać, nieważne czego by to dotyczyło, nawet spraw, którymi niekoniecznie powinien się interesować w takim wieku. Jest pewny siebie i nie wygląda na to, by się to miało zmienić. Ale nigdy nic nie wiadomo, prawda? Kocurek raczej nie posiada jakichś wielkich ambicji, jednak jest tylko kociakiem, z jego wiekiem może się to zmienić.
jaskrowa łapa [kw]; migotliwa łapa i świetlista łapa [gk]; igła [m]; tymiankowa łapa i wężowa łapa [nkt]
No i była głodna, i w sumie nie wiedział, co teraz z tym faktem. Nie chciał jednak nie odpowiadać na to, bo wydawało mu się to trochę nie na miejscu.
— No to poczekamy aż zjesz i wtedy pójdziemy! A, i smacznego! — miauknął, równie entuzjastycznie co wcześniej. I powiedział przy okazji trochę spóźnione smacznego, bo tak wypadało, a wcześniej o tym w sumie nie pomyślał. Lepiej późno niż wcale!
No i się okazało, ze przed wyjściem, jakieś zasady. Zasady były nudne, ale nic zrobić z tym nie mógł. Nie chciał słuchać o nich, ale jeśli wysłuchanie ich miało sprawić, że w końcu wyjdą... to to zrobi. Niechętnie, ale zrobi. Usiadł więc i zaczął słuchać. Nie mógł wychodzić sam z obozu, tylko z kimś. To było do zniesienia na spokojnie raczej. Spacerek z mamą zawsze spoko, a później z rodzeństwem, jeśli już ktoś z nich się nauczy walczyć. Do reszty zasad też zastrzeżeń nie miał żadnych, wydawały mu się całkiem w porządku. Miał jednak pytanie.
— Będziemy się spotykać codziennie? — zapytał. Tylko to było niejasne dla niego, bo czarnofutra kocica o tym nic nie wspomniała. Tylko że o świcie, a to nie mówiło wszystkiego. Dlatego wolał dopytać, nawet się nie wahał by to zrobić.
— No to są kocięta, ja nim byłem jeszcze przed ceremonią i nie miałem wtedy żadnych obowiązków, jedynie zakaz wychodzenia z obozu. Są terminatorzy, teraz właśnie nim jestem i moje imię się kończy na "Łapa", wszystkich innych terminatorów też. Trenuję na wojownika. Jest też terminator medyka, u nas to jest Barwna Łapa i on się uczy na medyka. Właśnie, jest też medyk, u nas właściwie medyczka, moja ciocia nią jest i leczy chore koty, na przykład Pstrąga. Są wojownicy, jak ty, oni szkolą terminatorów na wojowników i mają obowiązki. Jest starszyzna, to są starsze koty które już nie są wojownikami. Jest zastępca, u nas zastępczyni, Ćmi Zmierzch, i ona... zastępuje Czerwoną Gwiazdę? Nie wiem, może jej jakoś pomaga. I oczywiście jest przywódca, u nas to znowu kotka, Czerwona Gwiazda, dowodzi całym klanem i jej imię się kończy na "Gwiazda" — powiedział to co wiedział, rozgadując się trochę. Sądził, że raczej powiedział wszystko dobrze, a nawet jeśli nie, to trudno. Błędy popełnia każdy. Następnym razem powie dobrze, bo na błędach się trzeba przecież uczyć, o.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Podziękowała za spóźnione „smacznego”, którego w sumie nie wymagała i uśmiechnęła się ciepło, gdy młody w końcu usiadł na tyłku.
- Na początku tak. Potem pewnie będą przerwy między spotkaniami, ale będę cię wtedy zabierała ze sobą na patrol. Albo polowanie, jak już się go nauczysz - odpowiedziała.
Wysłuchała jego odpowiedzi i choć znalazła kilka luk, nie mogła odmówić kocurkowi, że powiedział całkiem sporo. Czuła, że długo już nie wytrzyma, dlatego dojadła co mogła i wstała w końcu z miejsca. Wszystkie szanse na zjedzenie czegoś teraz minęły, drogi Cierniku.
- Dobrze - pochwaliła z uśmiechem kocurka i nakazała iść za sobą - są jeszcze matki, czyli kotki, które wychowują swoje kocięta, ale też koty, które poświęcają swoje życie opiece nad kociętami i kociarnią. Co do zastępcy, taki kot ma naprawdę dużo obowiązków. Planuje patrole, pilnuje treningów, jest kotem odpowiedzialnym za klan, gdyby przywódca musiał na jakiś czas opuścić klan. I oczywiście, gdy przywódca umiera, zastępca zajmuje jego miejsce - reszta luk za chwilę. Kiwnęła głową Brązowemu Pyskowi, który właśnie wracał do obozu i minęła się z nim, sama znajdując się na terenach. Spojrzała na terminatora, z ciekawością oczekując reakcji. Niektórzy byli niewzruszeni, inni podekscytowani. Była ciekawa.
Ciernik jest dość sporym kociakiem o grubym, gładkim futerku, które jest długie. Jest ono także w kolorze niebieskim jak i białym. Śnieżno-białe futerko pokrywa kociaka na sporej części pyska, gardle, piersi, brzuchu i od samego końca łap do mniej więcej łokci (a nawet nieco wyżej) z przodu, zaś z tyłu są to po prostu nieco przydługawe białe skarpetki. Nie posiada żadnych pręg, jest gładki pod tym względem. Oczy są na razie szaro-niebieskie, jednak z czasem się wybarwią na zielone. Nosek i środek uszu są różowe.
Jako że jest kociakiem, Ciernik jest pełny energii. Prawie zawsze chętnym do zabawy, ciekawym świata, wesołym kociakiem. Jest jak większość kociaków, ot co. Raczej się słucha mamy, chociaż zdarzy się, że nie posłucha i zrobi swoje. Starszych kotów raczej się nie słucha, jednak to wszystko zależy od tego, jaki dzień ma Ciernik oraz jak się zachowują te starszy koty w stosunku do małego kociaka. Syn Głogowego Cienia nie waha się o nic zapytać, nieważne czego by to dotyczyło, nawet spraw, którymi niekoniecznie powinien się interesować w takim wieku. Jest pewny siebie i nie wygląda na to, by się to miało zmienić. Ale nigdy nic nie wiadomo, prawda? Kocurek raczej nie posiada jakichś wielkich ambicji, jednak jest tylko kociakiem, z jego wiekiem może się to zmienić.
jaskrowa łapa [kw]; migotliwa łapa i świetlista łapa [gk]; igła [m]; tymiankowa łapa i wężowa łapa [nkt]
Wysłuchał odpowiedzi mistrzyni i się uśmiechnął. Nie byłby jednak sobą, gdyby nic nie powiedział i siedział cicho. Kiedyś może mówił trochę mniej, ale się trochę zmienił i teraz gadał więcej. Nie jakoś bardzo dużo i też nie zawsze, ale czasami bywało tak, że się rozgadywał.
— O, okay, w porządku. Ale długie będą te przerwy? Wiesz, chciałbym szybko skończyć trening, może nawet równo z siostrą lub jakimś moim bratem i być wojownikiem — powiedział. Im szybciej skończy trening, tym lepiej. A jeszcze lepiej, jeśli go skończy razem z kimś z rodzeństwa. I będzie miał wspólną ceremonię z tym kimś! Naprawdę by się ucieszył z tego, bo w końcu to była jego rodzina, którą kochał całym sercem. I razem raźniej, czy coś. W ogóle to lubił towarzystwo innych, więc wspólna ceremonia z kimkolwiek byłaby fajna. — Ale nie będę zły, jeśli będzie trwał dłużej! — dodał zaraz po tym.
W końcu zielonooka zjadła ptaka i wstała, a zaraz po niej wstał Ciernik. Czuł, że to był ten moment, w którym wreszcie mieli opuścić obóz i zwiedzić tereny. Czuł ogromną ekscytację. W końcu, po tych sześciu księżycach miał poznać tereny swojego klanu. Zobaczyć, jak wyglądają. Wcześniej, gdy miał może ze trzy księżyce, nie interesował się tym, ale z wiekiem się zmienił. Głównie mając pięć księżyców zaczął się interesować takimi rzeczami jak tereny poza obozem, czy bycie terminatorem. Słysząc, że dobrze powiedział wszystko czy tam większość, poczuł satysfakcję. To fajne uczucie, kiedy to co mówisz to prawda, raczej się nie mylisz i ktoś starszy cię za to chwali. W końcu to poznał. Co prawda Kosowa Pieśń go musiała poprawić bądź doinformować, ale się tym nie przejmował. Wysłuchał jej i zanotował to sobie w swoim głupim łebku. Przywitał się przy okazji z Brązowym Pyskiem, mówiąc "dzień dobry", tak jak wypadało i chwilę po tym się znalazł poza obozem. Otworzył szeroko oczy i uchylił pysk.
— Wow — wymsknęło się z pyszczka syna Wydmowego Wiatru, widząc tereny. Nie wiedział w sumie jak to wszystko skomentować, co powiedzieć, zwłaszcza, że dopiero co wyszli z obozu, a co za tym idzie – to był tylko początek. Mieli, a raczej miał jeszcze dużo do zobaczenia. Nie mógł się tego doczekać, miał również nadzieję, że zdążą tego dnia zobaczyć wszystko.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
- Jak najkrótsze, jeśli dasz radę - powiedziała spokojnie, ale uśmiechnęła się na dodane zdanie. Trening zawsze trwał tyle ile musiał, żeby jej uczeń umiał wszystko i wykazał się czymś więcej niż tylko pamięcią i siłą mięśni. Wypuszczając spod swoich skrzydeł terminatora, chciała być pewna, że stanie się on wojownikiem, który będzie dobry w swoim sercu. Przy niektórych szło gładko, przy innych trochę dłużej, ale te kilka kotów, które dzięki niej otrzymały nową rangę, sprawdzały się jako koty. I to było ważne.
Uśmiechnęła się, widząc reakcję kocurka. Jeszcze o świcie był kocięciem i nikt by mu nie dał wąsa wyściubić za Ciemny Szlak, a teraz, hulaj dusza piekła nie ma.
- Chodź, pójdziemy najpierw na Koci Grzbiet. Za kilka księżycy pewnie tam będziemy się spotykać, to typowe miejsce do ćwiczenia walki - powiedziała i skierowała się na ten wyjątkowy pagórek - Wracając do rang. Warto pamiętać, że kocię może stać się terminatorem dopiero jak ukończy sześć księżycy. Że terminator ma dużo obowiązków. Musi trenować, słuchać się wojowników, gdy jest starszy i ma pewne umiejętności, musi polować i chodzić na patrole, do których jest przydzielany. Pod koniec treningu robi właściwie większość tych rzeczy, jakie będzie robił jako wojownik. Wojownik ma trochę więcej przywilejów oraz możliwość trenowania terminatorów. Jeżeli chodzi o terminatora medyka, warto wiedzieć, że po skończonym treningu staje się pomocnikiem medyka i nawet jeśli ma te same umiejętności i wiedzę co jego mistrz, nie zostaje medykiem, dopóki poprzedni medyk nie umrze. Medycy są też wsparciem dla przywódców i mają bliski kontakt z Gwiezdnym Klanem. Co wiesz o Gwiezdnym Klanie, Cierniku? - przerwała na chwilę, by wysłuchać odpowiedzi.
Ciernik jest dość sporym kociakiem o grubym, gładkim futerku, które jest długie. Jest ono także w kolorze niebieskim jak i białym. Śnieżno-białe futerko pokrywa kociaka na sporej części pyska, gardle, piersi, brzuchu i od samego końca łap do mniej więcej łokci (a nawet nieco wyżej) z przodu, zaś z tyłu są to po prostu nieco przydługawe białe skarpetki. Nie posiada żadnych pręg, jest gładki pod tym względem. Oczy są na razie szaro-niebieskie, jednak z czasem się wybarwią na zielone. Nosek i środek uszu są różowe.
Jako że jest kociakiem, Ciernik jest pełny energii. Prawie zawsze chętnym do zabawy, ciekawym świata, wesołym kociakiem. Jest jak większość kociaków, ot co. Raczej się słucha mamy, chociaż zdarzy się, że nie posłucha i zrobi swoje. Starszych kotów raczej się nie słucha, jednak to wszystko zależy od tego, jaki dzień ma Ciernik oraz jak się zachowują te starszy koty w stosunku do małego kociaka. Syn Głogowego Cienia nie waha się o nic zapytać, nieważne czego by to dotyczyło, nawet spraw, którymi niekoniecznie powinien się interesować w takim wieku. Jest pewny siebie i nie wygląda na to, by się to miało zmienić. Ale nigdy nic nie wiadomo, prawda? Kocurek raczej nie posiada jakichś wielkich ambicji, jednak jest tylko kociakiem, z jego wiekiem może się to zmienić.
jaskrowa łapa [kw]; migotliwa łapa i świetlista łapa [gk]; igła [m]; tymiankowa łapa i wężowa łapa [nkt]
— W sensie że wytrzymam te krótkie przerwy? Raczej tak, chyba mnie nie rozerwie jak przez kilka dni nie będę chodził na trening. Chociaż nie byłbym tego taki pewien — miauknął, śmiejąc się z własnego żartu. A zawsze jak nie wytrzyma, to się może urwać z obozu i iść z siostrą lub jakimś bratem na trening, bo zakazu o czymś takim nie ma. Szach mat.
Przez chwilę jeszcze tak stał, nie będąc w stanie uwierzyć w to, co widzi. Zamknął jednak po chwili pyszczek i spojrzał na Kosową Pieśń.
— I to wszystko naprawdę jest nasze? — zapytał głupio, bo chciał się upewnić, czy aby na pewno to nie sen. Widok dla większości osób pewnie był zwykły, niewyróżniający się jakoś, jak każdy inny. Dla Ciernika jednak wszystko poza obozem było nowością, czymś niezwykłym, a takie rzeczy go niesamowicie ekscytowały. Dlatego nie mógł się doczekać, aż pozna całe tereny Klanu Rzeki, a kiedyś może tereny i poza klanowe.
Następnie zaczął słuchać czarnej kotki, a im więcej mówiła, tym bardziej wydawało mu się, że mówiła dość oczywiste i proste rzeczy. Zastanowił się aż, dlaczego sam ich wcześniej nie powiedział, skoro były takie oczywiste. I sam sobie na to odpowiedzieć nie potrafił, ale się tym wcale jakoś nie przejął. Cóż, trudno się mówi, prawda? Na następny raz powie to co trzeba, nic nie pominie i po problemie.
— To taki klan, do którego trafiają koty po śmierci — wyjaśnił krótko. Nic dodać, nic ująć, bo to co mu kiedyś Wiewiórczy Skok mówiła poszło w niepamięć. Zapomniał większości, ot co.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Raczej czy wytrzymasz codzienne wstawanie o świcie. Nie mówiła nic jednak, zauroczona poniekąd niewinną reakcją kocurka.
- Mhm - odparła na jego pytanie, tłumiąc śmiech. „To wszystko” nie było nawet połową terenów, które będzie musiał co jakiś czas kontrolować. Jeszcze się młody nabiega.
- Nie wszystkie. Niektóre koty, jeśli łamały Kodeks, czy były złe, trafiają do innego miejsca, do Ciemnego Lasu, gdzie podobno żyją w samotności. Zdarza się, że Gwiezdni odwiedzają koty w snach, przesyłając ostrzeżenia, czy po prostu służąc radą. Mi się to nigdy nie wydarzyło - powiedziała, przegryzając wargę. Zastanawiała się czasem, czy Nurt jej nie odwiedzi. Miała nadzieję, że przyjdzie i że Kos będzie mogła ją przeprosić i zapytać... o ojca. O Łabądek. O Gołąb i Kruka. O Chabrowy Pąk. O kilka innych kotów, o których starała się zapomnieć. Gdy Nurt nie przychodziła, Kos traciła nadzieję i czasem wątpiła w to, czy taki zwykły kot może doświadczyć obecności przodków i innych zmarłych.
Doszli w końcu na Koci Grzbiet i Kos bez wątpliwości przystanęła w swoim zwyczajowym miejscu. Musiała skupić się na tym co jest teraz.
- Walka czy polowanie? - spytała podchwytliwie, a biedny Ciernik nawet nie mógł się spodziewać co na niego spadnie.
Ciernik jest dość sporym kociakiem o grubym, gładkim futerku, które jest długie. Jest ono także w kolorze niebieskim jak i białym. Śnieżno-białe futerko pokrywa kociaka na sporej części pyska, gardle, piersi, brzuchu i od samego końca łap do mniej więcej łokci (a nawet nieco wyżej) z przodu, zaś z tyłu są to po prostu nieco przydługawe białe skarpetki. Nie posiada żadnych pręg, jest gładki pod tym względem. Oczy są na razie szaro-niebieskie, jednak z czasem się wybarwią na zielone. Nosek i środek uszu są różowe.
Jako że jest kociakiem, Ciernik jest pełny energii. Prawie zawsze chętnym do zabawy, ciekawym świata, wesołym kociakiem. Jest jak większość kociaków, ot co. Raczej się słucha mamy, chociaż zdarzy się, że nie posłucha i zrobi swoje. Starszych kotów raczej się nie słucha, jednak to wszystko zależy od tego, jaki dzień ma Ciernik oraz jak się zachowują te starszy koty w stosunku do małego kociaka. Syn Głogowego Cienia nie waha się o nic zapytać, nieważne czego by to dotyczyło, nawet spraw, którymi niekoniecznie powinien się interesować w takim wieku. Jest pewny siebie i nie wygląda na to, by się to miało zmienić. Ale nigdy nic nie wiadomo, prawda? Kocurek raczej nie posiada jakichś wielkich ambicji, jednak jest tylko kociakiem, z jego wiekiem może się to zmienić.
jaskrowa łapa [kw]; migotliwa łapa i świetlista łapa [gk]; igła [m]; tymiankowa łapa i wężowa łapa [nkt]
Pewnie, że by wytrzymał! Dla szybkiego i dobrego skończenia treningu wytrzymałby wszystko! Najwyżej by to wszystko odsypiał w ciągu dnia, po treningu, w wolnym czasie. Nie ma rzeczy niemożliwych, nie dla tego pajaca.
— Inne klany też mają takie fajne terytorium? — zapytał, dość zaciekawiony tym tematem. Pytanie może i było głupie, bo tego spokojnie dało się domyślić, ale... takie myślenie nie było zbyt mocną stroną Ciernika. I zapewne jego siostry i czarnego brata również, bo cała trójka była głupimi pajacami.
Z zaciekawieniem wysłuchał czarnej kotki. Czyli były dwa miejsca, do którego mogły trafić koty. O tym nie wiedział! Sądził, że jest tylko Gwiezdny Klan i tam trafia każdy, bo nawet nie brał pod uwagę istnienia złych kotów, zdrajców i tym podobnych. Bo jak to tak zabijać inne koty? Specjalnie łamać kodeks? Nie wierzył że takie koty istniały. I że w ogóle zło istniało. To było niedopuszczalne!
— A znasz kogoś, komu się to zdarzyło? — interesował go temat Gwiezdnego Klanu. Chętnie by porozmawiał o takowym wydarzeniu z kotem, któremu się to przytrafiło, dlatego zapytał Kosowej Pieśni o to. Bo może znała takiego kota?
Słysząc co kotka mówi, odebrało mu mowę. Nie mógł uwierzyć w to, co właśnie usłyszał. Mógł wybrać co chce teraz przerobić! Nigdy by się tego nie spodziewał. Poważnie! Przez chwilę jeszcze tak stał z otwartą buzią i szeroko otwartymi oczami, jednak się ogarnął i zastanowił. Co lepsze?
— No to niech będzie walka! — powiedział wreszcie, po przemyśleniu tego wyboru. Będzie mógł się pochwalić Płotce że już potrafi walczyć, a przy okazji ją sklepać. To brzmiało jak dobry plan.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
- Nie mam pojęcia. Z perspektywy granic, żadne nie wygląda tak ciekawie jak nasze. Zresztą, sam zobaczysz - Kos lubiła Rzeczne tereny, z ich wodą, krzewinkami, tamą, błotem i piachem. Z zapachem mułu i ryb. Z szuwarami, czy inną trzciną. Gdy zerkała poza granice, widziała ciemne i pełne drzew tereny Gromu i Cienia oraz otwarte przestrzenie Wichru. Nie wyobrażała sobie, żeby miała się tam odnaleźć. Wydawały się suche i bezdźwięczne. Pozbawione przyjemnej woni.
- Możesz zapytać swoją ciotkę. Księżycowy Pył musiała ich odwiedzić, gdy stawała się medykiem. Jeżeli chodzi o sny... to nikt mi się nigdy nie chwalił odwiedzinami - odparła na jego pytanie. Była lekko zaskoczona, że siostrzeniec Medyczki nie wiedział wszystkiego o Gwiezdnych. Miała wrażenie, że Księżyc poświęciła sporo czasu tym kociętom, ale może po prostu nie były tego takie ciekawe. W sumie ona sama nie wiedziała wszystkiego o piątym klanie, gdy jej brat piastował ważną rangę rzecznego opiekuna chorych.
Aż przykro jej się zrobiło, gdy zobaczyła tą zaskoczoną radość na pysku szaro-białego, bo od początku nie miała w planach go pobić, czy zostać pobitą. To był tylko podstęp.
- Dobry wybór - powiedziała, po czym wzięła wdech -Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy, jest to dozwolone jednak w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika. Domyślasz się co to jest? - zapytała, wstając z miejsca i wskazując głową kierunek dalszej wędrówki. Gdy krótka dyskusja o zasadach kodeksu się skończyła, zdążyli dojść do najbliższej granicy, gdzieś w pobliże Nory pod drzewem. Zatrzymała go zaraz przed granicą.
- Chwilę temu byliśmy na Kocim Grzbiecie, teraz doszliśmy do jednej z granic. Tu przy tych drzewach, kończą się nasze tereny, a za granicą, zaczynają się Ziemie Niczyje, często należące do samotników. Akurat tutaj bym się ich nie spodziewała, bo dość niedaleko jest Grzmiąca Ścieżka, miejsce po którym poruszają się Potwory Dwunogów, takie ogromne, szybkie i głośne... coś, które potrafi zabić kota jednym uderzeniem. Wiesz co to Dwunodzy? - zapytała, dając uczniowi też czas, na obwąchanie granicy, która tutaj była pewnie mniej zauważalna dla początkującego zdobywcza terenów, niż przy miejscach, gdzie dochodził też zapach innych klanów. Zaczęła też powoli kierować się w stronę wody i Wichru.
Ciernik jest dość sporym kociakiem o grubym, gładkim futerku, które jest długie. Jest ono także w kolorze niebieskim jak i białym. Śnieżno-białe futerko pokrywa kociaka na sporej części pyska, gardle, piersi, brzuchu i od samego końca łap do mniej więcej łokci (a nawet nieco wyżej) z przodu, zaś z tyłu są to po prostu nieco przydługawe białe skarpetki. Nie posiada żadnych pręg, jest gładki pod tym względem. Oczy są na razie szaro-niebieskie, jednak z czasem się wybarwią na zielone. Nosek i środek uszu są różowe.
Jako że jest kociakiem, Ciernik jest pełny energii. Prawie zawsze chętnym do zabawy, ciekawym świata, wesołym kociakiem. Jest jak większość kociaków, ot co. Raczej się słucha mamy, chociaż zdarzy się, że nie posłucha i zrobi swoje. Starszych kotów raczej się nie słucha, jednak to wszystko zależy od tego, jaki dzień ma Ciernik oraz jak się zachowują te starszy koty w stosunku do małego kociaka. Syn Głogowego Cienia nie waha się o nic zapytać, nieważne czego by to dotyczyło, nawet spraw, którymi niekoniecznie powinien się interesować w takim wieku. Jest pewny siebie i nie wygląda na to, by się to miało zmienić. Ale nigdy nic nie wiadomo, prawda? Kocurek raczej nie posiada jakichś wielkich ambicji, jednak jest tylko kociakiem, z jego wiekiem może się to zmienić.
jaskrowa łapa [kw]; migotliwa łapa i świetlista łapa [gk]; igła [m]; tymiankowa łapa i wężowa łapa [nkt]
— Hmm, no dobra — powiedział i to najpewniej tyle było z tego tematu. Nic dodać, nic ująć.
Na następne słowa najpierw się zastanowił przez chwilę, a po tym pokiwał głową. Pewnie niedługo odwiedzi kremową kocicę i ją wypyta o masę rzeczy, w tym właśnie o Gwiezdnym Klan, zwłaszcza, gdy teraz nawet mistrzyni mu to proponuje. Może weźmie ze sobą Płotkę, bo razem raźniej i też po prostu ją bardzo lubił. I planował z nią już jakiś czas odwiedzić ciotkę w lecznicy, ale wciąż tego nie zrobili. Jakoś tak wychodziło że się zbierali za to, no i nie wychodziło. Najwyższy czas to zmienić.
— Odwiedzę na pewno! — zapewnił Kosową Pieśń. Słysząc następne słowa mistrzyni, że walka to dobry wybór, ucieszył się. Nawet zielonooka uważała, że dobrze wybrał! No, to teraz Płotka porządnie dostanie. Już się nastawił na słuchanie teorii walki, ale... zamiast teorii usłyszał coś, co chciał przerobić na sam koniec. Kodeks wojownika. Echhhh.
— EJ! MIAŁA BYĆ WALKA, NIE KODEKS! — powiedział głośno, oburzony. Nie tak to miało wyglądać. Oszukano go! Nie wolno tak! Nie tego mama Wydma uczyła! Co to miało niby być, halo.
Następnie, po skończonej pewnie pięknej dyskusji o zasadach i walce, dotarli do... dokądś. Zatrzymali się nawet, a mistrzyni zaczęła mówić, więc Ciernik jej zaczął słuchać, przy okazji obwąchując granicę. Hm.
— Nie wiem — odpowiedział na pytanie, nie domyślając się, że ci cali dwunodzy mogli chodzić właśnie na dwóch nogach, jak nazwa wskazywała. Za głupi był.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Spodziewała się, że Ciernik będzie raczej niezadowolony, ale nie miała pojęcia, że jego reakcja będzie tak... głośna. Automatycznie położyła uszy i poczekała, aż skończy się nieprzyjemna wibracja, po czym uśmiechnęła się krzywo.
- Zanim oberwiesz po grzbiecie powinieneś chociaż wiedzieć jakie są zasady - powiedziała lekkim tonem - Przynajmniej wiesz, że to zasada kodeksu - mruknęła zadowolona - najważniejsza, jeśli chodzi o walkę. Może się zdarzyć, że będziesz silniejszy, lepszy i pokonasz kogoś na granicy... taki pokonany kot, zwykle będzie wolał uciec, niż walczyć dalej i zwykle lepiej jest komuś takiemu pozwolić na ucieczkę, bo to oznacza, że już wygrałeś. Czasem zdarzy się, że taki kot będzie walczył do końca. Masz wtedy zrobić wszystko, żeby przeżyć, nawet jeśli oznacza to, że twój przeciwnik... padnie. Są też koty wyjęte spod kodeksu. Zwykle mówi się tak o samotnikach i niektórzy uważają, że ich życie jest mniej warte, czy też, że są niebezpieczni i można ich zabijać bez większego powodu. Koty wyjęte spod kodeksu to przede wszystkim zdrrajcy - machnęła ogonem na ostatnie słowo. Miała gdzieś swój honor i chętnie zamieniłaby go na możliwość zatopienia kłów w szyi Śnieżnego Serca. Na szczęście nie skupiła się na tym zbyt długo, bo albo zaczęłaby nienawistnie syczeć, albo ryczeć w bezsilności.
- Dwunodzy to takie dziwne zwierzęta, wysokie, chodzą na dwóch nogach i nie mają futra. Zdarza się, że zabierają koty do swoich gniazd. Możesz podpytać Pajęczą Łapę, była u dwunogów przez jakiś czas - powiedziała - idziemy w stronę Klanu Wichru. Daj mi znać kiedy wyczujesz, że zapach jest inny - powiedziała. Mógł iść do woli, granicę z tej strony i tak ograniczała woda, więc nie miał możliwości wleźć na tereny wichrzaków.
- Wróćmy też do walki. Lepiej jej uniknąć, bezsensowne bicie się na granicach to sposób na marnotrawienie medykamentów. Gdy jest nie do ominięcia, trzeba walczyć tak, by samemu mieć jak najmniejsze rany. Warto wtedy celować w słabe punktu. Na pewno jak byłeś młodszy zdarzało ci się potykać, uderzać, zderzać - co wtedy bolało najbardziej? A może przepychałeś się z rodzeństwem? Wyniosłeś coś z tych przepychanek? - zapytała.