Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Barwna Ścieżka od razu wyszła z obozu nie kierując się w żadne konkretne miejsce. Przeważnie omijała wyjące wzgórza woląc trenować w różnych miejscach, a nie tylko i wyłącznie na pagórkach. Z Mruczącą Łapa rozmawiała niedawno przed jego zniknięciem i teraz wytężyła pamięć, starając sobie przypomnieć szczegóły tego, co usłyszała.
- Hmm, pamiętam że kiedyś mówiłeś mi, iż brakuje ci doświadczenia w boju, więc tym zajmiemy się dzisiaj. Możesz mi tylko powiedzieć, czego dokładnie nauczył cię już Jasne Serce, a wcześniej Skrzecząca Mewa? - spytała. Tak naprawdę to nie robiło większej różnicy, tak czy siak musiała się przekonać na własne oczy, czy syn Lodowej Skóry posiada odpowiednie umiejętności, czy czegoś nie zapomniał i tak dalej, wolała jednak zacząć od rzeczy, z którymi nie miał wcześniej styczności.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Był w sumie wdzięczny że kocica nie zamierzała marnować czasu. Dzięki temu przynajmniej już dzisiaj będzie miał formalności, takie jak przypomnienie wszystkiego co się już nauczył, za sobą. Kocur szybkim i pewnym krokiem podążył za mistrzynią, która była praktycznie w tym samym wieku co on. W sumie mniej to niezręczne, niż gdyby miał być szkolony przez kogoś widocznie młodszego od siebie. Mrucząca Łapa słysząc pytanie musiał pomyśleć. Wiedział czego się nauczył, ale prawdę mówiąc to w tym momencie mogło już mu się mieszać który mistrz nauczył go czego. - Z tego co pamiętam, Skrzecząca Mewa przerobił ze mną informacje o rangach, klanach i kodeksie. Z jasnym Sercem głównie ćwiczyliśmy polowanie. Mieliśmy zacząć walkę, ale nie zdążyliśmy tak naprawdę zrobić nic konkretnego. - Przyznał, próbując przypomnieć sobie wszystko z możliwie konkretnymi szczegółami. Ogon kocura zadrżał, gdy ten zaczął uważnie obserwować wyraz pyszczka Barwnej ścieżki, w sumie przygotowywał się do wymienienia zasad kodeksu i reszty teorii, jeżeli kocica będzie tego chciała. Polowanie także nie powinno być szczególnym problemem.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
- W porządku. Najpierw zajmiemy się walką, potem powtórzymy sobie kodeks, rangi i tą całą resztę. Pewnie jesteś znudzony powtarzaniem tego wszystkiego po raz wtóry - miauknęła z lekkim uśmiechem. Mrucząca Łapa nie miał szczęścia do treningów, mistrzów i całej reszty, choć zniknięcie Jasnego Serca było dosyć nieoczekiwane. Barwna Ścieżka uznała, że w tym momencie najważniejsze są umiejętności bojowe kocura, gdyż to w tej materii ma najmniej doświadczenia. Poza tym syn Lodowej Skóry był już, jak na terminatora, bardzo wiekowy i to aż wstyd, żeby nie potrafić się bronić.
- W walce najważniejsze są dwie kwestie: słabe punkty na ciele przeciwnika oraz otoczenie, które możesz wykorzystać na swoją korzyść. Domyślasz się, jakie to punkty i w jaki sposób mógłbyś wykorzystać to, co nas otacza? - zadała standardowe pytanie. Zatrzymała się nieopodal wyjących wzgórz i dała znak, żeby kocur zrobił to samo. Na razie usiadła, do akcji przejdą dopiero gdy przerobią już sobie teorie, a z tą może być różnie.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Niestety jak do tej pory, jego umiejętności bojowe nie przebijały szczególnie kota który dopiero niedawno został terminatorem. I rzeczywiście było to dość upokarzające. Także ucieszyło kocura że Barwna Ścieżka błyskawicznie przeszła do rzeczy.
- Nos, oczy i podbrzusze. - Kocur odpowiedział. Mógł sam wywnioskować które miejsca byłyby szczególnie bolesne i niebezpieczne. Jednak prawdę mówiąc nie miał żadnego doświadczenia z techniką. Zwłaszcza z wykorzystywaniem otoczenia. - Wiem że wysunięcie pazurów może zapobiec poślizgnięciu się... - Próbował wymyślić coś konkretnego. Jednak to wiedział bardziej z jego doświadczeń w polowaniu. Ale jak inaczej można było wykorzystać otoczenie...?
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Odpowiedzi nie zadowoliły Barwnej Ścieżki. Kocica nic nie powiedziała i zachowała pogodna minę, ale kotka zaczęła się zastanawiać jak Mrucząca Łapa radził sobie jako samotnik z taką wiedzą. Widocznie miał olbrzymie szczęście...
- Tak, oprócz tego łapy, pachwiny, brzuch, gardło, oczy. Cała głowa to tak naprawdę jeden wielki czuły punkt. Wiesz dlaczego akurat w te miejsca warto celować? - spojrzała wyczekująco na syna Zaćmionego Księżyca. No dalej, kombinuj, dasz radę. - Możesz to zrobić, ale nie o to mi chodziło. Ziemia ciśnięta w oczy przeciwnika oslepi. Tak samo jak ustawienie się tyłem do słońca, by świeciło prosto w ślepia twojego wroga. Możesz wykorzystać nawet dziury w ziemi, takie na przykład nory, jeśli wiesz gdzie się znajdują, i wymanewrować przeciwnika tak, żeby się w nich zablokować. Może tam wpadnie, a tobie da to okazję do ataku. Udawaj że chcesz gdzieś uderzyć, a w ostatniej chwili zmieniaj cel ataku i wal w inne miejsce. Samotnika możesz spróbować zagadać i zaatakować z zaskoczenia, gdy ten będzie się skupiał na odpowiedzi. To podstępne, ale da ci przewagę chociaż na moment - przekazała mu wskazówki, które przychodziły jej obecnie do głowy.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
- Oczy i nos są bardzo bolesnym punktem, jeżeli trafi się pazurami. Poza tym Można potencjalnie oślepić przeciwnika. A dodatkowo myślę że jeżeli krew z rany spłynie na oko, także może to utrudnić walkę. - Tym razem dokładniej zastanowił się na odpowiedzią, zastanawiając się nad potencjalnymi scenariuszami. Głównie co by nastąpiło, gdyby komuś udało się jego trafić. Z pewnością uszkodzenie oka nie było przyjemną wizją i na samą myśl mimowolnie szybko zamrugał, czując delikatne kłucie. - Pachwiny i brzuch są bardzo delikatnym miejscem i z pewnością dość mocną krwawią. Łapy...dobrze wycelowany cios w łapy może przewrócić przeciwnika i dać przewagę...? - Trzeba przyznać że kocur nie miał szczególnie wiele wiedzy, czy tym bardziej doświadczenia w tej dziedzinie.
Następnie kocur wysłuchał potencjalnych sposobów w jaki mógł wykorzystać otoczenie, by dać sobie nieco przewagi. Okazało się że było tego znacznie więcej, niż kocur mógłby się spodziewać. Zdecydowanie było widać jak bardzo pozostawał w tyle, w stosunku do innych kotów w jego wieku. Trzeba będzie to możliwie szybko nadrobić. Wszystkie z pewnością mogły w przyszłości okazać się przydatne.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Słuchała i kiwała głową. Pozostało parę szczegółów do korekcji, ale wyglądało na to, że syn Zaćmionego Księżyca mniej więcej ogarniał o co chodzi. Tak naprawdę grunt, żeby wiedział, gdzie celuje. Konsekwencje tego zobaczy na własne oczy, gdy będzie się z kimś na poważnie tłukł.
- Z uszkodzonymi łapami nie będziesz mógł uciec, ani poruszać się tak szybko i zwinnie, jak wcześniej. A gardło... Rany tam są bardzo poważne i mocno krwawią - dopowiedziała. Nie było tak źle, przebrnęli przez to całkiem szybko. Barwna Ścieżka nie chwaliła Mruczącego na głos, przez ich zbliżony wiek traktowanie go jak początkującego terminatora i małego dzieciaka byłoby zwyczajnie głupie. Uważała, że kocur sam wie, co robi dobrze, a co źle.
- Z teorii to już na tyle. Od teraz będziemy ćwiczyć umiejętność praktyczną - z tymi słowy stanęła pewniej na lekko ugiętych łapach, rzucając śnieżnobiałemu kocurowi znaczące spojrzenie. - Dalej, zaatakuj mnie - mruknęła dla pewności, a w jej błękitnych ślepiach błysnęła zachęta.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
W sumie Mrucz wolałby nie odczuć czegoś takiego na własnej skórze. Jeżeli już to raczej wolał użyć tego przeciw wrogowi, jeżeli nadejdzie taka potrzeba. Kocur skinął głową, sam doświadczył jak kłopotliwe może być uszkodzenie łapy. To miało też to do siebie, że potrzeba było czasu by się wyleczyło. Jeżeli w ogóle odzyska się pewną sprawność.
Gdy przeszli do praktyki, kocu szybko zrozumiał że był znacznie w tyle patrząc na swój wiek. Nie miał doświadczenia. Ale mógł kombinować, przynajmniej mentorka dała mu odrobinę przewagi. Jakby była pierwsza, nie miałby nawet żadnego czasu by myśleć i polegałby tylko na własnym refleksie i szybkości reakcji. Kocur zaczął okrążać kocicę, by kupić sobie trochę czasu i określić gdzie będzie dobry cel na początek walki. Okazjonalnie zmieniał kierunek, by Barwna nie mogła za szybko przewidzieć co zamierza zrobić. Nie wysuwał pazurów, jednak z pewnością by ich użył gdyby była to prawdziwa walka. Kocur próbował ułatwić sobie dostęp do boku kocicy, skoczyć i być może przewrócić ją. Normalnie wbiłby też pazury, no ale wiadomo.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Tak jak ustaliła z Mruczącą Łapą, mieli spotkać się w południe na Wyjących Wzgórzach. Jednocześnie Pijawka zastanawiała się, co mogli razem przerobić na początek... Chociaż może najpierw powinna porozmawiać o tym z samym białym kocurem.
Czuła się też nieco nieswojo. Mrucząca Łapa był bowiem od niej zaledwie kilka księżyców młodszy. Czuła się z tym po prostu trochę dziwnie, gdyż swoich terminatorów traktowała jak własne kocięta... tylko między nimi było kilkanaście księżyców różnicy. Tutaj było bardzo mało. Wiedziała też, że będzie musiała zmienić sposób nauczania, gdyż Mruczek - jak zdążyła się przekonać na wyprawie - był dojrzałym kocurem.
Zastępczyni usiadła na ziemi, rozglądając się dookoła, aby sprawdzić czy kocur już się zbliżał.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Biały Puch nie była jedyna, która lekko się niepokoiła z powodu tego treningu. Mruczek też dziwnie się czuł mając trening pod okiem kogoś zaledwie kilka księżycy młodszego. Ale prawda była taka że nie było wiele innych kotów do wyboru, które byłyby starsze od niego. Lawendowa Gwiazda miała za dużo na głowie. A inni starsi wojownicy byli zajęci lub zbyt starzy by prowadzić trening. Przy czym w żadnym wypadku nie miał nic do białej kocicy. Szanował ją jako wojownika i była świetną kompanką podczas ich wyprawy, nawet jeżeli ta okazała się stratą czasu.
Terminator stawił się na miejsce bez chociażby minuty spóźnienia. Chciał przebrnąć przez wszystko tak szybko jak to było możliwe. Chociaż z doświadczenia spodziewał się także że będzie chciała sprawdzić także co potrafi w innych dziedzinach. Więc pewnie będzie musiał zachować trochę cierpliwości.
- Witaj Biały Puchu. Zaplanowałaś już coś na dzisiaj, czy powinienem powiedzieć jak wyglądały poprzednie treningi? Mogę ci powiedzieć ż przerobiłem już oficjalnie chyba wszystko, poza walką. Potrzebuję więcej praktyki, zwłaszcza że nie miałem zbyt wiele okazji by walczyć. - Przeszedł od razu do rzeczy, nie bawiąc się w udawanie jakby był normalnym terminatorem. Zależało mu na szybkości. Miał nadzieję zostać wojownikiem jeszcze za życia.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
- Dzień dobry, Mrucząca Łapo - miauknęła w stronę białego kocura, uśmiechając się łagodnie w jego stronę. Sądząc po tym, w jak szybkim tempie kocur rozpoczął wyjaśnianie, spodziewała się, że chciał, aby jego trening był szybki. Biały Puch nie chciała mu więc w tym przeszkodzić.
- Miałam właśnie o to pytać... Dobrze, więc przerobimy walkę. Potem... tylko powiesz mi Kodeks Wojownika... i najważniejsze koty w czterech klanach... Dobrze? Nie sugeruję oczywiście... że tego nie potrafisz, po prostu to powtórzymy... Spodziewam się, że chciałbyś, aby nasz trening... przebiegł sprawnie, a ja nie chcę... Ci tego uniemożliwiać - miauknęła, tak w ramach wyjaśnienia. Nie chciała, aby biały myślał, że mu nie wierzyła. Po prostu wolała to powtórzyć tak dla pewności, nim aby potem wychodziły ewentualne błędy.
- To mógłbyś mi powiedzieć proszę... co wiesz o walce?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: brak
Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Nie był wcale zaskoczony. Spodziewał się w zupełności takiego obrotu wydarzeń. Chyba tak po prostu to uniwersalnie wyglądało, że musieli sprawdzić terminatorów w razie czego. Miał nadzieję jakoś przez to przebrnąć szybko, by mogli jak najszybciej przejść do rzeczy. - Rozumiem, Biały Puchu. - Odpowiedział, bo wcale nie odebrał to jako braku zaufania lub zniewagi. Był przyzwyczajony, było jak było.
- U nas przywódcą jest Lawendowa Gwiazda, zastępcą...ty. A medykiem Lśniąca Sadzawka.
Jeżeli dobrze pamiętam, to aktualnie Cieniowi przewodzą Polna Gwiazda i Wirujące Pióro, a medykiem jest Ciernisty Kwiat. Nie słyszałam by mieli terminatorów medyka.
W Klanie Gromu przywódczynią jest Żubrza Gwiazda, zastępcą Cyprysowa Łuska, a medykiem...Truskawkowy Gąszcz. Słyszałem że chyba ma terminatora...ale przyznam że nie pamiętam imienia.
W Klanie Rzeki przywódczynią chyba nadal jest Czerwona Gwiazda...chociaż jak słyszałem, jest w bardzo podeszłym wieku. Zastępcą za to jest Ćmi Zmierzch i z tego co słyszałem, aktualnie nie mają medyka., za to mają dwójkę terminatorów. Barwna Łapa i Gorzka Łapa, jeżeli dobrze zapamiętałem. - Wbrew pozorom chociaż Mruczek zazwyczaj nie mieszał się w politykę klanów, to starał się być doinformowany w przypadku zmian. Przynajmniej w przybliżeniu.
Następnie powinien się prawdopodobni zabrać za kodeks. Zajmie to nieco czasu, ale nie powinno być problemu. Chyba wszystko dobrze pamiętał.
- Zawsze broń swojego klanu, nawet kosztem swojego życia. Możemy zawierać znajomości poza klanem, ale lojalność własnemu klanowi musi zawsze pozostać priorytetem. Niezależnie przeciw komu przyjdzie nam walczyć.
Nie wolno polować na terenach innego klanu, ani przekraczać granic.
Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni w pierwszej kolejności. Terminatorom nie wolno jeść, póki nie przyniosą żadnego jedzenia na stos, by starszyzna i kocięta mogły się pożywić.
Kociak musi mieć przynajmniej sześć księżyców by zostać terminatorem.
Nowo mianowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii.
Wojownik musi wytrenować przynajmniej jednego terminatora by móc zostać wybrany na zastępcę.
Po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. - Kocur wziął chwilę przerwy, by wziąć spokojnie oddech, jak i upewnić się czy może nie mówił zbyt szybko. Poza tym trochę gardło mu wyschło od mówienia. Jeżeli Kocica nie miała żadnych wątpliwości, po prostu kontynuuje.
Jednocześnie także przypomniał sobie że mieli w końcu mówić o walce. W sumie nie mówili o tym zbyt dużo z Barwną Ścieżką, ale chyba mógł sobie przypomnieć parę rzeczy.
- Tak, tak. Najsłabsze punkty na ciele kota to: Nos, oczy, brzuch, gardło i pachwiny. Uszkodzenie oczu i nosa sprawia duży ból, jak i może utrudnić przeciwnikowi zadanie celnego ciosu. Miejsca jak brzuch i pachwiny mocno krwawią, poza tym w okolicy brzucha są najważniejsze organy. Celując w gardło można potencjalnie udusić przeciwnika, ale także rany w tym miejscu obficie krwawią. Warto także celować w łapy, jako że złamana lub poważnie zraniona łapa będzie dużym utrudnieniem podczas walki. - Wymienił wszystko co pamiętał z treningu z byłą zastępczynią. Było to w sumie całkiem sporo. Poza tym Mrucząca Łapa także zaczął dokładniej analizować budowę upolowanej zwierzyny. Jak się okazuje nie było aż tak wiele różnic. Większość punktów była ta sama, nie licząc kilku wyjątków.
- Warto jest także korzystać z otoczenia, by utrudnić przeciwnikowi walkę. Są możliwości by chwilowo oślepić przeciwnika, bez bezpośredniego kontaktu. Na przykład ustawienie się tak by przeciwnik atakował pod słońce lub sypnięcie piachem po oczach. Podczas walki można także zmylić kogoś. Atak z zaskoczenia daje przewagę. Jak i zmylenie go w kwestii w jaką część ciała się celuje. - Dodał po chwili, na tyle co mógł sobie przypomnieć. Ciekawe jak się to spisze w praktyce. Nie miał wiele doświadczenia, jeżeli chodzi o wykorzystywanie ich.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Co prawda zamierzała przerobić Kodeks i rangi dopiero walce, aby mogli przejść się jednocześnie po granicach. Skoro jednak kocur już teraz od tego rozpoczął, nie miała zamiaru mu przerywać. Trochę dziwnie było również słyszeć, że to właśnie ona była zastępcą w Klanie Wichru. Tak... nietypowo. Było to jednak jak najbardziej poprawne, więc będzie się po prostu musiała do tego przyzwyczaić.
- Terminator Truskawkowego Gąszczu nazywa się... Wieczorna Łapa - miauknęła, posyłając kocurowi delikatny uśmiech, aby wysłuchać dalej jego słów. Niedługo rzeczywiście szykowała się zmiana w Klanie Rzeki. Czerwona Gwiazda była chyba najstarszym kotem we wszystkich czterech klanach, więc pewnie niedługo niestety przyjdzie jej czas, aby jej miejsce zajęła Ćmi Zmierzch. Reszta była poprawna, więc nie zamierzała przerywać, gdyż przyszła kolej na kodeks.
- Spokojnie. Weź wdech i... powiedz dalej, nieco wolniej, proszę - poprosiła, posyłając ponownie kocurowi delikatny uśmiech. Gdy wreszcie przeszedł do walki, wysłuchała go w ciszy. Nie było wątpliwości, że po tylu księżycach treningu kocur miał już kompletną wiedzę.
- Dobrze więc, skoro wiesz wszystko... to co powiesz na wspólną walkę? Jeśli będziesz... gotów to zaatakuj
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?