Logo Artemidy
Trening Wierzbowej Łapy
#61
Czyli... Tak połowicznie to się nie pomyliła. Nie wymieniła medyka dlatego, że zapomniała jego imienia, a dlatego, że w Rzece żadnego nie ma. Zamiast niego jest dwójka terminatorów- Barwna i Gorzka Łapa. Czy ktoryś z tej dwójki był na ostatnim zgromadzeniu? Cóż... Kusa nie wiedziała. Nie była na tyle skupiona, bo całkowicie pochłonęła się rozmową z Czarnym Kogutem. Przywódców słuchała jednym uchem i bardzo mało patrzyła w ich stronę. Ale to już mniejsza. Kiwnęła krótko głową na znak, że rozumie. No to mogą przejść dalej. Chwilę sobie gawędziły, doszły nawet do granicy z Czterema Dębami. Wierzbowa Łapa oznaczyła granicę (wciąż dość nieśmiało), a później udały się wzdłuż granicy z Klanem Rzeki. Tutaj terminatorce też zdarzało się bywać i to dość często. No cóż, od zawsze lubiła takie spacerki.
- N...Nie, chyba nie. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. - Odparła dość niepewnie. Jak powstały klany? Dlaczego wcześniej o tym nie myślała? Nawet nie przeszło jej to przez głowę, że przecież Wicher i reszta musiały jakoś powstać. Kurde, ta historia na pewno jest ciekawa i teraz, gdy Szyszka o niej wspomniała, nie może się wywinąć. Opowieść czas zacząć!
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#62
I Szyszkowy Ogon się nie pomyliła, na co zareagowała szerokim uśmiechem i skinieniem głowy. Nie miała za często okazji, żeby opowiadać tę konkretną historię, więc nie miała zamiaru przepuścić takiej okazji. Wprawdzie nie było to obowiązkową częścią treningu, ale Wierzbowa Łapa tak ładnie sobie radziła, że Szyszka nie mogła się powstrzymać, by nie wrzucić jej takiej ciekawostki. Pamiętała dokładnie, jak opowiadał jej to Zajęczy Sus wiele, wiele księżyców temu i pamiętała, jak bardzo była nią zachwycona.
- To jest długa historia, więc opowiem ją w całości, a jak będziesz miała jakieś wątpliwości czy pytania, to zadasz mi je na sam koniec, dobrze? No, więc zaczynam. Wiele, wiele księżyców temu, gdy las był jednym, niepodzielonym na terytoria miejscem, koty przybyły do niego zwabione mnogością tamtejszej zwierzyny. Nie były to te tereny, na których żyjemy teraz, bo kilkaset księżyców temu Klany przeniosły się nad Słoną Wodę, a kilkadziesiąt księżyców przeniosły się tutaj. Wtedy koty żyły w małych grupach, a granice nie istniały… nieustannie ze sobą walczyły z obawy o to, że zabraknie im pożywienia oraz przez nieustanne naruszanie terenów, które zagarniały dla siebie te małe grupki. Mnóstwo kotów zginęło w tych ciężkich i brutalnych czasach. Pewnej nocy, gdy księżyc był w pełni, koty zgodziły się spotkać na polanie między czterema wielkimi dębami. To nie było jednak pokojowe spotkanie – koty poczęły wykłócać się o skradzioną zwierzynę; w końcu błysnęły pazury, a przez las potoczyły się wyzywające wrzaski. Zgromadzenie przerodziło się w regularną bitwę, a ziemia przesiąkła przelaną krwią.
Wiele kotów poległo tamtej nocy. Ci, którzy przetrwali, wyczerpani posnęli na miejscu potyczki. Kiedy się przebudzili, zobaczyli wokół siebie duchy zabitych; nie byli oni jednak ranni ani okrwawieni, a połyskiwali niczym opadłe gwiazdy. Ocaleli przylgnęli do ziemi i, gdy duchy przemówiły, zobaczyli okropne wizje przyszłości. Wtedy zorientowali się, że walkom musi nastąpić kres.
– Zjednoczcie się albo czeka was śmierć! – oznajmiły duchy.
Spośród tych, którzy przeżyli, pierwsza odezwała się czarna kocica, Cień, która uznała, że potrzeba im w takim razie przywódcy. Sama chciała rządzić lasem, ale zaoponował temu Rzeka, srebrzystoszary kocur o zielonych ślepiach, wysuwając własną kandydaturę. Kolejna głos zabrała żylasta, brązowa kocica imieniem Wicher, twierdząc, że to ona powinna władać lasem. Największy spośród ocalałych, ognistorudy kocur o bursztynowych ślepiach i wielkich, białych łapach zwący się Grom odezwał się jako ostatni, nie zgadzając się z nimi i twierdząc, że to on jest najlepszym kandydatem na przywódcę.
Oczywiście rozgorzała między nimi kłótnia, którą w ciszy obserwowały duchy zmarłych. Nagle ciemne chmury przysłoniły księżyc, a żywi zadrżeli ze strachu. Na szczycie wysokiego kamienia zobaczyli pręgowaną kocicę, jedną z poległych, której futro lśniło, mimo że wokół nie było żadnego światła. Wściekłym spojrzeniem obrzuciła koty znajdujące się na ziemi. Ozwała ich głupcami i nakazała przestać myśleć wyłącznie o sobie. Cztery koty – Cień, Rzeka, Wicher i Grom – spojrzały na nią, ale żadne się nie odezwało.
– Las jest wystarczająco duży, by wykarmić wszystkie wasze rodziny i wielu więcej – oznajmiła następnie. – Musicie znaleźć innych jak wy, obrać część lasu jako swój dom i ustalić granice.
W tym momencie księżyc wyłonił się zza chmur, ukazując krąg rozgwieżdżonych kotów-duchów stojących na skraju polany – Gwiezdny Klan. Biały kocur wystąpił na przód.
– Jeśli to zrobicie – miauknął. – Nagrodzimy każdego z was ośmioma dodatkowymi życiami, byście mogli przewodzić swoim Klanom przez wiele nadchodzących księżycy.
Gwiezdny Klan obiecał również czuwać nad Klanami ze Srebrnej Skórki, nawiedzać przywódców w ich snach i prowadzić na ich drogach. Przodkowie nakazali również, aby cztery Klany zbierały się w czasie każdej pełni księżyca na polanie między czterema wielkimi dębami na noc rozejmu. Zebrane koty będą wiedzieć, że patrzą, a jeśli podczas tej nocy zostałaby przelana krew – poznają ich niezadowolenie.
– Będziecie wojownikami! – zakrzyknęła w końcu pręgowana kocica z wysokiej skały, a Grom, Rzeka, Wicher i Cień pochylili głowy. – Od teraz będziecie żyć według Kodeksu Wojownika. Wasze serca będą pełne odwagi i szlachetności, a jeśli już będziecie musieli ze sobą walczyć, to nie przez chciwość, ale dla honoru i sprawiedliwości.
Cała czwórka na to przystała. Potem powrócili do swych domów i odszukali koty o podobnych im cechach i umiejętnościach. Rzeka odnalazł koty zdolne łowić swoją zwierzynę w wodzie. Cień zgromadziła nocnych łowców o bystrych umysłach i ostrych pazurach. Grom zebrał łowców potrafiących tropić zwierzynę nawet w najgęstszych zaroślach. Do Wichru przybyli zaś najszybsi biegacze i koty kochające otwarte tereny. Podzielili las tak, by każdy Klan miał wystarczająco zwierzyny, aby przetrwać i aby wszystkie koty mogły żyć w spokoju. Potem przywódcy powrócili do czterech wielkich dębów podczas pełni, w pierwszą noc rozejmu, gdzie ich gwiezdni przodkowie podarowali każdemu z nich dodatkowe osiem żyć, tak jak obiecali.
- zakończyła historię szerokim uśmiechem i skinięciem głowy, milcząc przez chwilę, żeby dać terminatorce chwilę na przetrawienie tak wielkiej ilości informacji.
W międzyczasie podążały wzdłuż granicy z Szarymi Topolami i kierowały się, analogicznie, w kierunku Czarnego Ogona. Raz na jakiś czas przystawały, żeby oznaczyć granice i ze spokojną głową ruszyć dalej. - Jakieś pytania, coś wyjaśnić? - zapytała po chwili.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#63
Krótko kiwnęła głową. Zaraz po tym Szyszka zaczęła opowiadać całą tą historię. Od samego początku Kusa była bardzo zainteresowana i uważnie słuchała każdego słowa, które padło z ust mistrzyni. Historia była wciągająca, pobudziła wyobraźnię terminatorki, co sprawiło, że... Słuchało jej się jeszcze lepiej. Wyobraziła sobie te wszystkie walki, Cień, Grom, Rzekę i Wicher oraz ducha kocicy, który zstąpił, aby przerwać kłótnię. Później w swojej głowie zobaczyła zebranie, na którym nowi przywódcy otrzymali dodatkowe osiem żyć. Jejku, to musiało być naprawdę niesamowite. Wiedziała, że jej wyobraźnia nie jest w stanie dorównać wydarzeniom, które w tamtym momencie miały miejsce. No i to wszystko działo się tak dawno! Kilkaset księżyców, sto, dwieście, może trzysta, pewnie jeszcze więcej. Nikt nie jest w stanie tyle przeżyć. Mimo to, historia wciąż jest przekazywana, z pokolenia, na pokolenie. Klany nie zapomniały o tych, którzy je stworzyli. To... Wydawało się pstrokatej niesamowite. Trochę nad tym rozmyślała, nawet w momencie, gdy mistrzyni skończyła opowiadać.
- To było... Bardzo ciekawe. I zrozumiałe, nie mam żadnych pytań.[b] - Mruknęła, gdy wróciła na ziemię. Wtedy zorientowała się, że od jakiegoś czasu idą wzdłuż granicy z Szarymi Topolami. Czas płynie tak szybko! - [b]A... To działo się bardzo dawno temu. Tak dużo się zmieniło... I koty wciąż pamiętają. - Podzieliła się swoimi przemyśleniami, bo... Nie wiedziała o czym innym mogłaby powiedzieć. Miała wrażenie, że z tego wrażenia zaparło jej dech w piersi. Wciąż myślała o całej historii i... Na pewno jakoś wykorzysta fakt, że ją poznała. Może się z kimś nią podzieli, może, gdy już zostanie mistrzynią, będzie opowiadać ją swoim terminatorom. Szkoda byłoby, gdyby taka wiedza się zmarnowała!
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#64
Wojowniczka uśmiechnęła się lekko widząc, jak jej podopieczną zainteresowała opowiadaną przez nią historia. Aż serce się radowało na taki widok - młode pokolenia dalej są zainteresowane swoimi korzeniami, ich pochodzeniem i okolicznościach, w jakich w ogóle powstały klany. Szyszkowy Ogon uwielbiała za młodu słuchać opowieści starszych kotów, bo z każdej takiej historii płynęła zupełnie inna mądrość - co prawda, z większości nie dało się wyciągnąć poważnego i melancholijnie brzmiącego morału jako często to były lekkie opowiastki o pierwszych bitkach. W każdym razie! Jako że Szyszka teraz sama jest jednym z najstarszych kotów w klanie i w jej gestii leży upewnienie się, że zostawi młodzież choć odrobinę uświadomioną o ich pochodzeniu.
- Tak. Minął szmat czasu, ale wydaje się, jakby koty się zupełnie nie zmieniły - zaśmiała się cicho. Od zawsze każdy chce więcej, kłóci się i krzyczy. - I mimo upływu czasu, większość Wichrzaków pasuje do ich opisu z tej historii. Prędcy, długołapi, z zamiłowaniem do wielkich połaci łąk - dodała, zupełnie pomijając to, że sama średnio do tego opisu pasuje. Nie szkodzi.
Ten patrol minął tak szybko, że Szyszka nawet nie wiedziała kiedy zbliżały się do granicy przy Szuwarze Turzycy. Rozejrzała się, spojrzała na swoją terminatorkę i uśmiechnęła się ciepło.
- Przejdziemy jeszcze granicę wzdłuż Czarnego Ogona i... cóż, to ostatnia rzecz, jaką muszę ci pokazać - powiedziała wesoło. Te dzieciaki tak szybko dorastają! - Wiesz i umiesz już wszystko, żeby zostać wojownikiem - powiedziała dumnie, po czym ruszyła przed siebie. Po przejściu granicy z Czarnym Ogonem kotki udały się w stronę obozu.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#65
Szyszka mogła mieć rację. Znaczy, miała ją, na pewno. Kusa po jej słowach zorientowała się, że rzeczywiście większa część kotów w Klanie Wichru pasuje do opisu, który chwilę temu poznała. Wicher, szczupła, długołapa i prędka. Nawet... Nawet Kusa mogła się pod ten opis podpiąć i gdyby nie fakt, że otulona jest kędzierzawym futerkiem, mogłaby być brana za rodowitego wichrzaka. Czy czułaby się wtedy w jakimś stopniu lepiej? Być może. Tak naprawdę nie potrafiła tego przewidzieć, szczególnie teraz, gdy już całkowicie zaakceptowała swoje poza klanowe pochodzenie.
Nim się obejrzała, znalazły się już przy granicy z Szuwarem Turzycy. Ależ ten czas szybko mija! Ale hej, nic w tym dziwnego, skoro ma obok siebie taką fajną towarzyszkę. Mogą sobie przyjemnie pogawędzić i to praktycznie o wszystkim.
- To... To naprawdę wspaniale, w końcu być wojownikiem! - powiedziała radośnie, lecz na początku nieco niepewnie. Czemu? No bo cóż, bądź co bądź miała te swoje obawy. Jakie? A no głownie takie, że sobie po prostu nie poradzi, czy to z obowiązkami, czy to trenowaniem terminatorów. Mogła uspokajać się jedynie faktem, że przecież to nie takie trudne i... No, na zapas się denerwuje. Wszystko będzie dobrze, tak? - Dziękuję ci za... Za cały trening. Było naprawdę super - przyznała po chwili, mówiąc zupełnie szczerze. Miała wrażenie, że wypadałoby teraz Szyszce podziękować, bo gdyby nie ona, Kusa nie mogłaby zostać wojowniczką. Trening trwał długo, ale to nic. Był przyjemny i szylkretka w ogóle nie odczuła, że minął taki szmat czasu, od ceremonii, aż do dziś.
Koteczki przeszły jeszcze granicę z Czarnym Ogonem, a później wróciły do obozu. Trening oficjalnie dobiegł końca.

/zt 2x
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości