Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Barwna Ścieżka czuła się nieco przytłoczona nadmiarem obowiązków. Miała aż trzech terminatorów i musiała nauczyć jeszcze innych łowienia ryb oraz poprowadzić patrole na ziemię niczyje. Prawdopodobnie po raz pierwszy poczuła złość na koty, które się obijały i nawet nie chciało im się przyjść na ceremonię... Ale dosyć o tym. Była tutaj w celu wytrenowania kolejnego młodego kota w swojej karierze.
Jakiś czas po ceremonii i rozplanowaniu dnia w miarę logiczny sposób udała się po Gradową Łapę, ignorując głód, gdyż tego dnia nie udało jej się zjeść zbyt wiele. Skubnęła tylko myszkę na śniadanie, a resztę oddała starszym.
- Hej, Gradowa Łapo! Dziś zaczniemy twój trening. Jak wiesz znajdujemy się w trudnej sytuacji, dlatego naukę zaczniemy od polowania. Czy wiesz już coś o tym w jaki sposób powinno się skradać do zwierzyny? - zastępczyni nie traciła czasu i od razu przeszła do rzeczy. Nie oczekiwała pełnej odpowiedzi od młodego kocurka, spodziewała się z jego strony głównie domysłów.
Jest to niebieski klasycznie pręgowany kocur wielkością nieco większy od przeciętnej o lekko masywnej budowie. Gabaryty te dodatkowo powiększa mu jego miękka, długa sierść, najbardziej objawiająca się na jego brzuchu oraz szyi. Roznosi się też na uszach, gdzie można przyuważyć krótkie pędzelki osadzone na czubkach. Głównie widoczne na jego niebieskim futrze są dominujące ciemnawe pręgi, jednak jego podstawę pośród nich również da się dojrzeć. Patrząc w okolice łap od wewnętrznej strony, brzucha, klatki piersiowej, pyszczka i oczu można dojrzeć rozjaśniającą się tam bazę, niemalże białą, lecz pręgi mimo niej gładko tam przechodzą. Na rozjaśnionym pyszczku z długimi wąsami, osadzonym na jego masywnym okrągłym łbie, można ujrzeć ciemnawy, różowy nosek, natomiast jadąc trochę wyżej zobaczymy charakterystyczne złoto-zielone oczy zawsze bacznie i ciekawie patrzące na świat.
Gradowa Łapa ma niezwykle wysokie mniemanie o sobie, będąc przeświadczonym o tym, że posiada największy intelekt pomiędzy swoimi rówieśnikami, niższymi rangą czy czasami również wyższymi. Na szczęście nadal są według niego pewne przypadki przewyższające go wiedzą, ale w żaden sposób takie anomalie nie zacierają jego wspaniałych ambicji co do tego, aby kiedyś być ponad nimi. A i taki intelektualista oraz świetny kot jak on oczywiście musi dać znać o sobie całemu światu. Stąd też wzięły się u niego pobudki do chwalenia się swoimi wielkimi, no może częściej małymi, czynami chociaż raz przed dosłownie każdym, kto wpadnie mu pod łapy. Żyje we własnym świecie. Nie trudno jest zauważyć pałającą od niego ogromną pewność siebie. Kiedy w polu zagrożenia jest jego wysokie ego, ktoś próbujący podciąć mu łapy musi się liczyć z dalszymi konsekwencjami, które dość niełatwo ominąć. Jest niezwykle upartym w swoich celach. Faktem jest jednak, że obdarzeni jego szacunkiem mogą liczyć na bezinteresowne rozgłaszanie o nich samych dobroci. Nawet trochę podkręconych w swojej prawdziwości. Na ogół nie jest zbyt marudnym w relacjach z innymi kotami. Na pierwszy stopień sympatii wystarczy byleby słuchali i zgadzali się z jego zdaniem. Potrafiący pociągnąć go idealnie za sznurki mogą liczyć na jego dozgonną lojalność, jakiej nie będzie w stanie sam zerwać, dopóki nie będzie miało to po drodze z jego ewentualnym upadkiem.
Niebieski pręgowany młody kocurek siedział właśnie w cieniu, roznosząc nieprzyjemny smak w swoim pysku po wąsach. Używał też czasami do tej czynności swoich łap. Od czasu ceremonii prawie nie rozstawał się ze swoim chrabąszczem. Obrał sobie za cel życiowy, że nigdy go nie zgubi. Smak w jego pysku tym bardziej mu o nim przypomniał. Dlatego też ten pod koniec dnia znalazł się w jego nowym legowisku. Przecież uczestniczył z nim przy dostawaniu przez niego rangi terminatora, musiał mieć honorowe miejsce, chociaż ten do swojej nowej pozycji nadal nie był do końca przekonany. Szczęście miał w tym, że przynajmniej swoją mentorkę znał już trochę wcześniej z widzenia, dzięki jej rozpoznawalności. Kiedy tylko usłyszał o dwóch kotach władających klanem, w tym i kociakami, Wietrzny Dzień nie dostawał spokoju od szczegółowszych pytań na ich temat. Musiał wiedzieć o nich wszystko. Wtem jak na zawołanie usłyszał obok siebie Barwną Ścieżkę. Przestał kręcić jęzorem, witając się z nią krótkim skinieniem łba. Nie dałby rady zmieścić się w czasie na jakiekolwiek słowne powitanki. Zastępczyni była za szybka.
- Hm. - zaczął się od razu zastanawiać, która to z odpowiedzi będzie najtrafniejsza, zastygając w zamyślonej pozycji na kilka odbić serca. - Na pewno trzeba być cicho i nie dać się zauważyć. Gdyby tak nie było, zwierzyna chyba wpadałaby nam prosto do pyska. Dźwięki daleko się roznoszą, a kto by nie uciekał przed widocznymi kłami i pazurami? Nawet robaki boją się zwykłego machnięcia łapy koło nich. - odpowiedział ile potrafił, opierając się na własnych kocięcych doświadczeniach.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Chrabąszcz? Urocza zabawka, choć nieco niestała. Przy tej pogodzie i suszy martwe zwierzątko w końcu rozleci się w proch i zniknie... chyba że zacznie padać deszcz. Gwiezdny klan przecież nie może ignorować próśb całego klanu w nieskończoność, prawda?
Barwna Ścieżka należała do dosyć konkretnych kotów. Lubiła sobie towarzysko porozmawiać i pogawędzić, lecz ostatnie niespokojne czasy nieco wybiły jej to z głowy. Nadmiar zajęć i obowiązków też robił swoje. Im więcej kotów nauczy się polować, tym spokojniejsza będzie, gdyż na razie wciąż obawiała się widma głodu, zwłaszcza że miała jeszcze młodsze rodzeństwo, a Jodłowa Igła czuła się słabo po porodzie, gdzie ze strony Czerwonego Pazura nie miała pewnie żadnej pomocy.
- Dobrze kombinujesz. Cisza jest bardzo ważna, niemal najważniejsza, bez odpowiedniej pozycji, która pozwoli ci ją zachować nie masz szans. Bezszelestny chód jest szczególnie ważny przy królikach i zającach, które mają wyczulony słuch do tego stopnia, że jako łowcy musimy spłycać swój oddech - podzieliła się z nią pierwsza informacją. Ale ale, dalej sterczeli w obozie, tymczasem mieli całe terytorium ich klanu do zwiedzenia! Gradowa Łapa na pewno nie mógł się doczekać wycieczki poza obóz.
- Chodź, pokażę ci dzisiaj wyjące wzgórza, są niedaleko obozu. To miejsce, gdzie najczęściej odbywają się treningi. Trochę tam poćwiczymy, jeśli dobrze nam pójdzie, to może nawet uda ci się coś upolować - starała się by jej głos był w miarę pogodny. Głód wykręcał jej żołądek i czuła niemiły ucisk, ale musiała to ignorować, gdyż miała obowiązki. Ruszyła w stronę wyjścia z obozu, a później ku wcześniej wymienionemu miejscu, mając nadzieję, iż Gradowa Łapa jej wybaczy, że nie pójdą tego dnia zwiedzać granic. Przez sytuację w ich klanie priorytety w treningach uległy sporej zmianie.
Jest to niebieski klasycznie pręgowany kocur wielkością nieco większy od przeciętnej o lekko masywnej budowie. Gabaryty te dodatkowo powiększa mu jego miękka, długa sierść, najbardziej objawiająca się na jego brzuchu oraz szyi. Roznosi się też na uszach, gdzie można przyuważyć krótkie pędzelki osadzone na czubkach. Głównie widoczne na jego niebieskim futrze są dominujące ciemnawe pręgi, jednak jego podstawę pośród nich również da się dojrzeć. Patrząc w okolice łap od wewnętrznej strony, brzucha, klatki piersiowej, pyszczka i oczu można dojrzeć rozjaśniającą się tam bazę, niemalże białą, lecz pręgi mimo niej gładko tam przechodzą. Na rozjaśnionym pyszczku z długimi wąsami, osadzonym na jego masywnym okrągłym łbie, można ujrzeć ciemnawy, różowy nosek, natomiast jadąc trochę wyżej zobaczymy charakterystyczne złoto-zielone oczy zawsze bacznie i ciekawie patrzące na świat.
Gradowa Łapa ma niezwykle wysokie mniemanie o sobie, będąc przeświadczonym o tym, że posiada największy intelekt pomiędzy swoimi rówieśnikami, niższymi rangą czy czasami również wyższymi. Na szczęście nadal są według niego pewne przypadki przewyższające go wiedzą, ale w żaden sposób takie anomalie nie zacierają jego wspaniałych ambicji co do tego, aby kiedyś być ponad nimi. A i taki intelektualista oraz świetny kot jak on oczywiście musi dać znać o sobie całemu światu. Stąd też wzięły się u niego pobudki do chwalenia się swoimi wielkimi, no może częściej małymi, czynami chociaż raz przed dosłownie każdym, kto wpadnie mu pod łapy. Żyje we własnym świecie. Nie trudno jest zauważyć pałającą od niego ogromną pewność siebie. Kiedy w polu zagrożenia jest jego wysokie ego, ktoś próbujący podciąć mu łapy musi się liczyć z dalszymi konsekwencjami, które dość niełatwo ominąć. Jest niezwykle upartym w swoich celach. Faktem jest jednak, że obdarzeni jego szacunkiem mogą liczyć na bezinteresowne rozgłaszanie o nich samych dobroci. Nawet trochę podkręconych w swojej prawdziwości. Na ogół nie jest zbyt marudnym w relacjach z innymi kotami. Na pierwszy stopień sympatii wystarczy byleby słuchali i zgadzali się z jego zdaniem. Potrafiący pociągnąć go idealnie za sznurki mogą liczyć na jego dozgonną lojalność, jakiej nie będzie w stanie sam zerwać, dopóki nie będzie miało to po drodze z jego ewentualnym upadkiem.
Z zadowolenia lekko się napuszył, słysząc pierwszą swoją pochwałę w jego nowej karierze. Nie pozwolił sobie jednak, aby to uczucie zagłuszyło mu słowa jego mistrzyni. Musiał pokazać Nietoperzowej Łapie, że nadal jest mądrzejszy i niejedną rzeczą w życiu uda się mu ją zaskoczyć! Dlatego też musiał pochłonąć całą wiedzę kocicy ofiarowanej na jego nauczenie. Szczególnie z taką posadą! Z ogromnym skupieniem przysłuchał się jej słowom, analizując je sobie w głowie. Z takim słuchem, to on by sam chyba oszalał! Słyszał by chyba aż ponad wszystkich w ich obozie! Jednak mimo wszystko ciekawiło go jak jest z tym żyć. Ogłuchłby? A jak byłoby mu być głuchym? Na cześć swoich rozmyśleń nie wyskoczył jak zając z własnej nory z pytaniami do szylkretki. Ale zdecydowanie pobudziło go kolejne polecenie zastępczyni. Wyjdzie poza obóz! Wreszcie zobaczy coś więcej niż jakieś tam zwykłe skrycia dla kotów! No i się pochwali swoimi niezwykłymi umiejętnościami łowieckimi.
- Upoluje tyle, że jeszcze uda nam się podzielić. - nadał sobie na głośno postanowienie dzisiejszego dnia, prężąc się dumnie, będąc i zarazem gotowym do dalszej drogi.
Zupełnie nie wiedział co może zrobić wymawiając tą kwestię. Nie miał bladego pojęcia o boląco pustym brzuchu zastępczyni. Zapomniał o fakcie na jakich warunkach przyszło mu zaczynać jego trening. Do wyjścia z obozu wyglądał, jakby sam właśnie odprowadzał w tamte strony Barwną Ścieżkę. Jednak jego pewność siebie zakończyła się wraz z opuszczeniem dobrze znanego mu kawałka terenu. Od razu krokiem wycofał się do tyłu, aby móc polegać na orientacji w terenie jego mistrzyni. Będzie musiał zapamiętać całą tą drogę. Nie mógł przecież aż tak odstawać. Mimo to wciąż nadal ciekawskim wzorkiem kociaka patrzył na każdy zakątek widoków, które mijali. Interesowało go wszystko co się ruszało. Lecz w tym wszystkim po jego głowie ciągle coś wędrowało. Jak to było ,,spłycać oddech"?,,Spłycać". Na myśl od razu przyszedł mu wywód jego matki na temat bawienia się w kałużach. Były te zwane płytkimi i te drugie, dla Trawiastej Polany będącymi głębokimi i samymi problemami, ale przez niego zwanymi tymi najfajniejszymi. Zamaczał w tych pierwszych tylko swoje poduszki łap! Jaka była z tego zabawa?! Po kilkunastu odbiciach serca podążając drogą dedukcji doszedł do, według niego, sedna całego tego ,,spłycania oddechu". Na bank chodziło tu, że musiał robić krótsze oddechy! Niebieszczak od razu musiał przejść do praktyki. Zaczął podczas drogi wdychać i wydychać ,,krótko" powietrze, badając całe to zjawisko. To tak właśnie robili prawdziwi łowcy? Przecież tak się nie dało w pełni oddychać! Ale chwila... Kątem oka zdołał dojrzeć, że jest bardziej niż zwykle z tyłu niebieskookiej kocicy. Użył biegu, żeby bardziej nadgonić kocicę.
- Barwna Ścieżko! Barwna Ścieżko! A ktoś się kiedyś udusił polując na zająca albo królika? - zapytał ciekawsko, kiedy tylko takie pytanie naszło mu na myśl. Zdecydowanie wyjątkowo bardzo był w swoim żywiole.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Szczerze to trochę... bała się tego treningu.
Gradowa Łapa wyraźnie nie był zadowolony z tego, że to ona przejęła jego trening. Było jej z tego powodu przykro. Nigdy nie spotkała się z niechęcią terminatora co do niej, jako mistrzyni. Wręcz przeciwnie, ponieważ zarówno Ryś, Płomyk i Kropelka wydawali się być zadowoleni ze swojego treningu i chciała, aby każdy jej terminator był z niego zadowolony. Najwyraźniej jednak musiał nastąpić ten pierwszy raz, kiedy kogoś zawiodła samą swoją osobą.
Do tego musiała również ogarnąć obowiązki jako nowej zastępczyni. Dlatego przed treningiem musiała... zająć się rozdzieleniem patroli. I tak też zrobiła, chociaż zrobienie tego przyszło jej z lekką trudnością. Następnie skierowała się w stronę wyjścia z obozu, aby poczekać tam na Gradową Łapę i mając nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie lepszy od wczorajszego.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jest to niebieski klasycznie pręgowany kocur wielkością nieco większy od przeciętnej o lekko masywnej budowie. Gabaryty te dodatkowo powiększa mu jego miękka, długa sierść, najbardziej objawiająca się na jego brzuchu oraz szyi. Roznosi się też na uszach, gdzie można przyuważyć krótkie pędzelki osadzone na czubkach. Głównie widoczne na jego niebieskim futrze są dominujące ciemnawe pręgi, jednak jego podstawę pośród nich również da się dojrzeć. Patrząc w okolice łap od wewnętrznej strony, brzucha, klatki piersiowej, pyszczka i oczu można dojrzeć rozjaśniającą się tam bazę, niemalże białą, lecz pręgi mimo niej gładko tam przechodzą. Na rozjaśnionym pyszczku z długimi wąsami, osadzonym na jego masywnym okrągłym łbie, można ujrzeć ciemnawy, różowy nosek, natomiast jadąc trochę wyżej zobaczymy charakterystyczne złoto-zielone oczy zawsze bacznie i ciekawie patrzące na świat.
Gradowa Łapa ma niezwykle wysokie mniemanie o sobie, będąc przeświadczonym o tym, że posiada największy intelekt pomiędzy swoimi rówieśnikami, niższymi rangą czy czasami również wyższymi. Na szczęście nadal są według niego pewne przypadki przewyższające go wiedzą, ale w żaden sposób takie anomalie nie zacierają jego wspaniałych ambicji co do tego, aby kiedyś być ponad nimi. A i taki intelektualista oraz świetny kot jak on oczywiście musi dać znać o sobie całemu światu. Stąd też wzięły się u niego pobudki do chwalenia się swoimi wielkimi, no może częściej małymi, czynami chociaż raz przed dosłownie każdym, kto wpadnie mu pod łapy. Żyje we własnym świecie. Nie trudno jest zauważyć pałającą od niego ogromną pewność siebie. Kiedy w polu zagrożenia jest jego wysokie ego, ktoś próbujący podciąć mu łapy musi się liczyć z dalszymi konsekwencjami, które dość niełatwo ominąć. Jest niezwykle upartym w swoich celach. Faktem jest jednak, że obdarzeni jego szacunkiem mogą liczyć na bezinteresowne rozgłaszanie o nich samych dobroci. Nawet trochę podkręconych w swojej prawdziwości. Na ogół nie jest zbyt marudnym w relacjach z innymi kotami. Na pierwszy stopień sympatii wystarczy byleby słuchali i zgadzali się z jego zdaniem. Potrafiący pociągnąć go idealnie za sznurki mogą liczyć na jego dozgonną lojalność, jakiej nie będzie w stanie sam zerwać, dopóki nie będzie miało to po drodze z jego ewentualnym upadkiem.
Był już umówiony przez niego ten wschód słońca, więc powinien już iść! A może jednak trochę później niż wschód słońca. Terminator nie był wcale a wcale przyzwyczajony do aż tak wczesnego wstawania. Nie pamiętał niemal kiedy ostatni raz przystało mu ,,wstawanie na trening z mistrzem". Podnosił się z legowiska kiedy chciał i jak chciał. Zaskutkowało to tym, że niebieski pręgus, żeby jeszcze zachować jakąś maskę porządnego, musiał pośpiesznym krokiem dostać się w okolice wyjścia z obozu. Niestety ujrzał, że nowej zastępczyni jak najbardziej udało się go ubiec. Ze skwaszoną miną, podszedł do białej kocicy, postawą jednak wyglądając jakby nigdy nic spóźnialskiego się nie wydarzyło. Plus, bądź też minus, dzisiejszego dnia był taki, że przynajmniej będzie mówił bez chrypy. Zdawało mu się, że ta ostatnio przechodzi. I-I zresztą bardzo dobrze!
- O, widzę, że jesteś. - podzielił się swoją uwagą, lecz jakby od niechcenia i po raz pierwszy nie widząc co miałby dodać więcej.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Pijawka nie czekała na swoich terminatorów z zegarkiem w łapce, więc nie uważała również, żę Gradowa Łapa się spóźnił. Wręcz cieszyła się, że zdecydował się przyjść na ich wspólny trening! Po jego wczorajszej reakcji bała się, że w ogóle się nie pojawi. I chociaż kocur miał skwaszoną minę, to Biały Puch chciała go powitać miło. Aby po prostu wiedział, że cieszyła się, iż przyszedł. Dlatego mimo tego, że zrobiło jej się po prostu smutno, posłała niebieskiemu terminatorowi delikatny uśmiech.
- Cieszę się, że przyszedłeś... Gradowa Łapo - miauknęła, po czym wstała na cztery łapki. - Powiesz mi proszę, co już... przerobiłeś z Barwną Ścieżką? Bardzo mi tym... pomożesz - poprosiła, chcąc pokazać swoje przyjazne nastawienie do terminatora.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jest to niebieski klasycznie pręgowany kocur wielkością nieco większy od przeciętnej o lekko masywnej budowie. Gabaryty te dodatkowo powiększa mu jego miękka, długa sierść, najbardziej objawiająca się na jego brzuchu oraz szyi. Roznosi się też na uszach, gdzie można przyuważyć krótkie pędzelki osadzone na czubkach. Głównie widoczne na jego niebieskim futrze są dominujące ciemnawe pręgi, jednak jego podstawę pośród nich również da się dojrzeć. Patrząc w okolice łap od wewnętrznej strony, brzucha, klatki piersiowej, pyszczka i oczu można dojrzeć rozjaśniającą się tam bazę, niemalże białą, lecz pręgi mimo niej gładko tam przechodzą. Na rozjaśnionym pyszczku z długimi wąsami, osadzonym na jego masywnym okrągłym łbie, można ujrzeć ciemnawy, różowy nosek, natomiast jadąc trochę wyżej zobaczymy charakterystyczne złoto-zielone oczy zawsze bacznie i ciekawie patrzące na świat.
Gradowa Łapa ma niezwykle wysokie mniemanie o sobie, będąc przeświadczonym o tym, że posiada największy intelekt pomiędzy swoimi rówieśnikami, niższymi rangą czy czasami również wyższymi. Na szczęście nadal są według niego pewne przypadki przewyższające go wiedzą, ale w żaden sposób takie anomalie nie zacierają jego wspaniałych ambicji co do tego, aby kiedyś być ponad nimi. A i taki intelektualista oraz świetny kot jak on oczywiście musi dać znać o sobie całemu światu. Stąd też wzięły się u niego pobudki do chwalenia się swoimi wielkimi, no może częściej małymi, czynami chociaż raz przed dosłownie każdym, kto wpadnie mu pod łapy. Żyje we własnym świecie. Nie trudno jest zauważyć pałającą od niego ogromną pewność siebie. Kiedy w polu zagrożenia jest jego wysokie ego, ktoś próbujący podciąć mu łapy musi się liczyć z dalszymi konsekwencjami, które dość niełatwo ominąć. Jest niezwykle upartym w swoich celach. Faktem jest jednak, że obdarzeni jego szacunkiem mogą liczyć na bezinteresowne rozgłaszanie o nich samych dobroci. Nawet trochę podkręconych w swojej prawdziwości. Na ogół nie jest zbyt marudnym w relacjach z innymi kotami. Na pierwszy stopień sympatii wystarczy byleby słuchali i zgadzali się z jego zdaniem. Potrafiący pociągnąć go idealnie za sznurki mogą liczyć na jego dozgonną lojalność, jakiej nie będzie w stanie sam zerwać, dopóki nie będzie miało to po drodze z jego ewentualnym upadkiem.
Jak nic nie uznawał za bardzo dziwne, tylko za specyficzne, bo była to idealna forma określenia coś, co przez tą wyjątkowość lubi, to to jak musiał stać przy kotce dawało mu w pewnym sensie dziwne odczucia. Nie czuł się przy bielusce ani trochę luźno, a był tylko wewnętrznie rozsierdzonym. Widząc, że ta posyła mu uśmiech, spuścił chwilowo swój wzrok na zupełnie co innego, byleby tylko go ominąć. Nie przychodziło mu ani trochę poluźnianie pyska. No bo to nie jego wina! To nie on chciał nowego mistrza! On już chciał być wojownikiem! Powinien nim zostać na tamtej ceremonii, no nie? Nie było innej opcji. Nie był zbytnio ranliwym, a przynajmniej nie całkowicie świadomie, kotem, więc jakąkolwiek odpowiedź na pierwsze słowa kocicy postanowił sobie odpuścić. Trudno jednak było dojść do tego czy już zrobić tak w stosunku drugiego. Pomóc? Nie pomóc? No nie wie no! To za trudne!
- No ale już wszystko przerobiłem! - wyskoczył z nagła. - Powinienem być wojownikiem wraz z Nietoperz i Kroplą! Czemu nim nie jestem?! Barwna Ścieżka przecież dała radę! Przecież przez ten cały czas mnie trenowała, prawda?! Chciała pewnie zobaczyć jak sobie radzę sam i sobie poradziłem! Jakbym nie radził, to pewnie by mi powiedziała! A nic mi nie mówiła! Nie wiem po co mi kolejny mistrz. Bezsensowne! - uparł się. - Ostatnim razem to mówiła mi o polowaniu. Że no króliki mają głośno w uszach i cicho trzeba być, chyba też ukrytym. I mieliśmy iść na Wyjące Wzgórza. No i ja to sobie powtarzałem cały czas! I samemu też się uczyłem różnych rzeczy! Jeszcze ostatnio to Szyszkowy Ogon mnie wzięła ze sobą na trening z walki! No czemu Lawendowa Gwiazda mnie zostawiła jako terminatora?! Skoro z tak wszystkiego ją już zamienia, to ja bym przynajmniej mógł zostać tym wojownikiem z tytułem byłej mistrzyni Barwnej Ścieżki! - wyłożył w złości.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Pijawka położyła po sobie uszy, słysząc nagły wyskok ze strony Gradowej Łapy. Kocur zachowywał się zupełnie inaczej, niż chociażby Rysi Pomruk, który był dosyć mocno skrzywdzony przez życie. Nigdy jednak po niej nie krzyczał, ani nie miał pretensji. Podobnie z resztą Jaśniejący Płomień czy Deszczowa Pogoda. Oni nigdy nie krzyczeli na treningach, nigdy nie krzyczeli, będąc jeszcze w obozie. Położyła po sobie uszy, spuszczając głowę i wzrok na swoje łapy. Zamachała delikatnie ogonem, nie wiedząc zbytnio, jak powinna zareagować. To sytuacja była dla niej taka... po prostu nie dla niej. Nie była przyzwyczajona do krzyczenia na nią, zwłaszcza, że nie zrobiła raczej nic złego. W każdym razie nic złego umyślnie...
Nie chciała zastępować Barwnej Ścieżki. Nie chciała zabierać jej terminatora, nie chciała zabierać jej rangi. Kotka jednak zaginęła... i nie mogła dłużej być ani zastępczynią Klanu Wichru ani mistrzynią Gradowej Łapy. Było to po prostu nierealne, skoro zniknęła bez jakiegokolwiek śladu. Przecież nawet ona sama była na wyprawie w poszukiwaniu informacji na jej tematu i samotnika imieniem Szkiełko.
- Przepraszam... - miauknęła cicho, starając się powstrzymać łzy, które próbowały przedostać się do jej oczu. - Barwna Ścieżka po prostu zniknęła... i nie może być dłużej zastępczynią... Lawendowej Gwiazdy ani twoją mistrzynią... nie chce Ci jej zastępować, po prostu... chciałabym sprawdzić Twoją wiedzę...
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jest to niebieski klasycznie pręgowany kocur wielkością nieco większy od przeciętnej o lekko masywnej budowie. Gabaryty te dodatkowo powiększa mu jego miękka, długa sierść, najbardziej objawiająca się na jego brzuchu oraz szyi. Roznosi się też na uszach, gdzie można przyuważyć krótkie pędzelki osadzone na czubkach. Głównie widoczne na jego niebieskim futrze są dominujące ciemnawe pręgi, jednak jego podstawę pośród nich również da się dojrzeć. Patrząc w okolice łap od wewnętrznej strony, brzucha, klatki piersiowej, pyszczka i oczu można dojrzeć rozjaśniającą się tam bazę, niemalże białą, lecz pręgi mimo niej gładko tam przechodzą. Na rozjaśnionym pyszczku z długimi wąsami, osadzonym na jego masywnym okrągłym łbie, można ujrzeć ciemnawy, różowy nosek, natomiast jadąc trochę wyżej zobaczymy charakterystyczne złoto-zielone oczy zawsze bacznie i ciekawie patrzące na świat.
Gradowa Łapa ma niezwykle wysokie mniemanie o sobie, będąc przeświadczonym o tym, że posiada największy intelekt pomiędzy swoimi rówieśnikami, niższymi rangą czy czasami również wyższymi. Na szczęście nadal są według niego pewne przypadki przewyższające go wiedzą, ale w żaden sposób takie anomalie nie zacierają jego wspaniałych ambicji co do tego, aby kiedyś być ponad nimi. A i taki intelektualista oraz świetny kot jak on oczywiście musi dać znać o sobie całemu światu. Stąd też wzięły się u niego pobudki do chwalenia się swoimi wielkimi, no może częściej małymi, czynami chociaż raz przed dosłownie każdym, kto wpadnie mu pod łapy. Żyje we własnym świecie. Nie trudno jest zauważyć pałającą od niego ogromną pewność siebie. Kiedy w polu zagrożenia jest jego wysokie ego, ktoś próbujący podciąć mu łapy musi się liczyć z dalszymi konsekwencjami, które dość niełatwo ominąć. Jest niezwykle upartym w swoich celach. Faktem jest jednak, że obdarzeni jego szacunkiem mogą liczyć na bezinteresowne rozgłaszanie o nich samych dobroci. Nawet trochę podkręconych w swojej prawdziwości. Na ogół nie jest zbyt marudnym w relacjach z innymi kotami. Na pierwszy stopień sympatii wystarczy byleby słuchali i zgadzali się z jego zdaniem. Potrafiący pociągnąć go idealnie za sznurki mogą liczyć na jego dozgonną lojalność, jakiej nie będzie w stanie sam zerwać, dopóki nie będzie miało to po drodze z jego ewentualnym upadkiem.
Dla innych może wykrzyczenie się byłoby przyjemnością, ale nie dla niego. Poczucie winy? A gdzie tam! Tu chodziło o coś zupełnie innego! Sęk był w tym, że no krzyczał, ale nic z niego nie upływało. Czemu Barwna Ścieżka do tej pory nie wróciła?! I nic po sobie nie zostawiła?! Dla niego na przykład! Spodziewając się dalszych musów tłumaczeń, niestety doczekał się odpowiedzi. Ale jednak nie takiej, o jakiej myślał. Było to po prostu zwykłe ,,Przepraszam". Niebieski pręgus poczuł, że wszelkie myślące mechanizmy w nim się zatrzymały. Przecież tak robiły tylko kociaki w stosunku do rodziców, co nie? Czemu mu zostało powiedziane przepraszam? Czemu nie zupełnie co innego? Ba, ta odpowiedź go jeszcze bardziej nie rozsierdziła, ona cały ten postęp wściekłości wstrzymała! Nie miał bladego pojęcia do zrobić, kiedy to starszy kot zniżył się do niższego poziomu niż jaki ich obydwójka posiadała wspólnie. No nie mówił, że Biały Puch nie miała jakiegoś poziomu, bo miał go kot każdy, co był wyżej od niezdolnego do niczego kociaka. Akurat w to nigdy nie wątpił! Chyba. Znaczy no na pewno!
- No- No- No niech ci będzie! - przyznał z uparciem, mówiąc tym swoim specyficznym tonem, który zawsze był głośnym. - Mówiłem już ci co robiłem! No i że wszystko wiem, to też. Teraz najwyżej wyraźniej to powiem! Barwna Ścieżka mówiła mi jak się poluje. Że trzeba być cicho, nie dać się wykryć. I o królikach też! Że trzeba specjalnie spłycać oddech, bo mają bardzo czuły słuch! No i mieliśmy wyjść na Wyjące Wzgórza i tam coś próbować z polowaniem, ale nie zdążyliśmy. I tyle! - skrócił. - I no może jeszcze Szyszkowy Ogon mnie zabrała, żebym z Wierzbową Łapą ćwiczył walkę! Powiedziała wszystko o tym i się biliśmy. - dopowiedział. - No i Barwna Ścieżka nie ,,po prostu zaginęła". Przecież coś się musiało na pewno stać! Nie zrobiłaby tego sama z siebie! - burknął. - Ale no możemy już iść coś robić? Pokaże, że nie muszę już być terminatorem no! - wypuścił z siebie niecierpliwie.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Pijawka w ciszy wysłuchała ponownie słów swojego terminatora. Słów, które usłyszała po raz kolejny. Nie chciała już do tego wracać, a przynajmniej nie do tematu swojej poprzedniczki. Nie znała odpowiedzi ani na pytania, ani nic co było związane z zaginięciem kotki. Dlatego kiedy kocur skończył mówić i zaproponował, że mogliby wreszcie coś zacząć. Biała kotka więc zgodziła się na to kiwnięciem głowy, a następnie dała niebieskiemu znak, aby ruszył za nią przez wyjście z obozu.
Kiedy znaleźli się za obozem, dopiero po chwili zdecydowała się na odezwanie. Musiała się po prostu przez chwilę uspokoić, aby przeprowadzić ten trening dosyć spokojnie.
- Dzisiaj... dzisiaj więc zapolujesz, dobrze? Na dwie zdobycze... Skoro walczyłeś z Wierzbową Łapą to nie będziemy... tego przerabiać w pierwszej kolejności, abyś... mógł zostać wojownikiem jak najszybciej - miauknęła w jego stronę w końcu kierując złote ślepia na Gradową Łapę - Powiesz mi proszę co wiesz... o polowaniu? O zasadach i pozycji łowieckiej?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jest to niebieski klasycznie pręgowany kocur wielkością nieco większy od przeciętnej o lekko masywnej budowie. Gabaryty te dodatkowo powiększa mu jego miękka, długa sierść, najbardziej objawiająca się na jego brzuchu oraz szyi. Roznosi się też na uszach, gdzie można przyuważyć krótkie pędzelki osadzone na czubkach. Głównie widoczne na jego niebieskim futrze są dominujące ciemnawe pręgi, jednak jego podstawę pośród nich również da się dojrzeć. Patrząc w okolice łap od wewnętrznej strony, brzucha, klatki piersiowej, pyszczka i oczu można dojrzeć rozjaśniającą się tam bazę, niemalże białą, lecz pręgi mimo niej gładko tam przechodzą. Na rozjaśnionym pyszczku z długimi wąsami, osadzonym na jego masywnym okrągłym łbie, można ujrzeć ciemnawy, różowy nosek, natomiast jadąc trochę wyżej zobaczymy charakterystyczne złoto-zielone oczy zawsze bacznie i ciekawie patrzące na świat.
Gradowa Łapa ma niezwykle wysokie mniemanie o sobie, będąc przeświadczonym o tym, że posiada największy intelekt pomiędzy swoimi rówieśnikami, niższymi rangą czy czasami również wyższymi. Na szczęście nadal są według niego pewne przypadki przewyższające go wiedzą, ale w żaden sposób takie anomalie nie zacierają jego wspaniałych ambicji co do tego, aby kiedyś być ponad nimi. A i taki intelektualista oraz świetny kot jak on oczywiście musi dać znać o sobie całemu światu. Stąd też wzięły się u niego pobudki do chwalenia się swoimi wielkimi, no może częściej małymi, czynami chociaż raz przed dosłownie każdym, kto wpadnie mu pod łapy. Żyje we własnym świecie. Nie trudno jest zauważyć pałającą od niego ogromną pewność siebie. Kiedy w polu zagrożenia jest jego wysokie ego, ktoś próbujący podciąć mu łapy musi się liczyć z dalszymi konsekwencjami, które dość niełatwo ominąć. Jest niezwykle upartym w swoich celach. Faktem jest jednak, że obdarzeni jego szacunkiem mogą liczyć na bezinteresowne rozgłaszanie o nich samych dobroci. Nawet trochę podkręconych w swojej prawdziwości. Na ogół nie jest zbyt marudnym w relacjach z innymi kotami. Na pierwszy stopień sympatii wystarczy byleby słuchali i zgadzali się z jego zdaniem. Potrafiący pociągnąć go idealnie za sznurki mogą liczyć na jego dozgonną lojalność, jakiej nie będzie w stanie sam zerwać, dopóki nie będzie miało to po drodze z jego ewentualnym upadkiem.
Już się bał, że znowu coś go przygniecie, ale nie przygniotło. No nie mógł tak mięknąć i już! To twardym trzeba być, nie miękkim! Poza tym co by dawało pokazywanie, że się daje kiedy nawet nie czuję, że chce się dawać? Tak nie mogło być! Kiedy więc ruszyli i on ruszył. Nie szedł na jej chęć, a na swoją chęć! Nie było tu żadnego sprzeciwu. Nie wolno było tak myśleć! Pokaże jej to, co dały mu nauki z Barwną Ścieżką. On je miał i koniec kropka. Musiał się tylko pokazać. Wyjście poza obóz jednak obudziło wszystkie jego kończyny. Wpadły one w ekscytacje. Wyszedł poza obóz! No bo tak trochę z niego nie wychodził przez te większość księżycy, ale to dla dobra nauki! Musiał po prostu przebadać wszystko w obozie. Jego prawdziwa mistrzyni także by tego chciała! Poza tym gdzie miał jej szukać jak nie najpierw tam? Co jak rzeczywiście była tylko ścieżką? Ona gdzieś musiała być! Musiała i to aż nadmusiała! Wypełniał go mętlik, lecz wreszcie coś się stało podczas drogi. Tak jakoś ta biała się do niego nie odzywała, ale się wreszcie odezwała. Polowanie? No on miał nadzieję, że po tym sprawdzaniu wszystkiego zostanie wojownikiem!
- No dobra, dobra! - pośpiesznie przytaknął. - To trzeba być cicho, nie dać się tam zauważyć też. U zający i królików to trzeba oddech specjalnie spłycać. - powiedział pewnie. - No i od tego łapania jest odpowiednia pozycja... Chyba to ta pozycja łowiecka. - choć wyglądał na wytężąjącego swój mózg, zaczynał się wahać. - To co o niej wiem? To ten... A! Trzeba chodzić szeroko, ale zarazem chudo, żeby się w drzewa wtapiać! I w krzaki wchodzić, tak. No ewentualnie się czołgać! - nazmyślał, próbując brzmiąc przy tym pewnie.
No przecież był genialnym. Wszystko na pewno się zgadzało. Było o tej ciszy, było o byciu niezauważalnym. To dlatego tak go przygotowywano w pojedynkę! Chcieli, żeby sam się domyślał wszystkiego. Teraz to pewnie łatwa droga do tego, żeby pozbył się tej nowej. Od dawna był wyszkolonym.
- No i co? Mogę już zostawać tym wojownikiem? - zapytał pośpiesznie.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Biały Puch zatrzymała się na Wyjących Wzgórzach, wcześniej wysłuchując tego, co do powiedzenia miał Gradowa Łapa. Jej ogon delikatnie zamachał w powietrzu, rozglądając się na boki, na wszelki wypadek. Następnie postarała się przywołać delikatny uśmiech na swojej mordce, mimo tej całej nieprzyjemnej sytuacji na samym początku.
- Obiecuję, że postaram się, abyś... mógł awansować - odpowiedziała na jego pytanie. Nie mogła jednak obiecać, że stanie się to szybko. Po tym tym pierwszym dniu, nie była przekonana, czy mogłaby przepuścić takiego kota na wyższe stanowisko. Oczywiście bolało ją to, bo nie chciała nikomu robić na złość... może jednak okaże się to podobną sytuacją jak ta z Rysim Pomrukiem? Też miała przecież obawy o puszczenie go na rangę wyżej. Może kiedy pokaże mu, że nie chciała dla niego źle, to się do niej przekona?
- Powtórzę wszystko jeszcze raz, dobrze? Pozycja... łowiecka wygląda tak, że łapy masz... ugięte, ale na tyle, aby twój brzuch nie... szurał po ziemi. Inaczej można przestraszyć zwierzynę... Ogon, głowa i grzbiet powinny pozostać w jednej... linii. Cały czas musisz się też poruszać pod... wiatr. Cały czas patrz pod łapy, aby przypadkiem czegoś... nie nadepnąć. Jest jeszcze taka formułka i ona... mówi, że królik usłyszy, ptak zobaczy, mysz wyczuje... Króliki mają dobry słuch więc musisz wyciszyć... oddech, kiedy się do niech skradasz. Myszy czują drgania... ziemi, więc przenosisz ciężar ciała na tylne łapy... a ptaki mają dobry wzrok, więc musisz... zakradać się do niech tak, aby cię nie widziały... lub ukrywać się właśnie przy krzakach, albo zamierać... w bezruchu. Czy chcesz... już zacząć polować?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?