Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
- Nie mogłeś... To naprawdę nie jest twoja wina - miauknęła cicho, nadal pozwalając terminatorowi na to, aby wtulał się w jej futro. Kotka wydobyła z siebie cichy pomruk, a na jej serduszku zrobiło się ciepło, słysząc jedno słowo. Dziękuję.
Na jej mordce pojawił się delikatny uśmiech, a z jej oczu nadal nie znikała troska. - Nie masz za co dziękować - mruknęła, patrząc prosto w zmęczone, niebieskie ślepia. Point potrzebował odpoczynku. Kotka obiecała sobie, że jak tylko wrócą do obozu, pójdzie do Barwnej Ścieżki i zwolni go z ewentualnych patroli. Aby dzisiaj miał już po prostu spokój.
- Oczywiście - miauknęła, po czym powoli wstała na cztery łapy - Chodźmy. Jak tylko wrócimy... położysz się do legowiska, dobrze? Dzisiaj... odpocznij. Jeśli będziesz głodny to... zjedz. Będziemy się spotykać wieczorami - powiedziała, pozwalając kocurowi na to, żeby w razie potrzeby się o nią po prostu oparł.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Westchnął ciężko, kładąc po sobie uszy. On uważał, że mógł. Mógł coś zaradzić, nie zamartwiać się swoją blizną, nie widzieć tylko swojego nosa. Mógł patrzeć na innych w Klanie i pomagać, ale tak... nie było. Zamknął oczy, słysząc pomruk Białej Puch.
- Mam... nie musiałabyś się... mną martwić. Po prostu wytrenować i rzucić to w niepamięć - mruknął niechętnie, patrząc się gdzieś na bok. Po chwili westchnął i spojrzał na nią. Widział, że kocica wstaje, więc sam też chwiejnie wstał, aby zbierać się do obozu. Mistrzyni mogła zauważyć, że wyższy kocur ma trochę watowate nogi od zmęczenia, ale nadal nie chciał się opierać o kocicę. Skinął łbem na jej słowa.
- Dobrze.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
- Nigdy bym tego nie zrobiła… Rysia Łapo. Ty, Deszczowa Łapa… i Płomienna Łapa jesteście dla mnie naprawdę… bardzo ważni. Zależy mi na tym… abyście dobrze czuli się w Klanie Wichru… i abyście nie musieli rozwiązywać… swoich problemów sami. Chcę, żebyście… wiedzieli, że zawsze będziecie mieć… moje wsparcie - miauknęła cicho, ponownie delikatnie przejeżdżając językiem po uchu pointa. Terminatorzy byli dla niej wręcz jak własna rodzina. Nie zamierzała ich porzucać podczas treningu, nie zamierzała nawet po nim. Zajęczy Sus też jej pomagał, kiedy miała problemy, uważała więc, że powinna robić to samo. Aby szkolenie nie kończyło się tylko na nauce ale również na wsparciu z jej strony.
- Chodźmy - mruknęła, podchodząc bliżej kocura. Na tyle bliżej, aby mógł się o nią oprzeć, nawet jeśli nie za bardzo tego chciał. Następnie ruszyli powoli do obozu, a w głowie Pijawki pojawiła się kolejna myśl. Czy powinna powiadomić Lawendową Gwiazdę o ukończeniu treningu Rysiej Łapy? Czy może z tym poczekać? Nie wiedziała, jednak była świadoma, że będzie musiała podjąć decyzję. I to już całkiem niedługo.
[zt x2 i buziaczek w czółko! :
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?