Logo Artemidy
Trening Czarnej Łapy
#1
Czekała na siostrzeńca bladym świtem. Prosiła, by przekazać mu tę informację. Gdyby nie nieszczęśliwy… wypadek Maczka nie musiałaby nawet prosić o przekazanie czegokolwiek. Czarnowron bardzo, ale to bardzo chciał uczyć się pod jej okiem. Teraz jednak, w sytuacji wyjątkowej, wolała się upewnić.
Wolała się przypomnieć.
Biedny Mak. Biedny, głupi Mak, który nie wiadomo po co wylazł z obozu. Kocięta bywały durne, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jego połamane, wystające kości przestraszą następne pokolenie kociąt na tyle skutecznie, że żaden smarkacz nie odważy się wyściubić nosa spoza kociarni.
Biedny Mak. Pająk była załamana. Ćmia Gwiazda miała nadzieję, że Czarnowron będzie wyraźnie mniej załamany, bo nie miała siły ani ochoty użerać się z tym tematem ani chwili dłużej. Wystarczyło jej ukradkowe spojrzenie Kos na ceremonii.
Oh, wystarczyło…
Ćmia Gwiazda wyprostowała się i poprawiła futerko, i czekała w ciszy na Czarnowrona. Lepiej, żeby przyszedł na czas.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
#2
Informacje o miejscu i czasie treningu otrzymał bardzo szybko, od Słowiczej Łapy, kiedy rana Sennej Łapy została już opatrzona. Czuwał blisko legowiska brata aż do zmierzchu, kiedy zdecydował, że jutro powinien być silny i wypoczęty, w pełni gotowy na trening.

Obudził się, gdy było jeszcze ciemno. Powoli, z największą starannością układał czarne futro. Musiało być piękne, błyszczące. Zależało mu. Wschód słońca był sygnałem do opuszczenia Zrośniętych Drzew. Ruszył na Koci Grzbiet.
Zjawił się niedługo po Ćmiej Gwieździe.
– Dzień dobry, ciociu Ćmo. – przywitał ją z uprzejmym uśmiechem. Miał dobry nastrój. Nie był załamany, zupełnie nie. Odwiedzał brata codziennie i dbał o niego, żeby jak najszybciej mógł wrócić do zdrowia. Te obowiązki dodawały mu energii i wiary we własne siły, kiedy z dnia na dzień mógł obserwować jak jego starania mają znaczenie. Wypadek Sennej Łapy był sprawą przykrą, ale Czarna Łapa skupiał się na teraźniejszości i tym, jak może wpłynąć na przyszłość. Najsilniejszą z emocji, które odczuwał była irytacja spowodowana przez reakcje klanowiczów, jakie zobaczył na Ceremonii.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#3
Uśmiechnął się w odpowiedzi na ten drobny symbol. Brakowało mu tego małego przedstawienia. Lubił obrządki, ceremonie. Podobało mu się, kiedy go widzieli.
Zaczynali od rozgrzewki, ładnego, luźnego wprowadzenia. Natychmiast ruszył, żeby być przy jej boku. Tak jak zawsze, szedł zgrabnie i cicho.
– Mówiliśmy o czterech Klanach. Ścigaliśmy się jak koty Klanu Wichru i wspinaliśmy, jak Klan Cienia. To mi się podobało, lubię wysokości. Opowiadałaś nam o Czterech Dębach i zgromadzeniach. A na końcu spróbowaliśmy trochę walki. Najlepsza część. – podsumował z zadowoleniem.
Chciał jej jednak opowiedzieć o czymś więcej, wykazać, że dbał o rozwijanie umiejętności. Nie próżnował. Był bardzo zdeterminowany, żeby dotrzymać swojej obietnicy i dobrze spisać się na treningu.
– Ale to nie wszystko. Uczyłem się też sam. Trenowałem bieganie, bo poszło mi bardzo słabo. Może jest już trochę lepiej. – dodał z nadzieją – Razem ze Słowikiem próbowaliśmy ćwiczyć polowanie na ptaki siedzące na drzewach i kontynuowaliśmy trening walki w sparingach. Złoszczę się walcząc. On się chyba tego trochę boi. – to mówiąc zerknął na Ćmią Gwiazdę kątem oka, po czym kontynuował – Barwna Woda opowiadał nam o truciznach i leczeniu złamań. A kiedy opatrywaliśmy Senną Łapę nauczyłem się jeszcze więcej. A sam… sam dowiedziałem się jako prosto jest wpływać na inne koty. Naginać je do swojej woli. Poruszać.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#4
Tak zależało mu na tym, żeby spojrzała na niego przychylnie, żeby zauważyła i doceniła jego starania. Myślał, że to właśnie chciała ocenić, kiedy zapytała go o nauki. Zamiast uwagi dostał jednak obojętność. Skupiła się na pochwaleniu Słowika, a jego ukarała. Ukarała go za to, że ćwiczył tak zawzięcie i podzielił się z nią swoim słabym punktem. Żałował tego teraz. Dał jej dostęp do tak wrażliwej części. Do tej pory miał go jedynie Słowik. Zareagowała podobnie kiedy podzielił się z nią czymś, co naprawdę go ekscytowało i również było sekretem, skarciła go. Byłby gotowy powiedzieć, że wyśmiała.
Zaufał Ćmiej Gwieździe, oczekiwał, że bycie szczerym wobec niej, swojej mistrzyni, przyniesie mu korzyść. Pomylił się i przysiągł sobie, że już nigdy więcej nie popełni tego błędu. Czy zamierzał jej posłuchać? Nie, nie teraz już nie.
– Czarna Łapo. – poprawił ją cicho i wbił w nią spojrzenie pomarańczowych oczu.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#5
Nie rozumiał do czego się odnosiła i dlaczego mówiła mu to wszystko. Jedynymi słowa, jakie wypłynęły z jego pyska było własne imię. Ale bez względu na wszystko nie zamierzał zaciskać zębów. W żadnym celu. Nie zwykł tego robić. Nie wiedział po co to wszystko mówiła, ale wydawało mu się niespójne ze wszystkim, co sam powiedział. Sam wskazał swoje problemy i błędy, właśnie po to, by nad nimi popracować. Mówił o tym, z czego był dumny, ale nie po to, żeby usłyszeć oklepane formułki o charyzmie. Dzielił się z nią sekretem, nie krzyczał na cały las o swoim odkryciu.
Miał wrażenie, że zupełnie go nie rozumiała, a on sam nie zmieniał łatwo zdania, kiedy podjął już jakąś decyzję. W tej chwili ta rozmowa nie była już dla niego interesująca. Z jednej rzeczy był jednak zadowolony. Zupełnie nie potrafiła z niego czytać. To, co wcześniej mogło być przeszkodą, w obecnej perspektywie stanowiło przewagę. Czuł, że natrafił na jej słaby punkt. Mało uważnie podchodziła do innych kotów. Nie potrafiła naprawdę słuchać. Traktowała je protekcjonalnie i z lekceważeniem.
– Gdzie teraz jesteśmy? – zapytał, rozglądając się dookoła, kiedy szli.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#6
Odwrócił głowę na dźwięk jej głosu, uśmiechając się przyjaźnie. Ćmia Gwiazda ładnie opowiadała, lubił jej słuchać.
- A kiedy trzeba? - zapytał.
Obserwował trasę, którą szli, zapamiętując dokładnie wygląd terenów, jakie przecinali. W Klanie Rzeki nie tylko koty były piękne, przyroda dorównywała im urodą.
Podobało mu się błoto, lubił wodę. Nie unikał więc kałuży, brudził łapy, chlapiąc w truchcie wodą naokoło.

Łąki, na które wskazała, podobały mu się znacznie mniej, niż szuwary.
- Tak. - odpowiedział czystym głosem z wesołym wyrazem pyska, zwracając w jej stronę pomarańczowe oczy - W Klanie Wichru są najładniejsze kotki w całym lesie. Przejdziemy się pooglądać?
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#7
– Więc to prawda, że Gwiezdny Klan istnieje? I naprawdę możesz żyć dziewięć razy? – zapytał, wyraźnie zainteresowany – Jak dokładnie idzie się do Szepczącej Sadzawki?
Zamierzał się tam udać, prędzej czy później. Być może Ćmia Gwiazda mogłaby zabrać go na wyprawę, gdyby okazała się chętna. Czarna Łapa od jakiegoś czasu planował spróbować skontaktować się z przodkami. Musiał zweryfikować czy to, co mu mówiono faktycznie było prawdą. Czy istnieją przodkowie i dziewięć żywotów Ćmiej Gwiazdy. Czy go nie okłamała.
Szedł, oglądając otoczenie i snując w głowie wizje wyprawy. Wiedział już, że kiedyś ją odbędzie.
– Klan Cienia to koty, które mieszkają na bagnistych terenach. Dlatego wyjątkowo dobrze umieją się poruszać po drzewach. – odpowiedział cicho. Chciałby dodać "tak jak ja", ale nie zamierzał więcej mówić o tym, co potrafił.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#8
To było nieprzyjemne, ale logiczne. Wcześniej podejrzewał, że jego babcia po prostu utraciła wcześniej wszystkie dziewięć żyć i na starość zostało jej ostatnie. Wizja umierania dziewięć razy wydawała się męką na starość. Musiała cierpieć. Ale za to żyła trochę dłużej. Tylko czy taki koniec życia był zadowalający? W pewien sposób wydawał się być torturą.
Skinął tylko głową w odpowiedzi, jak gdyby zgodził się z nią i nie planował już żadnej wycieczki, jak gdyby zupełnie utracił nią zainteresowanie. W rzeczywistości było inaczej. Informację o niebezpiecznej podróży odebrał raczej jako straszak. Jako coś, co miało go powstrzymać przed zaspokojeniem ciekawości. Wierzenie na słowo nie było ostatnio czymś, co go pociągało.
– Nie. Nie spotkałem też nigdy żadnego kota z Klanu Cienia. – odpowiedział, zerkając kątem oka na Ćmią Gwiazdę – Opowiesz mi o nich?
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości