Logo Artemidy
Trening Ropuszej Łapy
#1
Wojowniczka jak powiedziała, tak też zrobiła. O świcie pojawiła się na wyjących wzgórzach, a nawet jeszcze przed świtem. Mroźne powietrze drażniło jej oczy i nos, ale starała się je ignorować, bo nie mogła za wiele na to poradzić. Na szczęście grube futro zapewniało jej dodatkową ochronę przed zimnem. Miała nadzieję, że Ropusza Łapa nie będzie za bardzo narzekała na niskie temperatury, bo nie była to rzecz, na jaką Szyszka miała wpływ. Będą musiały się pomęczyć, nie ma innej opcji. Nie żeby miała zepsuty humor przez taką bzdurę! W życiu! Bardzo się cieszyła, że znowu będzie miała okazję poprowadzić trening. Ale Szyszka ogólnie ostatnio miała naprawdę dobry humor, więc takie byle co nie zepsuje tej dobrej passy!
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#2
Ropucha dreptała przez śnieg, kierując się na umówione wcześniej miejsce spotkania z Szyszkowym Ogonem. Było jeszcze ciemno i chłodno, coś co było wręcz przewidywalne od początku dnia w Porze Nagich Drzew, jednak to nie mróz związany z lodowatym wiatrem mknącym przez tereny Klanu Wichru a wspomnienia z pierwszego dnia treningu wiele księżyców temu sprawiło, że nagły dreszcz wstrząsnął grubym ciałem kotki. W tedy też było pełno śniegu, kiedy Imbirek cierpliwie odpowiadał na jej głupie pytania i tłumaczył jak otaczający ją świat funkcjonuje. Melancholijny uśmiech wpełzł na jej pyszczek, przypominając sobie starszego kocura, który opuścił ich już jakiś czas temu.
Wypuściła powietrze z płuc, zwracając uwagę na parę która uciekła z jej morki, dopóki ta nie zniknęła w powietrzu. Konoyntwała swój chód, dość szybko dochodząc do Wzgórza i bez przeszkód dostrzegła córkę Kusowąsego.
- Hej - Przywitała się, kiedy już była wystarczająco blisko z typowym dla niej leniwym uśmiechem. - Nie byłam gszecznym terminatorem w pszeszłości, wienc no, dużo roboty przed tobom - miauknęła, przygotowywując Szyszkę na fakt, że kotka ma duże zaległości. - Znam granice Cienia najlepiej i ich zapach, jak zresztom zapach Rzeki i Gromu, wienc możemy od innych granic zaczonć - rzuciła luźnie, dając burej pomysł na początek.
owo
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#3
Nie czekała długo, bo Ropusza Łapa stawiła się na miejsce spotkania o czasie. Uśmiechnęła się i skinęła głową na powitanie. Z dokańczaniem treningów zawsze było o tyle dobrze, że taki terminator zawsze coś więcej wiedział, czasami potrzebował jedynie naprowadzenia na niektóre kwestie. Dowiedziała się, że córka Fiołkowego Świtu miała już dwóch mistrzów, więc założyła z góry, że nie zostanie jej wiele do roboty, jak było w przypadku Szybującej Łapy. Nie trzeba więc specjalnie wyjaśniać małej konsternacji na pyszczku burej po oświadczeniu terminatorki. Nie spodziewała się takiego obrotu spraw, ale to nie znaczy, że nie była na niego przygotowana, o nie! Wszystko, czego potrzebowała, znajdowało się w jej głowie i aż drżała z podekscytowania na myśl o przekazaniu całej swojej wiedzy kolejnemu uczniowi.
- Dobrze, w takim razie przejdziemy się na granicę z ziemiami niczyimi, będziemy przechodzić też wzdłuż granicy z klanem Rzeki - oznajmiła, po czym powolnym krokiem poszła przed siebie. - Zakładam, że podczas twojej nieobecności pozmieniały się władze w innych klanach, więc od nich zaczniemy. W klanie Rzeki przywódcą jest Czerwona Gwiazda, zastępcą Ćmi Zmierzch, medyka obecnie nie mają, ale mają terminatora medyka, Barwną Łapę. Przywódcą klanu Gromu jest Żubrza Gwiazda, zastępcą Cyprysowa Łuska, medykiem Truskawkowy Gąszcz. W Cieniu przywódcą jest Krogulcza Gwiazda, zastępcą Polny Chwast, a medykiem Szczypiący Mróz. - powiedziała niespiesznie, uważnie wypowiadając każde imię, coby jej się żadne nie pomerdało i nie wyszła z tego jakaś dziwna fuzja, na przykład Czerwony Chwast albo Szczypiący Żubr, czy coś takiego. Szyszka ma tu udzielać poważnej edukacji! - A teraz powiedz mi wszystko, co wiesz o rangach - poleciła. Nie miała zamiaru traktować Ropuszej Łapy jak małego kociaka, bo takie rzeczy powinna już wiedzieć. Oczywiście, nie spotkałaby jej żadna kara, gdyby tak nie było, o nie! Po prostu uczeń też musi sam być chętny do zdobywania wiedzy i jakąś wiedzę posiadać.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#4
Dostrzegając zmieszanie, które zagościło chwilowo na pyszczku burej, Ropucha przymrużyła złote ślepia i uśmiechnęła się. Nie dało się zaprzeczyć, że czarna kocurzyca lubiła szokować swoją skromną osóbką i podobał jej się owy fakt, że już na dzień dobry udało jej się zaskoczyć swoją nową mistrzynię. Oczywiście nie oznaczało to, że najmłodsza córa Fiołkowego Świtu na złość będzie rzucać Szyszce kłody pod łapy, broń Gwiezdnym! Nie była upierdliwym sześcioksiężycowym podlotkiem, który wybrał sobie za życiowy cel utrudnić wojownikom wypełnianie swoich obowiązków. Przynajmniej już nie.
Przytknęła na pomysł kotki, kiedy ta przedstawiła jej plan dzisiejszego treningu. Doceniała podejście Szyszki do jej treningu jak i fakt, że nie traktowała ją jak kocię.
- Huhu, kto by pomyślał, sze tyle się zmieni przez te ksienżyce - odezwała się, kiedy Szyszka skończyła wymieniać nową władzę u sąsiadów, starając się zapamiętać imiona. - Ale ty pewnie tesz tak miałaś, czo? Duszo zmian jak wróciłaś do Klanu - zagaiła, z chęcią rozpoczynając temat nieobecności kotki. Kobiety należały do wścibskich i ciekawskich istot: Ropucha nie obiegała od stereotypu i z chęcią dowiedziałby się czegoś więcej o swojej nowej mistrzyni. Była pewna jednak, że wojowniczka musiała zniknąć z obozu w czasie lub jeszcze przed jej narodzinami, ponieważ nie kojarzyła jej w ogóle.
- Jest ich kilka - miauknęła zerkając na kotkę obok której dreptała. - Som kociaki, jak mój syn, które nie muszom szczególnie cokolwiek robić, oprócz siedzieć w obozie - fuknęła, krzywiąc łaciaty pysk, doskonale zdając sobie sprawę, że Traszka prędzej czy później i tak zignoruje owe zakaz. - Nie muszom ale mogom mieć nauki, a w wieku sześciuksienżyców mianuje sie ich na terminatorów. Jestem jednym z nich, pomagam madkom spszontać Splątane Korzenie, poluje, patroluje, pomagam ojcu i reszcie starszym w Skrenconym Pniu. Chodzem na trening pod okiem wojownika by kiedyś się nim stać i sama w pszyszłości trenować podlotki. Jest tesz zatępca, który zastempuje Gwiazde. W naszym pszypadku jest to Barwna Ścieszka, a kiedyś był nim wuje Sokół - miauknęła przypominając sobie masywnego kocura. Wiadomość o śmierci jego jak i Zajęczego Susa, nadal była czymś aktualnym dla Ropuchy. Nie to, że rozpadała się tylko na ich myśl, jednak zdawała sobie sprawę, że potrzebowała więcej czasu na żałobę. - Raz zawołał mnie na patrol z nim i miszczem Imbirkiem, wienc pewnie teraz to też robi Barwna, czo nie? - Zapytała, nie będąc do końca pewna co tak na prawdę taki Zastępca robić musi. - Przywódca... Jak kiedyś Mama, teraz Lawendowa Gwiazda zwołuje ceremonie i mianuje kicie. Jesz tesz jeszcze nasza MEDYK, która pilnuje żebyśmy się nie zapluli smarkami na śmierć - streściła się z uśmieszkiem, przypominając sobie swoje własne doświadczenie z klanową medyczką. Oh, powinna znowu zjeść coś niejadalnego i się do niej wybrać, jak za starych czasów. - I sama trenuje dwójke tereminatorow, terminatorów medyka ale nie wiem czo ci robiom, wienc no - mlasnęła po czym zamknęła mordkę, zerkając na Szyszkę. Wiedziała, że czegoś nie powiedziała lub może źle ujęła, więc znów zamieniła się w słuch.

[size=75]//tak trochę ble, bo nie wiem do końca jak to napisać
owo
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#5
Uśmiechnęła się gorzko na uwagę kotki. Nie winiła jej za to, że jest ciekawa nowej mistrzyni, ale gdzieś w podświadomości nadal czuła się jak obcy w klanie, mimo że wróciła podczas Pory Zielonych Liści. Uczucie to towarzyszyło jej często, ale starała się je wyrzucać z głowy, albo przysłaniać obowiązkami.
- Tak. Nadrobienie zaległości trochę trwało, ale nie ma nic niemożliwego. Podczas tego całego obiegu pór, kiedy mnie nie było, klany dalej funkcjonowały, a to ja byłam jakby w stanie uśpienia - uśmiechnęła się do terminatorki. Powroty są radosne, ale i ciężkie - jak dowiedziała się, że jej matka, ojciec i ostatni brat nie żyją, nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Musiała szukać punktu zaczepienia, ale niedługo potem dostała terminatora, później znalazła Owieczkę i Kusą, toteż miała do kogo wracać do obozu. Szyszkowy Ogon odpłynęła na chwilę w swoich rozmyślaniach i wyrwały ją z nich dopiero słowa Ropuszej Łapy. Kiwała głową na każdą podaną informację i starała się ułożyć w głowie, co musi jeszcze dopowiedzieć.
- Tak, zastępca wyznacza patrole i nadzoruje treningi. Warto też wspomnieć, że przywódca ma dar dziewięciu żyć, a medyk jest łącznikiem z Gwiezdnymi, dostaje od nich przepowiednie. Natomiast terminator medyka po prostu uczy się być medykiem, pomaga w lecznicy, żeby potem stać się pomocnikiem medyka, a później medykiem - odparła, uzupełniając odpowiedź Ropuszej Łapy. Dopiero co zaczęły, a już miały odhaczone dwie kwestie! Żeby już pozostać przy bardziej teoretycznych sprawach, to chyba przejdą do kodeksu. Praktykę zostawi na inny dzień, dzisiaj sobie pogadają, o!
- Co wiesz o Kodeksie Wojownika? Pamiętasz jakieś jego punkty? - zapytała, powoli idąc przed siebie.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#6
Ropucha przez chwilę studiowała słowa i mimikę burej wojowniczki, rozważając w tym samym momencie swoje zdanie w tej sprawie. Nie mogła się kłócić z faktami: jej nieobecność sprawiła, że te mniejsze i większe wydarzenia, które miały miejsce w Klanie zwyczajnie ją ominęły. Pogrzeb mamy, Kijanki, wujka Sokoła i Zająca, opuściła tatę i siostry w ciężkim dla nich czasie jak i jej uroczego Bączka. Jednak czy porównywała czas spędzony na podróży do czegoś na kształt śpiączki? Nie. Opuszczenie Klanu Wichru było jej ostatnią deską ratunku, punktem zaczepianie zanim nie spadła na sam dół ciemnej przepaści. Kotka była pewna, że nie wytrzymałaby długo w obozie gdzie wszędzie widziała Żabę. Do teraz miała duży problem zasnąć w Ciepłych Skałkach, już po niemalże całym obiegu pór.
- Życie leci i leci jak ten zajonc. I w klanie i poza - mruknęła swoim typowym niskim i zachrypniętym głosem, cień uśmieszku nadal był przyklejony na jej pysiu. - Klan funkcjonował tak samo jak i my - skomentowała wypowiedź Szyszki, dzieląc się z nią skrawkiem swojego nastawieniem do tematu. Mimo faktu, że córka Kusowąsego wyglądała mizernie: przygarbiona z matowym futrem, Ropucha dostrzegła w obozie parę podlotków plątające się pod jej łapami. Sama niedawno urodziła i może to te matczyne hormony przekładały jej sytuację na burą ale wątpiła, żeby opisała wojowniczkę mianem "uśpioną".

- Kałurza dostaje przepowiednie? - Palnęła, zanim ową informację w pełni została zarejestrowana przez jej móżdżek. A to ci heca! Kto by pomyślał, że ta Lśniąca Sadzawka która pilnowała ją za kociaka, żeby się przypadkie mnie zakrztusiła własnymi glutami pełni rolę mostu między śmiertelnikami i Srebrzysta Skórką. Białe wibrysy drgnęły, próbując zarejestrować i zapamiętując resztę informacji. - A, to teraz bedziemy mieć wiencej medyków niż jednego? To szpoko, oni tesz bedą mieć kontakt z Gwiezdnymi? - Zapytała ciekawa jak to może w przyszłości wyglądać. Nie to, że się super tym przejmowała ale skoro miała mistrza którego mogła wypytywać o takie rzeczy - kto bogatemu zabroni?
- Że tesz jest ich kilka - powtórzyła się rechtając cicho. Następnie zerknęła w niebo, cofając się w czasie o kilkanaście księżyców, kiedy miała jeszcze pszczoły w głowie i trenowała pod skrzydłami miszcza Imbirka. - Granice som, bo muszom być. Nie wolno polować lub przekracać granice innego Klanu, ani my ani oni. Muszom być tesz pilnowane i jak ktoś przyplonta sie, najpierw tsza go grzecznie odprowadzić na granice a dopiero po tem jak nie kce po dobroci to moszna mu w tedy wyrwać uszy - uśmiechnęła się tutaj i przymknęła oczęta. Nie mogła się doczekać aż w końcu komuś coś wyrwie. - I tsza najpierw mieć sześć ksienżyców by zostać terminatorem, młodsze kicie nie mogom. A! I Zgromadzenie jeszcze! Nie wiem czo to ale kicie sie spotykały i gadały ale teraz sie ponoć tego nie robi jusz - co prawda nie słowo w słowa idealna kopia ale hej! Przynajmniej była jakaś baza.
owo
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#7
Uśmiechnęła się blado na słowa kotki i przytaknęła, bo ciężko było się nie zgodzić. Może i takie wegetowanie w miejscu można i nazwać "funkcjonowaniem", jak się nad tym dłużej zastanowiło. Nadal jednak gorzkie wspomnienia odbijały się echem na psychice kotki i była bardziej skłonna rzec, że był to calutki rok spędzony na prokrastynacji, bez żadnego konkretnego celu. Caluśki rok w plecy, kiedy mogła się przydać w klanie. Wyrzuty sumienia jej do tej pory nie odpuściły i, jak podejrzewała, będą ją ścigać, dopóki śmierć jej nie pokona. Postanowiła nie kontynuować tego tematu, zostawić go na tym poziomie. Niektóre sprawy lepiej zostawić... dla dobra terminatorki, jak i zdrowia psychicznego mistrzyni, o ile mają w ogóle skończyć ten trening.
- Kałuża? Masz na myśli Lśniącą Sadzawkę? Tak, dostaje przepowiednie, jak każdy medyk - odparła, nieco zaskoczona mianem, jakim Ropusza Łapa określiła medyczkę. Naprawdę, interesujące, tak jak cała postać córki Fiołkowego Świtu. - Raczej nie może być jednocześnie dwóch medyków... Ale nie wiem na pewno. Nie no, raczej nie. Jestem pewna, że Lśniąca Sadzawka ma jakiś plan co do swoich uczniów, który później ma być medykiem i nie wydaje mi się, żebyśmy mieli dwóch naraz. Ale no cóż, tak, i medycy, i pomocnicy medyka, i też terminatorzy medyka mogą dostawać przepowiednie - odpowiedziała, nieco zagubiona w swoich własnych wyjaśnieniach. Miała nadzieję jednak nadzieję, że Ropusza Łapa wyłapała, co bura chciała jej przekazać. A jeśli nie, no to cóż, Szyszka powtórzy! Od tego w końcu tu jest.
Słuchała uważnie, które punkty kodeksu wymieniała jej terminatorka, a było to zadanie nader skomplikowane, jednak też nie było niemożliwe. Powoli łączyła słowa kotki z własną wiedzą, z nieznacznie zmarszczonym czołem. Starała się być jak najbardziej skupiona, żeby niczego nie pominąć i po chwili milczenia w końcu powiedziała.
- Wszystko dobrze, tylko wyjaśnię ci, czym jest zgromadzenie, bo masz pełne prawo tego nie wiedzieć - ostatnie było wtedy, jak ledwie zaczęłam trening, czyli... dawno temu. Było to spotkanie przywódców wszystkich klanów, razem z zastępcami, medykami i członkami klanu, podczas którego wymieniano bieżące informacje, takie jak zmiany we władzach na przykład. Odbywało się podczas pełni księżyca - powiedziała, po czym rozejrzała się dookoła. Stwierdziła, że wygodniej będzie odbić nieco w prawo, by przyspieszyć drogę do granicy z ziemiami niczyimi.
- Będę podawać ci po kilka punktów kodeksu, jak będziesz mieć do nich jakieś pytania, albo coś będzie dla ciebie niejasne i będziesz chciała się przy czymś zatrzymać, to mów śmiało. Broń swego Klanu, nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza Klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym Klanie, kiedy pewnego dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem. Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami. Terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę. Zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie. - powiedziała, pomiędzy każdym punktem robiąc krótką przerwę. Ropusza Łapa może i nie była najmłodszym terminatorem i nie wymagała specjalnego traktowania, ale nadal była uczniem i mogła nie rozumieć pewnych kwestii. Nie każdy wszystko wie i Szyszka, jako wiekowy kot i doświadczony wojownik, była tego jak najbardziej świadoma!
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#8
Co tu dużo mówić? Ropucha była bardzo ciekawa Szyszkowego Ogona, szczególnie teraz, kiedy to właśnie ona została jej mistrzynią. Chciała się dowiedzieć jaką jest wojowniczka, z czego jest zbudowana i co tak naprawdę siedzi pod zgarbioną sylwetką, starszej kotki. Jednak mimo wrodzonej babskiej ciekawości, czarna kocurzyca pozostawiła odłożyć niewygodny temat przeszłości na półkę, przynajmniej na tą chwilę. W sumie to już jej taki mały rytuał, zadawać problematyczne pytania o życiu swoich mistrzów. Najpierw miszczem Imbirek teraz Szyszka... Pewnie gdyby nie odeszła z Klanu to samo czekałoby Miętowego Pąka. Musiała po treningu odwiedzić jej grób.
- Ano - przytaknęła z uśmiechem na pytanie pręgowanej. Lśniąca Sadzawka była takim długim imieniem, co dla mało rozgarniętego bąbla, który miał iloraz równy sumie swoich łap, sprawiało dużą trudność by w ogóle je zapamiętać. Tak właśnie narodził się pseudonim Kałuży, którego mimo wszystko, niemalże 60 księżyców później nadal używa. For old times' sake. Wysłuchała słów córki Kusowąsego, przyswajając sobie nowe informacje. Brzmiało logicznie, a przynajmniej wystarczająco dla Ropuchy, która mimo częstych wizyt w Ziołowym Wzgórzu raczej nie była super zainteresowana ani ziółkami, ani sprawami Medyka. Ot, miał kto ich leczyć i to jej wystarczyło.
Już za same pokłady motywacji jakie Szyszkowy Ogon posiadała i wkładała w ten trening, powinna dostać złoty medal. Wicher zdecydowanie mógł się poszczycić wyrozumiałymi i ciepłymi mistrzami z którymi praca była po prostu przyjemna i terminatorka czuła się z tym dobrze. Poczekała aż pręgowana skończy opowiadać jej Zgromadzeniu, raz po raz ruszając grubymi wąsiskami. Było miło dowiedzieć się w końcu czym tak na prawdę są te całe Zgromadzenia o których się tak często mówiło, jednak nigdy się ich nie uczęszczało. Niczym legenda podtrzymywana przy życiu opowieściami starszych kotów. Ciekawiło ją czy kiedykolwiek i ona dożyje takiego zgromadzenia? Spoiler alert: tak.
- Ta sama na której był i mój tato? Jeszcze przy Słonej Wódzie? - Zapytała, kiedy odbijały w stronę ziemi niczyich. Następnie przyszła część na kodeks, ten "prawdziwy" a nie opisany w jej uproszczony sposób. Ropucha jednak szybko zrozumiała, że kodeks wojownika to właściwie nic innego prócz powszechne zasady panujące w Klanie. Od kiedy wróciła do domu, zanim sama zjadła upewniała się, że Traszka i inne kocięta w kociarni były nasycone, jak i Fiołkowy Świt. Przyjęła każdą informację z dygnięciem pyska, tylko przy ostatniej zmarszczyła nieco brwi.
- Dzienkować? A po grzyba?
owo
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#9
Z ulgą przyjęła fakt, że Ropuszej Łapie znudziło się już wnikanie w prywatne sprawy wojowniczki i mogą przejść do bardziej naglących interesów. A takim interesem była nauka i wykształcenie córki Fiołkowego Świtu, chociażby. Skinęła głową na potwierdzenie kotki, że właśnie o medyczkę jej chodziło. Ciekawe. Było to raczej infantylne przezwisko, jednak postanowiła zostawić ten temat. Nie miała żadnych informacji na temat relacji terminatorki z Lśniącą Sadzawką, więc postanowiła nie oceniać ani nie zastanawiać się nad tym głębiej.
- Tak, to samo. Chociaż później niby też było, ale byli na nim tylko przywódcy, więc raczej się nie zalicza do zgromadzeń, ale jednak warto o tym wspomnieć - odpowiedziała, marszcząc lekko brwi. Sprawa zgromadzeń zawsze była dziwną kwestią do omawiania na treningu. Terminatorzy nie mieli pojęcia co to jest, a Szyszka musiała im tłumaczyć coś, co sama ledwo pamiętała, ba nawet tego na własne oczy nie widziała. Miała nadzieję, że sprawa ze zgromadzeniami szybko się jakoś rozwiąże i nieco ułatwi jej szkolenie uczniów, nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że za niedługo będzie miała we własnej osobie okazję być świadkiem takiego właśnie wydarzenia.
- Bo zwierzyna jest darem od Gwiezdnych, trzeba okazać im wdzięczność za jej życie. Co też nie oznacza, że trzeba to powiedzieć na głos. Wystarczy sobie w myślach tak im podziękować, o. Chodzi o docenienie tego, że udało ci się coś upolować, najprościej mówiąc - odparła kiwając głową. Nie było w tym zbyt wielkiej filozofii, jednak skoro Ropusza Łapa zapytała, to zadaniem Szyszkowego Ogona jest udzielić odpowiedzi. Nie ma opcji, że jakaś wątpliwość nie zostanie wyjaśniona!
- Skoro nie masz więcej pytań, to przejdźmy dalej: Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii. Kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora. Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera. Po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba - teraz przyszła kolej na bardziej polityczno-społeczne punkty kodeksu, więc bura spodziewała się większej ilości pytań. W międzyczasie powoli dochodziły do docelowej granicy, więc za niedługo przerwą na chwilę omawiane kodeksu, by Ropusza Łapa mogła zapoznać się z jej przebiegiem.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#10
- O - uciekło jej z pyszczka, kiedy mistrzyni opowiedziała jej o późniejszym zgromadzeniu, które jednak okazało się być imprezą zamkniętą, wyłącznie dla przywódców. Ropucha miała wrażenie, że mijało się to trochę z tym poprzednim opisem, gdzie nie tylko Gwiazdy miały prawo przyjść ale i ich zastępcy, medycy i część Klanu. Nie brzmiało to jak zgromadzenie, jednak Szyszka miała rację i terminatorka z chęcią poznały ową ciekawostkę. Choćby, żeby z niej kpić. - Rozumiem, cienszko robić maślane oczenta do innych Przywódców, kiedy Klan śledzi twoje ruchy - zarechotała głośno, niesamowicie zadowolona z swojego aluzji, którą nasuwała na zmarłe Gwiazdy. Jak im się nie podoba i mają takie wrażliwe ego mogą ją strzelić, Ropucha chętnie powtórzy im to prosto w pysk. Mimo wszystko, temat zgromadzeń zostałjako tako rozwinięty i terminatorka mogła śmiało stwierdzić, że przynajmniej wiedziała o co chodzi.
Temat zwierzyn budził jednak w córce Fiołkowego Świtu większe emocję, chociaż jak zwykle nie dała tego po sobie poznać. Grube wibrysy drgnęły, a jej wzrok uciekł na chwilę w bok, zastanawiając się nad słowami pręgowanej. Na ostatnim patrolu, słyszała jak Splątany Wąs pod nosem podziękowała Gwiezdnym za jakąś nornicę, jednak w tamtym momencie Ropucha wzięła to za jakiś żart. No cóż, codziennie uczysz się czegoś nowego.
- Zwierzyne zabijamy tylko po to, by sieniom pożywić. Dziękujemy Gwiezdnym za jej życie, ta? - Zapytała, spoglądając na wojowniczkę, czy dobrze zapamiętała punkt. Ogólnie faktycznie nie było tu dużej filozofii i Ropucha nie miała zamiaru jej tam szukać, jednak potrzebowała czasu by się oswoić z tym punktem. - Ty tesz to robisz? - Zapytała ciekawa odpowiedź.
- Milczenie - zaczęła dając znać mistrzyni, że ma pytania. - Od kiedy trwa? Mame czasem mianowała wojowników, kiedy słonko było jeszcze wysoko. Czy od razu po mianowaniu nie mogom mówić? Czy ktoś im daje znać, jak na przykład: e! Zamknoć sie!? - Pierwszy pytanie z głowy. Należało raczej do banalnych, jednak terminatorka chciała znać zdanie swojej mistrzyni. Reszta punktów była dość jasna i Ropucha ogarnęła je dość szybko, mimo wszystko i tak chciała zadać córce Gronostaja pytanie. - Przed mamom, kto był Gwiazdom? I Zastepcom huh?
owo
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#11
jeju przepraszam najmocniej :x

Uśmiechnęła się lekko na spostrzeżenie Ropuszej Łapy. Nie bardzo nadążała, czemu w sprawie przenosin i grasującego rysia na terenach ktoś miałby do kogoś robić maślane oczy, ale postanowiła nie drążyć tematu i raczej pozostać przy dalszym omawianiu kodeksu. Zastanowi się nad tym później, abo poprosi terminatorkę o rozwinięcie myśli kiedy indziej. Na razie muszą skupić się na tym, co muszą dzisiaj przerobić na treningu.
Skinęła głową, gdy córka Fiołkowego Świtu powtórzyła punkt, dając jej do zrozumienia, że dobrze zapamiętała, a potem ponownie skinęła głową na pytanie kotki, tym razem również się odzywając:
- Tak. W pewnym momencie robi się to już odruchowo, więc nawet nie zastanawiam się nad tym, tylko po prostu... no, dziękuję - miała nadzieję, że to wyjaśni sprawę dziękowania Gwiezdnym. W sumie po to był ten punkt, żeby go przestrzegać i żeby naprawdę okazywać wdzięczność za zwierzynę, ale może to nie było takie oczywiste. Tak czy inaczej, jest tu od tego, żeby odpowiadać na każde pytanie Ropuszej Łapy, nieważne jak dziwne mogło się jej wydawać - czarno-biała nie zakończy treningu z wątpliwościami co do jakiegoś punktu kodeksu! Nie na warcie Szyszkowego Ogona.
- To jest nocne czuwanie. Jest w nocy, po zachodzie słońca. Nikt nie pilnuje młodych wojowników, czy na pewno nie kłapią jadaczką, ale to jest po prostu tradycja. To też moment refleksji, bo jednak ranga wojownika to również nowe obowiązki, nowy etap w życiu. Można sobie pomyśleć, zastanowić się. To takie jakby... uduchawiające, o - odparła, próbując jak najlepiej wyjaśnić istotę nocnego czuwania. - Przed Malinową Gwiazdą przywódcą był Krucza Gwiazda, a jego zastępcą był Gradowy Podmuch - odpowiedziała na pytanie, po czym rozejrzała się dookoła i oznajmiła terminatorce, gdzie się znajdują i dała jej czas na zapoznanie się z granicą. Dodała również, że będą kontynuować spacer wzdłuż Szarych Topoli. Kiedy to było już ustalone, Szyszkowy Ogon uznała za stosowne, by kontynuować przerwany wątek.
- Kolejne punkty kodeksu brzmią: Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu. Słowo przywódcy jest prawem. Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy, jest to dozwolone jednak w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika. I ostatni punkt Kodeksu Wojownika brzmi: Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#12
Skomentowała słowa burej kocicy krótkim przytaknięciem, tym samym kończąc dyskusję i analizując nowe informację. Nie widziało jej się wykłócać godzinami o to czy dziękowanie Gwiezdnym za upolowaną zwierzynę ma sens czy też nie, szczególnie, że mistrzyni jej właśnie powiedziała, że nie musi z tego robić wielkiej szopki. Ot, mogła to robić na swój sposób, krótkim i niemym skinięciem. A to jej pasowało. Odpowiedzi na jej drugie pytanie jak i trzecie również ją usatysfakcjonowały. Kocurzyca była już tak długo terminatorką (lub po prostu Ropuchą), że nigdy nie zastanawiała się poważnie nad nocnym czuwaniem i zmianami jakie nowa ranga ze sobą niesie. Chwila refleksji i ciszy wydawała się rozsądnym pomysłem. Kto by pomyślał, że kodeks którym się kierują całe życie, napisała jakiś mądrala?
Krucza Gwiazda i Gradowy Podmuch brzmiały znajomo, tak jakby gdzieś tam w czeluściach umysłu terminatorki, niczym zakurzone księgi na strychu, ukrywały się przed światłem dziennym i pokryte były grubą warstwą pajęczyn. Grube wibrysy drgnęły, zaś nos zmarszczył się, kiedy Ropucha próbowała sięgnąć głębiej w swej pamięci i dopasować imiona do kogokolwiek... Jednak uderzenie serca później potrząsnęła głową, porzucając tą ideę. Nie widziała w tym większego sensu, Szyszka już zaspokoiła jej ciekawość, wystarczyło jej to.
Rozejrzała się po granicy z ziemiami niczyimi, zaś kiedy w oddali dało się usłyszeć ciężkiego potwora, który poruszał się szybciej niż wiatr, kocurzyca zareagowała jedynie drgnięciem czarnego ucha.
- Hm - zaczęła, przyglądając się na rząd drzew dzielących ich ziemie od Grzmiącej Ścieżki. - Nawet jak jeszt to mała kicia samotnika, czo nie? Jak te twoje? - Miauknęła zerkając na Szyszkę, przypominając sobie opowieść Zwinnej. Coś tam było o umierającej kotce i małych kędziorkach, Ropucha nie wnikała w szczegóły, jednak wydawało jej się to pasować do tematu. Ostatnie punkty kodeksu przyjęła do siebie, akceptując je niemym potaknięciem. - Ostatnie, czo? Hmm, wydawał się dłuszy jak miałam mleko pod noszem - zarechotała. - To czo teraz? Bijemy sie?

<3
owo
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości