Zgodnie z informacją przekazaną Złocistej Łapie na ceremonii Wschód czekał na kocicę o wysokim słońcu przy wyjściu z obozu, oczywiście po tej wewnętrznej stronie. Z samego rana wyskoczył na trening ze Skierką, po czym zapolował i przy okazji przytargania zdobyczy do obozu się posilił i chwilę odpoczął, miał więc teraz energię na kolejny trening. Zresztą on, stary wyga, dla niego trójka terminatorów i godzenie planu dnia z ich treningami to chleb powszedni, w końcu nie tak dawno miał Kałużę, nie? A teraz zamiast bajorka miał Złotko. I tak sobie przysiadł, leniwie obserwując obozowiczów i zastanawiając się, jaka jest jego nowa terminatorka. No, nie dowie się tego póki nie zaczną, prawda?
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kotka
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Partner: Nah
Złocista gdy zaginęła stała się inną kotką. Jej ciało stało się muskularne. Futro ma wciąż krótkie i niebiesko-szare. Oczy ma duże i zielone.
Wcześniej nieśmiała introwertyczka tak jak jej mama. Bardzo się zmieniła z charakterem. Stała śmiała i ma więcej chęci to poznawania nowych przyjaciół. Lubi spędzać czas z innymi kotami niż być sama.
Złocista Łapa była gotowa. Nie mogła się doczekać gdy pierwszy raz będzie mieć trening. Gdy szaroniebieska kotka przyszła do Bursztynowego Wschodu powiedziała. - Od czego będziemy zaczynać? - miauknęła z ciekawością w oczach.
Z każdym myśleniem co się wydarzy, radość i ciekawość kotki wzrastała. Zastanawiała się co będą robić i to dużo się zastanawiała. Lecz w końcu wzięła się w garść. I wreszcie może nauczyć się co poprosi o nią mentor.
- Może od przywitania? Dzień dobry, Złocista Łapo. - mruknął Wschód, chcąc nauczyć kotkę trochę kultury. Jednak w sumie cieszył się, że w swoje łapy dostał kolejną ambitną kocicę, bo Skra niedługo dołączy do legowiska wojowników i dobrze będzie mieć kogoś do nauki. A Złotko za Kałużę, na razie to wydawało się wyjściem idealnym! - I najpierw wyjdziemy z obozu. - rzucił i ruszył jako pierwszy do wyjścia, by po drugiej stronie poczekać na terminatorkę. Oby nie była jednak zbyt energiczna, i za dużo nie pyskowała, bo to się dobrze nie skończy.
Kiedy kotka dołączyła do niego po drugiej stronie, a on ruszył spacerowym krokiem, oddalając się nieco od obozu, mógł rozpocząć swoiste przesłuchanie. Na czym stał, co młoda już miała w łepetynce?
- Powiedz mi, miałaś nauki? Albo wiesz już coś tak ogólnie, na temat innych klanów czy coś? - zapytał luźnym tonem, tuptając sobie w dal. Pierwszy przystanek każdego treningu był niezmienny, a co potem, to się zaimprowizuje w trakcie.
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kotka
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Partner: Nah
Złocista gdy zaginęła stała się inną kotką. Jej ciało stało się muskularne. Futro ma wciąż krótkie i niebiesko-szare. Oczy ma duże i zielone.
Wcześniej nieśmiała introwertyczka tak jak jej mama. Bardzo się zmieniła z charakterem. Stała śmiała i ma więcej chęci to poznawania nowych przyjaciół. Lubi spędzać czas z innymi kotami niż być sama.
Gdy Bursztynowy Wschód zadał jej pytanie odpowiedziała. - Nie, nie miałam, ale wiem troszkę na temat innych klanów - miauknęła.
Radośnie wstawiała kroki i do tego spokojnie myśleć. Złocista Łapa nie mogła się po prostu doczekać. Zapytała swojego mentora. - Czego będę się uczyć? - zapytała.
Nie mogła się doczekać odpowiedzi. Może uczenia się polowania? A może coś innego...
A więc panienka bez nauk. Jak Brązowy Pysk dbał o edukację swoich maluchów? Widać, że nie grzeszyły rozumem, zresztą to było dziedziczne po nim zapewne, ale jednak Wschód ze Złocistej chciał wyciągnąć, ile tylko będzie potrafił. Klan Rzeki nie potrzebował kolejnych półmózgich wojowników.
- Tak ogólnie to będziesz się uczyła kodeksu, polowania, walki, yyy... Wszystkich rang i ważnych informacji o innych klanach. - streścił na szybko to, co się zwykle robiło na treningach. - A, no i jeszcze oczywiście łowienia ryb i pływania tak dodatkowo. - dodał jeszcze. No bo w końcu byli rzeczniakami, to było dla nich najważniejsze! - A tak konkretnie to dzisiaj pójdziemy sobie na spacer na granice i przy okazji trochę pogadamy. - dodał jeszcze. Zaraz dotrą do punktu zero, czyli Kociego Grzbietu, a potem pójdą sobie dalej.
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kotka
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Partner: Nah
Złocista gdy zaginęła stała się inną kotką. Jej ciało stało się muskularne. Futro ma wciąż krótkie i niebiesko-szare. Oczy ma duże i zielone.
Wcześniej nieśmiała introwertyczka tak jak jej mama. Bardzo się zmieniła z charakterem. Stała śmiała i ma więcej chęci to poznawania nowych przyjaciół. Lubi spędzać czas z innymi kotami niż być sama.
Żeby zostać wojownikiem czeka mnie ciężka praca. O czym ja sobie myślę, przecież wojownikiem od razu nie zostanę. Myślę że to już pora żeby spoważnieć, bo nie mogę zostać połmózgim wojownikiem. Gdy tak sobie szli Złocistej Łapie zapomniało się powiedzieć pytania do mentora. Po kilku sekundach się jej przypomniało.
- Gdy dojdziemy, to co najpierw będziemy robić? Polowania, walki czy kodeksu? - zapytała. To pytanie było jednym który krążył po głowie Złocistej. Nie może uwierzyć że tyle pytań zmieściło się w takiej małej głowie. Pływać całkiem nieźle umie, ale nie perfekcyjnie. Marzyła że zostanie wojownikiem o złotym sercu. Z każdego słowa ciągle zmieniała temat na inny. Cóż nic nie zrobię że jestem taka rozgadana! W myślach...
Ano, zanim Złotko zostaniem wojownikiem, będzie musiała przetrwać księżyce ciężkiej, terminatorskiej pracy. Będzie musiała wymieniać mech, pomagać w obozie, no i chodzić na treningi ze swoim mistrzem. Ale jeśli wytrwa to haha, pewnego dnia zostanie wojowniczką i dostanie jeszcze więcej obowiązków! Jednak być może ciekawszych, zależy od punktu widzenia.
- Dzisiaj... Dzisiaj zaczniemy od kodeksu. I granic. I yy, podstaw, bo czemu nie. Ale teraz zaczynamy od Kociego Grzbietu. - rudy kocur przystanął, bo akurat doszli na miejsce. - To jest miejsce treningowe, no i tutaj spotkamy się następnym razem. Idź i się rozejrzyj, bo zaraz idziemy dalej! - rzucił, jeszcze dodatkowo zachęcając młodszą terminatorkę podbródkiem do tego, by ruszyła i zapoznała się z tym miejscem.
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kotka
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Partner: Nah
Złocista gdy zaginęła stała się inną kotką. Jej ciało stało się muskularne. Futro ma wciąż krótkie i niebiesko-szare. Oczy ma duże i zielone.
Wcześniej nieśmiała introwertyczka tak jak jej mama. Bardzo się zmieniła z charakterem. Stała śmiała i ma więcej chęci to poznawania nowych przyjaciół. Lubi spędzać czas z innymi kotami niż być sama.
Bursztynowy Wchód nalegał żeby się rozejrzała, więc to zrobiła. Rozejrzałam się i patrzałam. Zapamiętując że gdzie wielka równina, tam jest Koci Grzbiet. Mentor też mówił że będziemy uczyć się kodeksu, granic i podstaw. Złocista wiedziała trochę o kodeksie bo pamiętała jak jej tata wymieniał caaaały kodeks wojownika. O granicach też tam trochę wiedziała, ale od parę księżyców jej się zapomniało... Rozglądała się jeszcze żeby zobaczyć coś ciekawego. Były tylko.... Drzewa.... I nic ciekawego. Złocistej nie zostało dużo czasu, bo za nie długo będą iść dalej. Dalej się jeszcze rozglądała, żeby lepiej poznać to miejsce. Gdy Złocista już się rozejrzała, wróciła to miejsca który stał Bursztynowy Wschód. Teraz mogą iść dalej.
Wschód zbyt cierpliwy to nigdy nie był, jednak z przeżytymi księżycami przybyło mu trochę ogłady, poczekał więc, aż Złocista porozgląda się dookoła i do niego wróci, a wtedy skinął głową i ruszył dalej, spacerowym krokiem, żeby kotka za nim nadążyła. No to czas rozpocząć naukę, no nie?
- No więc, Złocista Łapo, opowiedz co tam wiesz o rangach w klanie. Wiesz, jakie są, jakie są obowiązki tych kotów i tak dalej. - polecił, na początek. Oczywiście szli w stronę granicy, tej z Szarymi Brzozami, a więc nie tak ciekawej jak klanową, byli jednak najbliżej niej.
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kotka
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Partner: Nah
Złocista gdy zaginęła stała się inną kotką. Jej ciało stało się muskularne. Futro ma wciąż krótkie i niebiesko-szare. Oczy ma duże i zielone.
Wcześniej nieśmiała introwertyczka tak jak jej mama. Bardzo się zmieniła z charakterem. Stała śmiała i ma więcej chęci to poznawania nowych przyjaciół. Lubi spędzać czas z innymi kotami niż być sama.
Oh...? Czyli mam wypowiedzieć o rangach i ich obowiązkach? No dobrze...
- Pierwsza ranga to kociak, czyli najmłodszy z kotów on robi.... yhm... Tak naprawdę nic nie robi... Tylko jak ukończą 6 księżyców zostają terminatorami. Kolejny to terminator, czyli kot uczący się na wojownika. Tak jak ja i moje rodzeństwo! Albo uczące się na medyka. Następny to wojownik on.... broni swojego klanu i.... patrolują granice oraz chronią nasz klan! Teraz będzie uhm..... Medyk! Medyk leczy chore koty i wie co mówi Klan Gwiazd. Nie wiem co jeszcze było o medykach... Więc przejdę do kolejnego. Zastępca! Jest ważny bo on będzie przyszłym przywódcą. Zastępca przejmuje obowiązki przywódcy gdy ten jest chory lub zajęty. I na koniec... Przywódca! Najważniejszy członek klanu, tylko on decyduje bo jego słowo jest prawem! Mianuje terminatorów i wojowników. I too.... chyba wszystko. -
Jak tyle słów mogło się zmieścić w takiej małej główce? No cóż.... Ciekawe co mentor odpowie.
No och, Złotko musiała pierwsza pomyśleć i powiedzieć, co wie. Gdyby Wschód poznał jej myśli, pewnie by ją wyśmiał. Cóż terminatorka myślała, że podczas treningu tylko będzie słuchać, bez żadnych zadań i tak dalej?
Rudy kocur uniósł brew, nic jednak nie powiedział, póki terminatorka nie skończyła, choć w połowie jej wypowiedzi było widać, że miał na to ochotę. Wolałby wtrącać na bieżąco to, co wiedział, bo choć Złocista Łapa coś wiedziała, to jednak mimo wszystko to było stosunkowo niewiele. I do tego tak przerywała, się jąkała, powinna być pewna tego, co mówi! Stosunkowo niedawno jednak wyszła z kociarni, można jej było to wybaczyć, choć Bursztyn zrobił to z ciężkim sercem.
- Tak, kociaki nic nie robią. Mieszkają w kociarni z matkami i właściwie bawią się cały czas. Dobrze powiedziałaś, kociaki muszą mieć co najmniej sześć księżyców, żeby móc zostać terminatorem, to jeden z punktów kodeksu. Terminatorzy mają w imieniu Łapę, tak jak ty, i ich najważniejszym obowiązkiem jest chodzenie na trening pod okiem mistrza. - tutaj puścił oczko do terminatorki. - Oprócz tego terminatorzy muszą pomagać w obozie. Pamiętaj, zanosicie jedzenie do kociarni i starszym i wymieniacie im też mech na świeży, jasne? No i słuchasz wojowników, wiadomo. Dalej, wojownicy. Polują dla klanu, sprawdzają granice, walczą za klan, trenują terminatorów, no robią wszystko, co trzeba. Medyk dobrze powiedziałaś, leczy chore koty, ranne też. Zna się na ziołach i podobno nawiedzają go Gwiezdni. - wojownik przewrócił oczami. Raczej uważał, że medyk czasem mógł się nawąchać zbyt dużo ziółek, i wtedy słyszy nie wiadomo jakie głosy, ale wolał tego nie mówił terminatorce. - Medyk wybiera sobie swojego terminatora medyka, który uczy się jak leczyć, a kiedy skończy szkolenie, zostaje pomocnikiem. No i terminator czy tam pomocnik medyka zostaje medykiem, kiedy umrze ten poprzedni. - logiczne, prawda? - Co tam dalej... Zastępca. No, jest ważny, organizuje patrole, pomaga przywódcy, przywódca sobie go wybiera sam. W kodeksie jest, że kot musi wytrenować co najmniej jednego terminatora, by móc zostać zastępcą, no i że zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni umrze. Wtedy zastępca idzie do Szepczącej Sadzawki, w taką podróż, tam podobno dostaje dziewięć żyć i wraca jako przywódca. No i przywódca rządzi klanem, tak, jego słowo jest prawem, to jest w kodeksie, daje imiona terminatorom i wojownikom, podejmuje wszystkie decyzje, no jest najważniejszy. - mlasnął i przerwał na chwilę. Oj, nagadał się, a to jeszcze nie był koniec! - Zapomniałaś o dwóch rangach, które też są ważne. Matki to kotki, które wychowują kociaki i albo są nimi na chwilę, a po wychowaniu miotu wracają do bycia wojownikiem, albo siedzą na stałe w kociarni i pomagają przy kociakach ogólnie. - tak, Rzeka miała też szczególny przypadek swojego matka, ale to taki wyjątek od reguły. - No i starsi, koty zwykle mające ponad sto księżyców, albo już takie, które nie są w stanie służyć klanowi. Ich głównym obowiązkiem jest odpoczynek. Ale musisz ich szanować, to koty, które przez długi czas były dla klanu. No i to chyba wszystko. - spojrzał na niebieską terminatorkę, zastanawiając się, czy się nie zanudziła. - Jakieś pytania?
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kotka
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Partner: Nah
Złocista gdy zaginęła stała się inną kotką. Jej ciało stało się muskularne. Futro ma wciąż krótkie i niebiesko-szare. Oczy ma duże i zielone.
Wcześniej nieśmiała introwertyczka tak jak jej mama. Bardzo się zmieniła z charakterem. Stała śmiała i ma więcej chęci to poznawania nowych przyjaciół. Lubi spędzać czas z innymi kotami niż być sama.
Dwóch rang zapomniałam?! To wstyd! Muszę się tego wszystkiego nauczyć bo bardzo chcę zostać wojownikiem. W sumie Złocista miała w głowie mniej pytań niż zwykle. Najlepiej trzeba się zapytać mentora.
- Dlaczego żeby zostać zastępcą trzeba wytrenować chociaż jednego terminatora? Czy jak jakiś kot zostanie zastępcą który nie trenował żadnego terminatora to znaczy że złamał kodeks? - zapytała.
To były tylko dwa pytania? Zawsze to jej pytania leciały jak wiatr... To jakiś cud! Ale najlepiej zapomnieć o niepotrzebnych rzeczach, a teraz nauczyć się wszystkiego co będzie mnie czynić wojownikiem!
Cóż, wstyd nie wstyd, Złocista dopiero zaczęła trening. Jeśli jednak to miało być motywacją dla kocicy, by przyłożyła się do nauki i następnym razem lepiej zabłysnęła takimi oczywistościami przed mistrzem, to proszę bardzo, shame on you, Złotko.
O no proszę, jakieś pytanie terminatorka miała, i to niegłupie. Wschód chwilę zastanowił się nad odpowiedzią.
- Tak w sumie zastępca nie może być pierwszym lepszym kotem, prawda? Dostaje odpowiedzialne stanowisko, no to musi sobie z tym poradzić. A kiedy jakiś kot wyszkoli terminatora to pokazuje, że otrzymał imię wojownika zasłużenie i potrafił przekazać widzę którą sam zdobył na treningu. A co do złamania kodeksu... Hm. Jeszcze nie było takiej sytuacji ale myślę, że chyba tak. W końcu kodeks mówi że musi wytrenować terminatora, no nie? - mrugnął do terminatorki oczkiem, po czym zatrzymał się. - A tak przy okazji, to są Szare Brzozy, jedna z naszych granic. Za nimi, za tymi drzewami znajduje się Droga Grzmotu, po której biegają potwory z Dwunożnymi w brzuchach. - powiedział, po czym ruszył dalej, wzdłuż granicy, w stronę tej z Klanem Wichru.
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kotka
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Partner: Nah
Złocista gdy zaginęła stała się inną kotką. Jej ciało stało się muskularne. Futro ma wciąż krótkie i niebiesko-szare. Oczy ma duże i zielone.
Wcześniej nieśmiała introwertyczka tak jak jej mama. Bardzo się zmieniła z charakterem. Stała śmiała i ma więcej chęci to poznawania nowych przyjaciół. Lubi spędzać czas z innymi kotami niż być sama.
Droga Grzmotu? Gdzieś to słyszałam... pewnie tam niektóre koty są zjadane przez te potwory... brr...
Lepiej o tym nie myśleć! No dobrze co my tu mamy? Mentor mi powiedział że to są szare brzozy. Które nawet nie są szare! Ty mysi móżdżku! Drzewa nie mogą być szare. I znowu Złocista myślała o niepotrzebnych rzeczach...
- Czy my zbliżamy się do granicy z Klanem Wiatru? Bo gdzieś kojarzę te miejsce... - zapytała mentora.
Zamiast poczekać na odpowiedź to Złocista się rozglądała po całym lesie. W sumie jej się trochę nudziło...
No, Złocista Łapa to aż tak pstro w głowie nie miała, coś tam było! Wschód zerknął na terminatorkę. Sam szwendał się tędy niezliczoną ilość razy (choć o wiele więcej razy na pewno spacerował granicą z Klanem Gromu), znał więc okolicę jak własne futro, ale Złotko mogła się porozglądać, czemużby nie.
- Taak, jeszcze trochę i tam dojdziemy. - odpowiedział, zastanawiając się, skąd zna okolicę. Może była tu już z kimś innym, jakimś wojownikiem albo terminatorem, albo szwendała się na własną łapę, któż to wie. - Wyszliśmy z Kociego Grzbietu i przeszliśmy Trawiastą Dolinką, a tu teraz o zaczyna się Kretowisko. Łatwo zgadnąć czemu to się tak nazywa. Tylko uważaj, żebyś się nie potknęła o żaden kopiec. - zwrócił kotce uwagę. - A tak właściwie skąd znasz te okolice? - zapytał, w końcu nie potrafił się powstrzymać, a był ciekawy tej historii.