Logo Artemidy
Lisia Nora
#16
Mimo wszystko nie była typem kota, który swoją złość wyżywałby na innych kotach. A zdenerwowała się pierwszy raz, pierwszy raz czuła tak rozpaczliwą bezsilność i irytację, nawet dobrze nie wiedząc czy źródło jej odczuć powinno naprawdę tak na nią wpływać. Stała jednak teraz tutaj, przed drugą kocicą, obserwując ją z łagodnym wzrokiem, przez chwilę opuszczając swoją nerwową gardę. Jej oczy zabłysnęły zaskoczeniem, które po chwili przygasło. To normalne, że samotnikom zdarzało się wiedzieć o klanach. Ona sama... takowym była, zanim Lawendowa Gwiazda przyjęła ją do klanu. A w środku obozu słyszała również pogłoski o Pożodze, dziwnym, samotniczym klanie, który rezydował blisko Czterech Klanów. Pstrokata kotka czasami zastanawiała się, kim naprawdę byli i jak... ten sojusz w ogóle powstał.
- Zależy, czy jest się tam od urodzenia i dorasta ze wszystkimi jak idealne dziecko, nieskazitelne klanowe kocię, czy dołączasz ze względu na coś, co wmówiła ci rodzina po tym, jak sama stamtąd zaginęła, jakoś zupeeełnie bez powodu. - powiedziała z lekką złośliwością w głosie, która jednak nie była skierowana w stronę rozmówczyni. Nie chciała obrazić kotki, nawet jeśli nie znały się dobrze. - ...Przepraszam. Nie mam najlepszego dnia dzisiaj. Życie w klanie... jest zupełnie inne od tego, które prowadzi się samemu. Każdy dba o siebie nawzajem i jeśli wiesz coś już o klanach, to jest ustanowiona hierarchia, której koty ściśle się trzymają. - wytłumaczyła w ramach przeprosin, już spokojniejszym wzrokiem patrząc na Kłodę. Może... ta rozmowa z kimś, kto nie jest stricte związany z klanem pomoże jej się rozluźnić? Może tego właśnie jej brakuje - rozmów bez zobowiązań, bo jaką ma obietnicę, że spotka śnieżnobiałą kotkę ponownie? Mogłaby jej się wygadać ze wszystkiego, jakoby wrzucała pieniążek do fontanny, który tam pozostanie, a kiedyś zostanie wyłowiony, zostając tylko zapomnianym już wspomnieniem. Na słowa kocicy skinęła jej głową, zaczynając przyzwyczajać się już do komentarzy o swoim wyglądzie. Z podobną do jej własnej budową widziała jedynie Węża... Przez chwilę zamyśliła się na jego temat, zastanawiając się, czy przy okazji jej spacerów nie odwiedzić go bliżej gromowych terenów - jeśli prędzej nie rozszarpie jej pobliski patrol. Odpowiedziała jej cichym mruknięciem dziękuję i przekrzywiła głowę na kolejne z jej pytań.
- ...Przyszłam na świat gdzieś daleko stąd. Później wiele podróżowałam, dlatego teraz jestem tutaj... unikałam też miejsc w których było dużo dwunogów lub innych kotów. - skinęła jej głową, przez uderzenie serca przyglądając się jej, czy na pewno nie kojarzyła znikąd jej postaci. Wspomnienie jednak takie nie przyszło, na co szylkretka tylko westchnęła.
- Widziałaś sarny? Antylopy to coś w tym stylu, są mniejsze ale bardzo zwinne. I mają długie rogi, podobno. Nie miałam jeszcze szans ich ujrzeć. - miała nadzieję, że ta odpowiedź usatysfakcjonowuje - jak się dowiedziała po chwili - Kłodę, co wzbudziło w kotce kolejne pytanie.
- Jest jakiś powód, dla którego otrzymałaś akurat to imię? Kryje się za nim... jakieś znaczenie? - zapytała ciekawa, strzygąc uchem i przypatrując się swojej rozmówczyni. To może być ciekawa rozmowa.

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
A to baaardzo dobrze, bo Kłoda nie lubi walczyć. Nie lubi, nie pozwala, a także i przede wszystkim nie umie. Chociaż Pajęczyna kilkukrotnie już proponowała jej naukę choćby podstaw walki, ta zawsze odmawiała. Bo po co jej to. Jak jej się to przyda. Całe życie wierzyła, że lepiej pomagać innym, niż z innymi walczyć! Co by to niby dało? Kolejny możliwy konflikt? A rozwiązałoby jakikolwiek problem? Oczywiście, że nie! Nawet w samoobronie nigdy by nikogo nie skrzywdziła. Gdyby ktoś ją zaatakował, wolałaby prędzej uciec niżeli do kontratakować.
Po wysłuchaniu wypowiedzi rozmówczyni, zerknęła na nią z lekkim zmartwieniem. - Nie musisz przepraszać, każdemu zdarza się zły dzień! - Miauknęła spokojnym tonem, uśmiechając się łagodnie w stronę kotki, tak o, aby się trochę rozchmurzyła. Uśmiech zawsze był dobry na poprawę humoru, tak!
- Oooh, rozumiem. - Odparła na słowa szylkretki. Domyślała się, że w Klanie Wichru atmosfera była podobna co w innych Klanach, atmosfera, to jest, codzienność. Dbanie o siebie nawzajem i życie według hierarchii... To było jednak opce dla Kłody, jak to jest dokładnie nie rozumiała. No, a raczej tego drugiego. Dbanie o innych było dla niej czymś normalnym, zwłaszcza za czasów kiedy żyła w Stodole wraz z Matką lub z Pajęczyną. Także kiedy nieznajomi odwiedzali jej domostwo, zawsze była chętna do pomocy.
- Ah, no to w takim razie na pewno Cię nigdzie nie widziałam, od zawsze mieszkałam w pobliżu słomiachów. A raczej dwunogów, jak to Wy mówicie. A w takim razie czemu dołączyłaś do Klanu, skoro unikałaś miejsc, gdzie jest dużo kotów? - Spytała z lekka zdziwiona. Przecież... W Klanach musiało roić się od kotów! W końcu gdyby tak nie było, dlaczego istniały aż cztery różne grupy nazywające się Klanami, jeśli byłoby tylko raptem dwa, trzy koty! Niee, to się nie kupy nie trzymało! Ktoś jej kazał dołączyć? Zmieniła zdanie? A może sami ją zaprosili? Potrzebowała domu? Co sprawiło, że podjęła taką decyzję?
- Sarny... Nie, nie widziałam, ale Pajęczyna mi o nich mówiła. To te brązowe zwierzaczki o długich nóżkach, chudych ciałach i pyszczku, krótkim ogonku i białymi łatami na pleckach? - Spytała nie będąc do końca pewna. Pajęczyna właśnie tak je opisywała. Mówiła też, że wyglądają trochę podobnie do koni... Ale konie przecież miały długie ogony! I miały grzywę! - A to nie jelenie? - Przekrzywiła łeb na bok. - Jelenie też podobno mają długie rogi i są zwinne. Albo łosie! Chociaż nie wiem, czy są zwinne. - O jeleniach i łosiach też słyszała od Pajęczyny, ale jakoś nigdy ich nie widziała. Pewnie nie zamieszkiwały tych części lasu, w których bywała Kłoda, szkoda.
- Szczerze to nie wiem. Jakoś nigdy nie pomyślałam, aby zapytać się mamy o to imię. - Odpowiedziała. Często słyszała pytanie o owe imię, jednak nigdy jakoś nie potrafiła na nie odpowiedzieć. - Może to dlatego, że wyglądam trochę jak taka biała kłoda na nogach i z pyszczkiem, hahah. - Odparła po chwili, podśmiechując się przy tym pod nosem.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
40
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Antylopa... również nie potrafiła walczyć. A już kolejny raz wybrała się na samotną wędrówkę, choć teraz w pobliżu nigdzie nie było Wężowego Błysku, który mógłby skarcić ją za tak głupi pomysł. Obecne spotkanie przypominało jej o tym pierwszym, gdy po raz pierwszy spotkała klanowego kota. Gdy poczuła ich zapach i z pierwszej łapy dowiedziała się o nich więcej, jak i otrzymała pomoc. Wdzięczna była każdemu kotu, który pomógł jej podczas drogi, podczas poznawania tego świata, którym rządziły klany... Spojrzała zaskoczona na białą kocicę, prędzej spodziewając się że wydrze się na nią, że jest niewychowaną gówniarą. Zamrugała skonfundowana, po uderzeniu serca wracając do siebie, kiwając głową rozmówczyni. Mimo wszystko nie chciała wyjść na niewychowaną, a i gniew ustępował w niej, pozwalając na rozwijanie się ciekawości i dowiedzenia się więcej na temat Kłody. Słuchała jej przez moment, wysłuchując kolejnych pytań i gdy owe się znalazło, westchnęła ciężko, szukając odpowiednich słów w głowie. Choć najpierw zainteresowała ją inna, różniąca się kwestia, a orientalka otworzyła mordkę.
- Słomiachy? Mogę wiedzieć... skąd akurat taka nazwa? - zapytała niewinnie, strzygąc uchem i przysiadła na chwilę, przyglądając się kotce. Słyszała określenie ludzie, słyszała określenie dwunogi... jednak nigdy nie słyszała, by ktoś nazywał ich słomiachami! - ...Jak pewnie wiesz, do klanów nie przyjmują byle kogo... moja mama była kiedyś częścią Klanu Wichru, a ja chciałam odszukać tego miejsca, tej społeczności o której tak wiele słyszałam. Chciałam przeżyć to... na własnej skórze. I poznać całą moją rodzinę, być blisko z nimi. - wyjaśniła powoli, przez chwilę nawet zastanawiając się czy na pewno podjęła dobrą decyzję. Z drugiej strony... poznała jednak wspaniałe koty, bez których nie wyobrażała sobie dnia, by ich nie ujrzeć choć z daleka w obozie. Miała swoich kuzynów, Traszkę, których... kochała nad życie. Tak samo ciotkę Krokus, która słysząc, że córka jej siostry pojawiła się w klanie, od razu zalała kotkę pytaniami i zawsze upewniała się, że ta je dobrze. Na kolejne słowa pokiwała głową, choć zachichotała lekko na głośne rozmyślania Kłody.
- Nie, nie. Jelenie i łosie są o wiele, wiele większe od takich antylop! Nie wiem nawet, czy przypadkiem nie przeważają lekko nade mną w kwestii wzrostu. - zażartowała, oczywiście nie mając potwierdzenia swoich słów, ale kto wie? Może kiedyś uda jej się dostrzec te zwierzątka i będzie mogła opowiadać oparte na faktach historie o jej imieniu? Rozluźniała się w rozmowie coraz bardziej, rozbawiona i zainteresowana radosnym podejściem do życia swojej rozmówczyni, patrząc na nią łagodnym wzrokiem.
- Mimo wszystko jest bardzo ładne! Niespotykane wręcz bym powiedziała. - wymruczała, posyłając uśmiech kocicy. W końcu nigdy wcześniej nie słyszała o takim imieniu, ani w klanie nie zdawało się ono powtarzać! Były w takim razie podobne w kwestii imion, jedyne takie i wyjątkowe!

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
To akurat by zdziwiło Kłodę, gdyby Antylopa wspomniałaby jej, że nie umie walczyć. Głównie dlatego, że... Cztery Klany. Nie są jednym Klanem. Czyli pewnie jest jakaś rywalizacja. To oznacza walki. Walki wymagają umiejętności... No umiejętności walki. A może tam żadnej walki nie było i to tylko Kłoda coś sobie ubzdurała? Być może.
- Aa, bo Słomiachy to od słomy, nie? Bo ja mieszkam w Stodole i w niej jest dużo siana i słomy. Takie duże zbiorowiska! I dwunodzy często tam przychodzą, aby coś z tym robić. Głównie przynoszą więcej, albo trochę zabierają. Chyba to do jakichś innych zwierzątek, bo widziałam, że w kurniku jest dużo słomy i siana na podłodze. Albo tam, gdzie trzymają świnki. Chociaż mają ich całkiem mało. - Rozglądała się na moment, ale chyba z grubsza wyjaśniła, dlaczego tak a nie inaczej nazywa ludzi. Chyba mało kto tak ich nazywał, może tylko Kłoda ma takie wymyślajki.
- Oooh! - Mruknęła, gdy już zielonooka już jej wyjaśniła powód jej dołączenia do Klanu Wichru. - A to rozumiem, chyba każdy chce być blisko rodziny. - Miauknęła. Ona przynajmniej chciała. Ile razy brakowało jej takiej Pajęczyny. Mamy i taty też dawno nie widziała, też by chętnie ich odwiedziła. Pytanie tylko gdzie się teraz znajdują. A przynajmniej gdzie się znajduje Śnieżyca. Ona to w ogóle wyparowała bez słowa, no co za matka.
- A no chyba że. - Odparła, po czym na moment się zamyśliła. Czy... Kiedykolwiek widziała owe antylopy? Może widziała, ale pomyślała, że to po prostu małe jelonki... Nie, chyba nie. Rozpoznałaby, że to nie jelenie. Czy w takim razie antylopy w ogóle są w lesie? - Antylopy mieszkają w lasach? - Spytała. Bo... Są zwinne... Nie przeszkadzałyby im wtedy drzewa? Pewnie nie raz uderzałyby się o nie.
- Dziękuję! - Zamruczała na słowa o swoim imieniu. Lubiła jego brzmienie, może i nie oddawało tego jak wyglądała ani nic, w końcu jaka kłoda jest biało-niebieska, ale lubiła je. Było oryginalne. Tak samo jak imię Antylopy. W życiu go nie słyszała i nawet nie wiedziała o istnieniu takich zwierzątek! - Twoje też jest śliczne! - Odparła, uśmiechając się od ucha do ucha.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
40
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Nie zdołała usłyszeć jeszcze, czy między czterema klanami dochodziło do konfliktów. Pamiętała wyłącznie opowieści o pomocy sobie nawzajem i wspólnym sojuszu, dzięki któremu mogli w miarę bezpiecznie wyruszyć w stronę nowych terenów. Kojarzyła wyłącznie historie o klanach za dawnych czasów, gdy Wicher jeszcze zamieszkiwał jaskinie wykute w skałach. Dla niej... to było dziwne, nie widzieć słońca przez tyle czasu, jak i wychodzić wyłącznie na treningi na zewnątrz. Może nie była najbardziej społecznym kotem, jednak czasem lubiła wylegiwać się w promieniach słonecznych w środku obozu, nie będąc ograniczaną żadnymi ścianami.
- Oh. - wydała krótko z siebie, patrząc zaintrygowana na białą kocicę, powoli układając w swojej głowie jej słowa, marszcząc lekko brwi i je cofając, analizując to na własny sposób. - Może karmią tym również konie...? Gdy podróżowałam, czasami zatrzymywałam się przy sianie, które później trafiało do tych stworzeń. - dodała, wzdychając na to wspomnienie. Przypominało jej o Perle, małej kotce, którą miała szansę poznać. Zastanawiała się, jak wiodło jej się teraz. Może niedługo jeszcze ich drogi się spotkają? Mimo wszystko nie mogła powstrzymać zmartwień na temat kotki.
Pokiwała głową na słowa Kłody, wzdychając lekko. Rzeczywiście, była blisko rodziny, jednak czasami nie potrafiła wyzbyć się tego uczucia, że... tak naprawdę nic do ich życia nie dodawała, będąc wyłącznie postacią w tle, która po prostu sobie istniała. Próbowała to zmieniać, rozmawiała z kuzynostwem, chcąc się do nich zbliżyć... jednak wciąż była zagubiona, kręcąc się w spirali własnych myśli.
- Ah! Nie, nie. Mieszkają... daleko. Bardzo daleko nawet, nigdy nie miałam okazji ich zobaczyć. Ani żaden z moich bliskich. - odpowiedziała Kłodzie, zastanawiając się przez chwilę. Z tego co słyszała, antylopy były dosyć egzotyczne, nie do zobaczenia w zwyczajnych, kocich lasach.
- Dziękuję, miło mi to słyszeć. - podziękowała jej z nieśmiałym uśmiechem, śmiejąc się lekko pod nosem, oplatając ogonem łapy gdy usiadła, po chwili wydając ze swojej mordki kolejne pytanie. - Mogłabym wiedzieć... skąd wiesz o klanach? Spotkałaś już wcześniej kogoś podobnego jak ja, ucznia? - zapytała niewinnie, z ciekawością wpatrując się w białą kotkę, zaciekawiona jej wcześniejszymi słowami. Może też spotkała Węża? Albo kogoś innego z Klanu Wichru?

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
- Tak! Konie! - Zawołała ożywiona po chwili. Zupełnie zapomniała, że sianem pożywiały się również konie. - Chociaż przy chacie moich słomiachów nie ma koni. Starszy słomiach obok ma jednego konia, od czasu do czasu moi słomiacy wiążą go do małej deski na kółkach, sami siadają z przodu i ten koń to ciągnie. Na tej desce kładą siano i jadą do stajni. Wiem to, bo raz się nawet na przejażdżkę przypadkiem załapałam. - Miauknęła z lekkim śmiechem. Ah, tak, zaśnięcie w stercie siana przewożonej na bryczce, a obudzenie się na kolanach jednego człowieka w stajni, gdy ją w niej znaleźli było ciekawym przeżyciem. Dobrze, że mieszka w małej wiosce, takie przygody tam się zdarzają. Bardzo rzadko, ale się zdarzają, heh.
- To... Skąd wiedzieli o tych całych antylopach, kiedy Cię nazwali? - Spytała, nie kryjąc przy tym zdziwienia. Mieszkały bardzo daleko, a żaden z jej bliskich ich nie widział... W takim razie dlaczego została po nich nazwana, skoro nie wiedzą, czy antylopy na pewno istnieją? To potrafi trochę zdezorientować kota, trzeba przyznać, potrafi.
Uśmiechnęła się szeroko na podziękowania szylkretki, po czym wysłuchała jej pytania. No, niestety to nie owego Węża czy kota z Klanu Wichru spotkała, ale blisko z Klanem. Yno innym Klanem niż Klan Wichru, bo Klan Cienia. - Eee... Nie z Klanu, znaczy, mówiła, że pochodzi z Klanu, ale była szlajaczką. Albo jak Wy to... Samotniczką, o. Opowiedziała mi co nieco. - Wyjaśniła, strzygąc lekko uszyma, a z jej pyszczka nawet na chwilę nie schodził łagodny uśmieszek. Bo grunt to być zadowolonym, nie?
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
40
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Uśmiechała się cały czas na entuzjazm Kłody, rozbawiona jej lekkim i pozytywnym podejściem do życia, którego mogła jej tylko... pozazdrościć, po tym wszystkim co zdarzyło się w jej życiu w przeciągu ostatnich księżycy. Nie miała jednak zamiaru bombardować jej teraz tym, pozwalając sobie na rozluźnienie się w jej obecności i spokojną, choć radośnie nacechowaną rozmową, w której dane było jej uczestniczyć.
- To musiało być... ciekawe przeżycie! - skomentowała, śmiejąc się lekko gdy wyobraziła sobie Kłodę na czymś stworzonym przed dwunogów, mając jeszcze na tym przejażdżkę! Z pewnością zazdrościła jej takiej beztroski, której Antylopie dawno nie było okazji zaznać. Jej kolejne pytanie jednak zaskoczyło ją lekko, a ona otworzyła mordkę speszona, przez chwilę zapominając odpowiedzi zbyt rozkojarzona luźną atmosferą.
- Oh, cóż... - zastanowiła się jeszcze przez parę uderzeń serca, jak to ułożyć w głowie, po chwili spoglądając na kocicę swoimi dwukolorowymi ślepiami. - Znajoma mojej mamy pochodziła ze stron, w których te zwierzęta były... popularne. I podrzuciła jej to imię, twierdząc, iż będzie pasować. - uśmiechnęła się niezręcznie, nie pamiętając już powoli mordki Kolczatki. Wizerunek Goździk w jej głowie był jednak cały czas żywy, nigdy jej nie zostawiając. Towarzyszył jej w każdej chwili, a zwłaszcza tych najgorszych, w których Antylopa szukała komfortu, a nie mogła znaleźć go w kotach będących obok niej.
- Ah! Rozumiem co masz na myśli. - powiedziała łagodnie, wciąż odwzajemniając uśmiech swojej rozmówczyni, teraz czując się całkowicie komfortowo w jej obecności. - Historie o klanach są naprawdę fascynujące! Nawet teraz, gdy jestem w jednym, nie przestają mnie zaskakiwać. - powiedziała zgodnie z prawdą, patrząc na Kłodę. Była ciekawą osobą do rozmowy, z którą szylkretka z pewnością spotkałaby się ponownie!

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
- Oj, bo było! Nawet nie wiesz, jaką mieli Słomiacy minę, kiedy znaleźli mnie w stercie siana, gdy chcieli je zanieść do koni! Oj, chociaż mi wtedy nie było trochę do śmiechu, bo prawie mnie nabili na sianoostrza! Niepotrzebnie się wtedy ukrywałam, ale ważne, że mnie jednak na nie nie naibli, hahah... - Zaśmiała się lekko, przypominając sobie tą sytuację. Co jak co, ale jeśli następnym razem wybierze się na przejażdżkę bryczką, będzie musiała się położyć gdzieś na widoku. Nie ma absolutnie zamiaru ryzykować, żeby ją przypadkowo na widły nabili. O niebiosa, nie.
- Oh! No chyba że! - Odparła, przytakując energicznie łebkiem. - W takim razie miała rację, pasuje Ci. - Stwierdziła. Ciekawe, jakie jeszcze zwierzęta były popularne tam, gdzie pochodziła ta znajoma mamy Antylopy. Może są jeszcze jakieś inne gatunki antylop? Albo jakieś ptaki inne? Rybki? A może nawet zupełnie inaczej wyglądające koty? Na przykład jakieś mniejsze... Albo większe! Albo o innym, jakimś śmiesznym umaszczeniu? Jakichś innych kolorkach? Futerkach? Ojej, aż szkoda, że Ona sama stamtąd nie pochodziła, na pewno by się tego wszystkiego dowiedziała. Chociaż cieszyła się, że jednak pochodzi stąd. Tu jest tyle ciekawych rzeczy i miłych kotów, o rany!
- A to prawda, Klany mnie zaciekawiły już kiedy o nich po raz pierwszy usłyszałam. Brzmią bardzo ciekawie! - Przyznała rację szylkretce, uśmiechając się szeroko.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
40
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Nie mogła powstrzymać delikatnego chichotu, który wydobył się z niej, gdy towarzyszka opowiadała jej o swoich przygodach. Choć z początku brzmiało to strasznie, pstrokata kotka nie mogła zaprzeczyć, iż było to... przeżycie godne zapamiętania, które tylko bardziej rozświetlało kocie życie. Bo czym tak naprawdę by było, gdyby wszystko się powtarzało, będąc monotonnym, żyjąc z dnia na dzień? Zdawało się, że w tej chwili zrozumiała więcej rzeczy, niż mogła sama się spodziewać. Nawet jeśli spotykały ją złe chwile, wyduszające z niej łzy - wciąż po nich nastąpić mogły te dobre, tak samo, jak gdy po burzy wychodzi słońce i ponownie oświetla ziemię, nadając kwiatom i roślinom nowego życia. Poczuła, że nawet jeśli jej życie zmieniło się o tyle stopni, z samotnika w terminatorkę Klanu Wichru w przeciągu paru księżycy - z pewnością czekały ją momenty, które będzie opowiadać z uśmiechem na pyszczku tak samo jak Kłoda.
- To dobrze! - zaśmiała się, po chwili patrząc zaintrygowana na białą kocicę, szykując do niej pytanie. - Twoi dwunożni... brzmią na bardzo... miłych? Jeśli mogłabym tak to powiedzieć. Tutaj w klanach sieją niezły postrach i straszy się nimi niesforne kocięta. - przekrzywiła głowę, zastanawiając się, jak bardzo możliwe były tak duże różnice między dwunogami Kłody, a tymi klanowymi. Czy oni też mieli takie osobowości jak koty? Mogli odczuwać emocje? Byli istotami myślącymi?
Uśmiechnęła się nieśmiało na komentarz o swoim imieniu wydany przez Kłodę i skinęła jej głową. To prawda - był z niej niezły chudzielec, godny porównania do takiego właśnie zwierzątka.
- Wiesz, to chyba już typowe zachowanie w Klanach w kwestii nazewnictwa. Na przykład, moja ciocia - jest duża, biała i puchata! I wiesz jak się nazywa? Biały Puch! - powiedziała radośnie, posyłając kolejny z uśmiechów starszej kocicy. Mimo, że nie miała okazji poznać jeszcze ciotki osobiście, słyszała o niej wiele dobrego! - To prawda! Są bardzo specyficzne - jesteśmy dla siebie jak rodzina, a każdy ma określone obowiązki, które potrzebuję wykonać. Najbardziej troszczymy się o starszyznę i matki z kociętami, ułatwiając im życie. - wytłumaczyła pokrótce, przyglądając się Kłodzie, gotowa odpowiedzieć na nurtujące ją pytania, jeśli takie się znajdą.

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
XXXPrzebywanie w obozie przypominało mu, jak bardzo tam nie pasował. Jako, że nie była to najprzyjemniejsza rzecz do rozmyślania, sporo czasu Żmijowa Łapa spędzał na zewnątrz. Włóczył się bezcelowo, przeprowadzając swoje własne, nieoficjalne patrole. Dzisiaj wyszedł jednak dalej niż zwykle - minął Księżycowe Jezioro, potem granicę, potem znalazł się nad Czarnym Ogonem. Bywał tam wiele razy i widział, że nad rzeką znajdowało się przewalone drzewo, które mogło służyć za przejście, dotychczas jednak nigdy z niego nie skorzystał.
XXXNa szczęście drzewo było umiejscowione stabilnie. Z gracją wskoczył na pień drzewa po cieniowej stronie strumienia, dalsza część przeprawy sprawiała jednak dla niego pewien kłopot. Jako kot bez ogona, nie był mistrzem utrzymywania balansu. Jeżeli by się poślizgnął, pewnie wpadłby do wody, czego przy obecnej pogodzie za wszelką ceną chciał uniknąć. Poruszał się więc powoli i przy każdym kroku wbijał pazury w korę. Ostatni odcinek nad strumieniem pokonał truchtem i wdzięcznie zeskoczył na ziemię po drugiej stronie.
XXXA potem szedł. Te okolice były mu zupełnie nieznane, więc spacerował powolnym krokiem i rozglądał się dookoła, zafascynowany.

/Dettlaff

inxx my xxmindxxxx
I thought the birds would singxxxx
and S P A R K Sx would flyxxxx
but it's just quietxxxx

★ ★ ★xxxx

am I cruel?
xxxxxxxxxxxxor am I ignorant
xxxxxxxxxccxxxxxxxxxxxxor was I FOOLED
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxby the stories I knew
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Te okolice... niezbyt dobrze się mu kojarzyły. Nie czuł się w nich ni trochę pewnie, czy tym bardziej bezpiecznie. Choć niektóre ze wspomnień, które z tym miejscem się wiązały - jak Żbik - inne były mniej przyjemne. Chociażby myśl, że tutaj był z Voodoo swego czasu, za którą piekielnie tęsknił i przez którą teraz rozważał niemal pewny powrót do Gromu. Co więc go tu przyciągnęło? Właśnie to, że jeszcze myślał nad dołączeniem do Gromiaków. To była decyzja, od której będzie zależało dalsze życie kocura, której być może nigdy już nie będzie mógł zmienić.
Wędrówka szła mu raczej spokojnie - nie działo się nic wielkiego. Wszystko wokół było ciche, nie było znaków psów, które kiedyś było w okolicy słychać. Za to tym, co zwróciło jego uwagę, był nieco młodszy kocur od niego, co to nie miał ogona i uszy miał jakieś z lekka wywinięte. Wpierw z pewnej odległości się mu przyglądał, bowiem to jak przechodził nad strumieniem było widokiem, którego przegapić nie chciał, później z ogromną niepewnością postanowił się zbliżyć. Nie zeżre go na miejscu. Nie mógł, nie miał powodów. Powód dla którego podejdzie? Tu miał problem, nie wiedział jak zagadać. Na żywioł? Mógł próbować. Najwyżej wyjdzie na takiego, co ma nierówno pod sufitem - niedużo się to urywało od prawdy.
- Cześć - powiedział w końcu, gdy byli nieznaczną odległość od siebie - może dwie długości lisa. Cisza, moment na zastanowienie się co teraz. - Jesteś tu... nowy? Nigdy przedtem cię nie widziałem. I też wydajesz się, taki no, niepewny...
Panika. Istna panika. Czy wydawał się niepewny? Nie, szedł po prostu. Szedł wolno i się rozglądał. To nie oznacza niepewności. Uszy odchylił do tyłu, nerwowo się uśmiechnął. No - ale może faktycznie nigdy go tutaj nie było? Stąd szedł wolno? Stąd tak dziwacznie przechodził po tym drzewie? A może Dettlaff po prostu zbyt wiele myślał, i rozmówca nawet nie będzie się zastanawiał nad tym czy wyglądał na pewnego siebie, czy też nie.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
XXXPojawienie się innego kota przede wszystkim wywołało u terminatora niepokój. Zastygł w miejscu. Nieznajomy był wysoki, w porównaniu do Żmii ogromny, i bardziej umięśniony. Mógł stanowić poważne zagrożenie. Ale nie wyglądał na nastawionego agresywnie...
XXXŻmijowa Łapa pozwolił mu się zbliżyć, uznawszy, że drugi kocur sam wyjawi swe zamiary. Sam starał się zdradzać jak najmniej - on nie wiedział, czy nieznajomy przypadkiem go nie zaatakuje, więc sprawiedliwym było postawienie go w tej samej sytuacji. Problem był taki, że kocurek z wywiniętymi uszami niestety nie wyglądał zbyt groźnie. Jego jedynym sposobem na uzyskanie jakiejkolwiek przewagi było więc pozostawanie enigmą. Postarał się ograniczyć mowę ciała a mowę werbalną - cóż, z nią nie było problemu.
XXXNa przywitanie Dettlaffa odpowiedział powolnym skinieniem głową. Wydawało się, że jego plan działał. Kocur wydawał się poddenerwowany, co z kolei sprawiło, że Żmijowej Łapie ulżyło. Chciał tylko pogadać... Oh, ale w takim razie trafił na złego kota. Z ust cienistego terminatora nie padło ani jedno słowo - przekręcił jedynie głowę na bok, sugerując, że nie do końca rozumie, co Dettlaff starał się powiedzieć.

inxx my xxmindxxxx
I thought the birds would singxxxx
and S P A R K Sx would flyxxxx
but it's just quietxxxx

★ ★ ★xxxx

am I cruel?
xxxxxxxxxxxxor am I ignorant
xxxxxxxxxccxxxxxxxxxxxxor was I FOOLED
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxby the stories I knew
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Cisza. Nie uzyskał żadnej odpowiedzi - czyżby więc zachował się jakoś źle? W pierwszej chwili uznał, że faktycznie, tak właśnie być musiało, że musiał zrobić coś wyjątkowo złego i najlepszym byłoby wyjść. Wtem jednak przypomniał sobie, jak jakiś czas temu trafił na koty, które nawet nie znały języka, jakim się oriental posługiwał. Może to przypadek ten sam? Lub chociażby podobny? Może krótkoogonowy kocur nie umiał po prostu mówić? Wdech i wydech.
- Wyglądało tak. Szedłeś tak wolno, a wcześniej, tam na przejściu, jakbyś nigdy nie przechodził - wyjaśnił spokojnie. Kot raczej w ogóle rozumiał język - na cześć odpowiedział ruchem głowy, więc tak, na pewno to i owo łapał. - Ale to w porządku, nie mam zamiaru się z ciebie śmiać, czy coś. Kiedyś, pamiętam, były tu w okolicy psy - stąd podszedłem zagadać, czy wiesz o tym w ogóle.
I zaczął. Jeśli tamten mówić nie mógł, on był w stanie próbować rozmawiać za nich obu.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
XXXAh. No cóż, faktycznie nie był zbyt zaznajomiony z terenem. Dettlaff zdawał się jednak już sam sobie odpowiedzieć na zadane pytanie, więc Żmijowa Łapa jedynie uniósł brwi w odpowiedzi i wzruszył lekko ramionami. No, był nowy. I co?
XXXUsta kocura ścisnęły się w wąską kreskę. Te zapewnienia nie były potrzebne. Śmianie się z niego w tej sytuacji byłoby wielce niestosowne, jako że nie było to coś szczególnie zabawnego. Uuu, kotek wchodzi na nieznane tereny. Iksde. Żmijowa Łapa nie dąsał się jednak zbyt długo, gdyż kolejna wiadomość Detllaffa okazała się niezwykle niepokojąca. Terminator otworzył szerzej oczy a samotnik miał okazję nareszcie usłyszeć głos nieznajomego. Wyraźnie było w nim słychać zmartwienie.
XXX- Psy? Kiedy? - Duże czy małe? Z dwunogami czy bez? Czy stanowiły zagrożenie dla klanu?

inxx my xxmindxxxx
I thought the birds would singxxxx
and S P A R K Sx would flyxxxx
but it's just quietxxxx

★ ★ ★xxxx

am I cruel?
xxxxxxxxxxxxor am I ignorant
xxxxxxxxxccxxxxxxxxxxxxor was I FOOLED
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxby the stories I knew
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Mówił! A więc mówił! Dettlaff albo spotkał wyjątkowo nierozmownego kota, albo właśnie dokonał jakiegoś cudu i przywrócił komuś głos. Na krótki moment się uśmiechnął, jakoby był dumny z tego czego dokonał, po chwili jednak zrozumiał powagę sytuacji - ktoś przed nim był zmartwiony, nie należało się cieszyć w teraz z niczego.
- Jakiś czas temu. Szczekały jak oszalałe - mruknął cicho. Nie widział ich na oczy - trzeba widzieć? Wystarczy słyszeć, a to już daje do myślenia. - Tak od strony... Tamtej, jakbyś szedł w stronę... Siedliska Koni? Tak się to nazywa? Nie pamiętam.
Bo nazwy miejsc w istocie, były mu nieznane. Wiedział, że coś z końmi było w nazwie - tyle.
- Nie lubisz gadać? - dorzucił po chwili. Lepiej być pewnym! Bo gdyby nie lubił, starszy po prostu nadal prowadziłby monologi.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości