niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Cynamonowemu wojownikowi chyba dzisiaj normalnie nic nie mogło pójść źle, chyba że sam by zrobił jakiś błąd, bo do reszty chyba miał albo szczęście, albo umiejętności już tak wyrobione, że strach się bać. Gawron co prawda w ostatniej chwili zauważył niebezpieczeństwo, ale zdecydowanie zbyt późno, żeby zareagować, i ptaszysko padło od jednego uderzenia łapą, tylko no… trochę się zaplątało w gałęzie drzewa przy upadaniu, i trzeba będzie go zepchnąć trochę mocniej, jeśli Wędrujące Światła chciał, aby zdobycz znalazła się na ziemi.
Zaćmienie burknął kiedy znowu pies pojawił się przy nim z tą swoją oślinioną piłką. Rudo-białemu jeszcze nie wpadł do głowy żaden genialny pomysł, po prostu był zirytowany psiskiem, więc tym razem odbił piłkę gdzieś w drugą stronę, najmocniej jak tylko potrafił, a kiedy kudłacz się oddalił, szybko zrobił kilka zygzaków i kółek wokół drzew i przez krzaczory, żeby trudniej go było wyczaić i śledzić po zapachu, i dopiero po tym ruszył na dalsze poszukiwania zwierzyny.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Psiak z radosnym szczeknięciem pognał znowu za piłką, zupełnie nieświadomy tej próby porzucenia, która tu właśnie miała miejsce. Tymczasem Zaćmiona Łapa czasu nie tracił, zostawił wiele zawiłych tropów między drzewami, nim ruszył dalej przed siebie. Zwierzyny na swojej trasie nie uświadczył, jedyne co zwracało uwagę to... coś jak dwa żółte kamyczki? Takie trochę płaskie, trochę podłużne o nienaturalnym kształcie. Całkiem małe same w sobie, ale ewidentnie były częścią czegoś większego – z ziemi pod nimi wystawał skrawek granatowego pod jednym, czerwonego pod drugim kamyczkiem. Bez wykopywania nie szło jednak stwierdzić więcej szczegółów...
... a w tym czasie znowu plasnęła piłka pod łapy Zaćmienia. Szczęśliwy terier przejechał językiem po rudej stronie mordki kocura i odskoczył, robiąc obrót wokół własnej osi i czekając na kolejny rzut. Krótki ogon latał na boki. To zdecydowanie był jego najlepsiejszy dzień.
Orion jęknął cierpiętniczo pod nosem, gdy ptaszysko zaplątało się w gałęzie zamiast opaść. Zeskoczył z gracją baletnicy jedno piętro w dół i podszedł do uwięzionej piszczki by przepchnąć łapą ciemny korpus przez zagęszczenie. Miejmy nadzieję, że bez większych komplikacji, bo oriental chciał już zejść na twardą ziemię i rozejrzeć się za kolejną piszczką, uprzednio schowawszy gawrona.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Wędrujące Światła miał chyba jakiś wysyp ptaków dzisiaj normalnie, bo teraz z kolei trafił mu się gołąb, dla odmiany jednak tym razem nie na drzewie, a na jakimś większym krzaczku z grubymi gałązkami na tyle, żeby go udźwignęły. Widać było, że szary ptaszek był tutaj tylko przelotem -hehe czaisz?- bo powoli zaczął już zbierać się do lotu, pewnie usiadł na krzaczku jedynie, żeby chwilę odpocząć i cynamonowy point trafił na końcówkę jego odpoczynku. Tak więc wojownik miał mało czasu na reakcję, jeśli chciał go upolować, oczywiście.
Zaćmienie zasyczał kiedy poczuł psi język na pysku i tę obrzydliwą ślinę, już uniósł łapę z wysuniętymi pazurami, żeby psu przywalić… kiedy kątem oka zauważył to coś w ziemi. I wtedy wpadł na pomysł. Zaciekawiło go to coś co było w ziemi, ale postanowił nie kopać sam, skoro miał przy sobie tanią siłę roboczą. Rudo-biały kocur pchnął obślinioną piłkę w stronę tego czegoś, żeby spróbować zwrócić psią uwagę na tajemniczy przedmiot, potem podszedł za piłką i podrapał ziemię przy przedmiocie kilka razy, próbując przekazać durnemu psisku, żeby kopało, bo inaczej z zabawą piłką to się pożegna do końca swoich dni.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Pies skoczył za turlającą się piłką by złapać ją w pysk i wypluć zaraz obok. Ha, strasznie łatwy był ten rzut, jego nowy ziomek musi się bardziej postarać!! I już chciał na niego szczeknąć ponaglająco, gdy kocur zaczął grzebać w ziemi. Rude uszka stanęły w zaciekawieniu, a terier przybrał prawie myślący wyraz na mordce. No, z pewnością zaciekawiony. Podszedł do wskazanego miejsca z łbem w dole, węsząc intensywnie i aha!! Musiało chodzić o pachnący dwunogami przedmiot, no jasne. Pies ochoczo zabrał się do kopania, kręcąc się przy tym sporo, więc jeśli Zaćmienie nie uważał, mógł oberwać grudką ziemi w pysk. Dziura powiększała się, przedmiot dwunogów coraz bardziej się wychylał na światło dzienne... Ale nim dałoby radę mu się przyjrzeć, zniknął w psiej paszczy! Nie żeby został połknięty, ale nowy towarzysz Zaćmienia chwycił ich wspólne wykopalisko i... Coś znowu zaczął dużo skakać, uciekać parę kroków i wracać. Ewidentnie chciał by go gonić, więc jeśli terminator chciał odzyskać przedmiot bez zabawy w berka, musiał coś wymyślić.
Reakcja orientala była machinalna – ugiął łapy, wchodząc w pozycję łowiecką i ruszył pod osłoną okolicznej roślinności w stronę gołąbka. Raczej starał się korzystać z naturalnych barier przed ptasim wzrokiem, zamiast przystawać co krok, bo wyglądało na to, że czasu miał niewiele, nim gołąbek wyruszy dalej. A to by z kolei Orionowi było nie po drodze – zamierzał przecież go dopaść w jednym susie i wgryźć w kark, gdy tylko znajdzie się bliżej.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
No i cap, kolejna zwierzyna ląduje na koncie Wędrujących Świateł. Która to już w sumie z kolei? Trochę sporo zaczyna się ich zbierać, a zwłaszcza ptaszków, chyba dla sportu Gwiezdni mu je dają, żeby się za bardzo nie rozleniwił, heh.
Zaćmienie był już teraz w lepszym humorze, bo jego plan zadziałał, i nawet go nie zezłościło to uciekanie przed ziemią czy to, że psisko zgarnęło przedmiot, bo rudo-biały od razu wiedział co zrobić
-Hej! -wykrzyknął do psa i poodbijał oraz potoczył trochę piłkę między łapami, żeby zwrócić na nią uwagę kudłacza. Przez chwilę podrażnił się tak z psiskiem, żeby jego tania siła robocza wypuściła zdobycz z pyska, a jeśli tak się stało, Zaćmienie pacnął gdzieś piłką, żeby poleciała w jakieś krzaczory i poszedł zobaczyć co to tam wykopane zostało.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Pies wyciągnął szyję z zaciekawieniem słysząc wołanie, chociaż twardo trzymał się dystansu nieco ponad jednego skoku, by nie stracić swojej zdobyczy. Czujnie jednak obserwował ruch piłki i widać było jak mu zębatki w głowie intensywnie pracowały. Przeskakiwał z łapy na łapę w zniecierpliwieniu, aż wreszcie nie wytrzymał – zaszczekał ponaglająco, a zdobycz opadła ciężko na ziemię. Z radosnym piskiem wystartował za piłką prosto w gęste chaszcze, zapominając o zabawie w berka. A tymczasem Zaćmienie miał okazję odzyskać swoje znalezisko – tylko teraz pytanie czy faktycznie było ono warte negocjacji z psem?
Kolejny sukces na koncie Oriona, oczywiście. Gołąb nadawał się na stos zwierzyny, jednak nie mógł przyczynić się do wygrania zakładu. Oriental postanowił więc zrobić coś bardzo głupiego. Nie po raz pierwszy w życiu, ale też (miał nadzieję) nie ostatni, ponieważ miał już upatrzoną śmierć dla siebie.
Tej piszczki nie schował, wręcz przeciwnie – wgryzł się w gołębią pierś, a szarawe piórka prędko zabarwiły się szkarłatem. Napoczęty tak posiłek, zostawił na środku przerzedzenia między drzewami i oblizał pysk z krwi. Zobaczymy kogo to zwabi, pomyślał samemu ruszając na drobną wycieczkę po łuku. Czekanie w miejscu, szczególnie przy zmienności wiatru, trąciło myślami samobójczymi. A Orion nie zamierzał podkładać się pod zębiska drapieżników, był jedynie kotem nauki, który chciał coś przetestować. W międzyczasie mógł się rozejrzeć za piszczkami
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Co prawda Wędrujące Światła piszczki w czasie swojego chodzenia nie znalazł, ale kiedy zatoczył koło i wrócił na miejsce gdzie zostawił krwawiącego gołębia… truchła już tam nie było, zostały jedynie dość niewyraźne ślady czegoś co postanowiło poczęstować się zdobyczą i zwiać gdzieś w głąb lasu oraz trochę piór, które z szarego ptaszka spadły w czasie tej złodziejskiej ucieczki. Ślady były zdecydowanie drapieżnika, ale nie były jakieś specjalnie wielkie czy groźnie wyglądające, owalne, pięć paluszków z lekko widocznymi śladami pazurów na ziemi przed każdym paluszkiem, ziomek zdecydowanie też się spieszył, bo tropy miały dość złożony i niespokojny ślad. Wichrowy wojownik mógł to olać, ale mógł również podążyć za nimi, jego wybór.
Kiedy Zaćmienie ujrzał w końcu znalezisko porządnie, postanowił zgodnie ze sobą, że było zdecydowanie warto, w sumie chyba wszystko by było lepsze niż jakaś stara zaśliniona piłka, nie? Tak więc kocur wziął rzecz i schował gdzieś ją na później, kiedy będzie wracał do obozu to ją zabierze, ale tak to ukrył, żeby psisko tego tak łatwo nie znalazło. Rudo-biały rozejrzał się w sumie jeszcze za pieskiem, ale wzruszył barkami, kiedy pchlarza nie zobaczył, a potem poszedł dalej szukać zwierzyny. Śmierdziel i tak go znajdzie pewnie po zapachu jeśli będzie chciał, bo do tej pory tak pewnie robił właśnie, nie było co się martwić. Zaćmienie aż tak do pchlarza przywiązany nie był, mimo że teraz już go jakoś aż tak bardzo nie irytował jak wcześniej.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Coś Zaćmiona Łapa miał dzisiaj szczęście do psowatych. Chociaż tym razem to nie jego kolega z oślinioną piłką zjawił się w zasięgu wzroku, a szarawy, puszysty grzbiet jenota. O długość drzewa dalej wystawał znad leśnego poszycia i póki co nie zauważył obecności kocurka. Być może dlatego że był zajęty własną zdobyczą – myszą i zgromadzonymi przez nią ziarnami.
Hm.
Coś zwinęło gołębia, to nie ulegało wątpliwości. Analiza tropu to jedno, ale analiza sytuacji niosła równie wiele wartościowej wiedzy. Złodziej nie czuł się panem tego lasu, więc nie mógł być to drapieżnik ze szczytu łańcucha pokarmowego. Raczej ktoś wyjęty z jego środka, może nawet niższych partii. Jak łasica i cała rodzinka długich stworzeń na krótkich łapkach, w którą nie wliczały się jamniki. Ucieczka do bezpiecznej nory by tam zjeść obiad, taką miał teorię. Ale dopóki odciski nie były wielkości kociej łapki, albo mniejsze, warto było się przekonać kto skorzystał z pozostawionej przez Oriona okazji. Dlatego też ugiął lekko łapy i ruszył truchtem po śladach.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Po jakimś czasie takiej podróży po śladach, gdzieś niedaleko przed sobą, Wędrujące Światła mógł zauważyć biegnącego jenota, uciekającego oczywiście z orionową piszczką w pysku, nie rwącego się specjalnie do jakiejkolwiek konfrontacji, po prostu biegnącego gdzie pieprz rośnie, żeby jak najszybciej znaleźć się w jakimś bezpiecznym miejscu i żeby móc zjeść to co znalazł w spokoju.
Oczywiście, Zaćmiona Łapa zwykle pewnie porwałby się do tej walki, i wręcz się przez chwilę nad tym zastanawiał, ale w tym momencie miał inne rzeczy na głowie niż przepychanie się z jenotem. Miał zakład do wygrania, a drapieżniki chyba się do zwierzyny nie zaliczały, więc postanowił zostawić jenota w spokoju, przynajmniej na razie, i ewentualnie powiedzieć o nim napotkanemu patrolowi, czy coś, a na razie poszedł dalej szukać jakiejś zwierzyny, najlepiej wypatrując szczególnie jak największej.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Gwiezdni ewidentnie chcieli nagrodzić Zaćmienie za unikanie zbędnego rozlewu krwi, bo na pobliską polankę zesłali bażanta. Panią bażantową, sądząc po, zlewających się z trawami, brązowych piórkach w ciemne plamki. Szukała szczęścia przy niedawno zwalonym drzewie, kręcąc się przy jego korzeniach.
Jenot... Jenot miał sens, owszem. Może Orion powinien wywnioskować to sam, już na podstawie śladów, ale nie czuł się winny z powodu tego braku profesjonalizmu. Bo jakby nie było, Orion powinien wiele rzeczy, ale czy faktycznie zaprzątał sobie nimi głowę? No właśnie. Psowaty był całkiem spory, chociaż może to puchata sierść sztucznie zwiększała jego objętość. Był jednak lepszą zdobyczą niż gołąb, którego ukradł, więc oriental przyspieszył kroku za nim, wchodząc w bieg. Chciał dogonić złodzieja, wskoczyć mu na grzbiet i wgryźć się w okłaczony kark.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Jenot miał bardzo dużego pecha, bo nie dość, że został przez wojownika złapany, to jeszcze cynamonowy point tak go zaatakował, że przy ugryzieniu w plecy i porządnym szarpnięciu, Wędrujące Światła wyrwał mu płat skóry z pleców. Na to jenot zawył, puszczając przy tym piszczkę, która wylądowała na ziemi, i aż zamachnął się głową w stronę pointa w desperackiej próbie obrony w jakiś sposób, jednak za wiele mu z tego nie wyszło, bo jedyne co się udało przeciwnikowi zrobić to wyrwać kłaczek z policzka byłego samotnika.
atak Wędrujących Świateł >>> atak krytyczny (150%) >>> 11*1,5 >>> 16,5 >>> zaokrąglamy w górę >>> 17 HP
rana 2. stopnia: wyrwany płat skóry z pleców (od następnej tury; krwawi w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
No i super, i tak to mogło być. Rudo-biały przystanął i przybrał pozycję łowiecką. Potem, zaczął skradać się powoli w stronę ptaszyska, co jakiś czas przystając, żeby zmylić jakoś ptasi wzrok, jeśli bażant by na niego spojrzał. Chociaż zwierz wydawał się zajęty bardziej swoim zajęciem niż Zaćmieniem, więc kiedy terminator uznał, że podkradł się wystarczająco blisko, wtedy rzucił się w stronę bażanta, żeby spróbować go sprawnie pozbawić życia.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Może i pani bażantowa była zajęta bardziej ziemią, którą jeszcze niedawno wiązały w miejscu korzenie, ale zdecydowanie nie był to jej pierwszy dzień w lesie. Dostrzegła zagrożenie, gdy kocur szykował się do skoku i momentalnie zerwała się do biegu. Ale czy ptaki faktycznie były aż tak prędkimi biegaczami, by Zaćmienie nie miał prawa dogonić bażanta? Był tylko jeden sposób by się przekonać.
Orion wylądował miękko na ziemi i odchylił łeb w bok by wypluć jenoci kawał skóry z kłakami. Skrzywił się lekko i charknął by pozbyć się zalegających na języku pojedynczych włosów. Połowiczny sukces, reszta będzie musiała poczekać do zakończenia starcia, bo wątpliwe by przeciwnik rozumiał ideę przerwy.
Raczej wręcz przeciwnie, więc oriental również nie tracił czasu – skoczył w stronę psowatego, celując pazurami prosto w jego ciemne oczka.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Jenot chyba nie był jakiś wielce doświadczony, bo Wędrujące Światła robił go wręcz jak chciał. Kolejny atak zadany przez wojownika był znowu mocny, więc nawet nie dziwotą było to jak głęboką ranę kocur zrobił przeciwnikowi, ryjąc mu w okolicy oczu ślady pazurów, które szybko zalały się krwią, znacząco oślepiając jenota. Przeciwnik, słaby już coraz bardziej przez tak srogą utratę krwi, kłapnął zębami tak już na wpół-ślepo, zaczepiając kłami o futerko po lewej stronie głowy Wędrujących Świateł i wyrywając znowu troszkę, ale nic poza tym.
atak Wędrujących Świateł >>> atak krytyczny (150%) >>> 14*1,5 >>> 21HP
rana 2. stopnia: wyrwany płat skóry z pleców (krwawi w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
rana 2. stopnia: głębokie ślady pazurów w okolicy oczu (od następnej tury: krwawi w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki)
Zaćmienie warknął pod nosem, kiedy podejście za pierwszym razem mu się nie udało. Ah, ale by teraz było miło posłać psisko na posyłki, żeby ptaszysko złapało za niego i przyniosło mu pod łapy jak paniczowi. No, ale w okolicy pchlarza nie było, więc rudo-biały musiał ruszyć sam za ptaszyskiem, próbując jak najszybciej je dorwać samemu.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Niestety, gdyby panicz więcej uwagi wkładał w przebieranie łapkami niż myślenie o zaginionym pupilu, to miałby większe szanse w pogoni za rozpędzonym bażantem. A tak? Dystans między kocurem, a piszczką zwiększał się sukcesywnie, aż stało się jasne, że przegrał tę gonitwę.
Jenot zaciekle walczył o swoje życie, a przynajmniej o to by oskubać Oriona symetrycznie. Miejmy nadzieję, że to drugie było jego celem, ponieważ szło mu zdecydowanie lepiej. Z pyskiem zalanym krwią słaniał się na łapach, więc były samotnik zmniejszył po raz kolejny dystans między nimi – tym razem jednak wycelował pazurami w chronione gęstym futrem gardło. Liczył, że uda się to prędko skończyć.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
No i cynamonowy point faktycznie prędko to skończył, jenot to nawet nie zdążył mrugnąć, a krew, która z niego upływała coraz bardziej nawet nie zdążyła mu porządnie zamroczyć oczu, zanim były samotnik ciachnął przeciwnika po gardle, rozrywając je głęboko wręcz od jednej strony aż do drugiej. Kocur chyba się trochę rozpędził z tym ostatnim uderzeniem, bo jeszcze trochę a jenocika poszarpał by na kawałki, najpierw rozerwane plecki, potem rana na oczach, a teraz to. Jeszcze chwila walki i normalnie nie byłoby co zbierać z drapieżnika, ale teraz jeszcze jako tako w jednym kawałku jenot padł na ziemię bez życia, krwawiąc i brudząc swoją krwią wszystko dookoła siebie oraz swoje futro, a przynajmniej to co z niego jeszcze zostało.
atak Wędrujących Świateł >>> atak krytyczny (150%) >>> 20*1,5 >>> 30HP
rana 2. stopnia: wyrwany płat skóry z pleców (krwawi w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
rana 2. stopnia: głębokie ślady pazurów w okolicy oczu (krwawi w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki)
rana 2. stopnia: rozerwane gardło (od następnej tury; krwawi w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki) OMDLENIE ŚMIERĆ
Zaćmienie zaklął i trzepnął łapą o ziemię z frustracji. W sumie nie, Zaćmienie nie trzepnął łapą o ziemię z frustracji, Zaćmienie usiadł na zadku i zaczął siekać ziemię pazurami z frustracji, wyrywając nawet kępy traw w pewnym momencie, taki był zły, i to oczywiście nie na siebie, a na bażanta, który mu zwiał. Rudo-biały wyładowywał tak przez chwilę swoją furię, niszcząc dookoła siebie całą trawę i inne takie chwasty, które się napatoczyły, a potem fuknął w eter, wstał i zaczął szukać kolejnej zwierzyny, uznając, że przecież nie będzie poświęcał więcej swojej cennej uwagi jakiemuś ptaszorowi.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide