Logo Artemidy
Afirmacja
#16
Ciepło i przyjemność powoli zastępowała dziwna frustracja. Nie rozumiała już zupełnie tego gdzie się znajduje, co robi tak blisko Fairy'ego. Dał jej kocimiętkę, było super, było miło, a teraz minęło kilka dłuższych chwil i poczuła się tak, jakby jakaś siła nadprzyrodzona pstryknięciem wyparowała z jej życia ostatnie kilka chwil. Już miała dziury w pamięci. Może się uodporni jeśli będzie zażywać kocimiętkę częściej.

Wiedziała i pamiętała natomiast, że znajdowała się pyskiem przy dolnej partii brzucha Fairy'ego i tam kontynuowała całowanie i gryzienie jego skóry. Potrzebowała kontaktu fizycznego i tyle wiedziała, chyba na tym etapie już tylko tyle.

Teraz to Tsunami wbijała Fairy'emu pazury w udo, ugniatając je miękkimi, kosmatymi łapami.

- No, na? - spytała tępo, stłumionym głosem, z pyskiem wciśniętym w miękkie podbrzusze medyka. - Na kogo. Na co. Na nią? Jak tak, to może... zrób się zły na mnie.

Chyba nikt nie słyszał jeszcze, żeby Tsunami wypowiadała tak długie zdania tak płynnie, pewnie, bez żadnego uprzedniego zastanowienia, bez przerw co drugie słowo.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Myśli frygały mu po nerwowych postronkach, prędkość osiągały godną Suzuki Hayabusa. Ledwo potrafił spamiętać to, co wydarzyło się ledwie chwilę temu. Łzy zalegały mu pod powiekami, ciężko mu było je tam zatrzymać, acz nie był zdolny już dociec do tego, co dokładnie doprowadziło do ich powstania. Cokolwiek działo się wcześniej, sekundę temu, minutę temu, godzinę może, kto wie, kto wie, wydawało się blade, nielogiczne, nierealne. Ale parł przed siebie. Płynął przez wzburzone fale jak okręt. Jak zasrany okręt na morzu. Na morzu wściekłości. Na morzu żalu. I tęsknoty, tej, którą wspominał już wcześniej. Bo tęsknił. Dlaczego miałby się do tego nie przyznać? Co mieli mu za to zrobić? Co Tsunami, ze wszystkich kotów, miałaby mu zrobić? Krzywdę? Obszczana panna? Krzywdę miała mu zrobić obszczana panna?

- Na Rojsta - wymamrotał. - Pamiętasz Rojsta...?
Wtedy oczy zmoczyły mu się jeszcze bardziej, trzykrotnie bardziej, może nawet czterokrotnie. Pociągnął nosem i ściągnął łapę szylkretki ze swojego uda. Wytarł nią nos. Rozbawiło go to. Zaszlochał śmiechem. Zaśmiał się szlochem.
- Chciałbym, żeby wrócił - kontynuował, ignorując narastający lęk. Obserwował właśnie jego wizualizację. Tę opalizującą koszmarnym omenem czerń, która powolnie, wytrwale pochłaniała sklepienie Ważkowej Groty. Zakrzywiała jej ściany, jakby chciała ich tutaj udusić. Za zdradę. Nie wiedział jeszcze, co i kogo dokładnie zdradzili, ale mógł podejrzewać. Zamknął ślepia, żeby dać sobie więcej czasu, bo czerń drapieżna nie mogła przecież przeżreć się przez czerń snu, która zwiastowała spokój. - Nieee... N-nie mów o tym Tundrze.

Odchylił łeb w tył, później przytulił go do czubka głowy młódki, która właśnie wylizywała jego podbrzusze.
- Nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego i pewnie nigdy więcej nie poczuję - wymruczał jej prosto do ucha, te słowa pozbawione kontekstu. - Zachciało mi się żyć. Bo wcześniej mi się nie chciało. Wcześniej chhhciałem... wcześniej chciałem się za███ać. A teraz. Chyba chcę znowu.
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Finalnie, nie wiedząc już, co zrobić aby w pełni zwrócić na siebie uwagę Fairy'ego, której w tej chwili tak szukała, pchnięta ku temu efektami kocimiętki, uniosła się powoli, drżąco na przednich łapach, dźwignęła łeb do góry. Obkręciła się tak, aby faktycznie znaleźć się pyskiem obok klinowego, wychudłego pyska medyka i zaczęła zlizywać z niej łzy. Sól uderzyła ją w język, ale się tym nie przejęła. Teraz, pod wpływem, łzy Fairy'ego zdawały się jej być słodkie.

Poruszyła uszami, niby sygnalizując, że słyszy słowa kocura, ale zarejestrowała je w pełni z opóźnieniem. Najpierw zamruczała głęboko, chrapliwie, coś niezrozumiałego, dalej zlizując z pyska Fairy'ego łzy. Potem wydusiła z siebie faktyczne "mhm", wracając myślami do Rojsta. - Pamiętam - wymamrotała, oblizując mokre od płaczu medyka wąsy, własne wargi. Otarła się mordką o jego pysk, mruczała coraz głośniej, łapami wciąż ugniatała jego ciało. Teraz bark.

- Nie powiem - obiecała szczerze szylkretka, bo do tego momentu zdążyła już zapomnieć, co niby miałaby takiego Tundrze powiedzieć. Gdzieś z tyłu głowy jeszcze majaczyło jej imię Rojsta, ale... co z Rojstem? Zaśmiała się nagle, niesprowokowana niczym, co szary medyk powiedział, zrobił; ot, po prostu. Bo wszystko wokół naprawdę wciąż było śmieszne.

Gdyby była trzeźwiejsza, może byłaby w stanie ukoić jakoś ten ból który odczuwał Fairy. Gdyby była trzeźwa, to chciałaby mu w tym pomóc. Teraz jednak jedyne, co była w stanie zrobić, i co chciała zrobić, to wtulenie się w kocura i wylizywanie jego szczurzej, załzawionej mordy. Naparła na niego, kładąc się na nim i obejmując obiema przednimi łapami. Spełniała własne zachcianki i, być może podświadomie, dawała mu chociaż okruszynę wsparcia w chwili słabości.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Wtargnął do Ważkowej Groty z wielkim, zwalistym cielskiem Wilczej Zamieci na grzbiecie, z piersią ubrudzoną krwią, która wciąż płynęła z jej pyska. Doniósł ją do Afirmacji, gdzie najostrożniej jak mógł zsunął ją z siebie i ułożył na brzuchu, by nie zadławiła się własną krwią. Wyglądało na to, że wciąż była nieprzytomna.
Przynajmniej nie będzie trzeba marnować na nią maku, by była w stanie wytrzymać nastawianie kości szczęki.
– FAIRY! – zawołał głośno, szukając wzrokiem medyka i biegnąc w kierunku składziku – Potrzebuję pomocy!


> rana 2. stopnia [INFEKCJA!] - złamanie żuchwy, odgryzienie 1/3 języka
> rana 1. stopnia - dłuższe zadrapanie na lewym policzku
> rana 1. stopnia - rozcięta skóra na czole
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Słony, metaliczny swąd juchy wyczuł jeszcze zanim Czarnowron krzyknął. Przed oczami stanął mu obraz odgryzionej lisiej głowy, choć krew, której zapach rozwiewał się po obozie, zdecydowanie należała do kota. Zacisnął szczęki, pośpiesznie wychodząc zza kulis Ważkowej Groty. To, co ujrzał w głównej sali, zaskoczyło go, ale nie w sposób, którego można się było spodziewać - zaskoczyło go to, jak słabo poruszyła go ta drastyczna scena. Czarno-biała, kędzierzawa samica lepiła się od krwi, jej pysk był na tyle zniszczony, że powoli przestawał przypominać koci. Wystarczyłoby kilka minut, żeby wyzionęła ducha. Ale on się nie bał, choć czuł trwogę jeszcze przed chwilą, gdy nerwowo przechodził przez tunele Słodyczy.
- Przynieś pokrzywę, pajęczynę i coś na złamania! - rzucił w kierunku dobiegającego do składzika kocura, samemu postanawiając się zbliżyć do leżącej w legowiskach Afirmacji pacjentki. Czarnowron był kiedyś pomocnikiem, czyż nie?

Przysiadłszy u boku obcej, zajął się delikatnym oglądaniem jej ran. Dojrzał trzy. Tylko jedna była na tyle poważna, że mogła doprowadzić do jej prędkiej śmierci. Kość żuchwy faktycznie została złamana na dwoje. Jednym silniejszym ruchem mógłby ją rozerwać.
- Weź jeszcze czosnek, bo czuję zapalenie. Co się stało? Widzę ślady kocich zębów.
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Nie pierwszy raz był w Składziku. Wcześniej, pod nieobecność Fairy'ego, zdążył się rozejrzeć, wiedział więc mniej-więcej jakie zioła znajdują się w posiadaniu medyka. Dlatego nie szukał długo. Złapał w zęby korzeń żywokostu, którego działanie poznał. Był pewien, że pomoże wyleczyć złamanie. Fairy nie będzie zawiedziony. Wilcza Zamieć przeżyje. Nawinął na łapę kilka motków pajęczyny i zabrał ze sobą czosnek, który także już rozpoznawał. Nabił też kilka zielonych liści pokrzywy na pazury i kuśtykając, wrócił do Afirmacji, gdzie zobaczył, jak Fairy ogląda jego własne dzieło.
Wilcza Zamieć wciąż była nieprzytomna. Wziął głęboki oddech, patrząc jak. Nie miał gotowej opowieści. Postanowił grać na zwłokę i dać Fairy'emu garść niezbyt konkretnych informacji, ale jednocześnie na tyle obfitą, by mogła zaspokoić jego ciekawość.
– Znalazłem ją blisko Topiołek, przy drzewie, na którym mieszkałem, zanim przyjęliście mnie do Nowego Świtu. To moja stara znajoma, wojowniczka Klanu Gromu. Wilcza Zamieć. Nie wiem, co się stało, była ledwie przytomna i nie potrafiłem zrozumieć co mówi, bo ma odgryziony kawał języka. Musiała mieć kłopoty, jeśli szukała pomocy mojej, nie medyczki swojego Klanu. – powiedział, zaciekle mieląc korzeń żywokostu w pazurach, by doprowadzić go jak najbliżej konsystencji maści. Gdy skończył, podsunął go pod łapy medyka – Nie znalazłem maku. Mogę ją przytrzymać, gdy będziesz nastawiać kości, w razie gdyby ból miał przywrócić jej przytomność.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Gdy tylko przyniesione mu zostały medykamenty, zajął się moczeniem kępki mchu w świeżej wodzie, aby przemyć nią ranę na pysku kocicy. Tłumaczącego sytuację kocura obdarzył przelotnym, niepewnym spojrzeniem.
- Tak, najlepiej przytrzymaj - polecił kocurowi i poczekał, aż ułoży łapy na pacjentce w sensowny sposób.
Gdy Czarnowron zabezpieczył już łeb Wilczej Zamieci tak, aby szarpnięcie za szczękę nie ryzykowało uszkodzenia jej kręgosłupa, Fairy ułożył patyk między górnymi a dolnymi jej zębami, po czym szybkim, stanowczym ruchem docisnął obie strony pękniętej kości do góry, do szczęki, aby możliwie najdokładniej zeszły się ze sobą w jednej linii. Pod wpływem mocnego nacisku, jeden z dolnych siekaczy samicy wyskoczył z jej dziąsła. Medyk spojrzał na niego z wyraźnym zmieszaniem.
- Czy powinniśmy... wetknąć go z powrotem?
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Trzymał łeb Wilczej Zamieci w żelaznym uścisku, kiedy Fairy próbował wyrównać jej szczękę. Nawet gdyby przypadkiem obudziła się, nie dałaby rady poruszyć się ani o centymetr.
Poruszył uchem, gdy zobaczył jak maleńki ząb ląduje w mieszaninie krwi i śliny koło języka kotki. Fairy zostawiający Wilczej Zamieci pamiątkę kilka minut po tym, jak zobaczył ją po raz pierwszy w życiu. Tego się nie spodziewał.
– To ząb, nie kwiatek. Nie będzie się trzymał. – powiedział, unosząc kącik pyska w rozbawionym uśmiechu. Rozumiał konsternację medyka. Może sam zareagowałby podobnie. – Zostaw. Spodoba jej się. – dodał śmiejąc się, będąc raczej pewnym, że brzydula nie będzie tęskniła za zębem.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Syknął niezadowolony z takiego rozwoju sytuacji. Malutki ząbek zdawał się mrugać do niego złośliwe, raz po raz wynurzając się spomiędzy spienionej różem śliny.
- Czasami da się wszczepić zęby do dziąseł i wrastają się znowu - odparł mrukliwie. - Ale ona ma infekcję, więc czymś takim mógłbym implantować bakterie bezpośrednio w ciało. Pewnie by umarła.
Ostrożnie wetknął palce lewej łapy do półotwartego pyska kocicy i ujął w pazury śliski siekacz. Podał go Czarnowronowi i powiedział:
- Masz. Przynieś mi jeszcze korę ze składzika i więcej... więcej wody.

Niezwłocznie przemył łapę, jakby wcale nie zamierzał zaraz zanurzyć jej w pysku pacjentki ponownie, po czym zajął się przeżuwaniem porcji pokrzywy. Kikut języka gromiaczki wysmarował sokiem z główki czosnkowej, następnie nałożył na niego pokrzywową miazgę. Później włożył kępkę suchego mchu do paszczy kocicy, aby zabezpieczyć jej język przed spływaniem do jej gardła.
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Spojrzał na dwa cienkie pazury, ściskające ząb.

Zawahał się, ale tylko przed uderzenie serca. Zbliżył łeb do palców Fairy’ego i wydostał siekacza spomiędzy nich, manewrując zwinnym językiem, pozostawiając wilgoć na opuszkach medyka. Kącik jego pyska zadrżał.

Zostawił ząb obok legowiska, na którym spoczywało cielsko Wilczej Zamieci i bez słowa oddalił się z powrotem do składziku, by zaraz pojawić się znowu, tym razem z korą i wodą. Podsunął je medykowi, by nie musiał sięgać daleko.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Przemył wodą z mchu tę opuchniętą żuchwę, którą ledwo co złożył w chybotliwą całość, po czym nałożył nań maść z żywokostu.
- Myślisz, że mogła zostać wygnana? Miała ona jakąś historię łamania Kodeksu? - rzucił w przestrzeń, wciąż skupiony na asekurowaniu rozjeżdżającego się zgryzu Wilczej Zamieci; chciał zminimalizować ryzyko wysypania się z niego kolejnych zębów.

Gdy kocur zjawił się przy nim, odebrał od niego szeroki płat wierzbowej łuski. Ostrożnie wyciągnął patyk z pyska kocicy i wymienił go na szeroki płat suchej kory, na którym spoczęły teraz jej trzonowce. Miał nadzieję, że to zabezpieczy zrastającą się kość. Całość opatrunku obwiązał motkiem pajęczyny, po czym ułożył gromiaczkę w pozycji bezpiecznej, na boku, z brodą odchyloną do tyłu. Przerzucił spojrzeniem po płytkim zadrapaniu na jej policzku i uszkodzonej skórze na jej czole.
- Chciałbyś się sprawdzić? Użyj pokrzywy. Wyłącznie pokrzywy. Rany są na tyle płytkie, że pajęczyna tylko przeszkodzi im w oddychaniu. I tak nie będzie w stanie opuścić lecznicy przez przynajmniej dwa tygodnie, nie będzie miała jak ich zabrudzić - zapytał Czarnowrona, cofając się o krok, aby zapewnić mu przestrzeń do pracy. - Upewnij się tylko, czy na pewno nie są zainfekowane.
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Dwukrotnie próbował już swoich sił w leczeniu ran, w obu przypadkach z dobrym skutkiem. Nie martwił się więc o rezultaty. Przyjrzał się obu zadrapaniom, które zdobiły łeb Wilczej Zamieci. Obie rany były płytkie, nie krwawiły już, nie przejawiały oznak infekcji. Wyczyścił je dokładnie językiem, pamiętając, że po walce zajął się jedynie szczęką kotki. Następnie wziął do pyska resztę pokrzywy, którą wcześniej przyniósł i przemielił liście na papkę, którą ostrożnie obłożył obie rany.
– Jeśli miała, to nic o tym nie wiem. Wiesz jak mnie pożegnał Klan Rzeki. – parsknął cicho, uderzając ogonem w ziemię i obracając głowę, by spojrzeć w pomarańczowe oczy Fairy'ego – Nie zdziwiłoby mnie, gdyby i ją spotkał podobny los. Ale może to był tylko wypadek, może trafiła na kogoś nieprzyjaznego po tej stronie Grzmiącej Ścieżki. I łatwiej było jej spróbować poszukać mnie, niż przekraczać ją w takim stanie.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Obserwował poczynania czarnego kocura, który wydawał się być kompetentny w tym, co robi, przynajmniej na tyle, żeby Fairy nie musiał się niepokoić skutecznością jego opatrywania ran wybitnie płytkich.
- Nie sądzę, żeby po tej stronie drogi grasowały jakiekolwiek żądne krwi bojówki. Okrucieństwo jest domeną Starych Klanów, nie pojedynczych samotników. Daleko też stąd do miasta i brutalności jego gangów - odparł powątpiewająco na wysnute przez Czarnowrona podejrzenia, patrząc mu w ślepia spokojnie.

Chwilę czekał z nadzieją, że kędzierzawa kocica ocknie się, nim będzie musiał opuścić Ważkową Grotę, ale jej zmasakrowany fizys pozostawał nieruchomy. Cmoknął, podnosząc się na równe łapy i wskazał łbem na dwa motki pajęczyny, które leżały nieopodal obsmarownego juchą mchu Afirmacji.
- Zanieś, proszę, pajęczyny do Składzika i pacjentkę do Antycypacji, bo tu jest miejsce dla zdrowiejących - polecił Nowicjuszowi. - Ja muszę spotkać się z Artemem. Miałem go dzisiaj uczyć.
Wyszedł później.
[z/t]
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
Wyrwała kępkę czarnych kłaków. Już miała się wściekać i pluć futrem, bowiem brak możliwości podarowania Czarnowronowi blizny sprawiał, że wpadała w szał. Największa złość nie pomogłaby jej jednak z tym co się miało zdarzyć za chwilę

Trzask

Ostatnie co usłyszała to dźwięk łamanej kości. Kości własnej żuchwy. Zaraz po tym poczuła zalewający jej ciało chód i ból. Ostatnim co zdążyła zrobić to wydobyć z siebie niskie warknięcie. Zabawne, bowiem nawet w tej chwili nie brzmiało ono płaczliwie bądź słabo. Mimo tego, że umierała i zdawała sobie z tego sprawę.
Czy była szczęśliwa? Oczywiście. Zmarła w najlepszy sposób jaki tylko mogła. W walce z jej ulubionym kocurem.
Czy żałowała czegoś? Tak. Tego, że nie mogła spędzić z Czarnowronem więcej czasu, tego że nie mogła być jeszcze piękniejsza.

Najważniejsze było to, że w końcu była nasycona i tak miało już pozostać.

~~~

Ból.

O wiele mocniejszy niż kiedykolwiek wcześniej ból. Łapy były tak jakby odrętwiałe. Podobnie jak cały tłów. Z łbem nie było lepiej. Cała czaszka pulsowała przeokropnym bólem. Słyszała naokoło głosy. Szemrały coś między sobą jednakże nie mogła się na nich skupić przez pysk. Który bolał na tyle, że ruszenie nim choćby odrobinę wydawało się za bardzo abstrakcyjne. Nawet jak na nią, mimo tego, iż kłapanie dziobem wychodziło jej zawsze tak łatwo. Trwało to jeszcze chwilę. Ból co chwilę narastał i wracał do "normalności". Tak minęło... Trochę czasu. Ciężko powiedzieć ile dokładnie.
W końcu do świadomości Wilczej damy dopuszczone zostały myśli, a wraz z nimi kolejna fala bólu. Tym razem doszło gardło. Było jednocześnie przesuszone jak i nawilżone krwią.

Czyżby żyła? Zmartwychwstała. Została wybrana, dostała drugie życie. Była tego pewna gdy powoli uchyliła ciężkie powieki. Gdzie w ogóle była? Po jaką cholerę zabrano ją gdzieś gdzie być nie chciała. Czekać... Czy ona na pewno nie chciała tu być?
Poczuła swojego wybawiciela obok, nos nie mógł jej mylić. Spomiędzy okrutnego zapachu jakiś ziół i krwii wyczuła ten zapach który przywiódł ją aż do Topiołków. Pysk miała związany a w niego wsadzony jakiś głupi badyl!

Z jej gardła wydobył się okrutny pomruk.

Podniosła lekko łeb i zdzieliła ogonem po uszach Czarnowrona. Patrzyła na niego jakby chciała powiedzieć "Na osty i ciernie o co tutaj chodzi!". No cóż niestety nie mogła ale miała nadzieję że jej towarzysz ją zrozumie. Poza tym gdy już oberwał porządnie grubą kitą to kotka delikatnie się do niego przysunęła. Cały czas pomrukując gniewnie. Jakby mu wyrzucała wszystkie katorgi jakie musiała teraz znosić, gdy nie mogło otworzyć bolącego ją pyska... A może chodziło o coś innego? O ten głód który ponownie narastał w Wilczym sercu? Któż to może wiedzieć? Jeśli kotka by o tym wiedziała to z pewnością by się do tego nie przyznała. W końcu jak? Przecież nie mogła nawet otworzyć swojej krzywej mordy.
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Opatrzenie jej ran nie oznaczało końca pracy. Gdy Fairy opuścił lecznicę, Czarnowron odniósł motki pajęczyny i ułożył się obok cielska Wilczej Zamieci i zaczął czyścić futro kotki z zaschniętej krwi. Postanowił nie przenosić jej, póki nie odzyska przytomności, nie chcąc naruszyć bardziej najpoważniejszej z ran. Przeżyje, to było najważniejsze. A wszystkie cztery łapy miała sprawne.

Podniósł głowę, gdy wydała z siebie głuchy warkot, tylko po to, by jej gęsta kita uderzyła w czarne uszy. Otworzył pomarańczowe ślepia, wcześniej przymknięte, uśmiechem witając ją z powrotem w krainie żywych.
– Nie próbuj mówić, ani ruszać szczęką. Zniszczysz opatrunek. – ostrzegł. Przez jakiś czas, z wyjątkiem pory karmienia i zmiany opatrunku, nie będzie musiał jej słuchać. Pewnie pierwszy raz w swoim życiu Wilcza Zamieć będzie musiała milczeć jak grób.
Ale cieszył się, że odzyskała przytomność. I było to po nim widać.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości