Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Przez krótki moment myślała, że wrona ucieknie, więc tylko mocniej zacisnęła na niej zęby, bo wcale nie zamierzała jej tego ułatwiać. Gdy wreszcie przestała trzepotać, a bura została z bezwładnym ciałem w pysku, odetchnęła z ulgą i poczuła nową falę ekscytacji. Udało się. jej pierwsza zdobycz! Szybciutko podziękowała Gwiezdnym i ruszyła sprężystym krokiem w stronę miejsca, gdzie ostatnio widziała Rysia. Z triumfalnym uśmiechem położyła przed nim swoją pierwszą zdobycz i bez słowa pobiegła szukać kolejnej. Miała świetny start i liczyła, że szczęście jej nie opuści przy drugim podejściu. Pamiętała by podziękować Gwiezdnym, więc chyba nie powinni się obrazić, co? Ześlą jej jeszcze jakieś miłe stworzonko? Gdy się oddaliła nieco, przestała iść wyprostowana i wróciła do pozycji łowieckiej, na lekko ugiętych łapach, z głową i ogonem w jednej linii z grzbietem. Nadal uważała na zdradzieckie gałązki podczas stawiania łap, ale częściej niż ostatnio rozglądała się po okolicy. Szła pod wiatr, a przy mocniejszych podmuchach mrużyła oczy.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Ano, udało jej się. Gdy bura podeszła do swojego Mistrza, mogła zobaczyć na jego pysku delikatny, dumny uśmiech. Nie mniej jednak nie przerywał jej, a posłał jej uśmiech i pozwolił dreptać w poszukiwaniu zwierzyny dalej.
Roziskrzona Łapa rozglądała się za kolejną ofiarą, która miała przynieść jej laury. Po dłuższej chwili podróży przez polanę dwukolorowe ślepia mogły zobaczyć w oddali ich lokalną zwierzynę, popularną w obrazach wobec Klanu Wichru - zające. Nie była to łatwa zdobycz i na pewno Iskra będzie się musiała mocniej postarać, jeśli będzie chciała tą ofiarę upolować.
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Oho, jak jej zając umknie to będzie wstyd. Wstyd na miarę Rzeczniaka co nie umie złapać ryby. Nie wyrwała się w pogoń z miejsca, w którym stała, tylko poświęciła chwilę na zastanowienie co dalej. Te jego długie uszy były problematyczne, bo nie wiedziała jak dobry ma ten słuch rzeczywiście i jak daleko trzeba z tym ściszaniem oddechu. Ale no, jeśli tu zostanie to się nigdy nie przekona, więc cicho ugięła mocniej łapy, wciąż pilnując by głowa i ogon tworzyły jedną linię ciągnącą się przez grzbiet i gdy tylko złapała balans w nowej pozycji ruszyła powoli do przodu. Zrezygnowała z przedzierania się przez krzaki, w obawie o potencjalny hałas i zamiast tego ruszyła wzdłuż nich, modląc się do Gwiezdnych by tyle starczyło - przynajmniej nie szła prosto przez ośnieżoną polanę. Ze zdwojoną ostrożnością stawiała łapy, bo przecież gdzie jak nie przy krzakach ma na nią czekać najwięcej zdradliwych gałązek? Oddychała płycej, by świst wydychanego powietrza jej nie zdradził i tak powoli zbliżała się do zająca. Z wiatrem owiewającym jej mordkę. Znowu starała się podejść do szaraka od tyłu, bo nawet jeśli nie polegał na wzroku tak jak wrona, to nie zaszkodziłoby nie pchać mu się pod oczy. Chciała zakraść się jak najbliżej, by dopaść go w jednym susie.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Roziskrzona Łapa szła powoli przed siebie, stosując się do wszystkiego, co było powiedziane przez jej Mistrza, ale chyba Gwiezdni chcieli zrobić psikusa terminatorce. Wiatr ostatecznie zmienił kierunek wiatru, powodując, że zając się poderwał i zaczął kicać w przeciwną stronę. Iskra jeszcze będzie mogła go złapać, jeśli się postara! Była szybką kocicą, to powinno jej się udać.
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Aha, fajnie, Gwiezdni najwyraźniej się nieco obrazili za te rzucone naprędce podziękowania. Wiatr perfidnie zmienił kierunek, zdradzając jej pozycję, a jej zdobycz rzuciła się do ucieczki. Zacisnęła zęby i od razu ruszyła za nim w pogoń, nie chcąc od razu rezygnować. Złapie durnego zająca i przytarga na stos w obozie za te wielkie uszy. Nie musiała już zwracać uwagi na kierunek wiatru, odpowiednią pozycję i całą resztę, więc mogła skupić się na próbie zmniejszenia dystansu między nią, a zającem. No i złapaniem go oczywiście, ale to gdy już będzie bliżej.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
No i rzuciła się w pogoń! Biegła znowu przez dłuższą chwilę, ale uszaty zwierz cały czas przyśpieszał, gdy w panice oglądał się za siebie i widział, że bura za nim pędzi. Kotka biegła przed siebie, gdy w końcu zrównała się z zającem i złapała go. Ofiara Roziskrzonej Łapy szarpała się, rzucała się na boki i kopała swoimi długimi łapami i jeśli Iskierka nie chce odnieść gorszych obrażeń musi szybko uszatego zająca dobić.
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Nie pomyślałaby, że ten będzie aż tak walczyć. Mogła się tego spodziewać, przecież nikt nie chciał umierać, ale jednak przeżyła lekki szok. W każdym razie - nie zamierzała go teraz puszczać, nie po takim pościgu. Mocniej wbiła w niego pazury, licząc że go trochę unieruchomi i próbowała mu się wgryźć w szyję. Bo musiała mu przyznać, że te kopniaki to jednak były mocne i raczej zbyt wielu by ich nie zniosła.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Po kilku kolejnych kopnięciach, które jedno trafiło w szyję Iskry, zając się poddał i umarł w zębach terminatorki. Kolejna zdobycz i to jaka!
Rysi Pomruk niezgrabnie wstał i zostawił wcześniej upolowaną wronę zakopaną pod drzewem. Zaczął iść w stronę Iskry, między innymi po to, aby sprawdzić, czy czasami kopnięcia zająca nic jej nie zrobiły. Przybliżył się, aby spojrzeć na obite miejsce, ale żadnej rany nie widział, więc nie było źle. Mistrz zamruczał ciepło, spoglądając na swoją terminatorkę.
- Gratuluję. Zabierz tego królika, zakopiesz go w miejscu, w którym siedziałem i po skończonym treningu twoje zdobycze zabierzemy do obozu - miauknął ciepło, spoglądając na swoją podopieczną. Był z niej dumny. Był z niej tak bardzo dumny, ale nie mógł jeszcze tego powiedzieć. Wisienkę zostawi na koniec.
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Oczy jej zaszkliło, gdy oberwała w szyję, ale puściła zająca dopiero chwilę po tym, gdy przestał się szarpać. Charknęła lekko, próbując pozbyć się nieprzyjemnego uczucia z miejsca, gdzie uderzyła ją stopa, ale nie powiedziałaby że przyniosło to jakiś większy skutek. Pewnie dopiero jutro w pełni odczuje skutki tej walki, ale teraz nie zamierzała się tym przejmować. Gdy point podszedł, wyprostowała się, szalenie zadowolona ze swojej zdobyczy. Pokiwała głową, lecz przed podniesieniem szaraka, poprawiła jeszcze z uśmiechem Rysia. - Zająca.
Nie żeby normalnie to była jakaś znacząca różnica, ale w tym momencie była ogromna! Nie upolowała byle królika, a zająca, który uciekał, walczył i utrudniał to polowanie jak mógł. Odniosła go teraz jednak pod drzewo i zakopała koło wrony, a sama zawróciła do mistrza.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Zamrugał na poprawienie własnych słów przez Iskrę, aby za chwilę się zaśmiać.
- Racja, wybacz. Zająca - podkreślił nazwę zwierzyny i uśmiechnął się do niej. Z pyska kocura wręcz wylewała się duma, można było ją zobaczyć z końca lasu. Rysi Pomruk szedł powoli wzdłuż granicy z Terenami Niczyimi, skąd Iskra mogła podziwiać przejeżdżające potwory... jeśli w ogóle można było te podziwiać.
Nie mniej jednak teraz szli spokojnie, została im tylko połowa granicy. Nie było się gdzie śpieszyć, a też i chyba kocur chciał jakoś odłożyć ten moment na później. Ale szli, bok w bok, przed siebie. Ryś nic się nie odezwał, jakby chciał przemyśleć, co powiedzieć. Ale nie wiedział. Nie wiedział jak skończyć ten trening z Iskrą.
Po chwili point podniósł łeb, zauważając ostatni punkt ich wycieczki - Ukryty Pagórek. Przystanął przed nim i patrzył się na niego przez uderzenie serca. Później odwrócił łeb i posłał burej uśmiech.
- Jesteśmy przed Ukrytym Pagórkiem. I to ostatnia cecha charakterystyczna tej granicy, a także ostatnia rzecz, którą miałem z tobą przerobić - mówił zadziwiająco spokojnie, nawet jak na siebie. Czuł tylko szczęście, nic więcej. Patrzył się przez dłuższą chwilę na Iskierkę. - Mówiłem, że damy radę.
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Z niemą fascynacją, o ile tak to można określić, obserwowała migające za drzewami potwory.
- One się zawsze trzymają Grzmiącej Ścieżki? - spytała, na krótki moment odrywając od nich wzrok. Skoro zabiły wiele kotów, a jednak szła teraz całkiem niedaleko od nich ze swoim mistrzem to chyba nie zbliżały się do terenów klanowych? Przed polowaniem temat tajemniczych potworów wydawał się jej szalenie ważny, teraz chciała tylko mieć pewność, że się nie zbliżą i tyle. Wina zająca, gdyby się tak nie rzucał to bura by nie była teraz takim poobijanym kartoflem. Podczas marszu, gdy emocje związane z polowaniem powoli opadały, do Roziskrzonej zaczynały wracać te wszystkie bóle czy to z dzisiejszego dnia, czy z poprzednich. Nie na tyle uciążliwe by się krzywiła, ale na tyle wyraźne by jej przypominać, że chyba jednak nie jest niezniszczalna. Z naciskiem na chyba. Również zatrzymała się przed wzniesieniem, rozglądając się dookoła. Nie powiedziałaby, że ten pagórek był ukryty, ale może wszystko zmieni się wraz z Porą Młodych Liści. Poruszyła ciemnym uchem wychwytując kolejne słowa, ale nie docierał do niej ich sens.
- Jak to ostatnia? Ale to by znaczyło, że... - to już koniec? Nie, to brzmiało jakoś nierealnie, nie potrafiła w to uwierzyć. I działo się za szybko, bo jak to już? Przecież dopiero co odważyła się podejść do Lawendy i poprosić o zmianę mistrza. Zmarszczyła brwi, faktycznie analizując co zdążyli przerobić i rzeczywiście cały materiał był już za nimi.
Otworzyła lekko mordkę, czy to w szoku, czy to jakby chciała coś powiedzieć, nieistotne, bo zaraz potrząsnęła głową i wyszczerzyła zęby w szczerym uśmiechu. Dali radę. Nie będzie musiała gnić na Ciepłych Skałkach przez kolejne długie księżyce, podczas gdy jej bliźniak prowadziłby fajne wojownicze życie. Nie będzie jedynie kolejnym rozczarowaniem w tej rodzinie. Skoczyła w stronę pointa, lekko się z nim zderzając bokiem, by następnie otrzeć się o niego głową. - Dziękuję. - wymruczała cicho i nie minęły nawet trzy uderzenia serca nim burą naszła przerażająca myśl. Zaalarmowana spojrzała na mistrza. - Ale nie będziesz płakał na mojej ceremonii, prawda?
Bo jeszcze byłby mocny wstyd.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
- W większości czasu, tak. Czasami wybiegają na bok, ale jest to w sumie rzadkość - odparł, spoglądając na kocicę obok niego. Zawiesił na dłuższą chwilę na niej wzrok, czuł się trochę jak dumny starszy brat. Kiedy już dotarli do Ukrytego Pagórka Rysi Pomruk stał jak słup, czekając na reakcję Roziskrzonej Łapy. Kiedy ta zaczęła skakać wokół niego i smyrnęli się bokami kocur zaśmiał się cicho, ale nadal z sympatią. Zachowywała się jak kociak, któremu się mówi, że dzisiaj zwiedzimy obóz. Błękitne ślepia delikatnie się zmrużyły, po czym kocur się nachylił, aby polizać swoją terminatorkę po czole. Był z niej tak bardzo dumny.
Nie mniej jednak na kolejne słowa po podziękowaniu Iskry zdziwiły Rysi Pomruk, na co wojownik nabrał powietrza w poliki.
- A ty wredna jesteś. A co jakbym się popłakał ze wzruszenia? - podniósł brew i patrzył się na Iskierkę z rozbawieniem w ślepiach. Zaraz jednak pokręcił głową na boki i otarł się polikiem o jej głowę. - Jeśli będę to to zwinnie ukryję - zaśmiał się, trącając ją lekko swoją kitą. Przez chwilę jeszcze Rysi Pomruk stał w ciszy, później wzdychając głęboko. - Cieszę się, że to ty byłaś moją pierwszą terminatorką. Jestem z ciebie tak dumny... a dziękować nie musisz mi, to ty się spisałaś, ja tylko tobie przekazywałem wiedzę - uśmiechnął się zaraz do Iskierki, a mówił z uczuciami, jakby był jej rodzonym bratem. Cieszył się niezmiernie z jej sukcesu, że zaraz dołączy do legowiska wojowników... był z niej tak dumny. - Ah, chociaż trochę teraz nudno będzie bez naszych treningów.
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Wywróciła oczami, a lekki uśmiech wciąż trzymał się jej mordki. Od razu, że wredna, co? W którym miejscu niby, to uzasadnione obawy.
- Jeju, a czym tu się wzruszać. - poruszyła końcówką burej kity, ale już nic więcej nie dodawała. Skinęła tylko lekko głową na zapewnienie, że przypału nie będzie. I dobrze, bo jeszcze by się jej udzieliło, a potem Płomyk by jej nie dał żyć. Milczące czuwanie nawet i bez takich atrakcji zapowiadało się, co najwyżej, średnio. Ciemne uszko drgnęło, gdy Ryś znowu się odezwał i nagle wizja rozpłakania burej na ceremonii stała się realniejsza, skoro już teraz jej prawie zaszkliło oczy. Był z niej dumny. Dumny. Z niej. Nie mogła jednak na tym skupiać myśli, bo jeszcze rzeczywiście pociekłyby jej łzy, zdradliwy organizm. A to dopiero by był przypał. Więc by o tym zbyt wiele nie myśleć szturchnęła pointa w bok. - No bez przesady, sama sobie tego treningu nie przeprowadziłam. - rzuciła. Stwierdzała fakty. Z trzy uderzenia serca później dodała jeszcze ciszej. - Gdyby nie ty to bym pewnie teraz zaczynała omawiać kodeks dopiero.
Uderzyły ją kolejne słowa, jasne, wiadomo, że zakończenie treningu jest równoznaczne z tym, że już go nie będzie. Ale nie myślała o tym jeszcze, dopiero teraz została sprowadzona na ziemię. Zaraz znów będzie mieć dużo wolnego czasu, nie tyle co na początku treningu pod okiem Trawiastego Źdźbła, ale wystarczająco by nie być wiecznie zbyt zmęczoną na myślenie. To niedobrze, zdążyła już polubić życie, gdzie musiała unikać już tylko ojca, nie chciała by wróciła do tego jeszcze ucieczka przed myślami, z którymi nie chciała mieć nic wspólnego. Ale to nie pora na takie zmartwienia, bo jeszcze odbiją się w jej mimice. A przecież to był radosny moment, po co go psuć jakimiś głupotami, problemami przyszłej Iskry.
- Oj, zaraz Lawenda ci da jakiegoś nowego terminatora i tyle będzie z tej nudy. - a jak będzie równie uciążliwy co ona, to już w ogóle nie ma co myśleć o chwili wytchnienia. Gorzej z burą, czym ona będzie musiała sobie wypełnić pustkę po treningu?
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Zaśmiał się cicho na jej słowa, a ogonem przeciął powietrze za sobą. Mimo wszystko nadal się jej przyglądał, mając przy tym delikatnie zmrużone ślepia. Widząc, że kolorowe ślepia koteczki zaszkliły się, Ryś podszedł bliżej i objął ją ramieniem, aby zaraz przyciągnąć do siebie i wtulić w swoją kryzę. Bo może. Bo czemu też nie. Nie trzymał też kocicy jakoś mocno ze sobą, raczej po prostu trzymał łapę na niej, a jeśli chciała, to mogła się bez problemu wyślizgnąć z uścisku.
Po kilku uderzeniach sercach ją puścił, aby zmrużyć delikatnie oczy na kolejne jej słowa. Uśmiechnął się krzywo, po czym trącił ją barkiem.
- Zawsze mogłaś się lenić - wymruczał ciepło, patrząc się na swoją terminatorkę. Wstał w końcu z miejsca, otrzepując się ze śniegu, który akurat się przylepił do jego długiego futra. Na stwierdzenie Roziskrzonej Łapy, o tym, że zaraz dostanie nowego terminatora, cmoknął cicho i pokręcił na bok.
- Wątpię, ale nie w tym rzecz. Na pewno nie będzie już tak ciekawie jak z tobą - zaśmiał się, po czym skierował się w stronę granicy, gdzie zostawili łupy z polowania Iskierki. Przed tym jednak jeszcze nachylił się, aby nosem dotknąć skroni koteczki. Tak na zakończenie. - Wracamy?
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Czyli jednak zauważył, ale zamiast to komentować z rozbawionym uśmiechem, przytulił burą. Nie próbowała więc niezwykle przekonująco zapierać się, że żadnej łezki nie było, że to tylko halucynacje. Z niedożywienia. Westchnęła ciężko, wtulona w puchatą szyję.
Ha, jakby chciała się lenić to by się przecież nie przyznawała Lawendzie, że jej trening stoi w miejscu, tylko z radością korzystałaby z możliwości obijania się całymi dniami. Może dla niepoznaki zmieniłaby czasem mech w kociarni żeby nie było, ale większość czasu wygrzewałaby się na słoneczku. Problem w tym, że tak nie potrafiła i bezczynność męczyła ją jeszcze mocniej niż intensywny trening.
- Nie no, to wiadomo, że nie będzie jak ze mną, bo drugiej takiej w klanie nie ma. - zadarła nieco pysk do góry. Niepowtarzalna, wyjątkowa, niesamowita. Przez dwa uderzenia serca przynajmniej, bo zaraz dodała z cichym westchnieniem. - No dobra, jest jeszcze Płomyk.
I nie wiadomo dlaczego wciąż był jej lepszą wersją. I to się zupełnie nie trzymało kupy, bo ilekroć się nad tym zastanawiała nieco dłużej, to dochodziła do wniosku, że przecież umiejętnościami i osiągnięciami spokojnie mu dorównuje, więc dlaczego poczucie bycia gorszą wersją nie znikało? Nim myśli zdążyły ją doszczętnie pochłonąć, poczuła zimny nos na czole. Uśmiechnęła się delikatnie. - Jasne, wracajmy.
Nie mogła się doczekać momentu, gdy rzuci tego wrednego zająca na stos zwierzyny.