Mistrz: Zawilec Płeć: kotka Matka: Mama Szmalina Ojciec: Tata Fiołeczek Partner: do zbrodni?
Raczek zdecydowanie wdała się w tatusia. Jej futerko jest rude, pokryte klasycznym pręgowaniem i zalane bielą, jakby cały czas kąpała się w mleczku. Na dokładkę kotka naciągnęła na siebie skarpetki, zdaje się tylko, że nie od pary, bo ich długości nie są wcale jednolite! Trudno powiedzieć, jak to się właściwie stało, ale może po prostu nie miała cierpliwości czekać, aż dostanie wszystko, co wręcz idealne. Oczy, na razie niebieskie, spoglądają całkiem bystro na otaczający je świat szukając już, teraz i natychmiast jakiejkolwiek rozrywki. Wąsiki Raczek są bardzo, ale to bardzo długie, przez co może przypominać jakiegoś suma albo chrabąszcza, który stara się nawiązać kontakty pozaziemskie. Ogon ma również długi, pewnie za długi w stosunku do reszty ciała. Chyba niejedna małpa byłaby o niego zazdrosna! Ukoronowaniem wszystkiego jest bez wątpienia malinowy nosek!
Raczek już w chwili, w której się urodziła, jasno i wyraźnie dała o sobie znać. Żadne tam ciche kwilenie i dopraszanie się o chociażby chwilę uwagi. Ryk, jaki wydarł się z jej gardła, z całą pewnością słyszał cały obóz i okolica, bowiem gardło koteczki pracowało z pełną mocą. Od chwili, kiedy zaczęła pełzać była żądna przygód, chęci sprawdzenia, co kryje się za kolejnym źdźbłem trawy i kępką mchu. Im dalej w las, tym z całą pewnością gorzej, bowiem w głowie Raczka na pewno bardzo szybko zaczęło kształtować się przeświadczenie, że zakazy są po to, żeby je łamać. A jeśli tylko ktoś powie jej, że czegoś robić nie należy, to córka Fiołka i Maliny zakrzyknie zapewne, ile fabryka dała: [i]Ja nie mogę? To przez nogę i znowu mogę![/i] A jak będzie ostatecznie? Czy coś z tych młodzieńczych wzlotów, jakie zapowiadało wiercenie się Raczka w brzuchu, pozostanie do późniejszych etapów jej życia - zobaczymy.
Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Koziczy Skok, Sokoli Cień, Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Nowy dzień, nowe życie, nowe możliwości, czy inne takie bzdury, to było to, z czym faktycznie mogła rozpoczynać kolejny w swoim życiu trening, licząc na to, że tym razem jednak uda jej się doprowadzić go do końca i żadne idiotyczne wydarzenia ją od tego nie odciągną, co oczywiście pewnie było marzeniami, ale hej, kto nie próbuje ten nie zyskuje. Z zadowoleniem przyjęła, że Złoty przystał na to, by nauczyć jej i jego terminatorkę, jak się walczy, postanowiła zatem skupić się na czymś innym i pewnie sobie sporo pogadać, ale spacerowanie po całej okolicy oraz poznawanie Kodeksu Wojownika było niesamowicie istotną sprawą. Należało również zaczynać tę naukę, jak najwcześniej, żeby potem przypadkiem nie mieć zbyt wielu problemów, czy coś tam, nieważne.
W każdym razie Raczek czekała skoro świt, w wyznaczonym miejscu przy wyjściu z obozu i zapamiętale drapała się za uchem, mając wrażenie, że miała tam jakieś kłęby zlepionego futra, które musiała teraz, natychmiast wydrapać, żeby prezentować się godnie, jak należało się nauczycielowi, a nie jakiejś tam pierwszej lepszej z brzegu kotce, czyż nie? Kocica była w sumie zadowolona, podobało jej się to, że zaczynała nową przygodę w swoim życiu i na pewno, ależ na pewno, nie zamierzała z niej rezygnować, tym razem uznając, że każde jakieś katarki, czy inne pierdoły po prostu przebędzie lepiej, niż poprzednimi razy.
- Dzień dobry! - rzuciła głośno, gdy wydało się jej, że dostrzegła Ciepło, mając nadzieję, że ich współpraca rozpocznie się jak najlepiej, bo nie chciała wychodzić na jakiegoś okropnego i beznadziejnego mistrza.
She's gonna'come to herown conclusion Rightw h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brandnewway She said I wantsomething that I want Something that I tell myselfIneed SomethingthatIwant
And I need everythingI see
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Terminator... O jeju Ciepło w ogóle nie spodziewała się, że to wszystko będzie takie szybkie, takie nagłe i takie... straszne. Spanie w ciepłych skałkach było o wiele bardziej stresujące niż w kociarni obok miękkiego futra tatusia. Jednak nie była już jakąś beksą! Była prawie dorosłą, dużą kotką, którą takie rzeczy nie powinny nawet zaprzątać głowy! Ostrożnym krokiem wyszła z nowego legowiska i powoli skierowała się w stronę wyjścia. Słyszała od mamusi, że Raczek jest jej siostrą, czyli ciocią Ciepło, co odrobinę podnosiło młodą na duchu. Wciąż jej nie znała, wciąż się tak bardzo stresowała, ale na myśl, że ktoś z rodziny będzie ją uczył, poczuła się jakoś tak lepiej i może odrobinkę pewniej. Chociaż w rodzinie mają takiego Żwawika! Kochany, ale bardzo, bardzo bardzo *bardzo* straszny brat. Gdyby z kimś podobnym miała trening, to chyba by w ogóle nie chciała przychodzić na Wyjące Wzgórza, o zgrozo!
Na ziemie sprowadziło ją dopiero głośne przywitanie nauczycielki, na które młoda wręcz się wzdrygnęła. Ale wtopa! Krokus zawsze mówiła, że młodszy kot powinien przywitać starszego jako pierwszy, w takim drobnym geście szacunku. - D-dzień dobry! - rzuciła zestresowana, przez chwilę stając nawet na baczność, a następnie doczłapała do mistrzyni. Nic nie powiedziała, tylko opuściła delikatnie główkę, zerkając na te straszne i niebezpieczne tereny za rudą... Położyła po sobie uszy, już wyobrażając przeróżne okropne scenariusze, które mogą mieć miejsce poza bezpiecznym obozem...
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread
Mistrz: Zawilec Płeć: kotka Matka: Mama Szmalina Ojciec: Tata Fiołeczek Partner: do zbrodni?
Raczek zdecydowanie wdała się w tatusia. Jej futerko jest rude, pokryte klasycznym pręgowaniem i zalane bielą, jakby cały czas kąpała się w mleczku. Na dokładkę kotka naciągnęła na siebie skarpetki, zdaje się tylko, że nie od pary, bo ich długości nie są wcale jednolite! Trudno powiedzieć, jak to się właściwie stało, ale może po prostu nie miała cierpliwości czekać, aż dostanie wszystko, co wręcz idealne. Oczy, na razie niebieskie, spoglądają całkiem bystro na otaczający je świat szukając już, teraz i natychmiast jakiejkolwiek rozrywki. Wąsiki Raczek są bardzo, ale to bardzo długie, przez co może przypominać jakiegoś suma albo chrabąszcza, który stara się nawiązać kontakty pozaziemskie. Ogon ma również długi, pewnie za długi w stosunku do reszty ciała. Chyba niejedna małpa byłaby o niego zazdrosna! Ukoronowaniem wszystkiego jest bez wątpienia malinowy nosek!
Raczek już w chwili, w której się urodziła, jasno i wyraźnie dała o sobie znać. Żadne tam ciche kwilenie i dopraszanie się o chociażby chwilę uwagi. Ryk, jaki wydarł się z jej gardła, z całą pewnością słyszał cały obóz i okolica, bowiem gardło koteczki pracowało z pełną mocą. Od chwili, kiedy zaczęła pełzać była żądna przygód, chęci sprawdzenia, co kryje się za kolejnym źdźbłem trawy i kępką mchu. Im dalej w las, tym z całą pewnością gorzej, bowiem w głowie Raczka na pewno bardzo szybko zaczęło kształtować się przeświadczenie, że zakazy są po to, żeby je łamać. A jeśli tylko ktoś powie jej, że czegoś robić nie należy, to córka Fiołka i Maliny zakrzyknie zapewne, ile fabryka dała: [i]Ja nie mogę? To przez nogę i znowu mogę![/i] A jak będzie ostatecznie? Czy coś z tych młodzieńczych wzlotów, jakie zapowiadało wiercenie się Raczka w brzuchu, pozostanie do późniejszych etapów jej życia - zobaczymy.
Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Koziczy Skok, Sokoli Cień, Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Jak się tam dzisiaj czujesz? Gotowa do działania? A powiedz mi, miałaś nauki? Kto ci je prowadził? - spytała, przyglądając się młodej z delikatnym uśmiechem. Nie chciała jej przestraszyć, a wydawało jej się, że kocica jest jednak z tych nieco delikatniejszych, jak jedna z jej sióstr, niemniej jednak Raczej trudno było powstrzymać entuzjazm, który zdawał się z niej wręcz buchać. Była na swój sposób szczęśliwa, naprawdę zadowolona i nie chciała tego ukrywać. Zaraz też przeciągnęła się mocno, by mieć pewność, że ruszy do swojego dzisiejszego zadania w pełnej gotowości, a potem skinęła na swoją nową podopieczną.
- Chodźmy, to najwyższa pora, żebyś dobrze poznała okolicę. Powiedz mi, coś o niej już wiesz? Może słyszałaś coś o granicach? - spytała entuzjastycznie i poruszyła ogonem, kiedy tylko wychodziły z obozu, zamierzając cieszyć się tym dniem najbardziej, jak tylko było to możliwe. W końcu zaczynały właśnie nowy rozdział w swoich życiach i nie można było ukrywać, iż było to naprawdę intrygujące i całkiem przyjemne, prawda?
She's gonna'come to herown conclusion Rightw h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brandnewway She said I wantsomething that I want Something that I tell myselfIneed SomethingthatIwant
And I need everythingI see