Logo Artemidy
Trening Błękitnej Łapy
#1
Powrót Szałwii do klanu był zaskoczeniem, jednak nie tak wielkim jak wieść, że wróciła w ciąży - wiadomość, którą kotka podzieliła się z bratem nie tak długo po tym, jak powiedziała prosto w pysk Lawendowej Gwieździe, iż wcale żadnych kociąt się nie spodziewa. Być może takie rewelacje powinny nasunąć Jaśniejącemu Płomieniowi odpowiednie wnioski, ale nie powiedziały mu nic ponad to, co uważał wcześniej; Błękitna Łapa zachowuje się dziwnie.
I tyle. Koniec. Reszta miała wyjść w praniu, na treningu, jego początek jednakże odsunął się w dalszą od spodziewanej przyszłość. Najpierw ta nieszczęsna ciąża, skutecznie zniechęcająca nawet nie tyle samą terminatorkę, co wojownika, który obawiał się konsekwencji intensywnego treningu w tym stanie, a później... no cóż, naturalne następstwo, jakim jest opieka nad kociętami. Bury wolał trzymać się na dystans i nie zawadzać młodej matce, przynajmniej dopóki Szałwia nie oznajmiła mu, że jest gotowa.
Umówili się przed wyjściem z obozu, dlatego właśnie kroki kocura kierują się w stronę Kolczastego Łuku na niedługo przed uzgodnioną porą. Syn Czerwonego Pazura siada prosto i oplótłszy przednie łapy ogonem, z lekko zmrużonymi oczami wypatruje znajomej sylwetki. Mógłby poświęcić ten czas na przejrzenie dostępnych opcji na pierwszy dzień treningu, ale tych opcji nie ma wcale tak wiele. No i Jaśniejący Płomień już dawno przeszedł przez dostępne warianty, po czym wybrał ten jego zdaniem najrozsądniejszy. Nie pozostaje mu zatem nic innego, jak cierpliwie czekać. Przemyka mu przez głowę myśl, że znajduje się w tym samym miejscu, gdzie jeszcze niedawno czekał na swoją pierwszą terminatorkę. Ich trening skończył się szybciej, niż się zaczął, i Płomyk nie potrafi nie zastanowić się przelotnie, jak będzie tym razem.
Na osty i ciernie, gdyby mogli chociaż zacząć od walki czy polowania.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#2
Pokusa skosztowania kocimiętki była duża, ale Szałwii udało się ją powstrzymać... tym razem. Drażniło ją, że ostatnio nie miała tyle czasu na romantyczne wieczory(lub jakiekolwiek inne pory dnia) sam na sam z kocim zielem. Główny winowajca - kocięta. Nieszczęsne małe larwy, którym wreszcie nadała porządne imiona. Nie mogła powiedzieć, że darzyła je jakimikolwiek szczególnymi emocjami, ale należały do niej, a swojej własności szylkretka strzegła niczym lwica.

Nie spała wiele tej nocy, ale nieszczególnie jej to przeszkadzało. Miała dzięki temu więcej czasu na przygotowanie się na trening. Wyczyściła i poukładała rzadkie futerko, poprawiła woreczek, posłała mu parę tęsknych spojrzeń, zostawiła kocięta pod opieką Baraniej Łapy, który akurat nie trenował... i ruszyła, zostawiając kociarnię za sobą. Szybko zlokalizowała swojego brata, który na nią czekał.

W przeciwieństwie do dużej części ich ostatnich (rzadkich) spotkań, lawendowe oczy Błękitnej Łapy były żywsze i bystrzejsze, częściowo przymrużone. Instynktownie śledziły otoczenie z wyuczoną nieufnością, której wciąż do końca się nie wyzbyła. Jednak mimo tej niepewności brodę miała uniesioną, zaś jej ogon falował delikatnie. Sytuacja dłużej nie wymagała od niej by zachowywania się jak uległa, pozbawiona osobowości zabawka. Choć wciąż starała się pilnować, pewne elementy jej osobowości stawały się wyraźniejsze.

Stanęła przed kocurem i skinęła mu głową na przywitanie, patrząc prosto w jego dwubarwne oczy.

- Witaj, bracie. Możemy iść - oświadczyła cichym, neutralnym głosem, gotowa podążyć za nim.
[Obrazek: x3ALFib.png]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
#3
Wreszcie na horyzoncie jawi się sylwetka siostry i Płomyk z zadowoleniem stwierdza, że Szałwia wygląda znacznie zdrowiej niż pierwszego dnia zaraz po powrocie, jak i silniej od chwili, kiedy poinformowała rodzeństwo o ciąży. Bezpieczeństwo zapewnione przez klan, zawsze pełen stos zwierzyny oraz przyjazne gęby wokół ewidentnie jej służą. To dobrze. Ale, co nie umyka uwadze burego, nawet w lepszej kondycji i gotowa do treningu, szylkretka nie pozbyła się tajemniczego kociego ziela, wciąż wiszącego dumnie na jej szyi.
Jaśniejący Płomień podnosi się z siadu, po czym wita się z nadchodzącą terminatorką skinieniem głowy. Dopiero po tym trochę sztywnym geście kocur luzuje mięśnie i spina tylko te pyska, by uśmiechnąć się do Błękitnej Łapy z lekka zawadiacko.
- Wybierzemy się dzisiaj na Wyjące Wzgórza. Tam odbywają się wszystkie treningi i to też miejsce, gdzie odtąd będziemy się regularnie spotykać. Nie idziemy daleko, w każdej chwili możemy wrócić - zapewnia z machnięciem ogona. Gwiezdni wiedzą jak wrażliwa jest siostra ze swoimi kociętami. Może się okazać, że nie chce nadmiernie się od nich oddalać. Marszczy brwi. - Ale jeśli masz trenować z... kocim zielem, muszę wiedzieć co to dokładnie jest i dlaczego ciągle nosisz to przy sobie.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#4
Nie odwzajemniła uśmiechu, na trzeźwo uśmiechała się rzadko, jednak jej spojrzenie pozbawione było nieufności, gdy patrzyła na Jaśniejący Płomień. Jeśli chciała, by byli jak rodzina, nie mogła traktować go jak kogoś obcego. Nie powiedziałaby nigdy tego na głos, ale autentycznie chciała stworzyć pozytywną relację z rodzeństwem. Wciąż pamiętała to uczucie, gdy została przez nich powitana na granicy klanu, nie licząc inicjalnej wrogiej postawy kocura. Poza tym... dobrze było mieć sojuszników gotowych stanąć po jej stronie, gdy się było tak słabym.

Kiwnęła głową, nieco rozdrażniona faktem, że mimo wszystko musiała być w pobliżu, by móc nakarmić kocięta, gdyby zrobiły się głodne. Choć zaczynały powoli stały pokarm, wciąż preferowały mleko. Inaczej zostawiłaby je bez mrugnięcia okiem. Obiecała sobie jednak być lepszym rodzicem niż Czerwony Pazur, więc musiała się starać. Westchnęła dyskretnie i kiwnęła głową z powagą.

Zacisnęła nagle zęby, gdy Płomień zwrócił uwagę na jej skarb. Wpierw spięła się defensywnie, ale po przetrawieniu słów jej mordka przybrała nieco bardziej kontemplacyjny wyraz, a mięśnie powoli się rozluźniły. Wciąż pamiętała reakcję Baraniej Łapy. Widziała tylko jeden sposób, by szybko przekonać brata, że kocie ziele było nieszkodliwe. Pogodzenie się z tym przyszło jej nawet łatwiej, biorąc pod uwagę, że była mowa o jej branie, a nie obcym kocie, który zaledwie wydał jej się nieszkodliwy(a później nawet okazał się bezcenną pomocą).

- Pokażę ci. Ale jak skończymy trening na dzisiaj - zaoferowała.
[Obrazek: x3ALFib.png]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
#5
Przygląda się nagłej zmianie postawy Szałwii zaraz po wspomnieniu przez niego kociego ziela. Teraz przypomina tę Szałwię, która dopiero odnalazła granice Klanu Wichru i która została zapytana Lawendową Gwiazdę o dziwny pakunek na jej szyi. Najwyraźniej niektóre rzeczy się nie zmieniają i to jedna z tych rzeczy; niezrozumiałe dla Jaśniejącego Płomienia przywiązanie do ziół. Zupełnie jakby miał do czynienia nie z przyszłą wojowniczką, a terminatorką medyka.
Już przygotowuje się do odpowiedzi na jakiś kąśliwy komentarz, jaki kocur oczekuje, że wypełznie z pyska Błękitnej Łapy, gdy do jego uszu dociera propozycja. Badawczo patrzy na siostrę, w milczeniu analizując poprzednie defensywne gesty oraz słowa stające niejako w opozycji do wygłoszonych przez niego żądań. Płomyk woli wiedzieć już teraz. Nieufność nie chce go opuścić, natomiast niewiedza odbiera mu cząstkę kontroli nad sytuacją. I drażni go to, tak jak zawsze niepokojąca jest świadomość, że ktoś wie więcej. Że ma broń do wykorzystania przeciwko niemu, tak jak Lawendowa Gwiazda mająca władzę.
Jednak - co musi przyznać - Szałwia naprawdę ma się lepiej. Jasne oczy kotki są bystre, nie tak jak wtedy, gdy wydawały mu się otępiałe i jakby nieobecne. Nie reaguje nerwowo ani na otoczenie, ani na niego, przynajmniej dopóki nie próbuje naciskać w sprawie ziela. Może kompromis dobrze im zrobi. Może nie zaszkodzi trochę się ugiąć i poczekać z wyjaśnieniami do końca treningu. I tak nie będą robić dzisiaj niczego, w czym tajemniczy woreczek mógłby im przeszkodzić. Chyba.
- W porządku - mówi po kilkunastu uderzeniach serca ciszy. Bez dalszego ociągania się opuszcza obóz i prowadzi terminatorkę w kierunku Wyjących Wzgórz. - Ze względu na okoliczności zaczniemy trening od teorii. A że to twój pierwszy dzień, potraktujmy go jak rozgrzewkę. Pewnie po tylu księżycach spędzonych poza domem te wszystkie klanowe rytuały są dla ciebie trochę abstrakcyjne, hm? Na początek porozmawiamy między innymi o klanach i hierarchii, choć domyślam się, że wiele z tego nie okaże się dla ciebie nowością. - Po krótkiej przerwie dodaje: - Zanim zaczniemy: jak wspominałem, będziemy spotykać się na trening poza obozem. Nie chcę, żebyś w jakimkolwiek innym wypadku z niego wychodziła. Żadnych przechadzek po terytorium beze mnie, żadnych samotnych łowów. Dopóki nie nauczysz się polować i walczyć, tereny Klanu Wichru nie będą różnić się tak bardzo od Ziem Niczyich. Choćbyś dostała rozkaz od samej Lawendowej Gwiazdy, skonsultuj się najpierw ze mną. Rozumiemy się?
Kątem oka zerka na szylkretkę. Kto jak kto, ale ona powinna wiedzieć, czym kończy się wychodzenie samopas. I oby nie przyszło jej do głowy, że samotnicze doświadczenie cokolwiek zmienia.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#6
Obserwowała uważnie mimikę i gesty kocura, dlatego dostrzegła moment, gdy postanowił - przynajmniej chwilowo - odpuścić. W środku odetchnęła z ulgą. Danie mu od razu do spróbowania kocimiętki tylko spowolniłoby rozpoczęcie treningu, czego nie chciała.

Ruszyła natychmiast u boku brata, przebierając łapami nieco szybciej niż on, by być w stanie nadążyć. Teraz jednak, gdy była w pełni sił, nie było to wcale trudne. Jej kończyny przyzwyczajone były do szybkiego tempa, mimo pozornej kruchości. Zastrzygła uszami; fakt, że ze względu na jej stan rozpoczynali od teorii nieco ją zirytował, ale szybko stłumiła to uczucie. Musiała włożyć trochę wysiłku ze swojej strony, jeśli nie chciała, by jej relacja z rodzeństwem była taka sama jak kiedyś, albo nawet gorsza.

Zaciskała zęby coraz mocniej z każdym słowem nakładającym na nią ograniczenie. Racjonalnie wiedziała, że miało to sens i nie zamierzała wychodzić samotnie poza obóz nigdy, coś w jej wnętrzu jednak uparcie chciało się zbuntować i stanąć okoniem. Pokryty rzadkim włosiem ogon przeciął powietrze ze świstem, a uszy cofnęły się na moment całkiem do tyłu nim zdołała się opanować. Całkowita władza nad swoją ekspresją w akompaniamencie stałego poczucia zagrożenia przychodziła jej z łatwością; teraz jednak, teraz...! Przygryzła własny język, aż poczuła w ustach ledwie wyczuwalny posmak krwi. Nie było to nic poważnego, ale ukłucie bólu pomogło jej na moment rozproszyć myśli i zmusić własne ciało do jednego, prostego gestu: twierdzącego kiwnięcia głową.
[Obrazek: x3ALFib.png]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
#7
Jaśniejący Płomień z całej tej wewnętrznej walki rozgrywającej się w Szałwii odnotowuje tylko to, co jego zdaniem najważniejsze; zgodne skinienie głowy. Średnio ma ochotę na konfrontację z Lawendową Gwiazdą po tym, jak oznajmiłby, że z odmawiającą współpracy terminatorką pracować nie zamierza, dlatego ten drobny gest wiele znaczy. Unosi wyżej ogon w zadowolonym geście i wzdycha krótko, przenosząc spojrzenie na Wyjące Wzgórza. No to mogą zaczynać.
- Jesteś w klanie na tyle długo, że na pewno wiesz, kto sprawuje władzę w Wichrze. Lawendową Gwiazdę i Lśniącą Sadzawkę miałaś okazję poznać, to wiem, a jak z jej terminatorem, Krwawnikową Łapą oraz zastępcą Gwiazdy, Białym Puchem? Swoją drogą nie wiem, czy pamiętasz, poprzednim zastępcą była nasza przyrodnia siostra, Barwna Ścieżka. Aż nie zaginęła krótko po ostatnim Zgromadzeniu. - I wcale nie tak długo po tym, jak w pożarze zginęła Jodłowa Igła. Czyżby sumienie cię ruszyło, siostrzyczko? - Co wiesz o pozostałych klanach? Nie tylko w kontekście władzy.
Irytacja brakiem doświadczenia jako samotnik z każdą sekundą narasta; Płomyk czuje się jakby poruszał się we mgle, próbując odgadnąć, jak wiele Błękitna Łapa może wiedzieć. Bo czy ktoś, kto w tak młodym wieku został odsunięty od klanowych nowinek jakkolwiek interesuje się życiem za granicami? Czy potrafi powiedzieć, czym jest Kodeks Wojownika? Czy zdaje sobie sprawę z tego, że przestrzegające go koty nie mają skrupułów jeśli chodzi o niwelowanie tych, których on nie dotyczy? Samotnicy i koty z klanów raczej nie mają w zwyczaju wchodzić sobie w drogę. Trzeba było wypytywać Wysoką Falę, kiedy była ku temu okazja. Z drugiej strony, ma właśnie przed sobą idealny przykład kota zetkniętego z tymi dwoma światami.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości