wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No i Azalia chyba wykrakał, bo to co napotkał niewiele później było zdecydowanie niezbyt przyjemne. Lis. W dodatku całkowicie dorosły lis a nie jakieś młode chucherko, któremu można by było spuścić łomot z zamkniętymi oczami. A jeszcze na domiar złego cynamonowy point był raczej bardziej zauważalny o tej porze roku niż lis, więc drapieżnik wypatrzył go pierwszy… i od razu przypuścił atak. Przeciwnik nie cackał się i od razu rzucił się byłemu samotnikowi z zębami do szyi, jednak Azalia miał o tyle szczęścia, że jedyne co udało mu się zarobić to wyrwany kłaczek sierści a nie ślady po kłach drapieżnika.
Czarno-biała westchnęła głośno i głęboko. Dzisiaj miała okropnego pecha… niby kwiatki ładne, ale zdecydowanie wolała natrafić na jakąś piszczkę. Ona jest praktyczną kotką, zdecydowanie woli coś co będzie użyteczne raczej niż po prostu ozdobne. Tak więc również i te roślinki ominęła, szukając dalej uparcie jakiejś zwierzyny, którą mogłaby przynieść do obozu.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Wreszcie cierpliwość Jodłowej Gałązki została nagrodzona, a na jej trasie pojawiło się żywe stworzenie. I to dość... niespotykane, chociaż ptaszysko lądujące na łące miało kształt jak najbardziej podobny do wszystkich innych wron. Cała niezwykłość leżała w jej jasnych piórkach – białych tam, gdzie zwykle wrony pokrywała szarość i mlecznych tam, gdzie była czerń. Długi dziób był bladoróżowy, a oko niepokojąco czerwone. Poza tym ptaszysko nie różniło się niczym od swoich pobratymców – przynajmniej nie zachowaniem.
Rudy śmierdziel dobrze się zlewał z tłem, więc wyskoczył na Azalię niespodziewanie. Księżyce samotniczego życia znalazły swoje odbicie w refleksach orientala, który może i nie wyczuł w porę zagrożenia, ale odruchowo usunął swoją smukłą szyję sprzed lisiej paszczy, tracąc zaledwie parę kłaczków. Znaczy wiadomo, to też dramat, ale na mniejszą skalę w porównaniu z możliwoscią utraty zatrważających ilości krwi.
Machinalnie uniósł łapę uzbrojoną w pazury, chcąc przejechać nimi po smukłym, ale wrednym, pysku.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Lis już był wściekły, że nie trafił, widać to było nawet po nim. Może jeśli nie po jego prawie nieistniejącej mimice to na pewno po mowie ciała. Atak Azalii zdenerwował go jeszcze bardziej. Nawet jeśli cynamonowy point jedynym co zrobił to ledwie zostawienie kilku pourywanych, powierzchownych śladów pazurów na jego pysku. Drapieżnik rzucił się z zębami w stronę wycofującej się po ataku łapy byłego samotnika, ale był zbyt wolny i znowu jedyne co zrobił to wyrwanie kilku kłaków, tym razem jednak z łapy, kocura.
rana 0. stopnia: wyrwany kawałek sierści z szyi
rana 0. stopnia: wyrwany kłaczek sierści na prawej łapie
Wrona była całkiem dobrą zwierzyną. Była spora, całkiem spora, może nawet zdołałaby wykarmić dwa jakieś mniejsze koty. Czarno-biała kotka przystanęła, żeby porządnie przybrać pozycję łowiecką a potem, uważając na to co ma pod łapami, zacząć skradać się pod wiatr w stronę ptaszyska. Co jakiś czas Jodłowa Gałązka chowała się przy każdej możliwej okazji, żeby ta dziwna, biała wrona jej przypadkiem nie przyuważyła. Szkoda by było stracić taką zwierzynę. Kiedy kotka podeszła już wystarczająco blisko postanowiła jednym susem zmniejszyć dystans pomiędzy nią a wroną i spróbować szybko pozbawić ją życia, żeby ta przypadkiem jej nie uciekła, modląc się w duchu do Gwiezdnego Klanu, żeby tym razem jej się udało.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Biedna wrona o jasnych piórkach odcinała się wyraźnie na szaroburym tle – w przeciwieństwie do wojowniczki, która na nią polowała. Jodłowej Gałązce udało się oszukać ptasi wzrok na tyle by bezproblemowo podejść do piszczki i niespostrzeżenie ją dopaść.
Jakkolwiek Orion miał naturalny talent do psucia krwi wszystkim istotom żywym, niezależnie od gatunku jak się okazywało, tak zadawanie poważnych ran przeciwnikowi nie przychodziło mu już tak naturalnie. Na szczęście sprawnie przychodziło mu unikanie lisich kłów, więc o ile każda wyrwana kępka zadbanej sierści była osobistą tragedią orientala, tak była równoczesnym sukcesem – mogło być gorzej. Mogła polać się krew.
Tym razem Azalia wycelował pazurami w białe podgardle lisa, licząc na to, że uda się mu przerwać tam ciągłość skóry i inne takie.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Niestety ten atak -mimo iż trafiony- Azalii również nie wyszedł tak jak to sobie cynamonowy point planował. Lis zrobił krok w tył, żeby przyszykować się do skoku na byłego samotnika akurat w momencie kiedy pazury Azalii zbliżały się do jego szyi i jedynie zmierzwiły białą sierść na podgardlu przeciwnika. Drapieżnik fuknął i rzucił się na kocura, jednak -może przez złość, może przez niedokładność, kto wie- jego zęby minęły się z celem i przeczesały tylko długie futro na policzku pointa zamiast trafić w jakiekolwiek znaczące dla dalszej walki miejsce.
Atak Azalii: atak słaby (50%) >> (20-20)*0,5=0 >> przerzut: (22-29)x0,5=-3,5 >> wynik ujemny >> 1 HP
wykorzystane przerzuty 0/4
rana 0. stopnia: wyrwany kawałek sierści z szyi
rana 0. stopnia: wyrwany kłaczek sierści na prawej łapie
rana 0. stopnia: zmierzwione futro na lewym policzku
Jodłowa Gałązka tymczasem spokojnie wróciła ze swoją zdobyczą do miejsca, w którym wcześniej schowała swoje dziwne różowe znalezisko i zakopała tam również wronę o dziwnych piórkach, żeby zabrać to wszystko potem do obozu. Następnie, już w lepszym humorze, poszła dalej szukać piszczek dla Klanu Wichru i dla siebie.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Wojowniczka miała dzisiaj ewidentnie większe szczęście do trafiania na medykamenty niż na zwierzynę. W czasie swoich dalszych poszukiwań natknęła się na kępkę roślin o dużych, płaskich liściach. Zielonych jak natura chciała. Między nimi znajdowało sie kilka żółtych kwiatków, chociaż te okres swojej świetności miały już za sobą.
Spójrzmy prawdzie w oczy – Orion mógł raczej nie mógł liczyć na swoją spektakularną siłę dzięki której chwyciłby lisa za gardło i wydusił z niego całe życie w kilka do kilkunastu uderzeń serca. Zważywszy na to jak niekompatybilne były umiejętności jego oraz drapieżnika, mógł nastawiać się raczej na długą, wykańczającą walkę i nadzieję, że na którymś z jej etapów dostrzeże szansę na ucieczkę.
Tym razem, nim przystąpił do ataku, zagarnął łapą garść ziemi, by cisnąć nią w stronę lisich oczu, a następnie dopiero potraktować jego pysk pazurami.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Tyle mówi się o znajdowaniu się w złym miejscu o niewłaściwym czasie. Hej, Jodłowa Igła po prostu znalazła się w złym miejscu, w niewłaściwym czasie. To niczyja wina, zwyczajny pech, każdemu mogło przytrafić się spłonięcie w pożarze. Przebiśniegowy Zagajnik znalazł się w złym miejscu o niewłaściwym czasie, akurat idealnie na spotkanie z drapieżnikiem, który brutalnie wycisnął z niego całe życie. Olchowej Gałązce zabrakło szczęścia, ot, znane nam dobrze złe miejsce, niewłaściwy czas. Ziemia osunęła jej się spod łap, posłała ją prosto do lodowatej wody. Przypadkiem, bo przecież życie jest tak nieprzewidywalne.
Istnieje też druga strona medalu. Bycie w dobrym miejscu i czasie. Biały Puch była w dobrym miejscu i czasie, przodkowie niemalże rzucili jej pod łapy utkany z gwiazd dywan, ogłaszając ją bezkonkurencyjnym (dosłownie) kandydatem na zastępcę. Iskra znalazła się w dobrym miejscu i czasie, by ocalić grupkę kocic przed śmiercią z łap borsuka, chociaż procentowe szanse na pojawienie się jej akurat na tamtym skrawku ziemi, właśnie wtedy, sięgały zera.
Co można powiedzieć o Płomyku, który śmiesznym zrządzeniem losu, polując jak zasady życia w klanie nakazują, trafia na potyczkę jeden na jednego, Orion... och, pardon, Azaliowa Łapa kontra lis? Sam umiejscowiłby się gdzieś pośrodku. W niezdefiniowanej przestrzeni między pechem a szczęściem; korzystnym zbiegiem okoliczności i nietrafionym prezentem od losu.
I to byłoby dobre zagadnienie na filozoficzną debatę albo chociaż rozterki moralne rozgrywane w tle walki, gdyby nie wrodzona umiejętność syna Czerwonego Pazura do podejmowania szybkich decyzji. Zgarbiony na kształt pozycji łowieckiej, na koniuszkach palców, płynnym biegiem przemierza dystans dzielący go od centrum akcji. Jest jak samonaprowadzający pocisk, skierowany konkretnie na bok lisa. Od przodu zabawia go oriental, celem Jaśniejącego Płomienia staje się przeoranie pazurami boku rudzielca, im bliżej delikatnego brzucha, tym lepiej.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Oślepienie lisa okazało się sukcesem. Drapieżnik zaskrzeczał i cofnął się o kilka kroków pod wpływem szoku, że ziemia nagle dostała mu się do oczu. Rudzielec potrząsnął głową, próbując bezskutecznie wytrzepać sobie piach z oczu. Niestety kolejny atak Azalii nie okazał się jednak tak udany jak próba oślepienia. Ponownie jedyne co udało się kocurowi załatwić lisowi to powierzchowne zadrapanie.
W tym czasie do walki dołączył Jaśniejący Płomień, który rzucił się na lisa od boku, zostawiając na nim długie ślady pazurów, które przerwały ciągłość skóry. Po raz pierwszy w dzisiejszym spotkaniu lis krwawił.
Lis jednak nie zamierzał pozostawać dłużny obu kocurom. Jako główny cel ataku obrał sobie byłego samotnika, którego w odwecie postanowił ugryźć. Najwidoczniej jednak ziemia, którą dalej miał w oczach przeszkadzała mu w dokonaniu porządnej zemsty, bo jedyne co udało mu się osiągnąć to zmierzwienie dwukolorowego futerka pointa na prawym policzku. No cóż. Przynajmniej teraz oba policzki miał wyrównane.
Rudy drapieżnik wiedział, że teraz walczy z dwójką przeciwników dlatego postanowił jeszcze na oślep machnąć łapą w stronę Jaśniejącego Płomienia… i o dziwo trafił lepiej niż w Azalię, bo wojownika udało mu się uderzyć w bark na tyle mocno, że siniak na pewno po tym zostanie. Aczkolwiek, poważniejszego nic z tego raczej nie będzie.
Atak lisa: atak krytyczny (150%) >>> (30-35)*1,5=-7,5 >>> przerzut >>> (31-32)*1,5=-1,5 >>> ponownie wynik ujemny >>> 1 HP
Atak lisa na ślepo: atak udany (100%) >>> (29-24)*1=5 >>> 5HP
rana 0. stopnia: powierzchowne ślady pazurów na pysku
rana 0. stopnia: zmierzwione futro na podgardlu
rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na prawym policzku
rana 1. stopnia: długie zadrapanie na lewym boku (od następnej tury krwawi: -1 HP do końca walki)
celność zmniejszona o 2 przez oślepienie na dwie tury
Zr i Sz zmniejszone o 2 z powodu walki z dwoma przeciwnikami
Atak Azalii: atak słaby (50%) >>> (26-15)*0,5=5,5 >>> zaokrąglanie w dół >>> 5HP
parzyste - oślepienie powodzi się
nieparzyste - oślepienie nie powodzi się
wypadło >> 4
wykorzystane przerzuty 0/4
rana 0. stopnia: wyrwany kawałek sierści z szyi
rana 0. stopnia: wyrwany kłaczek sierści na prawej łapie
rana 0. stopnia: zmierzwione futro na lewym policzku
rana 0. stopnia: zmierzwione futro na prawym policzku
Atak Jaśniejącego Płomienia: atak krytyczny (150%) >>> (24-26)*1,5=-3 >>> przerzut >>> (27-19)*1,5=12 >>> 12 HP
wykorzystane przerzuty 0/5
rana 0. stopnia: stłuczenie na lewym barku
Jodłowa Gałązka burknęła długo. Co to miało znaczyć? Coraz bardziej zaczynało ją to denerwować. Ona nie chciała znajdować roślin, dla niej to były tylko chwasty, o których nic nie wiedziała. Czarno-biała wojowniczka machnęła ogonem z irytacją i minęła zielsko, żeby skupić się na intensywnym rozglądaniu się za zwierzyną.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Stado gawronów zwykle nie wróżyło niczego dobrego. Znaczy się – nie były realnym zagrożeniem, ale były niesamowicie uciążliwe. Na szczęście Jodła dostrzegła ptaszysko, które odłączyło się od swojego gangu i zwiedzało świat na własne skrzydło. Gawron dostrzegł porzucone mysie zwłoki i wylądował pośród traw na ten łatwy posiłek.
Ogólnie przepychanki z lisem przypominały na ten moment jedynie nieco mniej ostrożny sparing, gdzie lekkie zadrapania nie były złamaniem zasad. Może dlatego udane oślepienie przeciwnika tak cieszyło – było legalną złośliwością, na którą oriental mógł sobie pozwolić.
Gdy kątem oka dostrzegł błysk kolejnego rudawego futerka, naturalnie w pierwszej kolejności założył, że to lisie wsparcie przybyło. Dużo naturalniej brzmiało mu, że lisy nagle rozwinęły swoje umiejętności społeczne i nauczyły się tego jaka współpraca potrafi być korzystna, niż że Jaśniejący dołączył do walki. I to nie po stronie lisa. Nie było czasu na rozkładanie na czynniki pierwsze i teoretyzowanie na temat dlaczego rdzawy się zmaterializował na łące w roli rycerza na białym koniu (co nie znaczyło, że zamierzał sobie odmówić tej przyjemności później). Były samotnik, profilaktycznie, płynnie przesunął się za bezkrwawy lisi bok – wcale nie używał drapieżnika jako tarczy przed burym na wypadek, gdyby ten po czasie zorientował się kto taki bił się aktualnie z rudzielcem.
Skoczył w stronę tylnej łapy psowatego, celując pazurami w tę delikatniejszą część znajdującą się nad piętą. Zaawansowaną znajomością lisiej anatomii nie grzeszył, ale wydawało mu się, że uszkodzenie tych rejonów mogło przysporzyć drapieżnikowi problemów.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Jego pazury doświadczają przyjemności, jaką jest zadanie krwawych ran, i jest to tym bardziej przynoszące uczucie małego triumfu, że lis nie należy do typu przeciwników, z którymi można sobie pogrywać. Tu liczy się czas, precyzja. Jaśniejącemu Płomieniowi nie brak świadomości, że jedno ugryzienie ze strony rudzielca może być o jednym ugryzieniem za dużo i pod żadnym pozorem nie może dopuścić do pozwolenia na przerobienie się na mielonkę.
I rzeczywiście jak na razie krwawą zmazą nie zostaje, ale też lis nie zamierza dać swoim oprawcom traktować się jak worek do ćwiczeń; nie pozostaje bierny. Z pyska wojownika wydobywa się cichy syk, gdy obrywa chudym łapskiem w bark. On coś ma do tych obić, przyciągają się jak magnesy o przeciwnych biegunach, borsucza jego mać.
Byle obicie to za mało, żeby powstrzymać go od działania. Widząc, że Azaliowa Łapa przemyka gdzieś na tyły, poza jego spojrzenie, Płomień koncentruje się na szyi drapieżnika, teraz tak nęcąco pozostawionej samej sobie. Nie chce pchać się tam z zębami, nie na obecnym etapie walki, gdzie rudy jest pełen werwy, dlatego doskakuje do niego z uzbrojonymi w pazury łapami, planując właśnie nimi przejechać po delikatnym gardle.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Atak Azalii na pewno był lepszy niż ten poprzedni. Byłemu samotnikowi udało się pójść w ślady drugiego kocura i również przerwać ciągłość skóry na lisie. Może nie był to tak spektakularny ślad jak ten, który lis nosił teraz na lewym boku, ale dalej się liczyło, nie? Tylko przez to że lis również się wił w walce to tak trochę nie trafił w swoje zamierzone miejsce a lekko obok, w udo.
Jaśniejący Płomień z kolei trafił dużo mniej spektakularnie niż poprzednim razem. Wojownik rzucił się lisowi na szyję, jednak jedyne co udało mu się ugrać to zostawienie tam powierzchownego zadrapania.
Lis, dalej jeszcze z ziemią w oczach, tym główny atak skupił na Jaśniejącym Płomieniu, który pojawił się w jego polu widzenia. Jednak, najwidoczniej taktyka Azalii z oślepieniem była na tyle skuteczna, że atak drapieżnika całkowicie minął rudego wojownika. Drapieżnik jednak nie postanowił się szybko poddawać i dla zasady jeszcze na oślep kłapnął zębami w stronę cynamonowego pointa… trafiając i wyrywając mu kłaczek z prawego policzka, który jeszcze przed chwilą tak ładnie dorównał do lewego.
Atak lisa na ślepo: atak słaby (50%) >>> (28-23)*0,5=2,5 >>> zaokrąglamy w dół >>> 2 HP
rana 0. stopnia: powierzchowne ślady pazurów na pysku
rana 0. stopnia: zmierzwione futro na podgardlu
rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na prawym policzku
rana 1. stopnia: długie zadrapanie na lewym boku (krwawi: -1 HP do końca walki)
rana 1. stopnia: rozcięcie na prawym udzie (od następnej tury krwawi: -1 HP do końca walki)
rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na szyi
celność zmniejszona o 2 przez oślepienie na dwie tury
Zr i Sz zmniejszone o 2 z powodu walki z dwoma przeciwnikami
Atak Jaśniejącego Płomienia: atak krytyczny (150%) >>> (26-22)*1,5=6 >>> 6 HP
wykorzystane przerzuty 0/5
rana 0. stopnia: stłuczenie na lewym barku
Jodłowa Gałązka przystanęła na chwilę. No w końcu. Kolejna zdobycz jej się trafiła a nie jakieś zielsko. Czarno-biała wojowniczka poczekała kilka krótkich uderzeń serca żeby uspokoić się i wyrzucić z siebie swoją wcześniejszą irytację i dopiero potem zabrała się do roboty. Córka Zwinnego Strumyka przyjęła pozycję łowiecką i zaczęła skradać się w stronę gawrona, co jakiś czas kryjąc się lub przystając w miejscu, żeby ptaszysko się nie zorientowało, że się zbliża w jego stronę. Jeśli tylko uda jej się podejść na odpowiednią odległość do ptaka to skoczy i wykona swój plan szybkiego pozbawienia go życia.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Zajęte posiłkiem ptaszysko zaraz samo awansowało do rangi przyszłego posiłku Wichrzaków. Sądząc po zaskoczonym skrzeknięciu, które wydostało się z jego dzioba, gdy został pochwycony, nie spodziewał się takiego zaszczytu. Ciężko go było jednak spytać teraz o opinie, gdy leżał już bezwładnie.
Rana zostawiona na lisim udzie zabarwiła zaraz rudą sierść czerwienią. Więc oriental nawet nie zamierzał przeżywać, że jego pazury nie trafiły tam gdzie nimi celował. Sukces to sukces, na kij drążyć temat.
– Kurde, typie. – syknął, gdy lis przypuścił kolejny atak na jego zadbane futerko. Już tak uprzejmie zadbał o symetrię artystycznego nieładu, a teraz co? Taki właśnie z niego kumpel, ze względu na dotychczasowy przebieg walki Orion mógł podejrzewać, że nawiązali kontakt, że wytworzyła się między nimi jakaś więź i że gdy zmęczą ich te przepychanki będą mogli odbyć głęboką rozmowę o życiu pomimo barier językowych.
Ale rzeczywistość nie była tak kolorowa.
Jaśniejący dopiero co podjął się ataku na szyję, więc były samotnik, optymistycznie, zakładał, że taki podział pozycji będzie dalej obowiązywać i że się nie zderzą zaraz. Przemknął koło rudej kity i zamachnął się łapą, celując pazurami w miękką część lisiego boku, gdzie żebra nie chroniły już wnętrzności.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Nie takiego efektu oczekiwał, ale nie będzie roztkliwiać się teraz nad nie do końca trafionym ciosem. Przedstawienie musi trwać, co próbuje udowodnić lis; z marnym skutkiem, w Płomienia nie trafiają ani kły, ani pazury drapieżnika. Ani nawet nie nabawia się kolejnego obicia, no chwała przodkom. Uwaga rudego wypłosza tymczasowo powraca do wrzoda uczepionego jego tylnych partii, jednak wojownik tak całkiem o sobie zapomnieć nie daje. Z wyciągniętymi pazurami mierzy prosto w oczy lisa. Psowaty już teraz zachowuje się jak z potężną wadą wzroku, ale im akurat nie zaszkodzi upewnienie się, że nie dostanie nagłego wyostrzenia zmysłów, w najmniej oczekiwanym momencie, jak to zwykle ma miejsce w podobnych sytuacjach.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Lis nie przejął się wielce syknięciem Azalii. Nie dbał o to co point ma mu do powiedzenia. Tak naprawdę jego syknięcie jedyne co spowodowało to skupienie uwagi przeciwnika na sobie. W dodatku atak cynamonowego pointa był mocny i trafiony co spowodowało jeszcze większe niezadowolenie słabnącego coraz bardziej lisa. Rudzielec zawył kiedy oberwało mu się w miękką część boku. Azalia zostawił mu niezłą i krwawiącą pamiątkę w tamtym miejscu. Drapieżnik chciał dziabnąć byłego samotnika w tę łapę, która zrobiła mu kolejną krzywdę, jednak nie udało mu się jej złapać tak jak chciał i jedyne co mu się udało to powierzchownie zadrapać zębem łapę kocura.
Jaśniejący Płomień pięknie machnął łapą w stronę pyska lisa… szkoda tylko, że ten akurat odwrócił się do Azalii i wichrowy wojownik jedynie zostawił nieduże zadrapanie pod okiem drapieżnika. Przeciwnik na ślepo zamachnął się głową, żeby pozbyć się denerwującego uczucia po zadrapaniu i trafił w łopatkę wojownika, tym samym zostawiając na nim kolejne obicie.
Atak lisa: atak słaby (50%) >>> (29-33)*0,5=-2 >>> przerzut >>> (29-29)*0,5=0 >>> atak był trafiony >>> 1 HP
Atak lisa na ślepo: atak udany (100%) >>> (28-24)*1=4 >>> 4 HP
rana 0. stopnia: powierzchowne ślady pazurów na pysku
rana 0. stopnia: zmierzwione futro na podgardlu
rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na prawym policzku
rana 1. stopnia: długie zadrapanie na lewym boku (krwawi: -1 HP do końca walki)
rana 1. stopnia: rozcięcie na prawym udzie (krwawi: -1 HP do końca walki)
rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na szyi
rana 1. stopnia: gęste zadrapanie na prawym boku (od następnej tury krwawi: -1 HP do końca walki)
rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie pod lewym okiem
Zr i Sz zmniejszone o 2 z powodu walki z dwoma przeciwnikami
od następnej tury spadek statystyk o ¼ z powodu utraty połowy HP
Atak Azalii: atak udany (100%) >>> (31-22)*1=9 >>> 9 HP
wykorzystane przerzuty 0/4
rana 0. stopnia: wyrwany kawałek sierści z szyi
rana 0. stopnia: wyrwany kłaczek sierści na prawej łapie
rana 0. stopnia: zmierzwione futro na lewym policzku
rana 0. stopnia: zmierzwione futro na prawym policzku
rana 0. stopnia: wyrwany kłaczek z prawego policzka
rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na prawej łapie
Atak Jaśniejącego Płomienia: atak krytyczny (150%) >>> (21-23)*1,5=-3 >>> przerzut >>> (24-22)*1,5=3 >>> 3 HP
wykorzystane przerzuty 0/5
rana 0. stopnia: stłuczenie na lewym barku
rana 0. stopnia: obicie na lewej łopatce
Nie potrzebowała opinii swojej zdobyczy. Ważne, że udało jej się ptaszysko złapać i tyle. Po co w ogóle pytać zwierzynę o zdanie? Co to za durnowaty pomysł? Jodłowa Gałązka nie zamierzała czegoś takiego robić i zdziwione ptaszysko jedynie poszła schować w poprzednie miejsce gdzie miała całą resztę dzisiejszych zdobyczy i postanowiła wyruszyć po może jeszcze jedną albo dwie zdobycze a potem powoli może się zbierać.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Tym razem Jodłowa Gałązka miała okazję napotkać efekt romansu szczura z wiewiórką – albo popielicę, jak kto woli. Szary gryzoń o puchatym ogonie nie przejmował się takimi plotkami, które krążyły po okolicznych zaroślach i prowadził swoje życie jak przodkowie przykazali. Obecnie, na przykład, szukał szczęścia pod kępą trawy.
Ciężko było oceniać zmęczenie lisa po słabnących atakach, bo nie oszukujmy się – rudzielec od samiutkiego początku nie zdołał się jakoś wybitnie popisać siłą swoich szczęk (nie żeby oriental narzekał). Jednak coraz więcej kocich ataków zostawiało na śmierdzielu wyraźne ślady, więc można było odważnie zakładać, że efekty walki szybciej zaczęły się mu dawać we znaki niż takiemu potarganemu byłemu samotnikowi.
Więc gdy lis odchylił łeb, by przywalić Jaśniejącemu, tylko głupi by zignorował tak ładnie wyeksponowaną szyję i grzecznie się trzymał swojej dotychczasowej pozycji. Orion, rzecz jasna, był głupi, ale w innych kategoriach, więc teraz rzucił się w stronę drapieżnika, chcąc zacisnąć zęby na skórze okalającej jego szyję.