Logo Artemidy
Trening Fiołkowej Łapy
#61
Lawendowa Gwiazda słysząc takie miła słowa od Fiołkowej Łapy natychmiast zarumieniła się. W myślach starała się przywołać, jacy wcześniej byli wojownicy, pod których skrzydła mogła trafić szylkretowa koteczka, jednak nie za bardzo mogła sobie przypomnieć. W swoim życiu była na tylu ceremoniach, a właściwie na wszystkich, więc wszystko jej się teraz zlewa.
- Dziękuje- odpowiedziała skromnie. Malinowa Gwiazda naprawdę musiała mieć do tego nosa, że je dobrała. Chyba naprawdę dokonała najlepszego wyboru. Niebieska kotka nie wyobraża sobie, aby kto inny mógł uczyć jej Fiołeczka!
Zanim Lawenda odpowiedziała na pytanie córki Zielonej Stopy to musiała się chwilkę zastanowić. Zaczęła wspominać większość jej zdobyczy i trudy z jakimi niektóre zdobywała. Wreszcie niebieska kotka podjęła decyzję.
- Pierwsza! Był to zając! Bardzo długo mi szło polowanie, ponieważ popełniałam wiele błędów, aż w końcu udało mi się go dopaść, gdyż pamiętałam o wszystkich szczegółach!- podzieliła się swoimi wrażeniami. Następnie Lawenda wzięła głęboki oddech, aby kontynuować swoją wypowiedź.
- Dobrze. Na początku miałam wiele wątpliwości. Czułam, że się do tego nie nadaje, jednak teraz mam więcej pewności siebie - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Początek był dla niej wyzwaniem, ale wraz z księżycami nabrała wprawy i teraz nawet dobrze czuje się w tej wyjątkowej roli.
- Dobra, bierz tego okazałego królika, a ja wezmę gila i wracamy do Obozu- oznajmiła i mrugnęła do Fiołkowej Łapy. Chwyciła jedną ze zdobyczy i ruszyła w stronę ich domu.

***

Przez kilka ostatnich treningów Lawenda wraz z Fiołkową Łapą trenowały polowanie. W końcu szylkretowa kotka doszła do takiej perfekcji, że córka Mknącego Ptaka postanowiła przejść do omawiania kolejnego tematu. O świcie z dobrym humorem Lawenda czekała przy Kolczastym Łuku, aby wraz Fiołek udać się na Wyjące Wzgórza. Wnuczkę Malinowego Nosa nadal obowiązywała kara, więc nie mogły się spotkać na miejscu treningów. Może Lawendowa Gwiazda niedługo zmięknie i zniesie to ograniczenie, ale póki, co woli, aby Fiołkowa Łapa nie błąkała się sama. To dla jej dobra.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#62
Och, szylkretka widziała w oczach mentorki, że wcale nie kłamie, kiedy jej dziękowała. Odnalazła w nich błysk dumy, marzyła, żeby kiedyś też tak patrzeć na swojego ucznia. Trafiła na najlepszą szarą kotkę pod słońcem więc chyba powinna poradzić sobie ze swoim przyszłym uczniem. Przekaże mu własne metody, jak i te, które przekazała jej sama Lawendowa Gwiazda. Fiołek była pewna, że babcia czuła, że się dogadają, była mądrą kocicą, zresztą kto inny przygasiłby temperament młodej terminatorki? Nie bylo zawsze łatwo się im dogadać, to można było zauważyć choć teraz Matołek zaczynała patrzeć na ich relacje dojrzalej. Polizała przyjaźnie przywódczynie po barku. Wysłuchała odpowiedzi z zainteresowaniem wyobrażając sobie polującą mistrzynię, jako młodego ucznia. Miała wrażenie, ze dodała pamiętanie o szczegółach chcąc zaznaczyć, by Fiołek o nich zawsze pamiętała. Oczywiście, że będzie zawsze pamiętać! Nie wybaczyłaby sobie, gdyby ciągle zapominała o taki rzeczach. Przekrzywiła łeb słuchając o uczuciach Wichrowej Gwiazdy, to był niezwykły stan, i w sumie chyba każdy na początku czuł się zagubiony w nowej roli, a co dopiero posiadanie takiej ważnej roli! Kiwnęła głową w znak zrozumienia, nie chciała nic dodać więc bez słowa chwyciła królika i skierowała się do obozu uradowana swoimi zdobyczami.

***

Fiołkowa Łapa wstała dzisiaj wyjątkowo wyspana. Wcale nie zamykały jej się same powieki, a wręcz miała więcej energii niż zwykle o tej porze dnia. Wyślizgnęła się z legowiska terminatorów i delikatnie przeciągając się do przodu szukała wzrokiem mistrzyni. Wbiła pazurki w ziemię, a z jej pyszczka wymsknęło się poranne ziewnięcie. Podbiegła to przywódczyni spokojnie, gdy tylko dostrzegła jej niebieskie futerko obok Kolczastego Łuku. Córka Krokusowej Łąki przywitała się kiwnięciem głowy, a po chwili stała już przy boku Lawendy czekając na informację, co dziś będą przerabiać. Może w końcu walkę? Z jednej strony Fiołek nie chciała nikogo ranić, ale chyba nie będą walczyć z wysuniętymi pazurami, prawda? — Witaj Lawendowa Gwiazdo, jak mija ci poranek? I co będziemy robić? — Drugie pytanie było oczywiście motywem przewodnim, ale wypadałoby się chociaż miło zapytać, co u cioci Lawendy, prawda?
Słodka jak truskawki latem
A trzyma w łapie tylko kubek słonych łez
Skromna jak pole fiołkowe i to w ponury dzień
Ej chyba dzwoni kurier
Tylko szkoda że tym razem kwiaty wylądują w kuble
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#63
Lawendowa Gwiazda nie czekała długo, a przy niej pojawiła się Fiołkowa Łapa zwarta i gotowa do działania, a to dobrze, bo dziś czeka je ciężki dzień. Na pewno nie obejdzie się bez bólu, siniaków, zadrapań, stłuczeń i tym podobnych obrażeń. Oczywiście, będą walczyć bez pazurów i zębów, ale wiadomo jak to jest, można niechcący zrobić krzywdę. Lawendzie na samą myśl o sparingu robiło się słabo. Na treningu może robić wszystko, tłumaczyć sto razy Kodeks Wojownika, polować godzinami, ale za walką nie przepada. Zawsze potem czuje się obolała, a do tego nie jest już pierwszej młodości jak kiedyś, więc coraz gorzej to znosi. Chyba będzie musiała przejść na emeryturę i już nie brać sobie nowych terminatorów, a tylko ukończyć obecne treningi.
- Witaj, Fiołkowo Łapo, bardzo dobrze, wstałam, oceniłam pogodę, ułożyłam futerko i zjadłam wróbla, na więcej nie starczyło czasu- odparła z entuzjazmem. Właściwie poranek jak co dzień, nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego, i dobrze. Lepiej tak niż jakby miały być jakieś kłopoty.
- A co u ciebie słychać? Spędziłaś czas z rodziną? Fiołkowym Świtem? Traszkową Łapą? Nie mam czasu z nimi porozmawiać, więc może tobie się udało?- zarzuciła Fiołek pytaniami. Lawenda nawet już nie pamięta ile minęło od jej ostatniej rozmowy z Fiołkowym Świtem. Ostatnio miała ona miejsce jak córka Czyżyka była terminatorkom, to lata świetlne temu. Szkoda, że nie udaje jej się porozmawiać z rudym kocurem, może jeszcze to nadrobią. Za to z Traszkową Łapą całkiem nie dawno rozmawiała, nawet obiecała mu, że zostaną kumplami. Niestety, do dnia dzisiejszego nie dane im było spędzić ze sobą czasu. Ech. Może chociaż od Fiołek Lawenda dowie się jakiś ploteczek.
- Dzisiaj rozpoczniemy walkę- oznajmiła i dała znak ogonem, aby wnuczka Malinowego Nosa ruszyła za nią przez Kolczasty Łuk. Kotki skierowały się na Wyjące Wzgórza idąc obok siebie, aby tam odbyć trening.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#64
Fiołeczek przeciągnęła się jeszcze raz, aby już rozgrzać i rozluźnić pospinane mięśnie po całej nocy. Szykowała się na polowanie, chciała już wyjść z obozu, poczuć to świeże powietrze, popatrzeć na te tereny zasypane w śniegu, a w dodatku idzie z ciocią Lawendą, czy mogło być lepiej? No oczywiście słoneczko mogło grzać przyjemnie w kręgosłup, ale wtedy śnieg by się rozpuścił. W każdym razie czy ze słońce czy bez spojrzała na szarą koteczkę, która zaczynała odpowiadać. Uważnie wysłuchała drugiej strony, pewnie wstała, gdy niebo było ciemne, ale za to ile rzeczy zdążyła zrobić! Umyć futerko, w które jej przypadku było we wszystkie strony, zdążyła zjeść nawet śniadanie, a w brzuchu Fiołeczek lśniła pustka, ale na razie jej to nie przeszkadzało. Chciała poświęcić całą uwagę nauce, a uczucie głodu spychała na drugie miejsce uwagi, nie było tak ważne. — Dziękuje, że pytasz, u mnie dobrze, ale mogło być lepiej. Nigdy nie czułam sie tak dobrze w obozie, jak teraz. Och, tak, ostatnio rozmawiałam z dziadkiem, ale Traszka cały czas, gdzieś mi ucieka sprzed nosa. Mam wrażenie, że jest wciąż trochę kociakiem, ale przynajmniej ma co robić. — Opuściła głowę przed siebie i wysunęła język w akcie niezadowolenia. Pewnie jeszcze spał, a ona już musiała wstać i trenować, ale coś za coś. Chciała w końcu być wojownikiem więc musiała się poświęcić.
Chciała spędzać więcej czasu z rodziną, ale nie zawsze się dało, kiedy zostanie wojownikiem może będzie mogła chodzić z resztą rodziny na patrole czy na polowania. Trochę się przygnębiła i podekscytowała, gdy usłyszała o walce. Coraz bliżej ceremonii, a wciąż tyle do nauki. — Nie chcę cię zranić! Co jeśli cię uderzę i będziesz mieć ranę? Będzie cię boleć! — Jej głos był przepełniony niepokojem, chciała walczyć, ale bała się, że skrzywdzi mistrzynię. Może najpierw poćwiczą bez pazurów? Byłoby cudownie na pierwszy raz. Mimo wszystko posłusznie podążyła za przywódczynią na Wyjące Wzgórza tuż przy jej boku.
Słodka jak truskawki latem
A trzyma w łapie tylko kubek słonych łez
Skromna jak pole fiołkowe i to w ponury dzień
Ej chyba dzwoni kurier
Tylko szkoda że tym razem kwiaty wylądują w kuble
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#65
Niebieska kotka z uśmiechem na pyszczku słuchała Fiołkowej Łapy. Uważała, że zawsze może być lepiej, ale nie ma co narzekać. Teraz to naprawdę mają dobrostan, jeszcze niedawno nie mieli co jeść i żyli strachem spowodowanym pożarem, a teraz chwilowo mają spokój. Oby taki stan utrzymał się jak najdłużej. Gdy Fiołek wspomniała o Traszce to Lawenda zachichotała. Zgadzała się z opinią szylkretowej kotki, że syn Ropuszej Łapy wciąż jest kociakiem, ale zanim zostanie wojownikiem to powinien dojrzeć. Sama nie była poważna jak otrzymała te szlachetną rangę. Do dziś Lawenda jest śmieszkiem i gadułą z bujną wyobraźnią, do tego żadną głupią zabawą nie pogardzi.
- Mam nadzieje, że u Fiołkowego Świtu wszystko w porządku. Wiem, że ze zdrowiem to już nie najlepiej... Traszka, tak. Uroczy z niego kocurek. Ciekawe co z niego wyrośnie. Wydaje mi się, że świetnie odnajduje się w Klanie- wyraziła swoje zdanie.
Lawendowa Gwiazda słysząc obawy swojej podopiecznej zaśmiała się głośno. Miło było, że się o nią martwiła i troszczyła. Niestety, muszą przerobić walkę, gdyż jest ona podstawą do otrzymania rangi wojownika, tego nie da się uniknąć, mimo, że Lawenda bardzo by chciała. W sumie mogłaby podrzuć komuś innemu Fiołek na trening walki, ale co z niej by była za mistrzyni?
- Jest taka możliwość, ale musisz się nauczyć dobrze walczyć, aby bronić swój Klan i siebie. Będziemy się bić bez pazurów i zębów. Siniaki, cóż... mogą się zdarzyć- powiedziała i na koniec przygryzła wargę. Aż jej dreszcz przeszedł po kręgosłupie na myśl o siniakach. Następnie machnęła łapka, aby dać znak, że naprawdę nie ma się czym przejmować.
- Powiedz mi, jakie są słabe punkty naszego ciała, w które warto celować?- zleciła, aby nieco zmienić temat.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#66
W drodze na trening Fiołkowa Łapa szła z głową w dół, co jakiś czas patrząc na mistrzynię, raz na zamarźnięta drogę unikając lodu. Jak znalazł się mały kamyczek to chętnie go kopała łapką, ale gdy kamyczki zniknęły to w końcu zaczęła się koncentrować na szare kotce. — Nie zniosłabym, gdyby mu się coś stało. Wiem, że jego lata młodości minęły, ale jest zbyt cudownym kotem, by- — Nawet nie skończyła, a odwróciła głowę w drugą stronę. Nie chciała o tym myśleć, nie mogło jej przez gardło, a tym bardziej umysł, fakt, że kiedyś zostanie sama, jak palec. Żeby łzy nie nacisnęły się do oczu wytrąciła szybko myśli, dobrze, że ciocia Lawenda dokończyła o Traszce. Fakt, był pocieszny, wcale nie zachowywał się, jak terminator, ale nie zamierzała go o tym uświadamiać, niech cieszy się dzieciństwem póki może. Zachichotała na słowa kotki, oczywiście, kocurek czuł się tutaj, jak rybka w wodzie. — Oj tak, jest bardzo pocieszny. Sama chciałabym mieć kiedyś takiego szkraba, ale chyba bym nie nadążyła za nim. — Zakryła łapką pyszczek, by nie śmiać się tak głośno, jakby teraz chciała.
Och, wizja jej z kociętami jest piękna, ale odległa, nawet nie ma po co o tym teraz myśleć. Chrząknęła cicho, gdy dotarły na miejsce, otarła się delikatnie o futerko przywódczyni, a sama ustawiła już odruchowo się przed mistrzynią po chwili. Dzisiaj miały ćwiczyć walkę, więc raczej warto patrzeć na swojego przeciwnika, co nie? W szczególności, że będzie teraz trochę boleśnie, a ona nie chcę się pogubić. Polowanie na razie wydawało się jej przyjemniejsze niż kupa siniaków, wiedziała, że robi to po coś, ale nie w jej żyłach było krzywdzić kogoś. Z lekkim grymasem wpatrywała się w swoje łapy, chowała i wysuwała pazury na zmianę, próbując się przyzwyczaić do nowego zadania. Oby tylko nie taplała się po ziemi, bo jak upadnie na tyłek to siadać nie będzie mogła. Czuła się zmieszana, ale powoli gotowa na walkę, chociaż jej adrenalina na razie nie buzowała, miała nadzieję, że zaraz się wczuję i będzie tylko lepiej. Trochę się rozluźniła słysząc pytanie, nie walczą, najpierw teoria, cudownie, mniej siniaków. — Na pewno brzuch, ogon, uszy i łapy. — To akurat nie było trudne, wszystko to wiedziała z dzieciństwa, gdy szarpała się wesoło z rodzeństwem i dostała w uszy, a to w brzuch. No i na logikę brzuch najbardziej był wrażliwy, nie po to śpią w kulkę chroniąc narządy, aby ktoś je ranił. W każdym razie czubkiem ogona swobodnie machała na boki czekając na rozwój wydarzeń.
Słodka jak truskawki latem
A trzyma w łapie tylko kubek słonych łez
Skromna jak pole fiołkowe i to w ponury dzień
Ej chyba dzwoni kurier
Tylko szkoda że tym razem kwiaty wylądują w kuble
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#67
Córka Mknącego Ptaka słysząc słowa Fiołkowej Łapy poczuła ścisk w gardle. Sama nie chciała, aby Fiołkowy Świt odszedł do Gwiezdnego Klanu. Jest w Klanie odkąd pamięta i zawsze może na niego liczyć. Rudy kocur jako jedyny pocieszał Lawendę po stracie Pluskającej Kropli, jej przyjaciółki oraz po śmierci Czyżykowego Głosu, jej taty. Jak Klan będzie funkcjonował, gdy zabraknie tego wyjątkowego kota? Lawendowa Gwiazda dotknęła ogonem barku Fiołkowej Łapy i uśmiechnęła się do niej delikatnie.
- Spotka się wtedy z Malinowym Nosem oraz Kruczym Ogonem, bardzo ich kochał i zobaczy się z resztą rodziny- powiedziała łagodnym tonem głosu. Na pewno Fiołkowi brakuje jego wspaniałej partnerki oraz partnera, nie wspominając o rodzeństwie takim jak Pluskająca Kropla czy Piaszczysty Brzeg. Jeszcze rudy kocur będzie mógł się zobaczyć ze swoją wnuczką Malinową Łapą, siostrą Fiołkowej Łapy. W Gwiezdnym Klanie Fiołek będzie po prostu szczęśliwy i otoczony rodziną.
- No, no, tylko bez pośpiechu- zażartowała. Lawenda uważała, że najpierw wypada skończyć trening, a dopiero później zakładać rodzinę. Zresztą, chyba niebieska kotka nie ma powód do obaw, ich trening powoli dobiega końca, a Fiołkowa Łapa nie ma jeszcze partnera. Chyba.
- Znaczy wiesz, rób, co uważasz za słuszne. Masz jakiegoś kocura na oku?- zapytała z błyskiem w oczach. Zaciekawiło ją czy Fiołek od jej powrotu zdążyła się już zakochać, a może ma partnera, a ona o niczym nie wie?
Córka Czyżyka wysłuchała słabych punktów i przytaknęła głową. Wzięła głęboki oddech, aby przystąpić do wyjaśniania. W międzyczasie jeszcze rozejrzała się po zimowych krajobrazie, który każdego dnia zapiera dech w piersiach.
-. Zgadzam się. To po kolei. Pyszczek jest wrażliwym miejscem, ponieważ znajdują się na nim ważne narządy, na przykład oczy. Nawet skromne zadrapanie nad nimi może spowodować, że krew zaleje ślepia i dzięki temu utrudni walkę przeciwnikowi. Nie wspominając o sytuacji, jak w ogóle uda ci się uszkodzić oko przeciwnika. Do tego mocne uderzenie w pysk czy głowę może po prostu oszołomić kota czy drapieżnika. W szyi i brzuchu można zrobić poważną i krwawiącą ranę, ponieważ to miękkie miejsca. W łapy celujemy aby pozbyć kogoś równowagi. Wrażliwymi miejscami jest jeszcze ogon i uszy, które można odgryźć, a to spowoduje ból. Ponadto ogon to narząd równowagi i bez niego przeciwnik będzie miał problem z poruszaniem. Twoja babcia straciła ogon i musiała popracować nad tym, aby normalnie funkcjonować- opowiedziała o słabych punktach, po czym zamilkła, aby Fiołkowa Łapa miała czas na przetrawienie informacji.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#68
Fiołkowej Łapie zrobiło się milej, gdy mistrzyni dotknęła jej barku, w jakiś sposób dodało jej to otuchy, nie wyobrażała sobie, że kot jak jej dziadek miałby odejść, w prawdzie wiedziała, ze rodzimy się po to, by umrzeć, ale nadal ją smucił ten fakt. W każdym wypadku chcę poświęcić mu dużo uwagi, nawet gdyby miał odchodzić to tylko ze świadomością, że Fiołek zawdzięcza mu imię i bardzo go kochała. Zacisnęła mocniej szczękę, ale poluzowała ją, w Klanie Gwiazdy nie będzie cierpiał, Lawenda miała rację. Polizała ją w bark, dobrze, że jej mentorka była tak miłym kotem z ogromnym zapasem cierpliwości. Widocznie od początku ich drogi miały się połączyć, bo wątpi, że jej babcia tego nie planowała, może nawet dostała jakiś znak, że to akurat córka Mknącego Ptaka ma uczyć malutką Fiołeczek. — Masz rację, spotka się ze wszystkimi, których kochał. — Odparła patrząc na niebieski pyszczek kotki. Zaśmiała się na słowa o pośpiechu, ależ oczywiście, że się nie śpieszy! Aby zostać matką potrzeba choć trochę rozumu, a ona nie zawsze go posiadała, przykładem na to było to, że zgubiła drogę powrotną do własnego domu. Poza tym chciała jeszcze trochę skorzystać ze swobody, biegać po wrzosowiskach ganiając króliki i wiele więcej rzeczy, które z kociakami mogły być trudne do zrobienia. Podziwiała królowe, które kochały spędzać czas w kociarni, ale na razie to nie dla niej. Poza tym, czy ktoś widzi ją z małymi kluskami przy cycku? No ona sama trochę siebie nie widziała, gdyby tylko można było pominąć niektóre etapy i od razu mieć kocięta. Przełknęła gorzko ślinę na kolejne pytanie, zastanawiała się jak powiedzieć, że owszem, ktoś jej się podoba, ale wcale nie był to kocur. Po głowie chodziła jej Toperz ze zgrabnymi nóżkami. — Znaczy, teoretycznie to ona — Miała nadzieje, że przywódczyni Wichru nie uzna tego za dziwne. Fiołek naprawdę próbowała patrzeć na kocury, ale nie mieli tego czegoś, co dawało jej przyjemnego uczucia w brzuszku. Potrząsnęła główką, zaczynały trening, a porozmawiają o tym później.
Gdy Ciocia Lawenda wymieniała poszczególne części ciała patrzyła na siebie, faktycznie się wszystko zgadzało. Oczy były wrażliwe, wyobraziła sobie, jaki ból towarzyszył, kiedy dostawało się w nie pazurami. Szyja też była czymś, co bolało, kiedy zatapiało się w niej zęby, na resztę narządów przytaknęła głowa. Przez chwilę zamilkła układając sobie w głowie te wszystkie nowe informację. — A więc podczas walki celować w te punkty? — Zapytała się przekręcając główkę w lewą stronę. Na ciekawostkę o babci się lekko zdziwiła, ale już wcześniej zauważyła, że babcia ma coś nie tak z ogonkiem. Dopiero jednak teraz zrozumiała dlaczego. — Jak go straciła?
Słodka jak truskawki latem
A trzyma w łapie tylko kubek słonych łez
Skromna jak pole fiołkowe i to w ponury dzień
Ej chyba dzwoni kurier
Tylko szkoda że tym razem kwiaty wylądują w kuble
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#69
Lawendowa Gwiazda słysząc śmiech Fiołkowej Łapy, wiedziała, że może być o nią spokojna. Właściwe w ogóle się nie martwiła, Fiołeczek jest jeszcze nieco dziecinna i raczej dla niej za wcześnie na rodzicielstwo. Do tego musi jeszcze dojrzeć, chyba, że naprawdę ją zaskoczy albo w ekspresowym tempie dorośnie, tak też może się zdarzyć. Lawenda słysząc, że Fiołkowa Łapa ma na oku kotkę, zrobiła zdziwioną minę. Nie było dla niej nowością, że podoba się komuś osobnik tej samej płci, w końcu jej brat Sokoli Cień był w związku z Zajęczym Susem i nawet razem wychowywali znalezione kocięta, ale i tak była zaskoczona tą informacją.
- O, mam nadzieje, że wam się ułoży- oznajmiła przyjaźnie. Nawet już nie chciała pytać kim jest ta kotka. Ważne, żeby Fiołek była szczęśliwa. Szkoda tylko, że z tej relacji nie może być kociąt, które są przyszłością Klanu. Zresztą Lawenda nie ma co oceniać. Jej partnerem jest Samotnik z którym planuje kocięta od dłuższego czasu, ale wciąż oboje nie są przekonani do tego ze względu na liczne trudności.
- Tak- odpowiedziała krótko. Następnie Lawenda potrząsnęła całym ciałem, aby strzepnąć śnieg, który przykrył jej niebieskie futerko. Nie chcący trochę obsypała Fiołek.
- Wybacz, jeśli chodzi o twoje pytanie to nie mam pojęcia jak go straciła. Pamiętam tylko jak musiała ćwiczyć- powiedziała szczerze. Lawendowa Gwiazda przypuszczała, że może podczas zawalenia się Obozu w jaskini go straciła, ale równie dobrze mogł zostać on odgryziony w walce z drapieżnikiem czy innym kotem. W każdym razie jak Lawenda przyszła na świat to Malinowy Nos nie miała ogona.
- Porozmawiajmy teraz o otoczeniu. Masz jakieś pomysły jak je wykorzystać ?- zapytała ciekawa kreatywności Fiołkowej Łapy.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#70
Fiołek mruknęła potwierdzająco na słowa Mistrzyni. W prawdzie kotka, którą miała na oku chyba nawet nie wiedziała, że coś w sercu Fiołek iskrzy, ale jeszcze nie jest czas. Spojrzała na starszą kotkę, ciekawe czy Lawenda miała kogoś! W ogóle zastanawiała się, czy Mistrzyni po tym, jak skończy jej trening to postanowi mieć kocięta. Chciałaby zobaczyć małe Lawendy! W każdym razie była bardzo szczęśliwa, że przywódczyni akceptuję ją taką jaką jest, to przyniosło Fiołeczek ogromną ulgę. Jedyne nad czym cierpiała to to, że nie będzie mogła mieć z takiego związku swoich kociąt, no ale jak mówiła to na razie nie ma nad czym się użalać. Poczuła się dumnie z faktem, że dobrze pomyślała, a więc przy ataku będzie musiała celować w szyje, uszy, oczy, brzuch, we wszystko w co nie chciała celować.
Zapewne ogon babci jakieś zwierzę musiało odgryźć albo straciła w walce, słowa mentorki tylko ją utwierdziły że nic przyjemnego nie było z tym związanego. Spojrzała na otaczający je śnieg, był niegroźny sam w sobie, ale mogła nim trafić w oczy przeciwnika. — Mogłabym trafić nim w twoje oczy, to jedyne co przychodzi mi na myśl, co można z tym puchem zrobić. — Mruknęła lekko zawiedziona, że nie może wymyślić nic lepszego.
Słodka jak truskawki latem
A trzyma w łapie tylko kubek słonych łez
Skromna jak pole fiołkowe i to w ponury dzień
Ej chyba dzwoni kurier
Tylko szkoda że tym razem kwiaty wylądują w kuble
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#71
Lawenda słysząc odpowiedź Fiołkowej Łapy była zawiedziona jej kreatywnością, ale nie okazała tego. Uśmiechnęła się promiennie i postanowiła dać kilka przykładów, aby nakierować szylkretową kotkę na odpowiednie tory. Może wtedy pójdzie lepiej?
- Zgadza się. Chyba trochę źle sformułowałam pytanie, chodziło mi o ogólne wykorzystanie terenu, nie tylko tego co widzisz i co masz aktualnie pod łapą- mówiła i jednocześnie gestykulowała kończyną. Najpierw powoli ją przesunęła z lewej do prawej strony, a później poklepała śnieg. Następnie Lawendowa Gwiazda mrugnęła okiem do Fiołkowej Łapy, aby dodać jej otuchy.
- Można na przykład rzucić piaskiem w oczy, aby oślepić przeciwnika. Również można ustawić się tak, aby słońce świeciło w jego ślepia i raziło go utrudniając walkę. Przy atakach z zaskoczenia dobrym pomysłem jest wykorzystanie koloru swojego futerka, aby wtopić się w otoczenie. Biały kot w Porze Nagich Drzew ma duże pole do popisu, a ty Porą Opadających Liści. W czasie walki można jeszcze wprowadzić przeciwnika w ślepy zaułek, popchnąć w krzaki lub do wody, jeśli nie umie pływać. Jakieś jeszcze pomysły?- powiedziała swoje przykłady i próbowała zmotywować Fiołek do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami, które może zrodziły się w jej głowie,
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#72
Ach no tak, Lawendzie nie chodziło o to, co zrobi z tylko śniegiem, ale co zrobi w ogóle z otoczeniem. To trochę zmieniało pytanie! Rozejrzała się, w oddali zauważyła drzewka, krzaki, a to wszystko mogło dać przykrywkę. — Zapewne mogłabym się schować w krzakach albo za drzewem. — Odpowiedziała siadając tyłkiem na zimnym śniegu. Mruknęła potwierdzająco rozumiejąc, o czym mówi Mistrzyni. Spojrzała na futerko, gdy wspomniała o jej kolorze futerka. Faktycznie, gdy liście były kolorowe trudniej było ją zauważyć, a ciocię Puch ledwo zauważyć teraz, gdy wygląda jak chodzący śnieżek. Zastanawiała się, kiedy futerko Lawendowej Gwiazdy trudno zauważyć, wydawało jej się, że również w Porze Opadających Liści albo w pochmurne dni w Porę Nagich drzew. — Możemy też podczas walki próbować na niego skoczyć i wylądować na grzbiecie. Pod ciężarem się zawali, a my możemy go ugryźć w kark, żeby go zabić. A z otoczeniem możemy rzucić w niego ziemię? Albo wprowadzić w ciernie, żeby jego futro się zahaczyło. Tyle mogę wymyślić. — Nie była pewna, czy dobrze mówi, ale starała się pójść w stronę logiki. Przyszło jej jeszcze coś do głowy więc szybko dodała: — Według mnie też dobrze ocenić przeciwnika. Ja na przykład bym nie walczyła z kimś trzy razy większym ani szybszym, mogłabym nie nadążyć z jego ruchami, wolałabym uciec. Czy dobrze myślę? — Stwierdziła, że warto ocenić przeciwnika pod względem jego zalet. Szara kotka pewnie jest w miarę zwinna, mogłaby ją szybko złapać, natomiast według Fiołek ona sama mogłaby kogoś porządnie przygnieść czy ugryźć. Wolała jednak poczekać, aż Mistrzyni sama to potwierdzi, żeby nie wyjść na głupka. Powoli też zaczynała się ekscytować, zaraz zaczną walkę, może niezbyt podobało jej się krzywdzenie innych, ale była ciekawa by to spróbować!
Słodka jak truskawki latem
A trzyma w łapie tylko kubek słonych łez
Skromna jak pole fiołkowe i to w ponury dzień
Ej chyba dzwoni kurier
Tylko szkoda że tym razem kwiaty wylądują w kuble
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#73
Teraz Fiołkowej Łapie szło o wiele lepiej. O to chodziło Lawendzie. Natychmiast energicznie pokiwała głową potwierdzając słowa szylkretowej koteczki, jednocześnie zachęcając ją do dalszych pomysłów. Kolejna propozycja nie do końca była związana z otoczeniem, ale jak najbardziej można ją w walce wykorzystać. Lawendowa Gwiazda skrzywiła nieco pyszczek, kiedy usłyszała o uśmiercaniu kota poprzez ugryzienie w kark. Prawdę mówiąc nie słyszała zbytnio, aby ktoś kogoś zabijał. Jedynie wpadły jej w ucho ze dwa takie przypadki?
- Tak, o to mi chodziło. Ciernie to bardzo dobry pomysł. Jeśli chodzi o uśmiercanie kota to w Kodeksie Wojownika mamy punkt, że honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, aby zwyciężyć swoje walki, jest to dozwolone tylko w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika- wyjaśniła spokojnie. Miała nadzieje, że Fiołkowa Łapa już więcej nie wspomni o zabijaniu innych, bo to naprawdę straszne. Sama nigdy nie odważyłaby się pozbawić życia jakiegoś kota. Zranić owszem, ale zabić? Brrr. Kolejne słowa wprowadziły Lawendową Gwiazdę w zadumę. W pewnym sensie Fiołek miała rację, tylko w pewnych sytuacjach oznaczałoby to tchórzostwo.
- Em... Jeśli miałabyś sama zaatakować to dobrze myślisz, jeśli chodzi o inne sytuacje to mam inny punkt widzenia i wydaje mi się, że ty też w niektórych sytuacjach, mimo to stanęłabyś do walki, na przykład w obronie Klanowicza, kociaka czy starszego. Chyba nie zostawiłabyś ich w potrzebie ratując własne życie? Kodeks Wojownika wyraźnie mówi, że masz bronić swojego Klanu nawet kosztem własnego życia czy też, że nie powinnaś opuścić kociaka w niebezpieczeństwie - wyraziła swój punkt widzenia. Następnie Lawenda wzięła głęboki oddech, aby kontynuować swoją wypowiedź.
- Wiesz to, że przeciwnik jest dużo większy nie znaczy, że jest zwinny. Może mieć ruchy jak ślimak i zdążysz go z dziesięć razy uderzyć nim on machnie łapą. Przeciwnik też może być szybki i zadawać wiele ciosów, ale to nie znaczy, że nie powalisz go jednym dobrze wymierzonym uderzeniem- wytłumaczyła i szturchnęła Fiołek łokciem mrugając okiem. Miała nadzieje, że zmieniła trochę punkt widzenia swojej podopiecznej odnośnie walki. Córka Mknącego Ptaka odczekała chwile, aby mogła ona przetrawić wszystkie informacje.
- Masz jakieś przemyślenia związane z tym co powiedziałam? Poruszyłaś bardzo ciekawą kwestię- powiedziała z entuzjazmem. Chętnie teraz wysłucha co ma Fiołek do powiedzenia.

Gdy już kotki podyskutowały sobie o walce i dotarły na Wyjące Wzgórze to Lawenda oddaliła się paręnaście kroków od wnuczki Malinowego Nosa, aby po chwili stanąć naprzeciwko niej. Lawendowa Gwiazda napięła wszystkie mięśnie i lustrowała spojrzeniem swoją podopieczną.
- Zaczynamy!- oznajmiła i czekała na atak Fiołka.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#74
To dobrze, że Fiołek mówiła poprawne odpowiedzi, w końcu zaczynała czuć, że walka taka zła nie jest, jak myślała, że będzie. Trochę praktyki, a będzie w tym wyśmienita. Wypięła dumnie pierś, gdy mistrzyni wspomniała o cierniach, tak podejrzewała, że coś co unieruchomi przeciwnika da dużą przewagę! Przytaknęła na wzmiankę o Kodeksie Wojownika, Lawenda mogłaby trochę więcej o nim powiedzieć jeśli już tu są, znała te najbardziej oczywiste zasady, ale reszta była niezbyt przyswojona. Gładko przeszły do tematu o walce dla Klanu, wydawało jej się to tak oczywiste, że myślała w tym przypadku o walce z kimś z poza własnego Klanu. Gdyby tylko musiała się rzucić w wir walki, żeby chronić słabszych to zrobiłaby nawet nie mrugając. Być może dlatego tak ważne było się uczyć walki? Dzięki niej ochroni innych, a oni ją, układ niesamowicie wyrównany. Pozwoliła, by przywódczyni spokojnie dokończyła, nie chciała się wcinać jak gbur, bo może coś istotnego chciała jeszcze dopowiedzieć, a wnuczka Malinowego Nosa mogłaby przeszkodzić. Wyobraziła sobie walkę z kimś większym od niej, ot jakimś samotnikiem. Faktycznie mógł być wielki jak dąb, ale jego ruchy mogły być o wiele wolniejsze, albo mogła go zwinnie ugryźć i powalić jednym ciosem na ziemię. Musiała przyznać, że szara kotka w większości rozwiała jej wątpliwości.
— Źle mnie zrozumiałaś! Urodziłam się po to, by chronić mój Klan więc wspominałam tylko o walce z kimś, kto nam zagraża! Być może nie dopowiedziałam tego, co miałam w głowie. W każdym razie już mi lepiej, nie boje się z tobą walczyć. — Odparła dumna z siebie. Po chwili padło pytanie o przemyśleniach, nie miała do końca związanego pytania z walką, ale z Kodeksem. Zaciekawił ją, może powie coś o nim więcej? Pokiwała głową, aby pokazać, że nic nie chce dodać. Chcę zapytać po walce, aby było już to na spokojnie,

Serce terminatorki zabiło mocniej, właśnie zaczynały praktykę walki, z jednej strony czekała już na to, a z drugiej wciąż coś drgało przerażającego. Poczekała grzecznie, aż córka Mknącego Ptaka się oddali, a sama w międzyczasie skupiła się na oddechu i na tym, by szerzej rozstawić łapy. Gdy tylko mistrzyni stanęła to Fiołek podjęła decyzję, by jak najszybciej rzucić się na kręgosłup starszej kotki. Szybkimi susłami podbiegła do niej i wybiła się, aby trafić na grzbiet kocicy, chciała by się potknęła, zaburzyła swoją równowagę. Dla szylkretki było to proste zadanie, chyba zdoła ją pokonać![/b]
Słodka jak truskawki latem
A trzyma w łapie tylko kubek słonych łez
Skromna jak pole fiołkowe i to w ponury dzień
Ej chyba dzwoni kurier
Tylko szkoda że tym razem kwiaty wylądują w kuble
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#75
Lawendowa Gwiazda zrobiła skruszoną minę, gdyż jak się okazało źle się z Fiołkową Łapą zrozumiały. Nie potrzebnie Lawenda się tyle naprodukowała, ale cóż.
- Oj, to przepraszam. No nic, ale przynajmniej poruszyłyśmy trochę Kodeks Wojownika- oznajmiła przepraszająco i westchnęła głośno. Dobrze, że zbliżają się do Wyjących Wzgórz przynajmniej Lawenda kolejny raz się nie pogrąży.
Córka Czyżykowego Głosu zmrużyła oczy i czekała na atak ze strony Fiołkowej Łapy. W końcu ta ruszyła na nią. W tym momencie niebieska kotka wiedziała, co zamierza zrobić, po prostu odskoczyć w bok. Była w pełni przygotowana i gdy Fiołek była wystarczająco blisko wykonała swój ruch. Cała akcja skończyła się na tym, że Lawenda stała kawałek dalej nietknięta, natomiast córka Krokusowej Łąki wylądowała bezpiecznie na czterech łapach.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości