Logo Artemidy
Trening Krwawnikowej Łapy
Czy Krwawnikowej Łapie uda się trafić Lśniącą Sadzawkę ziołami? Parzyste - tak, nieparzyste - nie. Wypada 3.
Atak Lśniącej Sadzawki -> 150% [krytyczny!] -> [ (12+13) - (6+9)]*1,5 = 10
Atak Krwawnikowej Łapy -> 150% [krytyczny!] -> [ (23+7) - (5+17)]*1,5 = 12

Walka ta była bardzo interesująca, należało to przyznać. Lśniąca Sadzawka, posiadająca o wiele większe doświadczenie, kontra Krwawnikowa Łapa, który styczność z walką miał pierwszy raz w życiu. Mimo to radził sobie całkiem nieźle, choć jego mistrzyni była widocznie lepsza. Było to jednak naturalne. Nie można było kocurowi odebrać pomysłowości i tego, że szybko się uczył, dlatego spróbował powtórzyć czynność Medyczki i tak jak ona przed chwila, tak i on próbował cisnąć czymś w jej pysk. Niestety, ze skutkiem nieco gorszym niż mistrzyni, bo nie trafił. Plan był jednak dobry. Zamiast tego, zdołał on pochwycić łapę córy Zawilcowej Skórki. Co prawda dopiero wtedy, gdy już na niego skoczyła, ale zdołał on ją nieco powstrzymać i skończył z delikatnie obitym bokiem, zaś Lśniąca Sadzawka z krwawiącą łapą. Spojrzała na terminatora chłodnym wzrokiem, w którym widać było dumę. Nie pamiętała, kiedy ostatnio czuła coś takiego - nawet w momencie mianowania Miętowego Pąku nie odczuwała czegoś takiego.
Gama uczuć i emocji jakie towarzyszyły jej przy Krwawniku były przeróżne i choć doskonale wiedziała, że nie może, kochała go i traktowała jak syna na tyle, na ile była w stanie ze swoją osobowością i wszystkie jego sukcesy, nawet te najmniejsze, napawały ją dumą, pomimo tego, że nie przyznawała tego przed samą sobą. W ogóle nie dopuszczała do siebie tego, że mogła któreś z tych kociąt faktycznie uznać za swoje, że mogła nawiązać z nimi wieź.
Spojrzała na krwawiącą ranę, patrząc jak krople krwi powoli spływają po jej łapie.
- Wystarczy. Wiem, że nie trwało to długo, ale jeśli będziemy walczyć ranni, tylko tu dodatkowo nabrudzimy. Opatrz mnie i siebie. - zarządziła, tym samym przerywając walkę. Przez tę krótką chwilę zdążyła zauważyć, że Krwawnikowa Łapa brak doświadczenia nadrabia umysłem i jesli doszlifują jego warsztat, będzie on nie tylko wspaniałym medykiem, ale także i dobrym wojownikiem. Więcej nie potrzebowała widzieć.

Krwawnikowa Łapa
lvl: 3 | S: 7 | Zr: 9 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 48 - 10 = 38/75| W: 39 - 4 = 35/45
> rana 1. stopnia: zadrapanie pod okiem, krwawi
> rana 2. stopnia: głębsze ugryzienie na szyi, krwawi
> rana 1. stopnia: lekkie obicie boku
> celność obniżona o 1 [1/1]

Lśniąca Sadzawka
lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 71 - 12 = 59/80| W: 63 - 3 = 10/70
> rana 1. stopnia: lekkie obicie klatki piersiowej
> rana 1. stopnia: ugryzienie na łapie, krwawi
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Ciśnięcie ziołami w pysk nie zadziałało, a syn medyczki skończył z obitym bokiem, ale… przy okazji zostawił na łapie swojej mistrzyni krwawiącą ranę. Nie było to nie wiadomo jakie osiągnięcie, lecz poczuł ogarniające go zadowolenie. Walczył ze znacznie bardziej doświadczoną, można by powiedzieć: wojowniczką, a i tak nie był aż tak w tyle. Ba, ta walka wyglądała o wiele lepiej, niż ta, którą przeprowadził z Ostrym Kolcem, gdy jeszcze byli na podobnym poziomie. Widział więc w swojej technice postęp i nie zamierzał ukrywać, że bardzo mu się to podobało. Miał nadzieję, że Lśniąca Sadzawka miała podobne odczucia i nie pokazał się od złej strony. Miał już zamiar podejmować się kolejnego ataku, gdy nagle doszły do niego słowa medyczki. Wystarczy. Pokiwał więc głową w zrozumieniu, chowając gotowe do walki pazury.
Na polecenie o opatrzeniu szybko poszedł do składzika po odpowiednie rzeczy, to znaczy trzy liści łopianu, pajęczynę i dwa liście nawłoci. Co do ran, myślał też o innych ziołach, ale zauważył, że tego mieli stosunkowo najwięcej. W pierwszej kolejności wziął się za oczyszczanie rany Lśniącej Sadzawki – dokładnie i starannie przejeżdżał językiem po jej łapie. Następnie jeden z liści łopianu przerobił na maść i ostrożnie nałożył na jej łapę. To samo zrobił z liściem wrotyczu, z którego maść wylądowała na jej klatce piersiowej, którą jak pamiętał, nieźle obił. Poprosił medyczkę, żeby pomogła mu z oczyszczeniem rany nad okiem, a sam zaczął oczyszczać tę na szyi. Następnie ponownie przerobił liście łopianu i wrotyczu na maści. Wrotycz nałożył sobie na bok, a łopian na szyi, a dodatkowo uszczelnił to pajęczyną. Swoją mistrzynię poprosił o pomoc z raną nad okiem.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości