Mistrz: Niedźwiedzi Kieł
Płeć: kocur
Matka: Wydmowy Wiatr
Ojciec: eee... {Głogowy Cień}
Partner: ni ma
Prześliczny rudzielec. Klasycznie pręgowany z długą sierścią. Jest duży jak na swój wiek i dobrze zbudowany. Oczy są jaskrawo niebieskie
Jest zimny i nie lubi zawierać nowych znajomości. Woli trzymać się rodziny i kotów, które wykazały się czymś, co pozwoliło Pstrągowi im zaufać.
Kocur zawiódł się gdy Niedźwiedzi kieł, powiedziała o kontynuacji teorii. Eh... Prace umysłowe nie był jego specjalnością, a pamięć miał znikomą.
- D-do Gwiezdne-go k-klanu trafiają z-z-zmarłe... koty. - rudzielec zamyślił się na chwilę, myśląc o tym, że sam mógłby tam trafić... - T-tylko tyle w-wiem... - No jasne, załamywanie mistrzyni część dalsza. Ciekawe, czy kiedykolwiek będzie dumna z Pstrąga, jak na razie ten robi wszystko, żeby do tego nie doszło. Oczywiście, nie robi tego naumyślnie, on taki... po prostu jest. Mało wie, mało umie, mało mówi, mało robi cokolwiek. Twardy orzech do zgryzienia.
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Ech, no tak. Spodziewała się, że Pstrąg nie będzie NIC wiedział. Najchętniej karnie poświęciłaby cały pierwszy dzień treningu tylko i wyłącznie na siedzenie przy teorii, ale sama by się przy tym zanudziła na śmierć, a więc ostatecznie plany były trochę inne. Na walkę Pstrąg będzie musiał sobie poczekać, bo to nie było coś dla nieopierzonych frajerów, a coś prawdziwie WOJOWNICZEGO. Walka mogła być dla niego nagrodą, a do tego będzie się musiał najpierw wykazać. Rzecz w tym, że na razie się na to nie zapowiadało, ale Chaber poświęcała całe swoje pokłady cierpliwości temu, żeby zachować spokój i po prostu po raz kolejny przebrnąć przez falę nudnej teorii.
– Ta, ale nie wszystkie. Do Gwiezdnego Klanu trrafiają tylko te koty, którrre przestrzegały za życia Kodeksu. Ci, którzy go często łamali, trrafiają do Ciemnego Lasu, czyli inaczej Miejsca, Gdzie Brrak Gwiazd. Do klanów przejdziemy za chwilę, ale zanim to zrrobimy, omówimy to, co dzieje się poza klanami – powiedziała i zamilkła na chwilę. – Samotnicy to koty, którrre nie są w żadnym z klanów. Mogą się łączyć w grupy lub żyć samotnie. Mieszkają na ziemiach niczyich, czyli takich, którrre nie należą do żadnego z klanów. Innymi kotami, którrre nie należą do klanów, są pieszczochy dwunogów – koty, którrre mieszkają z dwunogami na ich Osiedlu, we wnętrzu ich gniazd. Jedzą coś, co wygląda jak krrólicze bobki i są zależne od dwunogów, ale dwunogi zapewniają im żarrrcie i bezpieczeństwo. Za to jeśli o samych dwunogów chodzi, są to bezwłose istoty, którre porrruszają się na dwóch nogach. Są wielkie, kot nie ma szansy z nimi walczyć i dlatego czasem porrrywają koty z klanów, żeby zrrobić z nich pieszczochy. Mają też swoje potworrry, coś jeszcze większego i niesamowicie szybkiego. Potworrry porrruszają się po Grzmiących Ścieżkach. W okolicy jest jedna Grzmiąca Ścieżka, więc kiedyś ci ją pokażę, ale dzisiaj idziemy w inną strronę. Jakieś pytania? – spytała, licząc na to, że kocur będzie z nią szczery, bo nie mógł potem robić głupich błędów w podstawach.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł
Płeć: kocur
Matka: Wydmowy Wiatr
Ojciec: eee... {Głogowy Cień}
Partner: ni ma
Prześliczny rudzielec. Klasycznie pręgowany z długą sierścią. Jest duży jak na swój wiek i dobrze zbudowany. Oczy są jaskrawo niebieskie
Jest zimny i nie lubi zawierać nowych znajomości. Woli trzymać się rodziny i kotów, które wykazały się czymś, co pozwoliło Pstrągowi im zaufać.
- S-skąd wzięli się d-dwunodzy? - Pstrąg powiedział to bardzo niepewnie. Zadawanie pytań jest oznaką niewiedzy, a niewiedza jest oznaką słabości. Rudzielec za nic w świecie nie chciał być słaby, chociaż i tak już był. Przerażony pyszczek psotnika wpatrywał się w mistrzyni. Oczekiwał na odpowiedź, spodziewając się również opieprzu. No co? Nie znał za dobrze Niedźwiedziego kła, nie wiedział, jak zareaguje.
- D-dlaczego są źli? Skąd w-wziął si-ę ten pot-twór? - terminator zebrał całą swoją odwagę i zaczął pytać. Pytania były banalne, chyba... Czy w ogóle wiadomo skąd, te potwory się wzięły? A, może były przed nami? Wizja monstrum, jakimi są dwunogi, przerażała kocura. Jednak nigdy nikogo innego. Trochę osób z klanu i ryby. O, można wspomnieć jeszcze o ptakach. Nie miał okazji odkryć świata, więc zna niektóre stworzenia tylko z opowieści.
// Najmocniej przepraszam! Straciłem wenę, nie mogłem się na niczym skupić. Postaram się bć teraz regularny.
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Wbrew temu, czego Pstrągowa Łapa się obawiał, Niedźwiedzi Kieł wcale nie miała zamiaru wkurzać się za pytania. Owszem, była zła, że miał tak małą wiedzę, nawet BARDZO zła, bo to skutecznie utrudniało trenowanie i było zwyczajnie upierdliwe, ale winę na to zwalała głównie na matkę kocura. Najważniejsze było to, żeby Pstrąg ZROZUMIAŁ o co chodzi, bo jeśli po treningu Z NIĄ będzie miał problemy z jakimiś głupotami, to tylko przyniesie WSTYD. Sobie samemu i swojej mistrzyni, hmpf. To pytanie było jednak... specyficzne i Chaber zmarszczyła się lekko, myśląc nad odpowiedzią.
– Nie wyglądaj na takiego przerrrażonego, nie zjem cię przecież, nie? – zaczęła od czegoś trochę innego. Jeśli chodziło o oznaki słabości, to takie banie się własnego mistrza było znacznie gorsze niż niewiedza, tsk. – I w sumie to nie wiadomo. Po prrostu... byli. Tak jak istnieją inne zwierzęta od kotów, nie? Piszczki ze stosu i drrapieżniki. A to, że dwunodzy są dziwni, to inna sprrawa, póki się nie zbliżają nie są prroblemem. Gorzej, jak łażą nam po terrrenach – mruknęła i skrzywiła się lekko. Nie miała pojęcia, skąd wzięli się dwunodzy, ale póki nie przeszkadzali, to nie było co nad tym myśleć, nie?
– Kto ich tam wie? Dwunodzy są jak takie drrapieżniki, tylko, zamiast zabijać, porrrywają. Czemu? Tak sobie, bo lubią trzymać koty w swoich gniazdach, o. Podobnie z potworrrami. W sumie nie wiadomo, skąd się to wzięło, ale póki zostają na Grzmiących Ścieżkach, nie ma z nimi prroblemu. Tylko żeby ci przypadkiem nie przyszło do głowy, żeby łazić do Grzmiącej Ścieżki albo przez nią przechodzić dla rrrozrrywki – powiedziała. – A wrracając do tego, co dzieje się w klanach, a nie poza nimi: jak pewnie wiesz, nasz klan słynie z tego, że koty od nas potrrafią łowić i pływać. Koty z Grromu niegdyś były uważane za najsilniejsze, ale potem zmieniała się u nich władza w klanie i w ogóle było badziewnie, więc, yy, to trrochę nieaktualne. Cień jest dobrry we wspinaczce, Wicherrr przoduje w szybkości. Mówi się o nich, że są poganiaczami zajęcy, bo mają dużo łąk, na którrrych są zające i krróliki. W przypadku innych klanów... to trrochę takie gadanie, bo wiadomo, że nie każdy kot z Wichrru będzie szybki, ale dla nas pływanie i łowienie jest ważne, dlatego dzisiaj się nauczysz, jak to rrrobić. A zanim dojdziemy do rzeki, powiedz mi, kto w naszym klanie jest przywódcą, zastępcą, medykiem i terrrminatorrrem medyka... i czy słyszałeś coś o tym, jacy się w innych klanach – poleciła.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł
Płeć: kocur
Matka: Wydmowy Wiatr
Ojciec: eee... {Głogowy Cień}
Partner: ni ma
Prześliczny rudzielec. Klasycznie pręgowany z długą sierścią. Jest duży jak na swój wiek i dobrze zbudowany. Oczy są jaskrawo niebieskie
Jest zimny i nie lubi zawierać nowych znajomości. Woli trzymać się rodziny i kotów, które wykazały się czymś, co pozwoliło Pstrągowi im zaufać.
Rudzielec uważnie wsłuchiwał się w słowa mistrzyni. Gdy wspomniała o tym, żeby się nie bał... Nic się nie zmieniło, nie ma co się oszukiwać. Wyraz twarzy ani trochę się nie zmienił, a kocur dalej stał, jak stał. No, tak już miał. Próbował się rozluźnić, ale jedyne co to dało to głupie miny. Jeju, zawsze coś nie tak.
- P-przywódcą jest... Cz-czerwona Gwiazda... Z-zastępcą chyba... Z-zmierzch? Ć-ćmi zmierzch. M-medyk księżycowy p-pył, a t-terminatorem medyka j-jest... Barwinek! Zna-aczy Barwna-a Łapa!- no chyba jedyne co wiedział, to kto jest kim u nas. - W-wy innych klanach n-nie wiem... - no i dobra passa się skończyła. Było i minęło, kocur znowu się wygłupił przed Niedźwiedzim kłem. Jak ta nawet mu powie kto, kim jest, dalej nie będzie wiedzieć co to za koty. Ehhh...
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Westchnęła cicho, widząc, że nic się nie poprawiło, ale dobra. Może nie przyniesie to efektów OD RAZU, ale któregoś dnia Pstrągowa Łapa MUSIAŁ zmężnieć. Powiedziała mu w końcu, że będzie dobrym wojownikiem albo nie będzie ŻADNYM i zamierzała tej obietnicy dotrzymać. Inne koty mogły dopuszczać do rangi takich wojowników jak Wysoka Jąkała czy Czarnego Bza, ale dla Chaber były to zwyczajne POKRAKI i PORAŻKI. Skoro Pstrągowa Łapa się jąkał, to niech już tam będzie, TRUDNO, nawet jeśli było to żałosne, to przecież chyba nie dało się tak po prostu zrobić czegoś z jąkania. Grunt, żeby przestał wyglądać tak, jakby się wszystkiego BAŁ, bo co zrobiłby, kiedy zobaczyłby lisa, skoro bał się własnej mistrzyni?
– I tak nieźle – stwierdziła. Zawiodłaby się, gdyby Pstrąg nie znał przywódcy, zastępcy i medyka w Rzece, ale o innych klanach miał jeszcze prawo nie słyszeć, tym bardziej że Wydmowy Wiatr tak ZAWALIŁA kwestię edukacji swoich dzieci, ugh. Niedźwiedzi Kieł miała ochotę POWAŻNIE sobie z wojowniczką porozmawiać, ale nie chciała nawet marnować na nią swojego cennego czasu. – To słuchaj uważnie i zapamiętuj. W klanie Cienia przywódczyni to Płomykówkowa Gwiazda. Swoją drrogą strrasznie długie i nieprzyjemne imię, ble. Zastępczyni to Krrogulczy Szpon, a medyk to Szczypiący Mrróz. Terrrminatorrra medyka nie mają. W Grromie przywódcą jest Trzmiela Gwiazda, zastępczynią Żubrze Garrrdło. Nie mają medyka, ale mają terrrminatorrra medyka, którrry uczy się u medyka z innego klanu, Trruskawkową Łapę. W Wichrze przywódczyni to Malinowa Gwiazda, zastępcą jest Sokoli Cień, a medyczką Lśniąca Sadzawka. Ma dwójkę terrrminatorrrów, Olchową i Krrwawnikową Łapę. – Cóż, tak przynajmniej było w czasoprzestrzeni, w której odbywał się ten dzień treningu. Klany żyły w błogiej nieświadomości zmian, jakie zaszły w Wichrze. – Jakieś pytania? – spytała na koniec.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł
Płeć: kocur
Matka: Wydmowy Wiatr
Ojciec: eee... {Głogowy Cień}
Partner: ni ma
Prześliczny rudzielec. Klasycznie pręgowany z długą sierścią. Jest duży jak na swój wiek i dobrze zbudowany. Oczy są jaskrawo niebieskie
Jest zimny i nie lubi zawierać nowych znajomości. Woli trzymać się rodziny i kotów, które wykazały się czymś, co pozwoliło Pstrągowi im zaufać.
Pytania... Oczywiście, dlaczego Grom nie ma medyka? Cień Terminatora medyka? Ale, cóż Pstrąg wolał przyjąć, że mistrzyni nie zna odpowiedzi, więc po prostu nic nie powiedział. Pokiwał tylko dalej lekko zdenerwowany główką, wpatrując się Niedźwiedzi Kieł. Dobra, trzeba coś zrobić. Nie można tak stać z miną, jakby chciało się opróżnić. Przymknął oczy, wziął głęboki wdech, długi wydech i... spokój. Przyszedł tak niespodziewanie, jak niespodziewana była wiedza Pstrągowej Łapy, a raczej jej brak. Kotka wcześniej wspomniała o pływaniu. Ciekawe jakie to uczucie. Kocur miał styczność z wodą, ale nie dłuższą niż kilka sekund. Oczywiście pomijając picie. To chyba każdy robił, więc żaden wyczyn. Chociaż patrząc na rudzielca to nawet, to może być niezwykłe...
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
– Na pewno brrak pytań? – spytała, bo wydało jej się dziwne, że Pstrągowa Łapa nie pytał o rzeczy, które normalnie dość często wzbudzały wątpliwości, a interesował się tym, skąd wzięli się dwunodzy. Jeśli wolał milczeć, to trudno, JEGO strata, ale zależało jej na tym, żeby zrobić z niego DOBREGO wojownika, i musiała mieć do tego ABSOLUTNĄ pewność, że wszystko jest dla niego ZUPEŁNIE jasne. Tymczasem... no, nie miała takiej pewności, a szkoda. Poza tym zostało im jeszcze trochę czasu, zanim dojdą nad rzekę, a więc był jeszcze czas, żeby ewentualnie coś wyjaśnić. Dopiero kiedy zbliżyli się bardziej do miejsca, do którego zmierzali, czyli okolic Bobrowej Tamy, zdecydowała się zacząć temat.
– Dobrra, zbliżamy się do miejsca, którrre nazywa się Bobrrowa Tama. W jej okolicy będziesz miał okazję coś złowić i się przepłynąć, ale najpierrrw ważne pytanie: wiesz coś może o tym, jak się łowi? Słyszałeś kiedyś cokolwiek albo masz jakieś domysły co do tego, jak należy się zachować? – zapytała. Miała nadzieję, że Pstrąg spróbuje ruszyć głową i dać jakąś ciekawszą odpowiedź niż "nie wiem", ale ostatecznie to też mogłaby zaakceptować, ugh.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł
Płeć: kocur
Matka: Wydmowy Wiatr
Ojciec: eee... {Głogowy Cień}
Partner: ni ma
Prześliczny rudzielec. Klasycznie pręgowany z długą sierścią. Jest duży jak na swój wiek i dobrze zbudowany. Oczy są jaskrawo niebieskie
Jest zimny i nie lubi zawierać nowych znajomości. Woli trzymać się rodziny i kotów, które wykazały się czymś, co pozwoliło Pstrągowi im zaufać.
Rudzielec zignorował pierwsze pytanie mistrzyni. Pytań brak, więc nie ma co nadwyrężać głosu.
- N-nigdy nie łowiłem... N-Nikt mnie t-też nie uczy-ył... - kocur powiedział, trochę wstydząc się swojego braku wiedzy. Nie spodziewał się takich pytań! Ciągle coś, czego nie umiał, nie wiedział. Niepotrzebny stres.
- Ł-łowić to w wodzie... oczywista o-oczywistość. Trzeba... wypat-trzeć rybę i... ją chapnąć! - tak, taki plan siedział w głowie kota. No co? Ma czasem głupie pomysły, ale ten nie wyglądał wcale najgorzej.
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Fakt, nie wyglądał najgorzej. Może i Pstrągowa Łapa powiedział to trochę... cóż, BARDZO ogólnie, ale przynajmniej nie powiedział jakiejś totalnej głupoty w stylu "wskakujemy do wody i gonimy za rybami, licząc, że jakąś trafimy", pfft. Wtedy Niedźwiedzica chyba straciłaby wiarę w terminatora. Bardzo dobrze, że na razie jej do tego nie zmuszał. Była pewna, że Pstrągowa Łapa nie zawędruje nigdzie wysoko w jej osobistym rankingu terminatorów, ale miał potencjał nie być najgorszy, nawet jeśli się jąkał, fe. Ech, może mimo tej OKROPNEJ wady wymowy w końcu zmądrzeje i zostanie kiedyś super wojownikiem. Znaczy, pfft, OSOBIŚCIE go trenowała, a więc MUSIAŁ, ale być może nadejdzie to szybciej niż z początku jej się wydawało.
– Mówisz barrrdzo ogólnie, ale taa, w sumie to tak – mruknęła. – Dobrra, słuchaj uważnie. Krrok pierrrwszy: siadasz na brzegu tak, żeby nie rzucać cienia na wodę. Krrok drrugi: zanurzasz końcówkę ogona w wodzie. Dla rrryby to będzie przynęta. Krrok trzeci: siedzisz w kompletnym bezrruchu i zachowujesz zupełną ciszę. Jak będziesz się rrruszał albo hałasował, to żadna rrryba do ciebie nie podpłynie. To wymaga cierrrpliwości. Krrok czwarrrty: kiedy rrryba już podpłynie i będzie na tyle blisko, żebyś mógł ją spokojnie sięgnąć, szybko atakujesz ją łapą z wysuniętymi pazurrrami. Zahaczasz o jej bok i wyrzucasz ją na brzeg. Krrok piąty: jak najszybciej i bez zastanowienia dobijasz rrybę. Są silne i będą się miotać, więc jeśli nie będziesz wystarrrczająco szybki, możliwe, że rrryba ucieknie ci z powrrotem do wody. To tyle. Jakieś pytania? – spytała. Miał jeszcze szansę, żeby je zadać, póki Chaber nie kazała mu polować.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł
Płeć: kocur
Matka: Wydmowy Wiatr
Ojciec: eee... {Głogowy Cień}
Partner: ni ma
Prześliczny rudzielec. Klasycznie pręgowany z długą sierścią. Jest duży jak na swój wiek i dobrze zbudowany. Oczy są jaskrawo niebieskie
Jest zimny i nie lubi zawierać nowych znajomości. Woli trzymać się rodziny i kotów, które wykazały się czymś, co pozwoliło Pstrągowi im zaufać.
Dobra, to była chyba najprostsza rzecz, przynajmniej jak na razie. Wydawało się to mocno intuicyjne, a w tych kwestiach, chociaż z początku tak nie wygląda, Pstrągowa Łapa czuje się jak ryba w wodzie. Też mi żarcik... Może w samej teorii najlepszy nie był, dobra nie oszukujmy się, był, jest i będzie jednym z gorszych, ale działania to przecież inna para kaloszy! P-prawda...? Miejmy nadzieje. Terminator pokiwał przecząco głową, spoglądając na mistrzynie. Przynajmniej w tej sprawie się nie załamie... chyba. Tak, tak. Już się bierze do roboty. Krok pierwszy... trzeba usiąść na brzegu. Czy ktoś kiedykolwiek wymyślił coś prostszego? Chociaż z cieniem może być gorzej, ale nie ma co narzekać. Chociaż raz trzeba wykazać się kreatywnością, co prawda nijaką, ale dalej jakąś. Słońce... hym. Dobra, to nie ma sensu. Trzeba pomóc sobie inaczej. Kocur spojrzał na otoczenie, próbując zaobserwować, jak pada cień. Od przodu? Co... no dobra, to chyba normalne. Wystarczy ustawić się bokiem, by cień padał też na bok. Proste! No, a jak inaczej. Teraz ogon do wody, jak przynęta.